Batman: Nie tylko Biały Rycerz

Okładka książki Batman: Nie tylko Biały Rycerz autora Sean Murphy, 9788328165090
Okładka książki Batman: Nie tylko Biały Rycerz
Sean Murphy Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Batman - Biały Rycerz (tom 3) Seria: DC BLACK LABEL komiksy
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Batman - Biały Rycerz (tom 3)
Seria:
DC BLACK LABEL
Tytuł oryginału:
Batman. Beyond the White Knight
Data wydania:
2023-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-25
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328165090
Tłumacz:
Jacek Żuławnik
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Batman: Nie tylko Biały Rycerz w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Batman: Nie tylko Biały Rycerz



książek na półce przeczytane 1489 napisanych opinii 1236

Oceny książki Batman: Nie tylko Biały Rycerz

Średnia ocen
7,7 / 10
66 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Batman: Nie tylko Biały Rycerz

avatar
457
457

Na półkach:

Batman: Nie tylko Biały Rycerz.
Dwanaście lat minęło, odkąd Bruce Wayne trafił do więzienia. W tym czasie Gotham przeszło radykalną transformację — z miasta pogrążonego w chaosie zmieniło się w futurystyczną, niemal dystopijną metropolię, gdzie prawa obywatelskie ustąpiły miejsca porządkowi i kontroli. Choć przestępczość spadła, cena za to była wysoka. Nad miastem zaczyna dominować Derek Powers, stopniowo przejmując zarówno majątek Wayne’ów, jak i wpływy. W tej rzeczywistości pojawia się też nowy Batman, a Bruce – widząc co się dzieje – decyduje się uciec z więzienia i ponownie połączyć siły z członkami Bat-Rodziny, by obalić reżim.
Fabuła wciąga od pierwszych stron. Sean Murphy, jak zawsze, imponuje dbałością o detale i przemyślaną rozbudową swojego alternatywnego Bat-universum. Postacie, choć znane, mają tutaj zaskakujące role do odegrania, co odświeża lekturę i daje czytelnikowi nową perspektywę na znany świat. To odważny i bardzo ciekawy zabieg, który działa na korzyść całej historii.
Niestety, mimo wielu atutów, trudno oprzeć się wrażeniu, że komiksowi brakuje tej nutki geniuszu, która uczyniła pierwszy tom serii dziełem dla mnie niemal idealnym . O ile wszystko jest tutaj na swoim miejscu – dobrze napisane dialogi, świetne tempo, mocne sceny akcji – to zabrakło tej głębi, która pozwalałaby postawić ten tom na równi z pierwowzorem. Przykładem może być samo Gotham: choć w teorii inne, wizualnie i tematycznie przypomina to, które widzieliśmy już w głównej serii, i tam wątek Magistratu wypadał po prostu ciekawiej.
To jednak wciąż bardzo dobry komiks. Pomysłowy, postacie są świetnie napisane, a wizualna surowość rysunków doskonale oddaje klimat opowieści. Jest mroczno, jest intensywnie i momentami naprawdę przejmująco. Murphy nie traci formy, nawet jeśli nie osiąga tutaj poprzednich szczytów.
Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek
https://www.instagram.com/p/DKytVc2s-dr/?igsh=OWM5cm95NzN5a3Y2

Batman: Nie tylko Biały Rycerz.
Dwanaście lat minęło, odkąd Bruce Wayne trafił do więzienia. W tym czasie Gotham przeszło radykalną transformację — z miasta pogrążonego w chaosie zmieniło się w futurystyczną, niemal dystopijną metropolię, gdzie prawa obywatelskie ustąpiły miejsca porządkowi i kontroli. Choć przestępczość spadła, cena za to była wysoka. Nad miastem zaczyna...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
947
943

Na półkach:

Kolejny tom z Murphyverse o Batmanie. Minęło 12 lat od więzienia Batman i śmierci Jokera, wiele się zmieniło, tylko nie to, że Gotham nadal potrzebuje Batmana. Sean Murphy świetnie prowadzi cała fabułę a rozmowy między postaciami są kapitalne. Styl rysunków wogóle się nie zmienił czyli nadal jest bardzo dobry a sama fabuła choć ma swoje niedociągnięcia, to jednak świetnie się ją czyta. Gorąco polecam. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/

Kolejny tom z Murphyverse o Batmanie. Minęło 12 lat od więzienia Batman i śmierci Jokera, wiele się zmieniło, tylko nie to, że Gotham nadal potrzebuje Batmana. Sean Murphy świetnie prowadzi cała fabułę a rozmowy między postaciami są kapitalne. Styl rysunków wogóle się nie zmienił czyli nadal jest bardzo dobry a sama fabuła choć ma swoje niedociągnięcia, to jednak świetnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
856
793

Na półkach: ,

https://salomonik.eu/przeczytane/batman-nie-tylko-bialy-rycerz

https://salomonik.eu/przeczytane/batman-nie-tylko-bialy-rycerz

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Batman: Nie tylko Biały Rycerz na półkach głównych
  • 82
  • 34
53 użytkowników ma tytuł Batman: Nie tylko Biały Rycerz na półkach dodatkowych
  • 26
  • 13
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Batman. Biały Rycerz przedstawia: Pokolenie Jokera Katana Collins, Sean Murphy
Ocena 6,2
Batman. Biały Rycerz przedstawia: Pokolenie Jokera Katana Collins, Sean Murphy
Okładka książki Batman - Biały Rycerz przedstawia: Harley Quinn Katana Collins, Sean Murphy, Matteo Scalera, Dave Stewart
Ocena 7,3
Batman - Biały Rycerz przedstawia: Harley Quinn Katana Collins, Sean Murphy, Matteo Scalera, Dave Stewart
Okładka książki Batman: Klątwa Białego Rycerza Matt Hollingsworth, Klaus Janson, Sean Murphy
Ocena 7,7
Batman: Klątwa Białego Rycerza Matt Hollingsworth, Klaus Janson, Sean Murphy
Okładka książki Batman Noir - Batman Black & White. Nigdy po trupie Neal Adams, Rafael Albuquerque, Doug Alexander, Lee Allred, Michael Allred, Brent Anderson, John Arcudi, Mark Askwith, Brian Azzarello, Hilary Barta, Lee Bermejo, John Bolton, Philip Bond, Ivan Brandon, Ed Brubaker, Dave Bullock, Riccardo Burchielli, Blair Butler, Mike Carey, Tommy Castillo, Eric Cherry, Cliff Chiang, Michael Cho, Becky Cloonan, Darwyn Cooke, Denys Cowan, Dan Didio, Paul Dini, Danielle Dwyer, Nathan Edmondson, John Floyd, Nathan Fox, Sean Galloway, Alex Garland, Keith Giffen, Dick Giordano, Rafael Grampa, Rob Haynes, Adam Hughes, Rian Hughes, Victor Ibáñez, Geoff Johns, Dave Johnson, J.G. Jones, Michael William Kaluta, Chip Kidd, Paul Kupperberg, Derek Laufman, Jeff Lemire, David Macho, Howard Mackie, Jim Mahfood, Steve Mannion, Dwayne McDuffie, Don McGregor, Mike Mignola, Scott Morse, Olly Moss, Dean Motter, Sean Murphy, Dustin Nguyen, Alex Nińo, Troy Nixey, Ann Nocenti, John Ostrander, Jimmy Palmiotti, Ruben Pellejero, Scott Peterson, Will Pfeifer, Sean Phillips, Whilce Portacio, Jon Proctor, Javier Pulido, Joe Quinones, Rodney Ramos, Sal Regla, Joe Rivera, Paolo Rivera, Andrew C. Robinson, Kenneth Rocafort, Robert Rodi, Stephane Roux, Chris Samnee, Damion Scott, Ryan Sook, Dave Stewart, Dave Taylor, Kimo Temperance, Jill Thompson, Michael Uslan, John Watkiss, Len Wein, Chris Weston, Maris Wicks, Judd Winick, Marv Wolfman, William Wray, Danijel Žeželj
Ocena 7,9
Batman Noir - Batman Black & White. Nigdy po trupie Neal Adams, Rafael Albuquerque, Doug Alexander, Lee Allred, Michael Allred, Brent Anderson, John Arcudi, Mark Askwith, Brian Azzarello, Hilary Barta, Lee Bermejo, John Bolton, Philip Bond, Ivan Brandon, Ed Brubaker, Dave Bullock, Riccardo Burchielli, Blair Butler, Mike Carey, Tommy Castillo, Eric Cherry, Cliff Chiang, Michael Cho, Becky Cloonan, Darwyn Cooke, Denys Cowan, Dan Didio, Paul Dini, Danielle Dwyer, Nathan Edmondson, John Floyd, Nathan Fox, Sean Galloway, Alex Garland, Keith Giffen, Dick Giordano, Rafael Grampa, Rob Haynes, Adam Hughes, Rian Hughes, Victor Ibáñez, Geoff Johns, Dave Johnson, J.G. Jones, Michael William Kaluta, Chip Kidd, Paul Kupperberg, Derek Laufman, Jeff Lemire, David Macho, Howard Mackie, Jim Mahfood, Steve Mannion, Dwayne McDuffie, Don McGregor, Mike Mignola, Scott Morse, Olly Moss, Dean Motter, Sean Murphy, Dustin Nguyen, Alex Nińo, Troy Nixey, Ann Nocenti, John Ostrander, Jimmy Palmiotti, Ruben Pellejero, Scott Peterson, Will Pfeifer, Sean Phillips, Whilce Portacio, Jon Proctor, Javier Pulido, Joe Quinones, Rodney Ramos, Sal Regla, Joe Rivera, Paolo Rivera, Andrew C. Robinson, Kenneth Rocafort, Robert Rodi, Stephane Roux, Chris Samnee, Damion Scott, Ryan Sook, Dave Stewart, Dave Taylor, Kimo Temperance, Jill Thompson, Michael Uslan, John Watkiss, Len Wein, Chris Weston, Maris Wicks, Judd Winick, Marv Wolfman, William Wray, Danijel Žeželj

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Batman - Ziemia Jeden: Tom 3 Geoff Johns
Batman - Ziemia Jeden: Tom 3
Geoff Johns Gary Frank
Tom trzeci alternatywnych przygód Batmana, tak jak tomy poprzednie, trzyma wysoki poziom. Do połowy objętości sprawia nawet wrażenie lepszego niż wcześniej, bo za sprawą Kiler Croca dochodzi jeszcze humor. Ale historia o rodzinnych korzeniach Bruce Wayne'a zaniża ocenę, bo nastawiona jest bardziej na suspens, trącać przy tym na jakości i realiźmie, przez co trzeci tom nie jest już tak nieskazitelny jak tomy wcześniejsze i można się w końcu tu do czegoś doczepić :) Razi mnie w tym komiksie łatwość z jaką Bruce rozpowiada o swojej tajnej tożsamości. O ile pomysł z ujawniem się Kiler Crock'owi był świetny, o tyle ujawnianie się Czarnej Kotce... to jest już chyba przesada. Widoczny staje się też wpływ "woke" na fabułę, co nie prognozuje już tak dobrze na kolejne tomy. O ile by się one oczywiście pojawiły, na co się nie zapowiada. Bo autor, zamykając genezę Batmana, pozostawił sobie jednak furtkę do kontynuacji tej historii. "Ziemia Jeden" ma wiele plusów takich jak rysunki i realizm, ale na szczególną uwagę zasługuje to, jak dobrze rozpisane są tutaj postacie i ich wzajemne relacje; Batman - Alfred, Batman - Gordon, Gordon - Bullock, Gordon - Alfred, Alfred - Killer Croc. A to wcale nie wszystkie ze świetnie rozpisanych relacji. Geoff stworzył świat Batmana, który wydaje się być ciekawszy niż ten oryginalny z "Ziemi Zero". I zakończył serię tak, aby nie stała się ona konkurencją dla serii głównej. Jakby nie patrzeć, świetna robota!
mika_el - awatar mika_el
ocenił na71 miesiąc temu
Parker. Tom 1 Richard Stark
Parker. Tom 1
Richard Stark Darwyn Cooke
Nie ma większego draba niż Parker. I nie mam tu wcale na myśli gabarytów. Chodzi mi o tą wielkość zapisaną przede wszystkim w spojrzeniu, naturze, charakterze. Są takie postaci w dziełach kultury, z którymi od razu wiemy, że lepiej nie zadzierać. To ci bohaterowie (Parker raczej jako antybohater),którzy będą iść jak taran. Z urwaną ręką, bez grosza przy duszy, na ostatnim wdechu. Ludzie zdeterminowani. Jak John McClane ze szkłami w stopie, jak Old Boy z młotkiem, albo Goose z "Deadbeat at Dawn". Można by ich wymieniać wielu, Parker zasila z miejsca każdą ekipę twardzieli, choć najlepiej mu idzie solo. Pierwszy tom Parkera, który ukazał się dzięki Nagle! Comics to rzecz wybitna, tak z treści jak i z samego wydania. Kolejny komiksowy Blu-Ray w wersji SteelBook. Opracowanie więc czyni ten album wyjątkowym. Oprócz samego komiksu są zatem i dodatki. Jednym z nich jest zapis fantastycznej rozmowy z Darwynem Cookiem, artystą odpowiedzialnym za tę adaptację. W rozmowie bierze również udział Ed Brubaker i Tom Spurgeon (The Comics Reporter). To pełna pasji pogawędka o samym komiksie, ale też o Parkerze stworzonym przez pisarza Donalda E. Westlake'a (pod pseudonimem Richard Stark). Dodatki to też garść notek, opowiadanie, no i sama esencja, czyli komiks o Parkerze. To kryminał, historia brudna i pozbawiona opakowania. Mamy tu tylko treść, tylko te dialogi, które są w pudełku, bez wymyślnych etui i ozdobników. Poprzedzająca komiks rozmowa pomiędzy fanami twórczości Westlake'a pozwala mi stwierdzić, że komiksowy Parker to sto procent Parkera z powieści. Jaki jest? Ma wielkie łapska, jest małomówny, dąży do rozwiązania problemów, ma kilka planów awaryjnych. Jest też nieufny, nie daje się ponieść emocjom i jest nie do zatrzymania. To zabawne, że struktury mafijne (tutaj jako syndykat) ze swoją korporacyjną konstrukcją tworzoną latami okazują się kolosem na glinianych nogach. To Parker, kiedy syndykat jest mu coś winien, podchodzi do tego kolosa i kopie w te gliniane nogi. Kolos upada. To komiks wybitny, rysowany ostrą krechą, bez głębszego wchodzenia w szczegóły. Zawsze mamy mocne rysy, kilka raptem detali, istotna jest dynamika w narracji. Kryminalne sprawy są raczej z rzędu tych prostych. Napady, później coś poszło nie tak, ktoś sobie ubzdurał że można zrobić Parkera w konia i Parker musi walczyć o swoje, albo po prostu jechać po swoje jak pociąg. Świetnie napisany, do spółki z komiksami Eda Brubakera i Seana Phillipsa jest tym kryminałem i graficzną powieścią sensacyjną, którą najbardziej cenię w gatunku. Chropawy, z prostymi zasadami, z ludźmi którzy mogą zawieść Parkera, ale wtedy zawsze przyjdzie im gryźć piach.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na95 miesięcy temu
CONTRITION Carlos Portela
CONTRITION
Carlos Portela Keko
Szukacie komiksu o mrocznym, kryminalnym klimacie, a do tego z fabułą dającą do myślenia? To koniecznie zwróćcie uwagę na Contrition duetu Portela-Keko. To rzecz daleka od cukierkowych, czy nawet zwyczajnie kolorowych obrazków, którą kończy się czytać z mnóstwem refleksji w głowie. Opowieść, której akcja dzieje się w mieście-getcie na Florydzie musi być mocna. Tym bardziej jeśli to getto, które jest miejscem wypełnionym przez przestępców seksualnych, którzy po odbyciu kary nie są do końca wolni, gdyż restrykcyjne prawo daje im niewiele możliwości osiedlenia się. To wspaniała podbudowa dla opowieści, a Carlos Portela wykorzystuje ją w pełni. Niesamowity, rewelacyjnie zbudowany jest klimat opowieści. Ze względu na wyłącznie czarną kreskę jako nośnik grafiki przywodzący na myśl kino noir, a jednocześnie świetnie oddający duszny klimat odosobnienia i beznadziei, sennego małomiasteczkowego życia. Czuć w tym westernową nutę, ale i kryminalne zacięcie. Miejsce akcji jest co prawda fikcyjne, ale nie tak do końca zmyślone. Podobna osada rzeczywiście na Florydzie istnieje i jej powstanie jest wynikiem restrykcyjnego prawa, które co prawda chroni potencjalne ofiary, ale też doprowadza do absurdalnej sytuacji, że w jednym miejscu gromadzi się duża grupa byłych skazańców, najczęściej bez możliwości podjęcia stałej pracy. A co z fabułą? Mamy tu podejrzaną śmierć w ogniu i dziennikarskie śledztwo, które jest torpedowane i które kosztuje też wiele samą dziennikarkę. A także opowieść o złu, którego może doświadczyć jedna osoba, i o złu, które ma w sobie człowiek. Niespieszna narracja sprawia, że czytelnik na własnej skórze wręcz odczuwa duszną atmosferę miejsca akcji przesyconego poczuciem beznadziei. I niczym bagno stopniowo wciąga go niepokojąca opowieść. Współbrzmienie tekstu i obrazu oddziałuje na emocje czytelnika i przemawia do niego wyraźnie. Ta historia buduje przestrzeń do refleksji na wiele tematów, przede wszystkim koncentrując się na pytaniach o zło tkwiące w człowieku, o możliwość odkupienia, a także o wybaczenie ze strony ofiary. I oczywiście nie daje jednoznacznych odpowiedzi, bo takich nie ma. To czytelnik może wybrać, jaka interpretacja do niego przemawia. Niemniej sam przyczynek do refleksji już jest moim zdaniem cenny. Oczywiście forma komiksu nie jest naturalnym medium do wszechstronnej, pogłębionej refleksji i wielowymiarowego ujmowania tematu, toteż trzeba być gotowym na pewne uproszczenia. Twórcom nie udaje się ich uniknąć, ale nie jest to błąd nie do wybaczenia. Sama bowiem historia dostarcza mnóstwa emocji i pozwala skierować uwagę na tematy spychane na margines, jak choćby rozdzielność kary i pokuty, więzienie po uwolnieniu. Jest tu trochę sztampy, motywów znanych nam z powieści i kina, jak choćby dążenie do zemsty czy postać dziennikarki zatracając się w swojej pracy tak bardzo, że przestaje dostrzegać wartość w swoim dotychczasowym życiu. A jednak mimo wszystko twórcy potrafią zaskoczyć. Fabuła prowadzona nieliniowo pozwala nam na stopniowe odkrywanie różnych aspektów opowieści, a dobrze budowane i podsycane napięcie przykuwa do lektury i więzi w dusznej atmosferze i kłębowisku rozmyślań. Nie każda z postaci ma co prawda równie dobrze przedstawioną "backstory", ale mnie osobiście podoba się zestawienie postaci dziennikarki i pewnego wojskowego śledczego, którzy oddając się pracy, tracą - choć w inny sposób - swoje rodziny. Wizualnie gra tutaj wszystko. Brak koloru doskonale pasuje do tematyki i mrocznej aury tej historii, a czarna kreska przypominająca ryciny z gazet nadaje opowieści wręcz dokumentalistycznego charakteru i wiarygodności. W kadrach pojawia się wiele interesujących detali, które uzupełniają narrację, współtworząc jej nastrój i klaustrofobiczną aurę - jak choćby gazety, sceny z przeszłości, a twórcy czasem za pomocą kilku kadrów budują scenę, która przemawia do czytelnika i uruchamia całą lawinę obrazów. Są czasem wytrychami do skojarzeń wycelowanymi tak, by wywołać konkretne emocje. A w trakcie lektury niejednokrotnie miałam wrażenie, że oglądam storyboardy przygotowane do filmu. Być może fabuła nie wszystkich do siebie przekona, być może niektórym zabraknie pogłębionego ujęcia tematu. Z drugiej jednak strony można tę historię potraktować jako punkt wyjścia do własnych rozważań, do poszukiwania komentarza w różnych dziełach kultury czy pracach naukowych. Dla mnie to całkiem udanie opowiedziana kryminalna historia, w której mieszają się zagadnienia obsesyjnego podążania za tematem i jego skutków, zła tkwiącego w człowieku, kary, zemsty, pokuty i odkupienia. Świetnie narysowany komiks z nieidealną fabułą, której zaletami są niepokojący, duszny klimat i nieoczywiste przesłanie. To nie jest komiks, który ma się podobać. On jest jak ostry kamyk w bucie, który nie pozwala nam obojętnie pójść dalej. To opowieść o kryminalnym charakterze, która zmusza do zwrócenia uwagi na kwestie spychane przez margines. Mroczna, konfundująca i niełatwa do jednoznacznej oceny.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na72 miesiące temu
Batman: Ostatni rycerz na ziemi Greg Capullo
Batman: Ostatni rycerz na ziemi
Greg Capullo Scott Snyder
Ostatni? Widzieliście kiedyś kadry z komiksu, gdzie okazuje się, że Bruce nie był Batmanem, a był cały czas w Arkham? To początek Ostatniego Rycerze, który zagwarantuje nam jeszcze kilka podobnie zaskakujących plot twistów. A wszystko w elseworldowej otoczce, więc nie trzeba czytać innych komiksów (teoretycznie). Nie należy się jednak nastawiać, że początkowy premise utrzyma się długo. Jest on w sumie zwrócić uwagę czytelnika i jest dość życzeniowy, a także wiele innych chwytów, za które sięga Scott Snyder. Czy to źle? Nie, bo to wszystko składa się na jedną historię. W gruncie rzeczy tytuł sugeruje coś apokaliptycznego "Batman. Ostatni Rycerz na Ziemi". Komiks opowiada o tym, jak bardzo w takim apokaliptycznym świecie potrzebny jest idealizm. A w dodatku – na przekór Jokerowi z Zabójczego Żartu – udowadnia, że to co potrafi zmienić człowieka to jedna dobra rzecz albo dzień, jak kto woli. Fabułę tego komiksu i to, co spotkało świat, można interpretować w różnych rejestrach: współczesnej polityki, bardziej uniwersalnego dyskursu, albo po prostu z perspektywy osobistej. Pierwszy klucz to coś czego wszyscy wszędzie chyba starają się doszukać. Czasem jest to śmieszne, czasem bardziej trafne, a czasem dotyczy szerszego zjawiska. Aktualna polityka, czy chcemy, czy nie, krąży wokół Trumpa i jego populistycznych haseł o sprawczości. Nasz komiks ukazywał się pod koniec jego pierwszej kadencji, więc z pewnością mógł być to komentarz do tego prezydenta USA. Choć może to realny prezydent przypomina innego z komiksów? W końcu dziś czasem trudno stwierdzić, co jest bardziej przerysowane – rzeczywistość, czy fikcja. W bardziej uniwersalnym kluczu wchodzimy w dyskusję nad zagrożeniami demokracji. Nad konfliktem ludu i elity. Bo czy jeśli naprawdę dać ludziom bezpośrednią władzę, to czy nie zmieni się to w ochlokrację (rządy motłochu)? Z jednej strony istnieje realny strach, ale jak inaczej nauczyć ludzi rządzić się samemu? Gdy świat kontrolują elity złych i dobrych (tu super),czy jeśli dać ludziom szansę, to czy naprawdę go zniszczą? Czy jedynym wyjściem jest absolutna kontrola? W końcu gdyby dać ludziom wolną rękę to "się pozabijają! Rozerwą się na strzępy! Nigdy nie będą Cię słuchać...". Hobbowska idea wojny wszystkich ze wszystkimi, której jedyną alternatywą jest lewiatan, we współczesnej myśli liberalnej okazuje się niezwykle żywy w kontekście końca historii. Tyle że to fałszywa dychotomia. Rzeczywistość nie jest tak prosta, a zawsze jest nadzieja. To stara się przekazać nam omawiany komiks, a bardzo fajnie w podobne tony uderzają wydawane aktualnie (2025) Absolute i Ultimate Universe. Trzeci osobisty klucz krąży wokół dylematu jeża. Dylematu, który w pewnym sensie bardzo pasuje do Batmana. Jeśli dopuścić do siebie ludzi to przecież "złamią Ci serce. W końcu... Jeśli ich wpuścisz, zrobią to". Ale jeśli nie spróbujesz, to już przegrałeś. Nasz Rycerz w swojej podróży spotyka lub wspomina najróżniejsze postacie ze swojego życia. Nie jestem batmanologiem, ale możliwe i wszystkie. W tym sensie to komiks dla wszystkich, którzy twierdzą, że Batman to cool samotny wilk i chcą być jak on. Nic bardziej mylnego. Skoro Batman zawsze ma Batrodzinę i inne bliskie postacie z uniwersum DC, to czemu Ty nie miałbyś spróbować? A najwyżej mieć nadzieję? "Batman. Ostatni Rycerz na Ziemii" przypomina trochę "Chainsaw Mana". Nie jest jednak aż takim misery porn, a jest bardziej melancholijny. Ten natłok postaci miejscami dla osób niezaznajomionymi z mitologią Batmana może być przytłaczający. Ja nie znam jej, aż tak bardzo i udało mi się przeczytać ten komiks, więc chyba nie trzeba się bać. Warto jednak wpierw wiedzieć cokolwiek, bo można się rozczarować. Nie znaczy, że trzeba rozpoznać wszystkich postaci, ale Jim Gordon wyglądający jak Stan Lee był czymś, czego nie miałem w bingo na ten rok. Pierwsza strona komiksu ma dużo tekstu, więc go nie zamieszczę. Przedstawia, jednak ważną powracającą sprawę Batmana, która na koniec okazuje się esencjonalna dla fabuły komiksu. Pod koniec zaczynałem wątpić, ale mimo tego okazało się, że było warto zamieszczać tu ten w sumie poboczny wątek. Takie małe krążące wątki w mniejszej i większej skali zwyczajnie bardzo dobrze Scotowi Snyderowi wychodzą. Rysunek jest dość standardowy. Jedyną wyróżniającym się wizualnie elementem są czarne dymki antagonisty. Trudno je opisać, więc chyba najlepiej samemu zobaczyć w komiksie. Skoro jednak został wspomniany "Chainsaw Man", to trzeba pokazać coś dorównującemu dziwnością z naszego "Rycerza", a wyjętego wręcz rodem z odcinka "400 Boys" z serialu "Love, Death & Robots", choć to raczej komiks był tu inspiracją.  https://cdn.nakanapie.pl/FlSxAm8YU0DYR7YNIlRH1AEWPnM=/origxorig/010e780f1cff77e8a0d410bb842d1874 Początek części 3 komiksu Piękne zielone dzieci, a w lampionie adwentowym Batman trzyma głowę Jokera. Jeśli to was nie przeczyta do lektury, to nie wiem, co może. Mnie się czytało bardzo płynnie i przyjemnie. Ale przyjemność to nie wszystko, bo z tego komiksu zwyczajnie można co nieco wyciągnąć. I na pewno nie tylko to, co napisałem. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na84 miesiące temu
Wiele śmierci Laili Starr Filipe Andrade
Wiele śmierci Laili Starr
Filipe Andrade Ram Venkatesan
Jak Śmierć radzi sobie z życiem? „Świat Dysku” ma swoją odpowiedź, ale czy jesteśmy gotowi na inne? Ram V w absurdalny, a jednocześnie egzystencjalny sposób opowiada schematyczną historię na ten temat. Historię, która może zaskakiwać, choć jak to bywa, im bliżej końca, tym więcej widać. Punktem wyjścia jest panteon bogów indyjskich, który wygląda niczym korporacja. Nie różni się niczym poza tym, że niektóre postacie mają niebieską skórę, więcej rąk i tym podobne. Właśnie w tej korporacji pracuje nasza główna bohaterska, która jest boginią śmierci. Niestety przyszłe przewidywania rynkowe (niedługo ma się urodzić wynalazca nieśmiertelności) skłaniają władze korpo do przeprowadzenia restrukturyzacji. I tak też zaczyna się nasza historia – zwolnieniem Śmierci z pracy. Jak każda bezduszne korpo daje broszurę, jak to jest żyć jako śmiertelnik i zostaje wysłana na Ziemię. I tam nasza Śmierć staje się Lailą Starr. Na naszej planecie w wyniku jej dziwnego szczęścia lub pecha (a może karmy?) spotyka dziecko, przez które straciła pracę, a potem umiera. Na szczęście ma chody u boga życia i za każdym razem wskrzesza ją w trochę stylu tej jednej serii z fantasy symbiontami, trylogii „Nocnego Anioła” Berenta Weeksa. I ten schemat powtarza się tytułowe wiele razy. Gdyby ktoś miał pretensję do zaspoilerowania struktury, to jednak zdradza ją już tytuł. Poza tym, czy naprawdę wierzycie, że z tak jasno pokolorowaną okładką, jakaś postać w środku mogłaby zabić niewinne niemowlę? Nie piszę, że nie ma tu śmierci i tragedii, ale są jakieś granice. Ponadto napisanie postaci, która zrobiłaby coś takiego i chciałoby się za nią podążać, byłoby naprawdę bardzo trudne. Kolejne życia, spotkania i interakcje z wynalazcą nieśmiertelności dają okazję do refleksji nad różnymi aspektami życia i śmierci. Tej refleksji ulega Laila Star, wynalazca i my jako czytelnicy. Nie wiem, czy komiks mówi nam coś nowego, ale przyjemnie, a czasem emocjonalnie zastanowić się nad przemijaniem w oryginalnej oprawie. Jednak to nie Śmierć ze „Świata Dysku”, czy nawet Bergmana, ocalały ani długowieczna istota. Samo spojrzenie na ten sam problem, chyba z podobnej perspektywy, ale nadal oczami bardziej orientalnymi dla zachodniego czytelnika, może być interesujące. Jedyną uwagę miałbym do tłumaczenia. Niby „Awatara” jest bardziej poprawne (taka wersja jest na Wikipedii),ale nadal rani uszy. „Awatarka” zwyczajnie brzmi lepiej. Dodatkowo ta schematyczność, czasem zabawne i absurdalne śmierci Laili, czy sam rysunek są przyjemne. Komiks nie jest zbyt długi, co pozwala historii płynąć i wpaść w syndrom – jeszcze jednej śmierci (brzmi jak coś z Dark Souls). Niestety ilość powtórzeń i śmierci jest ograniczona, jak u kota, a wszystko kiedyś się kończy. „Bogowie wiedzą: śmierć jest nieszczęściem. Inaczej chętnie umieraliby sami” ~ Safona
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na85 miesięcy temu
Reckless Ed Brubaker
Reckless
Ed Brubaker Sean Phillips
Moi Drodzy ➡️Kiedy widzę na okładce nazwiska Brubaker/Phillips, to od razu czynię założenie, że to będzie zajebista rzecz. I jak dotąd nigdy się nie pomyliłem. Dlatego jak ohoho już dość dawno temu zobaczyłem zapowiedzi nowej serii tego duetu, ślinka mi pociekła i to jak. Tymczasem jest jak jest, czasu mało, zobowiązań dużo i w międzyczasie Mucha Comics wydała już cztery tomy (które oczywiście nabyłem),a ja właśnie (dopiero!) skończyłem czytać pierwszy. Czy Ed i Sean znowu mnie zachwycili? Przekonajcie się 😎 ➡️Zacznijmy od okładki, która już tradycyjnie wprowadza na właściwe tory i jest rewelacyjna. Ja od razu wiedziałem, czego się spodziewać i tak właśnie być powinno. I dokładnie to dostałem. ➡️Lata 80. Mega kryminalna pulpa z potężnymi błyskami czarnego kryminału. Od razu przyszedł mi na myśl Tarantino. Bo to jest ostra, kryminalna jazda. Narysowana, a co ważne - również napisana rewelacyjnie. ➡️Panowie stworzyli słowem i obrazem klimat mrocznego, cholernie brudnego kryminału, rodem z kaset VHS z owej epoki. Taki też jest obraz - brudny, rozmyty, gruba krecha, krwawe plamy, normalnie jak zdjęcia ze starego, analogowego aparatu. Nie ma jaskrawości, brązy, ciemne fiolety, czasem pomarańcz. Rysunki idealnie dopasowane do historii. ➡️Jest gość, który za odpowiednie pieniądze wybawi cię z każdego, paskudnego kłopotu (taki Ray Donovan starej daty). Nieważne, co to jest. Zrobi wszystko. On też ma swoją historię i swoje za uszami. A najgorzej, że i jego też przeszłość dopada. I trzeba coś z tym zrobić. A najgorzej poradzić sobie z własnym syfem. ➡️Atmosfera jest duszna. Powiedziałbym, że przytłacza i wprawia w niepokój. Ale to nic nowego u Brubakera. Jego seria Criminal wyrywa z butów. Reckless dzielnie idzie w jej ślady. ➡️"To nie była normalna robota. Tak jakoś się trafiła... gdy posypało się wszystko inne w moim życiu." Scenariuszowo jak zawsze perfekcja. Dialogi lepsze niż w większości znanych mi kryminałów. Wchodzą w głowę i zostają na dłużej. Droga przestępstwa, droga odkupienia. Pełno krwi i przemocy. To się nadaje na oldschoolowy film. To się właśnie tak czyta, jak się ogląda stare, dobre kryminały. Jak Payback z Gibsonem. O właśnie, to takie klimaty parkerowskie, tylko bardziej współczesne. I tutaj lepiej, znacznie lepiej narysowane, jak już przy Parkerze jesteśmy. ➡️Styl rysowania Philipsa trzeba polubić. Mimo tego, że wydaje się dość niedbały - idealnie przemawia do wyobraźni i świetnie, no znakomicie współgra z tekstami Eda. Jest taki właśnie chropawy. Ja odpadłem! Jak za każdym razem. ➡️Wracają wspomnienia. Wracają dawne czasy, sprzed wybuchu, czasy, kiedy Ethan był rewolucjonistą i coś jeszcze czuł. Teraz jest pusty. Nie czuje nic. I wraca Rainy. "A ja i Rainy byliśmy w sobie zakochani bez pamięci. Miłością, jakiej możesz zaznać tylko wtedy, kiedy jesteś młody, świat stoi przed tobą otworem, a namiętność rozrywa cię od środka." ➡️Jak zawsze u Brubakera jest dużo goryczy i nostalgii. Wspomnienia są bardzo istotne, a pod intrygą kryminalną i historią Ethana kryje się coś więcej. Coś ukrytego między wierszami, w dawnych czasach, kiedy kamienie były chlebem. I za to kocham Eda. Że nie idzie na łatwiznę. Że potrafi w swoje kryminalne opowieści wrzucić niepostrzeżenie coś więcej. ➡️Jest tu też dużo romantyzmu. Nie tego głupawego, który wzbudza uśmiech politowania, o nie. To gorzki romantyzm przebrzmiałej miłości, straconej chwili, utraconych najbliższych. Brubaker potrafi to napisać, a Phillips narysować. ➡️Tom pierwszy tej historii dostaje ode mnie 9/10. Duet Ed/Phillips nie zawiódł. Dostałem tu wszystko, co kocham w mrocznych, nieoczywistych, ciężkich kryminałach. I chcę więcej! K-UZJ (Komiksowy Uncelkowy Znak Jakości).
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na92 lata temu
Friday. Księga druga: W zimową mroźną noc Ed Brubaker
Friday. Księga druga: W zimową mroźną noc
Ed Brubaker Marcos Martin
Drugi tom Friday wyraźnie podkręca tempo i pogłębia emocje. Tym razem główna bohaterka musi zmierzyć się nie tylko z kolejną zagadką, ale i z osobistą tragedią – śmiercią swojego dawnego przyjaciela. Policja nie traktuje jej poważnie, a ona sama nie potrafi otrząsnąć się z szoku. Wydaje się, że wszystko jest przeciwko niej. Dopiero gdy odkrywa wskazówki, które zostawił jej zmarły, coś zaczyna się zmieniać. Podobnie jak w pierwszym tomie, mamy tu przede wszystkim klasyczny młodzieżowy kryminał z małomiasteczkowym klimatem. Elementy nadprzyrodzone pojawiają się dopiero pod koniec, ale tym razem mają większy ciężar i wpływ na rozwój fabuły. Właśnie tam czeka też twist, który nie każdemu przypadnie do gustu – jest dość płytki i nieco zgrzyta z wcześniejszą, bardziej realistyczną narracją. Mnie jednak nie przeszkadzał, bo otworzył nowe spojrzenie na całą historię. Brubaker nadal świetnie buduje napięcie, a postać Friday staje się coraz ciekawsza – bardziej złożona, dojrzalsza, emocjonalnie pogubiona, ale wciąż zdeterminowana. Relacje między postaciami, choć nadal miejscami powierzchowne, zyskały na autentyczności dzięki silniejszemu ładunkowi emocjonalnemu. Warstwa graficzna pozostaje na bardzo wysokim poziomie – styl, choć młodzieżowy i mocno stylizowany, świetnie oddaje atmosferę i emocje. Kolory i kadrowanie doskonale współgrają z nastrojem opowieści. Friday w drugim tomie nie tylko trzyma poziom, ale też rozwija się w interesującym kierunku. Jeśli pierwszy tom was zaciekawił, kontynuacja zdecydowanie jest warta uwagi. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DI3Irr9MZJN/?igsh=MWx0M3RibXNsOXc2ZQ==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na811 miesięcy temu
Batman: Knightfall. Krucjata Mrocznego Rycerza Alan Grant
Batman: Knightfall. Krucjata Mrocznego Rycerza
Alan Grant Chuck Dixon Graham Nolan Jo Duffy Barry Kitson Vince Giarrano Tom Grummett Doug Moench
Azrael dzięki "Sword of Azrael" był w przeszłości jednym z moim ulubionych bohaterów, dlatego zapoznanie się z przygodami Jean-Paula w kostiumie Batmana było dla mnie koniecznością. Przyznam się od razu że tomu drugiego Knightfall nie czytałem, a przygodę z Batmanem zakończyłem na pojedynku Bane z Brucem Waynem (Tm-Semic),który jakiegoś specjalnego wrażenia na mnie nie zrobił. Jak wypadł ciąg dalszy tej starej historii? Opasły tom 3 Knightquest podzieliłbył na dwie części. Cześć pierwsza, mniej więcej do połowy tomu, zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Opowieść z Komornikiem jest przyjemna, a kreska Vince Giarrano przypadła mi do gustu. Równie dobrze wypadają zeszyty "Robina" z rysunkami Tomma Grummetta. Największym zaskoczeniem była dla mnie jednak Catwomen. Nie spodziewałem się niczego specjalnego, a wyszło ciekawie i sensownie. Relacja Seliny i jej badanie się z nowym Nietoperzem wypadło bardzo ciekawie i przekonująco. Druga część tego tomu podąża już głównie w kierunku uchwycenia mordercy zwanego jako Abattoir, a fabuła zahacza także o kilka innych postaci i wątków, czego kulminacją jest coraz większe zatracanie się Jean-Paula w chaosie. Jako przerywnik dostajemy narysowaną w stylu lat 50-tych historię o Gordonie i Pingwinie. Krótką i niewiele wnoszącą. Druga część tomu trzeciego jest nieco słabsza niż początek tego tomu, chociaż ma swoje momenty, co czyni ja wartą uwagi. Od strony graficznej też jest już trochę słabiej, ale wciąż jest to bardzo przyzwoity poziom. Czy warto sięgnąć po ten komiks ? Uważam że tak. Nie jest to dzieło wybitne, ale w moim mniemaniu jest to całkiem dobry kawał komiksu. To, że w tym tomie nie ma Bane jest dla mnie plusem, bo sam Bane jako antagonista nie był dla mnie zbyt ciekawy. Przygosy Jean Paula są zdecydowanie ciekawiej napisane. Całość czytało mi się przyjemnie i chętnie sięgnę po ciąg dalszy tej sagi. Jak na komiks, który został wydany 30 lat temu, uważam że jest naprawdę dobry, zarówno pod względem fabuły jak i rysunku. Całość ocenilbym na 6,5, ale to byłaby ocena nie uwzględniająca tego, że od debiutu Knightquest minęło już 30 lat.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Batman: Nie tylko Biały Rycerz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Batman: Nie tylko Biały Rycerz