rozwińzwiń

I kissed Shara Wheeler

Okładka książki I kissed Shara Wheeler autora Casey McQuiston, 9781250244451
Okładka książki I kissed Shara Wheeler
Casey McQuiston Wydawnictwo: St. Martin's Press literatura młodzieżowa
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Data wydania:
2022-05-03
Data 1. wydania:
2022-05-03
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
angielski
ISBN:
9781250244451
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup I kissed Shara Wheeler w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

I kissed Shara Wheeler



książek na półce przeczytane 2609 napisanych opinii 2316

Oceny książki I kissed Shara Wheeler

Średnia ocen
6,9 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce I kissed Shara Wheeler

avatar
406
374

Na półkach: ,

Shara Wheeler, najpopularniejsza dziewczyna i wzorowa uczennica w katolickim liceum w Alabamie, znika w noc balu maturalnego. Jej zniknięcie jest tym dziwniejsze, że wydaje się zaplanowanym działaniem – Shara pozostawiła liściki ze wskazówkami, które rozwiązać mogą tylko trzy osoby:
Chloe Green, jej klasowa rywalka i zadeklarowana biseksualistka, która cztery lata temu przeniosła się wraz z mamami do Alabamy.
Rory Heron, jej sąsiad i szkolny bad boy.
Smith Parker, jej chłopak, z którym tworzy idealną parę.
Trzy osoby, które Shara pocałowała tuż przed swoim zniknięciem. Choć pozornie niewiele ich nie łączy, teraz muszą współpracować, by rozszyfrować tę dziwną łamigłówkę.
Co spowodowało, że Shara chciała zniknąć? I do czego doprowadzą jej poszukiwania?

Tytuł "I kissed Shara Wheeler" swego czasu rzucał mi się w oczy tak często, że w myśl odkrywania i nadrabiania queerowych lektur, postanowiłam wreszcie dać mu szansę. Tym bardziej, że uwielbiam motyw wszelkich zagadek, podchodów, łamigłówek i małych prywatnych śledztw. Poczułam, że mogę się naprawdę dobrze bawić, śledząc perypetie Chloe, Rory'ego i Smitha.

I rzeczywiście. Tajemnicze listy i zagadki Shary okazały się najfajniejszym, najbardziej angażującym elementem tej opowieści. Aż żałuję, że nie pociągnięto go dłużej, bo reszta, no cóż...

Zamiast owijać w bawełnę, zacznę od czegoś, z czym mam największy problem. Słuchajcie, naprawdę rozumiem intencje osoby autorskiej, rozumiem, że wielu czytelników może odnaleźć w tej książce komfort a nawet nadzieję, ale, wybaczcie, jaka może być szansa, że w katolickim liceum w stosunkowo niewielkiej miejscowości tak duży odsetek uczniów okaże się nagle osobami queerowymi? Według mnie skala ta jest tak przerysowana, że odbiera realność całej sytuacji, w jakiej ostatecznie znaleźli się bohaterowie. Osobiście lubię szczęśliwe zakończenia, nie przepadam natomiast za zakończeniami aż do przesady idyllicznymi, a to w "I kissed Shara Wheeler" właśnie takie było. Wydaje mi się to czymś więcej niż tylko osobistą preferencją, raczej pewnym błędem logicznym (trochę jak u Colleen Hoover, u której wszystko dzieje się "niby przypadkiem"),odbierającym satysfakcję z poznania finału.

Przesłuchałam książkę w formie audiobooka i właśnie do tej formy również muszę się przyczepić. Miałam wrażenie, że lektorka robiła dłuższe pauzy w nieodpowiednich momentach, jak choćby między dialogami czy przypadkowymi zdaniami, podczas gdy z akapitu do akapitu czy z rozdziału do rozdziału przechodziła aż nazbyt płynnie. Nawet, gdy nie ma się tekstu przed oczami, da się dosłyszeć, gdzie znajduje się przerwa w tekście. Tutaj ewidentnie coś nie grało...

Nie uważam "I kissed Shara Wheeler" za książkę złą, lecz za książkę w pewnym stopniu rozczarowującą. Zwłaszcza, jeśli oczekuje się od niej suspensu i zagadek, jakie obiecuje blurb. Plus należy się na pewno za ogólny pomysł, za reprezentację również (mając jednak na uwadze to, co pisałam na ten temat wcześniej) i za przystępną formę. Czy jednak komuś bym ją poleciła? No, niekoniecznie...

Shara Wheeler, najpopularniejsza dziewczyna i wzorowa uczennica w katolickim liceum w Alabamie, znika w noc balu maturalnego. Jej zniknięcie jest tym dziwniejsze, że wydaje się zaplanowanym działaniem – Shara pozostawiła liściki ze wskazówkami, które rozwiązać mogą tylko trzy osoby:
Chloe Green, jej klasowa rywalka i zadeklarowana biseksualistka, która cztery lata temu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
20

Na półkach: , , , ,

To już druga książka tej autorki, którą mam przyjemność przeczytać i ta również prezentuje wysoki poziom. Czyta się ją niezwykle przyjemnie i ciężko oderwać się od niej choć na chwilę.
Wątki poruszane w tym utworze są podobne do "Red, white and royal blue", jednak ujęte od innej strony, bliżej nam jako czytelnikowi i osadzone na innym skrawku USA.
Podobał mi się przewijający się przez całą lekturę motyw jak wygląda życie w konserwatywnym miasteczku w Alabamie, jak postrzegana jest rodzina Chloe, jak jej perspektywa jest inna ze względu na wychowywanie się w Kalifornii i jak to kształtuje postrzegania świata jej rówieśników.
Sama kreacja Chloe mi się podobała, lekko trudna w obyciu, momentami wredna, ale w środku skrywająca dużo lęku. Jej otoczenie równie barwne jak ona, każdy znajdzie kogoś dla siebie. Wątek, w którym okazuje się, że nie każdy jest taki jaki się wydaje, nic odkrywczego, ale dobrze wplecione. Dialogi też są mocną stroną tej książki, dobrze oddają bohaterów i sytuacje w jakich się znajdują.
Zagadki oraz dlaczego poszczególne osoby zostały w nią zaangażowanie bardzo dobrze przemyślane. Sam motyw szukania Shary bardzo przypomina mi "Papierowe miasta" John'a Green'a i myślę, że nie jest to złe skojarzenie patrząc na to, że główna bohaterka ma na nazwisko Green. Jednak córka dyrektora nie przypadła mi do gustu, w ciągu poszukiwań mocno zagłębiamy się w jej dusze i poznajemy z tej mroczniejszej strony, niestety nie zyskuje tym ona w oczach czytelnika. Ciężko było mi z nią sympatyzować czy jej współczuć.
Książka jednak nie kończy się znalezieniem uciekinierki, możemy zobaczyć bezpośrednie konsekwencje tej zabawy na jej uczestników oraz ich otoczenie. Znajdzie się też tu gorzka lekcja o planach na przyszłość i odczuje się smutek na myśl, że każdy jedzie w swoją stronę.
Plot twist z Rory'm i Smith'em był ciekawy i dość niekonwencjonalny, lecz dało się domyśleć, że tak to się zakończy.
Niestety autorka na początku historii zbyt dobrze odwaliła robotę, bo nie lubiłam Shary aż do końca, przez co nie jestem fanką tego, że wiąże się z Chloe. Niby obie dzielnie walczyły by tak się nie stało, to gdzieś pod koniec jakoś za szybko odpuściły.
Mimo to uważam, że książka warta uwagi

To już druga książka tej autorki, którą mam przyjemność przeczytać i ta również prezentuje wysoki poziom. Czyta się ją niezwykle przyjemnie i ciężko oderwać się od niej choć na chwilę.
Wątki poruszane w tym utworze są podobne do "Red, white and royal blue", jednak ujęte od innej strony, bliżej nam jako czytelnikowi i osadzone na innym skrawku USA.
Podobał mi się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
32
16

Na półkach: , ,

✨To jest naprawdę dobra książka młodzieżowa✨

Urocza, ciekawa i inna, mimo że opiera się na jednym z najbardziej oklepanych motywów.

✨To jest naprawdę dobra książka młodzieżowa✨

Urocza, ciekawa i inna, mimo że opiera się na jednym z najbardziej oklepanych motywów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1124 użytkowników ma tytuł I kissed Shara Wheeler na półkach głównych
  • 615
  • 496
  • 13
232 użytkowników ma tytuł I kissed Shara Wheeler na półkach dodatkowych
  • 107
  • 32
  • 28
  • 24
  • 17
  • 15
  • 9

Tagi i tematy do książki I kissed Shara Wheeler

Inne książki autora

Casey McQuiston
Casey McQuiston
Autorka bestsellera "Red, White & Royal Blue" oraz miłośniczka ciast. Pisze książki o mądrych ludziach, którzy zakochują się nie w tym, w kim trzeba. Urodzona i wychowana w południowej Luizjanie, obecnie mieszka w Nowym Jorku z Pepperem, pudlem na etacie osobistego asystenta.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tweet Cute Emma Lord
Tweet Cute
Emma Lord
Bardzo przyjemna młodzieżówka na dobry początek roku. Pochłonęłam ją w 3 dni, co nie przydarzyło mi się od dłuższego czasu, przez dość intensywny Grudzień i Święta. Mamy tutaj historię Pepper i Jacka – dwójki nastolatków, w klasie maturalnej, którzy znają się od 4 lat, ale ich ścieżki dotąd nie przecięły się, poza paroma docinkami Jacka pod adresem Pepper. A przynajmniej, tak im się dotąd wydawało. Dziwnym zrządzeniem losu, bohaterowie mają też „drugie życie”, w świecie wirtualnym, gdyż prowadzą profile na Tweeterze, biznesów swoich rodzin. W miarę jak konflikt między dwoma jadłodajniami się zaognia, tym bardziej wzrasta ich zaangażowanie w tę „tweeterową wojenkę”. Jednak, to nie jedyne miejsce w wirtualnym świecie, w którym utrzymują ze sobą kontakt, problem w tym, że nie mają o tym pojęcia, przez anonimowość jaką narzuca rzeczona aplikacja. To było dużo więcej niż początkowo oczekiwałam. Z zapartym tchem śledziłam rodzącą się i rozwijająca, relację pomiędzy Jackiem i Pepper. Jak to w młodzieżowych romansach, na równi z ekscytacją, trochę się bałam, sztampowych rozwiązań fabularnych, tym bardziej, że książka nie jest już nowa i przeleżała na półce 3 lata. Jak się okazało, nie było czego się bać, autorka nie buduje relacji bohaterów na niedopowiedzeniach czy kłamstwie, wręcz zaskoczyło mnie ja szybko niektóre wątki wyszły na pierwszy plan i bohaterowie grali w otwarte karty. To był ogromny plus i ulga. W sumie nie mam się do czego przyczepić, bo nawet jak trafiały się drobne nieporozumienia, to były tak szybko rozwiązywane i „przegadywane”, że niejeden romans, mógłby się uczyć, jak tworzyć relacje między osobami, które się kochają. Była pod tym względem bardzo dojrzała, co było sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę na czym opierały się romanse czy to dla dorosłych czy młodzieżowe, jeszcze kilka lat temu. Polecam ten przyjemny pastelowy romans, który sprawdzi się zarówno na zastój czytelniczy jak i na gorszy dzień albo po prostu jako przyjemne wypełnienie czasu wolnego, którego na początku roku trochę nie brakuje. Jedyne czego żałuję, to tego, że sama tak późno się zabrałam za czytanie tej książki i prawie przeszła mi koło nosa, naprawdę świetna historia.
Dżoana - awatar Dżoana
oceniła na83 miesiące temu
Gallant Victoria Schwab
Gallant
Victoria Schwab
Po książce spod ręki V. E. Schwab, autorki znanej z bestsellerów, spodziewałam się naprawdę wiele. Niestety, jak to bywa z oczekiwaniami - czasem można się na nich mocno zawieść. „Gallant” nie jest książką złą, ale też nie można nazwać jej dobrą. Jest po prostu… przeciętna. Nie chodzi tu o styl pisania - do tego nie mam żadnych zastrzeżeń. Język jest dobrze dobrany, a całość początkowo zapowiada się naprawdę obiecująco. Widać, że mogła to być diabelnie ciekawa historia. Gdyby poświęcono jej więcej czasu, być może taka właśnie by była. Zamiast tego dostajemy bardzo oryginalny pomysł na fabułę, który jednak pod koniec rozczarowuje. Klimat budują liczne tajemnice oraz fakt, że główna bohaterka jest niema - co samo w sobie tworzy napięcie. Niestety szybko okazuje się, że ten zabieg ma również swoje minusy. ‎ ‎𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ, 𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ, 𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ… ‎ ‎Olivia jako postać jest raczej moralnie szara - przynajmniej w moim odczuciu. Nie pełni wyraźnie roli ani protagonistki, ani antagonistki. Jest dość nijaka, przez co trudno ją polubić. Szczerze mówiąc, spodziewałam się po niej więcej charakteru, zwłaszcza po tym, co potrafiła robić w sierocińcu (czy też szkole dla niedostosowanych - jak kto woli). Niestety zamiast charyzmatycznej bohaterki dostajemy raczej „szarą myszkę”, która lubi przekraczać granice swojego świata. Kiedy dowiaduje się, że ma rodzinę, wyrusza ze swoim skromnym dobytkiem - pamiętnikiem matki i ubraniem, które ma na sobie - aby stanąć oko w oko z przeznaczeniem. Matka ostrzegała ją w pamiętniku, by pod żadnym pozorem nie wracała do Gallant. A jednak… posiadłość, w której mieszka jej rodzina - a właściwie ostatni żyjący kuzyn - to właśnie Gallant. ‎ ‎𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ, 𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ, 𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ, 𝓏𝒶𝓅𝒶𝓂𝒾ℯ̨𝓉𝒶𝒿 𝓉ℴ - 𝒸𝒾ℯ𝓃𝒾ℯ 𝓃𝒾ℯ 𝓈𝒶 𝓅𝓇𝒶𝓌𝒹𝓏𝒾𝓌ℯ ‎ ‎ Fabuła oscyluje wokół tajemniczej klątwy ciążącej nad rodziną Priorów. Z jakiegoś powodu są oni zmuszeni pilnować Gallanta, jednak nikt nie zdradza, dlaczego jest to tak ważne ani jakie mogą być konsekwencje zbliżenia się do muru. W kolejnych rozdziałach poznajemy fragmenty historii tajemniczego Pana Domu - istoty obdarzonej wielką mocą, której do pełni brakuje jednego elementu. Kuzyn Olivii, Matthew Prior, powoli opada z sił przez dręczące go koszmary. To właśnie wtedy nasza cicha bohaterka postanawia pójść w ślady matki i zrobić coś, czego pod żadnym pozorem robić nie powinna. Pozostaje tylko pytanie - czy będzie w stanie zmierzyć się z cieniami znanymi z opowieści zapisanych w pamiętniku? ‎ ‎𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ, 𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ, 𝒪𝓁𝒾𝓋𝒾ℴ… ‎ ‎ Podsumowując - „Gallant” to książka przeciętna. Mimo pięknego wydania oferuje zaskakująco niewiele treści. Jak zawsze zachęcam Was do samodzielnej lektury i wyciągnięcia własnych wniosków. Mnie ten tytuł nie zachwycił i podejrzewam, że za kilka dni niewiele z niego zapamiętam. A szkoda, bo miałam wobec niego naprawdę duże oczekiwania. Jeśli znacie tę książkę - koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze odczucia! ‎ ‎ ‎
Darkness_Queen - awatar Darkness_Queen
ocenił na629 dni temu
Ona i ona Rachael Lippincott
Ona i ona
Rachael Lippincott Alyson Derrick
Książka, która wywołuje dobre wspomnienia. Aktualnie jestem w swojej gejowej erze, dlatego teraz pochłaniam tylko takie filmy i książki. Jednak nie będzie to moja ulubiona pozycja ani nawet nie włączę jej do swojej fav piątki. Wszystko zapowiadało się super – dwie dziewczyny, Molly i Alex, pochodzące z całkowicie różnych domów, z całkowicie różnymi charakterami i z całkowicie innym podejściem do życia. Cel jest jeden – Molly chce poderwać swoją koleżankę ze szkoły średniej, która poszła na te same studia, a Alex pragnie udowodnić swojej dziewczynie, że potrafi wytrzymać bez podrywania innych lasek (okej?). Miło patrzyło się na to, kiedy główne bohaterki z każdym dniem nawiązywały ze sobą coraz silniejszą relację – to było naprawdę bardzo fajnie opisane – może też ze względu na to, że sytuacje opisane w książce nie były dramatycznie powielane jak w innych pozycjach. Kocham, gdy autorzy potrafią „naturalnie” prowadzić bohaterów, a nie sprawiać, że po kilku krótkich rozdziałach ci wyznają sobie długowieczną miłość. Jednak w drugiej połowie, kiedy nasza Molly zdobywa większą uwagę Cory, a z Alex wybucha (akurat spodziewana) drama, przestałam się już tak zachwycać. Reakcje i myśli Molly o swojej crushi zrobiły się niespodziewanie odwrotne – to dziwne, bo przez większość książki ta dziewczyna za nią szalała. Autorki książki w ładny sposób poruszyły również problem alkoholowy mamy Alex i zawiłą relację Molly ze swoją matką. Końcówka mnie zadowoliła, ale ostatecznie ocena 4,25 to dobra ocena. Gdy kiedyś pomyślę o tej pozycji, to dzięki niej pojawią się w mojej głowie bardzo cudowne wspomnienia z sytucji, które akurat działy się w moim życiu.
Karolina Rudak - awatar Karolina Rudak
ocenił na82 miesiące temu
Cinderella Is Dead Kalynn Bayron
Cinderella Is Dead
Kalynn Bayron
"Cinderella is Dead” – Kopciuszek przewraca się w grobie… i dobrze! 👑💀 Skusiłam się na tę książkę głównie przez genialny slogan: „Kopciuszek nie żyje. Nadszedł czas, by napisać baśń na nowo.” No i jak tu się nie zainteresować? Na początku miałam lekkie obawy, bo szybko wyszło na jaw, że książka zawiera wątek homoseksualny – a ja miałam wrażenie, że może być zrobiony na siłę albo potraktowany powierzchownie. Bałam się, że przez to ją porzucę i nigdy nie skończę. Ale na szczęście tak się nie stało! Ten wątek został poprowadzony naprawdę zgrabnie, nie był nachalny ani sztucznie wciśnięty – po prostu był częścią historii, a nie całym jej sensem. Sama fabuła? Ciekawy retelling baśni o Kopciuszku, ale osadzony w dystopijnym świecie, gdzie dziewczęta muszą co roku iść na bal, a „baśń” stała się narzędziem opresji. Brzmi mrocznie? Trochę tak, ale jednocześnie daje sporo frajdy. Główna bohaterka – Sophia – to dziewczyna z charakterem, która nie daje sobie narzucić roli księżniczki, i za to ją polubiłam. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć – styl autorki nie jest bardzo wyszukany, momentami fabuła pędzi jak szalona, by chwilę później lekko się ślimaczyć. Mimo to nie czułam się zmęczona lekturą – potraktowałam ją jako lekką, rozrywkową przygodę i w tym kontekście sprawdziła się świetnie. Nie jest to arcydzieło literatury, ale jeśli masz ochotę na feministyczną bajkę z twistem, trochę rebelii i odrobinkę romansu – możesz spokojnie sięgnąć. ✨
Zuzu - awatar Zuzu
ocenił na69 miesięcy temu
Autoboyography Christina Lauren
Autoboyography
Christina Lauren
"Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i nieobliczalne" (Jer. 17:9). To właśnie sercem kieruje się Tanner od pierwszej chwili, gdy poznaje Sebastiana. Choć sprawa od początku wydaje się być przegrana Tanner ignoruje własne obawy oraz ostrzeżenia innych i totalnie daje się ponieść swoim uczuciom. Bo czy zakazana miłość do gorliwego Mormona ma w ogóle szanse na szczęśliwe zakończenie? Akcja powieści dzieje się w Provo w stanie Utah. Miasto to faktycznie (sprawdziłem na Wiki) zamieszkane jest praktycznie przez samych Mormonów (prawie 90% populacji). Członkowie tej społeczności bardzo poważnie podchodzą do swojej religii, a łamanie zasad wiąże się z konkretnymi konsekwencjami. Nie są to więc sprzyjające okoliczności dla zakazanego romansu. Zgodnie z opisem z okładki autorki rzeczywiście starają się nie demonizować wspólnot religijnych i w miarę obiektywnie podchodzić do tematu. Nie unikają jednak ukazania w jaki sposób religia może odbijać się na życiu ludzi, zwłaszcza tych młodych, którzy szukają swojej tożsamości jednocześnie starając się żyć w zgodzie z wpajanymi zasadami. Łatwo nie jest, kto przeżył ten wie. Mimo dość trudnego tematu w powieści nie brakuje też lekkości i humoru, przede wszystkim za sprawą głównego bohatera, Tannera, który jest zarówno zabawny i błyskotliwy jak i inteligentny i dojrzały. Bardzo przypadł mi on do gustu i zdecydowanie jest jedną z najmocniejszych stron powieści. Relacja między nim a Sebastianem rozwija się w sposób ciekawy i wypada bardzo realistycznie, bo mimo dzielących ich różnic uroczo pasują do siebie i są przekonujący. Powieść w sumie jest dosyć przewidywalna, ale i tak czytało mi się ją bardzo przyjemnie i z nieukrywanym entuzjazmem. Po raz kolejny miałem uczucie, że za szybko przeczytałem książkę, bo aż chciało się spędzić więcej czasu z bohaterami i ich historią. Po zakończeniu powieść zostawia z refleksją i mimo wszystko z takim miłym uczuciem na serduszku. Ze względu na bliską mi tematykę, może trochę nad wyrost, ale ode mnie 9/10 gwiazdek. Na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tej książki.
Rocannon - awatar Rocannon
ocenił na93 miesiące temu
The Henna Wars. Miłość pisana henną Adiba Jaigirdar
The Henna Wars. Miłość pisana henną
Adiba Jaigirdar
Długo czekałam w kolejce bibliotecznej na tę książkę i warto było. Chciałam poznać perspektywę mniejszości, będącej unikalną kombinacją różnych cech, dość problematyczną w swojej istocie: główna bohaterka Niszat jest Azjatką mieszkającą w Irlandii, jej rodzice uciekli z Bangladeszu, ponieważ ich rodziny nie akceptowały tego związku (bo z miłości). Mają oni dwie córki i starsza z nastolatek jest główną bohaterką. Większość mieszkańców Bangladeszu to muzułmanie, pod tym względem ta rodzina się nie wyróżnia wśród innych Bengalczyków. Mamy więc kwestie tożsamości, różnorodności rasowej i etnicznej. Jest jednak coś jeszcze… Niszat jest lesbijką. A święte pisma muzułmanów (jak i zresztą chrześcijan / katolików) nie lubią homoseksualistów, eufemistycznie mówiąc. I rodzice Niszat również nie są zadowoleni, gdy dokonuje ona przed matką coming outu - bo czuje, że powinna być wobec nich szczera, jeszcze nigdy z nikim nie była i nie wie, czy / kiedy będzie, ale nie chce ukrywać tej części swojej tożsamości przed własnymi rodzicami, mimo świadomości, że to dla nich może być problem (skoro wg wyznawanej przez nich religii to problem),chciałaby ona być widziana przez nich taka, jaka jest i akceptowana w całości. Postrzegają oni jednak jej seksualność w kategoriach wyboru i każą wybrać jej dobrze - chyba nie zdając sobie sprawy, że to wybór między sobą samą a nimi. Nie wykazują się oczekiwaną akceptacją. Z jednej strony dziwi hipokryzja, przecież sami musieli zmagać się z niechęcią rodziny wobec ich wyboru do tego stopnia, że opuścili kraj. Powinni więc wiedzieć co nieco na temat walki o to, co jest dla kogoś ważne, dlaczego nie widzą tego u córki? Z drugiej jednak strony - biorąc pod uwagę uwarunkowania kulturowe i religijne - to tak bardzo nie dziwi, zwłaszcza jeśli oni postrzegają to w kontekście wyboru i jedyna analogia, jaką wyciągają z podobieństwa obu sytuacji to jest właśnie kwestia wyboru - uciekając na „zepsuty moralnie Zachód“ przynoszą dodatkowy wstyd (oprócz tego, że to relacja z miłości, a nie swatana) swoim rodzinom w Bangladeszu - a teraz ich córka wychodząc z szafy przynosi wstyd im przed ich rodziną i całą społecznością bengalską / muzułmańską. Oni mimo wszystko dokonali wyboru i się go trzymają wraz z konsekwencjami (życie za granicą),ale odmawiają tego wyboru córce, próbują ją zmusić nie tyle do ponownego wejścia do szafy, o ile do wyrzeczenia się własnej tożsamości. Nie nazywam tego powrotem do szafy, gdyż oni nie akceptują jej i postrzegają część jej jako coś, co można wybrać, nieświadomie lub nie każą jej stać się (nie udawać, stać się) kimś, kim nie jest. Nie mówią jej - dobra, udawaj przed wszystkimi innymi, że jesteś hetero (co miałoby przynajmniej jakieś znamiona akceptacji i zrozumienia, że to nie wybór),oni mówią - wybierz bycie hetero. Dopiero w obliczu tego, że ktoś wyautował ich córkę (w katolickiej szkole, więc tam też nie jest akceptowana),chcieliby od niej przemilczenia, ukrywania własnej orientacji, co wskazuje na to, że nawet jeśli wciąż nie chcą, by wiedzieli, kim jest ich córka, wstydzą się tego, to chociaż rozumieją, że ona po prostu taka jest, kropka. Nie mniej istotnym wątkiem jest kwestia rasy, kultury i zawłaszczania kultury. Jakie działania są docenieniem czyjejś kultury (cultural appreciation),a jakie jej zawłaszczeniem (cultural appropiation)? W ramach szkolnych zajęć z przedsiębiorczości wszyscy muszą (sami lub w grupach) założyć biznes i zwycięski biznes (to też konkurs i znaczny procent oceny końcowej z przedmiotu) otrzyma 1000 euro. Ogłoszenie konkursu zbiega się w czasie z weselem, na którym Niszat spotyka koleżankę z podstawówki Flavię i się w niej zakochuje. Zgodnie z tradycją Niszat (i inne muzułmanki / Bengalki) ma ręce pomalowane henną - tym razem jednak ten tatuaż to zaprojektowane przez nią samą wzory. Temat jest dość świeży (to jej pierwszy tatuaż, którego nie wykonuje w ramach ćwiczenia, tylko wychodzi z nim w przestrzeń publiczną) i w pamięci zbiorowej wszystkich uczestników wesela, wszyscym klasie zastanawiają się, jaki biznes otworzyć - i Flavia (ze swoją kuzynką Chyną, która dłużej chodzi do tej samej szkoły średniej, Flavia dołącza na ostatni rok) otwiera własne studio tatuażu henną. Dla Niszat to zawłaszczenie kulturowe, ponieważ ktoś spoza kultury, gdzie taki tatuaż jest tradycją, będzie zarabiał na jej kulturze. Dla uzdolnionej artystycznie Flavii tatuaże henną to po prostu sztuka, która powinna być dostępna dla wszystkich, a kwestie zawłaszczenia są dla niej abstrakcją. I Niszat dziwi to, dlaczego akurat Flavia jej to robi i nie rozumie perspektywy Niszat (że to zawłaszczenie),ponieważ Flavia również nie jest biała - jej mama jest Brazylijką i biała część rodziny uważa Flavię za gorszą, musi ona ciągle udowadniać, że też się dobrze uczy etc., rywalizuje z kuzynką Chyną. Więc kwestie rasowe i kulturowe nie powinny być jej obce. Relacja romantyczna łącząca Niszat i Flavię budzi moje zastrzeżenia. Nie chodzi o ich orientacje (Flavia jest bi),ale o to, że wśród wielu różnych wątków, które jak najbardziej sprawiają autentyczne wrażenie (kwestie kulturowe, niekoncentrujące się wyłącznie na kolorze skóry, serdeczna, ale nieidealna relacja z młodszą siostrą, przyjaźnie, w których występują zgrzyty, dyskryminacja w szkole, żeby nazwać te najgłówniejsze) akurat wątek romantyczny wydaje się jakiś taki zbyt szybko rozwijający się, to nie wydaje się zbyt wiarygodne. Odniosłam wrażenie, że autorka nie dała bohaterkom czasu, by faktycznie zbudować relację pomiędzy nimi. Reszty treści nie będę opisywać, mogłabym bliżej nakreślić te wątki (Niszat ma młodszą siostrę Priti i dwie przyjaciółki - Irlandkę Jess i Koreankę Chaewon, a relacja z przyjaciółkami też wymagałaby osobnego akapitu) lub dalszy rozwój wypadków, ale to naprawdę warto przeczytać samodzielnie. W treści powieści występują liczne słowa w języku bengalskim oraz zdania w portugalskim. Nie są one tłumaczone, ale można domyślić się ich znaczenia (a przynajmniej części z nich) z kontekstu. Kto wie, ten wie, kto nie, ten może sobie wyszukać i się dowiedzieć - ale w zasadzie nie musi. A więc czytelnik biały wciąż pozostaje gościem, widząc wszystko z perspektywy bengalskiej nastolatki i to od niego zależy, czy zmniejszy dystans między sobą a językami / kulturami, podejmując aktywne działania, by się dowiedzieć, co to znaczy, czy tego nie zrobi i zachowa większe poczucie obcości wobec treści. Myślę, że w ten sposób autorka pozostaje w pewnym sensie wierna swojej kulturze, chociaż w sumie nie wiem, czy się nad tym głębiej zastanawiała, czy zakładała, że każdy wszystko zrozumie. Powieść w umiejętny sposób porusza te ważne tematy, przedstawia perspektywę Innego bez tworzenia / wzmagania podziałów i prowokowania / umacniania wzajemnej niechęci, wrogości. Pokazuje punkt widzenia, ale nie narzuca go. Zgrabnie przedstawia, jak trudne i skomplikowane są relacje międzyludzkie, czy to w rodzinie, czy z przyjaciółmi, w mniejszym stopniu z resztą ludzi. Napisana jest dobrze, czyta się szybko, bohaterowie są sympatyczni, można zrozumieć ich punkty widzenia i im współczuć, nawet jeśli niekiedy irytują tym czy tamtym. Autorka nie stara się wmówić czytelnikowi, że dana kultura czy religia jest lepsza od innej, myślę, że takie wrażenie powstaje przez to, że bohaterka i częściowo niektórzy członkowie rodziny odnoszą się do własnej kultury czy po trosze religii obiektywnie, tj. z pewnym dystansem czy lekką krytyką, a więc nie są fanatyczni, pod tym względem wszystko jest wyważone i nic nie razi (co najwyżej głęboko wierzących może przykładowo razić, że muzułmanka powołująca się na swoją wiarę jako źródło informacji, że homoseksualizm jest chorobą, w zasadzie nie może sobie przypomnieć, kiedy sama praktykowała swoją religię i się modliła). Poza tym osoby o innym kolorze skóry (czy desi, tj. brązowi Azjaci z Indii, Bangladeszu, Pakistanu; czy czarnoskórzy, czy Koreańczycy) też popełniają błędy, bywają niesprawiedliwe względem znajomych, przyjaciół, ale potrafią się do tego przyznać - tak samo zresztą biali. Brak jasnego podziału na czarne i białe charaktery, są przedstawione różne odcienie szarości, dylematy, problemy i sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Tak, największa antagonistka jest biała, ale są też pozytywne białe postaci. Myślę, że taki sposób przedstawienia tematu - pokazując różne perspektywy, ale nie będąc nachalnym, nie zmuszając do niczego - w większym stopniu może się przyczynić do zrozumienia czy chęci zrozumienia Innego, zmniejszyć potencjalną niechęć etc. i za to wysoko cenię tę powieść. Moją ocenę może dodatkowo podbijać fakt, że ostatnio czytałam coś podobnego o tej tematyce (tj. rasizmu) i sposób realizacji był tam o wiele gorszy. A obie powieści są debiutami i obie autorki stanowiły kolorową mniejszość w bardzo białym otoczeniu (tam Szkocji, tu Irlandii). Po przeczytaniu książki dowiedziałam się, że autorka jest queer i myślę, że to widać też w tej powieści, sprawia ona wrażenie przynajmniej po części autobiograficznej, poza tym brak tu stereotypowego przedstawienia postaci queer (np. jako wyłącznie cierpiących z powodu swojej orientacji). Autorka słyszała, że elementy jej tożsamości są sprzeczne, tj. bycie muzułmanką, niebiałą, kobietą i queer naraz, że nie mogą istnieć w tej samej osobie (myślę, że najbardziej chodzi tu o jej orientację i religię). Właśnie takie połączenie cech bohaterki wydało mi się na tyle nietypowe, że sprawiło, że chciałam o tym poczytać. Pisze ona na tyle dobrze, że chętnie bym sięgnęła po inne jej książki (mogłabym je także czytać po angielsku, bez różnicy),ale już dotarcie do tej okazało się wyzwaniem, więc pozostaje mi liczyć na to, że jej popularność będzie rosła, co pozytywnie przełoży się na dostępność jej powieści.
Ilse - awatar Ilse
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki I kissed Shara Wheeler

Więcej
Casey McQuiston I Kissed Shara Wheeler Zobacz więcej
Casey McQuiston I Kissed Shara Wheeler Zobacz więcej
Casey McQuiston I Kissed Shara Wheeler Zobacz więcej
Więcej