Lou! Struktura kryształu. Tom 3

Okładka książki Lou! Struktura kryształu. Tom 3 autora Julien Neel, 9788328135758
Okładka książki Lou! Struktura kryształu. Tom 3
Julien Neel Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Lou! (tom 3) Seria: KOMIKSY SĄ SUPER! komiksy
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Lou! (tom 3)
Seria:
KOMIKSY SĄ SUPER!
Data wydania:
2019-10-02
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-02
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328135758
Tłumacz:
Magdalena Miśkiewicz, Elżbieta Dybcio-Wojciechowska
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lou! Struktura kryształu. Tom 3 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lou! Struktura kryształu. Tom 3

Średnia ocen
7,2 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lou! Struktura kryształu. Tom 3

avatar
5
4

Na półkach:

super komiks. według mnie jest przeznaczony dla dzieci powyżej 12r.ż.

super komiks. według mnie jest przeznaczony dla dzieci powyżej 12r.ż.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
54
31

Na półkach: ,

Ostatni tom zbiorczy przygód Lou, w którym znajdują się 3 oryginalne tomy: Struktura kryształu, A choj przygodo i Lou-album filmowy (jako dodatek):
- Struktura kryształu -W tym tomie nasza bohaterka jest już taką dużą nastolatką. W ogóle nie podobał mi się ten tom, wydarzenia w nim są bardzo nielogiczne i w ogóle nie wiadomo skąd się wzięły te całe kryształy, urywa się czasem jakaś część komiksu w połowie, i nie wiadomo skąd nagle znalazła się w jakimś zupełnie innym miejscu na przykład kiedy właśnie dotknęła kryształu I otworzyła oczy nagle znalazła się w jakimś dziwnym podziemiu. Nagle ten świat w tym tomie stał się jakiś dziwny, nie wyjaśniany w ogóle w żaden sposób, naprawdę brak logiki w tym tomie. Męczyłam się dosyć z nim, a już pojawienie się szwedzkiego Alter ego Ryszarda kompletnie mi tutaj nie pasował. W poprzednim tomie laserowy ninja nie wiadomo z jakiego powodu w ogóle zniknął a w tomie struktura kryształu nagle się pojawia właśnie te szwedzkie alter ego. Dlaczego szwedzkie ponieważ kiedy mama lub była z Ryszardem w ciąży skręcali meble które nie do końca były przetłumaczone na ich język a były po szwedzku i Ryszard po prostu nie wytrzymał i albo się wystraszył odpowiedzialności jako ojciec albo faktycznie coś ten szwedzki mu się po kiełbasie w głowie i po prostu uciekł od matki Lou. W ogóle nie wiadomo czy Lou chodzi w tym tomie akurat bo to jest w czasie roku szkolnego do liceum jakieś dziwne badania robi mama Lou tak samo w jakiejś tajnej agencji i się znalazła totalne jest bałagan w tym tomie nie podobał mi się kompletnie. Mam wrażenie że ten tom był napisany chyba nie wiem z przymusu albo że autor nie wiedział że co wymyślać. Chyba jeden z najsłabszych tomów z całej serii.
- A choj przygodo!-To jest już ostatni tom przygód Lou. Tutaj wyrusza na samotną wyprawę w trakcie w sumie wakacji ale dopiero dowiadujemy się pod koniec tego tomu że faktycznie to są wakacje bo tak konkretnie nie było powiedziane że to są wakacje. Jest trochę mniej chaotyczny niż poprzedni "struktura kryształu. Choć też średnio mi się podobał ale jest o wiele lepszy niż poprzedni. Tu już jest jakby prawie dorosłą osobą i niektóre sceny są trochę bardziej już dla starszej młodzieży zwłaszcza jedna tam jest tak pokazana. Lou szuka siebie i odpowiedzi na swoje wewnętrzne pytania. Czuję się zagubiona sama z sobą i dlatego wyrusza w samotną podróż zwiedzania w cudzysłowie świata. Oczywiście spotyka tam swojego przyjaciela z Sopoćkowa Pawła. Lou bawi się, spotyka nowych ludzi, nocuję u nich. Tutaj te kryształy nagle zaczynają znikać też nie wiadomo skąd w ogóle jak zniknęły w ogóle te kryształy i wtedy zaczyna świat wracać do normalności sprzed pojawienia się kryształów. Ostatni tom nie jest zły ale uważam że ten tą ahoj przygodo i struktura kryształu zostały napisane tak jakby trochę z przymusu że autor nie wiedział co wymyśleć takie odczuwam wrażenie. Ale i tak wam polecam tą całą serię bo jest i tak świetna.
- Lou Album filmowy -Ten tom to jest po prostu album filmowy z filmu pełnometrażowego Lou! Jest to taki dodatek do całego zbiorowego 3 tomu (z reedycji). Po prostu pokazuje nam mniej więcej w formie takiego jakby Ala pamiętnika co znajduje się w filmie jakie tam wydarzenia są. Widać że czasami różni się to od komiksów ale i tak duża część zgadza się z samymi komiksami. Aktorzy widać tutaj są dobrze dobrani i na pewno obejrzę ten film pełnometrażowy i może będę więcej widziała i wiedziała na temat tego filmu. A ten album to jest taki trochę lekkim spojlerem, ale i tak pięknie wydanym.

Ostatni tom zbiorczy przygód Lou, w którym znajdują się 3 oryginalne tomy: Struktura kryształu, A choj przygodo i Lou-album filmowy (jako dodatek):
- Struktura kryształu -W tym tomie nasza bohaterka jest już taką dużą nastolatką. W ogóle nie podobał mi się ten tom, wydarzenia w nim są bardzo nielogiczne i w ogóle nie wiadomo skąd się wzięły te całe kryształy, urywa się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1391
1341

Na półkach:

Finalny tom serii jest... ostrym zawodem. Teoretycznie powinniśmy mieć opis dalszych losów Lou, która jest już dorosła, czy też dopiero co weszła w ten stan. Tymczasem to zbiór porwanych, w zasadzie nic nie wnoszących, historyjek. Nie za bardzo czułem tutaj więź z główną bohaterką oraz jej przyjaciółmi. Każde sercowe załamanie toczyło się w wybitnie sztampowy sposób, natomiast tytułowy kryształ jest absolutnie wzięty z czapy. Serio, tego wątku w ogóle nie powinno być, gdyż wprowadza jakąś science fiction bzdurę, burzącą opowieść, która dotąd była ciekawa. A na dokładkę mamy "Album filmowy" nawiązujący do średniego, w moim odczuciu, serialu aktorskiego.

Pierwsze dwa tomy serii, zawierające w sumie sześć zeszytów, wkręciły mnie bardzo mocno. Lou była osobą ciekawą, przedstawiano jej proces dorastania, budowania relacji z innymi, w tym szczególnie matką, a teraz? Teraz mamy kalejdoskop nudy. Lou dorosła, próbuje życia, niejako naśladując młodość swej matki i... czytelnik nic z tego nie wyciąga. Ot trochę szlajania się po świecie, przygodny romans zwieńczony w łóżku, rozterki miłosne jej przyjaciółek, matka pracująca na planie ekranizacji swojej książki i tajemnicze kryształy, z którymi związana jest światowa awaria prądu. Serio, nic się tutaj z sobą nie łączy. Czyta się to bezpłciowo, jedynie oglądając ładne obrazki. I tyle.

Na końcu, aby ten album nie był za chudy, dołączono zeszyt oparty o serial aktorski "Lou". Serio, dal mnie to było mega słabe, nieciekawe i wyjątkowo nudne. Może dlatego, że jestem facetem, a może dlatego, że sam serial nie dorasta serii komiksowej do pięt. Wizualnie całość też nie poraża, a w zasadzie odstrasza, budząc fajny klimat zbudowany przez rysunek. Innymi słowy, świetną serię, która była skierowana nie tylko do dziewczynek, ale też chłopaków, potraktowano ostatecznie bardzo po macoszemu. Szkoda, bo mógł być piękny finał, a tak jest nijaka oraz mdła mieszanina wszystkiego.

Finalny tom serii jest... ostrym zawodem. Teoretycznie powinniśmy mieć opis dalszych losów Lou, która jest już dorosła, czy też dopiero co weszła w ten stan. Tymczasem to zbiór porwanych, w zasadzie nic nie wnoszących, historyjek. Nie za bardzo czułem tutaj więź z główną bohaterką oraz jej przyjaciółmi. Każde sercowe załamanie toczyło się w wybitnie sztampowy sposób,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

46 użytkowników ma tytuł Lou! Struktura kryształu. Tom 3 na półkach głównych
  • 35
  • 10
  • 1
25 użytkowników ma tytuł Lou! Struktura kryształu. Tom 3 na półkach dodatkowych
  • 12
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Julien Neel
Julien Neel
Autor komiksu Lou!, którego pierwszy tom został nagrodzony w 2005 na 32 festiwalu w Angoulême. Wydano pięć tomów, docelowo ma ich być osiem. Trwają prace nad ekranizacją, do której muzykę napisał francuski kompozytor Julien Di Caro. Wydanie polskie wyszło nakładem Egmont Polska.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kraina Lodu - 1 - W poszukiwaniu siebie Joe Caramagna
Kraina Lodu - 1 - W poszukiwaniu siebie
Joe Caramagna
“Kraina Lodu. W poszukiwaniu siebie” to pierwszy album przygód Anny i Elsy w postaci komiksu. Szata graficzna jest dla mnie bardzo ładna i realistyczna z naleciałościami cartoonowo-mangowymi. Dla niektórych może być zbyt cukierkowa i dziecinna. Dodam, że gdy córka zobaczyła okładkę, uśmiech nie schodził jej z buzi. Musiałam porzucić wszystkie zadania, by przeczytać jej pierwszy komiks prosto z Krainy Lodu. Akcja pierwszej części “Kraina Lodu. W Poszukiwaniu siebie” rozgrywa się w znanym nam już z ekranizacji i książek Królestwie Arendelle. Spotkamy w niej wszystkich bohaterów z poprzednich części, a także poznamy nową bohaterkę przygód – Mari. w poszukiwaniu siebie Po ulicach Królestwa Arendelle popłoch sieje dzikie zwierzę i księżniczka Anna rusza na pomoc mieszkańcom. Wtedy poznaje nieustraszoną, pełną odwagi Mari, z którą próbują się spełnić w najróżniejszych zawodachi. Dziewczyny łączy wspólne marzenie, którym jest osiągnąć coś wielkiego. Tak silne dwa charaktery zapewnią czytelnikom świetną zabawę, pełną niesamowitych wyzwań. Jednym słowem: będzie się działo! Natomiast Elsa stawia czoło konflitowi z sąsiednim państwem oraz tajemnicy zniszczonego rezerwatu przyrody. Czy pomoc przyjaciół będzie wystarczająca? Czy uda im się uratować Arendelle? Komiks “Kraina Lodu. W poszukiwaniu siebie” to bardzo sympatyczna lektura dla dzieci o odwadze, siostrzanej miłości, przyjaźni, pełna zabawnych momentów. Chciałabym podkreślić, że to nie tylko dla dziewczynek, gdyż nasz ośmiolatek chętnie podkrada siostrze przygody Anny i Elsy. Więcej https://wrolimamy.pl/recenzja/w-poszukiwaniu-siebie/
WRoliMamy - awatar WRoliMamy
ocenił na76 lat temu
Lou! Sielanka.Wyd. zbiorcze. Tom 2 Julien Neel
Lou! Sielanka.Wyd. zbiorcze. Tom 2
Julien Neel
Pamiętajmy, że jest to tom, w którym znajduje się zbiór trzech oryginalnych tomów sielanka, laserowy ninja i szałas. Te tomy są ułożone według chronologii zdarzeń, nie według chronologii wydawania tomów, dlatego recenzja będzie składać się z trzech tomów które znajdują się w środku tego jedynego. *SIELANKA- końcu mogłam uzupełnić i przeczytać zaległy tom z serii Lou. Jeden z lepszych komiksów jakikolwiek czytałam. Sielanka jest czymś nowym przygodach w głównej bohaterki. Wyjeżdża razem z przyjaciółkami na wakacje i spędza tam miłe chwile i tak zwane rozterki miłosne aż w końcu zaczyna się pomału wszystko u niej układać. - Tom LASEROWY NINJA. Przepiękne ilustracje jak zwykle zresztą. Ten tom jest trochę inny od reszty jest bardziej smutny poważniejszy, a początek jest nawet bardzo smutny. Większość tego tomu opiera się na czytaniu pamiętnika mamy Lou. Sama Lou po czytaniu tego pamiętnika jej mamy zaczyna ją bardziej rozumieć i jej przeszłość. Również ich życie zaczyna się zmieniać po tragicznych wydarzeniach które były na samym początku domu ale nie chcę za dużo spoilerować. Jest już troszeczkę większą bohaterką nie jest już taką małą dziewczynką zaczyna coraz więcej rozumieć i być bardziej samodzielna. Pojawia się tam nowy członek rodziny a ktoś inny niestety odchodzi (nie nie umiera). Sama końcówka tego tomu jest wzruszająca i rozpoczyna nowy etap w życiu Lou i jej mamy. Ale dzięki temu że to jest zupełnie inny tom niż reszta to i tak się super to czyta i już nie mogę się doczekać aż przeczytam kolejne tomy bardzo wam polecam tak jak zawsze ten komiks jest po prostu świetny. - SZAŁAS Akcja tego tomu dzieje się po raz kolejny w wakacje tak jak w poprzednich tomach jest na zmianę raz rok szkolny raz wakacje i teraz też się tak dzieje że są wakacje. Tutaj Lou zabiera ze sobą dwie przyjaciółki oczywiście mamę i braciszka małego na wieś do swojej babci. Tam dziewczyny chcą zbudować szałas A ta konkretniej to później się okazuje że domek na drzewie. Robią to ponieważ wymyśliły że tak będzie fajniej zbliżyć się do natury. Ten tom jest troszeczkę inny i niektóre wydarzenia stają się lekko niejasne takie wymyślone od czapy i robi się mały chaos. Oczywiście w tym tomie oprócz ekipy lub pojawiają się też inni bohaterowie z poprzednich domów oprócz Ryszarda który po prostu zniknął. Już sama nawet końcówka w sumie dwie ostatnie strony tego tomu są bardzo niejasne. Ale tak że jak jest to świetny kolejny komiks napisany przez autora. Dzięki temu że wydawnictwo Egmont wydało reedycje mogłam w końcu uzupełnić braki z dzieciństwa. Pewnie ta recenzja może być za długa i trochę pogmatwana ale nie umiem za bardzo recenzować zwłaszcza jeśli jest to zbiór trzech krótkich książeczek w jedną dużą książkę.
Justyna Cmg - awatar Justyna Cmg
ocenił na102 lata temu
Archie #1 Mark Waid
Archie #1
Mark Waid Fiona Staples Annie Wu Veronica Fish
https://natcystycznapaplaninablog.blogspot.com/2020/08/co-wspolnego-ma-komiks-z-serialowym.html ← tu całość Zabrałam się za ten komiks, ponieważ jakiś czas temu zaczęłam oglądać z przyjaciółką „Riverdale” (chyba najgorszy serial, jaki jest dostępny na Netflixie, a na pewno najgorszy, jaki widziałam) i trochę nie chciało mi się wierzyć, że pierwowzór też jest taki do kitu. Pierwsze co oczywiście rzuca się w oczy to ilustracje, kawał dobrej roboty, postacie mają żywą mimikę i są po prostu estetycznie ładne. Czasem pojawiają się gagi jak w kreskówkach, co jest całkiem urocze. Bohaterowie na szczęście mają bardzo niewiele wspólnego z tymi, których poznajemy w „Riverdale”. Betty Cooper okazuje się fajną laską z zajawką na sport i motoryzację, co więcej nawet wzbudza sympatię 😲. Nie mam pojęcia, jak można było wziąć tę postać i zmienić w wkurzającą, praktycznie nieużywającą mózgu i baardzo mhroczną nastolatkę. Jughead Jones w serialu nie jest znowu aż taki zły, ale ten komiksowy to absolutny wygryw, jego pasją jest jedzenie i niewtrącanie się w sprawy innych. Archie Andrews, główny bohater, myślę, że jest trochę bardziej sympatyczny niż na ekranie, ale też o to nietrudno, jednak to dalej ten wnerwiający typ, któremu wszyscy wokół muszą pomagać się nie zabić, czego on oczywiście nie dostrzega i uważa się za kozaka. Ale tytuł najbardziej wkurzającej postaci i w netflixowej adaptacji, i w komiksie zyskuje zdecydowanie Veronica Lodge, rozpuszczona córka miliardera, który postanowił osiedlić się w mieście. Veronica z papierowego Riverdale to typowa bogata dziewczyna z popkultury, która wykorzystuje innych i zawsze musi być otoczona jakimiś drogimi fantami. Na pewno możesz sobie wyobrazić taką bohaterkę, nie ma sensu się rozpisywać. Nie wiem, jak wyglądają kolejne zeszyty, ale te pierwsze opisują takie proste historyjki z życia licealistów, między innymi pojawienie się Lodge'ów w okolicy i relację Betty oraz Archie'ego. Kurczę, nic specjalnego, właściwie to musiałam sobie przekartkować komiks przed pisaniem tej recenzji. W każdym razie no nie ma to za wiele wspólnego z „Riverdale” i tymi wszystkimi wyskakującymi z szafy mordercami, dziwnymi grami, narkotykami i mogę tak wymieniać dalej... No więc porównując do ekranizacji, wypada świetnie, bardzo miłe zaskoczenie, chociaż w sumie często filmy na podstawie książek to jakaś masakra. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę tylko komiks jako całość to to w zasadzie nie jest nic specjalnego, ot, przyjemne, to wszystko.
taszkopinie - awatar taszkopinie
ocenił na65 lat temu
Sisters #12: Nadciąga tornado Christophe Cazenove
Sisters #12: Nadciąga tornado
Christophe Cazenove William Maury
W dwunastym tomie "Sisters" wszystko kręci się wokół Halloween. Od niego się zaczyna i na nim się kończy, a po drodze mamy szukanie wrażeń w sportach ekstremalnych oraz podróżowania. Oczywiście nie zabrakło też dwóch starych zagrywek - polowania na pamiętnik starszej siostry oraz uprzykrzenie jej spotkań z chłopakiem, gdzie nastolatkowie pragnęliby pozostać sami. Cóż, mając młodszą siostrę ciężko o takie "luksusy". Czy jednak coś się zmieniło w tej serii? Otóż... nie i dla mnie jest to swego rodzaju problem. Gdy sięgam po nowe odsłony "Sisters" mam wrażenie, że czas dla tych bohaterek stanął w miejscu. Niby w pewnym momencie coś tam drgnęło, ale tak naprawdę od kilku albumów dziewczęta nie podrosły ani o jotę, co troszkę dziwnie zaczyna wyglądać. Przynajmniej z mojej perspektywy. Owszem, są sceny gdzie siostry są już dorosłe, ale to takie smaczki, pojawiające się raz lub dwa w całym komiksie, w zasadzie od początku serii. Tymczasem mamy już dwunasty tom i w kółko lecimy z tym samym. Tak, to może się podobać, jest nadal śmieszne, ale w moim wypadku odczuwam już wyraźne zmęczenie materiału. Na pocieszenie zostaje ogromny kalejdoskop smaczków rysunkowych, które czytelnik powinien wytropić. W tym odcinku znalazło się miejsce nawet dla Trevora z serii GTA, Godzilli, Titanica, Lucky Luke'a czy kapitana z przygód Tin Tina. To tylko mały fragment tego, co autor skrzętnie poukrywał na swoich obrazkach, bo jest tego znacznie więcej. Głównie dla takich drobiazgów chętnie sięgam po "Sisters", bo naprawdę jest czego szukać. Z drugiej strony seria nadal się mocno broni jeśli spojrzeć na jej target docelowy. Zatem może faktycznie jest sens wałkować w kółko to samo. Skoro dzieci, a w zasadzie dziewczynki, to kochają, to czemu odbierać im tą radość. Jest wiele innych, bardziej rozbudowanych serii komiksowych, ale czasem, tak po prostu, trzeba się odstresować i sięgnąć po coś niewymagającego.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Kroniki Francine R Boris Golzio
Kroniki Francine R
Boris Golzio
Czy komiks może opowiadać o Holokauście z taktem i siłą emocji? „Kroniki Francine R.” pokazują, że tak. To poruszająca, głęboko ludzka powieść graficzna, oparta na prawdziwej relacji Francine R. - krewnej autora, która przeżyła obóz koncentracyjny. Boris Golzio zilustrował jej wspomnienia z ogromnym szacunkiem i dbałością o historyczną wiarygodność. Komiks utrzymany jest w niemal monochromatycznej tonacji, dominują w nim odcienie sepii, brązu i szarości, które przywołują nastrój minionego czasu i nadają opowieści poważny ton. Ten ograniczony kolorystycznie świat zostaje przerwany tylko dwa razy: po wyzwoleniu, gdy Francine pojawia się w niebieskiej sukience, oraz w scenie wiwatującego tłumu z barwnymi flagami. To symboliczne momenty: oddech życia pośród szarości wspomnień i powrót do świata, w którym znów istnieją kolory. Rysunki Golzio są dopracowane i przemyślane. Scenografia została oddana z dbałością o detal, a mocna czarna kreska nadaje ilustracjom surowości. Postacie, choć przedstawione w sposób uproszczony, poruszają szczerością emocji. Artysta rezygnuje z portretowej dosłowności, by skupić się na przekazie: bólu, nadziei, przetrwaniu. W scenach ukazujących nagie, wychudzone kobiety Golzio zachowuje niezwykły takt. Oszczędność formy sprawia, że te obrazy nie mają nic wspólnego z dosłownością i budzą współczucie, a nie sensację. To jeden z przykładów, jak subtelnie można mówić o potwornościach wojny, nie tracąc godności bohaterów. Słowa Francine, nagrane wiele lat po wojnie, zostały przez autora wiernie przeniesione do komiksu i opatrzone przypisami historycznymi. Dzięki temu książka ma ogromną wartość nie tylko artystyczną, ale i edukacyjną. Francine opowiada o aresztowaniu wraz z siostrą, pracy przymusowej w fabryce Hermanna Göringa (gdzie celowo sabotowała produkcję),o rozdzieleniu z bliską osobą i o wyzwoleniu. Miała wtedy trochę ponad dwadzieścia lat i być może to właśnie młodość uratowała jej życie. „Kroniki Francine R.” mogłyby służyć jako cenna pomoc dydaktyczna, gdyby nie jeden szczegół: Francine, jako Francuzka, przedstawia Polki w bardzo negatywnym świetle. To dyskusyjne fragmenty, ale też przypominające, jak subiektywne i zróżnicowane były doświadczenia kobiet w obozach koncentracyjnych. To komiks, który nie epatuje przemocą, lecz skłania do refleksji. Pokazuje, że pamięć o przeszłości można przekazać w sposób prosty, szczery i pełen empatii. „Kroniki Francine R.” to opowieść o przetrwaniu, pamięci i godności. O tym, jak kolor może stać się symbolem nadziei pośród sepii wspomnień.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na85 miesięcy temu
Pamiętniki Wisienki - 2 - Księga Hektora Joris Chamblain
Pamiętniki Wisienki - 2 - Księga Hektora
Joris Chamblain Aurélie Neyret
Ta seria zaczęła się z potężnym przytupem, a drugi tom tylko podniósł poprzeczkę. Nie chodzi nawet o samo wydanie, które jest obłędne i świetnie łączy pamiętnik nastolatki, posiadającej bardzo bujną wyobraźnię i zacięcie pisarskie, z klasycznym komiksem, ale też o samą fabułę. Wisienka zawsze natrafia na ludzi mających nietuzinkowe tajemnice. Sprowadza to na nią kłopoty, bo dziewczyna często nie liczy się z uczuciami innych grzebiąc w ich przeszłości. Z drugiej strony jej wścibstwo finalnie udaje się przekuć w coś naprawdę dobrego. Tak było w przypadku opuszczonego zoo w pierwszym albumie i nie inaczej maja się sprawy z tajemniczą książką napisaną przez niejakiego Hektora. Wszystko zaczęło się od tego, że Wisienka zaczęła się nudzić w trakcie wakacji letnich. Jej przyjaciółki wyjechały na cały lipiec, a ona siedziała i... obserwowała. Jej celem okazała się starsza pani, o bardzo smutnym obliczu, która co środę wychodziła z domu z książką w ręku, wsiadała do autobusu i gdy wracała znów trzymała w rękach tą samą książkę, a jej twarz była jeszcze smutniejsza niż przed podróżą. Wisienka koniecznie chciała dowiedzieć się, dlaczego starsza pani tak się zachowuje i zaczęła swoje śledztwo. Oczywiście nikt ja o to nie prosił, a przyjaciółki po powrocie wręcz odradzały wściubianie nosa w nie swoje sprawy. Wisienka postawiła jednak na swoim co kosztowało ją bardzo wiele, a przy tym nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo może kogoś zranić. Co prawda tak jak w poprzednim albumie i tutaj mamy szczęśliwe, choć zarazem bardzo wzruszające, zakończenie. Teoretycznie z tego powodu powinniśmy pogratulować Wisience, ale... no właśnie. Ale. Dziewczyna naprawdę rozpętała burzę tam gdzie nie powinna. Choć ostatecznie jej wścibstwo pomogło w rozwikłaniu zagadki tajemniczej książki, to po drodze zraniła ona wiele osób. Bardzo bliskich jej sercu, a mogła tego uniknąć. Przestrzegano ją, proszono, dano alternatywne możliwości, a mimo wszystko dziewczyna z nich nie skorzystała, wciągając postronne osoby w wir swego śledztwa. Komiks genialnie przestrzega przed takim działaniem i je gani. Z jednej strony pociesza nas myśl - "Hej, przecież młoda rozwiązała kolejna zagadkę i wyszło z tego tyle dobrego.". Z drugiej jednak strony można było do całej sprawy podejść zupełnie inaczej. W sposób mniej bezpośredni i bardziej wrażliwy, nie krzywdząc tylu osób. Z pewnością będę dalej śledził losy dzielne oraz wścibskiej Wisienki, która zdaje się uczyć na własnych błędach. Do tego jej rodzina chyba też ma sekrety, które czytelnika na pewno zainteresują. Pozostało więc czekać na tom trzeci, noszący tytuł "Ostatni z pięciu skarbów", który ma pojawić się w sierpniu tego roku. Oczywiście jeśli obecna pandemia nie pokrzyżuje planów wydawniczych. Mam nadzieję, że się tak nie stanie i poznam latem dalsze losy młodej pisarki i pani detektyw.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Darwin. Jedyna taka podróż Jérémie Royer
Darwin. Jedyna taka podróż
Jérémie Royer Fabien Grolleau
"Darwin. Jedyna taka podróż" to wyjątkowy komiks, który z każdą kolejną lekturą w moim mniemaniu nabiera na wartości i jakości. Do tej pory przeczytałem go już trzy razy i zawsze udawało mi się tego dokonać 12 lutego. Data jest nieprzypadkowa, ponieważ wtedy obchodzony jest dzień Karola Darwina. Jak widać nawet ludzie nauki mają swoje święto, a w tym przypadku jego celem jest pamięć o autorze teorii ewolucji opartej na doborze naturalnym. Oczywiście wiąże się to z faktem, ze gdyby Karol Darwin nadal żył (co by jednocześnie oznaczało, że pod względem długowieczności mógłby stawać w szranki z żółwiami z Galapagos i wygrać),to właśnie tego dnia ten jeden z największych naukowców wszech czasów świętowałby swoje urodziny. Jednakże omawiane dzieło nie jest biografią tego wybitnego uczonego, któremu zawdzięczamy opracowanie teorii wyjaśniającej mechanizm działania ewolucji. Twórcy komiksu koncentrują się na słynnej, prawie pięcioletniej ekspedycji załogi okrętu "HMS Beagle", której głównym celem było zmapowanie wybrzeży Patagonii, Ziemi Ognistej, Chile i Peru. Tak się akurat złożyło, że Darwin również należał do brygady statku, a sama podróż okazała się znacząca o tyle, że to właśnie dzięki obserwacjom poczynionym podczas tej długiej wyprawy nasz badacz był później w stanie dojść do wniosku, że za stopniową zmianą gatunków w bardzo długiej skali czasowej odpowiada dobór naturalny. Recenzowana pozycja to takie dwa w jednym, ponieważ mamy do czynienia nie tylko ze świetnym komiksem przygodowym, ale także posiada on niezaprzeczalny walor edukacyjny. Twórcom komiksu należy się uznanie, ponieważ bardzo ściśle trzymają się zapisków, jakie z tej podróży pozostawił po sobie sam Darwin, a ponieważ notował dużo i często, a do tego jeszcze korespondował względnie na bieżąco ze swoją rodziną, to dysponujemy obfitością danych źródłowych z przebiegu wyprawy. Przy czym autorzy uczciwie przyznają, że nie mieli ambicji stworzyć suchej i dokładnej kroniki, ale raczej fabularyzowaną opowieść przybliżającą najważniejsze postacie i miejsca, do których przypłynęła załoga "HMS Beagle". Ale i tak osoby, które jak ja zapoznały się z biografią naukowca będą pod wrażeniem tego, ile cennych faktów z jego życia bez nadmiernych zniekształceń na rzecz uatrakcyjnienia fabuły zostało zawartych w tym komiksie. Niestety do tej pory nie udało mi się jeszcze przeczytać głównego źródła, z którego czerpane były dane do recenzowanej pozycji, jakim był dziennik naukowy, a jednocześnie pamiętnik z podróży Darwina opublikowany jako „Podróż na okręcie Beagle”. Jest to o tyle dla mnie ważne, ponieważ recenzowany komiks oprócz zwyczajowych dialogów pomiędzy postaciami i fragmentami z listów posiada momentami niezwykle piękną i poetycką narrację i nie jestem w stanie orzec, czy jest to zasługa samego badacza i jego pisarskich umiejętności, czy może za taki stan rzeczy odpowiadają Fabien Grolleau i Jérémie Royer. Za godne uwagi należy również uznać obiektywne przedstawienie przez autorów głównego bohatera recenzowanej pozycji. Komiksowy Darwin przykładowo ma takie same poglądy na temat niewolnictwa, czy ludności niecywilizowanej jakie miał jego rzeczywisty odpowiednik. Jak na czasy, w których przyszło mu żyć był niezwykłym człowiekiem, momentami bardzo nowoczesnym i postępowym w myśleniu i zachowaniu, ale pewne jego przekonania dużo bardziej pasują do epoki, w której przyszedł na świat i z biegiem lat okazały się niesłuszne. Omawiany komiks może też poszczycić się wyjątkowo pięknymi rysunkami, które mogą autentycznie zachwycić. Przyroda Ameryki Południowej została rozrysowana fenomenalnie i nasycona paletą cudownie dobranych barw. Jeżeli chodzi o projekty postaci, to kojarzą mi się one trochę z serialem animowanym "Byli sobie odkrywcy", ale doskonale pasują do opowiadanej historii. Podsumowując mamy do czynienia z pięknym, mądrym i skłaniającym do refleksji dziełem, idealnym dla każdej grupy wiekowej. U dzieci może rozbudzić fascynację biologią, bogactwem flory i fauny, a także w przystępny sposób zapoznać je z podstawami teorii ewolucji. Natomiast dorośli docenią kunszt i zgodność fabuły z zachowanymi danymi historycznymi. "Darwin. Jedyna taka podróż" to wartościowy komiks i idealny przykład na to, że opowieści obrazkowe mają olbrzymi potencjał do wzbogacenia naszej wiedzy podczas czerpania przyjemności płynącej z czytania. Polecam również osobom, które mają wyjątkowo mgliste pojęcie, dotyczące tego kim był twórca teorii ewolucji i chcieliby się czegoś o nim dowiedzieć.
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Lou! Struktura kryształu. Tom 3

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lou! Struktura kryształu. Tom 3