ArtykułyJak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać2
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać10
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać21
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
Ksiądz z Dachau. Wspomnienia więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-02-13
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-02-13
- Liczba stron:
- 301
- Czas czytania
- 5 godz. 1 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367867061
Wstrząsająca relacja naocznego świadka okrucieństw w obozach koncentracyjnych, które – jak sam pisze – zdają się niewysłowione.
Wspomnienia kapłana Archidiecezji Poznańskiej, który na początku wojny, jako młody człowiek, został wraz ze współbraćmi aresztowany i wywieziony przez gestapo. Najpierw trafił do poznańskiego Fortu VII, a potem do Dachau. Następnie przewieziono go do Gusen, by z tamtejszego piekła znów wrócił do Dachau.
Widać, jak stawiając Niemców na końcu skali człowieczeństwa, ks. Walkowiak toczy wewnętrzną walkę w ocenie tego, czego doświadczył jako więzień. Wyraża nieopisane zdumienie, że można dobrowolnie i świadomie wyrządzać tyle zła.
Jego książka nasycona jest bardzo silnymi emocjami, a zarazem zdumiewająco precyzyjna, gdy chodzi o miejsca, postaci i daty. Autor przytacza zatem wiele konkretnych opowieści o zdarzeniach i ludziach osadzonych w równie konkretnych realiach. Miał ich ogromny zapas, skoro przesiedział w obozach aż pięć lat.
Kup Ksiądz z Dachau. Wspomnienia więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Ksiądz z Dachau. Wspomnienia więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych
Książka ważna, potrzebna i wartościowa, jak każde świadectwo kogoś, kto przeżył i doświadczył piekła obozu koncentracyjnego. Książkę oceniłam 7/10 ponieważ uważam, że ksiądz Ludwik Walkowiak poświęcił zbyt wiele uwagi swojej posłudze kapłańskiej i opowieściach o losach znanych mu księży, natomiast samych wspomnień z obozów w Dachau, Gusen, czy z poznańskiego Fortu VIi i Kazimierza Biskupiego gdzie był więziony jest stosunkowo niewiele, a tytuł zobowiązuje...
Oceny książki Ksiądz z Dachau. Wspomnienia więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych
Poznaj innych czytelników
86 użytkowników ma tytuł Ksiądz z Dachau. Wspomnienia więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych na półkach głównych- Chcę przeczytać 52
- Przeczytane 33
- Teraz czytam 1
- Posiadam 5
- 2024 2
- Biblioteka główna 1
- - A A 1
- Literatura - Polska 1
- Lit. polska 1
- II Wojna Światowa 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Ksiądz z Dachau. Wspomnienia więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych
Nic na świecie nie może zastąpić miłości Bożej, a miłość Boża może zastąpić wszystko.
Nic na świecie nie może zastąpić miłości Bożej, a miłość Boża może zastąpić wszystko.
Nie można odłączyć zwycięskiego Chrystusa Zmartwychwstałego od Chrystusa cierpiącego.
Nie można odłączyć zwycięskiego Chrystusa Zmartwychwstałego od Chrystusa cierpiącego.





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ksiądz z Dachau. Wspomnienia więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych
Ksiądz Ludwik Walkowiak był ważnym świadkiem historii. Gdy był młodym kapłanem, został wywieziony wraz z grupą innych księży Archidiecezji Poznańskiej do obozu w Forcie VII, a następnie do Dachau i Gusen. Jego wspomnienia z tych miejsc zagłady są bardzo drobiazgowe i pozbawione upiększeń. Pisze o niemieckim okrucieństwie, o głodzie, pracy ponad siły, o obozowych strategiach przetrwania oraz tym, co dawało więźniom nadzieję. Dużo miejsca poświęca praktykom religijnym za drutami obozowymi. Wspomina choćby swoje rozmowy z księżmi innych narodowości osadzonymi w obozach – w tym z Włochami i Niemcami, czyli obywatelami państw Osi. W jego wspomnieniach znajdziemy też fragmenty zdumiewające. Opisuje choćby to jak pod koniec 1944 r. reżim obozowy w Dachau zaczął łagodnieć. Esesmani mieli świadomość zbliżającej się klęski Rzeszy, więc zaczęli traktować więźniów nieco inaczej. Z inicjatywy komendanta więźniowie wystawili m.in. przedstawienie z polskimi elementami narodowymi! Ta „odwilż” nie była jednak konsekwentna. W kwietniu 1945 r. Niemcy przygotowywali się bowiem do wymordowania wszystkich więźniów Dachau, co miało być upozorowane na „stłumienie buntu”. Masakra miała nastąpić 29 kwietnia, ale niespodziewanie tego samego dnia do obozu dotarły wojska amerykańskie. Księża z Dachau przypisali ten cudowny zbieg okoliczności wstawiennictwu św. Józefa, do którego zaczęli siedem dni wcześniej odprawiać nowennę. Niewątpliwie opieki sił nadprzyrodzonych zabrakło wówczas tym esesmanom, którzy znajdowali się w Dachau. Ks. Walkowiak opisuje, jak Amerykanie rozstrzeliwali ich po wzięciu do niewoli. W końcowych rozdziałach krótko kreśli swoje – już dużo mniej dramatyczne - przeżycia na emigracji oraz w PRL. Zmarł w 1989 r. jako popularny i powszechnie szanowany kapłan.
Ksiądz Ludwik Walkowiak był ważnym świadkiem historii. Gdy był młodym kapłanem, został wywieziony wraz z grupą innych księży Archidiecezji Poznańskiej do obozu w Forcie VII, a następnie do Dachau i Gusen. Jego wspomnienia z tych miejsc zagłady są bardzo drobiazgowe i pozbawione upiększeń. Pisze o niemieckim okrucieństwie, o głodzie, pracy ponad siły, o obozowych strategiach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzesiedział w hitlerowskich obozach koncentracyjnych pięć lat.
Jako sześcioletnie dziecko przeżył I wojnę światową. Ks. Ludwik Walkowiak, opowiada o latach szkolnych i seminaryjnych.
Mimo I wojny światowej autor zaczął swoją edukację. Przy okazji rozprawia o panujących wówczas nastrojach i sytuacji.
Bardzo szybko przeskakuje do czasów nastoletnich, gdy po maturze decyduje się na teologię, by potem przyjąć święcenia kapłańskie. Dalej opowiada o swojej drodze kapłańskiej, o placówkach i stanowiskach, do których został kierowany.
W 1939 roku, wraz z innymi poznańskimi księżmi został aresztowany przez gestapo.
Wywiezieni najpierw do Fort VII - krwawej katowni dla Polaków, relacjonuje z wielką dokładnością wydarzenia w niej powstałe, podobnie jak w Dachau, oraz innych obozach, do których był transportowany.
Ksiażka przedstawia w jaki sposób traktowani w obozach byli księża. Ks. Ludwik treścią przemawia w sposób bardzo wyraźny. Drastyczne fakty przecinają się z wybiórczo powstałymi pozytywnymi wydarzeniami.
Zbytnia szczegółowość, to to, co zabijało mój zapał czytelniczy. Na początku mnóstwo nazwisk nauczycieli, wzmianki o ich życiu. Potem półtorej strony wyszczególnieni księża, którzy zginęli w obozie. Imię, nazwisko, zajmowane stanowisko, miejscowość, z której pochodzili, oraz data śmierci. Myślę, że takie informację powinny ostatecznie zostać w pamięci autora. Czytelnik nie musi tego wiedzieć.
Ogólnie autor ma tendencję do długiego wymieniania, to się widzi często i niestety często musiałam robić susa, by je ominąć.
Podejrzewam, że pierwsze wydanie z 1998 roku "Dwa fronty. Wspomnienia więźnia II wojny światowej", gdy ks. Walkowiak jeszcze żył, może się jednak różnić. Chętnie porównałabym te dwa egzemplarze. Za ten niestety nie mogę dać wysokiej noty.
Przesiedział w hitlerowskich obozach koncentracyjnych pięć lat.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako sześcioletnie dziecko przeżył I wojnę światową. Ks. Ludwik Walkowiak, opowiada o latach szkolnych i seminaryjnych.
Mimo I wojny światowej autor zaczął swoją edukację. Przy okazji rozprawia o panujących wówczas nastrojach i sytuacji.
Bardzo szybko przeskakuje do czasów nastoletnich, gdy po maturze decyduje...
Książka ważna, potrzebna i wartościowa, jak każde świadectwo kogoś, kto przeżył i doświadczył piekła obozu koncentracyjnego. Książkę oceniłam 7/10 ponieważ uważam, że ksiądz Ludwik Walkowiak poświęcił zbyt wiele uwagi swojej posłudze kapłańskiej i opowieściach o losach znanych mu księży, natomiast samych wspomnień z obozów w Dachau, Gusen, czy z poznańskiego Fortu VIi i Kazimierza Biskupiego gdzie był więziony jest stosunkowo niewiele, a tytuł zobowiązuje...
Książka ważna, potrzebna i wartościowa, jak każde świadectwo kogoś, kto przeżył i doświadczył piekła obozu koncentracyjnego. Książkę oceniłam 7/10 ponieważ uważam, że ksiądz Ludwik Walkowiak poświęcił zbyt wiele uwagi swojej posłudze kapłańskiej i opowieściach o losach znanych mu księży, natomiast samych wspomnień z obozów w Dachau, Gusen, czy z poznańskiego Fortu VIi i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Ksiądz z Dachau. Wspomnienie więźnia z obozów koncentracyjnych" to książka naocznego świadka-kapłana Archidiecezji Poznańskiej, który na początku wojny został wraz z współbraćmi aresztowany przez gestapo i wywieziony do Fortu VII, a następnie do Dachau. Trafił do Gusen, by znów znaleźć się w Dachau. Łącznie ksiądz przesiedział w obozach 5 lat. Przypuszczam, że musiał być naprawdę twardy skoro to wszystko przetrwał i jest w stanie o tym mówić.
O Dachau nie czytałam wiele, ale okazuje się, że wielu duchownych trafiło właśnie tam. Nie wiedziałam, że tylu w ogóle wyłapano.
Pamiętnik, bo tak można nazwać tą książkę jest naprawdę bolesny. Przesiąknięty emocjami, bólem i cierpieniem. Czuć walkę kapłana - bo przecież "miłuj bliźniego", ale jak można z własnej nieprzymuszonej woli tak traktować drugiego czlowieka?
Przyznam się, że zdarzyło mi się płakać przy lekturze.
Opisy miejsc są bardzo dokładne przez co oczami wyobraźni możemy zobaczyć piekło, które ludzie przechodzili. Dodam też, że o wielu wielebnych wspomina ksiądz z imienia i nazwiska i to jest niesamowite ile pamięta. Dokładnie też opisuje jak wyglądała tam codzienność. Wydaje mi się, że z takiego piekła nie da się czegokolwiek zapomnieć, dlatego tyle autor mógł nam przekazać.
Dobrze, że te wspomnienia ksiądz Walkowiak przelał na papier. Nam młodszym pokoleniom potrzeba opowieści naocznych świadków, choć my możemy je jeszcze zyskać z pierwszej ręki. Młodszym od nas zostaną tylko właśnie kartki książek.
Myślę, że i tak autor nie wspomniał o wszystkim co widział, ale domyślam się, że wyszła by z tego długa seria z grubymi tomiszczami.
Mimo iż czytanie tej autobiografii boli, przeczytałam bardzo szybko. Pióro autora jest lekkie (o ile mogę w tej tematyce tak powiedzieć).
Polecam każdemu. Powinniśmy znać historię. Większość świadkówa mamy z Oświęcimia, rzadko z innych obozów dlatego książka jest dobrą pozycja, a już zwłaszcza dla osób, które historią się fascynują.
"Ksiądz z Dachau. Wspomnienie więźnia z obozów koncentracyjnych" to książka naocznego świadka-kapłana Archidiecezji Poznańskiej, który na początku wojny został wraz z współbraćmi aresztowany przez gestapo i wywieziony do Fortu VII, a następnie do Dachau. Trafił do Gusen, by znów znaleźć się w Dachau. Łącznie ksiądz przesiedział w obozach 5 lat. Przypuszczam, że musiał być...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDachau - ten niemiecki obóz koncentracyjny wciąż pozostaje dla mnie tajemniczym miejscem. Nie czytałam wielu publikacji na jego temat, większość publikacji zawierających wspomnienia więźniów, dotyczyła Oświęcimia, dlatego przyjęłam propozycję recenzji tej książki, żeby przekonać się, jak wyglądała codzienność obozowa w Dachau.
Do tego miejsca zesłano wielu duchownych katolickich. Ksiądz Ludwik Walkowiak wspomina niektórych z nich na kartach swojej książki. Od razu powiem, że pojawia się tutaj sporo różnych nazwisk, spamiętanie ich graniczy z cudem, ale nie miałam wrażenia, że czytam podręcznik do historii, więc jeśli tego się obawialiście po przeczytaniu tego zdania, to mogę Was uspokoić. Ksiądz Ludwik chciał po prostu zachować od zapomnienia nazwiska osób, z którymi się spotkał. Wspominał miejsca posługi kapłanów i rok, w którym odeszli.
Miałam świadomość tego, że ta książka może roztrzaskać moje serce na drobne kawałki. Tak też było. Nigdy nie zrozumiem, jak można zakatować drugiego człowieka na śmierć czy świadomie zarażać go chorobą. To tylko niewielki wycinek tego, o czym możecie przeczytać. Nie znałam osobiście osób, o których była mowa, ale narracja księdza była tak nacechowana emocjami, że miałam wrażenie, że jest inaczej, że patrzę na swoich bliskich i przeżywam ich śmierć. Pękało mi serce, gdy czytałam o tym, jak ci ludzie cierpieli z głodu, jak dręczyły ich pasożyty.
Autor, gdy wspomina o wydarzeniach z obozu, mówi od razu o święcie, jakie tego dnia miało miejsce. Mówił o tym, że Niemcy byli najbardziej agresywni przy okazji większych katolickich świąt. Wiara pomogła księdzu Ludwikowi przejść przez piekło. To w niej szukał pocieszenia w najtrudniejszych chwilach, a takich nie brakowało. Oprawcy dokładali starań, by więźniowie nie zapomnieli, że są gorsi. Odbierali im nadzieję, ciesząc się na przykład ze śmierci Władysława Sikorskiego, o czym wspomina autor.
To nie była książka, którą mogłam przeczytać za jednym zamachem, musiałam sobie robić przerwy, bo czułam się nieco przytłoczona ogromem cierpienia, jakie spadło na więźniów znajdujących się w obozie. Kiedy cierpi się głód, kiedy cios przychodzi bez ostrzeżenia, kiedy widzi się śmierć współbraci, bardzo łatwo stracić wiarę, zapytać Boga o to, gdzie jest i dlaczego na to pozwala. Ta publikacja jest ogromnym świadectwem siły wiary, której nie złamało obozowe piekło. Tak, pojawiają się tutaj modlitwy i widać, że słowa zostały skreślone ręką osoby duchownej. Nie miałam jednak w trakcie lektury wrażenia, że jestem na moralizatorskim kazaniu.
Dachau - ten niemiecki obóz koncentracyjny wciąż pozostaje dla mnie tajemniczym miejscem. Nie czytałam wielu publikacji na jego temat, większość publikacji zawierających wspomnienia więźniów, dotyczyła Oświęcimia, dlatego przyjęłam propozycję recenzji tej książki, żeby przekonać się, jak wyglądała codzienność obozowa w Dachau.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tego miejsca zesłano wielu duchownych...
Literatura obozowa to bardzo przejmująca część literatury. My jako młodzi ludzie możemy poznać historię tylko z książek lub filmów czy świadectw jeszcze żyjących osób. Mnie od zawsze ciekawiła historia, a w szczególności II wojna światowa. Moja miłość do książek zaczęła się od książki „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku”, którą pożyczyła mi moja polonistka. Przeczytałam z pewnością kilkanaście książek o tematyce obozowej, dlatego z ogromną przyjemnością i wdzięcznością przyjęłam propozycję zrecenzowania tej pozycji. Na wstępie zaznaczę iż dla mnie osobiście wystawianie oceny książkom o tematyce obozowej jest bardzo ciężkie. Każda z nich jest przejmująca i pokazująca ogromne okrucieństwo. „Ksiądz z Dachau” to książka, która poruszyła mnie bardzo. Świadectwo księdza Walkowiaka na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Człowiek o ogromnym sercu. Przetrwał piekło w którym po prostu pozostał dobrym człowiekiem. Pełnym miłości, ciepła i wiary. Niezwykle poruszająca pozycja, która ukazuje realia obozów oraz codziennego życia w nich. W książce znajdziecie również zdjęcia, które pozwolą Wam zobaczyć wiele wspomnień.
Literatura obozowa to bardzo przejmująca część literatury. My jako młodzi ludzie możemy poznać historię tylko z książek lub filmów czy świadectw jeszcze żyjących osób. Mnie od zawsze ciekawiła historia, a w szczególności II wojna światowa. Moja miłość do książek zaczęła się od książki „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku”, którą pożyczyła mi moja polonistka. Przeczytałam z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObozowe relacje doczekały się wielu opracowań. Mamy relacje więźniów z Auschwitz, Majdanka, czy Ravensbrück. Każde z nich, choć różne dostarczają wielu wzruszeń i morze łez. Obrazowe, bolesne i niezwykle przejmujące napawają nam smutkiem i poczuciem bezradności wobec bezwzględności oprawców. Do takich przejmujących wspomnień należy książka " Ksiądz z Dachau".
Dachau było miejscem kaźni wielu kapłanów. Tych młodszych i starszych. Nikt nie pytał o stopień w hierarchii. Nikogo nie obchodziło, czy jesteś zwykłym kapłanem, czy sprawujesz pieczę nad daną parafią. Każdy z nich miał z góry określoną funkcję: pracuj, pracuj i jeszcze raz pracuj. A może przy odrobinie szczęścia doczekasz wolności. "Ksiądz z Dachau" to wspomnienia kapłana Archidiecezji Poznańskiej, który na początku wojny, wraz ze swoim współbraćmi został wywieziony przez gestapo. Najpierw trafił do Fortu VII, potem do Dachau, następnie do Gusen, by znów powrócić do Dachau.
Pozycja zdumiewa, nie tylko niewyobrażalną skalą okrucieństwa, ale przede wszystkim niebywałą precyzją. Ks. Walkowiak bardzo dokładnie odtworzył, to czego był świadkiem. Głodu, śmierci i olbrzymiego cierpienia. Z wielką dokładnością nakreślił nie tylko nazwiska współprowadzonych, ale też daty ich śmierci, czy miejsca dotychczasowej posługi. Książka nasycona jest bardzo silnymi emocjami. Z jednej strony obawa, lęk, bezradność, a z drugiej jak znaleźć przebaczenia i jak mówić o Bogu, kiedy jest się w sercu piekła.
W lekturze znajdziemy również ogrom treści dotyczącej religii. Jest to zrozumiałe, gdyż autorem jest kapłan, ale kiedy wielu straciło wiarę w obozie, ks. Walkowiak był opoką i obrońcą nauki Chrystusa. Każdy rozdział, każde zdanie wypowiedziane przez kapłana ma swoje korzenie w nauce Jezusa. Obozowy dzień wyznaczają wspomnienia danego święta, a każdy moment tłumaczony jest przez pryzmat chrześcijaństwa. Nie brak tu również kazań, czy modlitw osadzonych.
Jest to zupełnie inna lektura. Nie opisuje tylko obozowych realiów, ale wprost mówi, jak zachować wiarę w czasie, ogromnego cierpienia. Ks. Ludwik Walkowiak jest tego najlepszym przykładem.
Obozowe relacje doczekały się wielu opracowań. Mamy relacje więźniów z Auschwitz, Majdanka, czy Ravensbrück. Każde z nich, choć różne dostarczają wielu wzruszeń i morze łez. Obrazowe, bolesne i niezwykle przejmujące napawają nam smutkiem i poczuciem bezradności wobec bezwzględności oprawców. Do takich przejmujących wspomnień należy książka " Ksiądz z Dachau".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDachau było...
Z dużą dozą ciekawości sięgnęłam po obozowe wspomnienia księdza Ludwika Walkowiaka, ponieważ o ile mnie pamięć nie myli, nie czytałam jeszcze relacji z obozu napisanej przez osobę duchowną. Prześladowania nie ominęły nawet tej grupy zawodowej. Hitler miał szczególną awersję do kapłanów, umyślił sobie bowiem, że mają oni znaczący wpływ na wzmacnianie hartu ducha w narodzie, który z taką namiętnością unicestwiał. Kiedy więc burzenie przydrożnych kapliczek i krzyży nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, bez żadnych skrupułów zabrał się za aresztowania każdego, kto tylko nosił sutannę. Setki księży znalazło się w obozie Dachau, w tym też ksiądz Walkowiak.
Dość szczegółowo opisuje obozową rutynę wypełnioną modlitwą, cierpieniem i ciężką pracą. W jego wspomnieniach przewijają się postacie, których zapomnieć nie sposób. W mojej głowie utkwił obraz kapłana, który na każdy cios odpowiadał dobrym gestem. Jest coś niezwykle poruszającego w obrazie człowieka, który swojego oprawcę głaszcze po dłoni. To było coś więcej niż biblijne nastawianie drugiego policzka. Niezwykle ciekawym przypadkiem była też historia pewnego poświęcenia. Młodziutka siostra zakonna ofiarowała swój najcenniejszy dar w intencji życia przyszłego księdza. Nie doszukuję się tu cudu, lecz siły umysłu. Stało się, jak postanowiła. Umysł, siła woli, siła myśli...
Piękne świadectwo Walkowiaka pokazuje jasno i wyraźnie, że nawet w takim piekle, jakim były obozy koncentracyjne, dało się być człowiekiem empatycznym, mimo bólu odczuwanego dzień i noc, mimo śmierci, która zbierała swoje największe żniwo XX wieku.
„Pozwól mi Pani być dobrym człowiekiem, bo tylko wówczas jestem, gdy jestem dobry”.
IG @angelkubrick
Z dużą dozą ciekawości sięgnęłam po obozowe wspomnienia księdza Ludwika Walkowiaka, ponieważ o ile mnie pamięć nie myli, nie czytałam jeszcze relacji z obozu napisanej przez osobę duchowną. Prześladowania nie ominęły nawet tej grupy zawodowej. Hitler miał szczególną awersję do kapłanów, umyślił sobie bowiem, że mają oni znaczący wpływ na wzmacnianie hartu ducha w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematyka "Obozowa" jest mi bardzo bliska.
Już od szkolnych czasów, gdy tylko były lektury związane z II Wojną Światową pochłaniałam je bez zbędnej motywacji 😊
Nie bez przyczyny na maturze ustnej również miałam temat czasów powojennych i min "Szklanych domów" .
Jeżeli tak to można ująć, to KOCHAM zagłębiać się w książki z tamtego okresu.
Bardzo ubolewam, że mając babcie i dziadka którzy przeżyli te czasy, byłam za młoda I głupia aby chłonąć od nich bezpośrednio wspomnienia.
Muszę się Wam przyznać, że religijne tematy w obozach dotychczas mnie nie interesowały, więc gdy otrzymałam możliwość zrecenzowania tej książki czułam małą ekscytacje 😊
Książka opisuje historie i wspomnienia księdza Ludwika Walkowiaka, który został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau.
Udostępnione zdjęcia z życia księdza sprzed święceń oraz z późniejszego życia nadają tej historii barwniejszy wyraz.
Obóz koncentracyjny Dachau został założony wiosną 1933 roku.
Położony w południowej części niemiec w górskim klimacie.
Obóz ten powstał na dość bagnistym terenie, otoczony oczywiście płotem z drutów kolczastych i szerokim murem z wieżami dla strażników 😔
Z książki dowiadujemy się, że księża, podobnie jak inni więźniowie, byli poniżani i traktowani jak bezosobowe numery.
Po przybyciu do obozu byli obowiązkowo kąpani, goleni i ubierani w łachmany, pozbawieni całkowicie swojej indywidualności.
Ksiądz Ludwik opisuje jak ważna do przetrwania była dla niego wiara i modlitwa, i że piekło istniało również na ziemi...
Nie jest to łatwa książka, aczkolwiek myślę że wspomnienia zostały bardzo subtelnie przedstawione.
Kolejna jakże ważna historycznie książka 💔
Tematyka "Obozowa" jest mi bardzo bliska.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż od szkolnych czasów, gdy tylko były lektury związane z II Wojną Światową pochłaniałam je bez zbędnej motywacji 😊
Nie bez przyczyny na maturze ustnej również miałam temat czasów powojennych i min "Szklanych domów" .
Jeżeli tak to można ująć, to KOCHAM zagłębiać się w książki z tamtego okresu.
Bardzo ubolewam, że mając babcie i...
𝑇𝑢 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑠𝑐𝑖𝑒 𝑝𝑜𝑧𝑎 𝑛𝑎𝑤𝑖𝑎𝑠𝑒𝑚 𝑠𝑝𝑜𝑙𝑒𝑐𝑧𝑒𝑛𝑠𝑡𝑤𝑎. 𝐽𝑢𝑧 𝑛𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑠𝑐𝑖𝑒 𝑜𝑠𝑜𝑏𝑎𝑚𝑖, 𝑎𝑙𝑒 𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧𝑎𝑚𝑖, 𝑛𝑢𝑚𝑒𝑟𝑎𝑚𝑖. 𝑁𝑎 𝑤𝑜𝑙𝑛𝑜𝑠𝑐𝑖 𝑏𝑦𝑙𝑖𝑠𝑐𝑖𝑒 𝑛𝑖𝑒𝑟𝑜𝑏𝑎𝑚𝑖. 𝑇𝑢 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑠𝑐𝑖𝑒 𝑛𝑎 𝑤𝑙𝑎𝑠𝑐𝑖𝑤𝑦𝑚 𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑢.
𝑇𝑢 𝑠𝑤𝑖𝑎𝑡 𝑤𝑛𝑒𝑡 𝑜 𝑤𝑎𝑠 𝑧𝑎𝑝𝑜𝑚𝑛𝑖.
Wstrzasająca historia naocznego świadka, który na własnej skórze doświadczył okrucieństwa obozowego piekła.
Ksiądz Ludwik Walkowiak, jako młody mężczyzna, wikariusz trafia do obozu koncentracyjnego, zaś jego książka jest swoistym świadectwem tego, co sam doświadczył.
Na samym początku w krótkich rozdziałach opisana została jego rodzina, mlodosc, lata seminaryjne i wikariat, zaś następnie widzimy drogę, jaką młody ksiądz przebył z innymi aresztowanymi od poznańskiego Fortu VII, po Dachau, następnie kamieniołom Gusen, aż po ponowny powrót do bram piekła Dachau.
Wspomnienia księdza są bolesne, ale wyjątkowo cenne. To tutaj tak naprawdę musiał zmierzyć się z piekłem, które czlowiek zgotował drugiemu człowiekowi w imię czystości rasy. Żadne słowa nie są w stanie prawdziwie oddać tego, co każda osoba trafiająca za bramy obozu przezyła.
Ksiądz Ludwik na łamach swojej książki obrazuje okrucieństwo, jakiego dokonywali Niemcy, ukazuje z jakimi szykanami musieli zmierzyć się duchowni, a jednocześnie jak w takim miejscu, gdzie zło czaiło się na każdym kroku ważna była wiara, która dawała nadzieję. Ukazuje tocząca się walkę dobra i zła w tak okrutnym miejscu.
Ksiądz opisuje realia obozowego życia, walkę z insektami, morderczą pracę w kamieniołomach, budowę krematorium, epidemię tyfusu, trzy stacje pseudonaukowe, które funkcjonowały na terenie obozu, a także wspomina swoich przyjaciół, wspołwięźniów, tych ktorzy dzielili z nim codziennosc w obozie, podaje wiele nazwisk księży którzy nie przetrwali obozowego piekła, wspomina jak wstrzajaca była dla nich wiadomość o śmierci ksiedza biskupa Michała Kozela. Widzimy jak duchowni starali się "przemycić" wiarę, jaką radość sprawiła im chwilowa możliwość uczestnictwa we Mszy Świętej, jak kolędowali, jak starali się obchodzic święta, przywołuje różne modlitwy.
W książce pojawiaja sie również fotografie, które są dodatkowym atutem ukazującym życie księdza Ludwika.
Autor książki bardzo precyzyjnie kresli różne sytuacje, daty, opisuje wspomnienia, ludzi, niemniej jednak mam wrażenie, że to co opowiada na temat codzienności z jaką przyszło mu się zmierzyć w obozie jest "subtelnie i delikatnie" ukazana, a znając inne tego typu książki wiemy jak wiele zła, brutalności, krzywd było w takich miejscach jak Dachau, jak Niemcy dążyli do eksterminacji ludności, duchowieństwa, inteligencji.
Mimo czasów, w których przyszło mu żyć ksiądz Ludwik nie stracił wiary, zaś jest przykładem niezłomności ducha. Bez wąchania wstąpił do ochotniczej służby i niesienia pomocy osobom cierpiącym na tyfus, którego sam też doświadczył. Kilka razy udało mu się uniknąć śmierci.
Ksiądz Ludwik Walkowiak zmarł w 1989r w Poznaniu.
𝑇𝑢 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑠𝑐𝑖𝑒 𝑝𝑜𝑧𝑎 𝑛𝑎𝑤𝑖𝑎𝑠𝑒𝑚 𝑠𝑝𝑜𝑙𝑒𝑐𝑧𝑒𝑛𝑠𝑡𝑤𝑎. 𝐽𝑢𝑧 𝑛𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑠𝑐𝑖𝑒 𝑜𝑠𝑜𝑏𝑎𝑚𝑖, 𝑎𝑙𝑒 𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧𝑎𝑚𝑖, 𝑛𝑢𝑚𝑒𝑟𝑎𝑚𝑖. 𝑁𝑎 𝑤𝑜𝑙𝑛𝑜𝑠𝑐𝑖 𝑏𝑦𝑙𝑖𝑠𝑐𝑖𝑒 𝑛𝑖𝑒𝑟𝑜𝑏𝑎𝑚𝑖. 𝑇𝑢 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑠𝑐𝑖𝑒 𝑛𝑎 𝑤𝑙𝑎𝑠𝑐𝑖𝑤𝑦𝑚 𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑢.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to𝑇𝑢 𝑠𝑤𝑖𝑎𝑡 𝑤𝑛𝑒𝑡 𝑜 𝑤𝑎𝑠 𝑧𝑎𝑝𝑜𝑚𝑛𝑖.
Wstrzasająca historia naocznego świadka, który na własnej skórze doświadczył okrucieństwa obozowego piekła.
Ksiądz Ludwik Walkowiak, jako młody mężczyzna, wikariusz trafia do obozu...