rozwińzwiń

Merde w Europie

Okładka książki Merde w Europie autora Stephen Clarke, 9788328042988
Okładka książki Merde w Europie
Stephen Clarke Wydawnictwo: W.A.B. Cykl: Paul West (tom 6) literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
e-book
Cykl:
Paul West (tom 6)
Tytuł oryginału:
Merde in Europe
Data wydania:
2017-01-05
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-05
Język:
polski
ISBN:
9788328042988
Tłumacz:
Maria Jaszczurowska
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Merde w Europie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Merde w Europie



książek na półce przeczytane 6846 napisanych opinii 2375

Oceny książki Merde w Europie

Średnia ocen
7,0 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Merde w Europie

avatar
316
193

Na półkach: ,

Lekka historia o perypetiach Anglika przebywającego w światku europejskich urzędników w Brukseli, tuż przed głosowaniem Brytyjczyków w referendum o pozostaniu lub opuszczeniu Unii Europejskiej. Ciekawe wątki damsko - męskie przeplatane całkiem rzeczywistymi faktami o procesie legislacyjnym toczącym się w UE. Książka pisana z perspektywy Brytyjczyka o dość chłodnym spojrzeniu na projekt UE co mimo faktu, iż książka ma raczej walor frywolnej zabawy treścią, mimo wszystko daje do myślenia w kilku punktach o tym, co w ramach UE jest nie do końca doskonałe i winno ulec zmianie lub nawet likwidacji. Co do zasady 9 na 10 książek jakie pochłaniam należą do literatury faktu, więc tego typu pozycja dostarcza mi odmiennych doznań literackich, co postrzegam jako pewną korzyść w procesie poznawania świata.

Lekka historia o perypetiach Anglika przebywającego w światku europejskich urzędników w Brukseli, tuż przed głosowaniem Brytyjczyków w referendum o pozostaniu lub opuszczeniu Unii Europejskiej. Ciekawe wątki damsko - męskie przeplatane całkiem rzeczywistymi faktami o procesie legislacyjnym toczącym się w UE. Książka pisana z perspektywy Brytyjczyka o dość chłodnym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
211
193

Na półkach: ,

Paul West w Brukseli! Jak UE to zniesie?
Sporo ciekawostek o mieście i strukturach UE w krzywym zwierciadle a la Stephen Clarke. Myślę, że ta część, mimo bazowania wciąż na podobnych schematach, dorównuje pierwszej z serii.

Paul West w Brukseli! Jak UE to zniesie?
Sporo ciekawostek o mieście i strukturach UE w krzywym zwierciadle a la Stephen Clarke. Myślę, że ta część, mimo bazowania wciąż na podobnych schematach, dorównuje pierwszej z serii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2646
716

Na półkach:

Cóż... Jeśli ktoś czyta tę książkę jako pierwszą z cyklu z Paulem Westem, zapewne będzie się dobrze bawił. Mnie jednak tom trochę nużył, bo to już kolejna, szósta przygoda z Anglikiem mieszkającym we Francji.
Pierwsze dwa tomy to był naprawdę przedni humor. Z dalszymi tomami było już dość przeciętnie. Stąd tutaj skromna piątka.

Cóż... Jeśli ktoś czyta tę książkę jako pierwszą z cyklu z Paulem Westem, zapewne będzie się dobrze bawił. Mnie jednak tom trochę nużył, bo to już kolejna, szósta przygoda z Anglikiem mieszkającym we Francji.
Pierwsze dwa tomy to był naprawdę przedni humor. Z dalszymi tomami było już dość przeciętnie. Stąd tutaj skromna piątka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

275 użytkowników ma tytuł Merde w Europie na półkach głównych
  • 157
  • 118
62 użytkowników ma tytuł Merde w Europie na półkach dodatkowych
  • 39
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Stephen Clarke
Stephen Clarke
Pisarz brytyjski. Stephen Clarke urodził się w 1959 roku w Wielkiej Brytanii. Studiował w Oksfordzie. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Paryżu jako dziennikarz i redaktor naczelny gazety Today in English. W 2004 roku własnym sumptem wydał pierwszą powieść "Merde! Rok w Paryżu", która szybko stała się bestsellerem - również we Francji! Kontynuacją przygód Brytyjczyka Paula Westa jest "Merde! W rzeczy samej". Trzecia powieść tego cyklu to "Merde! chodzi po ludziach".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem Catharina Ingelman-Sundberg
Pożyczanie jest srebrem, a rabowanie złotem
Catharina Ingelman-Sundberg
Emerytura to nie koniec drogi - to początek nowej przygody. Czy rabowanie, okradanie nie stało się dla naszych bohaterów celem który uświęca środka, idąc tropem Robin Hooda, okradzione pieniądze przeznaczyli na dobry zaszczytny cel, podreperowania budżetu seniorów w Domu Opieki czy robiąc mega przelew na inne instytucje, czyniąc dobro jakby się usprawiedliwiali, aczkolwiek czyniąc je mieli na celu trafić do więzienia, ale i tam zdobyli przywileje. Słowem dobra passa trzyma ich mocno w ryzach. Przebywając w Las Vegas uzbroili się w elektryczne wózki inwalidzkie, sztuczne szczęki, napadają na kasyno by zdobyć pieniądze dla biednych. Po udanym napadzie wracają szczęśliwie do Szwecji gdzie policja drepcze im po piętach, a także gang motocyklowy. Szykując się do kolejnego skoku grupa przyjaciół postanowiła wykorzystać motocyklistów, czy im to się opłaci w dobrym imieniu walczących o najuboższych? Co na to policja i czy uda im sie odzyskać skradzione artefakty? ; Dopóki jesteś zadłużony, nie jesteś prawdziwie wolny ; Powieść totalnie fikcyjna, można powiedzieć że lawiruje na granicy fantazji, wlepiając postacie daleko po osiemdziesiątce którzy posiadają niesamowitą werwę i energię. Tryskają poczuciem humoru, zdrowiem, a każdy napad powoduje niesamowitą adrenalinę która działa na nich jak opium. Śmieszna, lekka, zabawna powieść z morałem w tle, o przyjaźni, miłości, zaufaniu, wspólnocie, pomaganiu. Porusza temat wykluczenia, odosobnienia, walczy o zwracanie uwagi na tabu czym jest zniedołężnienie, stawiając staruszków na miejscu super bohaterów. A kto powiedział że młodość nie zaczyna sie właśnie po osiemdziesiątce! Bo kto biednemu zabroni bogato żyć?
zaczytana_kartka - awatar zaczytana_kartka
oceniła na75 miesięcy temu
Naczelne z Park Avenue Wednesday Martin
Naczelne z Park Avenue
Wednesday Martin
Zabawna bardzo, ukazująca społeczność najbogatszych mieszkanek elitarnej dzielnicy Nowego Jorku z punktu widzenia socjologa, antropologa i prymatologa, analizującego przedmiot badań tak, jak się to robi w przypadku plemion pierwotnych, szympansów czy innych naczelnych. Autorka, na własnym przykładzie, pokazuje kolejne elementy, tworzące swoistą kulturę Upper East Side: przejście przez weryfikację zarządu mieszkańców, którzy wcale nie muszą zgodzić się na nowego mieszkańca (a po wyrażeniu zgody i tak nie zauważą go w windzie). Skomplikowany proces zapisywania dziecka do renomowanej szkoły. Społeczny przymus wtopienia się w otoczenie poprzez odpowiedni ubiór, wygląd, schemat zachowań czy światopogląd. Zamknięty krąg spotkań, dyktat akcji dobroczynnych, obiadków, wydarzeń towarzyskich, poprzez które wchodzi się w strategiczne sojusze, wzmacniające (lub nie) hierarchię społeczną. I presja, ogromna presja, strach i stres przed utratą tego wszystkiego, przed starością, odrzuceniem przez męża – posiadacza i dysponenta wszystkich dóbr. Ale najlepsze w tym wszystkim jest zestawienie funkcjonowania elit i zachowań plemion pierwotnych czy ssaków na poziomie małp, co tworzy przekomiczne obrazki i porównania. W efekcie tych badań, jasnym staje się, że zachowania społeczne zamkniętych grup właściwie niczym się nie różnią, niezależnie od tego, czy członkowie grupy walczą o banana czy lepszy model własnego odrzutowca. Ale odkrywanie tego i śledzenie wszelkich przejawów nieustającej „walki o ogień” jest naprawdę ciekawe, śmieszne i warte polecenia.
Wona - awatar Wona
oceniła na76 lat temu
Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85 Hendrik Groen
Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85
Hendrik Groen
Mam ogromny problem z tą książką. Pierwszy pamiętnik nieco młodszego Hendrika był powiewem świeżości, choć głównie przez to że wreszcie oddano głos osobie w podeszłym wieku. A może dlatego że przeczytał mi ją osobiście Leszek Filipowicz, którego uwielbiam. Czytałam rozmyślania Henia lat 83 i lat 85 kilka razy. Próbowałam usilnie dojść do prawdy, czy zamierzeniem autora nie było pokazanie pewnego pozoru, gra z czytelnikiem by wyjrzał za ugładzoną, spłyconą, nieco plastikowo pozytywną rzeczywistość jaką Heniek przedstawia w dzienniku i zobaczył prawdziwy strach i degrengoladę. Ale nie, wiem że nie. Cykl o Heńku nie ma drugiego dna, a wiem to, bo przeczytałam też inne książki autora (wielokrotnie mniej udane i po prostu płytkie, mające na celu jedynie rozbawienie). Dzienniki Hendrika nie są pozbawione prawdy, ale jednak usilnie nie pokazują jej całej, co jest jednak usprawiedliwione przez sam zamiar Henryka, który traktuje dziennik jako próbę podbudowania samego siebie. A teraz już tylko o 85-letnim Henryku i jego przemyśleniach. Rok 2015 nie szczędzi problemów. W 2013 nasz bohater był po prostu zakochany, teraz jest zamarznięty, z trudem wydostaje się z żałoby by zaraz wpaść w kolejną. Jego najbliżsi są równie starzy jak on sam, a w dodatku w gorszym zdrowiu. Na odtrutkę dostajemy te same tematy, okołopolityczne, społeczne, mamy po raz kolejny Tour de France, ale w porządku, starszy pan ma swoje przyzwyczajenia. Mamy też wciąż te same żarty "zwierzęta są jedzeniem", "gruba baba się utytłała ciastkiem" itp I nawet niepoprawność żartów jest zrozumiała w tym sensie że Heniek i spółka wychowali się w innych czasach, ale są w kółko te same i naprawdę mało pomysłowe. Mało pomysłów jest też na poprawianie humoru, z jakichś przyczyn wszyscy przyjaciele Heńka, a więc "fajowi" staruszkowie bardzo dużo piją. Nie mam pojęcia jak to możliwe żeby pić alkohol bez żadnych groźnych konsekwencji codziennie przyjmując garść pigułek. Co do pigułek, Henryk zaczyna brać antydepresanty i martwi się że się od nich uzależni. Od nich, ale nie od wina :D Henryk jest bardzo lojalny wobec swoich przyjaciół i ich niesmaczne żarty lub nieprzyjemne komentarze akceptuje, podczas gdy całkiem podobne w tonie wyskoki innych pensjonariuszy go drażnią. Na przykład podawanie niedokręconej solniczki raz jest komentowane jako złośliwość, a raz jako świetny numer. Cóż Hendrik to człowiek z krwi i kości, z wadami i zaletami, razem z ekipą stara się przeżyć jak najwięcej miłych chwil, po swojemu, ale często przymuszajac się do uśmiechu, walczy o godność życia i umierania, bycia traktowanym jak racjonalny dorosły człowiek, a nie jak wielkie dziecko w wielkiej pielusze. I bardzo mu w tej walce kibicuję.
Ficar - awatar Ficar
ocenił na61 rok temu
Korponinja Lars Berge
Korponinja
Lars Berge
Jako fanka literatury skandynawskiej i pracownica sztandarowego korpośmietnika musiałam przeczytać tą książkę. Po prostu musiałam. Opisywana jako nowatorska, wspaniale poprowadzona tym bardziej wzbudziła moje zaciekawienie. Po zakończonej lekturze nie do końca jednak umiem jednoznacznie określić jakie uczucia we mnie wzbudziła. Zdecydowanie mnie nie rozśmieszyła. Koleżanka, która zainteresowała mnie tym tytułem zachwalała aspekty komediowe książki. Nie wiem czy to specyfika mojej pracy czy po prostu nie rozumiem humoru autora, ale nie kojarzę ani jednego momentu gdzie chociaż bym się uśmiechnęła. Raczej wzbudzała we mnie politowanie i niezrozumienie wykreowanych przez autora postaci. Kolejna kwestia - postacie. Przypuszczam że jest to celowy zabieg autora, natomiast postaci są niewyraźne, bez polotu i prawdę mówiąc bez większego przemyślenia. Niby wszystko jest spójne, historia jakoś się toczy, ale.. no własnie. Ale niby jest, ale nie jest. Dodatkowo tempo w jakim poprowadzona jest historia jest dosyć powolne. Nie spodziewałam się tutaj wymyślnej akcji, ale momentami książka strasznie mi się dłużyła, a bardzo krótkie rozdziały które początkowo wzięłam za plus, okazały się minusem, ponieważ łatwo jest odłożyć książkę po skończonym rozdziale - a tutaj niestety robiłam to nadzwyczaj często. Podsumowując, nie żałuję że zdecydowałam się przeczytać Korponinję. Mimo wszystkiego co napisałam powyżej, historia w miarę mnie wciągnęła. Historia może mnie nie porwała, ale też zdecydowanie nie zniechęciła. Jeżeli macie ochotę przeczytać coś lekkiego, bez większego polotu i nie odstrasza Was kultura korpo to polecam Korpoinja:)
paulinam - awatar paulinam
ocenił na69 lat temu
Małe eksperymenty ze szczęściem Hendrik Groen
Małe eksperymenty ze szczęściem
Hendrik Groen
Koleżanka powiedziała mi kiedyś, że starość chyba nie jest taka tragiczna, skoro możemy się do niej stopniowo przyzwyczajać. No bo jak wzrok siada to zakładamy okulary i od czasu do czasu zmieniamy na silniejsze. Na niedosłuch są aparaty, na zmęczenie – częstsze drzemki. Teoretycznie ma rację – jednak nikt nie wie, czy w pewnym wieku wszystkie nasze organy nie zastrajkują solidarnie w pretensjach o wieloletnie złe traktowanie i nie uczynią z naszej starości pola bitwy i wieloletniej udręki. Pan Hendrik Grohen nie ma zbyt wielu powodów do śmiechu. Samotny jak palec, ze wspomnieniem ciężko chorej żony i przedwcześnie zmarłej córeczki, z niewielkimi dochodami, żyje sobie spokojnie w domu złotej jesieni prowadzonym przez despotyczną panią dyrektor. Chociaż dokucza mu niemal każda część ciała, łącznie z nieszczelnym układem moczowym, to jak na osiemdziesięciolatka prezentuje się jak okaz zdrowia, zwłaszcza na tle innych pensjonariuszy ośrodka! Samodzielnie się porusza, dba o siebie, w głowie nie szaleje mu demencja, ma sporo energii, którą chce mu się wykorzystać w dobry sposób. Czas mierzony kolejnymi wpisami w pamiętniku bohatera płynie szybko i zarazem bardzo leniwie. Mieszkańcy domu nie są rozpieszczani szczególnymi rozrywkami, dzieląc czas między lekturę gazet, ploteczki i nerwowe szepty na temat choroby lub śmierci kogoś ze znajomych. Czy Hendrik ma za cel zmienić bieg rzeczy? Nie ucieknie przed czasem, ale może postarać się aby pozostałe mu chwile bycia na tym świecie były troszkę bardziej ciekawe i nieco mniej ponure. Zatem organizuje sobie grono przyjaciół, flirtuje z jedną z mieszkanek domu opieki, wymyśla małe wypady na miasto, projektuje wycieczki i w ogóle stara się by każdy dzień był ważny i nie upływał na jałowym gapieniu się w okno. Tylko tyle i aż tyle. Książka z jednej strony mnie zasmuciła i wpędziła z zły nastrój, a z drugiej dała jakąś nadzieję i zrozumienie, że człowiek jest odpowiedzialny za swoje życie do samego końca. Jeśli nie zaatakuje wyłączająca umysł groźna choroba, to głównie od nas samych zależy, czy na starość będziemy utrapieniem i postrachem otoczenia, czy też będziemy żyć z podniesioną głową, starać się do samego końca nie tracić resztek godności i z ufnością patrzeć w przyszłość, choćby ta przyszłość miała oznaczać zaledwie kilka dni. A to trudne, oj diablo trudne!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 miesiąc temu
Trzy po 33 Jerzy Bralczyk
Trzy po 33
Jerzy Bralczyk Jan Miodek Andrzej Markowski
🔰"Nie mam żadnego zajęcia: jestem tylko łowcą słów. Czujny i zasłuchany wyszedłem w świat na łów. Słowami fruwają chwile, i wszystko, com kochał i czuł, brzęczy całemi dniami rojem słonecznych pszczół. Muskają mnie słowa skrzydłami, żądłami tną do krwi. Skłutemu, strutemu słowami, tak słodko mi!" (Julian Tuwim "Słowo i ciało II") Poeta tak pięknie i z pasją łowi słowa co go muskają skrzydłami, a my wciąż uparcie: obczajamy, hejtujemy, ogarniamy, rozkminiamy różne słitfocie, paparazzich i udajemy, że nam z tym zajefajnie, superancko, mega i ekstra. I cieszymy się jak te, nie ubliżając nikomu, dzbany, co to młodzieżowym słowem roku onegdaj się stały. "Trzy po 33" to książka wydana przez profesorskie trio mistrzów ortografii i poprawnej polszczyzny. Napisana z lekkością i humorem, z jakimi tylko panowie Jerzy Bralczyk, Jan Miodek i Andrzej Markowski potrafią opowiadać o tym, co w polszczyźnie piszczy. W publikacji tej, autorzy szczegółowo przyglądają się słowom, które do języka dopiero co weszły i święcą w nim triumfy, ale też takim, które istnieją w nim od dawna, lecz od jakiegoś czasu zmieniły swoje znaczenie i zastosowanie. W większości przypadków przywołują ich pochodzenie i śledzą losy od czasów dawnych aż do dziś. Dzięki takiemu ujęciu czytelnik z łatwością dostrzeże jak wiele się zmienia i jak silnie język dostosowuje się do czasów, aktualizując się i dążąc do uproszczeń. Autorzy czasem z nowych zastosowań słów trochę pokpiwają, nie rzadko są zaskoczeni ich nietypową karierą, to zaskoczenie bywa nieraz pozytywne, a innym razem znawcy polszczyzny złoszczą się na bezmyślność zastosowań i powszechne nadużywanie niektórych słów. Panowie bez ogródek wytykają lingwistyczne mody i mają z nich niezły "ubaw". A wszystko to na wesoło, bez "spiny" czy "obciachu". W wypowiedziach znanych lingwistów jak mantra wraca jednak pytanie: czy współczesny człowiek wie co mówi i dlaczego to mówi? Czy przyjdzie mu do głowy, aby zastanowić się nad znaczeniem i słów typu "manifestacja", "układ" czy "aplikacja" zanim niefrasobliwie słów tych użyje? Wątpliwe. XXI wiek to bowiem czas działania automatycznego i masowego, także w kwestii językowej, w którym na refleksje – a już szczególnie te lingwistyczne – czasu i miejsca na ogół brakuje. Dlatego mnożą się i krzewią bez opamiętania różne koszmarki językowe, którymi bezkrytycznie się otaczamy. Panowie profesorowie od lat cieszą się wielkim uznaniem, co rusz udowadniając, że ich erudycja jest faktem, a nie czczymi przechwałkami. Znać się na języku tak, jak oni i z taką swobodą o tym opowiadać!!! Polecam miłośnikom polszczyzny lekturę ponad stu krótkich, zabawnych i interesujących felietonów lingwistycznych. WYZWANIE CZYTELNICZE - SIERPIEŃ 2025 - PRZECZYTAM KSIĄŻKĘ Z LICZBĄ W TYTULE. (7)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na77 miesięcy temu

Cytaty z książki Merde w Europie

Więcej
Stephen Clarke Merde w Europie Zobacz więcej
Stephen Clarke Merde w Europie Zobacz więcej
Stephen Clarke Merde w Europie Zobacz więcej
Więcej