Nazywam się Czogori

Okładka książki Nazywam się Czogori autorstwa Max Cegielski
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Nazywam się Czogori autorstwa Max Cegielski
Max Cegielski Wydawnictwo: Marginesy literatura podróżnicza
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2022-03-23
Data 1. wyd. pol.:
2022-03-23
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367157438
Powieść o tym, o czym milczą książki himalaistów.

Drugi najwyższy szczyt świata w lokalnym języku określany jest jako Czogori – Duża Góra, a nie K2, jak nazwali go Anglicy. Miejscowe wierzenia i tradycje, ekonomiczne i społeczne problemy są jednak pomijane w relacjach. Podobnie jak ekologiczna katastrofa, której przyczyną jest zarówno położona tuż obok linia frontu, jak i śmieci pozostawiane przez wspinaczy – nie tylko plastik, lecz także trupy.

Z wyprawą polskich wspinaczy wyrusza w 1995 roku młody fotograf Olo, którego ojciec zginął tam dziesięć lat wcześniej. Podróż zmusza młodzieńca do stawienia czoła własnym słabościom oraz mistycznej i społecznej rzeczywistości północnego Pakistanu. Mieszają się tam elementy islamu i buddyzmu oraz starożytnych wierzeń, po których przewodnikiem duchowym jest szejk Iskander oraz jego syn Karim i inni, niewidzialni dla himalaistów, miejscowi tragarze. Ola wciąga spór między miejscowymi a przybyszami z Europy oraz tajemnice Czogori, których korzenie tkwią w czasach ekspansji Aleksandra Macedońskiego.

Powieść w fantastycznej formie ujawnia niewygodne zaplecze himalaizmu, pokazuje historię podboju gór wysokich oczami ich mieszkańców oraz natury: ekologia, duchy i przemiany w Polsce lat 90. widziane w lustrze wspinaczki wysokogórskiej.
Średnia ocen
6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nazywam się Czogori w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Nazywam się Czogori



2142 1616

Oceny książki Nazywam się Czogori

Średnia ocen
6,1 / 10
97 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Nazywam się Czogori

avatar
156
69

Na półkach:

Porządna przygodówka z elementami grozy. Oczekiwałam więcej Góry, więcej jej głosu - ale narracja wciąż jest antropocentryczna - zdominowana przez bohaterów, głównie męskich. Góra otrzymuje głos dopiero pod koniec. Mam parę uwag - przede wszystkim autor zbyt wiele wyjaśnia (wolałabym aby ufał mojej inteligencji),ale też jest kilka perełek - np. wielogłos bohaterów i zabawne wtręty. To taka literatura rozrywkowa na jeden weekend.

Porządna przygodówka z elementami grozy. Oczekiwałam więcej Góry, więcej jej głosu - ale narracja wciąż jest antropocentryczna - zdominowana przez bohaterów, głównie męskich. Góra otrzymuje głos dopiero pod koniec. Mam parę uwag - przede wszystkim autor zbyt wiele wyjaśnia (wolałabym aby ufał mojej inteligencji),ale też jest kilka perełek - np. wielogłos bohaterów i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1275
1131

Na półkach: , , ,

Zacznę od tego, że książki tego autora polecam!!! I w tej zrobiła na mnie ogromne wrażenie perspektywa góry. To dlaczego niektórzy w ogóle jej nie zdobyli i ile osób zginęło. Na wyprawę z Polakami wybrał się Olo. Jego tata zginął na tej górze. Wiecie czytając książki o wszystkich ludziach którzy się wspinają w tym przypadku na górę w Pakistanie. Prawie nikt nie wspomina, że są tam też miejscowi tragarze. W tej książce macie to i to tego pisane rozdziały właśnie z perspektywy tego człowieka. Nastawcie się na niespieszną lekturę czasem nawet z elementami fantazji.

Zacznę od tego, że książki tego autora polecam!!! I w tej zrobiła na mnie ogromne wrażenie perspektywa góry. To dlaczego niektórzy w ogóle jej nie zdobyli i ile osób zginęło. Na wyprawę z Polakami wybrał się Olo. Jego tata zginął na tej górze. Wiecie czytając książki o wszystkich ludziach którzy się wspinają w tym przypadku na górę w Pakistanie. Prawie nikt nie wspomina, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
209
40

Na półkach:

Mam mieszane uczucia wobec tej książki.
Wprowadzenie wywołuje mocne wrażenie, jak i kilka innych późniejszych fragmentów- przed ponad połowę nudnawa historia bohaterów nie przynudzała samej książki, dzięki temu, że "ciemne strony" himalaizmu były opisane w wiarygodny, przemawiający do mnie sposób. Nawet jeśli wcześniej interesowało się tematem, słyszało dyskusje, wypowiedzi znawców, krytyków czy bezpośrednio osób, które zdobyły 8-tysięczniki, ta książka otwiera oczy szerzej - właśnie ze względu na to, że jest w formie opowieści niby-fikcyjnej, ale urealniającej problemy. To już nie tylko czyjaś opowieść - to niemalże jakbyśmy obserwowali bezpośrednio, za pomocą live stream, rzeczywiste zdarzenia.
W pewnym momencie rzeczywiste kwestie himalaizmu w końcu przegrywają z nad-naturalnymi elementami, które wcześniej można było interpretować jako metaforę. Historia bohaterów staje się najistotniejsza, a dla mnie ciekawa nie była.
Najgorsze jednak, że w opisie "bitwy" autor, w moim odczuciu, wykorzystuje prawdziwych ludzi w sposób uwłaczający pamięci o nich - szczególne w przypadku Dudleya - z tego, co wiem nie ma jasnych dowodów, co się stało, jaką był naprawdę osobą - a we fragmencie mu poświęconym jest przedstawiony strasznie. Za to duży minus.

Mam mieszane uczucia wobec tej książki.
Wprowadzenie wywołuje mocne wrażenie, jak i kilka innych późniejszych fragmentów- przed ponad połowę nudnawa historia bohaterów nie przynudzała samej książki, dzięki temu, że "ciemne strony" himalaizmu były opisane w wiarygodny, przemawiający do mnie sposób. Nawet jeśli wcześniej interesowało się tematem, słyszało dyskusje, wypowiedzi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

231 użytkowników ma tytuł Nazywam się Czogori na półkach głównych
  • 120
  • 109
  • 2
37 użytkowników ma tytuł Nazywam się Czogori na półkach dodatkowych
  • 20
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Azja 3. Opowieści podróżne Max Cegielski, Jerzy Chociłowski, Tomasz Fedor, Artur Gutowski, Iza Klementowska, Jacek Konieczny, Michał Książek, Andrzej Meller, Marek Pernal, Bartek Sabela, Krzysztof Środa, Paulina Wilk
Ocena 6,8
Azja 3. Opowieści podróżne Max Cegielski, Jerzy Chociłowski, Tomasz Fedor, Artur Gutowski, Iza Klementowska, Jacek Konieczny, Michał Książek, Andrzej Meller, Marek Pernal, Bartek Sabela, Krzysztof Środa, Paulina Wilk
Okładka książki Azja 2. Opowieści podróżne Katarzyna Boni, Max Cegielski, Dorota Chojnowska, Iga Cichoń, Dariusz Fedor, Tomasz Fedor, Magdalena Gołębiowska, Rafał Grądzki, Jacek Konieczny, Magdalena Konik, Piotr Lipiński, Magdalena Rittenhouse, Barbara Rusinek, Michał Rusinek, Bartek Sabela, Paweł Smoleński, Katarzyna Stachyra, Piotr Tomza, Beata Wasilewska, Paulina Wilk
Ocena 7,0
Azja 2. Opowieści podróżne Katarzyna Boni, Max Cegielski, Dorota Chojnowska, Iga Cichoń, Dariusz Fedor, Tomasz Fedor, Magdalena Gołębiowska, Rafał Grądzki, Jacek Konieczny, Magdalena Konik, Piotr Lipiński, Magdalena Rittenhouse, Barbara Rusinek, Michał Rusinek, Bartek Sabela, Paweł Smoleński, Katarzyna Stachyra, Piotr Tomza, Beata Wasilewska, Paulina Wilk
Okładka książki Azja. Opowieści podróżne Anna Alboth, Katarzyna Boni, Max Cegielski, Natasza Goerke, Tomasz Grzywaczewski, Wojciech Jagielski, Robert "Robb" Maciąg, Piotr Malczewski, Arun Milcarz, Piotr Milewski, Marek Pernal, Paweł Smoleński, Krzysztof Środa, Andrzej Stasiuk, Ziemowit Szczerek, Paulina Wilk
Ocena 6,8
Azja. Opowieści podróżne Anna Alboth, Katarzyna Boni, Max Cegielski, Natasza Goerke, Tomasz Grzywaczewski, Wojciech Jagielski, Robert "Robb" Maciąg, Piotr Malczewski, Arun Milcarz, Piotr Milewski, Marek Pernal, Paweł Smoleński, Krzysztof Środa, Andrzej Stasiuk, Ziemowit Szczerek, Paulina Wilk
Max Cegielski
Max Cegielski
Pisarz, kurator, badacz, dziennikarz. Autor reportaży, powieści i biografii, m.in.: Masala (2002),Apocalypso (2004),Pijani Bogiem (2007),Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu (2009),za którą otrzymał nagrodę im. Beaty Pawlak, Mozaika. Śladami Rechowiczów (2011) oraz Wielki Gracz. Ze Żmudzi na Dach Świata (2015). Autor i kurator projektów artystycznych w Warszawie, Gdańsku, Bombaju i Stambule. Współzałożyciel Masala Sound System, z którym otrzymał tytuł „Antyfaszysty roku 2004”. Do 2015 roku prezenter TVP Kultura, współprowadzący Hali Odlotów, uhonorowanej nagrodą Grand Press. Obecnie współprowadzi Xięgarnię w TVN24, za którą otrzymał nagrodę PIK- owego Lauru.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Nazywam się Czogori przeczytali również

Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek Kateryna Babkina
Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek
Kateryna Babkina
Kateryna Babkina to pisarka, poetka, scenarzystka i dziennikarka, której twórczość stała się symbolem nowoczesnej wrażliwości ukraińskiej. Urodzona w 1985 roku w Iwano-Frankiwsku, Babkina należy do pokolenia, które dorastało wraz z rodzącą się niepodległością kraju, co widać w jej niezwykłej zdolności do łączenia intymnych, rodzinnych mikrohistorii z wielką, często brutalną historią Europy Środkowo-Wschodniej. Za książkę „Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek” autorka otrzymała w 2021 roku prestiżową Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus, co ostatecznie przypieczętowało jej pozycję jako mistrzyni krótkiej formy. Książka nie jest klasyczną powieścią, lecz misternie utkanym zbiorem powiązanych ze sobą opowiadań, które tworzą sagę rodzinną obejmującą niemal sto lat. Autorka prowadzi nas przez losy pięciu pokoleń – od czasów przedwojennych, przez tragedię II wojny światowej, szarość i opresję Związku Radzieckiego, aż po współczesność naznaczoną wojną w Donbasie i dążeniem do wolności. W centrum tych opowieści stoją ludzie, których życie zostało przejechane przez „walec historii”. Tytułowy dziadek, postać niemal mityczna, staje się kotwicą pamięci dla swoich potomków. Babkina nie skupia się jednak na suchych datach czy bitwach. Interesują ją odpryski wielkich zdarzeń w codzienności: zapach starego domu, sposób, w jaki babcia parzyła herbatę, czy lęk, który przenika przez pokolenia jako niewypowiedziane dziedzictwo. To kronika strat, ale i niespożytej woli przetrwania, gdzie taniec dziadka symbolizuje chwilę czystej, niczym niezmąconej radości w świecie, który nieustannie próbuje tę radość odebrać. Lektura prozy Babkiny to doświadczenie niezwykle zmysłowe. Autorka posiada rzadki dar pisania o traumie, śmierci i wygnaniu w sposób pozbawiony patosu, a jednocześnie głęboko poruszający. Jej język jest klarowny, pełen liryki, ale też brutalnie szczery. Największą siłą tego zbioru jest ukazanie, jak trauma „wędruje” w rodzinie. Babkina genialnie pokazuje, że wydarzenia sprzed osiemdziesięciu lat mają bezpośredni wpływ na to, jak dzisiejsi trzydziestolatkowie kochają, boją się czy budują relacje. Autorka analizuje mechanizmy pamięci – to, co wybieramy, by zapamiętać, i to, co musimy zapomnieć, by móc żyć dalej. Każde opowiadanie jest jak mały, precyzyjnie oszlifowany diament, który rzuca światło na inny aspekt ludzkiego losu. Choć książka jest głęboko osadzona w ukraińskim kontekście (Hołodomor, represje stalinowskie, Majdan),jej przesłanie jest uniwersalne. To opowieść o poszukiwaniu korzeni w świecie, który został z nich wyrwany. Babkina udowadnia, że mimo zmieniających się ustrojów i przesuwających się granic, ludzkie pragnienia – bezpieczeństwa, miłości i zrozumienia – pozostają niezmienne. „Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek” to lektura obowiązkowa, szczególnie w dzisiejszych czasach. Pomaga ona zrozumieć duszę narodu, który od pokoleń uczy się tańczyć na zgliszczach, zachowując przy tym godność i nadzieję. To książka bolesna, ale niosąca specyficzne ukojenie. Babkina przypomina nam, że dopóki opowiadamy nasze historie, dopóty nasi „dziadkowie” wciąż tańczą w naszej pamięci. To wielka literatura zamknięta w niewielkiej formie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Planeta Piołun Oksana Zabużko
Planeta Piołun
Oksana Zabużko
Talent pisarski Oksany Zabużko to zjawisko totalne, łączące w sobie rygor intelektualny wybitnej eseistki z pasją i wizyjnością poetki. Autorka nie tylko włada słowem, ona nim operuje, tnąc tkankę historii i współczesności z precyzją, która bywa bolesna, ale zawsze jest ożywcza. W zbiorze esejów „Planeta Piołun” Zabużko udowadnia, że jest jedną z najważniejszych współczesnych myślicielek europejskich, potrafiącą nadać lokalnym ukraińskim doświadczeniom wymiar uniwersalny. Moja ocena to mocne 7/10 – to lektura wymagająca, gęsta od erudycji, która momentami może przytłaczać, ale ostatecznie nagradza czytelnika głębokim wglądem w mechanizmy rządzące naszym światem. Zawartość: Krajobraz po katastrofie Tytułowy piołun odsyła nas bezpośrednio do Czarnobyla (ukr. czornobyl to właśnie piołun),ale dla Zabużko katastrofa elektrowni jest jedynie punktem wyjścia do analizy szerszej, cywilizacyjnej apokalipsy. Autorka przygląda się Ukrainie jako laboratorium, w którym testowano najbardziej niszczycielskie ideologie XX wieku, a teraz testuje się odporność prawdy na zalew dezinformacji. Eseje zebrane w tomie to mozaika tematów: od analizy twórczości Josifa Brodskiego, przez rozważania o kinie Larsa von Triera, aż po bolesne diagnozy dotyczące rosyjskiego imperializmu. Mocną stroną publikacji jest jej intelektualna odwaga. Zabużko nie boi się iść pod prąd, demaskując zachodnią naiwność wobec Rosji i wytykając Europie jej luki w pamięci. Jej styl jest barokowy, pełen dygresji i piętrowych zdań, co sprawia, że czytelnik musi być w pełni skupiony, by nie zgubić wątku w tym gąszczu idei. Diagnoza kultury i polityki Zamiast budować narrację opartą na emocjonalnym uniesieniu, autorka stawia na chłodną analizę kulturowych kodów. Napięcie w tych esejach wynika z niesamowitej zdolności Zabużko do łączenia odległych faktów – pokazuje ona, jak literatura, film i historia przeplatają się, tworząc sieć, w której wszyscy jesteśmy uwięzieni. Autorka unika publicystycznych uproszczeń, szukając przyczyn współczesnych kryzysów w głębokich warstwach kultury i języka. Jej spojrzenie jest przenikliwe, często gorzkie, ale zawsze poparte ogromną wiedzą. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Czytaj znaki czasu: Zabużko uczy, że katastrofy rzadko przychodzą bez ostrzeżenia – zazwyczaj są poprzedzone procesem gnicia języka i wartości. Pamięć to odpowiedzialność: Najważniejszą lekcją jest zrozumienie, że nieznajomość własnej historii skazuje nas na jej powtarzanie w najbardziej tragicznych wariantach. Kultura jako tarcza: Autorka pokazuje, że w świecie post-prawdy to właśnie solidna, krytyczna kultura jest naszą ostatnią linią obrony przed manipulacją. Książka otrzymuje wysoką notę za bezkompromisowość i błyskotliwość wywodów. To intelektualna gimnastyka najwyższej próby. Brakujące trzy punkty wynikają jednak z pewnej hermetyczności – niektóre eseje są tak mocno osadzone w specyficznym kontekście ukraińsko-rosyjskich sporów literackich, że bez solidnego przygotowania historycznego mogą być dla polskiego czytelnika trudne do pełnego przyswojenia. Styl Zabużko, choć zachwycający, bywa momentami zbyt autorytatywny, co utrudnia dialog z autorką. „Planeta Piołun” to lektura dla tych, którzy chcą rozumieć więcej i nie boją się gorzkiego smaku prawdy. Oksana Zabużko stworzyła mapę zagrożeń współczesności, na której Ukraina zajmuje centralne, bolesne miejsce.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan Andrzej Meller
Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan
Andrzej Meller Eleonora Meller
Podróżnicza literatura faktu często cierpi na nadmiar suchych opisów geograficznych, jednak w przypadku duetu Andrzeja i Eleonory Mellerów mamy do czynienia z narracją, która pulsuje życiem od pierwszej do ostatniej strony. Ich wspólna wyprawa, opisana w książce Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan, to przede wszystkim popis doskonałego gawędziarstwa, w którym rzetelny reportaż miesza się z bardzo osobistą, momentami wręcz intymną perspektywą małżeńską. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla ich odwagi – zarówno tej fizycznej, potrzebnej by wjechać starym Mercedesem w głąb talibskiego Afganistanu, jak i literackiej, objawiającej się w bezkompromisowym ukazywaniu trudów drogi. Największym plusem narracji jest jej wielogłosowość. Andrzej, doświadczony korespondent wojenny, wnosi do tekstu głębię historyczno-polityczną i surowy realizm, podczas gdy Eleonora dodaje opowieści emocjonalnej wrażliwości i świeżości spojrzenia. Ich relacja z podróży obfituje w ciekawe anegdoty, które na długo zapadają w pamięć – jak choćby te o absurdach biurokratycznych na kaukaskich granicach, gościnności irańskich kierowców ciężarówek czy surrealistycznych próbach naprawy kampera pośrodku niczego, gdzie jedynym dostępnym narzędziem okazywał się optymizm. Te drobne, często zabawne, a niekiedy mrożące krew w żyłach epizody sprawiają, że czytelnik czuje się, jakby sam siedział na tylnym siedzeniu ich wozu. Styl Mellerów jest mięsisty i niezwykle obrazowy. Autorzy nie szczędzą nam opisów, które działają na wszystkie zmysły: od zapachu kurzu i spalin na afgańskich bezdrożach, po smak przesłodzonej herbaty pitej w cieniu glinianych murów. Wysoka ocena należy się za brak pruderii w opisywaniu higienicznych i psychicznych niedogodności długodystansowego życia w vanie oraz zero litości dla czytelnika w ukazywaniu brutalnej rzeczywistości krajów dotkniętych konfliktami. Autorzy nie uprawiają turystyki sentymentalnej; trawestując klasyczne powiedzenie: ich kamper to nie tylko środek transportu, to ruchoma soczewka, która bezlitośnie ogniskuje problemy współczesnego Orientu. Nieliczne minusy publikacji wynikają z momentami zbyt chaotycznego przeskakiwania między wątkami politycznymi a prywatnymi, co może wywołać u mniej uważnego odbiorcy lekkie zdezorientowanie. Jednak ten drobny nieład doskonale oddaje ducha samej podróży „hippisowskim szlakiem”, gdzie plan często ustępuje miejsca przypadkowi. Podsumowując, Kamperem do Kabulu to jedna z najlepszych polskich książek podróżniczych ostatnich lat. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto marzy o wielkiej przygodzie, ale boi się wyjść poza strefę komfortu. Mellerowie udowadniają, że Orient wciąż pozostaje fascynującą, choć niebezpieczną zagadką, a najlepszym kluczem do jej zrozumienia jest otwartość na drugiego człowieka – nawet jeśli ten człowiek trzyma w ręku kałasznikowa. To krwisty, szczery i świetnie napisany reportaż, który zostawia czytelnika z nieodpartą chęcią spakowania plecaka i ruszenia przed siebie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Strażnicy wolności Jacek Hugo-Bader
Strażnicy wolności
Jacek Hugo-Bader
Najważniejszą wolnością jest ta, którą nosisz pod żebrami, a nie ta, którą obiecują ci politycy” – ten duch buntowniczości i reporterskiego głodu prawdy przenika najnowszy tom „Strażnicy wolności”. Zawartość tej publikacji to wielogłosowy reportaż, w którym Jacek Hugo-Bader oddaje mikrofon ludziom stojącym na straży bardzo różnych wartości: od aktywistów miejskich i obrońców przyrody, po postacie kontrowersyjne, budujące własne definicje suwerenności na obrzeżach systemu. Najważniejsze treści książki koncentrują się wokół pytania o cenę osobistej niezależności w świecie, który coraz mocniej naciska na konformizm. Jacek Hugo-Bader pozostaje mistrzem detalu, jednak w tym tomie jego charakterystyczny styl spotyka się z pewnym narracyjnym chaosem. Pogląd na świat prezentowany przez autora jest, jak zawsze, głęboko humanistyczny, choć podszyty sporą dawką goryczy. Hugo-Bader nie ukrywa swojego sceptycyzmu wobec wielkich instytucji, szukając „strażników” tam, gdzie inni widzą jedynie dziwaków lub buntowników. Autor kreśli losy swoich bohaterów, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne i społeczne współczesnej Polski, co pozwala czytelnikowi zrozumieć, że walka o wolność to proces ciągły, a nie jednorazowy zryw. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością – zwłaszcza z etosem dawnego reportażu drogi – nadaje całości wyjątkowej głębi, przypominając, że wolność ma zawsze bardzo konkretną, ludzką twarz. Dlaczego tylko sześć punktów? Głównym mankamentem tomu jest jego niespójność. Choć poszczególne historie są fascynujące, ich zestawienie sprawia wrażenie przypadkowego, a kunsztowna więź między poszczególnymi rozdziałami bywa zbyt cienka. Hugo-Bader z dużą dozą fantazji literackiej buduje metafory, które niekiedy przesłaniają samych bohaterów, sprawiając, że reportaż niebezpiecznie dryfuje w stronę publicystyki emocjonalnej. Ponadto, specyficzna maniera językowa autora, pełna kolokwializmów i gwałtownych przeskoków myślowych, dla części czytelników może być barierą utrudniającą skupienie na istocie problemu. Mimo to, „Strażnicy wolności” to lektura, która nadaje całości wyjątkowej głębi poprzez zmuszenie nas do wyjścia z własnej strefy komfortu. Choć sama historia każdego z bohaterów jest fikcyjna jedynie w sferze subiektywnego odbioru świadków, ich cierpienie i determinacja są boleśnie prawdziwe. Jacek Hugo-Bader wciąż potrafi słuchać tak, jak mało kto, wyciągając z cienia ludzi, których opinia publiczna dawno spisała na straty. To solidna, momentami porywająca, a momentami irytująca książka o tym, że wolność to nie przywilej, ale obowiązek, który bywa niezwykle ciężkim brzemieniem. To pozycja dla tych, którzy nie boją się konfrontacji z niewygodną prawdą o nas samych.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Potosí. Góra, która zjada ludzi Ander Izagirre
Potosí. Góra, która zjada ludzi
Ander Izagirre
To książka, która już od pierwszych stron uderza brutalną prawdą o miejscu, gdzie historia wyzysku nigdy się nie skończyła, a bogactwo jednych wciąż budowane jest na cierpieniu innych. To nie jest tylko opowieść o dalekiej Boliwii, to gorzkie świadectwo mechanizmów, które nadal rządzą współczesnym światem. Najbardziej poruszającym elementem reportażu jest historia Alicii, czternastoletniej dziewczynki, zmuszonej do pracy w kopalni, by utrzymać rodzinę. Jej codzienność, pełna strachu, głodu i fizycznego wyniszczenia, staje się symbolem losu tysięcy dzieci, które zamiast dorastać, walczą o przetrwanie. Izagirre oddaje jej głos z ogromną wrażliwością, ale bez upiększeń, niemal czuje się duszący pył i ciężar skał. Autor nie ogranicza się jednak do jednostkowej historii. Z niezwykłą precyzją pokazuje, jak kolonialna przeszłość splata się z brutalnością współczesnego kapitalizmu. Wskazuje odpowiedzialność globalnych korporacji i instytucji, które korzystają z taniej pracy i zasobów, pozostawiając lokalne społeczności w skrajnej biedzie. To reportaż, który oskarża, system, polityków i obojętność świata. „Potosí” to książka trudna, momentami wręcz przytłaczająca, ale niezwykle potrzebna. Zmusza do refleksji nad ceną, jaką płacą inni za nasz komfort, i nad tym, czy naprawdę chcemy pozostać głusi na ich cierpienie.
Natalia - awatar Natalia
oceniła na81 miesiąc temu
Ewangelia dzieciństwa Lydia Millet
Ewangelia dzieciństwa
Lydia Millet
Ewangelia dzieciństwa Lydii Millet to proza, która drażni, niepokoi i fascynuje jednocześnie. Przyznając jej ocenę 7/10, doceniam przede wszystkim bezlitosną precyzję, z jaką autorka punktuje hipokryzję dorosłych, choć momentami narracja bywa zbyt dosłowna w swojej symbolice. Toposy: Biblia na nowo napisana Siła tej powieści tkwi w inteligentnej grze z toposami biblijnymi. Millet nie przepisuje Pisma Świętego jeden do jednego, lecz dekonstruuje znane motywy, osadzając je w realiach katastrofy klimatycznej. Mamy tu arkę (letni dom),plagę, wielki potop oraz ucieczkę do „ziemi obiecanej”. Centralnym toposem jest jednak dziecko jako mesjasz i sędzia. W świecie Millet to nie dorośli niosą kaganek oświaty; to pokolenie Z i Alfa przejmuje odpowiedzialność za świat, który starsi dosłownie przepili i zignorowali. Biblia staje się tu nie tyle księgą wiary, co podręcznikiem przetrwania i ironicznym komentarzem do upadku cywilizacji. Atmosfera: Od dekadencji do survivalu Atmosfera książki ewoluuje w sposób mistrzowski. Zaczynamy od dusznego, letniego nastroju dekadenckich wakacji. Millet świetnie oddaje marazm bogatych rodziców, spędzających czas na piciu i romansach. Panuje tu klimat niemal filmowy, przypominający Funny Games skrzyżowane z Władcą much. Gdy jednak uderza nawałnica, atmosfera gęstnieje, stając się klaustrofobicznym zapisem walki o byt. Chłód, wilgoć i narastający strach przed „innymi” (maruderami, naturą) sprawiają, że lektura staje się fizycznie odczuwalna. Realia: Lustro współczesności Millet z chirurgiczną precyzją oddaje realia współczesnego rozwarstwienia. Opisuje świat, w którym technologia zawodzi w starciu z potęgą przyrody, a jedyną twardą walutą staje się umiejętność rozpalenia ognia czy rozpoznania jadalnych roślin. Autorka uderza w czuły punkt zachodniego społeczeństwa: całkowitą nieporadność wobec kryzysu, który sami wywołaliśmy. Realizm psychologiczny relacji między nastolatkami a rodzicami jest bolesny – to obraz całkowitego zerwania więzi i braku zaufania. Postacie kobiece: Siła w cieniu kryzysu Warto zwrócić uwagę na postacie kobiece, a szczególnie na narratorkę, Eve. To postać ulepiona z pragmatyzmu i tłumionego gniewu. Kobiety w tej powieści – te młodsze – nie szukają ratunku u mężczyzn. Są sprawcze, logiczne i pozbawione sentymentów, którymi wciąż karmią się ich matki. Eve reprezentuje nowy typ kobiecości: opiekuńczej, ale bezbronnej wobec sentymentalizmu; silnej, bo zmuszonej do dorosłości przed czasem. Podsumowując, Ewangelia dzieciństwa to lektura obowiązkowa dla fanów klimatycznych dystopii. Choć finałowe sceny mogą wydawać się niektórym zbyt groteskowe, Millet udaje się stworzyć przerażający, a zarazem fascynujący portret pokolenia, które musi posprzątać po „końcu świata”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Ostatnia podróż Winterberga Jaroslav Rudiš
Ostatnia podróż Winterberga
Jaroslav Rudiš
Trochę to będzie impresja z podróży, trochę opis wrażeń po lekturze. Zabrałem bowiem Rudiša na wakacyjną wyprawę i ku mojemu zaskoczeniu jej część pokrywała się z trasą, jaką odbyli bohater „Podróży” oraz jej inicjator – pocieszny, choć niekiedy temperamenty wielbiciel historii, tytułowy Winterberg. Choć potężnych rozmiarów księga okazała się mało praktyczna (być może w pociągu lepiej by się sprawdziła),przenosiła mnie z miejsca na miejsce szybciej niż rozpędzony samochód produkcji niemieckiej. Czechy, Austria, Słowenia i Włochy wreszcie (z Triestem włącznie!) przemykały za oknami, a ja, urzeczony opowieścią i pogonią za utraconą miłością, dałem się jej ponieść i porwać. Co noc inne miasto, inne łóżko, smutne, smutne, ale jest coś, co wszystko to łączy. "Podróż" to gigantycznych rozmiarów pigułka, esencja, wyciąg z Europy Środkowej i historii, która ją tyle już razy przemieliła, wypluwała i sklejała przez wieki całe!, aż ulepiła to, co kiedyś było CK Austrią, a późnej rozpadło się z hukiem. To przestrzeń zaorana wojnami – „to jedna wilgotna, głęboka mogiła”, cmentarzysko historii, po którym wszyscy chodzimy. Nie dziwmy się zatem, że Winterberg ma napady historii (które serdecznie wszystkim zaleca),a poszczególne wydarzenia „przenikają jego serce” – trudno ich uniknąć, jeśli zda się sprawę z tego, po czym się stąpa. My zaś jesteśmy nieco jak Jan Kraus – początkowo wątpimy w poczytalność wiekowego staruszka (skądinąd cudownie postawionego na nogi przez Jana pielęgniarza),by po jakimś czasie zrozumieć jego przenikliwość i umiejętność obserwacji płynącego czasu. Wentzel nieustannie się powtarza („beautiful landscape of battlefields cemeteries and ruins”, "kultowe" wątki spopielarni czy tajemniczy "cornus sanguinea"),jest jak niezdzierająca się płyta, której nie da się zatrzymać (kiedy ma "napad historii" - mówi, płynie, odlatuje i nic ani nikt nie może na to poradzić; trzeba milczeć i pokornie go słuchać),a swe opowieści zaczyna (i kończy) w najmniej oczekiwanych momentach. Z nieodzownym bedekerem w ręku (szukam takiego!),który jest jak magiczny wehikuł czasu, ogorzały od emocji i wspomnień opowiada o świecie, który widnieje tylko na kartkach przewodnika, po czym niezapowiedzianie zasypia. A przecież każda nowa kolejowa stacja, każdy hotel czy gospoda to próba stawienia czoła upływowi czasu. Ten zaś jest nieprzenikniony i ciągle płynie, skubany. Ściera najtrwalszy kamień, czymże zatem jest wspomnienie, kim jest dla niego jeden poszukujący szczęścia człowiek, czym prawdziwa miłość, a czym odkupienie win? „Piękna”- to chyba najpełniejsze słowo, które opisuje tę książkę. Bo wypełniona jest nie tylko „czeskim poczuciem humoru”, które najpełniej objawia się przy kuflu piwa, ale hipnotyczną gawędą o ludzkim życiu i o tym, co kształtuje nasze serca i dusze. Rudiš nie ucieka od przeszłości, ona wypełnia każdą przestrzeń powieści, jest z nią sprzężona tak samo mocno, jak los, który nas z nią wiąże, nieuświadomionych mieszkańców Europy. To także ballada o męskiej, trudnej przyjaźni, o kobietach i ich wielbieniu, dobrym posiłku przed snem, śniadaniach i wygodnych pokojach hotelowych. Rudiš dorzuca podróżowanie koleją, którą ukochał ponad życie i która sama w sobie jest opowieścią. Na koniec pozostaje mi przypomnieć, że trzeba na wszystko patrzeć przez pryzmat historii. Polecam. „Tak, tak, smutne, smutne, czy to nie piękne, że tu jesteśmy?” Przekład Małgorzaty Gralińskiej, okładka: Wojtek Świerdzewski
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na78 miesięcy temu
Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja. Opowieść o legendarnym twórcy Monaru Anna Kamińska
Kotański. Bóg Ojciec. Konfrontacja. Opowieść o legendarnym twórcy Monaru
Anna Kamińska
To obszerna, bo licząca prawie 700 stron publikacja opisująca życie Marka Kotańskiego. Autorka skupia się głównie na jego pracy przy tworzeniu Monaru, a potem Markotu. Mieszkam kilkanaście kilometrów od Garwolina i Głoskowa, gdzie Kotan pracował najdłużej. Postać ta była mi znana. Kotański to niezwykła osobowość. „Miał w sobie takie nienasycenie, by ciągle nieść komuś pomoc i wciąż coś organizować.” W pracy z narkomanami stosował niekonwencjonalne metody, organizował tzw. psychodramy. „Ważne jest, by nałogowiec dotknął dna i w efekcie się otrząsnął. Tylko zupełnie bezradny i pozostawiony sam sobie zauważy, że musi się zdać na pomoc innych ludzi i terapeuty, w żaden inny sposób nie poradzi sobie z nałogiem. Dopiero, gdy będzie na dnie, zrozumie, że musi się leczyć, żeby żyć. Narkomania jest bowiem rodzajem samobójstwa rozłożonego na raty.” „Marek angażował się całym sobą i prezentował pełną gamę ekspresji. Tumanił nas, przerażał i prowokował, ujawniał w ten sposób cały swój talent terapeutyczny.” „Zachowywał się jak ojciec, który karci swoje dziecko, ale to dziecko kocha, chce by było zdrowe i żeby mu coś w życiu wyszło.” To jedna z lepszych biografii, jakie czytałam. Autorka zebrała dużo wypowiedzi współpracowników Kotańskiego. Na ogół są to wypowiedzi mówiące o jego wielkim zaangażowaniu w pracy z narkomanami, chorymi na AIDS, a potem z bezdomnymi. Autorka dokonała bezstronnego opracowania, ukazała tego legendarnego wizjonera jako człowieka, który ma też wady. Tytułowa „konfrontacja” to różne spojrzenie współpracowników, podopiecznych i rodziny. Dzięki temu książka nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza czytelnika do własnej oceny. To próba zrozumienia fenomenu człowieka, który dla jednych był bohaterem, ojcem, a dla innych narcyzem, postacią problematyczną, kontrowersyjną. Język narracji jest przystępny, co sprawia, że czyta się szybko, mimo trudnego tematu. Książka jest obszerna, ale warto przeczytać, poznać bliżej twórcę MONARU. Tekst został uzupełniony fotografiami przedstawiającymi Kotańskiego.
Stenka - awatar Stenka
oceniła na1012 dni temu
Na poboczu Ameryk. Pieszo z Panamy do Kanady Ola Synowiec
Na poboczu Ameryk. Pieszo z Panamy do Kanady
Ola Synowiec Arkadiusz Winiatorski
10/10 Znacie to uczucie, gdy czytacie książkę i robicie wszystko, żeby spowolnić czytanie, bo już Wam żal, że ta się skończy? Jeśli tak - to doskonale wiecie jakie uczucia towarzyszyły mi czytaniu książki „Na poboczu Ameryk. Pieszo z Panamy do Kanady” autorstwa Arka Winiatorskiego i Oli Synowiec. Historię Oli i Arka znałem już bardzo dobrze - tak jak autorów tej książki. Poznaliśmy się w 2020 roku - w pandemicznym warunkach, gdy pracowałem przy Podkarpackim Kalejdoskopie Podróżniczym. Jak wówczas usłyszałem ich historię to nie mogłem w nią uwierzyć. Ba. Dalej mi trudno, bo aż tak niesamowitą jest. Tak jak niezwykłymi ludźmi są Ola i Arek. To właśnie Arek postanowił wyruszyć w pieszą wędrówkę z Panamy do Kanady. Po przejściu Kostaryki, Nikaragui, Hondurasu, Salwadoru i Gwatemali i wejściu do Meksyku usłyszał o dziewczynie, która mieszka w San Cristobal. Zaciekawiony zatrzymuje się tam, poznaje Olę i… oboje nie tylko się w sobie zakochują, ale też postanawiają wyruszyć w dalsza wędrówkę razem. To jest naprawdę inny level doświadczania życia! Wędrówka „Stones on Travel” pełna jest niesamowitych ludzi i historii, które wielu mogą natchnąć do własnego wyruszenia w drogę. Dochodzi także do tak trudnych do uwierzenia sytuacji, jak chociażby pomoc, otrzymywana od…mafii :D Szczegółów nie zdradzam - sami sięgnijcie po tę książkę. Z całego serducha polecam tę książkę i wiem jedno - na pewno będę do niej wracał! I mam nadzieję, że uda mi się spotkać Olę i Arka jeszcze co najmniej tysiąc razy.
DonCamillo - awatar DonCamillo
ocenił na108 miesięcy temu
Mistrzyni Manuela Gretkowska
Mistrzyni
Manuela Gretkowska
Manuela Gretkowska od lat przyzwyczaja czytelników do prozy bezkompromisowej, ubranej w erudycyjny kostium i nasączonej feministycznym pazurem. W swojej powieści „Mistrzyni” autorka bierze na warsztat postać niezwykłą – Lucynę Ćwierczakiewiczową, ikonę XIX-wiecznej Warszawy, kobietę, która z przepisów na konfitury uczyniła narzędzie emancypacji. To historia gęsta od emocji, aromatów i intelektualnych prowokacji, którą oceniam na mocne 7/10. Główna bohaterka nie jest postacią łatwą do polubienia, i to właśnie stanowi o sile tej książki. Gretkowska kreśli portret kobiety apodyktycznej, genialnej w swej pragmatyczności, a jednocześnie boleśnie uwięzionej w epoce, która nie przewidywała dla kobiet roli równej mężczyznom. „Mistrzyni” to nie tylko opowieść o kuchni i salonach, to przede wszystkim studium władzy – tej domowej, społecznej i tej nad własnym losem. Autorka z ogromną swadą oddaje klimat ówczesnej Warszawy, budując scenografię z detali, które niemal można poczuć: od zapachu drogich perfum po odór błota na ulicach. Styl Gretkowskiej jest, jak zawsze, błyskotliwy i drapieżny. Autorka potrafi w jednym zdaniu połączyć fizjologię z filozofią, co nadaje powieści specyficznego, nieco cynicznego posmaku. Dialogi iskrzą od ironii, a refleksje nad rolą kobiety w świecie zdominowanym przez patriarchat są uderzająco aktualne. Gretkowska nie byłaby sobą, gdyby nie przemyciła w tekście licznych dygresji i ostrych komentarzy do współczesności, co dla wiernych fanów będzie atutem, choć dla purystów gatunkowych może być momentami rozpraszające. Momentami powieść wpada w nieco zbyt publicystyczne tony. Autorka chwilami tak bardzo chce podkreślić nowoczesność poglądów swojej bohaterki, że traci z oczu subtelność narracyjną, czyniąc z Ćwierczakiewiczowej bardziej tubę dla własnych przekonań niż postać z krwi i kości. Także tempo książki bywa nierówne – genialne, dynamiczne sceny salonowe przeplatają się z fragmentami, które sprawiają wrażenie przeładowanych nadmiarem faktografii czy zbyt gęstą metaforą. Mimo to, „Mistrzyni” to pozycja, obok której trudno przejść obojętnie. Manuela Gretkowska udowadnia, że biografia fabularyzowana może być literackim majstersztykiem, jeśli tylko autor ma odwagę patrzeć na historię bez zbędnego pietyzmu. To książka o kobiecie, która nie prosiła o miejsce przy stole, lecz sama je sobie zbudowała. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy cenią inteligentną prozę z silnym przesłaniem społecznym i odważnym podejściem do historii. To rzetelny kawałek literatury, który potrafi zarówno zirytować, jak i zachwycić – a to zawsze cecha książek ważnych.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Nazywam się Czogori

Więcej

A wtedy w latach osiemdziesiątych,obowiazywała zasada: ,,Jest zabawa:albo gleba ,albo sława".

A wtedy w latach osiemdziesiątych,obowiazywała zasada: ,,Jest zabawa:albo gleba ,albo sława".

Max Cegielski Nazywam się Czogori Zobacz więcej

Bałem się im powiedzieć, jakie uprawy zaszczepili tu Anglicy. Dostarczyłbym młodym dowodów, że świat od zawsze się zmienia, a nuż zechcą wprowadzać kolejne innowacje? Nic nie poradzę na wiatry historii, ale muszę się im przeciwstawiać, spowolnić tempo przemian.

Bałem się im powiedzieć, jakie uprawy zaszczepili tu Anglicy. Dostarczyłbym młodym dowodów, że świat od zawsze się zmienia, a nuż zechcą wpr...

Rozwiń
Max Cegielski Nazywam się Czogori Zobacz więcej

Domagamy się specjalnego traktowania, także przez nasze żony,dzieci, rodziców,tylko dlatego,że idziemy w góry,te najwyższe.

Domagamy się specjalnego traktowania, także przez nasze żony,dzieci, rodziców,tylko dlatego,że idziemy w góry,te najwyższe.

Max Cegielski Nazywam się Czogori Zobacz więcej
Więcej