rozwińzwiń

Przetaina

Okładka książki Przetaina autora Andrzej Pilipiuk, 9788379647545
Okładka książki Przetaina
Andrzej Pilipiuk Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Przetaina (tom 1) fantasy, science fiction
397 str. 6 godz. 37 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Przetaina (tom 1)
Tytuł oryginału:
Przetaina
Data wydania:
2022-06-15
Data 1. wyd. pol.:
2022-06-15
Liczba stron:
397
Czas czytania
6 godz. 37 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379647545

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przetaina w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Przetaina i



Przeczytane 2931 Opinie 732 Oficjalne recenzje 288

Opinia społeczności książki Przetainai



Książki 1376 Opinie 746

Oceny książki Przetaina

Średnia ocen
6,2 / 10
801 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przetaina

avatar
2087
491

Na półkach: , ,

Szliśmy...szliśmy...i doszliśmy . Pilipiuk niejedno ma imię ale młodzieżowego jeszcze nie znałam. Książka toczy się wolniutko i spokojnie . Młodzi ludzie są tacy correct , aż się łezka kręci w oku . Bogini na tyle niebogobojna, ża da się lubić . A król - piekarz - dla mnie do przyjęcia .Tylko ta okładka...Kolejny raz grafik nawet streszczenia nie czytał . Chyba że to ma być portret autora ..?

Szliśmy...szliśmy...i doszliśmy . Pilipiuk niejedno ma imię ale młodzieżowego jeszcze nie znałam. Książka toczy się wolniutko i spokojnie . Młodzi ludzie są tacy correct , aż się łezka kręci w oku . Bogini na tyle niebogobojna, ża da się lubić . A król - piekarz - dla mnie do przyjęcia .Tylko ta okładka...Kolejny raz grafik nawet streszczenia nie czytał . Chyba że to ma być...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
61
24

Na półkach: ,

Hmm, wbrew pozorom i swojemu własnemu zaskoczeniu, całkiem przyjemna pozycja.

Dla mnie książka jest chyba bardziej przygodowa niż fantasy, choć tego drugiego również nie brakuje.

Czasami określa się ją jako zawierającą elementy postapo, ponieważ ludzkość odbudowuje się na ruinach starej cywilizacji, ale ja nie potrafiłem spojrzeć na tę pozycję w ten sposób.

Przypadła mi do gustu prawdopodobnie dlatego, że sam uwielbiam wędrować, nawet przez kilka dni, i nocować wtedy na zewnątrz. W jakiś sposób utożsamiałem się więc z bohaterami.

Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że książka może nużyć. To nie jest powieść epicka z rozmachem, raczej spokojna historia. Nic, co bym szczególnie polecał, ale też nic, czego bym odradzał.

Hmm, wbrew pozorom i swojemu własnemu zaskoczeniu, całkiem przyjemna pozycja.

Dla mnie książka jest chyba bardziej przygodowa niż fantasy, choć tego drugiego również nie brakuje.

Czasami określa się ją jako zawierającą elementy postapo, ponieważ ludzkość odbudowuje się na ruinach starej cywilizacji, ale ja nie potrafiłem spojrzeć na tę pozycję w ten sposób.

Przypadła mi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
346
136

Na półkach:

To opinia dotyczy tylko fragmentu książki. Nie przeczytałem całej. Była nudna.

To opinia dotyczy tylko fragmentu książki. Nie przeczytałem całej. Była nudna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1305 użytkowników ma tytuł Przetaina na półkach głównych
  • 987
  • 302
  • 16
285 użytkowników ma tytuł Przetaina na półkach dodatkowych
  • 155
  • 55
  • 21
  • 16
  • 16
  • 14
  • 8

Inne książki autora

Andrzej Pilipiuk
Andrzej Pilipiuk
Andrzej Pilipiuk – polski pisarz i publicysta, z wykształcenia archeolog. Jego twórczość zalicza się do fantastyki, najbardziej znany jest cykl o przygodach bimbrownika i egzorcysty Jakuba Wędrowycza. W 2005 bezskutecznie kandydował do Sejmu w okręgu gliwickim z listy Platformy Janusza Korwin-Mikkego. Z tym samym skutkiem w 2009 kandydował do Parlamentu Europejskiego w okręgu warszawskim 1 z listy Unii Polityki Realnej. W 2002 otrzymał Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. W 2009 otrzymał odznakę honorowego członka Astrachańskich Wojsk Kozackich i medal 300 lat Krzyża św. Jerzego - oficjalne odznaczenie państwowe Federacji Rosyjskiej (po inwazji Rosji na Ukrainę odesłał te odznaczenia do ambasady Rosji).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sługa honoru Adam Przechrzta
Sługa honoru
Adam Przechrzta
W przygodach Rudnickiego i Samarina zakochalem sie juz od ‘Adepta’. Alchemik wpadajacy po uszy w swiat, od ktorego do tej pory uciekal i nagle stajacy sie jego glownym bohaterem? Brzmi ciekawie a Przechrzta znalazl sposob, zeby jeszcze ciekawiej to przedstawić. Seria ‘Materia secunda’ rozni sie jednak nieco od swojej poprzedniczki. W zly czy dobry sposob? Zalezy kto i jak na to patrzy. Rudnicki odgrywa w nowej serii bardziej role wojownika i dla wielu autorytetu moralnego i poteznych mocy. Przyznam, ze sprawdza sie w tej roli, jednak caly czas brakowało mi go w roli alchemika u lekarza - alchemia zawsze byla dla mnie interesujacym tematem a w serii ‘Materia secunds’ autor zdaje sie prawie calkowicie porzucil ten watek wlasnie na korzysc nowej roli Rudnickiego. Owszem, w nowym swiecie, w ktorym panuja inne zasady a jego mieszkancy posiadaja zdolnosci, o ktorych naszemu alchemikowi sie nawet nie snilo, Rudnicki jest zmuszony zaadaptować sie do swojej nowej terazniejszosci, ale mam wrazenie, ze troche wolno sunie to do przodu, procz jego blyskotliwych awansow. Samarin w nowej serii zostal potraktowany jako mocno drugoplanowy bohater. Jego watki da nudne, zaczely mnie interesowac dopiero, gdy przejal opieke nad dziecmi Olafa. Nie potrafie nawet duzo napisac na jego temat, bo mam wrazenie, ze autor chyba zwyczajnie nie mial planow na jego postac a wlepał go do ksiazki, bo to dobry przyjaciel Rudnickiego. ‘Sluga Honoru’ przedstawia wiele nowych postaci - zwlaszcza bojowniczych kobiet, ktore zdecydowanie zdobyly moja uwage - Szron, Ważka czy nawet mala Yubi - bardzo charyzmatyczne bohaterki, ktore kradna cala uwage jak tylko pojawiaja sie w pewnym watku ksiazki. Ponadto, ksiazka wypelniona jest akcja - tego naprawde nie mozna zaprzeczyc, jednak ta sama akcja zdaje sie w kolko powtarzac. Owszem, wojna czesto polega na ataku czy obronie, ale bez elementow, ktore nieco urozmaica te watki, ta akcja nie utrzyma uwagi czytelnika. Sceny sa az nazbyt podobne do siebie, gdy chodzi o potyczki czy walki a sam autor ograniczyl sie do minimum jesli chodzi o możliwość wykazania sie bohaterow - nie ma zbyt wielu alchemicznych czy magicznych sztuczek i tego wlasnie chyba najbardziej mi brakowało. ‘Sluge Honoru’ zalicze do lektur, ktore w umiliły mi czas, jednak mam nieprzerwane uczucie, zwlaszcza przed siegnieciem przed finalowym tomem, ze brakuje mi starego Rudnickiego, bo ten w nowej serii staje sie nieco nie do poznania.
Bartek - awatar Bartek
ocenił na74 miesiące temu
Komornik. Arena dłużników #1 Michał Gołkowski
Komornik. Arena dłużników #1
Michał Gołkowski
Gołkowski powraca do ulubionego bohatera i ulubionego uniwersum. Nie określę go mianem 'postapo', bo przedrostek 'post' nie pasuje. To jest biblijna apokalipsa na pełnej kur... Zekowi by się to określenie mogło spodobać :) Jest to czwarta część serii i lepiej zacząć od początku, ale jak ktoś się uprze i chcę zacząć tutaj to autor tego specjalnie nie utrudnia. To trochę ciąg dalszy, ale trochę wersja alternatywna. Może kilku smaczków nie wyłapiecie, ale też się nie pogubicie. Trochę się bałem, nie zawsze powroty do sprawdzonej serii się sprawdzają, ale Gołkowski dał radę jak mało kto. Posypali się na powrotach do swojego świata Piekara, Ziemiański, a nawet taki spec jak Sapkowski. Gołkowski się nie posypał. Chyba jakieś szlifowane tipsy założył zanim zasiadł do klawiatury, bo pazury naprawdę wciąż ma ostre! Wielkie wrażenie zrobił na mnie motyw z jeziorem. Dramaturgia, napięcie, suspens i wyciskająca łzy z oczu pointa. Jest więcej świetnych momentów opartych na kapitalnie napisanym zestawie bohaterów, ale nie będę zdradzał szczegółów. W każdym razie nie tylko na Zeku ta opowieść się trzyma. Nie licząc Mordimerka z 'Cyklu inkwizytorskiego' Jacka Piekary Ezekiel to bodaj najlepszy narrator pierwszoosobowy w dziejach fantasy! Odważny, inteligentny, bezczelny, złośliwy, ironiczny, cyniczny... I operujący mocnym słowem. W sprawie wulgaryzmów Gołkowski wręcz dorównuje Sapkowskiemu! Już przy innej książce wspominałem, że bohaterowie antybohaterscy są najlepsi i zdania nie zmieniam. Słowo dla osób religijnych. Mogą one oskarżać Gołkowskiego o obrazoburczość i czepiać się o sam fakt istnienia takiej serii. Ale niech najpierw łaskawie sprawdzą to w google. Ja sam już nie raz sprawdzałem powiązania z Biblią i nie raz się zdziwiła mnie zgodność książek z tym, w co chrześcijanie wierzą, a przynajmniej powinni. Samego Szemijazasza na necie sprawdźcie albo opis zagłady albo wątki związane z koszernością. Miejscami może się wydawać, że to jakaś totalna ściema, a potem się okazuje, że to z Biblii... Wraca też wątek modlitwy do psa wabiącego się Guinefort. Nie wierzycie? Szymon Słupnik w porównaniu z tym to amator :) Bardzo spodobał mi się początek z Zekiem w roli Boga. Świadomie lub nie Gołkowski nawiązuje tu do podobnych dzieł z klasyki polskiego s-f. Motyw pojawiał się w 'Dziennikach gwiazdowych' Lema albo w opowiadaniu 'Relacja z pierwszej ręki' Zajdla. Chciałbym żeby Gołkowski kiedyś do tego wrócił i poświęcił więcej czasu pracy Ezekiela. W Rozdziale IX Gołkowski cytuje pewnego klasyka. Jeśli ktoś tego nie wyłapał to informuje, że chodzi o 'Barbarzyńców' w wykonaniu Przemysława Gintrowskiego. Fragment tekstu by się świetnie na motto książki nadawał. 8/10. Równie dobre co poprzednie części. Na pewno do tej serii wrócę. Wersję audio czyta Grzegorz Pawlak. Aktor, specjalista od dubbingu. Aż szkoda, że znam go tylko z tej serii. Wspaniały głos, świetne wyczucie no i genialne ucho do przekleństw. Jeden z trzech poetów wulgaryzmów, a to jest naprawdę duża sztuka. Linda, Gajos, Pawlak. Taki tercet ma sens.
Topieleccc - awatar Topieleccc
ocenił na811 miesięcy temu
Demonomachia Marek Krajewski
Demonomachia
Marek Krajewski
Marek Krajewski, niekwestionowany król polskiego kryminału retro, w „Demonomachii” postanowił na chwilę porzucić mroczne uliczki przedwojennego Wrocławia na rzecz przełomu XIX i XX wieku w Galicji. Autor, znany z niemal chirurgicznej precyzji w kreowaniu realiów historycznych, tym razem serwuje nam opowieść zanurzoną w oparach spirytyzmu, młodopolskiej dekadencji i teologicznych sporów. Choć ambicje były ogromne, finalny produkt zasługuje na rzetelne 6/10. Akcja skupia się na Stefanie Żabikowskim, młodym racjonaliście, którego uporządkowany świat rozpada się po samobójstwie ojca. Bohater, usiłując rozwikłać rodzinną tajemnicę, trafia w sam środek krakowskiego tygla, gdzie nauka miesza się z okultyzmem. To właśnie tutaj objawia się największa zaleta książki: rekonstrukcja historyczna. Krajewski z maestrią opisuje dawny Kraków i Gimnazjum św. Anny, dbając o to, by czytelnik czuł zapach tytoniu, słyszał szelest sukien i niemal dotykał chropowatych murów kamienic. Język jest archaizowany z wyczuciem, co nadaje lekturze szlachetnego sznytu. Gdzie zatem leży problem? Przede wszystkim w rozmytej tożsamości gatunkowej. „Demonomachia” balansuje między kryminałem, powieścią grozy a traktatem filozoficznym, nie osiadając pewnie w żadnej z tych przystani. Elementy nadprzyrodzone – tytułowa demonomachia, czyli walka z demonami – są podawane z taką dawką dosłowności, że momentami ocierają się o groteskę. Dla czytelnika przyzwyczajonego do twardego realizmu Eberharda Mocka, nagłe wkroczenie w sferę egzorcyzmów i metafizycznego zła może być trudne do przełknięcia. Główny bohater również wypada nieco blado na tle swoich literackich poprzedników. Żabikowski jest postacią reaktywną, często miotaną przez wydarzenia, zamiast je kreować. Jego wewnętrzna przemiana z niedowiarka w człowieka dopuszczającego istnienie sił nieczystych następuje w sposób, który nie zawsze angażuje emocjonalnie. Brakuje tu tej magnetycznej mroczności, która sprawiała, że wrocławskie śledztwa śledziło się z zapartym tchem. Mimo tych mankamentów, książka pozostaje sprawnie napisanym czytadłem dla osób fascynujących się historią idei i mrokami ludzkiej duszy. Krajewski potrafi budować napięcie, a jego erudycja imponuje na każdej stronie. Finał historii, choć może dzielić odbiorców, domyka wątki w sposób logiczny wewnątrz przyjętej konwencji. Podsumowując, „Demonomachia” to solidna rzemieślnicza robota, która jednak ugina się pod ciężarem własnej tematyki. To pozycja obowiązkowa dla fanów autora, ale dla postronnego czytelnika może okazać się zbyt specyficzną mieszanką, w której forma przerosła treść. To dobra książka na dwa wieczory, ale nie jest to dzieło, które zostanie z nami na lata tak, jak pierwsze tomy przygód Mocka.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na622 dni temu
Horda Krzysztof Haladyn
Horda
Krzysztof Haladyn
Post-apokalipsa od kilkunastu lat jest dość popularna. Ma to swoje plusy - doczekaliśmy się ekranizacji książek, gier czy komiksów, które kiedyś uznawano za niszowe. Niestety jest też druga strona medalu - kompletnie niezrozumienie tematu/materiału źródłowego, oraz zalewanie rynku tytułami powstającymi od sztancy. W tym "bingo" zazwyczaj pojawiają się te same "numery" - akcja rozgrywa się w Ameryce, po wojnie atomowej, na spalonych słońcem, piaszczystych równinach. Nawet największym fanom gatunku to wszystko musi się w końcu przejeść. W grudniu 2021 na koniu, cały na biało, wjechał Krzysztof Haladyn. Nie uważam, żeby głównym motorem napędowym autora Hordy było odwrócenie konwencji do góry nogami, ale... akcja książki rozgrywa się w Polsce, natomiast klimat jest mocno zimowy. Promieniowanie nie jest tutaj problemem, zmutowana fauna i ludzie to już co innego. Jeżeli na myśl przychodzi Wam teraz uniwersum METRO albo Kompleks 7215, to poza pewnymi punktami wspólnymi, ta historia jest zupełnie inna. Zajawkę głównego wątku można było przeczytać w antologii Idiota Skończony - zamieszczone tam opowiadanie jest fragmentem Hordy i doskonale oddaje klimat książki. Bardzo miłą odskocznią jest czytanie o przykrytym śniegiem Wrocławiu. Głównym bohaterem Hordy jest Marek. Tutaj pierwszy plus dla autora - nie śledzimy losów byłego komandosa prującego do mutantów z AK-47, tylko męża i ojca walczącego o każdy kolejny dzień. Opisy zmagań bohatera z przeciwnościami losu - z pogodą, niebezpiecznym terenem, głodem - to jest według mnie najmocniejsza i najlepsza część Hordy. W rozdziałach poświęconych Markowi autor umiejętnie żongluje opisami otoczenia, pokazuje jak wygląda życie myśliwego-zbieracza, nie zapomina o rozterkach i zmartwieniach człowieka, który nie jest odpowiedzialny tylko za siebie. W tym świecie nie ma gwarancji, spokojny wypad może szybko przemienić się w walkę o przetrwanie. Prawdopodobnie kolejnym atutem mogłaby być topografia Wrocławia, ale niestety ja bardzo znam to miasto. Drugi wątek dotyczy bandy pod przywództwem niejakiego Buźki - nie są to typowe zakapiory, o czym czytelnik dowie się z kolejnych rozdziałów. Działa tutaj zasada "późnego postapo", czyli kto przeżył ponad dekadę w ciężkich warunkach musiał być twardszy niż inni, ale i bardziej bezwzględny. Przypadek ustawia grupę na kursie kolizyjnym z Markiem, chociaż sposób w jaki Haladyn rozgrywa akcje nie przypomina standardowych zagrań które znamy z filmów czy innych książek. Ekipa ma swoje problemy, nie wzbudzi raczej sympatii czytelnika, ale przynajmniej rozumiemy ich zachowanie, motywacje. To oczywiście nie wszystko - można wyodrębnić kilka wątków pobocznych - w tym ten z uciekinierem oraz ze zorganizowaną grupą ludzi, w książce zwaną Skarbówką. Pierwszy z nich autor wykorzystał by zarysować nieco dokładniej motyw tytułowej Hordy, czyli zdziczałych, zdegenerowanych (odmienionych) ludzi, które są w zasadzie agresywnymi, mięsożernymi bestiami. W pewnym sensie jest to miła (o ile można użyć tego słowa w tym kontekście) odmiana od mocno wyeksploatowanych, powolnych zombie. Z kolei cały motyw Skarbówki nie przypadł mi do gustu - rozumiem role w fabule i połączenie z innymi wątkami, ale na tle zmagań Marka wypadło to słabiej. Natomiast lider organizacji zupełnie mnie nie przekonał - czegoś zabrakło w jego kreacji, a szkoda - książka bardzo by zyskała mając solidnego, wielowymiarowego antagonistę. Jeżeli zaś chodzi o immersje, to zazwyczaj łatwo mi było siedzieć "na ramieniu" Marka i wraz z nim przemierzać mroźny Wrocław, nie raz byłem zaskoczony rozwojem sytuacji (trzeba mieć talent by zaplanować rozwój wydarzeń tak, by z jednej strony zachować logikę konwencji, a z drugiej by czytelnik nie rozszyfrował wszystkiego przed właściwą akcja). Niektóre dialogi są lepsze, inne nieco gorsze, czasami "chrupią" (zwłaszcza te w Skarbówce są często dziwne). Moim zdaniem książka zyskałaby nieco gdyby autor nieco uprościł opisy potyczek - podawanie dokładnych odległości i innych miar miejscami psuło mi immersje, ale możliwe że to kwestia mojej percepcji. Miałem przyjemność przeczytać poprzednie książki Krzysztofa Haladyna - zarówno te osadzone w uniwersum S.T.A.L.K.E.R a jak i te ze światów które stworzył autor. Czy Horda to moja ulubiona książka autora? Nie. Czy to najlepsza książka Krzysztofa Haladyna? Mam wrażenie, że najlepsze dopiero nadchodzi. Według mnie bardzo dobrze świadczy o autorze to, jak dobrze czuje się w tak odmiennych klimatach i że nie daje się zaszufladkować czy wciągnąć w długaśne serie. Po powtórnej lekturze odniosłem wrażenie, że książka zyskuje czytana z w miesiącach zimowych oraz z minimalną ilością przerw. Horda, niczym miniserial, ma swoje momenty z "zahaczkami fabularnymi" i o wiele lepiej odbiera się całość gdy nie odwleka się lektury kolejnych rozdziałów i utrzymuje się napięcie.
Saladyn - awatar Saladyn
ocenił na63 miesiące temu

Cytaty z książki Przetaina

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przetaina