rozwińzwiń

Frykasy

Okładka książki Frykasy autora Jakub K. Dębski, 9788394888060
Okładka książki Frykasy
Jakub K. Dębski Wydawnictwo: Demland komiksy
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2019-09-30
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-30
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394888060
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Frykasy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Frykasy

Średnia ocen
7,3 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Frykasy

avatar
558
358

Na półkach: , ,

Czarny lub absurdalny humor w zupie codzienności. Bardzo smakowite.

Czarny lub absurdalny humor w zupie codzienności. Bardzo smakowite.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
670
670

Na półkach: ,

Jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy, ze zbiorów komiksów Dębskiego. Na zestaw składają się najlepsze prace z lat 2014–2019. Trzeba przyznać, że znalazły się tu prawdziwe internetowe perełki, które ciągle śmieszą i stoją na – przynajmniej w mojej subiektywnej opinii – wysokim poziomie.

Prócz tego jednak „Frykasy” obfitują w komiksy o dużo mniejszej wartości rozrywkowo-artystycznej. Mowa tu o żartach, w których śmiech ma wynikać z absurdu lub wulgaryzmów. W przeciwieństwie do „Magów”, nie polecałbym tych komiksów wszystkim czytelnikom. Kolejnym grzechem Dębskiego jest też pozostawienie tego wydania bez jakiegokolwiek słowa wstępnego, a mam odczucie, że takie bardzo by się przydało.

Jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy, ze zbiorów komiksów Dębskiego. Na zestaw składają się najlepsze prace z lat 2014–2019. Trzeba przyznać, że znalazły się tu prawdziwe internetowe perełki, które ciągle śmieszą i stoją na – przynajmniej w mojej subiektywnej opinii – wysokim poziomie.

Prócz tego jednak „Frykasy” obfitują w komiksy o dużo mniejszej wartości...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1125
79

Na półkach: , ,

Najlepsza scenka jest o kradzieży słonka na plaży :)

Najlepsza scenka jest o kradzieży słonka na plaży :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Frykasy na półkach głównych
  • 59
  • 17
40 użytkowników ma tytuł Frykasy na półkach dodatkowych
  • 23
  • 7
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Frykasy

Inne książki autora

Jakub K. Dębski
Jakub K. Dębski
Jakub „Dem” Dębski, rocznik 88, z wykształcenia aktor, z zawodu twórca komiksów z Demlandu, prowadzący wydawnictwo, youtuber i krytyk filmowy bez papierka. Nie potrafi rysować, co nie przeszkadza mu tworzyć. Zamieszcza prace w necie od 2004. Współtwórca magazynu „Kolektyw”, fan gier video.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Star Wars: Doktor Aphra. Tom 2: Niezwykła maszyna Minkyu Jung
Star Wars: Doktor Aphra. Tom 2: Niezwykła maszyna
Minkyu Jung Alyssa Wong
Star Wars: Doktor Aphra. Tom 2: Niezwykła maszyna to kolejna udana odsłona serii, która łączy elementy klasycznej przygody, technologicznych zagadek i galaktycznych intryg. Alyssa Wong świetnie prowadzi narrację, a oprawa graficzna dopełnia całość, tworząc komiks wart poleceniaRecenzja komiksu "Star Wars: Doktor Aphra. Tom 2: Niezwykła maszyna" Komiks Star Wars: Doktor Aphra. Tom 2: Niezwykła maszyna kontynuuje pełne akcji i zwrotów akcji przygody Chelli Lony Aphry, jednej z najbardziej nieprzewidywalnych postaci w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Alyssa Wong ponownie dostarcza dynamiczną i błyskotliwie napisaną historię, w której główna bohaterka musi zmierzyć się z nowymi zagrożeniami, zdradami i zagadkami technologii sprzed wieków. Fabuła Aphra, wraz ze swoją ekipą, natrafia na tajemniczą i potężną Niezwykłą Maszynę – starożytną technologiczną zagadkę, która, jeśli wpadnie w niepowołane ręce, może zmienić losy galaktyki. Podczas tej przygody musi poradzić sobie nie tylko z imperialnymi siłami, ale także z własnymi sojusznikami, których lojalność jest – jak zwykle – wątpliwa. Wszystko to prowadzi do napiętych konfrontacji i nieoczekiwanych sojuszy. Styl i narracja Alyssa Wong ponownie udowadnia, że doskonale rozumie postać Aphry – jej inteligencję, spryt i skłonność do podejmowania ryzykownych decyzji. Dialogi są błyskotliwe, a akcja nie zwalnia tempa, zapewniając czytelnikom ciągłą dawkę napięcia i emocji. Warstwa graficzna Marika Cresta po raz kolejny dostarcza dopracowane rysunki, które doskonale oddają zarówno klimat świata Gwiezdnych Wojen, jak i ekspresję bohaterów. Kolory autorstwa Rachelle Rosenberg wzmacniają atmosferę, podkreślając dynamikę akcji i tajemniczość nieznanych technologii. Plusy i minusy Plusy: Dynamiczna, wciągająca fabuła pełna niespodziewanych zwrotów akcji. Doskonale rozwinięta postać główna – błyskotliwa, złożona i nieprzewidywalna. Świetnie napisane dialogi. Doskonała oprawa wizualna. Minusy: Momentami historia może wydawać się przeładowana wątkami pobocznymi. Niektóre postacie poboczne mogłyby dostać więcej czasu na rozwinięcie swoich motywacji
TerroR - awatar TerroR
ocenił na71 rok temu
Thor. Kres wojny. Tom 3 Scott Hepburn
Thor. Kres wojny. Tom 3
Scott Hepburn Jason Aaron Mike del Mundo
Album „Thor. Kres wojny. Tom 3.” to przedostanie dzieło z runu Jason’a Aaron’a opowiadające o losach Thor’a Odyn son’a.Twórcami rysunków byli: Mike Del Mundo i Scott Hepburn; natomiast za kolory odpowiadali: Mike Del Mundo, Marco D’Alfonso oraz Matthew Wilson. Omawiany komiks pełni funkcję zarówno uzupełnienia, jak i zakończenia wątków przedstawionych w albumie „Wojna Światów”. Jeśli chodzi o aspekty wizualne albumu, to powiem, że były fragmenty, które mi się podobały, niestety i były, i takie które nieprzypadły mi do gustu. Nie będę ukrywał, że styl preferowany przez Mike Del Mundo mi nie odpowiada, szczególnie używane przez wspomnianego artystę paleta barw. Fragment stworzony przez Scott’a Hepburn’a, zdecydowanie bardziej trafia w moje gusta, jeśli chodzi o aspekty wizualne. Jeśli chodzi o fabułę, to pierwsze część albumu wydała mi się zdecydowanie bardziej ciekawa (. Ta która uzupełnia wydarzenia związane z „Wojną Światów”). Fragmenty albumu przestawiające wydarzenia dziejące się już po pokonaniu Malekitch przez Thora w ruinach Stonehenge nie były dla mnie już takie interesujące. Przypuszczam, że osoby mające większe przywiązanie do postaci Thora i innych bohaterów pojawiających się w runie Jason’a Aaron’a, zdecydowanie lepiej odbiorą wspomniany fragment dzieła, a raczej da on im więcej radości, bo jest on swego rodzaju sentymentalnym pożegnaniem z królestwem Asgardu i jego mieszkańcami (z kreacjami stworzonymi przez Jason’a Aaron’a). Powiem szczerze, że mam duży problem jak ocenić omawiany dzieło, trudno powiedzieć, że to samodzielna opowieść. Omawiany komiks bardzo mocno bazuje na historii przedstawionej w albumie „Wojna Światów”. Czytelnik nieznający wspomnianego eventu może się nie odnaleźć w omawianej pozycji. Związku, z czym omawianej pozycji wystawiam ostatecznie ocenę 6/10 (niezły). Jeśli ktoś czyta cały run Jason’a Aaron’a to bez wątpienia również powinien sięgnąć po omawianą pozycję, pozostałym czytelnikom zalecam zapoznać się pierw z wcześniejszymi tomami, a szczególnie z „Wojną Światów.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na61 rok temu
Sniff Fulvio Risuleo
Sniff
Fulvio Risuleo Antonio Pronostico
Kocham dziwne komiksy, a Sniff należy do tej kategorii. Może nie jest pięknie narysowany ani nie opowiada niesamowitej historii, ale ma to coś. Autorzy opowiadają o życiu i to raczej jego smutnej odsłonie. Konkretnie o rozstaniu dwóch ludzi. Banał niby. Dziwność komiksu polega na tym, że wydarzenia, choć same w sobie nie są niezwykłe, to poznajemy je z nietypowego punktu widzenia. Para jedzie do kurortu na narty. Wydaje się, że jest to wyjazd ostatniej szansy, żeby coś naprawić w tym związku. Jednak narracja od początku nie pasuje. Pierwsze strony Sniffu wprowadziły mnie w totalny mindfuck. Nie wiedziałam kto tu do kogo gada, dlaczego tak, co tam się dzieje? 👃 Istotą jest punkt widzenia Wszystko wyjaśnia się odrobinę później, właściwie w połowie komiksu, bo nie jest on specjalnie długi. Ale też nie musi być. Jego istotą i największą wartością jest zaskoczenie czytelnika, opowiedzenie mimo wszystko banalnej historii w niebanalny sposób. Doceniam to, bo wydaje mi się, że trudno wpaść na świeży pomysł w tak oklepanym temacie. Jednocześnie jest on w sumie dość prosty. Tyle że z własnego doświadczenia wiem, że najprostsze rzeczy najtrudniej wymyślić. Ludzie się schodzą i rozstają, dają szanse i je marnują. Zdradzają, znajdują innych. To po prostu ludzkie dramaty, smutki, “sniffy”. Teoretycznie nie ma tu nic, co by specjalnie poruszało, no chyba że ktoś jest akurat po rozstaniu, to wtedy boli podwójnie. Ale nawet jeśli czujemy się szczęśliwi w związku, to jednak zakończenie tej historii wywołuje emocje i smutek. Każdy był kiedyś perfidnie okłamany czy osamotniony więc łatwo się utożsamić z uczuciami bohaterów. Każdy też kiedyś doświadczył próby manipulacji, żeby niby to nie tak jak myślisz, a decyzja o rozstaniu jest twoja, bo ja tego nie chcę. To nie moja wina. Mhm. Hehe. Dlatego warto było sięgnąć po Sniff, nawet jeśli rysunki nie należą do mojego ulubionego stylu.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na72 miesiące temu
Star Wars: Tom 3: Wojna łowców nagród Charles Soule
Star Wars: Tom 3: Wojna łowców nagród
Charles Soule Ramon Rosanas
Recenzja komiksu "Star Wars: Tom 3: Wojna łowców nagród" Trzeci tom serii komiksowej osadzonej między „Imperium kontratakuje” a „Powrotem Jedi” koncentruje się na jednym z najgorętszych tematów galaktyki – polowaniu na Hana Solo zamrożonego w karbonicie. Opowieść splata losy różnych frakcji, w tym Rebelii, Imperium i świata przestępczego, tworząc pełną akcji i intryg historię. W tej części Leia, Luke i Lando starają się odzyskać swojego przyjaciela, jednak nie są jedynymi zainteresowanymi zdobyciem cennego ładunku. Na ich drodze stają znani łowcy nagród, tacy jak Boba Fett, Dengar czy Bossk, a także potężne syndykaty przestępcze. Pojawienie się Crimson Dawn, dawno uznanej za martwą organizacji, wprowadza dodatkowe napięcie i komplikuje sytuację. Akcja w tym tomie jest bardzo dynamiczna – pełna pojedynków, pościgów i zaskakujących zwrotów akcji. Konflikty między postaciami są dobrze zarysowane, a historia trzyma w napięciu do samego końca. Jednym z najmocniejszych elementów komiksu jest ukazanie bezwzględności galaktycznych łowców nagród i ich wewnętrznych rywalizacji. Pod względem wizualnym komiks prezentuje solidny poziom. Ilustracje są szczegółowe i dobrze oddają klimat świata Gwiezdnych Wojen, chociaż styl rysunków może nie przypaść do gustu wszystkim czytelnikom. Mimo to sceny walk i dynamicznych starć są wykonane efektownie i dodają historii tempa. „Wojna łowców nagród” to tom, który wyróżnia się na tle poprzednich części intensywnością akcji i napięciem fabularnym. Dla fanów Gwiezdnych Wojen oraz miłośników świata łowców nagród będzie to świetna lektura, która rozszerza galaktyczną intrygę i przygotowuje grunt pod kolejne wydarzenia w serii.
TerroR - awatar TerroR
ocenił na71 rok temu
Wiedźmin. Ronin Hataya
Wiedźmin. Ronin
Hataya Rafał Jaki
Wiedźmin. Ronin. Wykaz twórców na zdjęciu nr 3. Od razu, na samym poczatku, szczerze muszę zaznaczyć, że nie jestem zwolennikiem i fanem mangi. W swoich zbiorach posiadam tylko, nadal nie skompletowaną serie Bosonogi Gen Hiroszima 1945, licząc że kiedyś w końcu uda mi się znaleźć i zakupić brakujące tomy. Nie wiem czy jeden z tomów Sandmana, kwalifikuje się do tego gatunku (?) Drugą kwestią, jest cena jaką komiks osiąga na aukcjach (znalazłem ofertę za grubo ponad 1000 pln),średnio oscylując wokół kwoty 500 pln. Dla mnie to zagadka, której nie potrafię zrozumieć, nawet biorąc pod uwagę fakt, że oczywiście jest wart tyle ile ktoś jest gotowy za niego zapłacić. Wrażenia z lektury ? Dostajemy okolo 120 stron opowieści, utrzymanych jak widać w klimacie Dalekiego Wschodu. Historia jest niepełna (to minus) bez wyraźnego początku i zakończenia. Nieco światła na takie ujecie historii, rzuca zamieszczony na ostatnich stronach bestariusz (to plus),który w bardzo interesujący sposób, przedstawia zawiłości japońskiej mitologii i stworzeń ukazanych na kartach komiksu. Gdzieniegdzie możemy zobaczyć że sam tom sygnowany jest nr 1, tak jakby miała ukazać się jego kontynuacja. Lecz mimo iż album nosi date wydania 2022 roku, o części 2 ani widu, ani słychu ... Podsumowując, myślę że jest to album zdecydowanie kierowany pod adresem fanów Białowłosego pogromcy potworów, którzy nie będą mieli problemu z odnalezieniem się w przestawionej (niepełnej wprawdzie) historii. Ktoś, nazwijmy to "z zewnątrz" może uznać, że komiks nie jest jakoś szczególnie interesujący. Ostatecznie 6,5/10 to moja ocena całości. I po cichu liczę że dostaniemy wkrótce zwieńczenie tej historii.
Tomasz Yetiy - awatar Tomasz Yetiy
ocenił na67 miesięcy temu
Supergirl. Jak być super Joëlle Jones
Supergirl. Jak być super
Joëlle Jones Sandu Florea Mariko Tamaki
Zacznę chyba od tego, że nigdy nie lubiłem postaci Supergirl… Wydawała mi się niepotrzebną damską kopią Supermana. Czy naprawdę nie można było wymyślić bohaterki, z którą mogłyby się identyfikować dziewczyny, która nie jest tandetną kopią? Czy ona się czymś wyróżnia? Nie przypominam sobie, by było cokolwiek, co by ją wyróżniało. Po “Supergirl: Jak być super” sięgnąłem tylko ze względu na serię wydawniczą, której częścią jest ten tom. I rzeczywiście ma on znamiona tej serii. Kara jest nastolatką, uczy się swoich mocy i zaczyna swoją przygodę jako bohaterka. Niestety obawiam się, że nie zrobiono tutaj za wiele by Supergirl stała się ciekawsza. Historia Kary Denvers także jest kalką z Supermana. Kara trafiła na ziemię jako dziecko wysłana z Kryptona, zostaje znaleziona, adoptowana i wychowana przez ziemską rodzinę, ukrywa swoje moce i żyje jak zwyczajny człowiek, aż jej sekret się wydaje. Schemat już trochę oklepany. Choć fajnym aspektem jest zagłębienie się w relacje Kary i jej przyjaciółek. Rzeczywiście dzięki temu bardziej zżywamy się z nimi i nie są nam one obojętne. Intryga w sumie nie jest zła. Pewna organizacja poszukuje kryptonianki, by wykorzystać jej moc w dosyć niecodzienny sposób. Sposób w jaki te poszukiwania są prowadzone też jest dosyć oryginalny. Jednakże, miałem trochę poczucie, że to wszystko jest trochę przekombinowane. Mamy nadludzi o super mocach i chcemy ich wykorzystać jako źródło energii? Trochę zmarnowany potencjał. Strona wizualna, jest taka jak u pozostałych pozycji z tej serii. Podoba mi się. Nie będę się rozpisywał, bo już o tym pisałem kilkukrotnie. Podsumowując, ta lektura niezbyt przypadła mi do gustu, ale chyba bardziej ze względu na postać. Pomysł na fabułę jest ciekawy i prowadzony w emocjonujący sposób, choć moim zdaniem pomysł na wykorzystanie mocy kryptonian jest nielogiczny i trochę głupi. Jeżeli jesteście fanami DC i tak jak mnie spodobała wam się ta seria wydawnicza, to myślę, że możecie sięgnąć po “Supergirl: Jak być super”, ale nie jest to najlepsza część, więc chyba nic się nie stanie jak ją odpuścicie. No chyba, że oprócz drużyny Młodych Tytanów dostaniemy także Ligę Młodych…
Adrian Kubik - awatar Adrian Kubik
ocenił na61 rok temu
Star Wars: Wojna łowców nagród Steve McNiven
Star Wars: Wojna łowców nagród
Steve McNiven Charles Soule
„Wojna łowców nagród” to pierwszy wielki crossover wszystkich serii ukazujących się pod szyldem „Star Wars”. Tego typu eventy charakteryzują się zazwyczaj wielkim rozmachem i ogromem akcji, rzadko jednak okazuje się, że zamieszanie towarzyszące takim tytułom jest uzasadnione. Czy tym razem także jest to „wiele hałasu o nic”? Sprawdźmy. Boba Fett musi dostarczyć do pałacu Jabby zamrożonego w karbonicie Hana Solo. Podczas transportu dochodzi jednak do nieprzewidzianych wydarzeń, w wyniku których ładunek zostaje skradziony. Fett rusza w pościg za zgubą, jednak szybko okazuje się, że ktoś dotarł do niej pierwszy. Nie jest to byle kto – do gry powraca potężna przestępcza organizacja, która ma własne, ukryte plany, a Solo może być dobrym środkiem do ich realizacji. Już sam tytuł komiksu sugeruje, że na pierwszym planie stać będzie w nim akcja. I faktycznie, praktycznie od samego początku jesteśmy rzuceni w szalony wir wydarzeń. Świetne wrażenie robi zwłaszcza zeszyt otwierający całość, w którym widzimy próbę dostarczenia Huttom przez Bobę Fetta zamrożonego w karbonicie Solo. To historia z gatunku tych uzupełniających fabularne luki, ale nie sprawiających przy tym wrażenia niepotrzebnych - prosta, lecz angażująca i sensowna. Tak to powinno wyglądać. Właściwa część albumu to już opowieść bardziej rozbudowana. Podobać może się przede wszystkim to, że na arenie wydarzeń pojawiają się nowi gracze – to nie tylko klasyczny konflikt między Imperium a Rebelią, ale także spojrzenie w głąb światka przestępczego Odległej Galaktyki. Mamy nowe postaci, mamy nowe relacje i zależności. To może się podobać, bo rozbudowuje obraz świata przedstawionego. Ale czy sama fabuła wystarczająco mocno angażuje? Do pewnego momentu na pewno, jednak krótko po połowie albumu nadchodzi moment, w którym scenarzysta skupia się bardziej na pokazaniu eskalującego i późniejszej konfrontacji niż budowaniu ciekawego świata. Wtedy też komiks spuszcza z tonu, przeradzając się w kosmiczną nawalankę i co za tym idzie, porywa już w znacząco mniejszym stopniu. Mnie osobiście w tym natłoku akcji bardzo brakowało jakiegoś lżejszego akcentu, charakterystycznego dla serii humoru, tymczasem „Wojna łowców nagród” jest poważna. Czasami aż za bardzo. W centrum wydarzeń tego komiksu znajduje się nie kto inny, jak Han Solo. Najsłynniejszy przemytnik galaktyki tym razem nikomu nie ma jak podpaść, bo nie wypowiada ani słowa. Osadzenie fabuły w momencie, gdy jeden z najmocniejszych bohaterów franczyzy zostaje wyłączony z akcji, to swoją drogą bardzo interesujący pomysł – pokazuje, jak istotnym bohaterem jest Solo – nawet kiedy jest teoretycznie wyłączony z obiegu, wpływa mocno na przebieg wydarzeń. Ilustracje Luke’a Rossa i Davida Messiny nie podnoszą znacząco wartości albumu, ale też nie ciągną całości w dół. To przyzwoita, rzemieślnicza robota, której zaletą jest przede wszystkim to, że bohaterowie przypominają siebie. Można mieć jednak zastrzeżenia do kolorowania, bo są tu momenty, w których pierwszy plan zbyt mocno zlewa się z tłem – wtedy kadry potrafią stać się mało czytelne, co potrafi wpłynąć na płynność lektury. Główny album eventu „Wojna łowców nagród” sprawia w zasadzie całkiem pozytywne wrażenie. Daleko mu co prawda do najlepszych komiksów franczyzy, ale dostarcza sporej dawki szybkiej akcji, która w znacznej mierze angażuje. Komiksowi co prawda przydałoby się więcej luzu, ale pamiętając, o co w tej opowieści chodzi, mogę uznać, że skoro stawka wysoka, to i bohaterom niespieszno do „heheszków”. Ogólnie rzecz biorąc, bawiłem się nieźle – i tak właśnie oceniam ten komiks: jako niezły. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2025/10/star-wars-wojna-owcow-nagrod.html
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na65 miesięcy temu
Fantastyczna Czwórka - Tom 1 Adi Granov
Fantastyczna Czwórka - Tom 1
Adi Granov Neil Edwards Dale Eaglesham Sean Chen Jonathan Hickman
Z Fantastyczną Czwórką nie miałem wcześniej kontaktu – nie oglądałem filmów, nie czytałem starszych komiksów, znam ich tylko poprzez popkulturową osmozę. Na dodatek nie należę do fanów twórczości Jonathana Hickmana. Nie przebrnąłem przez „Na wschód od zachodu” i odpadłem po pierwszym tomie, podobnie było z „Avengers”. Wyjątkiem były „X-Men” i „The Black Monday Murders”, które naprawdę mnie wciągnęły (i wciąż czekam na kontynuację!). Po Fantastyczną Czwórkę sięgałem więc z umiarkowanym optymizmem. Pierwszy tom bardzo mi się podobał. Wiem, że na Goodreads i Lubimy Czytać ta część oceniana jest najniżej, ale dla mnie stanowiła bardzo pozytywne zaskoczenie. Była bardziej kameralna i skupiona na relacjach. Akcji nie było tyle, co w kolejnych tomach. Moim zdaniem cały ten run stoi postaciami, ale całe show skradły dzieci. Valeria i Franklin są świetnie napisani i z miejsca ich polubiłem. Bardzo dużą sympatię odczuwam do Sue, która jest wzorem silnej kobiecej postaci. Jest twarda, pewna swojej wewnętrznej siły i moim zdaniem to ona jest głównym spoiwem Fantastycznej Czwórki. Johnny, Reed i Ben to równie ciekawe postacie i bardzo fajnie obserwuje się interakcje między nimi. Nie odczułem do nich aż takiej sympatii jak do Sue, Valerii czy Franklina, ale każdy z bohaterów jest inny i moim zdaniem każdy czytelnik może znaleźć wśród nich kogoś, z kim się utożsamia. Graficznie komiks prezentuje się bardzo dobrze – rysunki są czytelne i pasują do tonu opowieści. Fantastyczna Czwórka Hickmana to solidny, momentami bardzo dobry komiks, który jednak nie spełnił wszystkich moich oczekiwań. Bawiłem się naprawdę nieźle i ze swojej strony cały run mogę wam polecić z czystym sumieniem. Chętnie sięgnę po inne komiksy z FF. Może tym razem run Marka Waida?
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na88 miesięcy temu

Cytaty z książki Frykasy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Frykasy