rozwińzwiń

Usagi Yojimbo Saga. Księga 8

Okładka książki Usagi Yojimbo Saga. Księga 8 autorstwa Stan Sakai
Okładka książki Usagi Yojimbo Saga. Księga 8 autorstwa Stan Sakai
Stan Sakai Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Usagi Yojimbo Saga (tom 29-31) Seria: Usagi Yojimbo komiksy
576 str. 9 godz. 36 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Usagi Yojimbo Saga (tom 29-31)
Seria:
Usagi Yojimbo
Data wydania:
2021-06-02
Data 1. wyd. pol.:
2021-06-02
Liczba stron:
576
Czas czytania
9 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328149045
Tłumacz:
Jarosław Grzędowicz
Nowe wydanie popularnej serii „Usagi Yojimbo”. Ósma księga zbiera historie wydane w tomach „Dwieście posążków Jizo”, „Złodzieje i szpiedzy” oraz „Piekielne malowidło”. Pod koniec szesnastego wieku Japonią wstrząsały liczne wojny domowe. W jednej z bitew Miyamoto Usagi utracił swojego suwerena, pana Mifune. Od tego dnia samotny ronin przemierza kraj, poszukując spokoju ducha, walcząc o sprawiedliwość i doskonaląc umiejętności samurajskie.
Tym razem Usagi dwukrotnie będzie pomagał inspektorowi Ishidzie. Wspólnie wyjaśnią sprawę podwójnego morderstwa w pewnej przydrożnej gospodzie oraz rozwiążą zagadkę malowidła, które według legendy jest obciążone klątwą sprowadzania nieszczęść. Odważny królik znów natknie się na swoje dawne znajome – sprytną złodziejkę Kitsune oraz byłą przywódczynię klanu ninja, waleczną Chizu. Obie wciągną go w krwawą walkę o tajemniczy zwój. Sprawa okaże się mieć dużo większe znaczenie – i to dla całej Japonii – niż samuraj początkowo sądzi. Długouchy ronin stawi także czoła demonicznemu wysłannikowi króla Portugalii, będzie świadkiem zaskakującego finału wieloletniej rozgrywki między jednorękim szermierzem a bezwzględnym łowcą dłoni oraz przekona się, że handel sosem sojowym może być interesem tyleż smakowitym, co śmiertelnie niebezpiecznym.

Seria „Usagi Yojimbo Saga” to mistrzowska komiksowa adaptacja samurajskich legend, wydawana od ponad trzydziestu lat i przetłumaczona na kilkadziesiąt języków. Autorem scenariusza i rysunków jest Stan Sakai, a nowe wydanie zostało wzbogacone o kolorową galerię okładek.
Średnia ocen
8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Usagi Yojimbo Saga. Księga 8 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Usagi Yojimbo Saga. Księga 8

Średnia ocen
8,3 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Usagi Yojimbo Saga. Księga 8

avatar
104
100

Na półkach:

Oto już dziesiąty zbiorczy tom przygód długouchego ronina. Mamy tu zaprawdę bardzo dużo genialnej treści, chociażby w dwóch opowieściach powraca inspektor Ishida. Pierwsza koncentruje się na podwójnym morderstwie w karczmie. Zaciekawiła mnie ta kryminalna historia, w sumie do samego końca nie byłem pewien, kto zamordował. Natomiast Piekielne Malowidło, czyli druga opowieść koncentrująca się na inspektorze Ishidzie prezentuje się jeszcze lepiej. Albowiem mamy wątki nadnaturalne, zaś tytułowy obraz robi niesamowite wrażenie. Od razu skojarzył mi się on z piekłem Hieronima Boscha. Natomiast dzięki zabiegowi literackiej retrospekcji morderca nie jest kolejnym jednowymiarowym przestępcą. [...] Kolejną zaletą całego cyklu jest fascynująca, barwna i niezwykła plejada postaci. W omawianym tomie prócz starych bohaterów pojawia się kilku epizodycznych. Między innymi mamy aż dwóch demonicznych osobników. Zarówno pod względem wyglądu jak i charakteru wzbudzają od razu niechęć. Samuraj o imieniu Te każdemu przegranemu przeciwnikowi ucina rękę, zaś wysłannik Portugalii ma twarz samego Mefistofelesa. To nie koniec ciekawostek, bo pojawia się też nowy, intrygujący demon – kappa. [...] Kolejny tom Usagiego zachwycił mnie pod każdym względem. Oprawa graficzna jak zawsze prezentuje wysoki poziom. Pod względem fabuły czy bohaterów nie mam żadnych zastrzeżeń. To wręcz trochę nudne, że ponownie mogę jedynie się zachwycać i nie jestem w stanie wskazać żadnej wady tego tomu. Co prawda liczyłem, że będę mógł wystawić swoją pierwszą w życiu dychę, ale niestety zabrakło mi po pierwsze Gena, a po drugie historii na miarę Kręgów (Usagi Yojimbo. Początek tom 2).

Cała recenzja:
https://ostatniatawerna.pl/kryminale-zagadki-z-usagim-recenzja-komiksu-usagi-yojimbo-saga-t-8/

Oto już dziesiąty zbiorczy tom przygód długouchego ronina. Mamy tu zaprawdę bardzo dużo genialnej treści, chociażby w dwóch opowieściach powraca inspektor Ishida. Pierwsza koncentruje się na podwójnym morderstwie w karczmie. Zaciekawiła mnie ta kryminalna historia, w sumie do samego końca nie byłem pewien, kto zamordował. Natomiast Piekielne Malowidło, czyli druga opowieść...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
767
210

Na półkach:

Tom 8 sagi składa się z trzech „zeszytów”: „200 posążków Jizo”, „Złodzieje i szpiedzy” oraz „Piekielne malowidło”. W pierwszy zeszycie Usagi spotyka po raz kolejny inspektor Ishidę, który tym razem ściga banda Kaby i jego brata Hayi. Jest w tych opowieściach zmaganie się z bandytami, ale i japońskie pojmowanie honoru i piękna. W drugim zeszycie spotykamy starych znajomych: Kitsune oraz Chizu, i jak w najlepszej kuchni Stan Sakai łączy stare, ulubione smaki z nutą sentymentu, z nowymi zaskakującymi doznaniami. Wreszcie trzeci porusza dla nas zapominany, dla czasów zaś feudalnych kluczowy problem głodu. Znów też pojawia się inspektor Ishida, oraz tajemnica morderstw w klasztorze buddyjskim... Wisienką na torcie są też wątki europejskie i różne spojrzenie na Europę. Można tu odnaleźć historię inspirowaną opowiadaniem ze zbioru Lafcadia Hearna „Kwaidan, czyli opowieści niesamowite”. Czy to znaczy, że Sakai traci pomysły? Jak powiedział mi kiedyś miłośnik japońskich komiksów i zarazem właściciel sklepów z nimi: „jak się oglądało stare japońskie filmy to może w Usagim znaleźć wiele znajomych wątków”. Mimo to, autor potrafi nadać im własny koloryt i w niezwykły sposób przybliża ten azjatycki kraj.

Tom 8 sagi składa się z trzech „zeszytów”: „200 posążków Jizo”, „Złodzieje i szpiedzy” oraz „Piekielne malowidło”. W pierwszy zeszycie Usagi spotyka po raz kolejny inspektor Ishidę, który tym razem ściga banda Kaby i jego brata Hayi. Jest w tych opowieściach zmaganie się z bandytami, ale i japońskie pojmowanie honoru i piękna. W drugim zeszycie spotykamy starych znajomych:...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1327
423

Na półkach:

Usagi to jak zwykle piękna opowieść i przedstawienie różnych faktów z ogólnego życia w Japonii. Bardzo ciekawe historie dzięki którym jak zwykle można się dowiedzieć czegoś związanego z pozoru zwykłym życiem mieszkańców. Historia pokazuje, że przekazywane z pokolenia na pokolenie tajniki mają znaczenie i wpływają na jakoś produktu, tak jak w przypadku opowieści o produkcji sosu sojowego. Historia pokazuje że, że dany ród zajmując się poszczególnym zajęciem doprowadzał je do perfekcji.

Usagi to jak zwykle piękna opowieść i przedstawienie różnych faktów z ogólnego życia w Japonii. Bardzo ciekawe historie dzięki którym jak zwykle można się dowiedzieć czegoś związanego z pozoru zwykłym życiem mieszkańców. Historia pokazuje, że przekazywane z pokolenia na pokolenie tajniki mają znaczenie i wpływają na jakoś produktu, tak jak w przypadku opowieści o produkcji...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

69 użytkowników ma tytuł Usagi Yojimbo Saga. Księga 8 na półkach głównych
  • 49
  • 20
37 użytkowników ma tytuł Usagi Yojimbo Saga. Księga 8 na półkach dodatkowych
  • 19
  • 5
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Stan Sakai
Stan Sakai
Stan Masahiko Sakai - amerykański autor komiksów pochodzenia japońskiego. Absolwent Uniwersytetu Hawajskiego w Honolulu (sztuki piękne) i Art Center College of Design w Pasadenie. Sławę przyniósł mu cykl komiksów pt. "Usagi Yojimbo", czyli przygody królika-samuraja. Do dnia dzisiejszego na polski przetłumaczono 22 z 23 tomów serii. Stan Sakai dwukrotnie odwiedził Polskę. Najpierw w październiku 2004 roku był na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi, a w kwietniu 2008 roku przyjechał do Krakowa, Katowic i Warszawy. Żona: Sharon.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nasze potyczki ze złem Mike Mignola
Nasze potyczki ze złem
Mike Mignola Warwick Johnson-Cadwell
"Nasze potyczki ze złem" to kontynuacja przygód profesora J.T. Meinhardta i jego asystenta, pana Knoxa, którzy tym razem, wspierani przez nieustraszoną łowczynię wampirów, Mary Van Sloan, stawiają czoła wampirom, wilkołakom i innym nocnym kreaturom. Album, choć zachowuje lekki i humorystyczny ton, oferuje również głębsze spojrzenie na naturę zła i cenę, jaką płacą ci, którzy z nim walczą. Mignola i Johnson-Cadwell ponownie łączą siły, tworząc serię krótkich opowieści, które nie tylko bawią, ale i skłaniają do refleksji. Każda historia, choć pozornie prosta, zawiera nieoczekiwane zwroty akcji i intrygujące interpretacje klasycznych motywów. Przykładem może być "inteligentny" wilkołak, który używa noża zamiast pazurów, aby ukryć swoje zbrodnie, co przypomina o słynnej maksymie Nietzschego dotyczącej walki z potworami. Postacie, choć na pierwszy rzut oka wydają się nieporadne i komiczne, kryją w sobie głębszy tragizm. Profesor Meinhardt i pan Knox, mimo swoich nieudolnych starań, nieświadomie przyczyniają się do upadku wrogów. Ta ironiczna dynamika sprawia, że ich przygody są zarówno zabawne, jak i przejmujące. Mary Van Sloan, jako nowy członek zespołu, wnosi dodatkowy wymiar do historii, pokazując determinację i umiejętności prawdziwego łowcy. Ilustracje Warwicka Johnson-Cadwella są charakterystyczne i mogą budzić mieszane uczucia. Jego styl, pełen karykaturalnych, kanciastych sylwetek i groteskowych scen, doskonale oddaje ton opowieści, choć nie każdemu przypadnie do gustu. Niemniej jednak, kreska ta idealnie pasuje do surrealistycznej i humorystycznej atmosfery komiksu, dodając mu unikalnego uroku. "Nasze potyczki ze złem" to lektura, która łączy horror z komedią w niezwykle udany sposób. Choć fabuła nie jest skomplikowana, a postacie stereotypowe, komiks oferuje coś więcej niż tylko prostą rozrywkę. To refleksja nad naturą zła i nieprzewidywalnością życia, która sprawia, że czytelnik zatrzymuje się na chwilę, aby zastanowić się nad losem bohaterów. Przyjemność 3,7/5 Styl: 3,5/5 Historia: 3,9/5 Ocena: 3,66/5 goodreads - 4/5 thestorygraph - 3,75/5 lubimyczytac - 7/10
temptershell - awatar temptershell
ocenił na101 rok temu
Invincible 11 Robert Kirkman
Invincible 11
Robert Kirkman Cory Walker Ryan Ottley
Jestem zwolennikiem krótszych, zamkniętych historii, najlepiej w obrębie pojedynczej powieści czy jednego sezonu serialu. Pamiętam swoje rozczarowanie, gdy odkryłem, że któryś z kolei sezonów „The Walking Dead” ponownie wykorzystuje dobrze już znany schemat - dalsze oglądanie okazało się dla mnie nudne, ponieważ przeczuwałem, co się wydarzy. „Invincible” cierpi na coś podobnego. W tomie jedenastym ponownie mamy do czynienia z sytuacją, w której główny bohater znika na nie wiadomo jak długo, a potem wraca i okazuje się, że pozmieniało się wieeele rzeczy. Tym razem uwięziła go istota, oferująca Niezwyciężonemu szansę ponownego przeżycia swojego życia i podjęcia lepszych wyborów. Przeniosła go w czasie do początków jego bohaterskiego życia i Mark mógł zapobiec wielu tragediom, ponieważ wiedział o tym, co i kiedy się wydarzy. Jednakże ponownie towarzyszyła mi myśl, że superbohaterowie nie powinni zakładać rodzin, nie powinni mieć nikogo bliskiego, ponieważ często przedkładają swój interes nad dobro ludzkości. Tak też było w tym przypadku - Niezwyciężony nie chciał lepszej wersji rzeczywistości, nie chciał naprawić wszystkich błędów, ponieważ w tej wersji nie byłoby jego córeczki, którą kocha nad życie. I ja to rozumiem - w życiu trzeba być egoistą i kierować się swoim dobrem. Czy można mieć pretensje do Marka, że wybrał rodzinę? Można, w końcu jest superbohaterem i powinien wykorzystywać swoje umiejętności do czynienia dobra. Tylko czy jako ludzkość mielibyśmy prawo do oczekiwania czegoś takiego od osoby, która także jest człowiekiem (tu akurat przedstawicielem innej rasy, ale jednak wychowanym w połowie przez człowieka),tylko że z mocami? Czy byłby nam coś winien, bo urodził się jaki się urodził? Niezwyciężony podjął kontrowersyjną decyzję, pokierowaną osobistym interesem. Dlatego nie do końca rozumiem, dlaczego później przeszkadzały mu poczynania Robota, który z kolei kierując się dobrem ludzkości, postanowił przejąć kontrolę nad Ziemią i doprowadził do rozwoju gatunku ludzkiego, pozbył się przestępczości et cetera. Czy nie o to Mark walczył przez całe swoje życie? Co z tego, że ktoś rządzi z ukrycia, skoro ludziom żyje się po prostu lepiej?
cyberpunkowy neuromantyk - awatar cyberpunkowy neuromantyk
ocenił na74 miesiące temu
Invincible 10 Robert Kirkman
Invincible 10
Robert Kirkman Ryan Ottley
Trochę odgrzewanych wątków. Invincible utknął w innym wymiarze, udało mu się wrócić, nie było go przez kilka miesięcy i ponownie zauważa, co się zmieniło przez ten czas. Nie wiem, który to już raz, ale recykling motywów jest iście męczący. Tak samo jak to, że musi bronić swojej rodziny, która jest bezbronna wobec złola, którym okazał się jeden z jego dotychczasowych sprzymierzeńców - ten sam, przez którego Mark utknął na długi czas w świecie równoległym. Tylko że to też niejaki odświeżenie starego wątku. Robot postanawia dokonać czegoś złego w imię większego dobra, superbohaterowi mu się przeciwstawiają, chociaż nie wszyscy. No i kto by się spodziewał, że puszczony wolno złol postanowi zrobić wszystko, żeby się zemścić i zacznie tworzyć swoją własną armię z wykorzystaniem bardzo szybko dojrzewającej rasy? Trochę to rozumiem - po co autor ma się męczyć i wymyślać coraz to nowsze zagrożenia, skoro wystarczy nie zabijać superzłoczyńców i pozwolić im wracać do jakiś czas? Fajnym wątkiem jest walka z udziałem Battle Beasta, który wreszcie spotkał godnego przeciwnika. Rysownik bardzo dobrze się spisał z przedstawieniem zmagań. Podobała mi się też historia z udziałem dziecka Eve i Niezwyciężonego, którzy opuścili Ziemię w poszukiwaniu cennego spokoju. Który trudno znaleźć na planecie z zupełnie obcą kulturą, jedzeniem et cetera. Ale najbardziej zapadającym w pamięć wątek jest gwałt dokonany na głównym bohaterze. Nie, żebym niezdrowo ekscytował się czymś takim, jednakże bardzo podziwiam Kirkmana za podjętą próbę zmierzenia się z tak trudnym tematem. Przedstawienie go z perspektywy mężczyzny jest krokiem w stronę zwiększenia świadomości, że panowie także mogą zostać ofiarami gwałtu. I że to wcale nie jest powód do śmieszkowania. Spodobała mi się próba wejścia w psychikę takiej osoby, która obwinia się za to, co się stało. Że ma wyrzuty sumienia, że nie starała się wystarczająco mocno, żeby uciec przed napastniczką, że nie zrobiła czegoś więcej, żeby to powstrzymać. W której głowie pojawiają się myśli, że może tak naprawdę podświadomie też tego chciała, dlatego nie opierała się na tyle, by zniechęcić gwałcicielkę. Która źle reaguje na dotyk najbliższej mu osoby i nie jest w stanie wydusić z siebie słowa o tym, co przeszła.
cyberpunkowy neuromantyk - awatar cyberpunkowy neuromantyk
ocenił na78 miesięcy temu
Usagi Yojimbo Saga. Księga 7 Stan Sakai
Usagi Yojimbo Saga. Księga 7
Stan Sakai
Nie będzie chyba żadnej niespodzianki, jeśli napiszę, że siódmy tom – podobnie jak poprzednie, które recenzowałem – bardzo przypadł mi do gustu. Choć początkowo miałem poczucie pewnej wtórności. W końcu w prawie każdym opowiadaniu mamy podobną formułę, a Usagi dobywa miecz o wiele częściej niż płatny zabójca czy najemnik. Zatem co powoduje, że każdy tom o przygodach długouchego ronina jest unikatowy? Intrygujące, niesamowite i oryginalne historie, a do tego barwna plejada bohaterów. Co prawda Usagi powalający dziesiątki przeciwników nie robi już takiego wrażenia jak za pierwszym razem, ale Stan Sakai ma po prostu masę świetnych pomysłów. [...] Stan Sakai jest niebywale uzdolnionym rysownikiem. Poprzednio zachwycałem się scenami w deszczu, również i w tym tomie wypadają one genialnie. Podoba mi się wygląd demonów czy nieumarłych. Nie sposób tu przyczepić się do czegokolwiek. Zresztą wydanie też prezentuje wysoki poziom. Za niecałe dziewięćdziesiąt złotych (a może je nabyć i o wiele taniej) otrzymujemy ponad pięćset stron doskonałej rozrywki. Podobnie jak miało to miejsce wcześniej, tak i w tomie siódmym jest parę dodatków: Notatki Stana Sakaia – ciekawostki z Kraju Kwitnącej Wiśni, a także galeria okładek. Najlepiej zaś prezentuje się plakat na 25-lecie, na którym zobaczymy wszystkich najważniejszych bohaterów całej serii. Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/nadchodza-umarli-recenzja-komiksu-usagi-yojimbo-saga-t-7/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na95 miesięcy temu
Wonder Woman: Martwa ziemia Mike Spicer
Wonder Woman: Martwa ziemia
Mike Spicer Daniel Warren Johnson
Nie ukrywam: Daniel Warren Johnson to jeden z moich ulubionych twórców i Wonder Woman: Martwa Ziemia jest kolejnym dowodem na to, że facet ma bardzo wyrazisty styl. I właśnie dlatego od razu zaznaczę — to nie jest komiks robiony z myślą o zagorzałych fanach Wonder Woman. To komiks dla tych, którzy lubią DWJ i jego twórczość. Jasne, mamy tu bohaterów i lokacje z uniwersum DC, ale całość spokojnie można czytać jako zamkniętą, niezależną opowieść. Diana budzi się po długim śnie, a świat, który znała, już nie istnieje. Ziemia została dosłownie przeorana wojną nuklearną, a ona sama nie pamięta, jak do tego doszło. W trakcie wędrówki poznaje grupę nowych towarzyszy i razem próbują odkryć prawdę o tym, co się wydarzyło. Historia dość szybko skręca w stronę klasycznego postapo. Wonder Woman staje się liderką lokalnej społeczności i musi poprowadzić ją do ziemi obiecanej. Jest tu sporo pobocznych wątków, świat jest fajnie rozbudowany, a całość czyta się naprawdę dobrze. Fani DC dostaną też kilka smaczków, które wywołają uśmiech. Nie wszystko jednak działa idealnie. Choć pojawia się sporo wątków obyczajowych, to emocjonalnie nie uderzają one tak mocno, jak w innych komiksach Johnsona. Tu czuć lekki niedosyt. Na szczęście pomysłów jest tyle, że komiks co chwilę potrafi zaskoczyć. Od strony wizualnej to absolutna jazda bez trzymanki. Dynamiczne kadry, intensywne kolory, charakterystyczna kreska i kompozycje, które aż kipią energią. DWJ w swoim żywiole. Bardzo solidna, momentami świetna pozycja. Jeśli lubicie twórczość DWJ, to śmiało czytajcie. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DTNAHybDCFE/?igsh=ZDM2b3E3cGx5emF6
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na83 miesiące temu
Usagi Yojimbo Saga. Księga 6 Stan Sakai
Usagi Yojimbo Saga. Księga 6
Stan Sakai
Stan Sakai stworzył niesamowitą serię. Przygody długouchego ronina wciągnęły mnie, jak żaden inny komiks. O szóstym tomie mógłbym powiedzieć naprawdę wiele dobrego, ale tak naprawdę byłoby to powtarzanie kwestii, które pojawiły się w moich wcześniejszych recenzjach. Główny bohater prezentuje się po prostu znakomicie i zachwycanie się nim za każdym razem nie ma sensu. Podobnie sytuacja wygląda z genialną kreską Stana Sakaia. Widać jaki ogrom pracy musiał włożyć autor w stworzenie tego komiksu – nie sposób nie docenić wszelkich detali, jakie pojawiają się na kadrach. Zamiast więc chwalić znów te same elementy, które trzymają cały czas bardzo dobry poziom, skupię się na nowych postaciach i najciekawszych przygodach Usagiego. [...] Skoro wszystkie tomy Usagiego Yojimbo są świetne, to dlaczego warto sięgnąć akurat po księgę szóstą? Odpowiedzieć na to pytanie nie jest tak łatwo, bo mnie osobiście wiele elementów zachwyciło w tej pozycji. Po pierwsze powraca Jei, czyli jeden z ważniejszych antagonistów całej serii. Usagi nie raz się już z nim mierzył, ale tym razem demon zamieszkał w ciele Inazumy. Na dodatek za jej głowę wyznaczono nagrodę, a więc poluje na nią cała masa najemników. Historia jest dynamiczna, pełna ciekawych zwrotów akcji, a co najważniejsze na scenę wkraczają dwaj nowi bohaterowie. Bezdomny Pies to łowca nagród, rywal Gena, a zarazem jego sojusznik. Ich relacja jest zadziwiająca, skaczą sobie do gardeł, a z drugiej strony często ze sobą współpracują, co niestety zwykle nie prowadzi do niczego dobrego. Prócz niego na Inazumę poluje także tajemniczy samuraj, który nie cofnie się przed niczym, byle ją dopaść. Najciekawszy w tym tomie jest motyw snów, koszmarów. Niezwykle przerażająco, a także intrygująco prezentują się choćby majaki Usagiego. Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/polowanie-na-inazume-recenzja-komiksu-usagi-yojimbo-saga-t-6/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na95 miesięcy temu
Invincible 12 Robert Kirkman
Invincible 12
Robert Kirkman Cory Walker Ryan Ottley
Dotarłem do końca serii. Ostatni tom jest taki, jakiego można było się spodziewać - dochodzi do Ostatecznych Walk z Głównymi Złymi, którzy nie odpuszczają i chcą się zemścić/udowodnić swoje racje. I można się znowu denerwować, że szkoda, że ci dobrzy nie są bardziej bezwzględni i nie zabili jednego złego, gdy była ku temu idealna okazja, dzięki temu ten był w stanie zebrać siły i zaatakować ponownie, tym razem zabijając jedną z ważniejszych postaci... ale może o to chodziło? By pokazać rasie bezwzględnych kosmitów, że da się żyć inaczej, że można się zmienić i wcale nie trzeba podbijać wszystkiego, co się tylko pojawi na horyzoncie. Podsumowując, autor historii na przestrzeni różnych tomów poruszał ciekawe i często dojrzałe zagadnienia. Szkoda tylko, że z czasem zaczął powielać różne wątki. Nie znam się na komiksach o superbohaterach, więc trudno mi powiedzieć, czy tak jest także w przypadku innych suberbohaterów i to po prostu pewny znak rozpoznawczy tego gatunku. Dla mnie było to męczące, gdy któryś raz z kolei pojawiał się ten sam motyw z bardzo podobnymi skutkami. Czy polecam? Chyba tak - to wciąż najfajniejsza superbohaterska rzecz, z którą miałem do czynienia. Na pewno w przyszłości poszperam w poszukiwaniu bardziej dojrzałych historii z udziałem Batmana, Supermana czy innych herosów.
cyberpunkowy neuromantyk - awatar cyberpunkowy neuromantyk
ocenił na73 miesiące temu
Invincible 9 Robert Kirkman
Invincible 9
Robert Kirkman Ryan Ottley
Zacznę od tego, że żałuję, iż wątek Niezwyciężonego pozbawionego superbohaterskich mocy nie został pociągnięty dłużej. Myślę, że to byłoby ciekawe, móc wejść w psychikę postaci, która do tej pory była, no cóż, niezwyciężona, i nagle przestała nią być - nie jest supersilna, tylko zwyczajnie silna jak młody mężczyzna, więc do przeniesienia kanapy potrzebuje dodatkowej osoby. Nie jest superszybka, więc na zakupy musi pojechać komunikacją zbiorową albo samochodem, co wiąże się z korkami. To drugie akurat trochę nadrobiła Atom Eve, która również niejako została pozbawiona możliwości używania swoich mocy. A tak to ciąg dalszy tego samego, tyle że więcej: Niezwyciężony podejmuje decyzje, które w jego mniemaniu są słuszne, a gdy okazuje się, że wcale tak nie jest (ponieważ został oszukany bądź źle ocenił sytuację),to łapie ogromnego doła i zaczyna wątpić w samego siebie, w to, czy powinien być dalej superbohaterem et cetera. To jak najbardziej jest ciekawe zagadnienie, jednakże powtarzane w praktycznie każdym tomie... Z drugiej strony rozumiem rozterki głównego bohatera - sam często wątpię, czy to, co robię hobbystycznie, ma jakikolwiek sens. Jednak na Niezwyciężonym ciąży o wiele większa odpowiedzialność, gdy przez jedną taką „pomyłkę” mogą zginąć setki tysięcy czy nawet miliony osób. Powraca też jeden ze starych (nie)przyjaciół. Doszedłem do wniosku, że superbohaterowie nie powinni zakładać rodzin, które zawsze stanowią ich słabe punkty. Jeśli nie możesz pokonać superbohatera, zagroź jego bliskim. To z kolei doprowadza mnie do innej konkluzji - superbohaterowie powinni zabijać superłotrów. Gdy widzę, że superzłoczyńca kolejny raz wydostaje się z więzienia i atakuje ludzi, dochodzi do kolejnej walki pomiędzy łotrem a bohaterem, w trakcie której cierpią miasta i ich mieszkańcy, to jestem zdania, że herosi powinni doprowadzać sprawy do końca. Może byłoby to dobitną przestrogą, że nie ma co zadzierać z superbohaterami, gdy najpewniej skończy się to śmiercią, a nie zamknięciem w więzieniu, z którego prędzej czy później uda się uciec. Spodobała mi się drobna sugestia ze strony autora, w jednej scenie, zapowiadająca kolejną interesującą mnie historię. Na tyle interesującą, że po skończeniu tego tomu zacząłem czytać kolejny. I szczęśliwie wątek, który zajął połowę poprzedniego tomu i który niemożebnie mnie wynudził, nie został wyjaśniony/wprowadzony na marne.
cyberpunkowy neuromantyk - awatar cyberpunkowy neuromantyk
ocenił na78 miesięcy temu
Dorwać Ramireza - Akt II Nicolas Petrimaux
Dorwać Ramireza - Akt II
Nicolas Petrimaux
Drugi tom "Dorwać Ramireza" (Akt II) autorstwa Nicolasa Petrimaux to kontynuacja projektu, który już w pierwszej odsłonie ujawnił ambicje wykraczające daleko poza ramy klasycznego komiksu sensacyjnego. Wciąż pobrzmiewa tu Tarantino - może nie w reżyserii, ale w duchu jego scenariuszy, jak w "Prawdziwym romansie". Wciąż czuć też klimat "Breaking Bad", a zwłaszcza "Zadzwoń do Saula". Powstaje z tego koktajl o wielu składnikach: komedia, akcja, dużo dramatycznych spięć, a w drugim akcie także kilka istotnych odpowiedzi. Z jednej strony to komedia przypadku, z drugiej - komedia sensacyjna o wyjściu z przypisanej roli. A może raczej opowieść o tym, że inni widzą nas w jakimś miejscu we wszechświecie (najczęściej rodzice),podczas gdy my z własną pasją dryfujemy w zupełnie innym gwiazdozbiorze. Przypomniał mi się od razu seans innego filmowego klasyka: "Skrzydełko czy nóżka" z 1976 roku, z Louisem de Funèsem. Tam Gerard, syn słynnego mistrza kuchni, marzył nie o gwiazdkach Michelin, lecz o występach w cyrku. Podobieństwo do "Dorwać Ramireza" jest znaczące. W komiksie bowiem wszyscy widzą w Ramirezie mordercę. Owszem, rodzinne koneksje w drugim tomie są już jasne, ale on sam wciąż wydaje się nie na swoim miejscu. I na tym poprzestanę, by nie zdradzać więcej. Energia, cyfrowa precyzja, szalony montaż - można by napisać, że nic się tu nie zmieniło. Ale to nieprawda. Nicolas Petrimaux wyraźnie podkręca tempo (50 stron więcej materiału!). Scena strzelaniny na stacji benzynowej zamienia się w kalejdoskop najlepszych ujęć rodem z blockbusterów. Czuć, że "Dorwać Ramireza" oddycha gatunkowym kinem, ale jednocześnie nieustannie igra z pastiszem. Autor uderza z większym rozmachem a wątki rozbiegają się i zderzają jak bile po pierwszym uderzeniu w bilardzie. Bohater o gęstym wąsie jest ścigany jednocześnie przez meksykańskich bandziorów i policję, wikłając się w coraz bardziej absurdalne, a zarazem widowiskowe sytuacje. Formalnie album wciąż pulsuje kolorem, mieni się nawiązaniami i inspiracjami, a do tego jest wypełniony easter eggami. Warto zatrzymać wzrok na detalach, wodzić nim po kadrach. To uniwersum jest starannie zaprojektowane. Ponownie pojawia się multimedialny sztafaż: reklamy, przedruk czasopisma (z naprawdę zabawną treścią),kody QR, plakaty filmowe. Wszystko współgra tu idealnie, a miłość autora do własnego dzieła jest wyczuwalna na każdej stronie. Najważniejsze jednak, że to nie koniec przygody. "Dorwać Ramireza" kończy się w drugim akcie pełnokrwistym cliffhangerem, jak rasowy serial. A ponieważ to album wyjątkowo esencjonalny, po cichu liczymy, że przed nami jeszcze kilka odcinków.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na83 miesiące temu
Pulp Ed Brubaker
Pulp
Ed Brubaker Sean Phillips
„Pulp” autorstwa Eda Brubakera i Seana Phillipsa to opowieść o Maxie Winterze, człowieku, który swoje najlepsze lata ma już dawno za sobą. Max utrzymuje się z pisania opowiadań o kowbojach dla magazynu, ale jego życie nie jest usłane różami. Kiedy oddaje swoją ostatnią historię, szef wręcza mu wynagrodzenie, jednocześnie informując o obniżeniu stawki. Wracając do domu, Max staje w obronie osoby napadniętej przez bandę rzezimieszków. Niestety, kończy się to dla niego fatalnie – zostaje dotkliwie pobity, traci ciężko zarobione pieniądze, a na domiar złego dostaje zawału serca. To wydarzenie staje się punktem zwrotnym w jego życiu. Poczucie przemijania, świadomość, że nie zostawi po sobie nic swojej żonie, a także nostalgia za dawnymi latami popychają go do desperackiej decyzji – planuje napad. Jednak w ostatniej chwili powstrzymuje go tajemniczy człowiek, który proponuje mu udział w napadzie, mogącym przynieść znacznie większe zyski. „Pulp” to krótki, ale niezwykle intensywny komiks. Brubaker i Phillips zgrabnie łączą elementy westernu z refleksją nad starzeniem się, przemijaniem i próbą odnalezienia sensu w życiu. Szczególnie interesujący jest twist związany z przeszłością głównego bohatera, który dodaje historii głębi. Jedynym minusem jest długość – komiks pozostawia niedosyt, a ja z chęcią przeczytałbym prequel, który opowiedziałby o młodości Maxa. Brubaker i Phillips w klasycznym westernie? To mogłoby by się udać.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na72 miesiące temu
Szeryf Babilonu Mitch Gerads
Szeryf Babilonu
Mitch Gerads Tom King
Tom King królem. To już chyba wiecie. Czego od niego nie przeczytałem, to robiło robotę poziomem obyczajowości, emocjonalności, mimo że historie zawsze były wpisane w konwencje, którym zazwyczaj nie po drodze z tymi wartościami: choćby marvelowski „Vision” czy „Mister Miracle” od DC. „Szeryfa Babilonu” kupiłem trochę z przypadku. To znaczy, planowałem go kiedyś nabyć, ale akurat się zdarzyło że odwiedziłem @centrumkomiksu jakiś czas temu i poprosiłem o polecenie (dosłownie) „jakiegoś ponurego gnojka”. I tak został włożony w moje dłonie „Szeryf”. Otóż okazuje się, że po 11 września Tom King przez jakiś czas służył w CIA. I komiks ten mocno doświadczeniami z tej służby był inspirowany. Jest to komiks o Amerykanach w Iraku; jak się można spodziewać, kolorowo nie jest. Jak to po ataku terrorystycznym. Niepokój, nieufność, pochopność. Strach. Łatwość w podejmowaniu okrutnych w skutkach decyzji. Łatwość w pociąganiu za spust. Obserwujemy policjanta zakontraktowanego przez wojsko aby szkolić lokalną policję w Zielonej Strefie, którego jeden z podopiecznych zostaje zamordowany. Mężczyzna, jak się można spodziewać, próbuje znaleźć osobę odpowiedzialną, co pokieruje go w objęcia zaskakujących ludzi i okoliczności. Bardzo wielowymiarowy to komiks, z bogactwem relacji, nieoczywistych sojuszy i odcieni szarości. Sporo tu o religii, religii jako broni, jako tarczy, jako pretekście. O fanatyzmie, ale i świadomym wykorzystaniu ładnych słówek. Ale też o wielu innych rzeczach: rodzinie, odpowiedzialności, Tom King umie pisać oddychających, prawdziwych i autentycznych w swojej ewolucji bohaterów i tworzyć dla nich głębokie dylematy. Jeśli coś odróżnia ten komiks na tle poprzednich recenzowanych tu Kingów, to zbudowanie przez autora niesamowicie wyrazistej i złożonej tożsamości samego miejsca akcji. Wypala ono obrazy w pamięci, czasem przeraża, ale też zachwyca skrupulatnie zarysowanym charakterem. Polecam. Mocno. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na76 miesięcy temu
Invincible 7 Robert Kirkman
Invincible 7
Robert Kirkman Cliff Rathburn Ryan Ottley
Ten tom podobał mi się najmniej z dotychczasowych przeczytanych. Przede wszystkim: wreszcie dochodzi do wyczekiwanej wojny z Viltrum. Problem w tym, że w moim mniemaniu została przedstawiona bardzo chaotycznie i zbyt szybko się zakończyła - nie obraziłbym się, gdyby ten wątek, po tak długich zapowiedziach, został rozciągnięty na cały tom. Kolejnym problemem jest to, że Niezwyciężony rzeczywiście jest niezwyciężony. Wiem, jak to brzmi, jednakże parasol ochronny obejmuje także pozostałych ważnych dla fabuły bohaterów, co całkowicie zmienia wydźwięk Bardzo Poważnej Wojny i uświadomienie sobie przez Marka, że nie wszyscy mogą z niej wrócić. Niby ktoś tam ginie, ale nie do końca, ponieważ można go uratować. Trudno się przejmować losem bohaterów. Chociaż nie ukrywam, że w pewnym momencie wyrwało mi się z ust ciche „o kurwa” po zobaczeniu, co się wydarzyło na kolejnej stronie komiksu. Z zeszytu na zeszyt historia staje się coraz bardziej krwawa i brutalna, jak gdyby Kirkman po początkowych „bezpiecznych” zeszytach wyrobił sobie na tyle mocną pozycję, że pozwolono mu przedstawiać fabułę po swojemu. Nie każdemu może się spodobać taka zmiana klimatu, co jak najbardziej rozumiem, jednakże sam nie mam nic przeciwko widokowi wypadających flaków i oderwanych rąk. Mimo że niespecjalnie przepadam za gore, tak tutaj świetnie to pasuje. W końcu mamy do czynienia z rasą bezwzględnych kosmitów. Bardzo spodobało mi się otwarte zakończenie wątku Viltrumitów i mam nadzieję, że w kolejnych tomach autor wrócił do niego, żeby pokazać, co z tego wszystkiego mogło wyniknąć. Co mi się nie do końca spodobało, to dalsze perypetie Marka już po powrocie na Ziemi. Ponownie pojawiają się wątpliwości, czy rzeczywiście słusznie postępuje, próbując ratować ludzi przed zagrożeniem, jednocześnie narażając ich na to zagrożenie. Wystarczy przypomnieć sobie walkę Marka z jego ojcem albo chociażby z poprzedniego tomu z Conquestem, kiedy spora część miasta uległa zniszczeniu. To ogółem ciekawy wątek, z którym do tej pory nie spotkałem się w innych superbohaterskich dziełach (z drugiej strony nie jestem też znawcą podobnych tekstów),że główny bohater w ogóle zastanawia się, czy rzeczywiście jest bohaterem. Kolejne takie wątpliwości trochę mnie zmęczyły, ponieważ do tej pory Invincible nic z nimi nie robił, oprócz narzekania właśnie - spodziewałem się, że teraz będzie identycznie. Tym większe było moje zdziwienie, gdy tom zakończył się niespodziewanym zwrotem akcji. Mimo że wciąż śledzę historię z dużym zaangażowaniem, tak tom według mnie jest wyraźnie słabszy od poprzednich. JEDNAKŻE nie mogę się doczekać kolejnych sezonów ekranizacji, ponieważ jestem bardzo ciekawy, jak zostanie zrealizowana wojna z Viltrum.
cyberpunkowy neuromantyk - awatar cyberpunkowy neuromantyk
ocenił na611 miesięcy temu
Spider-Man. Historia Życia Mark Bagley
Spider-Man. Historia Życia
Mark Bagley Chip Zdarsky
„Spider-Man: Historia życia” to jeden z najbardziej oryginalnych komiksów o Pająku, jakie powstały. Punkt wyjścia jest prosty, a jednocześnie genialny: co jeśli Spider-Man starzałby się normalnie, dekada po dekadzie, od lat 60. aż po współczesność? Bez resetów, bez wiecznej młodości, bez cofania czasu. Fabuła prowadzi Petera Parkera przez kolejne etapy życia. Zaczynamy w latach 60, od klasycznych początków Spider-Mana, a potem każda kolejna historia rozgrywa się w następnej dekadzie. Peter dorasta, zakłada rodzinę, mierzy się z polityką, wojną, technologią i coraz cięższym brzemieniem odpowiedzialności. Jego decyzje mają konsekwencje, a czas działa dokładnie tak jak w prawdziwym życiu, nie pyta o zgodę. To, co robi ten komiks wyjątkowym, to skupienie się na człowieku, a nie ikonie. Spider-Man nie jest tu wiecznie tym samym bohaterem. Zmienia się jego charakter, podejście do heroizmu, relacje z bliskimi i samym światem. Pojawiają się znani wrogowie i kluczowe wydarzenia z historii Marvela, ale pokazane w zupełnie nowym, dojrzalszym kontekście. Powiem wprost: to jest naprawdę bardzo fajny komiks. Aż się nie spodziewałem, że wciągnie mnie tak bardzo. Jest mądry, emocjonalny, momentami gorzki, ale cholernie satysfakcjonujący. To Spider-Man dla czytelników, którzy dorośli razem z nim. Ocena: 9/10 Świetny pomysł, świetne wykonanie i historia, która zostaje w głowie długo po przeczytaniu. Jeśli znasz Spider-Mana, musisz to przeczytać. Jeśli nie znasz, to i tak dobry start.
GeekPiotr - awatar GeekPiotr
ocenił na93 miesiące temu

Cytaty z książki Usagi Yojimbo Saga. Księga 8

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Usagi Yojimbo Saga. Księga 8