rozwińzwiń

Style radykalnej woli

Okładka książki Style radykalnej woli autora Susan Sontag, 9788367016735
Okładka książki Style radykalnej woli
Susan Sontag Wydawnictwo: Karakter publicystyka literacka, eseje
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Styles of Radical Will
Data wydania:
2023-08-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-01-17
Data 1. wydania:
2009-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788367016735
Tłumacz:
Dariusz Żukowski
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Style radykalnej woli w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Style radykalnej woli

Średnia ocen
7,6 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Style radykalnej woli

avatar
95
23

Na półkach:

Momentami ciekawa i interesująca ale też pełna intelektualnego bełkotu i pustosłowia. Po przeczytaniu ostatniego eseju o jej wizycie w Wietnamie Północnym lepiej rozumiem czemu komuniści uważali zachodnich intelektualistów za pożytecznych idiotów. Przypadkowo zabrałem się za czytanie tej książki nie wiedząc nic o autorce i na pewno do niej już nie wrócę bo ewidentnie nie jestem jej publiką.

Momentami ciekawa i interesująca ale też pełna intelektualnego bełkotu i pustosłowia. Po przeczytaniu ostatniego eseju o jej wizycie w Wietnamie Północnym lepiej rozumiem czemu komuniści uważali zachodnich intelektualistów za pożytecznych idiotów. Przypadkowo zabrałem się za czytanie tej książki nie wiedząc nic o autorce i na pewno do niej już nie wrócę bo ewidentnie nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
129
17

Na półkach:

strasznie nierówne (etycznie i estetycznie),ale satysfakcjonujące doświadczenie

strasznie nierówne (etycznie i estetycznie),ale satysfakcjonujące doświadczenie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
330
59

Na półkach:

Żeby być dobrym pisarzem, trzeba być sprawnym obserwatorem. Czujnym, obecnym i pełnym wyjątkowego zaangażowania. Taka jest wówczas Susan Sontag. Kobieta, która swoją przenikliwością w myśleniu uwiodła mnie (nie bez powodu) jak i wielu czytelników na całym świecie.

Jeżeli miałbym sprowadzić tą książkę do wspólnego mianownika, określając ją jednym i jedynym słowem. Użyłbym miana „transgresji”. Zaciekawiony czytelnik spytałby: Hola, hola, czym jest ta tajemnicza „transgresja”? Ja wówczas, śpieszę z pomocą by jak najklarowniej to wytłumaczyć. Jean Durancon w jednym z esejów na temat Bataille, (który sam ukuł to znaczenie) tłumaczy to tak: „jest czymś co nie istnieje w sobie, co nie może mieć imienia własnego. Jest tym co wymaga nowego sposobu myślenia, spojrzenia.” Te ostatnie zdanie daje nam do myślenia w kontekście całej książki. To co prezentuje Susan, wymaga właśnie tego nowego spojrzenia. Swoistego katharsis, które pozwoli nam zrewidować temat z czystej na swój sposób nieskazitelnej strony, wyzwolonej spośród europejskiego bądź amerykańskiego egocentrycznego sposobu myślenia, który w tej kwestii jest wyjątkowo zabójczy.

Czym jest cisza. Decyzją? Karą? Czy cisza może istnieć bez punktu odniesienia? Czy cisza jest inherentną częścią dzieła filmowego, sztuki? Pytania te, które zalewają czytelnika od pasa w dół, nie pozostawiając dla niego żadnej jednoznacznej odpowiedzi, do momentu gdy on sam swoim doświadczeniem nie doprowadzi do zrozumienia tego, czym tak naprawdę dla niego jest cisza. Abstrakcyjność szerzonych definicji i ich punktów odniesienia skłania czytelnika do wzięcia tego we własne ręce, które jako jedyne pomogą uzyskać satysfakcjonującą dla nas odpowiedź.

W kolejnym segmencie części pierwszej, mamy wyraźny przeskok tematyczny. Z dywagacji na temat estetyki ciszy skłaniamy się ku „wyobraźni pornograficznej”. Temat ten w Polsce jest wyraźnie przykryty płachtą tabu, tutaj natomiast otrzymuje swój zasłużony rozgłos. Susan rozgranicza tu wówczas powieści pornograficzne, odróżniając przysłowiową szmirę od dzieł, które pomimo swoich wyjątkowych walorów artystycznych, nie zapisały się w odpowiedni sposób na łamach historii. Sięgając po de Sade i Bataille podejmuje w sposób niecodzienny gruntowną analizę. Z zacięciem stara się pokazać czytelnikowi, tą niedostępną a tym samym nieobecną perspektywę, która dla wielu z nas może być czymś świeżym. Jej śmiałość i brak lęku przed tak zamkniętym społecznie tematem, jest w moim mniemaniu nieoceniona.

Kolejny temat podejmuje zagadnienie myśli Emila Ciorana. Konserwatysty, pesymisty, wielbiciela Schopenhauera i Nietzschego, który swą aforystyczną formą wciąż jest obecny w świadomości części z nas. To nie ta sama pierwszorzędność co w poprzednich esejach, ale również warto go przeczytać.

Następna część obejmuje Bergmana i Godarda. Artystów, którzy stanowią dla siebie zupełne przeciwieństwo. Pierwszy z nich, w wysublimowany, dokładny i w pełni zaplanowany sposób komponuje swoje filmowe dzieła, oponując tym samym do drugiego z przytoczonych reżyserów, który fragmentarycznie, ale w pełni intertekstualnie i nieprzewidywalnie skleja swoje dzieła z porozrzucanych obrazów.
(Tak, tak. Już zwalniam. Wiem, że muszę już kończyć)

W przedostatniej części Susan pokazuje status społeczeństwa USA u kresu lat 60. W sposób bliski książce Henriego Millera „Pamiętać, by pamiętać”, pokazuje część ludności ameryki, jako wyobcowany naród. Pełen sprzeczności, alienacji i wrodzonej niechęci do zmian (nie na naszą stronę),która bierze się z krwawej tradycji kolonizatorskiej. Jej imperialistyczne zapędy sprawiły, że jedynym spoiwem trzymającym naród sam w sobie nie jest solidarność, a próżność. Refleksja ta powinna dać nam wiele do myślenia.

Książkę tą zamyka esej o Wietnamie, pełen niewysławialnego na swój sposób poczucia odrębności kultury, obyczajów i ludzi wokół których kręci się cała ta historia. Wokół bezbronnych Wietnamczyków, którzy pomimo trudów wojny, cierpienia i bólu, nie zatracili czegoś takiego jak człowieczeństwo i wewnętrzne samo z siebie płynące dobro. Ich hermetyczna kultura stanowi spoiwo ich solidarności i ciepła jakim ogarniają nawet najgorszego wroga. Sądzę, że możemy się dużo od nich nauczyć. I czuje, że nie jestem w tym jedyny.

Żeby być dobrym pisarzem, trzeba być sprawnym obserwatorem. Czujnym, obecnym i pełnym wyjątkowego zaangażowania. Taka jest wówczas Susan Sontag. Kobieta, która swoją przenikliwością w myśleniu uwiodła mnie (nie bez powodu) jak i wielu czytelników na całym świecie.

Jeżeli miałbym sprowadzić tą książkę do wspólnego mianownika, określając ją jednym i jedynym słowem. Użyłbym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

452 użytkowników ma tytuł Style radykalnej woli na półkach głównych
  • 360
  • 84
  • 8
70 użytkowników ma tytuł Style radykalnej woli na półkach dodatkowych
  • 46
  • 6
  • 6
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Style radykalnej woli

Inne książki autora

Susan Sontag
Susan Sontag
Amerykańska pisarka, eseistka, krytyczka społeczna i aktywistka praw człowieka. Jej książki przetłumaczono na ponad 30 języków. Laureatka wielu prestiżowych nagród. Urodzona jako Susan Rosenblatt w nowojorskiej rodzinie żydowskiej. Nazwisko Sontag przejęła po ojczymie. W latach 1987-1989 była prezesem amerykańskiego PEN Clubu. W 1982 na wiecu na Manhattanie popierającym Solidarność określiła europejski komunizm jako "faszyzm z ludzką twarzą". Latem 1993 wystawiła Czekając na Godota w oblężonym Sarajewie. Sontag była osobą biseksualną. W wieku 17 lat poślubiła Philippa Rieffa. Owocem związku był syn David Rieff. Po 8 latach ich związek zakończył się rozwodem. Jej inne miłości obejmowały kobiety, m.in. Annie Leibovitz, z którą była w związku do swojej śmierci. Zmarła na białaczkę w Nowym Jorku. Pochowana zostala na paryskim cmentarzu Montparnasse.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne Rebecca Solnit
Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne
Rebecca Solnit
Historia chodzenia to historia wolności, mówi Rebecca Solnit w Zewie włóczęgi. Obserwując dzieje świata – coś w tym jest. A że jest to oczywiste? Nie szkodzi. O oczywistościach zawsze wiemy najmniej. Przełom lat 2010 i 2011. Mohamed Bouazizi, z braku lepszych perspektyw, podpala się na ulicy Bin Arus. Niedługo później w kolejnych państwach północnej Afryki (państwach w większości muzułmańskich) rozpoczynają się gwałtowne i masowe protesty przeciwko władzy. W krótszej lub dłuższej perspektywie prowadzi to do wojen domowych czy obalenia autokratycznych reżimów. Jednak najprostsza idea protestu to przede wszystkim wychodzenie na ulicę. Można stwierdzić, że do arabskiej wiosny doszło dzięki chodzeniu. Protesty przeciw ACTA? Chodzone. A cofając się w historię – czy szturm na Pałac Zimowy w Petersburgu nie był wielkim biegiem ku wolności (przynajmniej wtedy tak uważano)? Bolesław Prus promował z kolei jazdę na rowerze (zakurzona i zapomniana nowelka Ze wspomnień cyklisty) jako sposób pozbycia się czarnej żółci z organizmu i źródło nowych pomysłów. Chociaż sam z chodzeniem nie miał zbyt wiele wspólnego, oddalał się od domu raczej na niewielkie odległości. Mniej patetycznie – nawet przejście z salonu do kuchni ma swoje głębokie znaczenie. Chodzeniem i pochodnymi stoi cały świat. Nie da się od tego uciec. Chodząc myślimy, biegając – produkujemy endorfiny (ponoć). Wszystkie wcześniejsze zdania można uznać za banalne. Ale Rebecca Solnit udowadnia, że “wszyscy o wszystkim mało wiemy”, o chodzeniu zaś wiemy szczególnie mało. Aspekty polityczny i historyczny są tylko jednymi z wielu. Filozofia, religia, biologia, antropologia… Znów: rozwinięcie chodzenia pod kątem tych dziedzin może wydawać się proste. Niekoniecznie. Bo opis tego jak chodzimy, dlaczego chodzimy, po co chodzimy, tak naprawdę definiuje całe nasze życie. Czy bez pójścia do kościoła będziemy ludźmi wierzącymi? Czy muzułmanin nie biorąc udziału w pielgrzymce z Mekki do Medyny będzie prawdziwym muzułmaninem? Zew włóczęgi wymaga powolnego i dokładnego spaceru z wytężoną uwagą. Czytelnik musi chwytać szczegóły. Lektura (chyba każdej książki, nie tylko tej) nie powinna być jazdą bez trzymanki na autostradzie czy, absolutnie nie, lotem samolotem. Wraca Solnit z pytaniem: jak zmieniły nas nowe formy transportu? Samochód i samolot, czyli najbardziej bezduszne środki lokomocji, nie sprzyjają zbyt wielu refleksjom. Wręcz przeciwnie: generują niepotrzebny stres, o zanieczyszczeniu środowiska już nie wspominając. A co z telefonami? Chodzenie z nimi jest zaprzeczeniem idei chodzenia. Telefon przed oczyma uniemożliwia myślenie, obserwowanie świata, dostrzeganie szczegółów. A prawdziwym horrorem jest jazda samochodem z nawigacją… Nie sposób odnaleźć się w rzeczywistości znanej tylko z dwuwymiarowych uliczek Google’owskich map. Czasem trzeba się rozejrzeć. Chwycić detal. Orientacji w przestrzeni można się nauczyć, ale bez smartfona przed nosem. Przygoda w samochodzie? Niemożliwe. Rebecca Solnit mówi wprost: nie bójmy się chodzić. Czy to w sprawach ważnych, czy banalnych, przypomnijmy sobie, że nogi nie służą wyłącznie do przemieszczania się od kanapy do lodówki, ale że każdemu napięciu mięśni w nogach możemy nadać nowe znaczenie. Nawet przysłowiowe snucie po ulicach. Banały? A czy ktoś kiedykolwiek zastanowił się nad najbardziej prozaiczną rzeczą, jaką jest chodzenie? Warto wejść w tę książkę całym sobą.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na61 rok temu
Pieśń torby na pawia Nick Cave
Pieśń torby na pawia
Nick Cave
Już na tylnej okładce książeczki sam autor, rzekłoby się, poeta rocka (rockowy poeta),Nick Cave the one and only, zarysowuje nam gatunkowy schemat owej publikacji. I zdecydowanie autor ma rację – genologicznie jest to pewnego rodzaju eklektyzm, niekiedy surrealistyczna mieszanka prozy, wiersza (w formie piosenek) i dziennika (tak, wiem, że parafrazuję Nicka Cave’a). Forma burzy logiczny porządek rzeczywistości, więc z pewnością nie polubią się z tą książką puryści czystej prozy i liryki, będzie ich to wkurwiać. Jawa bytuje wraz z rzeczywistością, czuję się, jakbym czytał Davida Lyncha w wersji papierowej. Sama koncepcja na napisanie książki wydaje się ciekawa – kto, do cholery jasnej, wpadłby na pomysł lirycznego połączenia torebek na wymiociny? Chyba tylko podstarzały gwiazdor rocka, ewentualnie stetryczały poeta. Nick Cave z pewnością osiągnął już intelektualną sytość twórczą (chyba nikt z tym nie powinien bagatelizować),wobec czego mógł sobie na coś takiego pozwolić. Jeśli ktoś chciałby zadebiutować w ten sposób – prawdopodobnie zostałby obśmiany przez wydawców. Książeczkę samą w sobie można potraktować wieloznacznie (jak całą twórczość Nicka Cave’a). Może być ona dialogiem artysty z artystą, swoistą świecką spowiedzią, której towarzyszą zmagania z samym sobą, ze śmiercią, z małym 14-letnim chłopcem, który jest (najprawdopodobniej) odbiciem starszej wersji własnego ja. Może być to historia o tęsknocie do swojej żony, która, zostawiona przez swojego męża na potrzebę odbycia wielu tras koncertowych, nie odbiera od niego telefonu (ciekawe, czy celowo?). Wreszcie, może być to po prostu zapis doświadczeń trasowo-koncertowych Nicka Cave’a (okraszonych jakimiś prozaicznymi, życiowymi pierdołami),który, czasami z wielką precyzją, opisuje miejsca, w których pojawić się chciał (bądź musiał),wraz z całą ekipą The Bad Seeds. Taki trochę papierowy zapis, dokument z tras koncertowych. Fajny dodatek do całej dyskografii tego zespołu.
admpie - awatar admpie
ocenił na64 lata temu
Chodzenie; Amras Thomas Bernhard
Chodzenie; Amras
Thomas Bernhard
Aż do ostatecznego rozpadu myśli i uczuć, przesiąknięta ideą rozpaczy ale wręcz monumentalna bogactwem wrażliwości w zetknięciu z brutalnością ludzkiego umysłu. W taki sposób odbieram ten wycinek prozy Thomasa Bernharda, który w nieprzerwanym ciągu procesów myślowych rozszerzył mój literacki świat o nieskończoną liczbę pytań. Może już nawet otarłem się na horyzoncie "Amras" o granicę obłędu, może w "Chodzeniu" dostrzegłem najbardziej przerażające więzienie, jakim jest ludzka natura. W każdym razie byłem bliski wiary w definicję istnienia, którego podstawą jest błąd. To jedyny realny fundament a towarzyszące mu przekraczanie kolejnych stanów umysłu stało się sztuką. W krytycznym stosunku Bernharda wobec struktur "wszystkiego" odnalazłem fascynującą mnie możliwość zawładnięcia w zasadzie każdą chwilą, którą ten austriacki pisarz niespiesznie wykłada w pełnych powtórzeń opowiadaniach. Proces ten polega na rozbiorze każdej wypowiedzianej frazy w taki sposób, że jej przeciąganie pomiędzy możliwościami psychiki staje się myśleniem ze wszech miar najjaśniejszym. Nie można tu zapominać o skutku tego rozjaśniania, którym będzie zaciemnienie każdej sprawy, jednak jest ono jak najbardziej pożądane i świadczy o wysokiej jakości tekstów Bernharda. Chcę tym samym ukazać kontrasty, pośród których przyszło mi przez ostatnie kilka dni przeżywać tę literaturę. Umysły bohaterów Bernharda są zamknięte w dobrze strzeżonej wieży, z której mogą obserwować zastawiane na nie zasadzki. W atmosferze rozsadzającej co delikatniejsze systemy nerwowe i pod kloszem dziwacznych doświadczeń doznają długich okresów beznajdziejności. Zaprzątnięte opuszczeniem lub czynieniem niezliczonych spostrzeżeń są jak mieszkańcy okaleczonego wewnętrznego świata. Często wykraczają poza siebie samych, nie są dalekie od chaotycznych procesów myślowych, czasami wyglądają na podziurawione przez wyczerpujące egzaltacje. Ale do twarzy im z tym wszystkim. Bez tego nie moglibyśmy poczuć, co tak naprawdę kryje się pod fasadą istnienia, kiedy człowiek musi żyć w największym stopniu trudności. Dlatego z czytelniczego punktu widzenia tak fascynujące jest rozkładanie uczuć na czynniki pierwsze. Wiem, że czytanie Thomasa Bernharda można porównać do podroży w głębię przez głębię. Im dalej, tym trudniej poruszać się w studium wyższej niejasności. Można wtedy poczuć, co czują ludzie wycofani w swoje rozszalałe umysły, kiedy z jednej strony są zachęcani do życia a z drugiej od samego początku usposobieni do śmierci. Z zewnątrz wygląda to na milczące skrywanie piekła a nawet świadczy o poważnych stanach chorobowych. Jednak te okropne psychiczne konwulsje są podstawą prozy Bernharda. Fascynującą w straszliwych sprzężeniach i wciągającą z jednej beznadziei w drugą. Chyba nie będę miał nigdy dość tej wymagającej ciągłego napięcia literatury.
czytający - awatar czytający
ocenił na1013 dni temu
Listy do młodego kontestatora Christopher Hitchens
Listy do młodego kontestatora
Christopher Hitchens
𝐏𝐫𝐳𝐲𝐭𝐨𝐜𝐳ę 𝐬ł𝐨𝐰𝐚 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐚, 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐚 𝐫𝐞𝐤𝐨𝐦𝐞𝐧𝐝𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢ąż𝐤𝐢 : "Nie za​chowałem na koniec żadnej specjalnej rekapitulacji ani apelu. Strzeż się wszystkiego, co irracjonalne, nie​za​leż​nie od tego, jak bardzo będzie cię kusić. Odrzucaj „transcendencję” i wszystkich, którzy będą cię na​ma​wiać do pod​po​rząd​kowania lub unicestwienia własnej jaź​ni. Nie ufaj współczuciu – wybieraj godność, własną i innych. Nie obawiaj się, że zostaniesz uznany za aroganckie​go lub samolubnego. We wszystkich ekspertach dostrzegaj ssaki. Nigdy nie przyglądaj się bez​czyn​nie niesprawiedliwości lub głupocie. Bierz udział w dyskusjach i sporach dla nich samych – w grobie będziesz mieć dość czasu, by się namilczeć. Bądź podejrzliwy względem własnych pobudek i wszelkich wymówek. Nie żyj dla innych w większym stopniu, niż​byś oczekiwał po nich, że będą żyć dla Ciebie. Zo​stawię Cię ze słowami György’ego Konráda, węgierskie​go dysydenta, który dochował za​sad w mrocznych czasach i prze​żył własnych prześladowców. Jest au​to​rem książek Antipolitics i The Loser oraz wielu krótkich esejów i dzieł prozą. (Gdy jego oj​czy​zna i społeczeństwo odzyskały nie​pod​ległość, przy​szli do nie​go i za​pro​po​nowa​li mu prezydenturę, na co od​po​wie​dział: „Nie, dziękuję”). Cytat ten pochodzi z 1987 roku, kiedy świat wy​da​wał się jesz​cze bardzo odległy : Żyj za​miast ro​bić karierę. Zdaj się na dobry smak. Życiowa wolność zrekompensuje Ci straty. […] Jeśli nie po​do​ba ci się styl innych, kul​ty​wuj własny. Po​znaj sztuczki reprodukcji, sam sobie bądź wydawcą, i to na​wet w rozmowie, a wtedy radość pracy wypełni twoje dni. Oby tak samo było z tobą; dbaj, żeby proch nie za​mókł przed czekającymi cię bitwami, i bądź czujny, byś potrafił rozpoznać, kiedy nadejdzie ich czas.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na93 lata temu
Żywoty urojone i inne prozy Marcel Schwob
Żywoty urojone i inne prozy
Marcel Schwob
Jest w „Żywotach urojonych” magia sięgająca czasów zamierzchłych. Jakaś tajemnica i jednocześnie prawda. Fikcja i mistyfikacja najwyższych lotów, czego wyrazem jest pierwsza część zbioru, w której Schwob, zakładając kilkanaście osobliwych masek, prezentuje zmyślone, a jednocześnie mocno osadzone w rzeczywistym gruncie życiorysy nietuzinkowych postaci (a przy tym - za oszczędność słów!),m.in. wyrzutków, łotrzyków i nieudaczników. Jest opowieść o Empedoklesie, który wskrzeszał zmarłych i recytował homeryckie wiersze, aż stał się bogiem (po którym ocalał jeno „sandał spiżowy”),Herostracie, słynnym podpalaczu, którego imię miało zniknąć w otchłani zapomnienia (w noc jego największego dzieła przyszedł na świat Aleksander Macedoński),cyniku Kratesie, który jadł pestki słonecznika i puszczał parę wiatrów, Klodii, matronie wszeteczna, która skończyła w wodach Tybru. Jest też Petroniusz-romanista (ginie z wbitym nożem w szyi),kacerz Frate Dolcino (płonie na stosie),jest tu również opowieść o zawistnym rymopisie i… i wszystkich ich łączy to, że nie mają grobów. Borgesowskie krótkie formy, cięte, zgryźliwe i mądre (a mówią, że to Borges czerpał z prozy Schwoba!). Wspaniała zabawa dla erudytów i początkujących humanistów. Zamknięty w kilku kartkach świat człowieczych przywar i charakterów (a to przecież również opowieść o nas, współczesnych). Historia poprzez ludzi; hołd oddany jednostkom, tym błyskotliwym perłom. W następnej części - „Krucjacie dziecięcej”, Schwob głos oddaje wysłanym w 1212 roku na pewną śmierć dzieciom, nędznym klechom, trędowatym i papieżom. To opowieść o zniewoleniu i ślepej sile religii, manii wiary i jednocześnie jej potędze. Średniowieczny kościół i moc oddziaływania wspólnoty. Epifania i obłąkanie w jednym. Cudownie niepokojące; żarliwa gorliwość i uniesienie, które pozwala objawić boga. Jest również „Księga Monelli”, po której nie mogę się pozbierać. Tutaj Schwob dotknął absolutu: „Kochaj chwile. Wszelka miłość, która trwa, jest nienawiścią”. „Czyń w chwili. Wszelki trwający czyn jest królestwem umarłych”. „Nie ufaj rzeczom przeszłym, nie buduj pięknych trumien dla chwil, co minęły: myśl o zabiciu tych, które nadejdą”. „Nie traw minionych dni, karm się rzeczami, które mają przyjść”. I na koniec: „Dziw się wszystkiemu. Bowiem różne jest wszystko w życiu jednakim w śmierci”. „Nie znaj sam siebie”. Wrócę do Schwoba. Po wielokroć, wrócę. Rewelacyjna, niepokojąca okładka by Fajne Chłopaki (słów brak, czołembiję!) + przekłady: Leon Schiller, Wincenty Korab-Brzozowski, Zenon Przesmycki-Miriam, Bronisława Ostrowska. Posłowie Jana Gondowicza.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na98 miesięcy temu
Świństwo (truizmy) Marie Darrieussecq
Świństwo (truizmy)
Marie Darrieussecq
Ta książka mnie mocno zaskoczyła, nie mogę w pełni powiedzieć, że pozytywnie biorąc pod uwagę jej treść ale trafiła do mnie. Rozumiem negatywne komentarze pod jej adresem co do faktu, że nie jest ona precyzyjna. Większość fabuły jest implikowana i to czytelnik ma sam wysnuć wnioski co się dzieje co mnie osobiście intrygowało i pchało do przodu. Co do zarzutów o infantylność głównej bohaterki, rozumiem skąd się wzięły ale ja sama odbieram ją w inny sposób. Jest ona idealną przedstawicielką swojego świata skupioną na wypełnianiu dobrze swoich zadań i reprezentowaniu pewnego standardu wedle tego co się od niej oczekuje. Z początku nie ma punktu odniesienia, który mógłby pomóc jej w trakcie przemiany czy zmiany sposobu myślenia. Nawet po otrzymaniu jakiegokolwiek dostępu do takich danych widać, że jest on na tyle ograniczony że nie wpływa na nią na poziomie jakiego byśmy chcieli. Na swoje nieszczęście bohaterka uczy się z czynów, a i tak za późno i za mało. Mimo, że przemiana jest w tym przypadku fizyczna skanując fabułę książki widać też jej przemianę mentalną. Dla mnie abstrakcyjny świat pełen reguł tak sprzecznych z naszymi rozproszył mnie na tyle, że najgłębsze refleksje naszły mnie dopiero po przeczytaniu książki. Rozumiem jednak czemu jest ona uznana za klasykę literatury feministycznej i mimo, że nie trafi ona wielu osobom do gustu to uważam, że jest ona warta polecenia.
Zakurzona_dusza - awatar Zakurzona_dusza
oceniła na89 miesięcy temu
Centuria. Sto krótkich powieści rzek Giorgio Manganelli
Centuria. Sto krótkich powieści rzek
Giorgio Manganelli
Każdego dnia po przebudzeniu - przebudzeniu opornym i rzec by można leniwym - ten pan zaczyna szybką inwentaryzację świata. Już dawno zdał sobie sprawę, że za każdym razem budzi się w innym punkcie wszechświata, chociaż ziemia, która jest jego miejscem zamieszkania, nie wydaje się na pozór zmieniona. Jako dziecko nabrał przekonania, że w swoim ruchu poprzez przestrzeń ziemia przechodzi niekiedy w pobliżu czy wręcz przez środek piekła, ale nie wolno jej nigdy przejść przez środek raju, bo takie doświadczenie uczyniłoby niemożliwą, zbyteczną, śmieszną wszelką kontynuację świata. A zatem raju musi ziemia unikać za wszelką cenę, by nie zakończyć precyzyjnych i niepojętych planów stworzenia. Nawet teraz w nim - dorosłym mężczyźnie, który prowadzi własny samochód - coś z tej dręczącej hipotezy pozostało. Trochę ją zlaicyzował i pytanie, które sobie zadaje, jest bardziej metafizyczne i na pozór obojętne: on wie, że w czasie gdy spał, cały świat zmienił miejsce - jak tego dowodzą sny - i że każdego ranka kawałki świata, mniej czy bardziej wciągnięte w grę, ułożone są inaczej. On nie rości sobie prawa do tego, by wiedzieć, co oznacza ta zmiana miejsca, lecz wie, że czasami czuje obecność otchłani, kuszenie przepaści czy rzadko pojawiających się długich nizinnych przestrzeni, po których chciałby się toczyć - zdarza mu się myśleć o sobie jak o kulistym ciele niebieskim - bez końca: czasami zdaje mu się niejasno, że czuje zioła, kiedy indziej ma podniecające, ale często przykre wrażenie, że oświetla go kilka słońc, nie zawsze sobie przyjaznych. Innym razem słyszy wyraźnie huk fal, który może oznaczać burze lub ciszę morską: jeszcze innym razem objawia mu się brutalnie jego własna pozycja w świecie: kiedy na przykład okrutne i uważne szczęki zaciskają mu się na karku , jak to się musiało przytrafiać nieskończoną ilość razy jego przodkom, którzy tracili życie w paszczy dzikich zwierząt i których twarzy nigdy nie widział. Od dawna nauczył się, że nikt nie budzi się nigdy we własnym pokoju; więcej, doszedł do wniosku, że nie istnieje pokój, że ściany i prześcieradła są złudzeniem, udawaniem; wie, że jest zawieszony w próżni, że podobnie jak inni, jest punktem centralnym świata, z którego rozchodzą się nieskończone nieskończoności. Wie, że nie zniósłby tego całego horroru i że pokój, a nawet otchłań i piekło są wymysłem, który ma go bronić.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na93 lata temu
Zapiski z domu wariatów Christine Lavant
Zapiski z domu wariatów
Christine Lavant
W tej książce ważne jest wszystko. Poczynając od okładki, jakże wymownej w swej prostocie, a jednocześnie intrygująco- hipnotyzującej poprzez te wnęki, dziury, tunele...,a skończywszy na posłowiu Adama Lipszyca, które bardzo dużo tłumaczy, wyjaśnia. I treść, która jednak mocno, wg mnie, wychodzi poza kanwę informacji, które mamy wdrukowane o tzw. „domach wariatów”. Autobiograficzna opowieść snuta przez Christine Lavant, która opisuje w pamiętniku swoje doświadczenia w klinice psychiatrycznej oraz zmagania z depresją i zdrowiem psychicznym. Autorka, po nieudanej próbie samobójczej, sama zgłosiła się do kliniki psychiatrycznej w Klagenfurcie, spędzając w jej murach całe sześć tygodni. Mało, dużo... Dla mnie wystarczająco, nie wiem, jak dla samej zainteresowanej...To nie jest zwykła autobiografia, to studium tego co wewnętrzne, zamknięte w ciele i dodatkowo jeszcze w budynku „bez okien”, na własne życzenie. Dysonans między tym co czytamy, a tym jakim pięknym językiem jest to opisane, zgrzyta nam w uszach jak widelec po talerzu. Nie znajdziecie tu mrożących krew w żyłach opisów, raczej melancholijne pragnienie wolności, jej wyrażania, w zrozumieniu siebie. Ciekawa, smutna, głęboko emocjonalna pozycja... „Bo cierpienie, z którym człowiek się tu styka, tak bardzo wykracza poza granice człowieczeństwa, że nie można mu zaradzić samym tylko człowieczeństwem.” „Pomyślałby kto, że cały świat składa się wyłącznie z kawałków miłości i musi być cudowny. Ale, na Boga, tak nie jest! Jakimś sposobem zawsze spartaczymy ten kawałek, który mamy wnieść do wielkiej mozaiki.”
Ida_wrześniowa - awatar Ida_wrześniowa
oceniła na716 dni temu
O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich Piotr Sommer
O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich
Piotr Sommer Allen Ginsberg Robert Lowell Frank O’Hara John Ashbery Edward Estlin Cummings Charles Reznikoff James Schuyler John Cage William Carlos Williams John Berryman Kenneth Koch David Schubert
Kenneth Koch „Jeden pociąg może zasłonić drugi” (napis na przejeździe kolejowym w Kenii) „W wierszu jedna linijka może zasłonić drugą linijkę Tak samo jak na przejeździe jeden pociąg może zasłonić drugi. (…) W rodzinie jedna siostra może zasłonić drugą, Dopiero, kiedy uderzysz w konkury, W przeciwnym razie przychodząc do jednej, możesz zakochać się w drugiej. Jeżeli jesteś kobietą, któryś z ojców albo braci może Zasłonić mężczyznę, na którego ze swoją miłością czekałaś. Zatem zawsze coś stoi przed rzeczami, uczuciami i ideami. Jedno pragnienie może zasłonić drugie. I czyjaś reputacja może zasłonić Inną reputację. Jeden pies na trawniku może zasłonić Innego, więc jeśli umkniesz jednemu, wcale nie musisz być bezpieczny”. (…) s. 579 Piotr Sommer O krok od nich, Przekłady z poetów amerykańskich z reprodukcjami obrazów Jane Freilicher. Karakter, Kraków 2018. Tytuł wiersza z uwagą dotycząca miejsca napisu – bezcenny! Podobnie jak dedykacja: „ i tobie i tobie i tobie” (James Schuyler) Warto też powtórzyć: „Zatem zawsze coś stoi przed rzeczami, uczuciami i ideami”. Potężny zbiór amerykańskiej poezji w przekładzie Piotr Sommera liczący ponad siedemset stron formatu A4 to pozycja dużego kalibru. Wydana z reprodukcjami J. Freilicher -to uczta dla Czytelnika i miłośnika obrazów (jest ich niewiele, ale tworzą klimat). Uczta w sferze ducha, której nie sposób przeżyć ani w jeden, ani w dwa wieczory … nie pomoże nawet liczba „trzy”. Zaczniesz jesienią, przejdzie zima (324 strona),wiosna (471strona),lato zatrzyma cię na 589 stronie, czeka cię kolejna jesień… aż „O krok od nich” znajdzie się w zasięgu twojej ręki, przechodząc na własność. Będziesz panem pamięci i słów amerykańskich poetów od J. Ashber`ego, J. Berrymana, przez E.E. Cummingsa, K. Kocha, R. Lowella F.O` Hary, D. Schuberta…. do Jane Freilicher. Poezja amerykańska ma moc. Jak napisze tłumacz: „A martwi tylko to, że książka ponad miarę spuchła (zakazów nie wprowadzamy, ale w sumie nie ma powodu czytać wszystkiego na raz)”. Słowo ma literacką wagę, a strony ją pomnażają. Poezja amerykańska może wiele… Zacytujmy fragment z wiersza: „Portret kobiety w łóżku” Williama Carlosa Williamsa „Pracować nie pójdę A pieniędzy nie mam No i co z tym zrobisz? - ani biżuterii (cholerni idioci). Ale mam dwoje oczu I gładką twarz i jeszcze to! Spójrz! Jest wysokie! Jest tam mózg i krew – nazywam się Robitza! Do diabła z …(…)( s.114) 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na105 miesięcy temu

Cytaty z książki Style radykalnej woli

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Style radykalnej woli