Napisał Tomasz Jastrun książkę o zaczadzeniu polskich literatów komunizmem w latach 40. i 50. Pozycji na ten temat ukazało się już sporo, począwszy od 'Zniewolonego umysłu' Miłosza, poprzez 'Hańbę domową' Trzandla, 'Czerwoną mszę czyli uśmiech Stalina' Urbankowskiego, wreszcie 'Lawinę i kamienie' Bikont i Szczęsnej. Temat to drażliwy, wystarczy powiedzieć, że między wyżej wymienionymi autorami wybuchały gorące kłótnie. Czy Jastrun coś do tematu dodaje? Raczej wątpię.
Dostajemy opowieści o pisarzach i krytykach zasiedlających tytułowy dom na ulicy Iwickiej w Warszawie: Bohdanie Czeszko, Adolfie Rudnickim, Arturze Sandauerze, Pawle Hertzu, Marianie Brandysie i paru innych. Kiedyś byli popularni, obecnie są kompletnie zapomniani. Ma to formę luźnej gawędy, niestety często autor wchodzi w dygresje i szczegółowe rozważania, na przykład o tym jak pisarze zdobywali prawo jazdy i jeździli różnymi samochodami. Takich mało ciekawych historyjek jest w książce wiele, miałem wrażenie, że Jastrun pisał to dla siebie, a nie dla czytelników.
Oprócz historii o literatach dostajemy opowieść o życiu rodziców autora: Mieczysława Jastruna i Mieczysławy Buczkówny. I jeszcze historie z dzieciństwa w domu przy Iwickiej, które autor spędził z latoroślami innych pisarzy. Dostajemy katalog zabaw, wyliczanek i innych rzeczy. Na swój sposób to interesujące, ale jakieś takie miałkie. Z podobnej gliny noblistka Annie Ernaux ulepiła dzieła znakomite (Lata, Bliscy),ale to nie ta sama liga...
A powody zaczadzenia literatów komunizmem, no cóż, wielki strach: „Ci, którzy byli w ZSRR, doznali wielkiego strachu. Wielki strach przeżywali pisarze podczas niemieckiej okupacji. Wyzwolenie z niej uruchomiło uczucie bezgranicznej wdzięczności. Te wszystkie wielkie uczucia pod presją wielkiej historii zmieniały się w wiarę.” Dalej, umiejętne uwodzenie przez komunistów, chęć publikowania i zaistnienia, względy materialne. Bardzo szybko wielu pisarzy przejrzało na oczy, niemniej złe czyny i dzieła pozostały. I wielu nie chciało o tym pamiętać.
Dosyć ciekawe są wywiady na końcu książki, zwłaszcza z krytykiem Ryszardem Matuszewskim, który usiłuje zrozumieć, dlaczego pisał różne okropności w latach 50. (cytowane mu przez Jastruna). Inne wywiady ze świadkami epoki są miałkie, mówią dużo, ale nic z tego nie wynika.
W sumie nieźle to się czyta, miszmaszowaty charakter książki nadaje jej pewną lekkość, ale też czyni ją nieco powierzchowną.
Opinie i dyskusje o książce Miron, Ilia, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu
Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu
Lubię, jak książki same do mnie przychodzą. Podczas tegorocznej wyprawy sylwestrowej do Krakowa, ta książka czekała na mnie w księgarni. Dokładnie kilka lat temu również w Krakowie nabyłem „ Byliśmy u Kornela. Rzecz o Kornelu Filipowiczu” . Filipowicz całe powojenne życie spędził w Krakowie.
Wielka chwała Justynie Sobolewskiej za ten tom i przypominanie tego polskiego pisarza, prawdziwego Mistrza literatury, a i pewnie życia.
Autorka, poza pokazaniem nowatorstwa Jego twórczości i zachwytów Mu współczesnych, jak choćby Szymborska, Różewicz czy Pilch, pokazuje, jak Filipowicz wyprzedzał swoje czasy w literaturze, pokazując choćby zwierzęta, poruszając wtedy temat uchodźców, podzielonej Polski czy użyczając głosu w literaturze innym, słabszym.
To także fantastyczna opowieść o skomplikowanych losach jednostki na tle Polski XX. wieku. Obie wojny, socrealizm i u kresu życia pisarza pierwsze wolne wybory w roku 1989. Fascynująca jest postać pisarza: niezależny, autorytet, wręcz ostoja dla młodych, ekolog, prekursor na wielu polach, niby abnegat, związany z Jaremianką i Szymborską, przyjaciel Przybosia i Różewicza, do tego, zdaniem wielu, niedoszły polityk i prawdziwy fachowiec w kwestiach technicznych.
Filipowicz żył z kotami, to po Jego śmierci Szymborska napisała wstrząsający wiersz „ Kot w pustym mieszkaniu”, którego nigdy nie chciała czytać na spotkaniach autorskich. To kotka wypowiada w opowiadaniu „ Rozmowy na schodach” kluczowe zdania, które może być mottem całej twórczości Filipowicza : „To wszystko jest śmiechu warte, a może nawet niewarte śmiechu . Najmądrzej jest po prostu być. Nieważne, w jakim miejscu czasie- jeśli w ogóle coś takiego jak czas istnieje. Nic lepszego nie wymyślisz „.
Piękne zdanie i świetna książka Justyny Sobolewskiej.
Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię, jak książki same do mnie przychodzą. Podczas tegorocznej wyprawy sylwestrowej do Krakowa, ta książka czekała na mnie w księgarni. Dokładnie kilka lat temu również w Krakowie nabyłem „ Byliśmy u Kornela. Rzecz o Kornelu Filipowiczu” . Filipowicz całe powojenne życie spędził w Krakowie.
Wielka chwała Justynie Sobolewskiej...
Bardzo fajna książka o fajnym pisarzu. Nieco chaotyczna, dzięki temu jednak niekoturnowa, swojska i ciepła. Spodziewałem się skupienia na partnerce Filipowicza, Nobel oblige, na szczęście to Kornel jest bohaterem książki i na jego postaci koncentruje się autorka.
Dobrze, że Filipowicz wrócił z niepamięci jako postać, i jako autor świetnej prozy (i wierszy, mniej dla niego istotnych).
Bardzo fajna książka o fajnym pisarzu. Nieco chaotyczna, dzięki temu jednak niekoturnowa, swojska i ciepła. Spodziewałem się skupienia na partnerce Filipowicza, Nobel oblige, na szczęście to Kornel jest bohaterem książki i na jego postaci koncentruje się autorka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze, że Filipowicz wrócił z niepamięci jako postać, i jako autor świetnej prozy (i wierszy, mniej dla niego...
Ciekawa historia mało znanego pisarza. Opowiedziana przez pryzmat jego twórczości.
Ciekawa historia mało znanego pisarza. Opowiedziana przez pryzmat jego twórczości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Kornelu Filipowiczu dowiedziałam się w 2018 roku. To wtedy przeczytałam tom jego pięknych opowiadań ze wstępem Justyny Sobolewskiej, potem był wspaniały zbiór jego korespondencji z Wisławą Szymborską. Następnie przeczytałam "Romans prowincjonalny i inne historie". To wszystko upewniło mnie, że pisarz ten został niesłusznie zapomniany i dobrze, że powraca pamięć o nim.
Jego życie przybliżyła mi też książka Agnieszki Daukszy "Jaremianka". Tam jednak najważniejsza była Maria Jarema.
Opowieść Sobolewskiej pokazuje "piewcę polskiej prowincji" i "realistę magicznego", pięknego mężczyznę, zapalonego rybaka i socjalistę, "czujnego obserwatora".
W kolejnych rozdziałach skupia się na ważnych etapach jego życia, pisze o bliskich mu ludziach i zwierzętach, zwłaszcza kotach. Podkreśla jego prostolinijność, miłość do natury, zmysł organizacyjny. Gdy pisze o jego pasji wędkarskiej, przywołuje Otę Pavla, cytując piękne fragmenty jego prozy.
Książka przybliża sylwetkę pisarza i poety; wiersze pisał głównie pod koniec życia. Jest tu trochę czarno - białych zdjęć. Są wspomnienia synów, zwłaszcza młodszego, Marcina. Pojawiają się cytaty z utworów Filipowicza, szczególnie lubię ten z jednego z moich ulubionych opowiadań "Rozmowy na schodach", gdy kotka, chyba Mizia, mówi, że "najmądrzej jest po prostu być".
Cieszę się, że Justyna Sobolewska potwierdziła tą książką ważność i wysoką pozycję Kornela Filipowicza w naszej literaturze.
O Kornelu Filipowiczu dowiedziałam się w 2018 roku. To wtedy przeczytałam tom jego pięknych opowiadań ze wstępem Justyny Sobolewskiej, potem był wspaniały zbiór jego korespondencji z Wisławą Szymborską. Następnie przeczytałam "Romans prowincjonalny i inne historie". To wszystko upewniło mnie, że pisarz ten został niesłusznie zapomniany i dobrze, że powraca pamięć o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybitna pozycja. Nietuzinkowość Kornela wylana została na każdej stronie. Chapeau bas dla autorki.
Wybitna pozycja. Nietuzinkowość Kornela wylana została na każdej stronie. Chapeau bas dla autorki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNuda. Za dużo opisów samej twórczości Kornela Filipowicza i osób z nim związanych za mało o samym życiu pisarza. Więcej się o nim dowiedziałam z książki Agnieszki Daukszy ,,Jaremianka" niż z tej biografii.
Nuda. Za dużo opisów samej twórczości Kornela Filipowicza i osób z nim związanych za mało o samym życiu pisarza. Więcej się o nim dowiedziałam z książki Agnieszki Daukszy ,,Jaremianka" niż z tej biografii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak napisane biografie to ja lubię! Świetna robota. Czyta się tak, jakby Kornel Filipowicz siedział obok i sam opowiadał o kolejach swojego losu. Justyna Sobolewska nie wychodzi przed szereg, robi miejsce swojemu bohaterowi i pozwala, by to on grał pierwsze skrzypce. Bardzo dużo można dowiedzieć się z tej biografii o tym zbyt mało znanym, znakomitym pisarzu. Dobrze, że ostatnio wznawiane są jego książki.
Tak napisane biografie to ja lubię! Świetna robota. Czyta się tak, jakby Kornel Filipowicz siedział obok i sam opowiadał o kolejach swojego losu. Justyna Sobolewska nie wychodzi przed szereg, robi miejsce swojemu bohaterowi i pozwala, by to on grał pierwsze skrzypce. Bardzo dużo można dowiedzieć się z tej biografii o tym zbyt mało znanym, znakomitym pisarzu. Dobrze, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Filipowiczu i Filipowicza mogę czytać zawsze. Filipowicz pisarz, scenarzysta, majsterkowicz,poeta, wędkarz-podróżnik, przyrodnik, przyjaciel, mąż, kochanek, ojciec, socjalista, działacz podziemia, krakowianin z Cieszyna, kucharz. I nie tylko.
O Filipowiczu i Filipowicza mogę czytać zawsze. Filipowicz pisarz, scenarzysta, majsterkowicz,poeta, wędkarz-podróżnik, przyrodnik, przyjaciel, mąż, kochanek, ojciec, socjalista, działacz podziemia, krakowianin z Cieszyna, kucharz. I nie tylko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobry warsztat autorki. Ciekawa pozycja biograficzna. Fajnie jest czytać nieoczywiste biografie.. po lekturze "Jaremianki" Agnieszki Daukszy nie można o Mironie Filipowiczu nie przeczytać. Tym bardzueh, że na półce już leży i czeka biografia "Szymborska. Znaki szczególne" pióra Joanny Gromek-Illg oraz listy Szymborskiej i Filipowicza... :0
Dobry warsztat autorki. Ciekawa pozycja biograficzna. Fajnie jest czytać nieoczywiste biografie.. po lekturze "Jaremianki" Agnieszki Daukszy nie można o Mironie Filipowiczu nie przeczytać. Tym bardzueh, że na półce już leży i czeka biografia "Szymborska. Znaki szczególne" pióra Joanny Gromek-Illg oraz listy Szymborskiej i Filipowicza... :0
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna biografia Kornela Filipowicza, przez wiele lat niedocenianego prozaika i poety, wspaniałego człowieka. Duże zasługi dla upamiętnienia tego pisarza miała Wisława Szymborska, wieloletnia przyjaciółka Filipowicza.
Świetna biografia Kornela Filipowicza, przez wiele lat niedocenianego prozaika i poety, wspaniałego człowieka. Duże zasługi dla upamiętnienia tego pisarza miała Wisława Szymborska, wieloletnia przyjaciółka Filipowicza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to