rozwińzwiń

Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów

Okładka książki Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów autora Chris Ferrie, 9788380086524
Okładka książki Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów
Chris Ferrie Wydawnictwo: Media Rodzina Seria: Uniwersytet Malucha popularnonaukowa dziecięca
24 str. 24 min.
Kategoria:
popularnonaukowa dziecięca
Format:
papier
Seria:
Uniwersytet Malucha
Data wydania:
2019-09-18
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-18
Liczba stron:
24
Czas czytania
24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380086524
Tłumacz:
Miłosz Urban
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów

Średnia ocen
7,9 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów

avatar
1796
1660

Na półkach: ,

Dzieciaki bardzo lubią tę serię. Sześciolatek czyta trzylatce i oboje są zaciekawieni. Pożyteczna książka pokazująca w prosty sposób istotę teorii względności. Inne książki z tej serii wydały mi się ciekawsze, ale to może wina samej teorii względności.

Dzieciaki bardzo lubią tę serię. Sześciolatek czyta trzylatce i oboje są zaciekawieni. Pożyteczna książka pokazująca w prosty sposób istotę teorii względności. Inne książki z tej serii wydały mi się ciekawsze, ale to może wina samej teorii względności.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1574
1561

Na półkach: , , ,

Naszą przygodę z serią uniwersytet malucha zaczęliśmy od teorii względności. Od pierwszego razu czytaliśmy ją pewnie już kilkadziesiąt razy. Za każdym razem synek jest coraz bardziej zafascynowany masą, przysięganiem, przestrzenią. Ale najbardziej chyba lubi to jak masa zakrzywia przestrzeń. No i w końcu czarna dziura. Synek mnie pyta co to znaczy, ja mu recytuję wersy podane przez autora, domaga się więcej, sprawdzam google, uff, wychodzę z opresji. Wiem teraz, że czytając tą serię sam wpierw muszą zrozumieć co tak naprawdę czytam.

Naszą przygodę z serią uniwersytet malucha zaczęliśmy od teorii względności. Od pierwszego razu czytaliśmy ją pewnie już kilkadziesiąt razy. Za każdym razem synek jest coraz bardziej zafascynowany masą, przysięganiem, przestrzenią. Ale najbardziej chyba lubi to jak masa zakrzywia przestrzeń. No i w końcu czarna dziura. Synek mnie pyta co to znaczy, ja mu recytuję wersy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5857
4795

Na półkach: ,

Największy matoł nie powinien mieć problemów z teorią względności po tej lekturze

Największy matoł nie powinien mieć problemów z teorią względności po tej lekturze

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

58 użytkowników ma tytuł Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów na półkach głównych
  • 29
  • 29
11 użytkowników ma tytuł Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Uniwersytet malucha. Chemia organiczna dla maluchów Chris Ferrie
Uniwersytet malucha. Chemia organiczna dla maluchów
Chris Ferrie Cara Florance
Dziś wyjątkowo recenzja napisana przez mojego Mężą. Wiecie czemu, tydzień był intensywny, urodziny 5 latki bywają dla Mamy męczące ;),a i jeszcze tematyka minie przerosła. Dziś książeczka niecodzienna, naukowa. Zresztą zobaczcie sami. Co robicie, gdy Wasza pociecha zaczyna zadawać swoje dociekliwe pytania na temat otaczającego je świata? Tato, z czego zrobione jest drzewo? Kochanie, drzewo składa się z korzeni, które trzymają je w ziemi, pnia oraz gałęzi z liśćmi. Uff, spoko, udało się. ciekawość dziecka choćby na chwilę została zaspokojona. Problem zaczyna się jednak pojawiać się wtedy, gdy maluch zaczyna zadawać pytania nie oczywiste. Moja córcia ostatnio wypaliła z pytaniem, z czego składa się woda. No i klops. Tutaj łatwej odpowiedzi nie ma. Wszyscy wiemy z czego się składa, ale jak w prosty i zrozumiały sposób wytłumaczyć to pięciolatce. Na szczęście w takich chwilach ratują nas książki. CHEMIA ORGANICZNA DLA MALUCHÓW jest właśnie jedną z nich. Co prawda nie znajdziecie tam odpowiedzi na pytanie zadane przez moją córcię, ale wyjaśnicie dziecku czym jest atom i w jaki sposób łączy się z innymi atomami. Pociecha dowie się też, czym są cząsteczki organiczne i pozna ich zastosowanie w życiu codziennym. Wszystkie te informacje zawarte są na kilkunastu stronach w formie obrazkowej. Mało treści i geometryczne kształty sprawią, że nie przytłoczymy malucha ilością informacji do przyswojenia. CHEMIA ORGANICZNA DLA MALUCHÓW to mały podręcznik małego człowieka. Ta książka to świetny wstęp, który jeszcze bardziej rozbudzi wyobraźnię i ciekawość najmłodszych odkrywców, a rodzicom pomoże przekazać trudną wiedzę w sposób przystępny dla dziecka, a przede wszystkim ciekawy. W serii wydanej przez @media_rodzina również ukazały się również Fizyka kwantowa dla maluchów oraz Teoria względności dla maluchów.
iniarecenzuje - awatar iniarecenzuje
ocenił na76 lat temu
Uwaga, pająki! Jak pozbyć się (pająków) strachu przed pająkami Nina Dulleck
Uwaga, pająki! Jak pozbyć się (pająków) strachu przed pająkami
Nina Dulleck
Czy Wasze małe mole książkowe boją się pająków? A może zwyczajnie ich nie lubią? Nam zdarza się słyszeć krzyk „Aaaa! Pająk!” lub „Zabierz tego robala!”, któremu zazwyczaj towarzyszy dość rozpaczliwe machanie rękoma. Nie ma w tym oczywiście nic złego! Strach jest bardzo naturalną reakcją obroną, zwłaszcza przed czymś, co nie jest dzieciom znane. Dużą pomocą w zwalczeniu strachu przed pająkami będzie książka „Uwaga pająki!”. Zapraszamy do recenzji! Przyznam, że ucieszyłam się, gdy zobaczyłam nowość od wydawnictwa Media Rodzina. Książka „Uwaga pająki!” pojawiła się w idealnym momencie, czyli wiosną kiedy naturalnie wszelkich owadów na około nas jest więcej. Siłą rzeczy więcej czasu spędzamy też na dworze, więc i kontakt z wszelkimi „robalami” jest częstszy. Do tej pory naprawdę nie miałam pomysłu jak oswoić naszego Kubę z pająkami (i innymi owadami). Bał się i już! Żadne argumenty i tłumaczenia nie pomagały. Dużą nadzieję pokładałam w książce „Uwaga pająki!” i muszę przyznać, że powoli widać jej pozytywne efekty! Ale o tym za chwilę! W książce dzieci poznają urocze rodzeństwo, które delikatnie mówiąc nie przepada za pajęczakami. Postanawiają się więc ich pozbyć budując … megagigaturboodkurzaczowopackową usuwaczkę pająkową! Projekt jest naprawdę niebanalny! Zaśmiewaliśmy się niesamowicie patrząc na efekt pracy książkowych bohaterów! Co jeśli jednak nasz czytelnik nie ma wszystkich sprzętów potrzebnych do jej skonstruowania? Można się po prostu z pająkami oswoić! W książce znajdziecie wiele ciekawostek o pajęczakach – dowiecie się jakie mogą mieć kolory, rozmiary czy zdolności! Poznacie też Ferdynanda Pajączkowskiego i jego liczne rodzeństwo. Dowiecie się również dlaczego nie warto bać się pająków i jak sobie poradzić w sytuacji, gdy nie chcecie mieć sześcio- lub ośmionożnego współlokatora! „Uwaga pająki!” to szalenie zabawna opowieść, pomagająca dzieciom pozbyć się strachu przed pająkami. Autorzy wyszli z założenia, że najczęściej boimy się właśnie tego, co jest dla nas nieznane i przedstawiają wiele ciekawych szczegółów z życia pajęczaków! Mali czytelnicy znajdą tam także świetne sposoby na bezpieczne pozbycie się pajęczego przyjaciela! Warto dodać, że pająki przedstawione w książce są po prostu urocze! Nie wierzę, że to piszę, ale naprawdę ma się je ochotę przytulić. Świetne ilustracje, prześmieszna historia oraz sporo ciekawostek sprawiają, że naprawdę warto sięgnąć po tę książkę! Polecamy „Uwaga pająki!” wszystkim dzieciom od 3. roku życia – nie tylko tym, które boją się „robali”, ale także czytelnikom ciekawym świata, które chętnie poznają małe i duże zwierzęta! czytelniczepodworko.pl
CzytelniczePodwórko - awatar CzytelniczePodwórko
ocenił na75 lat temu
W nocy. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa Nathalie Choux
W nocy. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa
Nathalie Choux
Będę się powtarzać, ale to jest prawda, którą muszę przypomnieć: nic tak skutecznie nie przyciąga dziecięcej uwagi jak książki z ruchomymi elementami. Jeszcze połączenie tego z pięknymi ilustracjami i ciekawymi dla określonego poziomu rozwoju treściami sprawia, że młody czytelnik chętnie po nie sięga. Szczególnie dobrze sprawdzają się one na początkowym etapie nauki, czyli wtedy, kiedy dziecko wchodzi w świat mowy, podejmuje pierwsze próby wypowiadania słów, uczy się ich znaczenia. Takie publikacje będą bardzo pomocnym materiałem rozwijającym ciekawość oraz zachęcającym do wykonywania ćwiczeń. Oczywiście nie ma uniwersalnego wieku, w którym ten proces przebiega. Jedno jest pewne: to świetny materiał do pracy z dzieckiem. Rozwijanie mowy, zainteresowania książkami, zachęcanie do obserwowania otoczenia, poszerzania osobistego słownika i ćwiczenie koncentracji to bardzo ważne elementy wpływające na potencjał naszego dziecka. Jako materiał do pracy z dzieckiem świetnie sprawdzają się tu książeczki z wielokrotnie polecanej przeze mnie serii „Akademia Mądrego Dziecka” wydawanej przez Wydawnictwo Egmont, a obecnie HarperKids. Każda z publikacji pozwala na efektywną pracę z pociechą, przygotowanie do przedszkola oraz szkoły oraz jest świetnym materiałem terapeutycznym. Każdy z „cykli” książek pozwala pracować nad wieloma obszarami umiejętności młodych czytelników. Zawsze jest też przewodnia zdolność oraz tematyka. I tak właśnie jest w książeczkach „Pierwsze słowa”. Znajdziemy wśród nich publikacje poświęcone, domowi, lasowi, kolorom, dzikim zwierzętom, strażakom, muzyce, młodym zwierzętom, nocy, ciału, zwierzętom domowym, grom zespołowym, urodzinom, jedzeniu, porom roku, placom budowy, zabawkom, zmysłom rodzinie, ubraniom i warzywom. Jak widzicie tematyka jest naprawdę różnorodna i bogata i tych pierwszych słów będzie naprawdę bardzo dużo. Wszystkie zawierają różnego rodzaju okienka lub elementy to przesuwania, poruszania skutecznie przyciągające uwagę i pomagające w odkrywaniu, że to, co niewidoczne (zakryte) też istnieje, mamy tu pozór ruchu, przez poruszanie różnych elementów. Wszystkie te lektury poza oswajaniem ze światem, poszerzaniem wiedzy o nim mają ważną funkcję wspomagania rozwoju mowy. Mowę nabywamy tak spontanicznie, że zapominamy jakim trudem jest rozwijanie tej umiejętności i jak bardzo potrzebuje ona odpowiedniego wsparcia. Często cud owej niezwykłej ludzkiej cechy doceniamy w przypadkach, kiedy w naszym otoczeniu pojawia się osoba mająca z jej rozwojem problemy, a innym razem mogą być to narodziny dziecka i uświadomienie sobie, że uczenie kolejnych słów wiąże się z odkrywaniem świata, nauką pojęć, co wymaga ćwiczeń, odpowiednich materiałów, przygotowania i neurologicznej gotowości na mowę. Dziecięcy mózg oraz układ artykulacyjny muszą dojrzeć. Mowa wiąże się z rozumieniem, poznawaniem otoczenia, przyswajaniem sobie nowych słów, umiejętnością dopasowania i dostrzegania podobieństw (myślenie globalne). Kompetencja językowa człowieka z wiekiem bardzo się zmienia. Od prostych sygnałów przechodzimy do coraz bardziej rozbudowanych form. Wymawianie samogłosek zastępuje zdolność wypowiadania sylab, a później wyrazów i na tych etapach śledzenie rozwoju jest szczególnie ważne. W czasie nauki należy pamiętać, że dziecko dużo wcześniej rozumie, co się do niego mówi nim wypowie pierwsze słowa. Tkwiący w dzieciach potencjał jest bardzo duży i trzeba o niego dbać i sięgać po materiały edukacyjne jeszcze nim dziecko zacznie mówić. Potencjał komunikacyjny można rozwijać od pierwszych dni życia dbając o kontakt wzrokowy z pociechą i przez wspólne próby wymawiania samogłosek, później sylab, a następnie całych wyrazów. Warto uczyć dziecko naśladowania różnych odgłosów, ale też trzeba naśladować odgłosy, które ono wypowiada, aby zachęcić je do ćwiczenia narządów mowy. Bardzo ważne jest poświęcanie dużej uwagi, wspólne zabawy, czytanie pierwszych książek. Poza przyswajaniem sobie pierwszych wierszyków lektury powinny zawierać atrakcyjne dla dziecka ilustracje i zachęcać do współpracy. Z tego powodu po raz kolejny zabieram Was w świat serii „Akademia Mądrego Dziecka”, z którą musicie się zaprzyjaźnić mając małe dziecko. Dlaczego? Autorzy w taki sposób zaplanowali treści, dobrali ćwiczenia, że będą one urozmaicone, interesujące i pozwolą rozwinąć wszelkie umiejętności, które kilkulatek powinien opanować. Znajdziemy tu publikacje w różnych formach i kształtach, dzięki czemu nauka będzie kojarzyła się dzieciom z zabawą, a pozytywne nastawienie to efektywniejsza praca. Wśród książek dla dwulatków i trzylatków znajdziemy czytanki, kolorowanki, książki z wyciętymi i ruchomymi kształtami. Do tego są wydzieranki, książeczki ze suchościeralnym pisakiem, czyli całe mnóstwo pomocy, które wesprą Waszą pracę z dzieckiem. Wprowadzicie swoje pociechy w świat przedmiotów, zwierząt, roślin, liter, liczb, teorii naukowych, a wszystko w bardzo przystępnej formie i pobudzająca zmysły oraz zachęcające do rozwiązywania zagadek, zabaw skojarzeniami oraz rozwijania kompetencji językowych. „Pierwsze słowa” to książeczki wprowadzające nasze dzieci w proste słownictwo, pozwalające na zrozumienie prostych mechanizmów w przyrodzie oraz zależności w społeczeństwie. Do tego zawierają elementy ruchome, czyli materiał świetnie przyciągający dziecięcą uwagę, bo cóż może być ciekawszego niż możliwość odkrycia tajemnicy, czy zobaczenia alternatywnego wyglądu ilustracji lub odpowiedzi na pojawiające się w publikacji pytanie. Możliwość lekkiej zmiany ilustracji, podglądania co jest w środku pozwala na rozwój wielu umiejętności. Bazuje ona na takich prostych zabawach jak wyrzucanie zabawek poza łóżeczko i sprawdzanie, czy one są i czy są takie same jak przed wyrzuceniem czy turlania różnych przedmiotów. Tu mamy tę samą próbę odkrywania świata, rozwijania myślenia ontologicznego, dostrzegania, że to, co poza naszym wzrokiem ciągle istnieje. Takie lektury także doskonale rozwijają motorykę małą i koordynację. Przewracanie stron, wyszukiwanie elementów wprawiających inne w ruch, dostrzeganie podobieństw i różnic pozwala ćwiczyć koncentrację oraz spostrzegawczość. Takie lektury zachęcają maluchy do opowiadania o tym, co się zmieniło na ilustracji. Solidne, kartonowe strony pięknie ilustrowane i z niewielką ilością tekstu na stronach oraz w okienkach pozwalają rodzicom przemycić informacje o świecie, zachęcają do ćwiczenia mowy, powtarzania wyrazów, nauki czytania globalnego oraz globalnego rozumienia ilustracji. Warto pobawić się w dostrzeganie różnic. Przedszkolak bez problemu powinien poradzić sobie, co widzi na okienku, a co pod. Nawet wtedy, kiedy nie mówi poradzi sobie z zadaniami, ponieważ owe różnice są znaczące. W książkach znajdziemy podstawowe słownictwo związane z określonym tematem. Publikacje zawierają zabawy w skojarzenia, logiczne i globalne myślenie. Całość bardzo prosta, kolorowa, przejrzysta i zapewniająca zdobycie sporej wiedzy w czasie przyjemniej zabawy, którą można rozwinąć przez wykorzystanie publikacji do poszukiwania przedmiotów z ilustracji we własnym domu. Ciekawym pomysłem będzie także wykonanie papierowych rzeczy lub karty z ilustracjami przedmiotów zbliżonych to tych z książek. W czasie czytania zadaniem dziecka będzie znalezienie przedmiotu na ilustracji i w kartach (w sumie to czekam na publikację, która w swoim zestawie będzie miała takie pomoce),a następnie w domu (dziecko może ruszyć na poszukiwania z kartą). To wpłynie pozytywnie na rozwój koncentracji, pomoże utrwalić słownictwo, dostarczy odpowiedniej ilości aktywności fizycznej, która pomoże zachęcić bardziej ruchliwe dzieci do pracy z książką. Całość przemyślana, dobrze opracowana, wzbogacona pięknymi, estetycznymi, prostymi ilustracjami. Solidna oprawa, grube, kartonowe strony pozwalają na sięganie po lekturę kilkumiesięcznymi pociechami. Przyciągające wzrok proste ilustracje w ciepłych kolorach sprawiają, że książka jest atrakcyjna dla dzieci. Książki idealnie sprawdzą się też w przypadku dzieci z zaburzeniami mowy. Proponowane przeze mnie ćwiczenia pozwolą na rozwijanie reakcji dziecka na komunikaty dorosłego, pomogą w kształtowaniu spostrzegawczości, pomogą w nauce wymawiania wyrazów oraz mogą stać się dodatkową pomocą w czasie wprowadzania komunikacji alternatywnej. Dziś o kolejnych dwóch lekturach: „Ubrania” i „Warzywa”. Obie zawierają słownictwo, które jest codziennie używane. „Ubrania” zabiera nas w świat różnych bohaterów zakładających stroje dostosowane do pogody oraz samopoczucia i okoliczności. Mamy tu zarówno spodnie, spódnicę, koszulkę, jak i okulary, strój kąpielowy, kalosze, kurtkę, rękawiczki. Po prawej stronie rozkładówki znajdziemy ilustrację dziecka w określonym stroju, a po lewej cztery stroje pasujące do owej ilustracji. Na końcu książki mamy rozkładówkę ze wszystkimi strojami. Dziecko musi je nazwać. Można też tę stronę wykorzystać do ćwiczeń polegających na wyszukiwaniu określonych przedmiotów w domu oraz wskazywania tych rzeczy na własnoręcznie zrobionych planszach. „Warzywa” zabiera nas w świat jedzenia. Po prawej stronie rozkładówki mamy całe rośliny rosnące w ziemi, a po lewej cztery inne warzywa. Na końcu książki znajdziemy rozkładówkę ze wszystkimi poznanymi roślinami. I tu warto nie tylko wskazywać oraz nazywać, ale też bawić się w próbowanie nowych smaków. Cała seria rewelacyjna!
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na103 lata temu
Gołąbek niepokoju Kazimierz Szymeczko
Gołąbek niepokoju
Kazimierz Szymeczko
Rodowity Górnoślązak porusza tematykę Powstań Śląskich z perspektywy dziecka? Tyle wystarczyło mi, aby chcieć zapoznać się z tą pozycją. A gdy dodatkowo otrzymałam nie tylko historię dziecka dla dzieci, ale i analizę ówczesnych realiów pogłębioną o różne, interesujące zagadnienia, to odczułam pełną satysfakcję z lektury. [SPOILER] Dziecko do pewnego czasu myśli schematycznie, nie dostrzega wszystkich niuansów, ocenia świat wg własnego konstruktu myślowego. Jest czyste. Od trosk i skomplikowanych analiz powinno mieć w swoim życiu rodziców, których rolą ma być łagodzenie jego trosk, branie na swoje barki ciężaru dylematów i skomplikowania tego świata. Ale czy da się całkowicie uchronić dziecko przed cierpieniem? W książce można odnaleźć wiele przykładów, gdy dziecko, uczestnicząc w tragedii dorosłych, postrzega jednak świat inaczej, wg własnych odczuć. Widać to poprzez niektóre zabiegi, jak np. ukazanie bólu dorosłego z perspektywy dziecka poprzez utratę głosu przez matkę: dziecko przypisuje to działaniom "złego" listonosza, który dostarczył list z tragiczną wiadomością, a nie ludziom faktycznie odpowiedzialnym za tragedię. Górnoślązacy wiele wycierpieli w swojej historii, najczęściej zupełnie niesłusznie. Sama nie do końca chyba zdawałam sobie sprawy z tego, że nawet wygrane Powstania okupione były ich śmiercią, torturami, poświęceniem, biedą. Nie można o tym zapominać. I warto doceniać ludzi, którzy walczą o prawdę i szacunek do historii, a zwłaszcza o krzewieniu jej w umysłach najmłodszych. Pisanie książek dla dzieci to, wbrew pozorom, o wiele większe wyzwanie niż pisanie książek dla dorosłych. Wobec dorosłych można pozwolić sobie na dosłowność, brak taryfy ulgowej. Natomiast dzieci zasługują na przekaz łagodniejszy, choć oczywiście nierozwodniony. Stąd przecież w bajkach często pojawiają się różne metafory, alegorie. Dlatego też stworzenie wartościowej książki dla dzieci to nie lada wyczyn. Cieszę się, że trafiłam na tę pozycję i szczerze ją polecam.
Paula - awatar Paula
oceniła na91 rok temu
Literkowa książka Alicja Krzanik
Literkowa książka
Alicja Krzanik Anna Salamon
Nauka liter to na moim blogu temat bardzo często powracający. W nauce czytania niby nie ma nic skomplikowanego. Każdy z nas przecież się nauczył. No tak, ale troszkę to trwało. Trzeba było poznać literki, nauczyć się łączyć litery w sylaby, a później sylaby w wyrazy i w rezultacie czytamy kiepsko. Metodę nauki doskonalono, przez co powstała metoda symultaniczna (nauka sylab) i czytania globalnego (rozpoznawanie całych wyrazów i ich czytanie). Ja połączyłam te trzy metody (litery, sylaby i wyrazy),co pozwala mi urozmaicać naukę i zmieniać ją w zabawę. Nie poświęcamy takiej nauce wiele czasu. Szybko przelatujemy fiszki z podstawowymi wyrazami, sylabami oraz kartki z alfabetem, przeglądamy kolejne książki. Nie należy dziecka zmuszać. Nauka ma być zabawą i miło kojarzyć się dzieciom, aby nie musiały mieć takich wspomnień jak my oraz aby chętniej sięgały w przyszłości po książki. Pamiętacie swoją żmudną i nudną naukę pisania? Ja doskonale. Schematyczne odtwarzanie liter, szlaczków w zeszytach sprawiało, że się zniechęcałam. Nauka pisania i czytania była dla mnie drogą przez mękę i tylko cud sprawił, że dziś kocham czytać. Odwzorowywanie tych samych literek w zeszycie, przepisywanie czytanek stawiało mnie na dobrej drodze do nienawiści do książek. My nie musimy fundować takich doświadczeń dzieciom, ponieważ dysponujemy dużo ciekawszymi materiałami dostosowanymi do potrzeb i możliwości przedszkolaków. Właśnie dzięki takim materiałom kilka lat termu odkryłam, że pisanie i rysowanie może być interesującą zabawą dla dzieci. Kiedy córka miała ponad rok odkryłyśmy książki z pisakami suchościeralnymi. Od tamtej pory chętnie sięgamy po takie materiały edukacyjne, ponieważ pozwalają dziecku ćwiczyć ważne umiejętności i zapewniają dobrą zabawę. Kolejnym plusem jest przygotowanie do formalnej edukacji. Później sięgnęłyśmy po książeczki z naklejkami, czytanki z literami, barwne plansze z literami. A wszystko po to, aby naukę w szkole rozpocząć jak najmilej. Pójście do szkoły jest momentem, kiedy dziecko będzie uczyło się ręcznego pisania. Czasami zastanawiamy się czy w czasach nowych technologii taka nauka nadal jest ważna. Przecież większość dorosłych więcej tekstów pisze na różnorodnych urządzeniach, a nie na papierze. Dlaczego taki trening jest ważny? Badanie pokazują, że ręczne pisanie jest ważne w rozwijaniu umiejętności formułowania myśli i budowaniu logicznych wypowiedzi, a do tego poprawia koncentrację, rozwija twórcze podejście do problemów i pozwala trenować pamięć, a z czasem umiejętność aktywnego słuchania, weryfikowania informacji ważnych. Dziecko nie tylko musi odpowiednio chwycić długopis i odpowiednio napiąć mięśnie, ale i wykonać określone ruchy wymagające użycia określonych partii mózgu odpowiedzialnych za percepcję wzrokową, zdolności motoryczne, koordynację, orientację przestrzenną, abstrakcyjne myślenie. Dr Karin James pokazał, że pisanie ręczne ma sporą przewagę nad pisaniem na komputerze, ponieważ jest bardziej wymagające dla mózgu, czyli lepiej go ćwiczy. Ważnym obszarem ćwiczonym w czasie pisania jest ośrodek Broki odpowiadający również za umiejętności mówienie, łączenia samogłosek i głosek, łączenia je w wyrazy, a wyrazy w zdania, za formułowanie płynnych wypowiedzi, przez co nauka pisania staje się bardzo ważnym elementem edukacji oraz terapii nie tylko u dzieci. Większość dzieci jednak trudno zachęcić do pisania. Kolejne ćwiczenia wydają im się mozolne, a kaligrafowanie nudnym zajęciem, nieprzyjemną koniecznością związaną z chodzeniem do szkoły. Co zrobić, aby to zmienić? Przede wszystkim w wieku przedszkolnym musimy razem z dzieckiem ćwiczyć ręce, dłonie, palce i zachęcać do wodzenia palcami po szablonach, odwzorowaniu liter w kaszkach, mąkach. Łaczenie nauki z ruchem pomaga w ćwiczeniu koncentracji. Dobrze rozbudowane mięśnie sprawią, że dziecko w czasie pisania nie będzie się tak szybko męczyło. I tu z pomocą nie przyjdzie nam technologia tylko proste materiały jak różnorodne masy (o wielu pisałam na blogu),plastelina, kartki, pisaki, kredki i wszystko, z czym dziecko w czasie ćwiczeń będzie musiało ćwiczyć napięcie mięśni w dłoniach oraz nacisk, a także dostarczy mu różnych bodźców. Z tego powodu warto też sięgać po narzędzia do pisania i rysowania jak najwcześniej. Wychodząc naprzeciw potrzebom rodziców niektórzy producenci stworzyli nietoksyczne kredki i plastelinę, którą mogą bawić się już roczne dzieci (oczywiście pod nadzorem rodziców). Można też bawić się tym, co jest w kuchni, łazience: robić litery z pianki do golenia, pisać w mące czy kaszce, wyklejać literki z ryżu i korzystać z wielu innych materiałów. Zaangażowanie dziecka w naukę ściśle związane jest z atrakcyjnością dostarczanych mu materiałów. O ile roczne dziecko będzie świetnie bawić się rysując kreski, robiąc kropki, bazgrając po kartkach, kartonach, zeszytach i innych podsuwanych (a nawet chronionych) powierzchniach to dwulatek i starsze dzieci mają już większe wymagania. Można wtedy sięgnąć po materiały, które wzbudzą zainteresowanie. Do takich należą książeczki, po których można rysować pisakami suchościeralnymi. Na początku zabawa będzie polegała na spontanicznym rysowaniu przez dziecko i zmazywaniu przez niego rysunków. Takie specjalne książeczki mogą być kolorowe, oferować różnorodne kształty lub zwierzaki do zarysowywania lub zawierać szlaczki. Do kolejnej grupy należą książki stworzone do wodzenia po nich palcami. Cechują je duże, wyraźne litery oraz rozmieszczenie jednej litery na stronie. Świetnie sprawdza się tu książka Alicji Krzanik i Anny Salamon „Literowa książka”. Jest to dość nietypowa publikacja, ponieważ ma duży format, solidne kartonowe strony i inne niż znane mi książki ilustracje. Każda litera została wydziergana przez Annę Salamon. Do tego, co kilka liter znajdziemy krótką czytankę pozwalającą na urozmaicenie lektury, przerwę w nauce i materiał do zabawy w opowiadanie historyjek na podstawie tego, co się widzi. Na każdej stronie znajdziemy zadania dostosowane do wieku i umiejętności czytelnika. Literom towarzyszą proste ćwiczenia logopedyczne. Dzięki temu będziemy mieli możliwość szybkiego zorientowania się, z czym nasze dziecko ma problemy . Ponad to ilustracje wręcz zachęcają do tego, aby wodzić po nich palcami, dotykać ich. Pozostaje tylko żałować, że nie są to ilustracje sensoryczne. To dopiero byłaby atrakcja!
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na103 lata temu
Dobranoc, mała pando. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze bajeczki Nathalie Choux
Dobranoc, mała pando. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze bajeczki
Nathalie Choux
Na rynku wydawniczym można znaleźć ogrom interesujących tytułów dziecięcych dla starszych, jak i młodszych czytelników. Cieszę się, że maluchy nie są pokrzywdzone w tym temacie, o co bardzo mocno dba chociażby wydawnictwo Egmont posiadające niesamowity wybór pierwszych bajek. Nawet najpiękniejszy i najdłuższy dzień w końcu dobiega końca, więc trzeba położyć się spać. Mama małej pandy przygotowuje ją do snu, chociaż jej maleństwo nie wykazuje takiej ochoty. Po zjedzeniu bambusa, chowa się przed mamą, której musimy pomóc odnaleźć tytułową bohaterkę. 'Pierwsze bajeczki' to seria idealna dla najmłodszych czytelników - spokojnie można sięgać po nie już z kilkumiesięczniakami. Mój czterolatek lubi niekiedy przejrzeć te książeczki, jednak szybko go nudzą, ponieważ znajduje się już na etapie poważniejszych lektur. Zdecydowanie bardziej odpowiednim targetem dla tych tytułów jest moja dziesięciomiesięczna córka. Co prawda, nie potrafi jeszcze przesunąć paluszkiem ruchomych elementów, ale to z pewnością kwestia czasu i zrozumienia mechanizmów działania. Wydawnictwo zadbało o każdy detal, a cała seria utrzymana jest w tym samym klimacie. Solidne kartonowe strony, żywa kolorystyka, zaokrąglone rogi zabezpieczające przed ukłuciem się w jakąkolwiek część ciała, nieduży format idealnie dopasowujący się do małych dłoni, a do tego najlepsza atrakcja, czyli ruchome elementy, które można wyjmować i przesuwać bez końca. http://www.nieperfekcyjnie.pl/2020/02/seria-pierwsze-bajeczki-dla-kazdego.html
prozaczytana - awatar prozaczytana
oceniła na76 lat temu
Mysie bajeczki Arnold Lobel
Mysie bajeczki
Arnold Lobel
Ta niepozorna książeczka, jest nie tylko urocza treścią, ale i prześlicznie wygląda. "Mysie bajeczki" mnie zaskoczyły lekkością i swym idealnym dopasowaniem na DOBRANOC. Dzieci uwielbiają te opowieści i ja je doskonale rozumiem! Jest w nich ciepło kominka, ciepło głosu taty i wreszcie ciepło domu, kończącego się dnia, zapach wykrochmalonej pościeli. Już coś niecoś wspomniałam o wydaniu, ale zatrzymam się przy tym temacie nieco dłużej. Otóż "Mysie bajeczki" wydano w twardej oprawie, na przyjemnym, świetnej jakości papierze. Efekt jest znakomity! Trzymanie tej książki w dłoniach wywołuje uśmiech na twarzy. Oprawa przypomina stare księgi, jest w tym historia, jakaś trudna do uchwycenia moc, która z miejsca przenosi zarówno dzieci jak i dorosłych w magiczny świat - świat baśni. I oczywiście ilustracje, o których grzechem byłoby nie wspomnieć. Są niby takie proste, takie zwyczajne, niewydumane, a takie dobre! Uwielbiam ich kolorystykę, a kreska jest klasyczna, jak w starych baśniach. Ponadto autor bawi się z czytelnikiem. Ilustracje nie są tylko dodatkiem do tekstu, ale są z nim nierozerwalnie złączone, dopełniają go i wręcz stają się słowami, tymi niewypowiedzianymi, błąkającymi się po zakamarkach dziecięcego umysłu. Tak oto płynnie przechodzę do treści. Co z nią? "Mysie bajeczki" są proste, dosłowne, nieskomplikowanie... ktoś mógłby napisać, że zwyczajne, ale to by nie była prawda. Właśnie w tej prostocie tkwi największa siła, a w tej dosłowności klucz do serc dzieci. Arnold Lobel przenosi nas do mysiego domku, gdzie tata, przed snem, opowiada swoim siedmiu pociechom siedem bajek. Pisarz z miejsca kupił mnie tym zabiegiem ojcowskiej miłości i troski. To się nie mogło nie udać! Moją ulubioną bajeczką jest "MYSZ I WIATR", ale każda jest ciekawa i sprawdza się idealnie jako czytanka na dobranoc. Oczywiście polecam tę książkę. Drodzy rodzice - dzieci będą zachwycone, gdy ją im kupicie i CO WAŻNIEJSZE, gdy będziecie im ją czytać przed snem. 7.5/10 tom I Wydawnictwo Literackie π
πPi - awatar πPi
ocenił na75 lat temu

Cytaty z książki Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Uniwersytet malucha. Teoria względności dla maluchów