Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn

Okładka książki Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn autorstwa Sylwia Zientek
Okładka książki Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn autorstwa Sylwia Zientek
Sylwia Zientek Wydawnictwo: Agora biografia, autobiografia, pamiętnik
624 str. 10 godz. 24 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2023-11-08
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-08
Liczba stron:
624
Czas czytania
10 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326843969
Wybitne i podziwiane, ale też nieodkryte i zapomniane. Artystki, bez których nie byłoby polskiej sztuki.
Kobiety są przywódczyniami krajów, architektkami, pracują naukowo, prowadzą ciężarówki i latają w kosmos. Jednak ich dzieła stanowią ledwie ułamek zbiorów najważniejszych muzeów. Tymczasem kobiety zajmują się sztuką co najmniej od antyku. Od początku było ich znacznie mniej niż artystów mężczyzn, deprecjonowano ich działalność, prawo kazało im podporządkować się ojcu czy mężowi. Ale tworzyły równolegle z mężczyznami. Przełom nastąpił pod koniec XIX wieku, gdy kobietom dano dostęp do edukacji artystycznej. Do dziś każda musi utorować sobie drogę w zdominowanym przez mężczyzn świecie. Ich upór i wytrwałość mogą być inspiracją dla innych.
Sylwia Zientek, autorka książek „Polki na Montparnassie” oraz „Lunia i Modigliani”, tym razem nie skupia się na jednej epoce. Opisuje losy 20 wybitnych polskich artystek, od oświecenia po wiek XX. „Tylko one” nie są próbą ułożenia kanonu, ale opisem barwnych życiorysów twórczyń i ich niebanalnego dorobku. Nieco zapomniane artystki, jak Anna Rajecka, nadal dobijające się do szerszej publiczności, jak Mela Muter, sąsiadują w książce z wybitnymi, docenionymi już postaciami polskiej kultury, jak Magdalena Abakanowicz, Zofia Stryjeńska i Alina Szapocznikow.
Średnia ocen
8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn



2341 379

Oceny książki Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn

Średnia ocen
8,0 / 10
203 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn

avatar
325
85

Na półkach: , , , , , , , ,

Jestem bardzo nieobiektywna w ocenach takich książek - książki o kobietach, które żyły, tworzyły, były pionierkami na swoich polach zawodowych są nam potrzebne ponad miarę!

Sylwia Ziętek w bardzo przystępny i ciekawy sposób opisuje losy i twórczość 20 (!!) artystek. Bardzo doceniam wytrwałość w poszukiwaniach autorki źródeł i historii o tych często zapomnianych dziś kobietach. Polecam tą lekturę absolutnie wszystkim!

Jestem bardzo nieobiektywna w ocenach takich książek - książki o kobietach, które żyły, tworzyły, były pionierkami na swoich polach zawodowych są nam potrzebne ponad miarę!

Sylwia Ziętek w bardzo przystępny i ciekawy sposób opisuje losy i twórczość 20 (!!) artystek. Bardzo doceniam wytrwałość w poszukiwaniach autorki źródeł i historii o tych często zapomnianych dziś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
715
322

Na półkach: , ,

Coś pięknego! Mam mnóstwo notatek z tej książki, listę nowych ulubionych artystek i zdecydowanie za mało czasu, żeby je lepiej poznać. Bardzo inspirująca!

Coś pięknego! Mam mnóstwo notatek z tej książki, listę nowych ulubionych artystek i zdecydowanie za mało czasu, żeby je lepiej poznać. Bardzo inspirująca!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
375
47

Na półkach:

Doskonała książka - dzięki niej na nowo poznałam historię polskiego malarstwa.

Doskonała książka - dzięki niej na nowo poznałam historię polskiego malarstwa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

731 użytkowników ma tytuł Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn na półkach głównych
  • 471
  • 244
  • 16
107 użytkowników ma tytuł Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn na półkach dodatkowych
  • 50
  • 15
  • 14
  • 8
  • 7
  • 7
  • 6

Tagi i tematy do książki Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn

Inne książki autora

Okładka książki Przetrwać ’44 Agnieszka Cubała, Wojciech Lada, Sebastian Pawlina, Magdalena Rigamonti, Michał Wójcik, Sylwia Zientek
Ocena 7,3
Przetrwać ’44 Agnieszka Cubała, Wojciech Lada, Sebastian Pawlina, Magdalena Rigamonti, Michał Wójcik, Sylwia Zientek
Okładka książki 1920 Nadzieja nie umiera nigdy Anna Bińkowska, Krzysztof Bochus, Marcin Ciszewski, Joanna Jax, Edyta Świętek, Sylwia Zientek
Ocena 7,1
1920 Nadzieja nie umiera nigdy Anna Bińkowska, Krzysztof Bochus, Marcin Ciszewski, Joanna Jax, Edyta Świętek, Sylwia Zientek
Sylwia Zientek
Sylwia Zientek
Jest autorką książki "Złudzenia, nerwice i sonaty" nominowanej w 2013 r. do Literackiej Nagrody Angelusa. Absolwentka Wydziału Prawa i Administrcji Uniwersytetu Warszawskiego oraz studiów specjalizacyjnych w Centrum Studiów Latynoamerykańskich. Prowadzi blog Fantasmagoria (zientek.blog.pl),zamieszcza na nim szkice biograficzne o ludziach z kręgów sztuki. Wielbicielka podróży tropami artystów, których podziwia. Pasjonatka jazzu i soulu. Fascynuje ją historia Warszawy, gdzie mieszka z mężem i trójką dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn przeczytali również

Ludowa historia kobiet Tomasz Wiślicz
Ludowa historia kobiet
Tomasz Wiślicz Barbara Klich-Kluczewska Małgorzata Kołacz-Chmiel Elwira Wilczyńska Anna Dobrowolska Małgorzata Fidelis Aneta Prymaka-Oniszk Anna Sosnowska Olga Gitkiewicz Przemysław Wielgosz Monika Piotrowska-Marchewa Alicja Urbanik-Kopeć Katarzyna Stańczak-Wiślicz Jaśmina Korczak-Siedlecka Magdalena Toboła-Feliks
Niniejsze opracowanie jest wstępem do tematu i jako takie powinno być odczytywane. Jest to zbiór artykułów naukowych, nie książka popularnonaukowa ani reportaż, warto o tym pamiętać podczas czytania. A jednak język jest prosty i całość przystępna. Jeżeli ktoś już czytał książki Kuciel-Frydryszak ("Chłopki", "Służące"),to może się trochę nudzić podczas lektury, ponieważ autorka w swoich publikacjach omówiła bardzo wiele z poruszonych tu tematów (jest zresztą wymieniona w bibliografii) i to w o wiele obszerniejszy sposób - stąd też lepiej przeczytać ten zbiór artykułów najpierw, a książki Kuciel-Frydryszak mogą być pogłębieniem tematyki. Publikacja porusza różne tematy związane z życiem kobiet - z perspektywy historycznej jest o kobietach w średniowieczu (osobno o czarownicach),o chłopkach w XIX wieku i na początku XX wieku, o służących, o robotnicach, o pracowniach seksualnych (akurat to był dość słaby artykuł),o nauczycielkach ludowych. Mamy też perspektywę kulturową, gdzie znajdziemy artykuł o czarownicach, o nowym postrzeganiu etapów życia kobiet, czyli oprócz dzieci (dziewczynek) i dorosłych kobiet wchodzi kategoria dziewczyny oraz wiążące się z tym sposoby spędzania czasu, moda etc., wreszcie mamy artykuł na tematy queerowe, na ile można mówić o queerowości kobiet w czasach sprzed pojawienia się tego pojęcia, czy wystarczy zdekodować dawne teksty, odnaleźć słowa, których używano podówczas, czy może jednak pojęcie queerowości jest na tyle nowe i unikalne, że wiąże się z nowym postrzeganiem i kategoryzowaniem rzeczywistości, tym samym znacznie utrudniając - o ile nie uniemożliwiając - tropienie postaci queer sprzed wymyślenia tej kategorii. Ostatni dział skupia się wokół społecznego wymiaru kobiecości. O reprodukcji kobiet, upowszechniania się rodzenia w szpitalach, także o polskich migrantkach sprzed ponad stu lat, o bieżenkach - również sprzed około wieku (to był dla mnie jedyny nowy temat w tej publikacji, o tym się po prostu nie mówi i jeśli ktoś nie pochodzi od bieżeńców i nie słyszał o tym w domu, to są małe szanse, że słyszał o tym w szkole czy gdzieś indziej),no i wreszcie bolesny temat przemocy, szczególnie wobec kobiet (szersze omówienie przemocy w ogóle znaleźć można w "Chamstwie" Kacpra Pobłockiego). Widać tu jak na dłoni, jak bardzo szkodliwe dla kobiet czy ofiar w ogóle były działania kościoła katolickiego, umacniał on system patriarchalny, a zatem władzę męża nad żoną, pojęcie gwałtu małżeńskiego nie istniało, a żonom nakazywano przestać odmawiać mężowi swojego ciała i nakazywano wypełniać obowiązki małżeńskie. Oczywiście wiele zależało od obojga małżonków, od charakteru męża, były też związki oparte na miłości i szacunku - ale jeśli nie, to kobieta miała po prostu pecha i musiała cierpieć. Próby zwrócenia uwagi osób z zewnątrz kończyły się uzasadnianiem przez mężczyzn przemocy, jakoby była ona środkiem dyscyplinującym... za wyimaginowane uchybienia. Z obecnej perspektywy poraża ówczesna mentalność, kobiety UMACNIAJĄCE patriarchat i nierzadko będące dla skrzywdzonych kobiet nie mniej brutalne od mężczyzn (co jest bardzo przykre, obecnie wciąż znajdują się kobiety, które utrudniają życie innym kobietom w imię nie wiadomo, czego). Ostracyzm społeczny wobec zgwałconych panien był tak wielki, że PROSIŁY one o ślub z gwałcicielem (bo seks małżeński był legalny, a więc to zmywało z nich hańbę seksu pozamałżeńskiego - ofiary były obwiniane o gwałt). Poprzez nauczanie podkreślające zbawczą silę cierpienia kościół katolicki tylko umacniał przemoc w rodzinie (której ofiarami były też dzieci, mężczyźni rzadziej - gdyby się wydało, byliby wyśmiani przez innych - ale wciąż znajdywali się w pozycji siły, nie byli dyskryminowani społecznie i prawnie jak kobiety). A osiemnastowieczny podręcznik duszpasterski radzi kobietom, nad którymi mąż się znęca, by "ładnie go prosiły" o zaniechanie przemocy, gdy będzie trzeźwy. Po prostu brak słów. Nic dziwnego, że przy wielowiekowym braku wsparcia (na które, jak pokazuje reportaż "Gwałt polski", kobiety nie mogą liczyć nawet dziś) kobiety również obecnie rzadko kiedy zgłaszają gwałty (a gdy już to robią, to sprawca przeważnie i tak nie jest skazany),to się musiało głęboko odcisnąć na ludzkiej mentalności. Na szczęście teraz się zmienia, właśnie dzięki temu, że takie tematy są poruszane. Artykuły te absolutnie nie wyczerpują tematu, należy je traktować jako wprowadzenie doń (dodatkowo zawierają dość bogatą bibliografię). Są to publikacje nierówne, chociaż wszystkie są napisane przystępnym językiem, nie wszystkie są napisane równie starannie. Po każdym artykule są wskazane źródła, z których korzystał/a autor/ka, a na końcu znajdziemy bibliografię zbiorczą, więc jeśli ktoś chce zgłębić któryś z tematów, to ma wskazaną dalszą polecaną lekturę. Publikacja powstała wyraźnie na fali zainteresowania historią i perspektywą tych, którzy dotąd nie mieli głosu - osób z tzw. nizin społecznych, kobiet, przegranych, różnych mniejszości. I bardzo dobrze, to potrzebne, a wielogłos może pomóc zrozumieć perspektywy, które dotąd nie były uważane za dominujące (a przecież kobiety to praktycznie POŁOWA społeczeństwa! A jeszcze kilka dekad temu aż 70% Polaków mieszkało na wsiach!).
Ilse - awatar Ilse
ocenił na81 rok temu
Vivian Maier. Niania, która zmieniła historię fotografii Ann Marks
Vivian Maier. Niania, która zmieniła historię fotografii
Ann Marks
Od jakiegoś czasu odkrywam biografię. Nie czytam ich dużo, ale te na które trafiam robią na mnie ogromne wrażenie. Tak jak na przykład ta. Wcześniej nie miałam pojęcia o takie Vivian Maier, nie miałam pojęcia, że taka osoba istniała. Tutaj dostałam bardzo wnikliwą biografię, z ogromem wiedzy na jej temat. Autorka nie tylko pokazuje suche fakty z jej życia, ale też analizuje jej fotografię i cierpliwie tłumaczy czytelnikowi krok po kroku złożone aspekty twórczości. Po przeczytaniu tej książki zaczęłam całkiem inaczej patrzeć na zdjęcia, bo jak się okazuje ja naprawdę na niewiele rzeczy zwracałam przy nich uwagę. Ot zdjęcie i tyle. A tu okazuje się, że zdjęciami można tak wiele pokazać. Vivian chociażby pokazywała różnice rasowe, niesprawiedliwość z tego płynącą, była ogromną zwolenniczką praw obywatelskich. Pokazywała różnice pomiędzy bogatymi a biednymi. Fotografie były odzwierciedleniem jej poglądów społecznych. Uwielbiała fotografię uliczną. Lubiła wątki kryminalne, chodziła za policjantami, dowiadywała się od nich co się stało w danym zajściu, w swojej kolekcji miała nawet zdjęcie zwłok, niczego się nie bała. Gdy dowiedziała się że córka Charlesa Percy'ego została zamordowana w sypialni, Vivian wkradła się do posiadłości, żeby zrobić zdjęcia, została zatrzymana przez policję, ale nic sobie z tego nie robiła... Lubiła odwiedzać cmentarze... Miała trudne dzieciństwo, rodzinę naznaczoną naprawdę wieloma ciężkimi problemami: narcystyczną matkę, ojca alkoholika czy brata ze schizofrenią i uzależnionego od narkotyków. Dlatego często nie podawała swojego prawdziwego pochodzenia. Była skryta, a nawet potrafiła powiedzieć wprost: nie twój interes. Miała ogromny talent, miała zwyczaj robienia tylko jednego ujęcia. Nie tylko dla oszczędności. Ale dlatego, że była pewna tego co robi, że uchwyci ten jeden, unikalny moment, tą daną chwilę. Zdjęcia robiła szybko i celnie. W książce jest mnóstwo fotografii, do których Autorka dodaje swoje komentarze: o czym mówi dane zdjęcie, co chciała przekazać tym obrazem Vivian i z czego to wynikało. Dlatego tą książkę czyta się płynnie i z wielkim zaciekawieniem. Wszystko jest logiczne i coś wypływa z czegoś. Vivian była fascynująca osobą. Uchodziła za kobietę beznamiętną, oschłą, ale potrafiła uchwycić ogrom emocji na zdjęciu. Z czasem stała się kobietą, którą zapamiętali wszyscy, z którymi miała do czynienia. Zauważano ją, ale nie rozumiano, robiła wrażenie swoim wyglądem, zachowaniem, czasem wcale nie musiała się odzywać. Wchodziła i wychodziła kiedy chciała, nikt nie widział gdzie jadła i gdzie spała. Miała bardzo charakterystyczny żołnierski chód, ogromny rozmiar buta, bo aż 46! Aby robić zdjęcia przemierzała kilometry, była pełna energii, raz nawet wybrała się w podróż dookoła świata! W pewnym momencie gromadziła chorobliwie gazety... Sama nie chciała być fotografowana przez innych i bardzo się bulwersowała jak ktoś to zrobił. Robiła za to autoportrety, które Autorka biografii skrupulatnie analizuje. Ja jestem oczarowana, to była naprawdę bardzo inspirująca podróż! Teraz kolejnym krokiem jest koniecznie obejrzenie filmu: "Szukając Vivian Maier"!
Księgozbiór_Kasiny - awatar Księgozbiór_Kasiny
ocenił na101 rok temu
Ciało huty Anna Cieplak
Ciało huty
Anna Cieplak
Powieść Anny Cieplak, „Ciało huty”, to gęsta, wielowarstwowa opowieść o tożsamości miejsca i ludzi, których życie nierozerwalnie splotło się z rytmem wielkiego przemysłu. Autorka, znana z wrażliwości na kwestie społeczne, tym razem zabiera nas do Dąbrowy Górniczej, kreśląc obraz miasta żyjącego w cieniu giganta – Huty Katowice. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura ważna i potrzebna, choć wymagająca od czytelnika dużej uważności. Cieplak konstruuje narrację wokół metafory ciała – huta nie jest tu jedynie tłem, zimną konstrukcją z betonu i stali, lecz żywym, pulsującym organizmem, który karmi, ale i powoli trawi swoich mieszkańców. Śledzimy losy bohaterów z różnych pokoleń: od tych, którzy budowali kombinat z entuzjazmem socjalistycznego czynu, po współczesnych trzydziestolatków, próbujących odnaleźć się w postindustrialnej rzeczywistości. Autorka po mistrzowsku pokazuje, jak „ciało huty” przenika do ciał ludzi – poprzez choroby zawodowe, zmęczenie, ale także specyficzny hart ducha i lokalną dumę. To historia o tym, jak wielka polityka i ekonomia odciskają piętno na najbardziej intymnych sferach życia: związkach, macierzyństwie i marzeniach. Co przyciąga do tej publikacji? Największym atutem książki jest jej autentyczność i bezkompromisowość. Cieplak nie upiększa Śląska i Zagłębia, unikając jednocześnie taniej martyrologii. Przyciąga nas: Socjologiczne zacięcie: Autorka genialnie oddaje niuanse klasowe i napięcia między „starym” a „nowym” światem. Język: Styl jest surowy, niemal fizyczny, co doskonale koresponduje z tematyką ciężkiego przemysłu. Lokalny patriotyzm bez patosu: Książka daje głos regionowi, który w literaturze głównego nurtu wciąż bywa traktowany peryferyjnie. Mimo wysokiej noty, „Ciało huty” może być dla niektórych lekturą trudną. Wielowątkowość i spora liczba bohaterów sprawiają, że początkowo łatwo pogubić się w koligacjach i ramach czasowych. Momentami narracja staje się tak ciężka od nagromadzonych problemów społecznych, że brakuje w niej oddechu czy choćby odrobiny światła, co może przytłaczać. Nie jest to książka do „szybkiego czytania” – wymaga ona pełnego skupienia, by nie uronić żadnego z subtelnych znaczeń ukrytych między wierszami. Podsumowując, Anna Cieplak stworzyła przejmujący portret transformacji, która nigdy się nie kończy. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zrozumieć współczesną Polskę przez pryzmat jej przemysłowych korzeni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Potwory. Dylemat fanki Claire Dederer
Potwory. Dylemat fanki
Claire Dederer
Gdy tylko ukazała się książka Potwory: dylemat fanki napaliłam się jak szczerbaty na suchary. Liczyłam, że w końcu może ktoś mi podpowie, co mam zrobić z emocjami związanymi z dziełami sztuki stworzonej przez ludzi, o których wiem, że zrobili bardzo złe rzeczy. I w sumie tak się stało, choć nie jest to książka idealna. Nie ukrywam, że liczyłam, że Claire Dederer mnie rozgrzeszy, napisze: już można czytać dzieła tych ludzi, bo… Niestety nie ma łatwo. Autorka nie daje prostych odpowiedzi. Pisze, że rację mają obydwie strony – cancellująca jak i ta, która postuluje oddzielenie twórczości od twórcy. Chociaż z tym oddzieleniem to właśnie nie jest tak łatwo, bo po “czynie w świadomości odbiorcy dzieło zostaje splamione na zawsze”. I właśnie to splamienie dzieła jest w sumie największą “karą” dla autora i największym problemem dla czytelnika. Zmienia jego odbiór kompletnie, zabiera czystą radość z obcowania ze sztuką. Plami ją świadomością, że za tym czyha zło, czai się czyjaś krzywda i wspierając tę sztukę, czujemy, że wspieramy także to zło. 👿 Można, nie można… Kapitalizm nauczył nas, że dokonujemy wyborów naszymi pieniędzmi i jesteśmy “tym, co konsumujemy”. Jednak, jak przekonuje autorka, w gruncie rzeczy nie ma to żadnego znaczenia etycznego. Unikanie twórczości splamionej powoduje w nas smutek, bo często są to dzieła dla nas ważne. Ale ich nieunikanie także powoduje smutek. Nie ma tu wygranych ani przegranych. Za oddzieleniem (a przynajmniej próbą) stoi także argument o tym, że czasami dzieła powstały zanim ich twórcy dopuścili się okropności. Zresztą, nawet jeśli po, to czy to znaczy, że ten kto źle postępuje, automatycznie jest złym człowiekiem? Czy można wtedy calutkie jego życie wyrzucić na śmietnik? Przecież wszyscy mamy coś za uszami. No może nie gwałt na trzynastolatce, jak Polański, ale nadal kryształowi nie jesteśmy. Oraz, czy nie obowiązuje jednak jakieś pole do żalu i naprawy tego, co się uczyniło? Każdy powinien mieć prawo do zadośćuczynienia. Każdy też może zmienić się na gorsze, odkleić się pod wpływem sławy, wiadomo. 👿 Własne sumienie Każdy ma swoje emocje i swoje zasady i to nimi powinien się kierować. Nie ma tu uniwersalnej rady. Szczególnie, że nie zawsze oskarżenia znajdą potwierdzenie w sądzie. Często, ale nie zawsze. Przykładem jest Johnny Depp, którego Dederer wrzuciła do worka z potworami, a po wydaniu książki okazało się, że tam nie należy. Za to doszła Alice Munro, a takiej opcji autorka w ogóle nie przewidziała… Potwory: dylemat fanki to książka poruszająca szalenie ciekawy temat i nawet robi to dość dogłębnie. Niestety momentami jest przegadana. Niektóre eseje nie wnoszą nic nowego. Tekst o kobietach – potworach, porzucających swoje dzieci emocjonuje, owszem, ale jest za długi. Trochę też jest tu feminizmu i kobiecej sztuki z oskarżeniami skierowanymi w kierunku patriarchatu. Ostatecznie więc książka jako całość jest trochę nudnawa, mimo wszystko jednak było warto dla tych kilku ciekawych spostrzeżeń i przemyśleń.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na74 miesiące temu
Drabina Eugenia Kuzniecowa
Drabina
Eugenia Kuzniecowa
Drabina to książka pozornie cicha, a w istocie boleśnie głośna. Nie krzyczy, nie oskarża wprost, nie domaga się współczucia. Zamiast tego cierpliwie układa kolejne szczeble doświadczenia, po których czytelnik musi wspinać się sam, bez poręczy, bez gwarancji, że na górze czeka jakiekolwiek ocalenie. Niczym Tolik ( główny bohater )wchodzący do swojej sypialni po drabinie ... No właśnie. To proza o wojnie, ale pozbawiona wojennej retoryki, o uchodźstwie, ale bez sentymentalnych skrótów, o stracie, która nie potrzebuje wielkich słów, bo i tak wypełnia wszystko. Kuzniecowa pisze o świecie rozszczelnionym. O rzeczywistości, w której normalność przestała być stanem trwałym, a stała się chwilowym przywilejem. Drabina nie opowiada o heroizmie ani o wielkich gestach. Interesuje ją codzienność pęknięta na pół, życie „pomiędzy”: pomiędzy domem a obcym miejscem, pomiędzy językiem ojczystym a obcym, pomiędzy pamięcią a koniecznością zapomnienia, żeby w ogóle przetrwać. Tytułowa drabina nie jest tu obietnicą awansu ani drogi ku górze. To raczej konstrukcja prowizoryczna, chwiejna, zbita z doraźnych decyzji, kompromisów i strat. Niczym te pomidory w fontannie, które skradły moje serce. Każdy szczebel kosztuje tutaj: energię, godność, poczucie ciągłości własnego życia. Wspinaczka nie daje satysfakcji, nie prowadzi do triumfu, jest raczej ruchem wymuszonym, próbą utrzymania się nad przepaścią. Język autorki jest prosty, ale nie banalny. Zdania są klarowne, pozbawione ornamentów, a jednocześnie nasycone emocją, która nie potrzebuje podkreśleń. Autorka nie moralizuje, nie tłumaczy świata czytelnikowi, pokazuje go takim, jaki jest: nieuporządkowany, niesprawiedliwy, pełen drobnych okrucieństw i jeszcze drobniejszych aktów czułości. To właśnie ta powściągliwość sprawia, że Drabina działa tak silnie: dramat rozgrywa się w półtonach, w niedopowiedzeniach, w rzeczach, które „po prostu się dzieją”. Relacje międzyludzkie przedstawione w książce są kruche i niestabilne, jak wszystko, co powstaje w warunkach zagrożenia. Bliskość bywa chwilowa, pomoc niepewna, a solidarność często obciążona zmęczeniem i strachem. Kuzniecowa nie idealizuje ani ofiar, ani tych, którzy pomagają. Pokazuje ludzi zmęczonych, zagubionych, czasem egoistycznych, czasem zaskakująco dobrych, zawsze jednak prawdziwych. Szczególnie przejmujące jest to, jak Drabina opowiada o tożsamości. O tym, jak łatwo ją stracić, gdy trzeba porzucić miejsce, język, rytm życia. Bohaterowie noszą w sobie dawny świat jak ciężki bagaż: nie mogą go zostawić, ale też nie potrafią z nim iść dalej bez bólu. Pamięć nie daje ukojenia, raczej przeszkadza, potyka, ciągnie w dół. To książka pozbawiona łatwego finału. Nie oferuje katharsis, nie zamyka ran. Zostawia czytelnika w stanie zawieszenia, dokładnie tam, gdzie znajduje się jej świat. Drabina nie próbuje dawać nadziei na siłę. Jeśli jakaś nadzieja się tu pojawia, jest cicha, nieśmiała, związana z trwaniem, nie z wygraną. To jedna z tych książek, które czyta się z poczuciem, że literatura spełnia swoją najważniejszą funkcję: nie pozwala odwrócić wzroku. Bez patosu, bez oskarżeń, bez manifestu. Po prostu pokazuje, jak wygląda życie, gdy grunt usuwa się spod nóg, a człowiek mimo wszystko próbuje się wspinać. Dziękuję Wydawnictwu ZNAK za egzemplarz recenzencki z roku 2024 :)
Mariola Sternahl - awatar Mariola Sternahl
ocenił na73 miesiące temu
Abakanowicz. Trauma i sława Paweł Kowal
Abakanowicz. Trauma i sława
Paweł Kowal
W swojej biografii „Abakanowicz. Trauma i sława”, Paweł Kowal – historyk i polityk, a tutaj przede wszystkim dociekliwy biograf – podejmuje się zadania odczarowania jednej z najbardziej enigmatycznych postaci polskiej sztuki współczesnej. Magdalena Abakanowicz jawi się w tej opowieści nie tylko jako światowej sławy rzeźbiarka, ale przede wszystkim jako kobieta ukształtowana przez wielkie i małe dramaty XX wieku. Postać artystki: Między arystokracją a płótnem Kowal zaczyna od nakreślenia skomplikowanego rodowodu artystki. Abakanowicz, wywodząca się z arystokratycznej rodziny o tatarskich korzeniach, przez całe życie niosła w sobie piętno „obcej”. Jej dzieciństwo w majątku na kresach zostało brutalnie przerwane przez wojnę, która zostawiła w niej niezatarty ślad – traumę postrzelonej przez pijanego żołnierza matki, utratę statusu i lęk przed systemem. Autor pokazuje Abakanowicz jako osobę niezwykle silną, a jednocześnie kruchą; kobietę, która swój ból przekuła w monumentalne „Abakany”. Kowal świetnie oddaje jej dualizm: z jednej strony była to wyniosła „pani na dworze” sztuki, z drugiej – ciężko pracująca rzemieślniczka, która w surowym splocie tkaniny odnajdywała język do opisania kondycji ludzkiej. Zalety książki: Reportaż z archiwum duszy Największą zaletą publikacji Pawła Kowala jest jej rzetelność badawcza. Autor nie zadowala się powszechnie znanymi anegdotami. Przekopuje się przez archiwa, listy i relacje świadków, by pokazać, jak Abakanowicz budowała swoją legendę. Kowal z fascynacją opisuje proces tworzenia wielkiej kariery w czasach PRL-u, balansowanie między uznaniem władz a niezależnością twórczą oraz podbój zachodniego rynku sztuki. Kolejnym plusem jest szeroki kontekst historyczny. Autor nie zamyka artystki w pracowni; osadza jej życie na tle wielkiej polityki, pokazując, jak doświadczenia totalitaryzmu wpłynęły na anonimowość i masowość jej słynnych „Grup” rzeźbiarskich. Książka jest napisana językiem wartkim, niemal reporterskim, co sprawia, że nawet czytelnik niezajmujący się na co dzień historią sztuki, z łatwością wsiąknie w tę opowieść o ambicji i cierpieniu. Wnioski: Sława jako pancerz Głównym wnioskiem płynącym z lektury jest przekonanie, że dla Abakanowicz sztuka była jedyną formą ocalenia. Sława, którą zdobyła na świecie, stała się dla niej pancerzem chroniącym przed traumami przeszłości. Kowal sugeruje, że każda nitka jej rzeźb była próbą zaszycia ran zadanych przez historię. Nota 7/10 wynika z faktu, że autor czasem zbyt mocno skupia się na faktach biograficznych i politycznych, momentami spychając samą analizę artystyczną dzieł na dalszy plan. Niektóre partie tekstu mogą wydawać się przeładowane szczegółami administracyjnymi, co spowalnia tempo narracji. Niemniej, to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć fenomen kobiety, która z szarego sznurka stworzyła nową jakość w rzeźbie światowej.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Welewetka. Jak znikają Kaszuby Stasia Budzisz
Welewetka. Jak znikają Kaszuby
Stasia Budzisz
Welewetka. Jak znikają Kaszuby Autor: Stasia Budzisz Moja ocena: ★★★★★★★★☆☆ (8/10) Bardzo ciekawy reportaż o Kaszubach — temacie, który szczerze mówiąc, nigdy szczególnie mnie nie pociągał. Książka jednak wyraźnie zmienia tę perspektywę. Stasia Budzisz pokazuje ten region w sposób żywy, pełen emocji i autentycznego zaangażowania, dzięki czemu trudno pozostać wobec tej opowieści obojętnym. Już sam początek jest intrygujący — pierwszy rozdział, który teoretycznie powinien wprowadzać czytelnika w temat, otwiera scena pogrzebu. To odwrócenie porządku wydaje się celowe i dobrze oddaje charakter całej książki: opowieści o przemijaniu, zaniku i stopniowym rozpadzie pewnej tożsamości. Dopiero później autorka prowadzi nas przez codzienność — życie, tradycję, mowę i kulturę kaszubskiej społeczności, ukazując je w sposób wielowymiarowy, bez uproszczeń. Reportaż jest niezmiernie ciekawy także dlatego, że nie ogranicza się do suchego opisu faktów. To raczej próba uchwycenia procesu — tego, jak kultura stopniowo zanika, jak zmienia się sposób myślenia kolejnych pokoleń i jak trudne jest zachowanie własnej odrębności w zmieniającej się rzeczywistości. W tym sensie książka ma wyraźny wymiar refleksyjny, momentami wręcz melancholijny. Mimo że nie ze wszystkimi tezami autorki się zgadzam, nie odbiera to wartości całej publikacji. Wręcz przeciwnie — skłania do własnych przemyśleń i konfrontowania jej spojrzenia z własnym. To jedna z tych książek, które niekoniecznie mają przekonać, ale zdecydowanie potrafią zainteresować i zaangażować. Zdecydowanie polecam — nawet osobom, które, tak jak ja, początkowo nie czują większego związku z poruszanym tematem. 📖 19:46 · 13.04.2026 · 37/2026 · (P)
Paweł - awatar Paweł
ocenił na820 dni temu

Cytaty z książki Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn

Więcej

Według Mitologii Starożytnej Grecji, malarstwo wymyśliła właśnie kobieta,
rysując na ścianie cień idącego na wojnę mężczyzny.

Według Mitologii Starożytnej Grecji, malarstwo wymyśliła właśnie kobieta,
rysując na ścianie cień idącego na wojnę mężczyzny.

Sylwia Zientek Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn Zobacz więcej
Więcej