Wszystkie światy Roberta Szmita

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2023-02-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-02-20
- Liczba stron:
- 208
- Czas czytania
- 3 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383134000
Historia, która wydarzyła się w co najmniej jednym wszechświecie.
Robert Szmit prowadzi niczym niewyróżniające się życie przedstawiciela klasy średniej. Praca, żona, córka. Mieszkanie, samochód, drobne przyjemności i jedna powieść w dorobku. Napisana wiele lat temu, bardziej w efekcie psychozy niż przypływu talentu. To właśnie ona sprawia, że Szmit niespodziewanie staje się twarzą nowego ruchu z pogranicza religii i nauki, inspirowanego wywiedzioną z fizyki kwantowej hipotezą istnienia wszechświatów równoległych.
Bohater zamiast być szczęśliwym i dyskontować sukces, zdaje się przerażony zachodzącymi wokół niego zmianami społecznymi i technologicznymi. Te zaś następują w szalonym tempie i wkrótce doprowadzą do zweryfikowania wszystkich pozornie niezmiennych prawd, w które ludzkość wierzyła przez ostatnie stulecia…
W tle warszawska Białołęka. To tu się wszystko zaczyna i wszystko się kończy. Łącznie ze światem.
Kup Wszystkie światy Roberta Szmita w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wszystkie światy Roberta Szmita
Poznaj innych czytelników
71 użytkowników ma tytuł Wszystkie światy Roberta Szmita na półkach głównych- Przeczytane 46
- Chcę przeczytać 25
- Posiadam 4
- 2023 1
- Na półce 1
- Audio 1
- Wyzwanie LC 2024 1
- Mam ebooka2 - epub 1
- WyzwanieLC 1
- 2025 1





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Wszystkie światy Roberta Szmita
"W kanale rodnym doczesnej zagłady nie ma miejsca na przypadek." Podobne do Limes Inferior w jakiś niedookreślony sposób. Fascynujące czasami, choć to bardziej kronika wydarzeń.
"W kanale rodnym doczesnej zagłady nie ma miejsca na przypadek." Podobne do Limes Inferior w jakiś niedookreślony sposób. Fascynujące czasami, choć to bardziej kronika wydarzeń.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDeliryczna podróż alkoholika po swoim własnym rozlanym w czasie wszechświecie. Bardzo sugestywna i mocna literatura z motywem podroży w poszukiwaniu samego siebie, podroży z góry skazanej na niepowodzenie (wszak czujemy od początku, ze to nie ma prawa skończyć się dobrze).
Robert szuka i bladzi, ale pozostali tez maja pod gore, taplają się w beznadziei i kompulsywnych zachciankach, a brak celu, ostateczna deprywacja i dehumanizacja łącza na sam koniec każdego z nich.
Czarna, pesymistyczna wizja przyszłości przesycona głębokim zwątpieniem w to, ze technologia może nas zbawić i uratować przed wewnętrzną pustka.
Niesamowita sprawność językowa, żonglerka słowna i udane połączenie wulgarności z elokwencja.
Obawiałam się ze, jak to często się zdarza, kiedy autor jest świadomy swojej wysokiej intelektualnej kondycji, ta specyficzna forma stanie się niestrawna, rozdmuchana i przerośnięta, jednak moje obawy nie zrealizowały się, a nawet jeśli w pewnych momentach obserwujemy literackie chojrakowanie to historia sprawia, ze przełykamy je dosyć gładko.
Jedyne co odbieram za wadę, to to, ze książkę mimo wszystko szybko zapomniałam. Owszem jest celna i bolesna, ale w jakiś dziwny sposób nie zdołała we mnie zostać na dłużej. Odebrałam ja bardziej jako krotki elektryczny szok, niż jako materiał stymulujący do dalszych rozmyślań.
#WyzwanieLC
Deliryczna podróż alkoholika po swoim własnym rozlanym w czasie wszechświecie. Bardzo sugestywna i mocna literatura z motywem podroży w poszukiwaniu samego siebie, podroży z góry skazanej na niepowodzenie (wszak czujemy od początku, ze to nie ma prawa skończyć się dobrze).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRobert szuka i bladzi, ale pozostali tez maja pod gore, taplają się w beznadziei i kompulsywnych...
Robert Szmit wydaje się być przeciętnym facetem. Żona, dziecko, korporacyjna harówka bez jakiejś wielkiej satysfakcji, za to nieźle płatna. Czy jednak czuje się zadowolony, czy jego dzisiejszy świat jest właśnie tym wymarzonym? Można się oszukiwać, bo przecież mogło być o wiele gorzej. Wie o tym, ponieważ już raz zawrócił znad przepaści, skończył z poprzednim życiem, umoczonym w alkoholowej kałuży, zmieszanej z brudnymi wydzielinami pozbawionego kontroli ciała.
Przeszłość nadal nas określa, nie sposób uznać jej za niebyłą. Jej macki co jakiś czas budzą się z letargu, by chwycić nas za gardło. Akcja tej wymykającej się schematom, ciekawej językowo powieści, nie jest linearna. Raz płynie do przodu, by zawrócić do punktu wyjścia i wyruszyć od nowa, a nawet sięgnąć w przyszłość i ukazać dalsze losy naszego pogubionego bohatera. Mamy więc nieszczęśliwego młodego chłopaka, któremu los nie szczędzi kopniaków, a życie długo wystawia na próby, by wreszcie ostatecznie go złamać. Samobójstwo ojca, dzielenie mieszkania z matką coraz bardziej rozmijającą się z rozumem, „omamy, paranoje, podejrzliwość, niekontrolowane wylewy uczuć występujące naprzemiennie z autystyczną oziębłością – tyle mniej więcej Robert zapamiętał z czasów dzieciństwa.” Zero własnej przestrzeni, brak marzeń, brak spokoju, można to przetrzymać jedynie przy pomocy mocno procentowej „szprycy”, która rozmywa ostre kontury i dokłada nieco barw.
Jednak jakoś w pijackim widzie czy na odstawiennej psychozie naszemu bohaterowi udało się napisać książkę, wizjonersko opisującą nakładające się na siebie rzeczywistości, która w specyficznym kręgu dziwacznej subkultury stała się kultowa i miała zaważyć na jego przyszłości. Jest więc obecnie autorem, mężem, ojcem, właścicielem mieszkania i mitsubishi, a także uznanym analitykiem danych w korporacji. A jednak nadal to nie to, dokucza mu nuda, osamotnienie, pamięć przeszłości… Czuje, jakby było dwóch Robertów: „Pierwszy nie wie o istnieniu drugiego. Nie wie nic o niczym. Jest lepki i wodnisty. Trwa w Czasie. Dryfuje po morzu letargu. Drugi jest czujny. Dba o zwartość swojej struktury, twardość swoich mięśni, stabilność kośćca. Każdego ranka bierze lodowaty prysznic, który zamyka pory skóry, tak by nic się nie mogło przedostać. Ale osmoza i tak następuje. Galaretowata maź nieustannie sączy się od środka i przecieka na zewnątrz.” To, co było, kumuluje się w nas i wyziera, gdy tylko przestaniemy dostatecznie się kontrolować. Istniejemy w sobie niczym świat w świecie, niczym matrioszki, jeden w drugim, a w nim kolejny.
Okazuje się jednak, że nie tylko jesteśmy wieloma światami w sobie samych. Oprócz tego istnieje wiele rzeczywistości równoległych, taki Multiświat, a w nim my w niezliczonych wariantach. Odkryli to naukowcy, bohaterowie powieści Grzegorza Żurka i mamy okazję prześledzić, jak ludzkość to odkrycie spożytkowała, jak świat się zmienił pod wpływem nowoczesnych technologii. I nawet nie dziwi nas, że zmiany nie poszły w dobrym kierunku, a kolejne odsłony życia Roberta Szmita i jego otoczenia nie odbiegają od nieszczęsnego schematu porażki. Co ciekawe, jak zawsze z nowym prądem, rewolucyjnie wywracającym wszystko do góry nogami, bratają się dwa antynomiczne zjawiska: hedonizm i mistycyzm.
Dość pesymistyczna jest ta wizja świata, a właściwie wszystkich światów, przedstawiona przez autora oraz dziwnego, jakby nadnaturalnego narratora, którego głos przewija się przez narrację. Widać, że człowiek w każdej sytuacji doświadcza raczej klęski, cierpienia, nie jest w stanie dostosować się do okoliczności, ciągnąc za sobą bagaż minionych, tutaj zwykle traumatycznych doświadczeń. Ludzkie życie to nadal odmieniane przez wszystkie przypadki „holizmy” i „fobie”, wobec których pozostaje bierny i bezradny niczym dziecko we mgle.
Pod obyczajowym naskórkiem mamy zaś w książce skórę właściwą czyli całą warstwę filozoficzno-naukowo-refleksyjną, która prowokuje nas później do dyskusji, rozmyślania i budowania alternatywnych rozwiązań. Bo to opowieść nie tylko o uzależnionym, niezbyt szczęśliwym człowieku, ale o nas wszystkich, którzy przechowujemy w sobie pliki z przeszłości, kancerujemy te bieżące, nie myśląc o tym, że i one będą zalegać później w szufladach pamięci i dążymy do nowych wyzwań, niegotowi jednak na ich konsekwencje.
Grzegorz Żurek unaocznia nam to wszystko specyficznym, bardzo plastycznym i zróżnicowanym językiem, łączącym młodzieżowy slang, niewybredne kolokwializmy, naukowe określenia z pogranicza fizyki, biologii i medycyny, a także zapożyczenia z dzieł kultury i popkultury. Akcja rozwija się dynamicznie i lubi zaskakiwać. Niekiedy nie wiemy dokładnie, czy mamy do czynienia z fantastyką, alkoholową halucynacją czy jednym z niespokojnych snów bohatera.
Nowa to i bardzo zaskakująca jakość w młodej, polskiej literaturze, która pozwala nie tylko mknąć z tempem rozwoju akcji, niekiedy zatrzymać się, by przemyśleć jedną z ciekawych koncepcji, ale też bawić się słowem, podążać za nim, podziwiać jego plastyczność i zmienność.
Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
Robert Szmit wydaje się być przeciętnym facetem. Żona, dziecko, korporacyjna harówka bez jakiejś wielkiej satysfakcji, za to nieźle płatna. Czy jednak czuje się zadowolony, czy jego dzisiejszy świat jest właśnie tym wymarzonym? Można się oszukiwać, bo przecież mogło być o wiele gorzej. Wie o tym, ponieważ już raz zawrócił znad przepaści, skończył z poprzednim życiem,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna pozycja Grzegorza Żurka przenosi obecny trend w literaturze polskiej, czyli wszędobylski naturalizm i trupizm na pole szeroko rozumianego science fiction. Czego możemy się spodziewać po takiej ekwilibrystyce literackiej ? Spotkania zimnego stylu Elfridy Jelinek (bez feminizmu proszę) z wulgarnością Jakuba Żulczyka, który deliberuje przy butelce dobrze schłodzonej wódki (najlepiej dwóch butelek o pojemności 700ml ) z Patrykiem Vegą. Z tego dialogu (Jelinek to tylko przykrywka),dwóch czołowych artystów/myślicieli naszej zwesternizowanej Polski może się tylko i wyłącznie urodzić pijany Stanisław Lem, "mówiący językami" Fame MMA oraz szalonego podstarzałego tik-tokera, który zapomniał, że to nie jego melodia i rytm. Nie te czasy dziadu - "cringe".
Był Homer ze swoją Odyseją. Umarł.
Był Kubrick ze swoją Odyseją Kosmiczną. Umarł.
Jest Żurek ze swoją alkoholowo-oikofobiczną Odyseją polską. Żyje.
Gdy Jacek Bartosiak stara się być Feliksem Konecznym i maluje nam Polskę jako " Najlepsze miejsce do życia", Grzesiek wie, że i owszem, ale nie w tym wymiarze w jakim obecnie się znajdujemy.
Kolejna pozycja Grzegorza Żurka przenosi obecny trend w literaturze polskiej, czyli wszędobylski naturalizm i trupizm na pole szeroko rozumianego science fiction. Czego możemy się spodziewać po takiej ekwilibrystyce literackiej ? Spotkania zimnego stylu Elfridy Jelinek (bez feminizmu proszę) z wulgarnością Jakuba Żulczyka, który deliberuje przy butelce dobrze schłodzonej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGrzegorz Żurek
"Wszystkie światy Roberta Szmita"
@wydawnictwo_novaeres (Dziękuję za egzemplarz do recenzji)
* " Odbyło się to tak samo jak wszystko. Tak jak odbywa się życie i tak jak przychodzi śmierć - ruchem pełzającym."
Historia niełatwa w odbiorze, bo wymagająca skupienia i otwartej głowy, by połapać się we wszystkim, zrozumieć ukryty sens i przekaz.
Jest na pewno oryginalna i nie schematyczna. Wszystkie światy Roberta Szmita w sposób bardzo wyjątkowy jest przepełniony sarkazmem, formą która bawi, ironii tutaj nie zabraknie, autor przyczepia się do wszystkiego i wszystkich nie zostawi suchej nitki na nikim od polityków do wiary. To jest bardzo świetnie napisane.
Książka napisana jest w sposób lekki i zrozumiały, a momentami dostawałam wstawki z naukowych źródeł.
Czytało się dobrze, autor wie jak zachęcić czytelnika do dalszego czytania.
Ja polecam. 😊
Grzegorz Żurek
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wszystkie światy Roberta Szmita"
@wydawnictwo_novaeres (Dziękuję za egzemplarz do recenzji)
* " Odbyło się to tak samo jak wszystko. Tak jak odbywa się życie i tak jak przychodzi śmierć - ruchem pełzającym."
Historia niełatwa w odbiorze, bo wymagająca skupienia i otwartej głowy, by połapać się we wszystkim, zrozumieć ukryty sens i przekaz.
Jest na pewno...
Tytułowy bohater raczej pod wpływem alkoholu i psychozy, a nie talentu, tworzy jedyną w swoim dorobku książkę. Po latach, gdy wyszedł z destrukcyjnego nałogu, wiedzie nieskomplikowane życie przedstawiciela klasy średniej. Jednak jego wcześniejsze dzieło staje się przewodnikiem dla pewnego ruchu religijnego, a on sam zaczyna się gubić w nowych realiach...
Po pozycje z gatunku sciense fiction niezbyt czesto, ale ta zainteresowała mnie swoim opisem, by w trakcie czytania wessać niczym czarna dziura, nie pozwalając wyrwać się z jej okowów.
Narracja poprowadzona została pierwszoosobowo, w której niejako wyższy byt opisuje egzystencję głównej postaci - jej wzloty oraz upadki. Styl pisarza jest dość specyficzny. Czasem naukowy, momentami dosadny, chwilami zabawny czy wręcz groteskowy, ale mimo wszystko przystępny. Akcja nie przypomina rozpędzonej lokomotywy, jednak przykuwa uwagę i wzbudza w czytelniku ciekawość, wykraczającą nawet poza ramy powieści.
Fabuły nie stworzono tylko i wyłącznie dla rozrywki odbiorcy. Może się on co prawda poruszać się w alternatywnych rzeczywistościach, aczkolwiek przedstawiona przez autora wizja przyszłości wzbudza odrobinę przerażenia oraz skłania do refleksji, nadając całości sens. Poruszonych zostało wiele istotnych tematów z pogranicza filozofii, polityki, wiary bądź nauki. To historia o ciągłych zmianach czy to socjologicznych, czy technologicznych, które determinują egzystencję człowieka. Każą one się zastanowić nad upływem czasu, przemijaniem, śmiertelnością oraz dążeniem ludzkości do długowieczności.
Mnie osobiście ta nietuzinkowa lektura porwała jak liście niesione przez jesienny wiatr i długo nie da o sobie zapomnieć. Zapraszam Was więc, Drodzy Czytelnicy, do przemierzania równoległych Wszechświatów razem ze mną oraz ich projektantem. Odważycie się?
Tytułowy bohater raczej pod wpływem alkoholu i psychozy, a nie talentu, tworzy jedyną w swoim dorobku książkę. Po latach, gdy wyszedł z destrukcyjnego nałogu, wiedzie nieskomplikowane życie przedstawiciela klasy średniej. Jednak jego wcześniejsze dzieło staje się przewodnikiem dla pewnego ruchu religijnego, a on sam zaczyna się gubić w nowych realiach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo pozycje z...
Książka niezwykle wciągająca. Powoduje dużo różnych odczuć jedno po drugim. Rozbawia i zasmuca, męczy i wzbudza ciekawość co do dalszego ciągu. W każdym razie warto po nią sięgnąć.
Książka niezwykle wciągająca. Powoduje dużo różnych odczuć jedno po drugim. Rozbawia i zasmuca, męczy i wzbudza ciekawość co do dalszego ciągu. W każdym razie warto po nią sięgnąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo druga książka tego autora. Kilka lat temu czytałem "Wódę i balę", będącą jakimś przedziwnym połączeniem gawędy szlacheckiej, rapu i bajdurzenia podchmielonego pseudofilozofa. Pamiętam, że zaskoczyła mnie nie tyle sama historia, ile rozwiązania stylistyczne i sam język.
"Wszystkie światy Roberta Szmita" to książka dojrzalsza pod względem fabularnym i bardziej stonowana, jeśli chodzi o formę. Grzegorz Żurek nadal momentami odlatuje w pewien rodzaj wyćwiczonego słowotoku, ale widać, że to tylko chwilowe ataki, takie "nawroty", że pozwolę sobie użyć terminologii okołoalkoholowej.
Alkoholu bowiem tutaj nie brakuje. Podobnie jak w pierwszej książce, tak i tutaj bohater boryka się z nałogiem. Tamta historia miała jednak wymiar społeczny. Tutaj perspektywa znacznie się poszerza i w pewnym momencie wypływamy na naprawdę szerokie poznawcze wody, uzyskując w pewnym momencie perspektywę kogoś w rodzaju Sprawcy Gwiazd z kultowej powieści Stapledona.
Towarzyszenie bohaterowi nie jest dla czytelnika łatwe. Momentami, szczególnie bardziej empatycznym czytelnikom, autor serwuje festiwal cierpień, boleści i upadków. Jeśli jednak przebrniemy przez część obyczajową, otwiera się przed nami jakby nowa książka z pogranicza science fiction i political fiction. I tu jest naprawdę bardzo dobrze. Wizje, które snuje autor są tyleż przerażające, co niebezpiecznie prawdopodobne. Co prawda pewne pomysły, np. wychodzenie świata z pandemii, już rzeczywistość zweryfikowała, ale autor zawsze może powiedzieć, że to tylko jedna z wersji w nieskończonym Multiświecie...
To druga książka tego autora. Kilka lat temu czytałem "Wódę i balę", będącą jakimś przedziwnym połączeniem gawędy szlacheckiej, rapu i bajdurzenia podchmielonego pseudofilozofa. Pamiętam, że zaskoczyła mnie nie tyle sama historia, ile rozwiązania stylistyczne i sam język.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wszystkie światy Roberta Szmita" to książka dojrzalsza pod względem fabularnym i bardziej stonowana,...
Kiedy czytałam "Wszystkie światy Roberta Szmita" przed oczami miałam wizję autora będącego jakimś zgorzkniałym, sfrustrowanym obszarpańcem. Z ciekawości weszłam na profil i zobaczyłam jakiegoś uśmiechniętego chłopca...
Trochę mindf**k, ale w sumie ta książka to jeden totalny mindf**k. Autor doswiadcza swoich bohaterów jakimś niebywałym pasmem udręk i cierpień. Postacie są trochę jak figury w jakiejś sadystycznej partii szachów.
Nieważne, czy ktoś umiera, czy decyduje się na eutanazję, czy wykańcza go wóda, czy seksoholizm, czy też dla odmiany trauma z dzieciństwa - gra i tak toczy się dalej. W narracji jest trochę taki zabieg jak u Twardocha - od czasu do czasu mówi jakaś wyższa instancja. Duch Dziejów? Autor? Robert Szmit? To chyba ten Przedwieczny Szachista.
Po lekturze rodzi sie sporo pytań, które można nazwać filozoficznymi. Żurek nie na wszystkie odpowiada. Na koniec każe nam projektować własne wszechświaty. Tak to zrozumiałam. Może porą zacząć?
Kiedy czytałam "Wszystkie światy Roberta Szmita" przed oczami miałam wizję autora będącego jakimś zgorzkniałym, sfrustrowanym obszarpańcem. Z ciekawości weszłam na profil i zobaczyłam jakiegoś uśmiechniętego chłopca...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę mindf**k, ale w sumie ta książka to jeden totalny mindf**k. Autor doswiadcza swoich bohaterów jakimś niebywałym pasmem udręk i cierpień. Postacie są...
W "Portrecie Doriana Graya" Oscar Wilde ustami jednego z bohaterów powiada: "Książki niemoralne to w istocie takie, które obnażają hańbę świata".
Czy książka "Wszystkie światy Roberta Szmita" to powieść niemoralna? W zasadzie nie, ponieważ autor nie głosi tutaj niczego, co można by uznać za nieetyczne. Raczej prezentuje swój punkt widzenia, swoją optykę i perspektywę. I tu dla świata nie jest łaskawy.
Główny bohater utworu zdaje się mieć problem fundamentalny, problem ontologiczny, problem z istnieniem jako takim. "Żyć, być, istnieć, trwać jako świadomy eukariont to nigdy nie był dla niego właściwy stan energetyczny" - czytamy w pewnym momencie i to chyba oddaje sedno stanu ducha protagonisty.
Stąd właśnie nałóg, niedostosowanie społeczne, pesymizm i ciągłe zmagania z "materią, która stawia opór". Zmagania te przybierają różne formy i różna dynamikę. Niezależnie jednak, czy Robert Szmit występuje jako żul, korpoludek, ojciec i mąż lub guru Wyznawców Multiswiata - wszędzie za nim podąża jakaś nietzscheańska, przyglądająca mu się Otchłań. Otchłań, która mówi...
Kilka słów o języku, bo on nie jest tutaj przezroczysty i neutralny. Styl jest nietypowy, rejestry przemieszane. Obok bluzgów spod śmietnika, występuje poezja Williama Blake'a, a za chwilę żargon naukowy i to brzmiący naprawdę naukowo... I tak w kółko, konsekwentnie, do samego końca.
Na pewno książka nie jest dla wszystkich. Raczej poleciłbym ją ludziom otwartym na pewnego rodzaju eksperyment literacki w obrębie treści i formy. A także takim, którzy mają specyficzne poczucie humoru, bo, mimo trudnej tematyki, humor i dystans obecne są tutaj od pierwszego do ostatniego zdania.
W "Portrecie Doriana Graya" Oscar Wilde ustami jednego z bohaterów powiada: "Książki niemoralne to w istocie takie, które obnażają hańbę świata".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy książka "Wszystkie światy Roberta Szmita" to powieść niemoralna? W zasadzie nie, ponieważ autor nie głosi tutaj niczego, co można by uznać za nieetyczne. Raczej prezentuje swój punkt widzenia, swoją optykę i perspektywę. I...