rozwińzwiń

Izrael oswojony

Okładka książki Izrael oswojony autorstwa Ela Sidi
Okładka książki Izrael oswojony autorstwa Ela Sidi
Ela Sidi Wydawnictwo: Muza Seria: Spektrum Poleca reportaż
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Spektrum Poleca
Data wydania:
2023-02-08
Data 1. wyd. pol.:
2013-09-18
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328726246
Ela Sidi napisała, z bardzo osobistej perspektywy, książkę o swoim długim spotkaniu z krajem, gdzie w ekstremalnych warunkach – w cieniu wojen, ataków terrorystycznych i rakiet, wśród krańcowych różnic etniczno-religijnych i kulturowych – formuje się i z pokolenia na pokolenie zmienia młody naród izraelski, a także o roli, jaką w tym procesie wypełniły kolejne alije Żydów z Polski. W jej opowieści, tak jak w Izraelu, przeszłość realnie egzystuje w teraźniejszości, opis wydarzeń sprzed lat splata się z aktualnymi doniesieniami. Poznajemy konkretnych ludzi, koleje ich losu, to co ich łączy lub wręcz przeciwnie – mocno dzieli, widzimy, jak w niezliczonych sporach i kompromisach toczy się izraelska codzienność, czytamy o miejscach, do których nam samym pewnie nigdy nie udałoby się dotrzeć. Ten świat w wielu swoich aspektach wyda się nam zapewne bardzo egzotyczny, ale rozpoznamy w nim także niebagatelną część najnowszej polskiej historii. I co naprawdę niezwykłe, odkryjemy, że dzielimy czasem… to samo wspomnienie.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Izrael oswojony w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Izrael oswojony



1811 216

Oceny książki Izrael oswojony

Średnia ocen
7,1 / 10
559 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Izrael oswojony

avatar
1180
1144

Na półkach: ,

Ela (Elżbieta) Sidi mieszka w Izraelu od 1991 roku. Jej mężem jest Żyd z państwa izraelskiego. Autorka nazywa siebie "gojką", bo takim mianem określają ją Żydzi. W tej książce zawiera swoje odczucia i historię państwa izraelskiego. Z tej lektury wyłania się obraz bardzo hermetycznej społeczności jaką tworzą Żydzi, którzy są nieuprzejmi i nieufni wobec obcych. Na Polskę mówią "Po lin", co w języku hebrajskim oznacza "tu spocznij"; a inne określenie to "po-lan-ja", czyli "tu-spoczął-Bóg". Dla mnie jest to nieporywające, ale w miarę ciekawe. Atutem jest bibliografia. Myślę, że sprawiedliwą ocenę stanowi 7 gwiazdek.

Ela (Elżbieta) Sidi mieszka w Izraelu od 1991 roku. Jej mężem jest Żyd z państwa izraelskiego. Autorka nazywa siebie "gojką", bo takim mianem określają ją Żydzi. W tej książce zawiera swoje odczucia i historię państwa izraelskiego. Z tej lektury wyłania się obraz bardzo hermetycznej społeczności jaką tworzą Żydzi, którzy są nieuprzejmi i nieufni wobec obcych. Na Polskę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2941
395

Na półkach: , ,

To zgrabna opowieść zdolnej i odważnej Polki, której serce podyktowało przeprowadzkę do Izraela „za mężem” i która mieszka tam już od kilkudziesięciu lat. Reportaż pełen jest intrygujących szczegółów na temat życia we współczesnym Izraelu i przebogatej historii tego kraju.

Nie wiem, czy jest na świecie równie zróżnicowany, bogaty w tradycję, pełen paradoksów i kontrastów region. Prastary jako kraina, młodziutki jako państwo. Zabudowany super nowoczesnymi kosmopolitycznymi miastami bogatymi w atrakcje i wymyślne technologie, a z drugiej strony beduińskimi namiotami i lepiankami etiopskich Żydów. Pełen religijnych ortodoksów pilnujących nakazów Tory jak przed wiekami a z drugiej strony ludzi nie przejmujących się zbytnio religijną tradycją. Dumny ze swej waleczności i znienawidzony przez sąsiadów do najwyższego stopnia. Specjalista od wojen „prewencyjnych”, bezwzględnie egzekwujący swoje nabyte prawa do Ziemi Obiecanej i chętnie poszerzający swoje strefy wpływu. Hołubiący słowo „ludobójstwo” w odniesieniu do ofiar z własnego narodu, za to unikający go jak ogień jeśli idzie o ofiary choćby ze strefy Gazy. Wielkie centrum duchowe trzech wielkich religii Księgi i jednocześnie beczka prochu, którą potrafi rozpalić byle iskra.

Ale Pani Ela unika wielkiej polityki i bardzo mało, jeśli w ogóle mówi o przyczynach i wielowiekowych uwarunkowaniach stosunków palestyńsko-żydowskich i w ogóle wzajemnej nieprzyjaźni Izraela i arabskiego świata. Sporo za to opowiada o falach emigracji Żydów z całego świata do Izraela, o początkach państwa i jego strukturze religijnej. Ci emigranci z Europy, Ameryki, również z Polski, to sól ziemi i wielkie bogactwo Izraela, bo przywieźli z sobą własne różnorodne tradycje, umiejętności, pamięć krajów swego urodzenia, kuchnię i obyczaje po to, by oddać je swej nowej ojczyźnie i przetopić w nową wartość.

Gorzko w tym kontekście brzmi fakt, że ta nowa ojczyzna dla wielu pokazała swą nieprzyjazną twarz. Urządzenie się na tym skrawku ziemi, znalezienie mieszkania i pracy odpowiedniej do swych umiejętności to często ekstremalne zadania dla emigranta. Stąd pewnie osamotnienie i poczucie wielkiego wyalienowania i obcości towarzyszące choćby polskiej emigracji, zwłaszcza, że tę jej ostatnią falę wymusiły niepotrzebne i nieuzasadnione polskie polityczne wojny „na górze”.

Ale Autorce szczęśliwie udało się zaaklimatyzować, stworzyć udaną rodzinę, wychować na obczyźnie dzieci i znaleźć satysfakcjonującą pracę. Brakuje mi nieco szczegółów, w jaki sposób udało Jej się to wszystko, jak poznała męża, jak została przyjęta przez jego rodzinę, jak wyglądała jej codzienność w obcym kraju. Może to nie ta książka.

Przeczytałam z dużym zainteresowaniem, jednak gdzieś w głębi serca mam myśl, że życie w tym gorącym dosłownie i w przenośni izraelskim klimacie, w wiecznej nienawiści i zagrożeniu wojną lub terroryzmem, wśród niezmiennych od tysiącleci i dla nowożytnego człowieka często niepojętych praw religijnych, w swarliwej i niechlujnej atmosferze lewantyńskiego miasta, to szaleństwo i udręka.

To zgrabna opowieść zdolnej i odważnej Polki, której serce podyktowało przeprowadzkę do Izraela „za mężem” i która mieszka tam już od kilkudziesięciu lat. Reportaż pełen jest intrygujących szczegółów na temat życia we współczesnym Izraelu i przebogatej historii tego kraju.

Nie wiem, czy jest na świecie równie zróżnicowany, bogaty w tradycję, pełen paradoksów i ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
693
448

Na półkach:

Książka w której autorka potwierdza wszystkie informacje o państwie Izrael. Dyktaturze byłych wojskowych oraz fundamentalistów religijnych dla których jedynym sposobem rozwiązywania problemów jest Tora i brutalna siła. Kraju który nie respektuje wyroków własnych świeckich sądów bo władza wojskowa i sądy religijne jest ponad nimi. Państwa którego prezydent skazany został za podwójny gwałt na więzienie o złagodzonym rygorze by mógł tam spokojnie poddać się studiowaniu Tory. Kraju który okupuje od wielu lat sąsiednią Palestynę i regularnie napada na sąsiadów pod pozorem zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom. Państwie które z tych napaści na sąsiadów zrobiło sobie doskonały biznes - bo właśnie tak testuje regularnie nowe typy broni i uzbrojenia. A przemysł zbrojeniowy nie waha się przed sprzedażą sprzętu wojskowego dla każdego kto chce go kupić wg zasady:
„nie interesuje nas co goje zrobią z tą bronią”.
Kraj w którym rządząca junta pod parasolem USA chętnie złamie embargo i błyskawicznie dostarczy broń dla innych światowych dyktatur. Warto przeczytać a potem sięgnąć po reportaż o izraelskim poligonie p.t. „Laboratorium Palestyna”.

Książka w której autorka potwierdza wszystkie informacje o państwie Izrael. Dyktaturze byłych wojskowych oraz fundamentalistów religijnych dla których jedynym sposobem rozwiązywania problemów jest Tora i brutalna siła. Kraju który nie respektuje wyroków własnych świeckich sądów bo władza wojskowa i sądy religijne jest ponad nimi. Państwa którego prezydent skazany został za...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1635 użytkowników ma tytuł Izrael oswojony na półkach głównych
  • 890
  • 700
  • 45
266 użytkowników ma tytuł Izrael oswojony na półkach dodatkowych
  • 195
  • 19
  • 13
  • 10
  • 10
  • 10
  • 9

Inne książki autora

Ela Sidi
Ela Sidi
Jest Polką i Izraelką. Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego, Wydziału Humanistycznego. Od 1991 roku mieszka na stałe w Izraelu. Przez lata zajmowała się zawodowo grafiką prasową. Pracowała w księgarni Edmunda Neusteina, w polskojęzycznej gazecie „Nowiny-Kurier" i w "Maarivie", tłumaczyła teksty z języka hebrajskiego na polski i miała przygodę z telewizyjnym dubbingiem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śmierć w Amazonii Artur Domosławski
Śmierć w Amazonii
Artur Domosławski
Wściekłość. Takie uczucie rosło we mnie podczas lektury kart tej książki. Wściekłość i smutek. Wściekłość na realia w niej opisywane. Na bezduszność zbrodniczych magnatów i międzynarodowych koncernów. Na wszechobecną korupcję polityków, organów ścigania, służb bezpieczeństwa i mediów. Na wybiórczą ślepotę organizacji międzynarodowych. Na cały świat, że nic nie robi. Na siebie, że nic nie robię… Smutek, gdy dotarło do mnie, jak niewielka jest szansa na jakąkolwiek zmianę. Domosławskiego cenię sobie bardzo od czasów “Gorączki Latynoamerykańskiej” (polecam wszystkim zainteresowanym regionem). “Śmierć w Amazonii” opowiada o walce lokalnych społeczności w Ameryce Południowej z zachłannością sił znacznie potężniejszych od nich. Walce - dodajmy - skazanej na porażkę. Domosławski ogniskuje problemu regionu (i całego świata) na trzech przykładach, na próbach przeciwstawienia się lokalnych mieszkańców: 1) nielegalnej wycince drzew w Brazylii, 2) dewastującym naturalne środowisko kopalniom złota w Peru i 3) co najmniej równie dlań szkodliwym naftowym gigantom w Ekwadorze. Ta książka przypomina filmy Smarzowskiego - wykopie nas z wygodnej strefy niewiedzy / udawania, że nie wiemy / obojętności (niepotrzebne skreślić) i nie zostawi złudzeń na happy end. Nawet, gdy w pewnym momencie wydaje się, że jest jakieś maluteńkie światełko w tunelu beznadziei… to zainteresowani tematem znajdą w internecie epilog odzierający ich nawet z tej namiastki optymizmu. Ale właśnie dlatego polecam ją gorąco. Dla pewnego dyskomfortu i dla poznania realiów życia zupełnie innego od naszego, o których z reguły nie chcemy myśleć. Wyobrażam sobie, że celem “Śmierci w Amazonii” było tak zatargać we wnętrzu czytelnika, aby nie zapomniał o dramatach w niej opisywanych 5 minut po przeczytaniu ostatnich jej stron. To się autorowi niewątpliwe udało. Domosławski nie bierze jeńców. I słusznie. “Po upadku z motocykla oboje jeszcze żyli. Zabójcy dobili ich z bliska, ciała zwlekli z drogi i odjechali w stronę miasta. Jose Claudiowi odcięli prawe ucho”.
Maro - awatar Maro
ocenił na82 miesiące temu
Dom żółwia. Zanzibar Małgorzata Szejnert
Dom żółwia. Zanzibar
Małgorzata Szejnert
(2011) Ludzie i domy Zanzibaru. Zamysł autorki (1936) był taki, aby opowiedzieć historię wyspy poprzez życiorysy osób związanych z Zanzibarem: tych, którzy tam przyszli na świat lub spędzili pokaźną część swojego życia – zawodowego i prywatnego – a także tych, dla których wyspa była główną bazą wypadową lub zaledwie jednym z odwiedzanych portów*. Przypomina duże nazwiska, które zapisały się w historii Afryki i świata, a jednocześnie ratuje od zapomnienia te mniejsze, żywe już pośród nielicznych, głównie podstarzałych krewnych, sąsiadów i lokalnych specjalistów. Przeplatają się wzajemnie, niekiedy w swych losach oddalając terytorialnie od tytułowej wyspy, zwłaszcza na początku książki (ze Stanleyem zawędrujemy aż do Konga, z Livingstone’em będziemy podróżować wzdłuż Zambezi). Dopiero od krwawej rewolucji roku ‘64, bardziej zdecydowanie trzymamy się Zanzibaru, i tok wydarzeń sprawia wrażenie istotniejszego niż losy poszczególnych bohaterów. Typowo reporterski patent opowieści o historii i przemianach politycznych poprzez skupienie na losach wybranych bohaterów, z różnych warstw społecznych, nie został tu w pełni prawidłowo wykorzystany, bo autorka skupią się również na żywotach prowadzonych poza Zanzibarem, z marginalnym związkiem z samą wyspą, w których włości sułtana znikają daleko za horyzontem... Butny Stanley i dr Livingstone to ciekawe postacie, ale pod kątem konstrukcyjnym, autorka poświęca im zbyt wiele miejsca – tak jakby była to książka na inny temat (o początkach europejskiej kolonizacji i zapełnianiu ostatnich białych plam, w środkowej i wschodniej Afryce). Opowieść rozpoczyna się stosunkowo późno, kiedy Zanzibar jest już terytorium zależnym od Omanu (tj. po 1698 r.),a kończy w roku 2010 (jak można się domyślać, w czasie ostatniej wizyty reporterki). Brakuje wprowadzenia historycznego**, kilku zdań na temat pierwotnych mieszkańców, perskiej i arabskiej kolonizacji***. Wystarczyłaby jedna strona, albo dłuższe zdanie. ______________________ * Ośrodkiem handlu niewolnikami, skąd płynęli dalej do krajów arabskich, lub trafiali na lokalne plantacje goździków. ** Krótka historia Zanzibaru: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zanzibar_(autonomia)#cite_note-PWN-1; https://pl.wikipedia.org/wiki/Zanzibar_(wyspa) *** Gdyby tego nie pominięto, nazwa Partii Afroszyrazyjskiej (Afro-Shirazi Party),która nieprzypadkowo zawiera w sobie znajomo brzmiącą nazwę perskiego miasta, byłaby bardziej zrozumiała dla przeciętnego odbiorcy. (Odwołanie do perskiego osadnictwa pojawia się tylko raz, przy okazji opisu ruin, identyfikowanych jako pozostałość po ludności irańskiej). Skoro ruch polityczny obrał sobie taką nazwę, musi się to w jakiś sposób przekładać na autoidentyfikację części czarnych Zanzibarczyków, być elementem pewnej narracji tożsamościowej, a zatem czymś istotnym, o czym warto by napisać. Niestety temat jest niepodjęty. „The Afro-Shirazi Party (ASP) was an African nationalist and socialist Zanzibari political party formed between the mostly Shirazi Shiraz Party and the mostly African Afro Party” (https://en.wikipedia.org/wiki/Afro-Shirazi_Party). O Szirazyjczykach (Mbwera): „Modern academics reject the authenticity of the primarily Iranian origin claim, although recent genetic evidence points towards noticeable Iranian admixture. They point to the relative rarity of Iranian customs and speech, lack of documentary evidence of Shia Islam in the Muslim literature on the Swahili Coast, and instead a historic abundance of Sunni Arab-related evidence. The documentary evidence, like the archaeological, »for early Persian settlement is likewise completely lacking«”(https://en.wikipedia.org/wiki/Shirazi_people). • Językowo: 8/10 – czyta się naprawdę dobrze. Pod kątem informacyjnym: 7/10 – ciekawa. W oparciu o lekturę, można zyskać podstawy niezbędne do zrozumienia lokalnej historii i powiązania z procederem niewolnictwa (nawet pomimo braków, przemilczenia okresu sprzed arabskiej kolonizacji, oraz tego, jak ta przebiegała na przestrzeni stuleci). Napisanie książki wymagało zapoznania się z dużą ilością materiałów, odbyciem wielu rozmów, a liczne przypisy sugerują skrupulatność i rzetelne podejście. (W materiale promocyjnym wydawnictwa Znak z 2011, autorka wspomina, że kilka lat przed podjęciem tematu nie widziała nawet gdzie leży Zanzibar [https://www.youtube.com/watch?v=Ag6ctCag7ns]. Pisząc tę książkę nadrobiła zaległości z nawiązką). Konstrukcyjnie, patrząc na tekst pod względem obranej koncepcji: 5/10 – młodszemu reporterowi, bez wyrobionego nazwiska, raczej zwrócono by uwagę odnośnie zaburzonych proporcji, odejścia od tematu i pominięcia istotnego wprowadzenia historycznego. Summa summarum: 6.5 lub naciągane 7/10. Warto przeczytać (jeśli skupiamy się na walorze informacyjnym – ten jest wysoki, nawet pomimo pewnych luk; natomiast konstrukcyjnie to i owo poszło źle, wymknęło się spod kontroli, i nie jest to dobry wzór dla adeptów sztuki reportażu). • Małgorzata Szejnert*: „Podczas pierwszego nurkowania [u wybrzeży Zanzibaru], spotkałam, na głębokości mniej więcej dwudziestu metrów, dwa ogromne żółwie zielone. […] To było tak cudowne, te-te żółwie, które się poruszały jak bańki mydlane... […] żółw zielony, może złożyć jaja, tylko tam gdzie przyszedł na świat. […] I zdałam sobie sprawę, że te żółwie – jeżeli to były żółwice – które widziałam, w wodzie, to one nie mają przed sobą wielkiej szansy złożenia jaj na Zanzibarze, dlatego że, cała plaża – jest pełna ludzi, że… zabudowuje się hotelami, te hotele są otoczone murami, i właściwe jest niewielka szansa, że jeżeli żółwica przyszła tu na świat, to będzie mogła w tym miejscu złożyć jaja […]. […] zaczęłam więcej myśleć o powierzchni Zanzibaru, niż o tym co jest w wodzie. I, pojechałam przede wszystkim obejrzeć ten Zanzibar. […] Pojechałam do stolicy Zanzibaru […] i zobaczyłam tam, zdumiewające rzeczy. Zobaczyłam, stare pałace posułtańskie, zobaczyłam dom z którego Livingstone wyruszał w jedną ze swoich wypraw, i inny dom w którym złożono jego zwłoki, jak…. umarł w Afryce i trzeba go było przewieźć je do Anglii. Zobaczyłam, miejsca w których kupował koraliki Stanley […]. Zobaczyłam miejsce po dawnym targu niewolników, gdzie zbudowano katedrę anglikańską. Zobaczyłam stary letni pałac w którym wychowała się księżniczka Salme, która potem uciekła do Europy ze swoim niemieckim... kochankiem a potem mężem […]. Zobaczyłam… wielki gmach, w którym urzędował jako [francuski] konsul, w XIX wieku, polski poeta romantyczny Henryk Jabłoński. I zdałam sobie sprawę, że Zanzibar jest miejscem niezwykle ważnym dla świata. O którym my właściwe, no ja w każdym razie, prawie nic nie wiedziałam. […] Pracowałam dwa lata nad tym. Byłam trzy razy na Zanzibarze. […] I książce dałam tytuł Dom żółwia. Dlaczego Dom żółwia? Dlatego, że… przejęłam się bardzo bezdomnością tego żółwia. I zdałam se sprawę, że ta bezdomność jest… niezwykle symboliczna dla całego Zanzibaru. To była bezdomność niewolników. To była później bezdomność elit arabskich które zostały podczas rewolucji przegnane z Zanzibaru. To jest dzisiejsza bezdomność ludzi z wiosek, które są wypychane przez przemysł turystyczny. Czy ci ludzie są wypychani z tych wiosek, wioski są spychane, przez wielkie hotele, przez jakieś korporacje międzynarodowe prowadzące ten… także tak się stało, że podczas pierwszego nurkowania złowiłam temat, który […] zyskał efekt w postaci tej książki”**. _______________________ * W roku, w którym książka poszła do druku, autorka miała 75 lat. ** Małgorzata Szejnert o Zanzibarze i swojej książce "Dom żółwia" [2011] https://www.youtube.com/watch?v=Ag6ctCag7ns (spisywane ze słuchu) • ‘64: MORD ZAŁOŻYCIELSKI CZARNEGO ZANZIBARU „– Czy wiadomo, gdzie znajdują się groby? – Nie, i nikt nie dociekał. To jest Afryka” (str. 329). „Masakra Arabów na Zanzibarze – masowe egzekucje, gwałty i tortury ludności arabskiej dokonane przez bojówki Partii Afroszyrazyjskiej i Umma oraz lokalną czarnoskórą ludność podczas rewolucji na Zanzibarze w styczniu 1964 roku. Nie jest znana dokładna liczba ofiar, historycy szacują, że zginęło ok. 13–20 tys. Arabów, a tysiące kolejnych zostało wygnanych do Omanu. Zdaniem niektórych naukowców, działania te nosiły znamię ludobójstwa [przepraszam, tu są jakieś wątpliwości?]. […] W efekcie zamordowano tysiące nieuzbrojonych arabskich cywilów. Wiele hinduskich sklepów zostało splądrowanych i spalonych, a niektórzy Hindusi (element miejscowej elity handlowej) zostali zabici. Majątki Arabów zostały wywłaszczone. Po ukierunkowanej rzezi tysiące kolejnych umieszczono w obozach, a później przymusowo deportowano do Omanu. Niszczone było również kojarzone z Arabami islamskie dziedzictwo Zanzibaru. Większość arabskich rękopisów znajdujących się w Archiwach Narodowych Zanzibaru została zniszczona. Na ulicach symbolicznie palono Korany, mimo że 98 procent populacji Zanzibaru stanowili muzułmanie. Zabijanie arabskich cywilów i grzebanie ich zwłok w masowych grobach zostały udokumentowane przez włoską ekipę realizującą w helikopterze sceny do dokumentu Africa Addio, a ta sekwencja filmu jest jedynym znanym, wizualnym udokumentowaniem zbrodni” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_Arab%C3%B3w_na_Zanzibarze). To mogłoby być w jakimś stopniu zrozumiałe, i jednocześnie spodziewane w latach ucisku, jeszcze 150-200 lat temu, w ramach spontanicznego zrywu, w odpowiedzi na realną potrzebę wolności, dramatyczne warunki życia, brak perspektyw... w ramach realnej walki o przeżycie. Ale po zniesieniu niewolnictwa? Tuż po ogłoszeniu niepodległości? Przy proporcjach społecznych w których czarni mają miażdżącą większość i mogą sparaliżować wyspę podczas zwykłego protestu? (Co zrobił PRL po tej czystce etnicznej? Nawiązał relacje dyplomatyczne z czarnym reżimem. Ręce opadają). • To co uderza odbiorcę podczas lektury, to znajomy model historyczny, typowy dla praktycznie całej postkolonialnej Afryki. Biali usuwają się w cień, przekazują władzę autochtonom – a ci rozpoczynają bratobójcze walki lub krwawe czystki etniczne. Jak u Orwella w Folwarku zwierzęcym, następuje zamiana miejsc: samozwańczy oswobodziciele stają się kastą pasożytniczą która wprowadza zamordyzm, usuwa jednostki niewygodne, piętnuje je lub brutalnie spycha na margines – w nędzę i zapomnienie; kwitnie korupcja, nepotyzm, układy i układziki. Zamiast sukcesu gospodarczego, jest głód i klepanie biedy. Fundamentalizm religijny nie pomaga, podobnie jak kompletny brak sensownej kontroli narodzin i nieprzemyślana, źle realizowana edukacja publiczna. Zapewne byłoby dla Zanzibaru lepiej, gdyby pozostał sułtanatem związanym z Wielką Brytanią. Gdyby stopniowo dochodził do pełnej demokratyzacji, zaczynając od wprowadzenia powszechnej, darmowej i obowiązkowej edukacji. Wykształcenia wielopokoleniowych, czarnych elit, lokalnych specjalistów i świeckich społeczników, sensownego zagospodarowania zajmowanej przestrzeni, zbudowania sieci trwałych połączeń gospodarczych, i wejścia w rolę pomostu między Afryką a światem islamu. Lokalna ludność i potomkowie niewolników nie ulegli arabizacji, nie pochłonęło ich muzułmańskie dziedzictwo, a jednocześnie, paradoksalnie – zachłysnęli się islamem. I dziś, ze szkodą dla siebie, swoich matek, żon, córek i sióstr, tworzą jedną z bardziej konserwatywnych, zacofanych społeczności. _______________________ * Nawet dziś, to co jest tam architektonicznie i kulturowo najatrakcyjniejsze, to pozostałości po potomkach przybyszy z Omanu i Brytyjczykach, stawiających budynki w stylistyce muzułmańskiej. • UWAGI (wyd. 2011): str. 19 – „siódmego – ósmego” (siódmego-ósmego); str. 27 – wówczas jeszcze nie indonezyjskich, Indonezja powstanie po II wojnie światowej; str. 62 – ta ozdoba (widoczna na sąsiedniej stronie) nie wygląda jak korona, to raczej splot roślinny; str. 66 – to nie ściana, ale rozwijane tło (sugeruje to specyfika pracy w zakładzie fotograficznym, oraz lewa strona zdjęcia); str. 70 – przesiedział się (przesiedział sobie?); str. 73 – po co pada tu bezsensowna uwaga o naturze śmierci, zdanie powinno się kończyć po słowach „potwierdza tę teorię”; str. 76 – Anglika (Szkota); str. 84-85 – na fotografii widzimy słupek do cumowania, to sugeruje że patrzymy na nadbrzeże, a być może pokład jednostki, nie wnętrze pokoju, w tle jest olinowanie (na str. 374, w spisie fotografii, czytamy, że mężczyzna znajduje się na pokładzie statku Malwa!); str. 100 – Anglikiem (Brytyjczykiem/Walijczykiem); str. 113 – Arabia Saudyjska powstała dziesięć lat po śmierci Kirka; str. 168 – „Stolica Zanzibaru, Zanzibar, leży, jak wiemy, na wschodnim brzegu wyspy Ungui” – miasto znajduje na zachodnim brzegu, po drugiej stronie cieśniny jest kontynent; str. 173 – Zambii (Rodezji Północnej); str. 181 – „[…] dzieci od trzech różnych żon” (...z trzech różnych żony?); str. 199 – „Boże, zbaw Królową”, tj. God Save the Queen, Boże, chroń Królową – „zbawić” to wg słownikowej definicji „ocalić, uratować, odkupić (od potępienia wiecznego)” (https://sjp.pl/zbawić) i w tym trzecim rozumieniu używa się go najpowszechniej, „save” to najczęściej zachować, zapisać, uratować; str. 210 – nie pochodzący (niepochodzący); str. 208 – przez (przed); str. 314 – niewielką-niewielki (brzydkie powtórzenie); str. 333 – kontynuacja wypowiedzi Matyldy od kolejnego myślnika (nawet jeśli są to osobne całości, nie ma powodu by nie skleić ich w jedną). Wszystkie przypisy, umieszczone na końcu książki, oznaczone są w tekście gwiazdkami (nie numerkami) – co za idiotyczny pomysł?
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na69 miesięcy temu
All Inclusive. Raj, w którym seks jest Bogiem Mirosław Wlekły
All Inclusive. Raj, w którym seks jest Bogiem
Mirosław Wlekły
Przed większymi wyjazdami staram się sięgać po reportaże dotyczące danego kraju, by lepiej go zrozumieć z innego niż turystyczny punkt widzenia. Tak też trafiłam na "All inclusive" Wlekłego - książkę pozwalającą zrozumieć, jak Dominikana stała się rajem turystycznym i dlaczego dla mieszkańców tego kraju daleko mu do raju. Autor opowiada zarówno o przemyśle turystycznym, o minionej już dyktaturze prezydenta Trujillo, o legendarnych w Dominikanie siostrach Mirabal, no i o seksie. Bo nie da się pisać o tym kraju, nie wspominając o obowiązującej tu kulturze macho, o wykorzystywaniu nastoletnich dziewczyn, o wyjątkowo wczesnej inicjacji seksualnej i zawieranych młodo małżeństwach, o skandalach pedofilskich z kościołem katolickim w tle. W końcu afera z nuncjuszem Wesołowskim odbiła się głośnym echem także w Polsce... Wlekły zbiera różne historie, ukazując, że wystarczy opuścić teren plaży i hotelu, by Dominikana przestała wyglądać na raj. Zresztą nawet jako turystka z kulturą macho miałam kontakt non stop, podczas wszelakich wycieczek po okolicy - przewodnik mówiący turystom, by zwracać się do niego per "sexy papi 6", gdzie to 6 oznacza liczbę dzieci z różnymi kobietami. Sam powód do dumy, prawda? Z drugiej strony Dominikana kształtuje silne i samodzielne kobiety, bo przecież jakoś trzeba żyć w kraju, gdzie mężczyzna znika, kiedy mu się podoba, pieniędzy brakuje, a dzieci nakarmić trzeba. Turystyka przynosi dochody - część turystów zapłaci za wycieczki i lokalne przysmaki, inni będą chcieli skorzystać z prostytucji, która niektórym Dominikańczykom zapewnia łatwy pieniądz. No i jest jeszcze problem kościoła, do którego należy większość mieszkańców kraju, co znacznie ułatwia tuszowanie wszelakich skandali z udziałem duchownych - a tych tutaj niestety nie brakuje... "All inclusive" to ciekawy reportaż, choć poruszający jedynie wybrane tematy związane z Dominikaną, na pewno nie pozwala dogłębnie poznać tego kraju. Dla mnie jednak miała to być książka pozwalająca dowiedzieć się o Dominikanie czegoś więcej, niż mogłabym usłyszeć od lokalnych przewodników na krótkich wycieczkach, a do tego celu lektura się świetnie nadawała. W bibliografii i przypisach wypatrzyłam też parę innych tytułów, które pozwolą mi lepiej poznać Dominikanę - za to na pierwsze spotkanie z krajem "All inclusive" nadaje się całkiem nieźle :)
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na74 lata temu
Spustoszenie. Nieopowiedziana historia katastrofy i dyktatury wojskowej w Birmie Emma Larkin
Spustoszenie. Nieopowiedziana historia katastrofy i dyktatury wojskowej w Birmie
Emma Larkin
napisana pod pseudonimem reporterska opowieść o tragicznym w skutkach cyklonie nargis to jednocześnie klarowny portret birmy jako państwa pogrążonego w kryzysie. autorka rusza w teren, gdzie wśród zniszczonych wiosek odnajduje swoich rozmówców - często niedożywionych i żyjących w skleconych naprędce szałasach, choć od katastrofy mogło minąć nawet pół roku. ten reportaż to solidne podsumowanie rządów wojskowej propagandy, wszechobecnej i surowej reżimowej cenzury, ale przede wszystkim moralnego upadku władz, które sukcesywnie wstrzymując pomoc humanitarną i milcząc na temat kataklizmu przyczyniły się do śmierci setek tysięcy ludzi i zwierząt. to wyjątkowo poruszające świadectwo tego, jak plotka stopniowo zaczęła stanowić podstawowe źródło wiedzy i zastąpiła fakty skrupulatnie kontrolowane przez reżim. tym samym przyglądamy się też społecznej tragedii, gdy o katastrofie nie można mówić jawnie, a więc odpowiednio jej przeżyć i godnie upamiętnić. narracja larkin jest klarowna, a zarazem pełna detali i trzeźwej obserwacji. nie brak tu przedstawienia historycznego zaplecza omawianego regionu, kulisów zawłaszczania rządów przez generałów, a także społecznych strajków towarzyszących przemocowej władzy. to reportaż o wymiarze nie tylko klimatycznym, ale również politycznym i humanitarnym. setki tysięcy dotkniętych tragedią ludzi to bolesny krzyk nie tylko wobec lokalnych władz paraliżujących nadchodzącą z zewnątrz pomoc, ale i do ogarniętych bezwzględną biurokratyzacją organizacji.
podrozdzial - awatar podrozdzial
ocenił na94 miesiące temu
Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka Swietłana Aleksijewicz
Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka
Swietłana Aleksijewicz
Tytuł tej książki robi jej wielką krzywdę. Sugeruje, że to jest reportaż o bogatych rosyjskich miliarderach w daczach i biednych Waniach umierających na marskość wątroby po wioskach. Tymczasem to jest przejmujący zbiór historii ludzi, którzy przeżyli horror bolszewickiej rewolucji, II wojny i stalinowskiego terroru. Ludzi, którym radziecka władza mordowała rodziców, skazywała na niesamowite cierpienia w łagrach, zmuszała do wyboru pomiędzy okrucieństwem na innych a okrucieństwem na nich (wybór był pozorny). A mimo wszystko rozmówcy Autorki ten komunizm i tę nieludzką radziecką władzę, która im złamała życia, kochają miłością najwyższą, miłością większą niż miłość do własnej rodziny. Ta książka nie daje mi spokoju, otwiera jakąś furtkę do zrozumienia radzieckiej duszy, ale to zrozumienie nie przychodzi - może po prostu nie można tego w pełni zrozumieć nie doświadczywszy tych okropieństw. Jest tam jedna opowieść (syna Anny),która mnie może najbardziej przybliżyła do zrozumienia - w tym straumatyzowanym narodzie kaci byli jednocześnie ofiarami i ofiary stawały się katami, a na końcu nikt zła nie rozliczył. Zresztą w tej jednej historii na końcu pada też jedno zdanie („Był czas, że Rosjan wszędzie kochali, teraz wszędzie się boją, czy Pani strach nie ogarnia?”)które to zdanie jest bardzo niepokojące w odniesieniu do naszej współczesności, można wręcz rzec prorocze, a książka wydana została w 2014 r. Z zarzutów, to każde kobieca bohaterka jest piękną kobietą (jakby autorka z zasady z brzydkimi nie rozmawiała) i z książki wynika, że ucieleśnieniem najwyższych ziemskich pragnień każdego Rosjanina jest kiełbasa.
kt_stw - awatar kt_stw
ocenił na81 miesiąc temu
Angole Ewa Winnicka
Angole
Ewa Winnicka
Ktoś kiedyś przy innej okazji powiedział, że „optymizm nie zastąpi nam Polski”. I kiedy przeczytałem książkę pod tytułem „Angole”, zdałem sobie sprawę, że ten cytat może pasować również do tych wszystkich Polaków, którzy po dołączeniu naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 roku wyjechali głównie na Wyspy Brytyjskie, szukać dla siebie i dla swoich rodzin lepszej przyszłości. Wyjeżdżali pełni dobrych myśli, wielu planów na przyszłość – myślę, że niemal każdego dotykał optymizm, że oto znajdą się w miejscu, które zapewni im przyszłość, jakiej oczekiwali, a która tu była wówczas niemożliwa – w Polsce, która podlegała jeszcze ciągłym procesom transformacyjnym. Ewa Winnicka w swoim reportażu opisuje jednak cienie tamtych wyjazdów, skupia się na historiach ludzi, którzy zmagają się z trudną, często brutalną rzeczywistością, niedostosowaniem do warunków panujących w Wielkiej Brytanii oraz poczuciem, że nie pasują do tego miejsca. Niestety, oczekiwanie szybkiej poprawy losu nie spełniło się dla wielu emigrantów, co doprowadziło do rozczarowań, poczucia osamotnienia, ciągłej walki o przetrwanie, co często kończyło się depresją i innymi uzależnieniami. Autorka bardzo trafnie portretuje społeczeństwo brytyjskie, zamknięte w dużej części na fale emigrantów z Europy Środkowej, pokazuje, że jest to społeczeństwo kastowe, gdzie prawie niemożliwym jest przenikanie między jego sferami na przestrzeni jednego pokolenia. Książkę traktuję jako pewnego rodzaju ostrzeżenie dla tych, którzy chcą marzyć o lepszej przyszłości gdzieś za granicą. I chociaż optymizm nie zastąpi nam wcale Polski, to warto mieszkając tutaj, każdego dnia starać się, aby nasz kraj stawał się lepszym domem dla nas i dla kolejnych pokoleń.
Arek - awatar Arek
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Izrael oswojony

Więcej

Dwóch Żydów spotyka się na ulicy.
- Witaj Jojne! Coś ty taki blady? Żona ci umarła?
- Gorzej...
- Ajj! Umarł ci twój jedyny syn, Mojsze?
- Gorzej!
- To co może być jeszcze gorsze?
- Mój syn Mojsze... Ajj!, on spotkał złą kobietę!
- To się każdemu może zdarzyć.
- No tak, ale on spotkał gojkę i...
- Nie! Nie mów! Niech będzie przeklęta!
- No tak, mój drogi Szlomo... On też jest teraz gojem!
- No i co zrobiłeś, Jojne?
- Co mogłem zrobić? Przecież nie mogłem go zabić! Poszedłem do synagogi poskarżyć się Najwyższemu.
- No i co?
- Och, Szlomo, pod koniec dnia usłyszałem w synagodze głos: "Bardzo ci współczuję i dobrze cię rozumiem, bo mój jedyny syn też zmienił religię i teraz jest gojem!".
Szlomo najpierw na chwilę oniemiał, a potem podsumował:
- Ja na twoim miejscu napisałbym nowy testament i go wydziedziczył!
Jojne posłuchał Szlomo. Wydziedziczył syna i wygnał go z domu. Minęły lata. Coraz smutniej i trudniej było żyć samemu w wielkim domu. Zrobiło się mu żal syna i chciał nacieszyć się wnukami. Pogodził się z synem. Przyjął go wraz z synową i z dziećmi pod swój dach.
Jest niedziela. Dzwonią na mszę. Jojne słyszy, że jego syn z synową wcale się nie śpieszą, wylegują się w łóżku. Puka do ich drzwi.
- Mojsze! Już dziesiąta! Na mszę dzwonili, a ty jeszcze w łóżku?!
Drzwi się otwierają.
- Mój drogi ojcze, przestań wreszcie nazywać mnie Mojsze! Przecież dobrze wiesz, że ja się teraz nazywam Mieczysław. A poza tym, co ciebie, żyda, obchodzi, czy my, katolicy, wypełniamy nasze obowiązki?
- Oj Mojsze, Mojsze! Ty nigdy nie byłeś dobrym żydem. No to chociaż bądź porządnym gojem!

Dwóch Żydów spotyka się na ulicy.
- Witaj Jojne! Coś ty taki blady? Żona ci umarła?
- Gorzej...
- Ajj! Umarł ci twój jedyn...

Rozwiń
Ela Sidi Izrael oswojony Zobacz więcej

Hillel, aforysta sprzed dwóch tysięcy lat miał zwyczaj spacerować ze swymi uczniami. Jeden z nich zapytał go, "Mistrzu, dokąd idziesz?". "Jak co dzień idę do domu przygotować ucztę mojemu gościowi", odpowiedział mędrzec. "To ty, rabbi, masz codziennie gościa?", zdziwił się uczeń. "Czyżby moja biedna dusza nie była gościem w mym ciele? Dzisiaj ona jest, jutro jej już nie będzie", odpowiedział mędrzec.

Hillel, aforysta sprzed dwóch tysięcy lat miał zwyczaj spacerować ze swymi uczniami. Jeden z nich zapytał go, "Mistrzu, dokąd idziesz?". "Ja...

Rozwiń
Ela Sidi Izrael oswojony Zobacz więcej

-Czym jest dla Ciebie Polska?
- Kochanką. Kochałem i pożądałem, a ona mnie zdradziła, kompromitując się w moich oczach".

-Czym jest dla Ciebie Polska?
- Kochanką. Kochałem i pożądałem, a ona mnie zdradziła, kompromitując się w moich oczach".

Ela Sidi Izrael oswojony Zobacz więcej
Więcej