Eden – It’s an Endless World! #9

Okładka książki Eden – It’s an Endless World! #9 autora Hiroki Endo, 9788367386227
Okładka książki Eden – It’s an Endless World! #9
Hiroki Endo Wydawnictwo: Kotori Cykl: Eden - It''s an Endless World! (Kotori) (tom 9) komiksy
528 str. 8 godz. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Eden - It''s an Endless World! (Kotori) (tom 9)
Tytuł oryginału:
エデン イッツアンエンドレスワールド
Data wydania:
2023-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2023-01-01
Liczba stron:
528
Czas czytania
8 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367386227
Tłumacz:
Tomasz Molski
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Eden – It’s an Endless World! #9 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Eden – It’s an Endless World! #9

Średnia ocen
8,0 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Eden – It’s an Endless World! #9

avatar
1546
145

Na półkach: , ,

Całościowo Eden to dobry początek, rozmemłany środek i koniec, który może i jest ciekawy koncepcyjnie, ale nie jest wystarczająco podbudowany. Do tego mnóstwo postaci pobocznych i ich wątków, które nie prowadzą do niczego. Do tego te seksualne wstawki, które były w większości żenujące - fantazje autora jakby miał 13 lat. Całość w ogóle ma trochę klimat "mam 13 lat i moje przemyślenia są takie głębokie" 😛

Całościowo Eden to dobry początek, rozmemłany środek i koniec, który może i jest ciekawy koncepcyjnie, ale nie jest wystarczająco podbudowany. Do tego mnóstwo postaci pobocznych i ich wątków, które nie prowadzą do niczego. Do tego te seksualne wstawki, które były w większości żenujące - fantazje autora jakby miał 13 lat. Całość w ogóle ma trochę klimat "mam 13 lat i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2419
125

Na półkach: , ,

Seria ociera się o arcydzieło pod względem wizualnym, jak i opowiadanej historii, lecz za bardzo skacze po motywach i czasami nie za bardzo wie o czym chce opowiedzieć. Z jednej strony fabuła jest (zbyt) wielowątkowa, ale z drugiej nie każdy wątek odpowiednio wybrzmiewa, a losy niektórych postaci bywają brutalnie przerwane (Saga Pieśni Lodu i Ognia się kłania). Jest to jednak wciąż jedno z najlepszych mang jakie dano mi przeczytać, a w kategorii sci-fi chyba nawet najlepsza.

8+ za całość, może 9 jeśli pokuszę się kiedyś o powtórkę.

Seria ociera się o arcydzieło pod względem wizualnym, jak i opowiadanej historii, lecz za bardzo skacze po motywach i czasami nie za bardzo wie o czym chce opowiedzieć. Z jednej strony fabuła jest (zbyt) wielowątkowa, ale z drugiej nie każdy wątek odpowiednio wybrzmiewa, a losy niektórych postaci bywają brutalnie przerwane (Saga Pieśni Lodu i Ognia się kłania). Jest to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1822
968

Na półkach: , ,

Chłopaki starają się odbić Sophię, a Balland idzie w rozpierduchę, bo no, gdzie jest jego żona? Acha i wszechświat i bóg się uwzięli i chcą zniszczyć Ziemię, ale ludzie są tak zaawansowani, że mogą coś tam zrobić. Niewiele, bo sami sobie pomóc nie potrafią, ale za to wtykają kijek w most. Enoach jednak okazał się zbawcą świata, booo....

Ale moralizatorsko zakończył się ten komiks. Jeśli szukacie odpowiedzi na odwieczne pytania ludzkości, to tutaj ich nie uraczycie.

Chłopaki starają się odbić Sophię, a Balland idzie w rozpierduchę, bo no, gdzie jest jego żona? Acha i wszechświat i bóg się uwzięli i chcą zniszczyć Ziemię, ale ludzie są tak zaawansowani, że mogą coś tam zrobić. Niewiele, bo sami sobie pomóc nie potrafią, ale za to wtykają kijek w most. Enoach jednak okazał się zbawcą świata, booo....

Ale moralizatorsko zakończył się ten...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

54 użytkowników ma tytuł Eden – It’s an Endless World! #9 na półkach głównych
  • 42
  • 12
29 użytkowników ma tytuł Eden – It’s an Endless World! #9 na półkach dodatkowych
  • 10
  • 8
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Eden – It’s an Endless World! #9

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziennik z zaginięcia Hideo Azuma
Dziennik z zaginięcia
Hideo Azuma
Hideo Azuma jest to raczej nieznany w Polsce autor mang. Tworzył komiksy erotyczne, humorystyczne oraz powiązane z szeroko pojmowaną fantastyką. Jedynym jego tytułem jaki ukazał się po polsku jest autobiograficzny "Dziennik z zaginięcia", który po oryginalnej polskiej publikacji w 2009 r. został ponownie wznowiony po 14 latach. Czy jest to dobra pozycja dla osób nieznających twórczości tego autora? Pierwsza część komiksu czyli "Spacerując nocą" opowiada o tym jak bohater zmęczony codziennością zaczyna wieść żywot bezdomnego. Pokazane jest jak codziennie radzi sobie ze zdobywaniem pożywienia i kawałka miejsca do spania. Osobiście zaskoczyła mnie beztroska tego życia - stosunkowo łatwo udaje mu się znaleźć jedzenie, a pobliski las oferuje miejsce na nocleg. Nikt nie jest nawet specjalnie agresywny wobec niego. Przez to można zrozumieć czemu tak wiele osób decyduje się żyć poza społeczeństwem. Troszkę inaczej tę sytuację pokazuje "Spacerując po mieście". Tutaj znowu bohater postanawia żyć na ulicy, ale zostaje szybko zaangażowany do pracy w firmie budowlanej. Pokazany tutaj zostaje kontrast między radzeniem sobie samemu, a koniecznością dostosowania się do norm pracy. Paradoksalnie bardziej stabilne i bezstresowe wydaje się tu życie bezdomnego. Historię urozmaica cały szereg oryginalnych postaci pracujących w firmie. Kojarzyło mi się to trochę z komiksem "Śmieci". Uważam, że trochę niepotrzebnie zostaje tu opowiedziana kariera bohatera jako mangaki. Ten fragment szybko staje się nużący i powtarzalny. Ostatnia część tomu czyli "Odwyk alkoholowy" opowiada o problemach autora z alkoholem. Można się dowiedzieć jak nałóg zaczął mu utrudniać życie, przez co trafił do zakładu psychiatrycznego. Pokazane są japońskie metody leczenia uzależnień, które pod wieloma względami przypominają europejskie sposoby. Tutaj też podobnie jak w historii o firmie budowlanej w pamięć zapadają dosyć ekscentryczni towarzysze niedoli bohatera. Kreska jest bardzo karykaturalna. Pozwala to dobrze oddać emocje poszczególnych bohaterów. Niestety żeńskie postacie są tu zbyt podobne do siebie. Pod koniec tomu umieszczone są wywiady z twórcą mangi. Dzięki temu można się trochę więcej dowiedzieć o kulisach powstawania poszczególnych opowieści i w jakim stopniu odzwierciedlają rzeczywistość. Manga jest bardzo interesująca. Daje czytelnikowi dokładniejszy wgląd na takie zjawiska jak bezdomność, praca w firmie budowlanej czy alkoholizm. Nie wiem jednak czy chciałbym sięgnąć po inne pozycje tego autora, bo z opowieści jego samego nie brzmią one zbyt ciekawie.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na81 rok temu
Węgiel i Krzem Mathieu Bablet
Węgiel i Krzem
Mathieu Bablet
Krzyś w poszukiwaniu dobrego komiksowego s-f. Oto komiks o płaczących androidach, uznany za jeden z lepszych komiksów s-f ostatnich lat. Mamy tu twarde SF z bardzo konkretnymi założeniami: ludzkość tworzy sztuczną inteligencję na swoje podobieństwo, wgrywa całą dostępną ludziom wiedzę, coby stworzyć androidy do opieki i towarzystwa dla ludzi starszych. Naukowcy pracujący nad tymi istotami wierzą jednak w ich większy potencjał i dają im możliwość wyjścia poza przeznaczoną im ścieżkę. Ale zaraz później historia przyspiesza, rozrasta się, skacze w przyszłość i demonstruje imponującą skalę i pomysłowość. Na początku imponują założenia komiksu i zaangażowanie w zbudowanie spójnej wizji świata, choć wybija z rytmu nadmiar dość naiwnie moralizatorskich komentarzy. Później komiks robi się ciut all over the place, poszatkowanie historii wybija, ale ostatecznie komiks zwycięża. Duże przeskoki w czasie pokazują ciekawą i niejednoznaczną wizję przyszłości, choć na pewno nie jest to wizja na wskroś optymistyczna. Ale punkt wyjścia związany ze sztuczną inteligencją z czasem okazuje się bardziej sposobem na pokazanie pewnych zmian i zjawisk, aniżeli motywem głównych rozważań. Jest momentami naprawdę ponuro i dystopijnie, ale w pewien romantyczny sposób. Jest to też (a może przede wszystkim) komiks o relacji dwóch androidów: Węgla i Krzemienia. O obietnicach i o konfrontacji własnych potrzeb z potrzebami innych. Jest to relacja bardzo wyrazista, silna, zmienna i fascynująca. Im dłużej mija czasu od lektury, tym głębiej ten komiks we mnie wchodzi. Pełno tu goryczy, rozczarowania i piękna. Będzie czytane ponownie. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu
Samotny wilk i szczenię #1. Kazuo Koike
Samotny wilk i szczenię #1.
Kazuo Koike Goseki Kojima
Po raz pierwszy "Samotny wilk i szczenię" zaczął ukazywać się w odcinkach w japońskim "Manga Action" 10 września 1970 roku. Kazuo Koike (scenariusz) i Goseki Kojima (ilustracje) przedstawili w mandze historię samotnego ronina Ogami Ittō i jego syna Ogami Daigorō. Oboje przemierzają feudalną Japonię, zatrzymują się okazjonalnie, bo, jak głosi napis na małej doczepionej do wózka fladze, samuraja można wynająć, a dziecko na chwilę wypożyczyć. W jakim celu? Cóż, to samuraj, posiada niezwykłe umiejętności szermiercze, opanował śmiercionośne style walki. Można na przykład zlecić mu zabójstwo (najczęściej). A syn? Ot, chociażby samotna napotkana matka na drodze chciałaby ukoić swoje smutki i wtulić się w Daigorō w nadziei na chwilowe chociaż oddalenie się trosk. To działa w obu przypadkach. "Samotny wilk i szczenię" to z jednej strony klasyczna opowieść drogi, a jej kronikarski styl to ciąg krótkich epizodów podzielonych na części. W każdej dochodzi do konfrontacji, a autorzy kreślą przy okazji krajobraz ówczesnej Japonii. I jest to fascynujące pod wieloma względami. Raz, że mamy wgląd w całą strukturę działania kraju (podział administracyjny, siła zarządców mierzona wartością dochodu wioski, również szereg niestosownych zachowań jak te korupcjogenne). Dwa, że na tym tle (również fantastycznym jeżeli chodzi o szkice, architekturę, naturę, stroje),w dość ponurym okresie, tylko jedno jest pewne - siła i umiejętności szermiercze zabójcy. Goseki Kojima nie potrzebuje wiele miejsca, by umieścić potężny ładunek emocjonalny w ciasnych kadrach. De facto kilka centymetrów przekątnej robi za całą sztalugę. I mamy tam wszystko, od spokoju i napięcia, przez czujność i przygotowanie do starcia, po furię gdy ruch i dynamika podkreślone długimi krechami zawsze zwiastują ciąg brutalnych efektów. Walki Ittōi rozciągają się maksymalnie na kilka plansz, nierzadko jesteśmy świadkami rozczłonkowanych ciał, zastygnięte w kadrach kończyny to zawsze finał starć. Daigorō przeważnie siedzi bezpieczny w niewielkim oddaleniu. To, co mnie uderzyło przy pierwszym tomie podzielonym na 11 rozdziałów (432 strony pełne gwałtu i przemocy, chociaż zdarza się wiele melancholijnych fragmentów) to to, w jaki sposób autorzy, na przestrzeni tych 11 rozdziałów, budują relację między ojcem i synem. Krwawe epizody oczywiście wypełniają treść mangi, ale to co ważne, dzieje się obok pojedynków, knowań, czy też po prostu obok tej podróży. Obserwujemy tę cichą relację, miłość ojca do syna jest niezaprzeczalna. Samuraj zawsze dba o bezpieczeństwo i dobry rozwój swojego dziecka, ale to samo dziecko jest niezrównanym kompanem! To prawdziwy pełnoprawny duet, szermierz i jego syn, który nierzadko przechyla szalę zwycięstwa w ich stronę! Daigorō najczęściej odwraca uwagę, może sprowokować przeciwnika. Podstawą zleceń jest najczęściej jakieś zabójstwo, ale żeby dotrzeć do celu, samotny wilk i szczenię, muszą albo uzbroić się w cierpliwość, albo wykorzystać elementy strategii. Taktyczne więc podejście do zadań stanowi połowę (albo więcej!) sukcesu. A do tego zawsze potrzebne jest szczenię. Mały wilk, to wciąż wilk. To stwierdzenie pada w mandze kilka razy i nietrudno w to uwierzyć w trakcie lektury. Świetna rzecz, wciąga jak dobry serial, w którym zawsze oczekuje się podobnych punktów. Ale to nie nudzi, Kazuo Koike ma świetne pomysły, obok pojedynków przemyka dużo prawdy o ludzkiej naturze. Tom pierwszy to też nieustanne balansowanie pomiędzy elementami gwałtownymi, zabawnymi, a tymi z natury smutnymi, które najczęściej wiążą się z kiepską sytuacją napotkanych postaci. Świetna rzecz.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na84 miesiące temu
Uzumaki: Spirala Junji Ito
Uzumaki: Spirala
Junji Ito
Horror w wydaniu mangowym od razu przywodzi na myśl Junjiego Ito – jednego z najważniejszych twórców komiksowej grozy. Musiałam więc w końcu sięgnąć po coś jego autorstwa, by zobaczyć, co uznaje się powszechnie za swego rodzaju wirtuozerię. „Uzumaki” przyniosło mi sporo radości, a pewne niedociągnięcia w żadnym stopniu nie umniejszają dusznej atmosferze grozy. Małe miasteczka miewają swoje tajemnice. Kurouzu wiedzie w tym jednak niewątpliwy prym. Nastoletnia Kirie oraz jej chłopak, Shuichi, trafiają w epicentrum niepokojących zdarzeń. Niezdrowa fascynacja spiralami u jednego z mieszkańców jest wyłącznie przedsmakiem klątwy ciążącej nad całym miastem. Spirala jest wszędzie, Spirala infekuje wszystko w swym pobliżu. Dziwne zjawiska pogodowe, ciała skręcające się w niewyobrażalne sposoby, przeklęte miejsca sprowadzające wyłącznie cierpienie… Każdy dzień przynosi zupełnie nowy koszmar nieustannie przybierający kształt Spirali. Wszystko zmierza ku Ważkowemu Stawowi, który od lat niezmiennie tkwi pośrodku Kurouzu, skrywając niezwykły, przerażający sekret. Mam pewien problem z „Uzumaki”. Początkowe rozdziały jawią się jako osobne opowiadania okraszone wspólnym motywem przewodnim, choć pozbawione są przesadnej spójności. Ot po prostu nie pchają fabuły do przodu i można je przetasować w dowolnej kolejności, bez szkody dla ich ostatecznego sensu. Dopiero jakoś od momentu pojawienia się tajfunu akcja faktycznie się zawiązuje w jakiś bardziej zwięzły, logiczny sposób. Wówczas fascynuje już nie tylko oryginalność pomysłów na wykorzystanie przeklętych spiral, lecz także kierunek, w jakim zmierza opowieść. Paraliżujący strachem klimat towarzyszy tej historii od samego początku i nie mija aż do końcowych stron, a wręcz wyłącznie potęguje się na szalonej drodze do wstrząsającego finału. Nie popadając przy tym w nadmierne zachwyty, dostrzegam drobne wady tej mangi. Bohaterowie są skonstruowani dość mało wiarygodnie (naprawdę aż dziw, że wszyscy się nie ulotnili po kilku pierwszych koszmarnych wydarzeniach). Autor dodatkowo namiętnie wykorzystuje plot armor i rozwiązania z gatunku deus ex machina, co lekko psuje ogólne wrażenia. Do pewnego stopnia te niedociągnięcia wynagradza fenomenalny styl rysunków. Junji Ito zasiewanie ziaren grozy opanował faktycznie do perfekcji. Elementy body horroru, na które decyduje się w tej pozycji, przyprawiają o dreszcze, budzą podskórny niepokój, przerażają. Jednocześnie rysunki są niesamowicie przejrzyste, pełne szczegółów w najbardziej odrażających momentach. Dzięki temu wszystkiemu tytuł ten czyta się, a na pewno przynajmniej ogląda, wręcz wspaniale. Forma zdecydowanie wyprzedza jakością samą treść, choć przy okazji ją dopełnia, uzupełniając klimat tam, gdzie słowa nie wystarczają do oddania strachu bohaterów. Po „Uzumaki” bez wątpienia warto sięgnąć. Ta zakręcona opowieść wspaniale sprawdza się również współcześnie, wzbudzając silne emocje. Naprawdę świetny horror, choć drobne braki powstrzymują mnie przed wystawieniem oceny wyższej niż 8/10. Niemniej jeśli z twórczością Junjiego Ito ktoś nie miał jeszcze do czynienia – może to być świetny punkt startowy wspaniałej, zatrważającej przygody.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na81 miesiąc temu
Batman: Nie tylko Biały Rycerz Sean Murphy
Batman: Nie tylko Biały Rycerz
Sean Murphy
Batman: Nie tylko Biały Rycerz. Dwanaście lat minęło, odkąd Bruce Wayne trafił do więzienia. W tym czasie Gotham przeszło radykalną transformację — z miasta pogrążonego w chaosie zmieniło się w futurystyczną, niemal dystopijną metropolię, gdzie prawa obywatelskie ustąpiły miejsca porządkowi i kontroli. Choć przestępczość spadła, cena za to była wysoka. Nad miastem zaczyna dominować Derek Powers, stopniowo przejmując zarówno majątek Wayne’ów, jak i wpływy. W tej rzeczywistości pojawia się też nowy Batman, a Bruce – widząc co się dzieje – decyduje się uciec z więzienia i ponownie połączyć siły z członkami Bat-Rodziny, by obalić reżim. Fabuła wciąga od pierwszych stron. Sean Murphy, jak zawsze, imponuje dbałością o detale i przemyślaną rozbudową swojego alternatywnego Bat-universum. Postacie, choć znane, mają tutaj zaskakujące role do odegrania, co odświeża lekturę i daje czytelnikowi nową perspektywę na znany świat. To odważny i bardzo ciekawy zabieg, który działa na korzyść całej historii. Niestety, mimo wielu atutów, trudno oprzeć się wrażeniu, że komiksowi brakuje tej nutki geniuszu, która uczyniła pierwszy tom serii dziełem dla mnie niemal idealnym . O ile wszystko jest tutaj na swoim miejscu – dobrze napisane dialogi, świetne tempo, mocne sceny akcji – to zabrakło tej głębi, która pozwalałaby postawić ten tom na równi z pierwowzorem. Przykładem może być samo Gotham: choć w teorii inne, wizualnie i tematycznie przypomina to, które widzieliśmy już w głównej serii, i tam wątek Magistratu wypadał po prostu ciekawiej. To jednak wciąż bardzo dobry komiks. Pomysłowy, postacie są świetnie napisane, a wizualna surowość rysunków doskonale oddaje klimat opowieści. Jest mroczno, jest intensywnie i momentami naprawdę przejmująco. Murphy nie traci formy, nawet jeśli nie osiąga tutaj poprzednich szczytów. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DKytVc2s-dr/?igsh=OWM5cm95NzN5a3Y2
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na810 miesięcy temu

Cytaty z książki Eden – It’s an Endless World! #9

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Eden – It’s an Endless World! #9