Twarz pokerzysty

Okładka książki Twarz pokerzysty autora Józef Hen,
Okładka książki Twarz pokerzysty
Józef Hen Wydawnictwo: Czytelnik kryminał, sensacja, thriller
221 str. 3 godz. 41 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
1970-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1970-01-01
Liczba stron:
221
Czas czytania
3 godz. 41 min.
Język:
polski
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Twarz pokerzysty w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Twarz pokerzysty

Średnia ocen
6,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Twarz pokerzysty

avatar
7659
7636

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
184
182

Na półkach:

Jest to opowieść sensacyjno-kryminalna. Czyta się szybko i przyjemnie.
Można poczuć klimat pierwszych miesięcy po wojnie, chociaż kwestie niewygodne politycznie zostały mocno zredukowane i wygładzone.
Fabuła jest naciągana, ale nie jest niemożliwa. Po upadku reżimu hitlerowskiego większość konfidentów starała się uciec, ukryć albo sprzedać swoje usługi zwycięzcom. Jednak niektórzy mogli podjąć działalność na własną rękę jako gangsterzy. Tymczasowe sojusze między akowcami a komunistami przeciwko hitlerowcom, upowcom czy po prostu wykorzystującym wojenną zawieruchę przestępcom się zdarzały.

Jest to opowieść sensacyjno-kryminalna. Czyta się szybko i przyjemnie.
Można poczuć klimat pierwszych miesięcy po wojnie, chociaż kwestie niewygodne politycznie zostały mocno zredukowane i wygładzone.
Fabuła jest naciągana, ale nie jest niemożliwa. Po upadku reżimu hitlerowskiego większość konfidentów starała się uciec, ukryć albo sprzedać swoje usługi zwycięzcom. Jednak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
530
70

Na półkach:

Zasady nieczystej gry

„Twarz pokerzysty” ukazała się na początku lat 70., ale kiedy Józef Hen zakończył pracę nad książką, był grudzień 1968, a wiatr, o którym już w latach 50. pisał Konstanty Ildefons Gałczyński w tak chętnie cytowanej i dzisiaj „Balladzie o trzęsących się portkach”, wiał jakby silniej niż zwykle.

Na plaży pewnego niepoznanego z nazwy polskiego kurortu nad morzem, o którym jednak dowiadujemy się, że są w nim lokale rozrywkowe i molo, dwóch mężczyzn prowadzi rozmowę, a właściwie jest to przerywana pytaniami i drobnymi refleksjami słuchacza, opowieść jednego z nich. Jest koniec lat 60. i ta plaża, słoneczna atmosfera wakacji, towarzystwo żony i dorastającej córki głównego bohatera, zwiastują raczej swobodną wymianę zdań, niż pełną zwrotów akcji, trudnych pytań i wyborów, niejasnych powiązań między osobami dramatu i wielu niedopowiedzeń historię, której i my słuchamy z zapartym tchem, pamiętając, że w latach 60. o „tych” sprawach rzadko rozmawiano w miejscach publicznych i z nieznajomymi.
Przenosimy się w tej opowieści do 1945 roku, kiedy zamknięty do więzienia za swój udział w partyzanckiej działalności - po „niewłaściwej” zresztą stronie – 25-letni Dymitr dostaje propozycję, której odrzucić nie może i zarazem wcale nie chce. Dymitr – to oczywiście pseudonim, który przybrał młody partyzant trochę niejako w opozycji do powszechnie wykorzystywanych patriotycznych kamuflaży, nawiązujących często bezpośrednio do sienkiewiczowskich bohaterów.

„Dymitr był taki daleki ode mnie rzeczywistego, że stawał się absolutnie nierozszyfrowalny. Naprowadzał na mylny trop” [1].

Zygmunt - major UB, poszukuje Złowrogiego - pracującego od 1943 roku dla gestapo - agenta, dobrze zakonspirowanego i niestety również bardzo skutecznego, o którym wiadomo było walczącym po obu stronach, że doprowadził do wielu aresztowań, rozpoznania siatek konspiracyjnych i zastawienia pułapek na walczących w podziemiu żołnierzy. Działalność Złowrogiego była też dobrze znana kontrwywiadowi AK, ale próby odnalezienia go nie doprowadziły do zatrzymania, a jedynie do jeszcze lepszego ukrycia się, jak podejrzewano w AK, w szeregach „nowej władzy”. Tym razem to major Zygmunt wydaje się być już blisko rozszyfrowania, kim jest Złowrogi – zna jego miejsce działania i krąg osób, w którym się obraca. Ma nawet bliskie pewności przeświadczenie, że jest nim Zawisza – były dowódca Dymitra w powstaniu i późniejszych walkach – jego idol, mentor i bohater. Propozycją „nie do odrzucenia” jest oczywiście uwolnienie, w zamian za wykrycie i przekazanie Złowrogiego siatce Urzędu Bezpieczeństwa. Stawia to Dymitra w sytuacji nie tylko etycznie dwuznacznej, a wręcz niedającej się rozwiązać przy użyciu powszechnie stosowanego kodeksu moralnego. Bo cóż można zrobić w sytuacji, kiedy odmowa schwytania zdrajcy wskazywałaby również na winę całego ugrupowania, a sama myśl o tym, że osoba, którą do tej pory uważaliśmy za pozbawioną wad, nieomal bohaterską, której ufaliśmy i pozostawaliśmy pod jej rozkazami, miałaby się okazać zdrajcą, zdaje się unieważniać cały nasz udział w działaniach wojennych, w słusznej, jak mniemaliśmy, sprawie.

„Wszystko cośmy kiedyś robili traciło sens. Po porażce pocieszało nas to jedno: że nasza walka była czysta, że szło o sprawę świętą i że nasz udział był na miarę bohaterską, antyczną” [2].

Proszę się nie obawiać, nie wyjawiłam jeszcze po tym długim wstępie niczego, co odkrywałoby jakąkolwiek tajemnicę. Historia dopiero się rozpoczyna. Dymitr decyduje się przyjąć propozycję i wraz z obstawą wybranego przez siebie towarzysza o pseudonimie Potok, udaje się do nomen omen Bagnisk – wypoczynkowej miejscowości nad Bałtykiem, gdzie wśród lokalnej władzy pomieszanej z miejscową „gangsterką” przebywają Zawisza i Złowrogi, być może nawet w jednej osobie.

„Znalazłem się na wolności tym razem całkowicie, bezlitośnie rzucony w życie jak łódka na wielki, rozfalowany ocean. W którą stronę żeglować – decyduj sam. Kompasy wysiadły. Zostało sumienie – i intuicja. Nie nie lubię słowa „intuicja”, pobrzękuje nieodpowiedzialnością, terrorem słów. Sumienie … to już prędzej” [3].

Muszę dodać, że nazwy Armii Krajowej i Urzędu Bezpieczeństwa nie padają w powieści, użyłam ich dla lepszego zrelacjonowania jej akcji czytelnikom – pozostają w oczywistym, ale jednak domyśle, podobnie jak inne odniesienia, co zresztą sam autor podkreśla w znamiennym zresztą wpisie na samym wstępie przypominając, że:
„...Twarz pokerzysty” jest powieścią, dziełem fikcji i wszystkie wydarzenia, postacie, miejscowości i lokale zostały wymyślone i nazwane przez autora” [4].
Nie można nie zauważyć, że autor - rocznik 1923 - jest nieomal rówieśnikiem swojego bohatera. W roku 1945 miał bowiem 22 lata, za sobą wojenne doświadczenia i choć w jego życiorysie nie znajdujemy bezpośrednich linii stycznych z losami Dymitra, jakoś trudno nie poszukiwać w nim uprawdopodobnienia pewnej wspólnoty postaw czy moralnych dylematów. To rzecz jasna tylko moja wyobraźnia, a my trzymajmy się tego, co napisał na ten temat sam autor. Wydarzenia, które następują po przyjeździe Dymitra do Bagnisk, przypominają przybycie kowboja do westernowego miasteczka na Dzikim Zachodzie. Tak samo trudno ukryć jego przybycie i nie da się działać incognito. Bohater jest więc narażony na nieustanną inwigilację obu środowisk, a od westernowej rzeczywistości, książkową odróżnia fakt, że nie ma tu czytelnych granic przebiegających między „złem” i „dobrem”, a podejrzanych jest kilku. Są też morderstwa, których sprawcy nie są przypadkowi, piękna tajemnicza kobieta i trzymająca w napięciu intryga, a to wszystko na zaledwie 200 stronach fascynującej powieści.

Skojarzeń jest wiele, nic nie jest oczywiste, bohaterowie nie są bez skazy, ale właśnie to sprawia, że wpadamy po uszy w niebezpieczny świat powojennej Polski, w którym niekoniecznie bywało jasne, kto jest kim, i czego można się po nim spodziewać. Ludzie władzy bywali jednocześnie powiązani ze światem przestępczym, a bohaterowie mogli okazać się zdrajcami. Czy tak się stało? No cóż, rozwiązanie zagadki sensacyjnej i kryminalnej przynosi dopiero zakończenie. Oprócz intryg, znajdujących swoje logiczne rozwiązanie, jest tu również miejsce na kilka pięknych scen romantycznych i wątek może nie wprost miłosny, ale powiedzmy „romansowy”. Nie da się też uniknąć bardziej współczesnych odniesień, ale czy nie to właśnie jest nieodłączną cechą literatury najwyższej próby, która się nie starzeje – doskonałej na każdy czas.

[1] Józef Hen, „Twarz pokerzysty", wyd. MG, 2021, s. 9.
[2] Tamże, s. 14.
[3] Tamże, s. 27.
[4] Tamże, s. 6.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione. Recenzja ukazała się również na innym portalu czytelniczym.

Zasady nieczystej gry

„Twarz pokerzysty” ukazała się na początku lat 70., ale kiedy Józef Hen zakończył pracę nad książką, był grudzień 1968, a wiatr, o którym już w latach 50. pisał Konstanty Ildefons Gałczyński w tak chętnie cytowanej i dzisiaj „Balladzie o trzęsących się portkach”, wiał jakby silniej niż zwykle.

Na plaży pewnego niepoznanego z nazwy polskiego kurortu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

230 użytkowników ma tytuł Twarz pokerzysty na półkach głównych
  • 138
  • 89
  • 3
52 użytkowników ma tytuł Twarz pokerzysty na półkach dodatkowych
  • 38
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Józef Hen
Józef Hen
Józef Hen, właściwie Józef Henryk Cukier (ur. 8 listopada 1923 w Warszawie) – polski pisarz, publicysta, dramaturg, scenarzysta i reportażysta żydowskiego pochodzenia. Urodził się w Warszawie w rodzinie żydowskiej, jako syn Rubina Cukiera (1891-1945) i Ewy z domu Gampel (1894-1975). Wychowywał się na warszawskim Muranowie, gdzie również chodził do szkoły. Zadebiutował w Małym Przeglądzie w 1932; zetknął się też z Januszem Korczakiem. Po wybuchu II wojny światowej, w listopadzie 1939 uciekł z Warszawy do Lwowa i wojnę spędził w Związku Radzieckim. Pracował przy budowie szosy koło Kijowa, a potem trafił do Samarkandy w Uzbekistanie. Pomimo dobrej formy fizycznej nie został przyjęty do armii Andersa[1]. W 1944 wstąpił do Wojska Polskiego. Był korespondentem wojennym, opublikował też pierwszy wiersz (Łódź wierna, tłumaczony potem m.in. na chiński) w piśmie Głos Żołnierza. W czasie wojny stracił ojca, zabitego w 1945 w Buchenwaldzie, brata Mojżesza (ur. 1920),który zaginął w ZSRR oraz siostrę Mirkę (1917-1942),zabitą przez Ukraińców na Wołyniu[2]. Wojnę przeżyły matka i siostra Stella (ur. 1915). W 1944 zmienił nazwisko na Hen. Zaraz po wojnie był redaktorem tygodnika Żołnierz Polski. Ukończył szkołę oficerów i dosłużył się stopnia kapitana; służbę zakończył w 1952. Już w 1947 opublikował pierwszą książkę Kijów, Taszkent, Berlin. Dzieje włóczęgi, która została uznana za obiecujący debiut. Pisał reportaże, nowele, opowiadania, prozę historyczną i powieści dla dorosłych i młodzieży, a także scenariusze filmowe, które niekiedy też reżyserował, m.in. Autobusy jak żółwie. Na podstawie jego utworów nakręcono na początku lat 60. m.in. filmy Krzyż Walecznych, Nikt nie woła, Kwiecień oraz Prawo i pięść. Później sfilmowano też Crimen. Był także autorem scenariusza serialu historycznego Królewskie sny, opublikowanego później także w wersji książkowej. Opublikował też m.in. na łamach tygodnika Świat. W latach 1967-69 był zajadle atakowany przez środowisko tzw. "partyzantów". Nawiązał wówczas współpracę z paryską "Kulturą" Jerzego Giedroycia, w której opublikował trzy opowiadania pod pseudonimem Korab ("Western", "Oko Dajana", "Bliźniak"). Wydał m.in. powieść dla dzieci Bitwę o Kozi Dwór (1955),nawiązującą częściowo do Chłopców z Placu Broni Molnára, powieść wojenną Kwiecień(1960),dwie autobiograficzne powieści tworzące cykl "Teatr Heroda" o dojrzewaniu tuż przed II wojną światową i podczas oblężenia Warszawy w 1939 roku ("Przed wielką Pauzą" i "Opór"),liczne zbiory opowiadań, w tym Krzyż Walecznych (1964),literaturę historyczną Crimen. Opowieść jarmarczna (1975) oraz tomy esejów Nie boję się bezsennych nocy (1987) i wspomnień Nowolipie (1991). Inną pozycją w jego dorobku są beletryzowane biografie, wśród nich Ja, Michał z Montaigne (1978) – panorama XVI-wiecznej Europy ujęta na tle życiorysu francuskiego pisarza, myśliciela i eseisty Michela de Montaigne, oraz Błazen - wielki mąż (1998) – obszerny szkic postaci i wielostronnej działalności Tadeusza Boya-Żeleńskiego, przetykany refleksjami autora na temat epoki, która była jego dzieciństwem (powieść ta miała już trzy wydania). Hen przez lata doczekał się kilkunastu tłumaczeń, w tym na czeski, niemiecki, francuski i rosyjski. Przez długie lata (do 1982) był działaczem Związku Literatów Polskich. Był też członkiem komitetu wyborczego Włodzimierza Cimoszewicza w wyborach prezydenckich w 2005. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Warszawie. Z małżeństwa z Ireną z domu Lebewal (ur. 1922) ma dwoje dzieci: Magdalenę (ur. 1950) i Macieja (ur. 1955).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Twarz pokerzysty

Więcej
Józef Hen Twarz pokerzysty Zobacz więcej
Józef Hen Twarz pokerzysty Zobacz więcej
Józef Hen Twarz pokerzysty Zobacz więcej
Więcej