Eden - It's an Endless World! #6

Okładka książki Eden - It's an Endless World! #6 autora Hiroki Endo, 9788366568884
Okładka książki Eden - It's an Endless World! #6
Hiroki Endo Wydawnictwo: Kotori Cykl: Eden - It''s an Endless World! (Kotori) (tom 6) komiksy
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Eden - It''s an Endless World! (Kotori) (tom 6)
Tytuł oryginału:
エデン イッツアンエンドレスワールド #6
Data wydania:
2022-08-15
Data 1. wyd. pol.:
2022-08-15
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366568884
Tłumacz:
Tomasz Molski
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Eden - It's an Endless World! #6 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Eden - It's an Endless World! #6

Średnia ocen
7,8 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Eden - It's an Endless World! #6

avatar
537
51

Na półkach:

Jestem pod wrażeniem wiedzy Autora, głównie z zakresu dziedzin ścisłych, jak biologia, chemia czy fizyka. W mandze kwestie powiązane z tymi naukami odgrywają wiodącą rolę i miło widzieć że Autor poświęcił nieco wysiłku aby dokładnie przedstawić anomalie na tych poziomach które mają bezpośredni wpływ na fabułę. Historia jest ciekawa i nieprzewidywalna, akcja wartka a bohaterowie przyzwoicie skonstruowani. "Eden" zmierza powoli ku końcowi lecz mam nadzieję że jeszcze wiele przed nami i że Eliah uratuje siostrę.

Jestem pod wrażeniem wiedzy Autora, głównie z zakresu dziedzin ścisłych, jak biologia, chemia czy fizyka. W mandze kwestie powiązane z tymi naukami odgrywają wiodącą rolę i miło widzieć że Autor poświęcił nieco wysiłku aby dokładnie przedstawić anomalie na tych poziomach które mają bezpośredni wpływ na fabułę. Historia jest ciekawa i nieprzewidywalna, akcja wartka a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1822
968

Na półkach: , ,

Elijah z gołodupca przeobraża się w mafiozo, gdzie jego pewność siebie zaczyna mnie irytować. Ale nadal jest gołodupcem.

Trochę więcej o koloidzie, trochę o robotycznej rodzince i akcja ratunkowa.

Elijah z gołodupca przeobraża się w mafiozo, gdzie jego pewność siebie zaczyna mnie irytować. Ale nadal jest gołodupcem.

Trochę więcej o koloidzie, trochę o robotycznej rodzince i akcja ratunkowa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2696
2518

Na półkach:

Pierwsza i najważniejsza część tomiku poświęcona zostaje Elijahowi, który ponownie staje się celem ataków. Z niebezpieczeństwa udaje mu się wyjść bez większych szkód tylko dzięki swojej nowej towarzyszce Lethei, która ma naprawdę niezwykłe zdolności. W tle tych wydarzeń Hiroki Endo prezentuje również inne ciekawe wątki, które powoli, ale sukcesywnie zaczynają na siebie zachodzić. Z każdą kolejną przeczytaną stroną odsłaniamy nowe fakty, które pozwalają lepiej zrozumieć zawiłości fabuły. W tej części mangi twórca pokusił się również o implementację naprawdę wyraźnych (czasem może troszkę zbyt przesadzonych) emocji, które dotykają bohaterów i potrafią być sugestywne dla czytelnika. Dalsza część tomiku mocniej skupia się na samym wirusie i próbie jego „zrozumienia” przez ludzi. Oczywiście jest to tylko pewien pretekst dla twórcy, aby ponownie zarzucić czytelnika masą postapokaliptycznego klimatu, w którym mieszają się zagadnienia rasy, polityki, religii, miłości itp. (treści bardzo typowe dla serii).

Fanom cyklu zostaje więc kolejny raz dostarczona naprawdę wyśmienita porcja złożonych treści. Obok tego nikt nie powinien tutaj również narzekać na nudę, za sprawą widowiskowej akcji. Twórca nie boi się również kolejny raz sięgnąć po elementy kierowane tylko do dorosłego czytelnika. Nagość, sex, narkotyki, przemoc (tortury),wszystko to jest podane w bardzo bezpośredniej formie. Jeśli to jeszcze dla kogoś mało, to nie brakuje tutaj również odniesień do nauki (pokroju teleportacji kwantowej, mikromaszyn, nanotechnologii).

Najmniejszych powodów do narzekania nie ma również pod kątem oprawy graficznej. Rysunki cały czas są wyśmienite i wielu scenach pełnią one kluczową rolę, tak aby jeszcze bardziej porwać odbiorcę w niezwykły świat wykreowany przez autora. Zachwycają tu dopracowane tła, świetnie pokazane sceny akcji, bezpardonowość przemocy/cielesności czy perfekcyjnie przygotowane projekty postaci. Niezależnie od tego, na której stronie otworzy się komiks, można być pewnym, że coś mocno przykuje nasz wzrok.

https://gameplay.pl/news.asp?ID=143184

Pierwsza i najważniejsza część tomiku poświęcona zostaje Elijahowi, który ponownie staje się celem ataków. Z niebezpieczeństwa udaje mu się wyjść bez większych szkód tylko dzięki swojej nowej towarzyszce Lethei, która ma naprawdę niezwykłe zdolności. W tle tych wydarzeń Hiroki Endo prezentuje również inne ciekawe wątki, które powoli, ale sukcesywnie zaczynają na siebie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

64 użytkowników ma tytuł Eden - It's an Endless World! #6 na półkach głównych
  • 49
  • 15
41 użytkowników ma tytuł Eden - It's an Endless World! #6 na półkach dodatkowych
  • 15
  • 15
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziennik z zaginięcia Hideo Azuma
Dziennik z zaginięcia
Hideo Azuma
Hideo Azuma jest to raczej nieznany w Polsce autor mang. Tworzył komiksy erotyczne, humorystyczne oraz powiązane z szeroko pojmowaną fantastyką. Jedynym jego tytułem jaki ukazał się po polsku jest autobiograficzny "Dziennik z zaginięcia", który po oryginalnej polskiej publikacji w 2009 r. został ponownie wznowiony po 14 latach. Czy jest to dobra pozycja dla osób nieznających twórczości tego autora? Pierwsza część komiksu czyli "Spacerując nocą" opowiada o tym jak bohater zmęczony codziennością zaczyna wieść żywot bezdomnego. Pokazane jest jak codziennie radzi sobie ze zdobywaniem pożywienia i kawałka miejsca do spania. Osobiście zaskoczyła mnie beztroska tego życia - stosunkowo łatwo udaje mu się znaleźć jedzenie, a pobliski las oferuje miejsce na nocleg. Nikt nie jest nawet specjalnie agresywny wobec niego. Przez to można zrozumieć czemu tak wiele osób decyduje się żyć poza społeczeństwem. Troszkę inaczej tę sytuację pokazuje "Spacerując po mieście". Tutaj znowu bohater postanawia żyć na ulicy, ale zostaje szybko zaangażowany do pracy w firmie budowlanej. Pokazany tutaj zostaje kontrast między radzeniem sobie samemu, a koniecznością dostosowania się do norm pracy. Paradoksalnie bardziej stabilne i bezstresowe wydaje się tu życie bezdomnego. Historię urozmaica cały szereg oryginalnych postaci pracujących w firmie. Kojarzyło mi się to trochę z komiksem "Śmieci". Uważam, że trochę niepotrzebnie zostaje tu opowiedziana kariera bohatera jako mangaki. Ten fragment szybko staje się nużący i powtarzalny. Ostatnia część tomu czyli "Odwyk alkoholowy" opowiada o problemach autora z alkoholem. Można się dowiedzieć jak nałóg zaczął mu utrudniać życie, przez co trafił do zakładu psychiatrycznego. Pokazane są japońskie metody leczenia uzależnień, które pod wieloma względami przypominają europejskie sposoby. Tutaj też podobnie jak w historii o firmie budowlanej w pamięć zapadają dosyć ekscentryczni towarzysze niedoli bohatera. Kreska jest bardzo karykaturalna. Pozwala to dobrze oddać emocje poszczególnych bohaterów. Niestety żeńskie postacie są tu zbyt podobne do siebie. Pod koniec tomu umieszczone są wywiady z twórcą mangi. Dzięki temu można się trochę więcej dowiedzieć o kulisach powstawania poszczególnych opowieści i w jakim stopniu odzwierciedlają rzeczywistość. Manga jest bardzo interesująca. Daje czytelnikowi dokładniejszy wgląd na takie zjawiska jak bezdomność, praca w firmie budowlanej czy alkoholizm. Nie wiem jednak czy chciałbym sięgnąć po inne pozycje tego autora, bo z opowieści jego samego nie brzmią one zbyt ciekawie.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na81 rok temu
GTO: Great Teacher Onizuka #4 Tōru Fujisawa
GTO: Great Teacher Onizuka #4
Tōru Fujisawa
Początek czwartego tomu dla tytułowego Onizuki, jest dosyć nerwowy. Rada szkoły wraz z wicedyrektorem chcą bowiem zrobić wszystko, aby go zwolnić. Niespodziewanie w jego obronie staje część uczniów, a na światło dzienne zaczynają wypływać pewne niewygodne dla niektórych prominentnych osób fakty. Koniec końców, wszystko kończy się dobrze, a „najlepszy z nauczycieli” dalej może „kształcić” młodzież. Jeśli ktoś myśli, że wydarzenia te wpłyną jakoś na Onizukę i spowodują zmianę jego zachowania, to mocno się myli. Ktoś taki jest niereformowalny, dzięki temu my, śledząc jego losy, kolejny raz możemy oddać się porcji zwariowanej rozrywki. Opisane powyżej problemy, „spotkanie” z rodzicem ucznia, wieczorne eskapady na miasto, zmagania sportowe. Tego typu treści znajdziemy w czwartym tomie serii i możemy być pewni, że pomimo wielu lat na karku, historia nadal jest zniewalająca i rozbrajająca. Z wielką przyjemnością obserwuje się jak autor przesadnie ukazuje siłę i szczęście głównego bohatera. Humor podsypany solidną szczyptą braku poprawności politycznej jest tutaj oczywiście tylko lukrem skrywającym coś więcej. Toru Fujisawa kolejny bowiem raz nie boi się pokazać nastoletnich dramatów, nękania w szkole czy ogólnych problemów społeczeństwa Japonii lat 90. To właśnie tego typu treści stanowią trzon całego scenariusza i powodują, że tytuł jest zdecydowanie czymś więcej niż tylko głupkowatą komedią. Teraz z perspektywy czasu można mangę uznać za naprawdę ciekawy socjologiczny obraz społeczeństwa sprzed ponad dwudziestu lat. Treści tego typu doceni się jednak tylko i wyłącznie, jeśli nie odrzuci nas wierzchnia warstwa specyficznego humoru (często skrajnie sprośnego). https://gameplay.pl/news.asp?ID=141118
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na83 lata temu
Uzumaki: Spirala Junji Ito
Uzumaki: Spirala
Junji Ito
Horror w wydaniu mangowym od razu przywodzi na myśl Junjiego Ito – jednego z najważniejszych twórców komiksowej grozy. Musiałam więc w końcu sięgnąć po coś jego autorstwa, by zobaczyć, co uznaje się powszechnie za swego rodzaju wirtuozerię. „Uzumaki” przyniosło mi sporo radości, a pewne niedociągnięcia w żadnym stopniu nie umniejszają dusznej atmosferze grozy. Małe miasteczka miewają swoje tajemnice. Kurouzu wiedzie w tym jednak niewątpliwy prym. Nastoletnia Kirie oraz jej chłopak, Shuichi, trafiają w epicentrum niepokojących zdarzeń. Niezdrowa fascynacja spiralami u jednego z mieszkańców jest wyłącznie przedsmakiem klątwy ciążącej nad całym miastem. Spirala jest wszędzie, Spirala infekuje wszystko w swym pobliżu. Dziwne zjawiska pogodowe, ciała skręcające się w niewyobrażalne sposoby, przeklęte miejsca sprowadzające wyłącznie cierpienie… Każdy dzień przynosi zupełnie nowy koszmar nieustannie przybierający kształt Spirali. Wszystko zmierza ku Ważkowemu Stawowi, który od lat niezmiennie tkwi pośrodku Kurouzu, skrywając niezwykły, przerażający sekret. Mam pewien problem z „Uzumaki”. Początkowe rozdziały jawią się jako osobne opowiadania okraszone wspólnym motywem przewodnim, choć pozbawione są przesadnej spójności. Ot po prostu nie pchają fabuły do przodu i można je przetasować w dowolnej kolejności, bez szkody dla ich ostatecznego sensu. Dopiero jakoś od momentu pojawienia się tajfunu akcja faktycznie się zawiązuje w jakiś bardziej zwięzły, logiczny sposób. Wówczas fascynuje już nie tylko oryginalność pomysłów na wykorzystanie przeklętych spiral, lecz także kierunek, w jakim zmierza opowieść. Paraliżujący strachem klimat towarzyszy tej historii od samego początku i nie mija aż do końcowych stron, a wręcz wyłącznie potęguje się na szalonej drodze do wstrząsającego finału. Nie popadając przy tym w nadmierne zachwyty, dostrzegam drobne wady tej mangi. Bohaterowie są skonstruowani dość mało wiarygodnie (naprawdę aż dziw, że wszyscy się nie ulotnili po kilku pierwszych koszmarnych wydarzeniach). Autor dodatkowo namiętnie wykorzystuje plot armor i rozwiązania z gatunku deus ex machina, co lekko psuje ogólne wrażenia. Do pewnego stopnia te niedociągnięcia wynagradza fenomenalny styl rysunków. Junji Ito zasiewanie ziaren grozy opanował faktycznie do perfekcji. Elementy body horroru, na które decyduje się w tej pozycji, przyprawiają o dreszcze, budzą podskórny niepokój, przerażają. Jednocześnie rysunki są niesamowicie przejrzyste, pełne szczegółów w najbardziej odrażających momentach. Dzięki temu wszystkiemu tytuł ten czyta się, a na pewno przynajmniej ogląda, wręcz wspaniale. Forma zdecydowanie wyprzedza jakością samą treść, choć przy okazji ją dopełnia, uzupełniając klimat tam, gdzie słowa nie wystarczają do oddania strachu bohaterów. Po „Uzumaki” bez wątpienia warto sięgnąć. Ta zakręcona opowieść wspaniale sprawdza się również współcześnie, wzbudzając silne emocje. Naprawdę świetny horror, choć drobne braki powstrzymują mnie przed wystawieniem oceny wyższej niż 8/10. Niemniej jeśli z twórczością Junjiego Ito ktoś nie miał jeszcze do czynienia – może to być świetny punkt startowy wspaniałej, zatrważającej przygody.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na81 miesiąc temu
Dorohedoro #2 Q-Hayashida
Dorohedoro #2
Q-Hayashida
Nie da się nie lubić, a przede wszystkim nie szanować świata popkultury, wtedy gdy jego twory łamią wszelakie schematy: w scenariuszu, kreowanej konsekwentnie lub nie fabule, w wątkach, graficznych bądź ogólnie wizualnych, w zależności od rodzaju medium: czy jest to książka, film, komiks etc., elementach kadrów, obrazu i rysunku. Gdy coś wychodzi poza przyjęte ramy stereotypu i tej aż zbyt typowej normalności, czegoś nam znanego, i ,,z buta” kupuje sobie w oczach odbiorców uznanie, bądź przynajmniej uchodzi w ich perspektywie za coś tak specyficznego, wybitnie innego i indywidualnego, że nie da się wokół takiego dzieła przejść obojętnie i wyrażać choćby ku niemu minimalne uznanie, dopiero wtedy można mówić, że różnorodna popkultura, w której nie brak tej odważnej nieszablonowej inności, pierwiastka świeżości tudzież odwagi twórczej w wyrażaniu swoich poglądów na świat ,,oczami warstwy fabularnej i graficznej swojego komiksu, noweli, filmu, serialu animowanego”, to jej najlepsza ,,odmiana”, ba!, to kultura masowa najlepsza pod słońcem, która staje się nie tylko ,,zapchajdziurą czasu wolnego” rozrywką, ale i czymś dużo, dużo głębszym i ważniejszym. Aspekt odrębności i szeroko rozumianej wyjątkowości w popkulturze jest obecny w każdej jej warstwie, formie, rodzaju treści. Dzięki globalnemu ,,wolnemu słowu”, idei wyrażania własnych myśli, pragnień, celów etc. poprzez różnego rodzaju ,,ekspresje twórcze”, np. jak te, które tak dobrze znamy w popkulturze, można zrozumieć, że bodaj tylko w taki sposób nasza ,,masówka” potrafi być dla odbiorcy obfita w różnorodność (ilość, jakość, styl, rodzaj medium) oraz element łamania schematów, oryginalności. A co za tym idzie: w ogóle w taki – i to chyba jedyny konkretny - sposób nasze cywilizacyjne popkulturowe dziedzictwo jest w stanie ewoluować, rozwijać swój ekspresyjny cykl życia. I dzięki temu to, czego możemy doświadczyć, obejrzeć, przeczytać, zasmakować najgłębiej swymi popkulturowymi zmysłami tak jak się da, jest obszerniejsze, sprawiające wrażenia bardziej przystępnego, łatwiejszego w odbiorze i indywidualnej, intymnej akceptacji, analizie. Gdyby Świat ciągle krył się w mrokach wojennej zawieruchy, dyktatur, średniowiecznej apoptozie dla rozwoju ludzkiego umysłu i pragnień odkrywania, rozrywka może i ,,jakaś tam” sobie by dzisiaj była, ale ,,raczyła" by nas sobą jako ta wyjałowiona, schematyczna, powtarzająca się rozrywka, jak z kontrolowanego antyutopijnego snu. I w końcu powiedzmy to szczerze, co jest podsumowaniem niniejszych akapitów, jako wstęp do recenzji pewnego to ,,o co w tym wszystkim w kulturze masowej chodzi”, łamiącego cholernie odważnie schematy twórczo-koncepcyjne dzieła z materii japońskiego komiksu: cieszmy się z tego, jak popkultura wygląda obecnie, mimo jej wiadomych… bo przecież nic nie jest idealne i wieczne niekiedy słabszych jak i lepszych momentów – wyrażanie siebie, dawanie coś od siebie dla innych, jeśli to co się tworzy jest częścią szerszego, bardziej różnorodnego, obfitszego w inności zbioru, to podstawowa cecha ludzka współczesnego, sądzę, trzeźwo myślącego człowieka, tym bardziej odważnego twórcy. ,,Dorohedoro”, bo o to Uniwersum zarówno w mandze jak i anime się niniejszym rozchodzi, to bardzo indywidualne zbiorowisko narracji i fabuły, zamknięte w specyficznej, mocno nietuzinkowej grafice – mowa tu zarówno o anime jak i o archetypie komiksu, na podstawie którego ta słynna seria odcinków o kochającym pierożki Gyoza Kaimanie powstała. I owy indywidualizm, opisywana inności, to w przypadku tego Świata ,,ekspresyjna odmienność, nieprzewidywalność, ba!, bogata fantasmagoryczność – wszystko to wyraża się w co najmniej, że tak to po geekowsku ujmę: mega-ultra-wyjątkowej konstrukcji świata przedstawionego ,,Dorohedoro", gdzie widz czy czytelnik Uniwersum obcuje z czymś jakby nie do zapomnienia: z bardzo, bardzo wyjątkowymi tak zwanymi ,,innawymi” wymiarami (bo ,,Dziurę” przykładowo trudno jest nazwać po prostu zwykłym obszarem, ot miejscem akcji) przestrzeniami, płaszczyznami, kieszeniami w zagłębieniach rzeczywistości, gdzie opisuje się całe sedno fabuły, kreują się wątki i wydarzenia, i to wyrażone w postaci inteligentnie dobranej, celowo chaotycznej, bo brzydota potrafi tu kontrastować z pięknem, szacie graficznej, która wbija się w umysł odbiorcy, tak że zostaje tam na zawsze; zdecydowanie stylistyka mangaki Kyu Hayashidy, która tworzy w każdej warstwie mangę ,,Dorohedoro” jest szalenie imponująca i powalająca w oryginalności, ekspresyjności kreślonej każdej kreseczki, cienia, konturu jak i wyrażanego w dymkach na kadrach koło postaci słowa. Mimo ambitnej, solidnie warsztatowo zrealizowanej, także merytorycznie pod względem podejścia do adaptowania mangi Kyu, przeniesionej na mały ekran, animacji, która w pierwszym sezonie liczy sobie niespełna 12 odcinków, to ,,Dziura" oraz wszystkie inne przestrzenie, w której toczy się akcja ,,Dorohedoro”, ba!, całe to kuriozum, które pod tą nazwą, w tym Świecie się kryje, najlepiej smakuje w medium mangowym. I sam na własnej skórze się o tym przekonałem, nie tak dawno zresztą dzięki lekturze pierwszego tomu mangi omawianego ,,Dorohedoro”, co dobitnie to przedłużył i podsumował moje zdanie o tym dziwnym, ale i tak atrakcyjnym Uniwersum drugi tom, ot przeczytany zaledwie wczoraj. Bo Hayashida jest niezwykle odważną mangaką: zdaje się być pełna idei, pomysłów, myśli, które chce ponad wszystko wyrazić, przy czym nie boi się tego robić; Kyu się do tego aż rwie, to artystka mająca w tym Uniwersum tyle do pokazania i opowiedzenia, że… kruca fuks, to aż w głowie się nie mieści. Mówi sporo o bohaterach, wątkach, nieprzewidywalności samego funkcjonowania ,,Dziury” i innych nazwijmy to ,,okolic” przestrzennych w ,,Dorohedoro”, robiąc to konsekwentnie, ekwilibrystycznie z łagodną przesadnością, jako część indywidualności, w tle. I sporo tego było w tomie 2 mangi, któremu się niniejszym poświęcam: bardziej tajemnicza, surowsza, cięższa w odbiorze część tej mangowej opowieści w stosunku do pilota komiksowego cyklu. Dostaliśmy sporo sprytu i kombinowania; przywitała nas także kolejna dawka łamania schematów opowiadania fabuły danego tworu i jego graficznego wykończenia – czyli jednym słowem ,,czysta oryginalność vol.2"! ,,Q” Hayashida wita nas w rozdziałach, a raczej (tak, i jak tu nie kochać tego nietuzinkowego spojrzenia nawet na pomysł na nazwę rozdziałów!) ,,Klątwach”, od #7 do #11 w obdartym z bogactwa materialnego, wiecznej idylli, prostoty szczęścia, brudnym i zniekształconym obszarze ,,Dziury”. Otwiera tom podobnie tempem kreacji wydarzeń jak w pilocie, z tym że do pieca dokładają w ,,dwójce” w odróżnieniu od ,,jedynki” mangi lepiej nakreślone kolorowe strony, ot kadry informacyjne, które zdaje się celowo mają narzucić czytelnikowi ,,sposób widzenia Świata” Dorohedoro przez autorkę. Gdy ,,kreska” wbija swój typowo ,,czarno-szaro-biały” mangowy graficzny bieg, całość opowieści tomu drugiego wcale nie traci na jakości. Płodny umysł ,,Q” daje nam konsekwentnie, ze strony na stronę, rozwijaną każdą minutę, każdą godzinę wizji działalności tego Świata, na papierze. Zresztą to Uniwersum w formie mangi, rzecz jasna w przeciwieństwie do ,,kolorowego anime”, które pokochali chyba wszyscy, może być odbierany w sposób ,,trudny” i mało akceptowalny przez typowego niedzielnego czytelnika mang. To nie Świat, nie ,,kreska” dla każdego. A jeśli kochasz odmienność i ,,łamanie schematu w popkulturze”, o którym tu mowa, to tylko w tym przypadku kuriozum Dorohedoro może być dla Ciebie. Kochasz atypowość, bazgroły tej szalonej mangaki na kadrach niczym kładzionych jakimś rysikiem, czy kreślonym przez uczące się rysować dziecko, tym bardziej zabieraj się za ten tytuł. Dla niepewnych… niestety, to nie jest ten gatunek, ta rzeczywistość, ten styl od wyjątkowo odważnej i oryginalnie traktującą swoją pracę i powinność Hyashidy. W całym tym wielkim tyglu fabularnej (no a jakże by inaczej: graficznej również!) kalejdoskopowo kreślonej różności i inności tomu 2 pracy ,,Q” ważną rolę odkrywa poczucie humoru – gdyby nie wdarło się ono w tą narrację, jak tu, w ten polot ogólnej ,,kreski”, jak tu, całość tomu nie miałaby takiego sensu, tego wybrzmienia i wyjątkowego smaku, który przecież mamy, i tak cenimy! Począwszy od wspomnianej modyfikacji nazwy ,,rozdziałów” oraz postaci Kaimana przez cudaczne i ,,heheszkowe” onomatopeje w dymkach, które naprawdę są humorkową wisienką na torcie w tych około 160 stronach treści, oraz chociażby to pierońsko dziwaczne wypunktowanie na zasadzie podsumowania tego, co ,,najważniejszego wiemy!” o wydarzeniach tomu, co z perspektywy mangaki powinniśmy uznać za najistotniejsze, tak aby było totalnie nietuzinkowo, zabawnie i merytorycznie w kwestii informacji, które ,,na wczoraj!” powinniśmy wiedzieć ultra-koniecznie z wydarzeń ,,Klątw” od 7 do 11, a skończywszy na fabularnych pomysłach, jak te z magicznie ożywianymi Zombiakami czy wątkiem nieporadnej Ebisu i rozkojarzonego Fujity oraz spotkaniem ekipy Ena z Kaimanem i Nikaido - tak, to tylko najważniejsze elementy ukazujące, że groteska, śmieszna obsceniczność, ironia i ogólny humor są integralną częścią całości tomu. W ogóle to jest tak rozdarty innościami, tak rozciągnięty, bo ambiwalentny z lekka fabularnie, cykl z serii, że w większości doświadcza się go z szeroko rozdziawioną szczęką i rogalem tej chorej satysfakcji na twarzy, z tego co ma się przed sobą, zwłaszcza jeśli jest się miłośnikiem tego gatunku, tego stylu opowiadania i rysowania i całej, całej reszty, którą reprezentuje manga ,,Dorohedoro”. Eklektyczne, totalnie zbzikowane, również nie patyczkujące się w odwadze kreowania graficznego stylu nadającego ton opowieści tej mangi, przygody wszystkiego tego, co może wydarzyć się w nazwijmy to ,,MetaVersum Dziury” to ten sam wysoki poziom wykładania kawa na ławę przez naszą mangabę form świata przedstawionego, losów bohaterów i ich emocji etc., co w pilocie mangowego Świata ,,Dorohedoro". Tak samo jak w tomie 1 i tu historia kończy się co najmniej zagadkowo, nastrajając nas na kolejną konfrontację Ena z Teamem Kaimana oraz kolejne poszukiwania Czarodzieja przez Kaimana właśnie, który zamienił go w znanego nam humanoidalnego gada. Niepotrzebne jedynie okazały się te dziwaczne krótkie ,,komiksowe dodatki" na samym końcu, lekko wytracające tempo narracji tomu.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki Eden - It's an Endless World! #6

Więcej
Hiroki Endo Eden - It's an Endless World! #6 Zobacz więcej
Hiroki Endo Eden - It's an Endless World! #6 Zobacz więcej
Więcej