Najnowsze artykuły
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać7
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać445
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Julien Neel

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Julien_Neel
Pisze książki: komiksy
Urodzony: 26.04.1976
Autor komiksu Lou!, którego pierwszy tom został nagrodzony w 2005 na 32 festiwalu w Angoulême. Wydano pięć tomów, docelowo ma ich być osiem. Trwają prace nad ekranizacją, do której muzykę napisał francuski kompozytor Julien Di Caro. Wydanie polskie wyszło nakładem Egmont Polska. http://blogdejulienneel.blogspot.com/
8,0/10średnia ocena książek autora
357 przeczytało książki autora
98 chce przeczytać książki autora
3fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Lou! Struktura kryształu. Tom 3
Julien Neel
Cykl: Lou! (tom 3)
7,2 z 27 ocen
46 czytelników 7 opinii
2019
Lou! Sielanka.Wyd. zbiorcze. Tom 2
Julien Neel
Cykl: Lou! (tom 2)
7,9 z 31 ocen
49 czytelników 8 opinii
2019
Lou! - Codziennik. Wyd. zbiorcze tom 1
Julien Neel
Cykl: Lou! (tom 1)
8,0 z 30 ocen
54 czytelników 7 opinii
2018
Najnowsze opinie o książkach autora
Lou! Sielanka Julien Neel 
7,8

Drugi album zbiorczy serii "Lou!" nadal pozytywnie mnie zaskakiwał podczas lektury. Mamy tutaj poruszony głównie jeden wątek - Jaka jest istota miłości? Nie tylko ta nastoletnia, ale też inne jej formy. Rodzicielska, małżeńska, matczyna, ojcowska, czy też przyjacielska. Miłość ślepa i taka która przeraża albo onieśmiela kochanków. Jest nawet jej zakazana wersja, która po dziś dzień potrafi oburzyć pewne kręgi społeczne. Tak... miłość ma wiele twarzy, choć tak naprawdę jest banalnie prosta. O tym mówi właśnie ten tom i ukazuje wszelkie formy oraz ewolucje tego uczucia. Nasza bohaterka ma już bowiem 14 lat, powoli staje się kobietą, a jej dziecięca fascynacja lakami już dawno odeszła w zapomnienie. Teraz, wraz z przyjaciółkami, zaczyna polowanie na chłopaków. Wynik zaś jest dość nieoczekiwany.
Znów mamy trzy rozdziały, czyli pierwotnie trzy albumy, a każdy z nich dotyka na pierwszym planie innych spraw. W pierwszym rozdziale dziewczyny jadą na wakacje. Tam zostaje mocno rozwinięty wątek przyjaźni i pierwszej, nastoletniej miłości. Lou i Mia oraz ich nowo poznane przyjaciółki (patrz album 1, rozdział 3) zbuntowana Emilia i małomówna Karina, jadą na całe lato do willi wynajmowanej przez rodziców Emilii. Są zamożni i niestety samotni. Ojciec ciągle zapracowany, zaś matka szuka uwagi innych, nie mogąc znaleźć swojego miejsca. Emilia daje im dodatkowo do wiwatu, gdyż jest klasyczną, zbuntowaną "gotką" (lub przynajmniej stara się nią być). W tym rozdziale nie zabraknie Tristana, który czystym zrządzeniem losu spędza wakacje w tym samym mieście co Lou. Oczywiście będzie z tego powodu masa komplikacji, z których niektóre okażą się bolesne dla naszych bohaterek.
Drugi rozdział był dla mnie najważniejszy, bowiem tam poznajemy przeszłość matki Lou. W ręce naszej bohaterki wpada bowiem pamiętnik jej matki. Opisuje ona w nim swój okres nastoletniego buntu (ma tam 16-17 lat),swoich rodziców i ich trudną przeszłość oraz swą pierwszą miłość. Oczywiście poznamy też wszystkie okoliczności dlaczego została samotną matką i ponownie w tle będzie przewijać się ojciec Lou. Znów sceny z nim związane są dość smutne, a w moim wypadku bardzo mnie poruszyły. W trakcie jak Lou przedstawia nam powoli pamiętnik swej matki, w jej codziennym życiu też zaszły ogromne zmiany, bowiem spodziewa się braciszka. Na tej informacji poprzestanę, aby nie psuć wam przyjemności z lektury. Dodam tylko, że w pewnym momencie tego rozdziału po prostu ryczałem, no ale to raczej z powodów osobistych.
Ostatni rozdział rozgrywa się głównie na wsi, w rodzinnym Sopoćkowie matki Lou. Oczywiście tam też zaszło sporo zmian, ale Babcia jest dość stabilna. Słowem dalej narzeka i kłóci się z sąsiadem. Zresztą jej postać jest jedną z ważniejszych w całej serii. To w tym rozdziale jest głównie poruszona kwestia miłości partnerskiej, ale też rozwinięte wątki innych jej form. Od rodzicielskiej, przez przyjaźń na bolesnych wyborach kończąc. Nie każdy bowiem umie kochać, nie każdy potrafi być odpowiedzialny. Są ludzie, którzy skrywają w sobie tyle strachu przed odrzuceniem, że niszczą w zarodku każdy okruch uczucia, jakim ktoś chce ich obdarzyć.
Seria "Lou!" jest dla mnie ważna. Głównie z powodu niedoścignionego marzenia o posiadaniu dziecka. Może dlatego do takich tytułów podchodzę dużo bardziej emocjonalnie. Ciężko mi to wyjaśnić, tak jak np. ciężko mi zrozumieć osobę, która walczy o życie z ciężką chorobą. No to raczej zły przykład, bo wyrwałem się z podobnej sytuacji. Powiedzmy, ze raczej nie zrozumiem osoby mającej kilkoro dzieci. Jej zmęczenia, wypompowania z energii i ciążącej na niej odpowiedzialności. Zabrzmi to absurdalnie, ale zazdroszczę takim ludziom, ze mogą mieć dzieci. Zazdroszczę samotnym matką, kochającym swoje dzieci i walczącym każdego dnia o to, aby niczego im nie brakowało. Nawet jeśli nie znają swego ojca.
Lou! Codziennik Julien Neel 
8,1

Przyznaję, że po ten tytuł sięgałem z lekkim oporem. Dałem się ostatecznie namówić i żałuję... że miałem jakiekolwiek wątpliwości. Komiks z jednej strony jest adresowany do dzieci, ma bardzo przyjemną dla oka kreskę i zawiera sporo humoru. Niemniej to tylko zewnętrzna skorupka, bowiem to tak naprawdę bardzo mocna opowieść obyczajowa, o małej dziewczynce, która staje się nastolatką. Wychowana przez samotną matkę, nie znająca ojca, wadząca się z babcią, zaś w tle przemyka nam kocia przybłęda, łaskawie dająca się udomowić. Niby temat wielokrotnie wałkowany, a jednak tutaj naprawdę potrafi poruszyć i chwycić za serce. Sam znalazłem kilka scen, które były mi niezwykle bliskie, choć na szczęście moi rodzice są ze sobą i dali mi wspaniałe dzieciństwo. No, nie licząc batów jakie zbierałem w szkole, ale to zupełnie inna para kaloszy. Lou miała zupełnie inaczej. Jedni powiedzą że ciężej, inni że była indywidualistką. Dla mnie.... hmm.... dla mnie była dzieckiem, które miało bardzo kochającą, choć niezwykle roztrzepaną, matkę.
Album zawiera trzy tomy, każdy jest samodzielnym rozdziałem, który rozpoczyna się i kończy w formie pamiętnika głównej bohaterki. Jest to niezwykle ważne, bowiem znajdziemy tam jej przemyślenia, istotne notatki oraz podsumowanie kluczowych wydarzeń. Co ważniejsze, pozwala nam to odłożyć komiks na dłużej, nie obawiając się o to, że zapomnimy o czymś istotnym. Pierwszy rozdział to prezentacja najważniejszych postaci - Lou, jej matki, sąsiada Ryszarda, czy przyjaciółki z szkolnej ławy. Z każdą z tych osób łączy Lou troszkę inna relacja, z każdą ma chwile wypełnione śmiechem i smutkiem, jak to w życiu bywa. Nie sposób polubić tylko jednej postaci z tej paczki, bowiem każda jest na swój sposób unikalna.
Matka Lou to taka trochę nerd-dziewczyna, pisarka mydlanej opery science fiction. Ryszard zaś jest studentem, pracującym tu i ówdzie, który z wzajemnością zakochuje się w matce głównej bohaterki. Mia, przyjaciółka ze szkolnej ławki, to harda dziewczynka, zaś przemykający co chwila na kadrach komiksu szary kocur, jest klasycznym indywidualistą. Naprawdę bardzo łatwo dostrzec w tym obrazku coś z naszego codziennego życia. Oczywiście autor dorzucił do tego sporą garść satyry, głównie w postaci rysunku i przerysowanych wydarzeń. Aczkolwiek obstawiam, że opera mydlana przedstawiona w komiksie, może być inspirowana prawdziwą książką. Wiedząc jakie kretynizmy znajdują się w takiej literaturze, nic mnie nie zdziwi.
Najważniejszym wątkiem jest jednak brak ojca. Lou go nie poznała, bowiem jej matka i on rozstali się gdy zaszła w ciążę. Postanowiła jednak urodzić, mimo że była bardzo młoda, a z rodzicami nie dogadywała się w żadnej materii. W tym tomie niewiele dowiadujemy się o ojcu Lou, ale pojawia się on kilka razy w komiksie i za każdym razem jest to wyjątkowo mocna scena. Być może osobiście za bardzo je przeżywałem, bowiem zawsze chciałem mieć córkę. Los sprawił, ze nie mogę mieć dzieci, a nasze starania spełzły na niczym. Cóż - życie. Niemniej wydaje mi się, że zawarte w tym komiksie sceny z "tatą" oraz Ryszardem, powoli adoptującym Lou mogą ruszyć nie jedno serducho. W tym nawet zatwardziałego faceta.
Ten komiks okazał się dla mnie ważnym przeżyciem. Przyznaję, że wchłonąłem go momentalnie i potem długo, naprawdę długo zbierałem się do napisania tego tekstu. Z jednej strony bardzo mnie rozbawił, kilka razy skłonił do refleksji na temat okresu dorastania, a także ukłuł boleśnie w serce, w wyżej wspomnianych scenach. To z ich powodu ostatecznie nie umieściłem go w mojej stałej kolekcji, podobnie jak usunąłem z niej "Obiecanki". Może się to wydać głupie, ale powrót do takich tytułów, nie ważne jak rewelacyjnie napisanych, po prostu mnie boli. Polecam jednak ten komiks z czystym sumieniem. Warto go przeczytać, a jeśli ktoś kocha filmy pokroju "Stalowych magnolii" albo "Stowarzyszenia wędrujących dżinsów" (tak, zaliczam się do takich osób),to będzie po prostu zachwycony serią "Lou".




































