Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Sekrety Historii
- Tytuł oryginału:
- Fighting in Hell: The German Ordeal on the Eastern Front
- Data wydania:
- 2023-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-01-01
- Liczba stron:
- 336
- Czas czytania
- 5 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381512732
Wojna w Związku Radzieckim – Der Russland Krieg – była pod każdym względem tak trudna i brutalna, że w porównaniu z nią zbladły wszelkie wcześniejsze niemieckie doświadczenia. Pewien grenadier pancerny, który walczył na Zachodzie i w Rosji, wspominał: „Na Zachodzie wojna była tą samą starą, honorową grą. Nikt nie wychodził z siebie, żeby postępować bezwzględnie, a walki często przerywano o piątej po południu. Na Wschodzie Rosjanie usiłowali cię zabić – przez cały czas”.
Zawarte w tej książce cztery bezcenne, szczegółowe raporty z frontu wschodniego zostały spisane osobiście przez niemieckich dowódców na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku w ramach amerykańskiego programu dokumentowania strategii i taktyki stosowanej przez Niemców podczas II wojny światowej. Wszyscy autorzy byli uczestnikami walk, które opisywali, i szczerze przyznali, że wysłani do Związku Radzieckiego żołnierze nigdy nie zostali odpowiednio przeszkoleni ani wyposażeni tak, aby mogli stawić czoła tamtejszej przyrodzie i żywiołowi ludzkiemu. Ta książka odsłania prawdę o tamtych wydarzeniach.
W książce zamieszczono następujące raporty:
- Radzieckie metody walki podczas II wojny światowej gen. E. Rausa,
- Wpływ klimatu na walki w europejskiej części Związku Radzieckiego gen. E. Rausa,
- Wojna na Dalekiej Północy gen. W. Erfurtha,
- Walki w radzieckich lasach i na bagnach gen. H. von Greiffenberga.
Kup Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego
Poznaj innych czytelników
215 użytkowników ma tytuł Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego na półkach głównych- Chcę przeczytać 134
- Przeczytane 77
- Teraz czytam 4
- Posiadam 33
- Historia 6
- II wojna światowa 4
- Do kupienia 3
- II Wojna Światowa 3
- Kindle 2
- 2021 2
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego
Dodaj cytat















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego
Zaskakujące, ile z uwag poczynionych przez niemieckich generałów jest aktualnych nawet kilkadziesiąt lat później :)
Nie na raz i nie na kilka godzin. Lektura wymaga skupienia, raporty zawierają odniesienia do niezliczonych miejsc, techniki bojowej, nie zawsze są napisane prostym językiem. Wnioski płynące z raportów lubią się powtarzać, więc im dalej w las, tym bardziej monotonnie się robi, ale generalnie ciekawe - poznać punkt widzenia tych, którzy dowodzili na froncie wschodnim II wojny światowej.
Zaskakujące, ile z uwag poczynionych przez niemieckich generałów jest aktualnych nawet kilkadziesiąt lat później :)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie na raz i nie na kilka godzin. Lektura wymaga skupienia, raporty zawierają odniesienia do niezliczonych miejsc, techniki bojowej, nie zawsze są napisane prostym językiem. Wnioski płynące z raportów lubią się powtarzać, więc im dalej w las, tym bardziej...
Tekst na tylnej okładce głosi "Trzymająca w napięciu relacja z walki na froncie wschodnim..." i jest totalnym kłamstwem. W książce "Walczyliśmy w Piekle" zawarto raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego. I nie są to porywające i trzymające w napięciu opisy. Są to dokładne i szczegółowe analizy taktyki obu stron, klimatu i uwarunkowań geograficznych. Nie da się tej książki przeczytać jednym tchem, raczej trzeba się nastawić na dość dokładne studiowanie kolejnych fragmentów. I nie jest to zarzut, a zaleta tej publikacji. W tym wgłębianiu się w kolejne raporty pomagają świetnie wykonane mapy- brawo dla wydawnictwa (być może jest przedruk spolszczonych oryginałów- nie mam pojęcia). Owe mapy są wielokrotnego użycia, gdyż odnoszą się do wielu raportów. W szczególności tych dotyczących sposobu walki armii czerwonej, zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Oprócz tego poznajemy rolę broni używanej na froncie. Tutaj trzeba się nastawić na rodzaje a nie konkretne typy (chociaż zdarza się, że są wspomniane). Chodzi o piechotę, broń pancerną czy lotnictwo. Są poruszone problemy logistyki w różnych warunkach klimatycznych. Omówione są drobiazgowo mundury obu stron w kontekście pogody. Ciekawym rozdziałem jest walka za kołem polarnym i tutaj dość dokładnie pokazano, jak Wehrmacht uczył się od Armii Fińskiej obycia w tym rejonie. Okazuje się, że Niemcy byli całkowicie nieprzystosowani do warunków tam panujących i zawodziła ich taktyka oraz broń. Książka wydana w "tradycyjnym" dla wydawnictwa RM "malowaniu". Jest w miękkiej oprawie i klejonym bloku. Podsumowując bardzo dobra rzecz, cenne uzupełnienie wiedzy na temat walki w tym rejonie. Nie dla każdego, ale dla ludzi siedzących w temacie, będzie ciekawą lekturą. Ze swojej strony polecam, a wydawnictwo proszę o rzetelne podawanie informacji o zawartości. Macie ciekawe pozycje, które bronią się bez nieprawdziwej w swojej treści reklamy, umieszczonej na tylnej okładce. Cena jest niewysoka i warto zaopatrzyć się we własny egzemplarz.
Tekst na tylnej okładce głosi "Trzymająca w napięciu relacja z walki na froncie wschodnim..." i jest totalnym kłamstwem. W książce "Walczyliśmy w Piekle" zawarto raporty niemieckich generałów z frontu wschodniego. I nie są to porywające i trzymające w napięciu opisy. Są to dokładne i szczegółowe analizy taktyki obu stron, klimatu i uwarunkowań geograficznych. Nie da się tej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPeter G. Tsouras, Front Wschodni. Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów
Mimo podpisania w 1939 roku paktu o nieagresji między III Rzeszą a ZSRR oba państwa opracowywały plany strategiczne dla przyszłego konfliktu. Najszybciej przygotowali się Niemcy, i to pomimo faktu przedłużającego się konfliktu w Jugosławii, który spowodował przesunięcie terminu rozpoczęcia kampanii.
Plan inwazji (kryptonim „Barbarossa”),został zatwierdzony w 1940 roku. Niemieckie zamierzenia zakładały skoncentrowane uderzenie sił lądowych i lotnictwa w trzech kierunkach – północnym w kierunku Leningradu, środkowy na Moskwę i południowym na Rostów. Armia hitlerowska skierowana na front wschodni liczyła 4,7 mln żołnierzy, zgrupowanych w 53 dywizjach. Wsparciem dla Niemców miały być posiłki wojsk fińskich (oficjalnie Finlandia nie była sojusznikiem Hitlera),słowackich, węgierskich i rumuńskich oraz włoskich.
Choć armia radziecka liczyła ponad 5 mln żołnierzy, to tylko nieco polowa stacjonowała przy granicach zachodnich tego państwa. Armia borykała się z brakiem dobrze wyszkolonej kadry oficerskiej (stalinowskie czystki),a także z problemem nienależytego obycia z nowinkami technicznymi żołnierzy radzieckich (wielu żołnierzy nie potrafiło prowadzić maszyn typu czołg). Ponadto Józef Stalin obstawiał fakt niemieckiej nieagresji, bowiem prowadzono wówczas rokowania o przystąpieniu Związku Radzieckiego do Paktu Trzech. Podsumowując – Rosja nie była przygotowana do wojny niemal na żadnym poziomie.
W tej sytuacji 22 czerwca 1941 roku III Rzesza zaatakowała. Zaskoczenie radzieckich żołnierzy było tak ogromne, że w wojsku zapanował wielki chaos. Radzieccy dowódcy nie potrafili podejmować żadnych logicznych decyzji, a jeśli już je podjęli, nie było ich komu wykonać. Nic więc dziwnego, że armia niemiecka odniosły szybkie i spektakularne zwycięstwa.
Zniszczeniu uległo 1200 radzieckich samolotów, Armia Czerwona była w rozsypce, do niewoli dostawało się setki tysięcy radzieckich żołnierzy. Podczas pierwszych tygodni walk zginęło ponad 3 mln radzieckich żołnierzy, a drugie tyle dostało się do niewoli. Co więcej, z rozkazu Stalina, zaczęto rozstrzeliwać radzieckich dowódców i generałów… Mimo niemieckich sukcesów, kampania zaczęła się przedłużać.
15 listopada rozpoczęła się radziecka obrona Moskwy, w którą zaangażowała się ludność cywilna. Tego niemieckie plany nie przewidywały, więc założenie, że kampania rosyjska skończy się przed nastaniem zimy, legło w gruzach. Przedłużające się walki wokół radzieckiej stolicy sprawiły, że armia niemiecka zaczęła borykać się z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi, do których nie była w ogóle przygotowana.
Opór Moskwian oraz przetransportowanie wojsk radzieckich z Dalekiego Wschodu sprawiły, że 5 grudnia Armia Czerwona podjęła się kontrataku, zakończonego odepchnięciem Niemców do 250 km od Moskwy. Choć na południu Niemcom wiodło się znacznie lepiej, to jednak nie udało się zakończyć wojny. A to stało się przyczyną klęski niemieckiej inwazji.
Dlaczego Niemcy przegrali?
Powodów, dla których III Rzesza przegrała wojnę ze Związkiem Radzieckim jest kilka. Po pierwsze – Niemcy nie docenili przeciwnika. Zakładali, że Rosjanie są barbarzyńcami, którzy pierzchną na widok niemieckich cudów techniki. Po drugie – nie byli przygotowani na zmienne rosyjskie warunki klimatyczne. Zwyczajnie, będąc u szczytu potęgi, Hitler i jego sztab dowódczy podszedł do problemu Rosji schematycznie, niemal życzeniowo. Ani nie zapewniono własnym żołnierzom odpowiednich strojów, ani odpowiedniego wyposażenia technicznego, które pomogłoby wojsku niemieckiemu poradzić sobie z mrozami, wodą, bagnami i wielkimi przestrzeniami Rosji.
„Choć oficjalna nazwa państwa brzmiała Związek Radziecki, dla Niemców ich tytaniczna walka na Wschodzie była po prostu Der Russland Krieg – wojną z Rosją. Nazwa ta trafiała w samo sedno. Cała Rosja bowiem, w każdym z jej nieprzyjaznych wymiarów, stanęła do wojny z Niemcami – jej trudne do pokonania ogromne przestrzenie, jej klimat ze skrajnymi warunkami pogodowymi i przede wszystkim jej mieszkańcy z ich prawie nadludzką zdolnością do udźwignięcia znacznie większych trudów niż zachodni przeciwnicy Niemiec, a potem do zadania śmiertelnego ciosu. Rosja była bestią, której Niemcy nie potrafili ujarzmić – bestią, która pożarła napastnika”. (s. 10)
Po trzecie – zapomniano o tym, że Rosja ma ogromny potencjał ludnościowy, który sprawiał, że kraj ten mógł walczyć niemal bez końca. Wszystkie informacje jakie posiadali Niemcy, były ułudą…
„Wszystko działo się na większą skalę – zrazu nawet ich triumfy na Wschodzie przyćmiewały ich zachodnie zwycięstwa. Wielkie bitwy graniczne rozgrywały się na obszarach, na których mogło się zmieścić niejedno małe państwo zachodnioeuropejskie. Początkowo jeńcy wojenni napływali dziesiątkami tysięcy, a później setkami tysięcy. Nacierające kolumny przemierzały ogromne odległości, ale wciąż pozostawały im tysiące kilometrów do pokonania. Ci, którzy ocaleli, wspominali, że tego lata bezkresne, pyliste równiny wydawały się nie mieć końca, a lasy i bagna pochłaniały całe dywizje. Potem zaczęło padać i teren zmienił się w grząskie, wciągające błoto. A gdy przyszedł mróz i drogi znów stały się przejezdne, odetchnęli z ulgą, ale ich radość trwała krótko. Zaraz wskazania termometrów spadły tak nisko, że olej zgęstnia, maszyny się psuły, a broń zamarzała. Pod Moskwą ludzie umierali z zimna albo stawali się kalekami z powodu odmrożeń […]” (s. 16)
To wszystko, a nawet sporo więcej, znajdziecie w tej świetnej książce. Czego tu nie znajdziemy? Szał i głupota Hitlera. Nonkonformizm niemieckiego sztabu dowódczego, który długo nie chciał przyznać się do błędów. Ogrom bestialstwa i bohaterstwa po obu stronach konfliktu. Opisy bezkresnych przestrzeni, w które wpisywały się ogromne ludzkie cierpienia spowodowane zimnej, głodem, błotem, brudem i chorobami… Publikacja jest naprawdę przejmująca. Lektura książki wciągnęła mnie tak bardzo, że zarwałem nockę… i zaspałem do pracy (Ale było warto).
Mały błąd
W książce znalazłem pewien istotny błąd, który pozwolę sobie przytoczyć w całości: „Problem polegał na tym, że Niemcy nie mieli doświadczenia w walce z Rosjanami. Już w XIII wieku rycerze zakonu inflanckiego najechali ziemie ruskie, korzystając z tego, iż były wtedy wyniszczone przez Mongołów. Mimo to w bitwie na homeryczną skalę na zamarzniętym Jeziorze Czudzkim (inaczej Pejpus) zostali rozbici przez Rosjan”.
Autor troszkę naciągnął fakty, bowiem jeszcze wtedy nie było Rosjan, tylko – nadal – Rusini z Księstwa Nowogrodzkiego. Księstwo moskiewskie dopiero co raczkowało. Pierwsza zmianka o księstwie moskiewskim pochodzi z 1213 roku, gdy Moskwa wyodrębniła się z księstwa włodzimierskiego, ale pozostawała przez jakiś czas tylko wydzieloną dzielnicą tegoż państwa. Jego niezależność nastąpiła znacznie później, już po owianej legendą bitwie na zamarzniętym jeziorze.
Co nieco o książce
Książka składa się z czterech większych części: 1. Radzieckie metody walki podczas II wojny światowej; 2 – Wpływ klimatu na walki w europejskiej części Związku Radzieckiego; 3 – Wojna na Dalekiej Północy oraz 4 – Walki w radzieckich lasach i na bagnach. Całość liczy sobie 408 stron. publikacja zawiera w sobie sporo map, choć szkoda, że nie są kolorowe.
Jak dla mnie to jedna z najciekawszych książek opowiadających o II wojnie światowej. Diagnoza i wnioski wysnuwane przez niemieckich generałów są powalające. Miejscami aż przechodziły mnie ciarki. Książka jest niesamowicie pouczająca i wciąga już od pierwszych stron. Cała wiedza, którą znalazłem w tej publikacji jest wręcz podniecająco ciekawa. Jestem nią niesamowicie zachwycony. Moim zdaniem to obowiązkowe opracowanie, którego odbiorcą powinien być każdy miłośnik dziejów II wojny światowej, a także sposobu w jaki funkcjonowała i nadal funkcjonuje Rosja. Dosłownie – nieocenione źródło informacji. I to najwyższej próby! Gorąco polecam.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Peter G. Tsouras, Front Wschodni. Walczyliśmy w piekle. Raporty niemieckich generałów
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo podpisania w 1939 roku paktu o nieagresji między III Rzeszą a ZSRR oba państwa opracowywały plany strategiczne dla przyszłego konfliktu. Najszybciej przygotowali się Niemcy, i to pomimo faktu przedłużającego się konfliktu w Jugosławii, który spowodował przesunięcie terminu...
Z początku czyta się fajnie, ale potem monotonia. I powtarzalność dominuje. Zabawny jest komentarz niemieckiego generała o tym że wykorzystanie cywilów jako żywych tarcz nie dziaka na Rosjan, gdyż są niecywilizowani.
Z początku czyta się fajnie, ale potem monotonia. I powtarzalność dominuje. Zabawny jest komentarz niemieckiego generała o tym że wykorzystanie cywilów jako żywych tarcz nie dziaka na Rosjan, gdyż są niecywilizowani.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezwykła pozycja - pisana przez siedzących w alianckiej niewoli generałów, także pod namową szefa sztabu gen Haldera. Pisana przez frontowców, szorstkim językiem, czasem niespójna - jak to notatki i przemyślenia ludzi nie będących literatami. Przedziwne wrażenie, gdy czyta się o zbrodniarzach III Rzeszy jak o "naszych", Złapałem się kilka razy na czymś w rodzaju współczucia i podziwu dla ich bohaterstwa. Masakra - to oni poszli mordować i niszczyć i podpalili pół świata. Jednak czytając taką książkę prawie czuć ich wysiłek, codzienne problemy i przykrości. Pozostaje się tylko cieszyć , że Adolf H w swoim szaleństwie wiedział wszystko lepiej i nie posłuchał rad frontowców, bo byłoby z nami krucho. Jako rodzynki - pojawiają się (chyba przeznaczone dla czytelnika amerykańskiego) fenomenalne wyjaśnienia pojęć dla nas oczywistych - jak komsomolec ("sowiecki odpowiednik Hitlerjugend") czy fryc. Polecam!
Niezwykła pozycja - pisana przez siedzących w alianckiej niewoli generałów, także pod namową szefa sztabu gen Haldera. Pisana przez frontowców, szorstkim językiem, czasem niespójna - jak to notatki i przemyślenia ludzi nie będących literatami. Przedziwne wrażenie, gdy czyta się o zbrodniarzach III Rzeszy jak o "naszych", Złapałem się kilka razy na czymś w rodzaju...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka napisana parę lat po wojnie przez niemieckich generałów. Część jeszcze siedziała w niewoli w USA, więc motywacja żeby się przydać armii amerykańskiej zamiast wracać pod jurysdykcję ZSRR pewnie była niemała.
Główny kontekst jest mniej więcej taki: jak my mieliśmy wygrać jak te Ruskie takie dobrze walczące i pojętne.
Książka napisana parę lat po wojnie przez niemieckich generałów. Część jeszcze siedziała w niewoli w USA, więc motywacja żeby się przydać armii amerykańskiej zamiast wracać pod jurysdykcję ZSRR pewnie była niemała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówny kontekst jest mniej więcej taki: jak my mieliśmy wygrać jak te Ruskie takie dobrze walczące i pojętne.
Rozbita na na atomy wojna frontu wschodniego prowadzonego przez Niemców. Ważne tam były zarówno sznurówki jak i sprawne czołgi. Bardzo ciekawe aspeky taktyki wojsk ZSRR.
Rozbita na na atomy wojna frontu wschodniego prowadzonego przez Niemców. Ważne tam były zarówno sznurówki jak i sprawne czołgi. Bardzo ciekawe aspeky taktyki wojsk ZSRR.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRecenzja mojego męża.
Walczyliśmy w piekle należy do doskonałej i niezwykle ważnej serii Świadkowie. Zapomniane głosy Oficyny RM.
Książka ta, to świadectwo niemieckich dowódców, którzy w okresie II wojny światowej brali udział w działaniach zbrojnych na terenie Związku Radzieckiego. Atak na ZSRR był planowany przez Hitlera od dawna. Uważał on, że potężna Rzesza potrzebuje „przestrzeni życiowej” na wschodzie. 22 czerwca 1941 roku wojska niemieckie rozpoczęły realizację planu o kryptonimie Barbarossa.
Akcja ta (z punktu widzenia niemieckich oficerów) była jedną z najokrutniejszych i najbardziej bezsensownych w trakcie całej II wojny światowej. Jak wiemy, najwyższe dowództwo niemieckie (częstokroć siedzące w cieple i czterech ścianach swoich gabinetów) było przekonane, iż Armia Czerwona podda się błyskawicznie. Jak dotąd wszyscy ulegali niemieckiej potędze. W związku z tym nie namyślając się (a w zasadzie zupełnie nie myśląc) wysłali do Związku Radzieckiego żołnierzy nieprzeszkolonych i nieprzygotowanych do walk w tak trudnych, wręcz ekstremalnych warunkach. Żołnierzy niemieckich (zarówno dowódców, jak i zwyczajnych szeregowych) zaskoczyło praktycznie wszystko.
W założeniu Hitlera atak i zwycięstwo miały być błyskawiczne, jak w przypadku Blitzkriegu. Jednak z każdym przebytym kilometrem, niemiecka armia coraz mniej mogła korzystać ze zdobytego dotąd doświadczenia. Walki odbywały się na niewyobrażalnie dużych terenach, których obszar śmiało można porównać do niewielkich lub nawet średnich państw. Kolumny wojskowe przemierzały ogromne odległości, a ciągle pozostawały im w perspektywie kolejne tysiące kilometrów do przebycia (oczywiście tym, którzy przeżyją, a szczęście to mieli nieliczni). Jesienią, gdy zaczynało padać, tysiące kilometrów kwadratowych zamieniały się w bagno, póżniej nadchodził siarczysty mróz. Była straszna zima, żołnierze ani fizycznie, ani psychicznie, czy w żaden inny sposób nie byli przygotowani na takie mrozy. Nie bez powodu myśleli, że walczą w białym piekle. Nie mieli odpowiednich ubrań, leków, broni, żywności, zamarzała nawet broń, a ludzie umierali z zimna w zastraszającym tempie. Nie mieli nic i nie wiedzieli nic o tym co jeszcze ich czeka.
Niemieccy żołnierze faktycznie walczyli w piekle, gdzie nie mogli być pewnym niczego, gdzie nie obowiązywały żadne zasady.
W książce znajdziemy przede wszystkim relacje wysokich rangą niemieckich żołnierzy. Zostały one spisane tuż po zakończeniu II wojny światowej z inicjatywy armii amerykańskiej. Do 1954 roku powstało 2175 rękopisów o łącznej objętości 77000 stron będących świadectwem walki w Związku Radzieckim. Spisało je 501 niemieckich generałów.
W książce zamieszczono także raporty niemieckich dowódców. Całość jest napisana niezwykle przystępnym językiem, w sposób, którego nie powstydziłby się autor najbardziej bestselerowego thrillera. Dzięki temu nawet osoby na co dzień nie interesującej się historią, nie będą mogły oderwać się od lektury książki.
Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję i spojrzenia na nią nie poprzez pryzmat faktu, iż sprawozdawcami są niemieccy oficerowie, a poprzez pryzmat relacji ludzi, którym nie dano wyboru. Doskonale opracowana i napisana pozycja, cenne źródło informacji i niebagatelna przestroga.
Recenzja mojego męża.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWalczyliśmy w piekle należy do doskonałej i niezwykle ważnej serii Świadkowie. Zapomniane głosy Oficyny RM.
Książka ta, to świadectwo niemieckich dowódców, którzy w okresie II wojny światowej brali udział w działaniach zbrojnych na terenie Związku Radzieckiego. Atak na ZSRR był planowany przez Hitlera od dawna. Uważał on, że potężna Rzesza ...