Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory

Okładka książki Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory autora Susan Sontag, 9788368059816
Okładka książki Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory
Susan Sontag Wydawnictwo: Karakter publicystyka literacka, eseje
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Illness as Metaphor. AIDS and its Metaphors
Data wydania:
2025-09-30
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Data 1. wydania:
2009-07-03
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368059816
Tłumacz:
Jarosław Anders
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory



książek na półce przeczytane 693 napisanych opinii 551

Oceny książki Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory

Średnia ocen
7,5 / 10
274 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory

avatar
187
29

Na półkach:

Kobieta zachorowała na raka i stwierdziła, że już wszystko wie o tej chorobie.

Kobieta zachorowała na raka i stwierdziła, że już wszystko wie o tej chorobie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
35
4

Na półkach:

Książka mimo, że wydana 46 lat temu, nadal można ją odnieść do obecnych czasów. Rewelacyjnie tłumaczy użycia chorób jako metafor oraz jak niektóre mechanizmy i zachowania w społeczeństwie są wtórne.

Książka mimo, że wydana 46 lat temu, nadal można ją odnieść do obecnych czasów. Rewelacyjnie tłumaczy użycia chorób jako metafor oraz jak niektóre mechanizmy i zachowania w społeczeństwie są wtórne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
569
275

Na półkach: ,

Dwa niezwykle ciekawe eseje, choć bardzo do siebie podobne.
Zdecydowanie poszerzające horyzonty w tematyce postrzegania zarówno raka jak i choroby AIDS.
Myślę że mają szczególne znaczenie że względu na możliwość obserwowania zmian w narracji kulturowej, dotyczącej tych chorób, następujących zarówno przez dekadę pomiędzy tymi dwoma tekstami, jak i pomiędzy rokiem 1989 a współczesnością.

Dwa niezwykle ciekawe eseje, choć bardzo do siebie podobne.
Zdecydowanie poszerzające horyzonty w tematyce postrzegania zarówno raka jak i choroby AIDS.
Myślę że mają szczególne znaczenie że względu na możliwość obserwowania zmian w narracji kulturowej, dotyczącej tych chorób, następujących zarówno przez dekadę pomiędzy tymi dwoma tekstami, jak i pomiędzy rokiem 1989 a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1041 użytkowników ma tytuł Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory na półkach głównych
  • 640
  • 382
  • 19
130 użytkowników ma tytuł Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory na półkach dodatkowych
  • 84
  • 9
  • 9
  • 8
  • 7
  • 7
  • 6

Inne książki autora

Susan Sontag
Susan Sontag
Amerykańska pisarka, eseistka, krytyczka społeczna i aktywistka praw człowieka. Jej książki przetłumaczono na ponad 30 języków. Laureatka wielu prestiżowych nagród. Urodzona jako Susan Rosenblatt w nowojorskiej rodzinie żydowskiej. Nazwisko Sontag przejęła po ojczymie. W latach 1987-1989 była prezesem amerykańskiego PEN Clubu. W 1982 na wiecu na Manhattanie popierającym Solidarność określiła europejski komunizm jako "faszyzm z ludzką twarzą". Latem 1993 wystawiła Czekając na Godota w oblężonym Sarajewie. Sontag była osobą biseksualną. W wieku 17 lat poślubiła Philippa Rieffa. Owocem związku był syn David Rieff. Po 8 latach ich związek zakończył się rozwodem. Jej inne miłości obejmowały kobiety, m.in. Annie Leibovitz, z którą była w związku do swojej śmierci. Zmarła na białaczkę w Nowym Jorku. Pochowana zostala na paryskim cmentarzu Montparnasse.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Myśl to forma odczuwania. Susan Sontag w rozmowie z Jonathanem Cottem Susan Sontag
Myśl to forma odczuwania. Susan Sontag w rozmowie z Jonathanem Cottem
Susan Sontag Jonathan Cott
Z moich poprzednich doświadczeń wiedziałam, że cokolwiek Sontag napisała, będzie dobre. Tym razem padło na wywiad z nią o cudownym tytule: Myśl to forma odczuwania. To jest dosłowny cytat z jej wypowiedzi, która w szerszym kontekście odnosi się do słów o literaturze z perspektywy płci. Jej przemyślenia wybiegają o wiele dalej niż proste stwierdzenie, że literatura może się różnić, ale nie musi, w zależności od tego, kto ją pisze. Sontag wyjaśnia też dlaczego, że to przez kwestie społeczne i kulturalne, a nie różnice biologiczne. Kontekstów w tej rozmowie jest o wiele więcej. Jonathan Cott zadaje pytania ciekawe i szerokie. Wywiad pierwotnie opublikowano w magazynie Rolling Stone w 1978 roku, ale nie cały. Dopiero w książce znalazły się kompletne wypowiedzi autorki, które w tej formie po raz pierwszy ukazały się w 2013 roku. 🤔 Rozmowa o życiu i umieraniu Rozmowę zaczynają od jej esejów o chorobie. Czasami wspominają także inne jej teksty, czasami zaś rozmawiają po prostu. Sporo jest o tym, jak Sontag pisze – o jej nawykach, o postrzeganiu feminizmu. Ciekawe są rozważania o rozłącznym traktowaniu uczuć i myśli, do czego, jak wspominałam, nawiązuje tytuł tej książki. Podoba mi się jak mówiła o agresji, która jest “wpisana w rytm życia”, a jednak dzisiaj postrzegana jako coś złego. Podoba mi się też, że mówiła o sobie, że: “czyta jak inni oglądają telewizję”. Sontag pozwalała literaturze pracować w nieświadomości. Nie nadawała czynności czytania jakichś magicznych, czy patetycznych właściwości. Sobie zresztą też nie. Mówi: “wiem dużo mniej, niż wielu ludzi sądzi”. Jest też o nihilizmie, o innym odbieraniu literatury w zależności od momentu, w którym się ją czyta, o tym, jak się myśli i że książka jest formą przestrzenną. 🤔 Od nieformalnej strony Forma wywiadu sprawia, że poznajemy autorkę prawdziwą, od nieformalnej strony. Nie wystylizowaną w tekstach, nie zredagowaną. Przy czym, w obszernym wstępie z krótką biografią i kilkoma wspomnieniami autora wywiadu dowiadujemy się, że Sontag mówiła bardzo precyzyjnie, całymi akapitami. To musiała być niezwykła osoba, fascynuje nawet po latach. Myśl to forma odczuwania to jedna z książek, przy których czytaniu zauważam, jak wiele jeszcze się muszę nauczyć, przeczytać. Ile rzeczy lepiej kojarzyć, odważniej łączyć kropki oraz pogłębić myślenie i podejście. Wywiad z Sontag sprzed kilkudziestu lat, niby nie nowy, a jednak świeży i aktualny. Niby krótki, a jednak porusza wiele zagadnień, które zostaną ze mną na dłużej.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na82 lata temu
Własny pokój Virginia Woolf
Własny pokój
Virginia Woolf
Odejmuję gwiazdkę za wydanie wydawnictwa Osnova. Nie przekonują mnie eseje z portretami polskich artystek poprzedzające dzieło Woolf, które w moim odczuciu spłycają jej przekaz. Teksty te opisują poszczególne osiągnięcia kobiet, ukazując bardzo jednostronny i niezbyt głęboki aspekt feminizmu. Uważam, że te felietony można po prostu pominąć. Natomiast sama pozycja "Własny pokój" jest absolutnie pięciogwiazdkowa. Mimo prośby Woolf, aby nazywać ją Mary Beton i nie zwracać uwagi na jej indywidualność, tekst jest przepełniony charakterystycznym stylem autorki. Esej nie jest agresywnym manifestem, lecz błyskotliwym strumieniem świadomości, pełnym autoironii i sprytnych uwag. To pozycja niebanalna, nienudna i znacznie głębsza, niż mogłoby się wydawać przed lekturą. Moją ulubioną sceną w eseju, która symbolicznie oddaje przekaz "Własnego pokoju", jest moment, gdy Woolf siedzi nad rzeką na kampusie uniwersyteckim i próbuje "złapać na wędkę" nową myśl. Dzięki metaforom proces ten staje się bardzo poetycki, autorka porównuje go do łowienia ryby w stawie. ​Kiedy Woolf wstaje i wchodzi na ścieżkę, zostaje rozproszona przez mężczyznę, który przypomina jej, że kobiety mają wyznaczone osobne, żwirowe alejki. Myśl ucieka. Ta scena doskonale obrazuje tezy Woolf dotyczące potrzeby własnej przestrzeni, spokoju oraz niezależności finansowej i intelektualnej kobiet.
Margaryta - awatar Margaryta
oceniła na91 miesiąc temu
Druga płeć Simone de Beauvoir
Druga płeć
Simone de Beauvoir
Simone de Beauvoir, publikując w 1949 roku swoje monumentalne dzieło "Druga płeć", stworzyła tekst, który już w chwili premiery stał się kamieniem milowym zarówno dla filozofii, jak i dla myśli feministycznej. Owa dwutomowa analiza kondycji kobiety nie tylko do dziś nie straciła na aktualności, ale wręcz zyskała nowe znaczenia w kontekście współczesnych debat społeczno-kulturowych. "Druga płeć" to nie jest książka, którą się czyta; to książka, która czyta nas samych, obnażając mechanizmy, w których zostaliśmy uformowani. Już sama struktura dzieła zasługuje na szczególną uwagę. De Beauvoir dzieli swoje rozważania na dwie części: pierwsza, bardziej filozoficzno-historyczna, nosi tytuł "Fakty i mity" i stanowi swoiste preludium do właściwej analizy sytuacji kobiety. Druga część, "Dojrzałość kobiety", to już bezpośrednie studium socjologiczne, psychologiczne i antropologiczne. Obie części przenikają się w sposób mistrzowski, ukazując zarówno historyczne uwarunkowania kobiecości, jak i współczesne (dla autorki) przejawy opresji, alienacji i instrumentalizacji ciała kobiecego. De Beauvoir jako filozofka egzystencjalna nie poprzestaje na czysto socjologicznym opisie. Wręcz przeciwnie – jej wywód jest zakorzeniony w myśli fenomenologicznej i heglowskiej. Właśnie w tym kontekście pojawia się jej słynne zdanie: "Nie rodzimy się kobietami – stajemy się nimi". To jedno zdanie, przesiąknięte egzystencjalnym dramatyzmem, jest kluczem do całego dzieła. Kobiecość nie jest bowiem dla de Beauvoir kategorią biologiczną, lecz egzystencjalnym projektem narzuconym przez społeczne, kulturowe i religijne konstrukty. Kobieta nie istnieje jako "Inna" w sensie absolutnym – zostaje zdefiniowana przez mężzyznę jako jego przeciwieństwo, jako alter ego, jako to, czym mężczyzna nie jest, i przez to zostaje zepchnięta w przestrzeń obcości. Autorka z mistrzowską erudycją analizuje mity kobiecości obecne w literaturze, religii, filozofii i nauce. Przechodzi od starożytnych mitów (Ewa, Pandora) po nowożytne reprezentacje kobiety jako anioła domu czy femme fatale. Pokazuje, jak nie tylko mężczyźni, ale także same kobiety internalizowały te narracje, wchodząc w rolę "drugiej płci" jako normy kulturowej. De Beauvoir nie oszczędza nikogo: krytykuje Arystotelesa, Freuda, Balzaca, ale także Marie Bashkirtseff czy Colette, ukazując, jak różne postawy kobiet mogą reprodukować system opresji. Osobny zachwyt wzbudza styl, w jakim de Beauvoir operuje swoim wywodem. To nie tylko filozofia, ale wręcz literatura najwyższej próby. Precyzja językowa idzie tu w parze z emocjonalnym napięciem i intelektualnym rozmachem. Każde zdanie jest jak wyostrzone narzędzie, którym autorka rozcina warstwy kulturowej hipokryzji. Rzadko kiedy eseistyka filozoficzna ma w sobie tyle pasji, zarazem unikając pustego moralizatorstwa. Nie bez powodu "Druga płeć" budziła (i wciąż budzi) kontrowersje. De Beauvoir, pozostając w duchu oświeceniowego racjonalizmu, podważa fundamenty religii katolickiej, tradycyjnej rodziny, a także romantycznej miłości jako instytucji podporządkowania. W jej ujęciu małżeństwo to instytucja wyobcowania, macierzyństwo to rola narzucona, a seksualność – przestrzeń walki o uznanie i autonomię. Nie chodzi tu o potępienie tych wartości samych w sobie, lecz o ukazanie, jak zostały one ukształtowane w ramach patriarchalnego porządku, który kobietę uczynił bytem pośrednim, funkcją, dodatkiem. Należy jednak podkreślić, że "Druga płeć" nie jest manifestem nienawiści do mężczyzn. De Beauvoir pisze z pozycji dialogu, nie odwetu. Jej krytyka jest przenikliwa, ale nie fanatyczna. Dostrzeża, że wyzwolenie kobiet nie oznacza dominacji nad mężczyznami, lecz wspólną emancypację. W tym sensie jej dzieło pozostaje uniwersalne: to nie tylko książka o kobietach, ale o tym, jak być człowiekiem w warunkach nierówności, alienacji i przemocy symbolicznej. Recepcja dzieła była natychmiastowa i burzliwa. Książka została potępiona przez Watykan, uznana za bluźnierczą, zakazana w wielu krajach. Ale jednocześnie stała się lekturą obowiązkową dla całych pokoleń kobiet i mężczyzn, którzy poszukiwali alternatywy dla konserwatywnego modelu społeczeństwa. To dzieło, które nie tylko zmienia myślenie, ale wręcz je inicjuje – niczym nowy akt poznania. Warto także zauważyć, że "Druga płeć" otworzyła drogę dla kolejnych nurtów: feministycznej krytyki literackiej, gender studies, queer theory. Judith Butler, Hélène Cixous, Julia Kristeva – wszystkie te myślicielki zawdzięczają de Beauvoir nie tylko inspirację, ale i fundamenty pojęciowe. Bez niej trudno sobie wyobrazić współczesną humanistykę. Podsumowując, "Druga płeć" to dzieło, które wymyka się prostym klasyfikacjom. Jest to jednocześnie traktat filozoficzny, analiza kulturowa, rozprawa antropologiczna, a momentami nawet proza poetycka. To książka niepokojąca, wymagająca, ale przez to głęboko wyzwalająca. De Beauvoir nie daje łatwych odpowiedzi, lecz stawia pytania, które każą zrewidować własne przekonania, wartości i role. Zamiast zakończenia można by powiedzieć tylko jedno: kto nie przeczytał "Drugiej płci", ten nie zna jeszcze pełni możliwości, jakie niesie ze sobą myśląca, krytyczna lektura. To książka, która nie tylko przetrwała płomień historii, ale sama stała się źródłem ognia, który wciąż oświetla świat.
Bratyslawski - awatar Bratyslawski
ocenił na108 miesięcy temu
Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi David Foster Wallace
Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi
David Foster Wallace
Po Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi sięgnęłam bo bodajże Mariusz Szczygieł napisał, że to jedna z jego książek formacyjnych. Ciekawa byłam, czy odkryję co potencjalnie mogło zrobić na nim aż takie wrażenie. Oraz czy na mnie też to zadziała. Nie do końca mnie ta książka zachwyciła, ani oświeciła, ale chyba rozumiem dlaczego może być ważna, albo coś zmieniać. Tym razem także zaczęłam czytać w ciemno. Nic o tej książce nie wiedziałam. Nie wiem, jak to działa, ale właściwie od pierwszych stron czułam, że te opowiadania są amerykańskie. Albo jakoś to jakiś szósty zmysł, albo gdzieś w podświadomości zapisał mi się ten fakt, tylko go nie pamiętałam. 🪓 Zabawa z formą Tak czy owak, Wallace napisał parę świetnych kawałków, bo ta książka jest zbiorem różnych tekstów. Nie są to opowiadania o regularnej budowie, tylko zabawa z formą, chociaż wszystkie są mniej więcej w jednym temacie. Jest nim zdrowie (choroby) psychiczne, traumy, wiwisekcje, autorefleksyjne wynurzenia i inne takie. Także podsłuchane rozmowy, i coś jakby transkrypcje sesji psychoterapeutycznych albo komentarze do nich. Da się tu wyczuć co najmniej kpinę z dzisiejszego podejścia do psychoterapii. Tempa nadają rozdziały nazwane tytułowo. Te Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi są bardzo specyficzne. Są odpowiedzi, ale pytań się czytelnik musi domyślać sam. Bardzo ciekawy zabieg. Okazuje się, że można sporo wywnioskować z tego, co ktoś mówi. Całość książki stanowi jakby grę z czytelnikiem w zgadywanki. Niektóre części są nawet nazywane zagadkami. 🪓 Utwory beletrystyczne Czym jest ta książka chyba najlepiej opisuje sam autor. Pisze, że są to utwory beletrystyczne, nie skecze, nie alegorie, ani scenariusze, ani nawet opowiadania. Mają jednak “wzbudzić stan kwestionowania” u czytelnika. I robią to. Wallace bawi się z czytelnikiem także treścią. Czasami teksty są abstrakcyjne i zabawne, jak to opowiadanie, w którym jakiś gość opowiada o fantazji masturbacyjnej, w której zatrzymuje czas. Pechowo jednak, świadomość tego, co to znaczy zatrzymać czas, przeszkadza mu w kontemplacji momentu. Zdaje sobie sprawę, że musiałby zatrzymać cały wszechświat, żeby zwalić sobie konia. 🪓 Luźno o wszystkim Bohaterzy są groteskowi i przerysowani, a niektóre historie bardzo creepy. Są też teksty zwyczajnie okropne i obrzydliwe, jak ten o ojcu, który pracuje jako klozetowy w hotelu. Wallace, jak i inni Amerykanie, których czytałam, umie pisać fascynująco o wszystkim, o najprzyziemniejszej codzienności, luźno, ale nie luzacko. O takich rzeczach, które normalnie wydają się być nudne. A tu jednak nie jest. Bardzo to dobra literatura, chociaż momentami przegadana. Albo może inaczej. Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi nadają się do kontemplacji, delektowania się językiem i treścią. Ja, w momencie ich czytania, nie byłam w stanie poświęcić im należytej uwagi. Momentami męczyły mnie powtórki i rozwlekłości. Ostatecznie i tak jednak przeczytałam ją z wystarczającą przyjemnością, żeby docenić kunszt autora. Dobra lektura broni się sama.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na72 miesiące temu
Mit urody Naomi Wolf
Mit urody
Naomi Wolf
Mit urody to klasyka literatury feministycznej. Naomi Wolf pisze o tym, jak po zdobyciu przez kobiety równouprawnienia, pojawiła się nowa siła, mająca na celu ubezwłasnowolnienie kobiet poprzez skupienie ich na własnym ciele i wyglądzie oraz poddawanie cały czas bezlitosnej i nieproszonej ocenie. Od najmłodszych lat wbija się nam do głowy, że najważniejsze, co mamy to uroda, zatem pół życia spędzamy na różnego rodzaju upiększaniu się i walką z jej mankamentami oraz własnymi kompleksami. Żeruje na tym ogromny przemysł kosmetyczny, czy odzieżowy, kreujący wiele potrzeb i zjawisk. Mamy czasopisma kobiece piszące w kółko o makijażach, kremach, fryzurach, odchudzaniu się, medycynie estetycznej, itp. To samo reklamy, blogi, vlogi. Kobiety tkwią w swoistym Paragrafie 22 – wymaga się od nich, by były kobiece, a jednocześnie ta kobiecość staje się często pretekstem do niechcianych awansów seksualnych. Kobiety, które nie dbają o urodę traktuje się jak jakieś odmieńce, a jednocześnie z lekceważeniem podchodzi się do owych czysto kobiecych zainteresowań, czyli pielęgnacji urody i mody. Mężczyzna może zajmować się w wolnym czasie swoim hobby, podczas gdy kobieta większość tego czasu spędza na dbaniu o wygląd. Mit urody napisany został 30 lat temu i jest nadal aktualny, a może jeszcze bardziej, niż był w latach 90-tych. Spirala jest jeszcze bardziej nakręcona, poprzeczka jeszcze wyżej ustawiona. Najgorsze jest to, że mamy tak wyprane mózgi, że nawet nie widzimy, że coś tu nie gra, uważamy, że to jest normalne. Zresztą nie o to chodzi, żeby o siebie nie dbać, tylko o to, żeby nie było temu podporządkowane całe nasze jestestwo oraz aby wymogi w tym względzie były takie same dla obu płci. I o tym jest ta książka.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na75 lat temu

Cytaty z książki Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory

Więcej
Susan Sontag Choroba jako metafora. AIDS i jego metafory Zobacz więcej
Więcej