rozwińzwiń

Osiem małych planet

Okładka książki Osiem małych planet autora Lizzy Doyle, Chris Ferrie, 9788380086579
Okładka książki Osiem małych planet
Chris FerrieLizzy Doyle Wydawnictwo: Media Rodzina Seria: Uniwersytet Malucha popularnonaukowa dziecięca
18 str. 18 min.
Kategoria:
popularnonaukowa dziecięca
Format:
papier
Seria:
Uniwersytet Malucha
Tytuł oryginału:
8 Little Planets
Data wydania:
2020-03-06
Data 1. wyd. pol.:
2020-03-06
Liczba stron:
18
Czas czytania
18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380086579
Tłumacz:
Anna Urban
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Osiem małych planet w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Osiem małych planet

Średnia ocen
8,0 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Osiem małych planet

avatar
274
274

Na półkach:

"Osiem małych planet". Książka zawiera wierszyki-ciekawostki o planetach znajdujących się w Układzie Słonecznym 💚 Grupa trzy-, czterolatków była nią oczarowana, a moja prywatna dwuletnia córeczka cały wieczór przeglądała planety i zachwycała się ilustracjami ❤️❤️

"Osiem małych planet". Książka zawiera wierszyki-ciekawostki o planetach znajdujących się w Układzie Słonecznym 💚 Grupa trzy-, czterolatków była nią oczarowana, a moja prywatna dwuletnia córeczka cały wieczór przeglądała planety i zachwycała się ilustracjami ❤️❤️

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1574
1561

Na półkach: , , ,

Idealna na ten czas bo wspólnie ze starszym dzieckiem przechodzimy zafascynowanie kosmosem (on i ja). On się dopiero uczy i zachwyca tym, a mój zachwyt jest nad tym jak cudownie jest to wszystko poukładane. Czytamy prawie codziennie i w zasadzie synek potrafi odtworzyć z pamięci (dzięki rymowanemu tekstowi). Dzięki tej książce trafiliśmy na niesamowitą piosenką znanego kiedyś Cezika „w układzie słonecznym” i „planety karłowate”. A co do samej książki to wydawcy mieli fajny pomysł na grafikę: książka ma okrągłą przestrzeń w środku i każda ze stron poświęcona jest innej planecie, a przekładając kartki ciągle widzimy słońce jako centrum naszego układu słonecznego. A więc do czytania z maluchami bo „osiem małych planet i słońce żarliwe. Każda z nich jest super. Wszystkie są szczęśliwe.”

Idealna na ten czas bo wspólnie ze starszym dzieckiem przechodzimy zafascynowanie kosmosem (on i ja). On się dopiero uczy i zachwyca tym, a mój zachwyt jest nad tym jak cudownie jest to wszystko poukładane. Czytamy prawie codziennie i w zasadzie synek potrafi odtworzyć z pamięci (dzięki rymowanemu tekstowi). Dzięki tej książce trafiliśmy na niesamowitą piosenką znanego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1796
1660

Na półkach: ,

Książka o planetach, którą bardzo polubiło moje 2,5-letnie dziecko. Sympatyczne ilustracje i prosty wierszyk o planetach spodobały się, a przy okazji przemycono w nich ciekawostki o poszczególnych planetach i naukę liczenia od 8 do 1.

Książka o planetach, którą bardzo polubiło moje 2,5-letnie dziecko. Sympatyczne ilustracje i prosty wierszyk o planetach spodobały się, a przy okazji przemycono w nich ciekawostki o poszczególnych planetach i naukę liczenia od 8 do 1.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł Osiem małych planet na półkach głównych
  • 33
  • 19
17 użytkowników ma tytuł Osiem małych planet na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Osiem małych planet

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Literkowa książka Alicja Krzanik
Literkowa książka
Alicja Krzanik Anna Salamon
Nauka liter to na moim blogu temat bardzo często powracający. W nauce czytania niby nie ma nic skomplikowanego. Każdy z nas przecież się nauczył. No tak, ale troszkę to trwało. Trzeba było poznać literki, nauczyć się łączyć litery w sylaby, a później sylaby w wyrazy i w rezultacie czytamy kiepsko. Metodę nauki doskonalono, przez co powstała metoda symultaniczna (nauka sylab) i czytania globalnego (rozpoznawanie całych wyrazów i ich czytanie). Ja połączyłam te trzy metody (litery, sylaby i wyrazy),co pozwala mi urozmaicać naukę i zmieniać ją w zabawę. Nie poświęcamy takiej nauce wiele czasu. Szybko przelatujemy fiszki z podstawowymi wyrazami, sylabami oraz kartki z alfabetem, przeglądamy kolejne książki. Nie należy dziecka zmuszać. Nauka ma być zabawą i miło kojarzyć się dzieciom, aby nie musiały mieć takich wspomnień jak my oraz aby chętniej sięgały w przyszłości po książki. Pamiętacie swoją żmudną i nudną naukę pisania? Ja doskonale. Schematyczne odtwarzanie liter, szlaczków w zeszytach sprawiało, że się zniechęcałam. Nauka pisania i czytania była dla mnie drogą przez mękę i tylko cud sprawił, że dziś kocham czytać. Odwzorowywanie tych samych literek w zeszycie, przepisywanie czytanek stawiało mnie na dobrej drodze do nienawiści do książek. My nie musimy fundować takich doświadczeń dzieciom, ponieważ dysponujemy dużo ciekawszymi materiałami dostosowanymi do potrzeb i możliwości przedszkolaków. Właśnie dzięki takim materiałom kilka lat termu odkryłam, że pisanie i rysowanie może być interesującą zabawą dla dzieci. Kiedy córka miała ponad rok odkryłyśmy książki z pisakami suchościeralnymi. Od tamtej pory chętnie sięgamy po takie materiały edukacyjne, ponieważ pozwalają dziecku ćwiczyć ważne umiejętności i zapewniają dobrą zabawę. Kolejnym plusem jest przygotowanie do formalnej edukacji. Później sięgnęłyśmy po książeczki z naklejkami, czytanki z literami, barwne plansze z literami. A wszystko po to, aby naukę w szkole rozpocząć jak najmilej. Pójście do szkoły jest momentem, kiedy dziecko będzie uczyło się ręcznego pisania. Czasami zastanawiamy się czy w czasach nowych technologii taka nauka nadal jest ważna. Przecież większość dorosłych więcej tekstów pisze na różnorodnych urządzeniach, a nie na papierze. Dlaczego taki trening jest ważny? Badanie pokazują, że ręczne pisanie jest ważne w rozwijaniu umiejętności formułowania myśli i budowaniu logicznych wypowiedzi, a do tego poprawia koncentrację, rozwija twórcze podejście do problemów i pozwala trenować pamięć, a z czasem umiejętność aktywnego słuchania, weryfikowania informacji ważnych. Dziecko nie tylko musi odpowiednio chwycić długopis i odpowiednio napiąć mięśnie, ale i wykonać określone ruchy wymagające użycia określonych partii mózgu odpowiedzialnych za percepcję wzrokową, zdolności motoryczne, koordynację, orientację przestrzenną, abstrakcyjne myślenie. Dr Karin James pokazał, że pisanie ręczne ma sporą przewagę nad pisaniem na komputerze, ponieważ jest bardziej wymagające dla mózgu, czyli lepiej go ćwiczy. Ważnym obszarem ćwiczonym w czasie pisania jest ośrodek Broki odpowiadający również za umiejętności mówienie, łączenia samogłosek i głosek, łączenia je w wyrazy, a wyrazy w zdania, za formułowanie płynnych wypowiedzi, przez co nauka pisania staje się bardzo ważnym elementem edukacji oraz terapii nie tylko u dzieci. Większość dzieci jednak trudno zachęcić do pisania. Kolejne ćwiczenia wydają im się mozolne, a kaligrafowanie nudnym zajęciem, nieprzyjemną koniecznością związaną z chodzeniem do szkoły. Co zrobić, aby to zmienić? Przede wszystkim w wieku przedszkolnym musimy razem z dzieckiem ćwiczyć ręce, dłonie, palce i zachęcać do wodzenia palcami po szablonach, odwzorowaniu liter w kaszkach, mąkach. Łaczenie nauki z ruchem pomaga w ćwiczeniu koncentracji. Dobrze rozbudowane mięśnie sprawią, że dziecko w czasie pisania nie będzie się tak szybko męczyło. I tu z pomocą nie przyjdzie nam technologia tylko proste materiały jak różnorodne masy (o wielu pisałam na blogu),plastelina, kartki, pisaki, kredki i wszystko, z czym dziecko w czasie ćwiczeń będzie musiało ćwiczyć napięcie mięśni w dłoniach oraz nacisk, a także dostarczy mu różnych bodźców. Z tego powodu warto też sięgać po narzędzia do pisania i rysowania jak najwcześniej. Wychodząc naprzeciw potrzebom rodziców niektórzy producenci stworzyli nietoksyczne kredki i plastelinę, którą mogą bawić się już roczne dzieci (oczywiście pod nadzorem rodziców). Można też bawić się tym, co jest w kuchni, łazience: robić litery z pianki do golenia, pisać w mące czy kaszce, wyklejać literki z ryżu i korzystać z wielu innych materiałów. Zaangażowanie dziecka w naukę ściśle związane jest z atrakcyjnością dostarczanych mu materiałów. O ile roczne dziecko będzie świetnie bawić się rysując kreski, robiąc kropki, bazgrając po kartkach, kartonach, zeszytach i innych podsuwanych (a nawet chronionych) powierzchniach to dwulatek i starsze dzieci mają już większe wymagania. Można wtedy sięgnąć po materiały, które wzbudzą zainteresowanie. Do takich należą książeczki, po których można rysować pisakami suchościeralnymi. Na początku zabawa będzie polegała na spontanicznym rysowaniu przez dziecko i zmazywaniu przez niego rysunków. Takie specjalne książeczki mogą być kolorowe, oferować różnorodne kształty lub zwierzaki do zarysowywania lub zawierać szlaczki. Do kolejnej grupy należą książki stworzone do wodzenia po nich palcami. Cechują je duże, wyraźne litery oraz rozmieszczenie jednej litery na stronie. Świetnie sprawdza się tu książka Alicji Krzanik i Anny Salamon „Literowa książka”. Jest to dość nietypowa publikacja, ponieważ ma duży format, solidne kartonowe strony i inne niż znane mi książki ilustracje. Każda litera została wydziergana przez Annę Salamon. Do tego, co kilka liter znajdziemy krótką czytankę pozwalającą na urozmaicenie lektury, przerwę w nauce i materiał do zabawy w opowiadanie historyjek na podstawie tego, co się widzi. Na każdej stronie znajdziemy zadania dostosowane do wieku i umiejętności czytelnika. Literom towarzyszą proste ćwiczenia logopedyczne. Dzięki temu będziemy mieli możliwość szybkiego zorientowania się, z czym nasze dziecko ma problemy . Ponad to ilustracje wręcz zachęcają do tego, aby wodzić po nich palcami, dotykać ich. Pozostaje tylko żałować, że nie są to ilustracje sensoryczne. To dopiero byłaby atrakcja!
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na103 lata temu
Dzień dobry, samochodziku. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze bajeczki Nathalie Choux
Dzień dobry, samochodziku. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze bajeczki
Nathalie Choux
Samochodowo. "Akademia mądrego dziecka" wzbogaciła się już jakiś czas temu o nową podserię - "Pierwsze bajeczki". Jednym z tytułów nowego cyklu jest książeczka "Dzień dobry, samochodziku”, która (jak nietrudno się domyślić) opowiada o kwestiach dotyczących motoryzacji ;) Na kolejnych stronach zapoznamy się w zasadzie ze wszystkim, co dotyczy jazdy samochodem. Będzie więc ruszanie, wyjaśnienie jak w pojeździe działają światła i wiele, wiele innych spraw :) Książeczkę wzbogacono o ruchome elementy, dzięki którym czytanie staje się świetną zabawą – zwłaszcza dla najmłodszych, którzy mogą dzięki takiej formie książki nie tylko cieszyć się samą bajką, ale ćwiczyć także małą motorykę dzięki jej ruchomym elementom. Całość ma formę krótkiej bajki, do której można nie raz i nie dwa powrócić ;) Seria "Akademia mądrego dziecka" przyzwyczaiła czytelników do pięknej szaty graficznej, trwałego wykonania oraz do interaktywnych elementów zwiększających ciekawość dziecka i - w efekcie - przyjemność z lektury. Nie inaczej jest i tym razem. Książeczka ma bardzo ładną, przyjemną dla oka szatę graficzną. Może się świetnie sprawdzić jako krótka bajeczka na dobranoc, a wykonanie z trwałego i wytrzymałego kartonu sprawia, że może to być lektura do poduszki więcej niż jednorazowa ;) Dziękuję HarperCollins Polska za egzemplarz recenzencki. Więcej na: https://egmont.pl/Dzien-dobry-samochodziku.-Akademia-madrego-dziecka.-Pierwsze-bajeczki,22452228,p.html https://cosnapolce.blogspot.com/2020/06/dzien-dobry-samochodziku-akademia.html
Northman - awatar Northman
ocenił na75 lat temu
Niedźwiedź w wielkim mieście Katja Gehrmann
Niedźwiedź w wielkim mieście
Katja Gehrmann
Pewien niedźwiedź budzi się na wiosnę i stwierdza, że zniknęły wszystkie znajome zwierzęta. Nie ma ani lisa, ani bobra. Jak się okazuje, wszyscy nie wiedzieć czemu, nagle przeprowadzili się do miasta. Miś postanawia zatem sprawdzić, dlaczego do tego doszło. Dlaczego miasto jest o wiele atrakcyjniejsze dla zwierząt aniżeli las? W mieście są przecież podgrzewane jaskinie, jest pyszne jedzenie i nie ma myśliwych. Tak przynajmniej twierdzi jastrząb. Sam niedźwiedź nie chce się rzucać w oczy, zatem chowa się za słonecznymi okularami i pod kapeluszem. Jego przyjaciele – przyczajeni w różnych miejscach i norkach natychmiast go rozpoznają – jednak trudno im się spotkać z niedźwiedziem oko w oko. Zawsze coś stoi na przeszkodzie. To są takie dziwaczne sytuacje, w których znajome zwierzaki w ostatnim momencie wkraczają do akcji i ratują niedźwiedziowi „skórę” i to w taki sposób, że ten w ogóle tego nie zauważa. Zakończenie jest tak zaskakujące i śmieszne, że faktycznie – dawno tak się nie uśmiałam. Ciekawe, kto tak naprawdę kogo ratuje z opresji. Ale na to pytanie – niech sobie odpowie czytelnik już sam. Zabawna historyjka, nieprzewidywalna, ekologiczna, pokazująca wyższość lasu nad innym środowiskiem, z zabawnym tekstem i ilustracjami. Zakręcona fabuła, tygiel różnych omyłek, dziwnych zwrotów akcji i przypadków. No cóż, przypadki przecież chodzą po niedźwiedziach – i to dobrze widać w tej książce. Super!
beel - awatar beel
ocenił na75 lat temu
Zasypiamy bez mamy Clara Mas Bassas
Zasypiamy bez mamy
Clara Mas Bassas Judi Abbot
To łagodna, mądra opowieść o małych krokach ku samodzielności. Matylda śpi w nowym łóżku, pełna emocji – ale dzięki prostym poradom, rytuałom i cierpliwemu wsparciu rodziców, odkrywa, że to może być naprawdę wielka przygoda. Krótkie teksty na stronach, piękna oprawa i ilustracje sprawiają, że to książka, która zostaje w sercu – i pomaga zasypiać bez płaczu, za to z uśmiechem. 💫𝗗𝗹𝗮𝗰𝘇𝗲𝗴𝗼 𝘄𝗮𝗿𝘁𝗼? 🔹Nieskomplikowana, pełna czułości narracja. Historii towarzyszą praktyczne porady – specjalistka ds. rozwoju emocjonalnego omawia takie zagadnienia jak wieczorne rytuały, techniki relaksacji, pokonywanie strachu przed ciemnością i radzenie sobie z koszmarami . Wszystko to zawarte w zwięzłych, przejrzystych fragmentach — dopasowanych do małych czytelników. 🔸Praktyczne wsparcie dla rodziców - na końcu książki znajdziesz moc konkretnych wskazówek – od stworzenia rutyny, przez zauważenie emocji dziecka, aż po delikatne wspieranie w trudnych momentach bez karania, a ze wzmacnianiem poczucia dumy i kompetencji 📌𝗗𝗹𝗮 𝗸𝗼𝗴𝗼? Książeczkę można zacząć poznawać już z dziećmi około 2. roku życia. 📔𝗣𝗼𝗱𝘀𝘂𝗺𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗲 "Zasypiamy bez mamy” to idealna pomoc dla maluchów uczących się samodzielnego zasypiania — prosta, ciepła i praktyczna. Łączy pamięć o emocjach dziecka z radami rozwojowymi, tworząc przestrzeń dla spokojnych wieczorów i dumy z własnych postępów. Ta ciepła i delikatna książeczka towarzyszyć może dzieciom podczas pierwszej nocy we własnym łóżku, pokazując, że zasypianie bez mamy może być... wielką przygodą.
codzisczytamy - awatar codzisczytamy
ocenił na76 miesięcy temu
Historia małej popielicy, która nie mogła zasnąć Sabine Bohlmann
Historia małej popielicy, która nie mogła zasnąć
Sabine Bohlmann Kerstin Schoene
„- Ale ja nie jestem jeszcze ani trochę zmęczona! - powiedziała mała popielica i pokazała mamie szeroko otwarte oczy." Brzmi znajomo? U nas codziennie jest podobnie ;-) Moja A. już jest bardzo śpiąca, ale i tak przeciąga pójście do łazienki, wymycie ząbków i położenie się do łóżka. Na szczęście nie trwa to tak długo, jak u bajkowej popielicy, ale jednak pojawia się codziennie. Jestem bardzo ciekawa czy u Was jest tak samo? My, co wieczór, ratujemy się małymi przyzwyczajeniami, które wprowadzaliśmy systematycznie od samego początku. Jednym z takich wieczornych rytuałów jest śpiewanie kołysanek oraz czytanie i opowiadanie bajek. Raz dłuższych, raz krótszych, ale zawsze przed snem czytamy. Jeśli u was jest podobne i do tego właśnie teraz szukacie kolejnej klimatycznej bajki na dobranoc „Historia małej popielicy, która nie mogła zasnąć" będzie idealnym wyborem. Ta urocza i ciepła opowieść ma bardzo prostą fabułę. Jej główną bohaterką jest mała i słodka popielica, która nie może zasnąć, a przecież tak jak inne popielice musi już zapaść w sen zimowy. Nie wie niestety jak... Na szczęście z pomocą przychodzą inne zwierzęta, które zdradzają jej swoje sposoby na zasypianie. Czy małej popielicy uda się ostatecznie zasnąć? Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest dla Was oczywista ;-) Ta historia ma przecież przekonać nasze maluchy do tego, że sen jest dobry i potrzebny wszystkim osobom, zarówno małym, jak i dużym. Tak pogodna opowieść na dobranoc na pewno spodoba się każdemu przedszkolakowi, który choć raz miał problem z zaśnięciem. A może nawet będzie chciał wypróbować sposoby na zasypianie małej popielicy? Musicie już sami się o tym przekonać ;-) Serdecznie polecam! https://mufloneks.blogspot.com/2020/11/historia-maej-popielicy-ktora-nie-moga.html
Monka - awatar Monka
oceniła na75 lat temu
Dobranoc, gorylku Peggy Rathmann
Dobranoc, gorylku
Peggy Rathmann
Wielu rodziców w swoim życiu doświadczyło pewnej ciekawej sytuacji. Nadchodzi wieczór, kąpiemy swoje dziecko, dajemy kolację, czytamy bajkę, śpiewamy kołysankę, całujemy w czółko i kładziemy spać. W tej lub innej kolejności. Po dłuższej chwili uciekamy z pokoju śpiącego dziecka, by z ulgą, po ciężkim dniu odetchnąć i samemu zrelaksować się, wykąpać się, obejrzeć coś i pójść spać. Jednak spryt i wrażliwość naszych dzieci są większe, niż sobie wyobrażamy. Nieraz nie spodziewamy się, kiedy drzwi do pokoju malucha się otworzą, a zza nich wyjrzy jego głowa, na podłodze będzie słychać ciche "tup, tup, tup", a pod kołdrę dorosłych wkradną się zimne stopy naszej latorośli. Pewnie bylibyśmy nieugięci, gdyby nie te słodkie słowa "czy mogę dzisiaj spać z wami?". Dobranoc, gorylku autorstwa Peggy Rathmann to bardzo podobna historia. Krótka, przepięknie ilustrowana bajka ma miejsce w ogrodzie zoologicznym, a jej głównymi bohaterem jest tytułowy gorylek - malutki, kochający psoty zwierzak. Historia opowiada właśnie o jednej z nich. Zbliża się wieczór, ZOO zostaje zamknięte, a dozorca, zanim uda się do swojego domu, sprawdza wszystkie zagrody i żegna się ze zwierzętami. W pewnym momencie, kiedy dozorca mija klatkę goryla, ten wykrada mu klucze zza paska, wychodzi ze swojej klatki i po kryjomu otwiera wszystkie zagrody, które mija gorylek skradający się za dozorcą. Tym sposobem za dozorcą tworzy się korowód, o którym człowiek nie ma zielonego pojęcia i dociera z nim aż do swojej sypialni. Rozbiera się, kładzie do łóżka i praktycznie od razu zasypia. Jego żona życzy mu dobrej nocy. I tutaj dzieje się coś niesamowitego, a mianowicie - wszystkie zwierzęta po kolei odpowiadają żonie dozorcy. Kobieta nie ukrywa swojego zdziwienia, jednak postanawia stawić czoła wyzwaniu i odprowadza wędrujące zwierzęta do ich zagród. Dobranoc, gorylku to bardzo zaskakująca, zabawna i ciepła opowieść, którą można różnorako interpretować. Z jednej strony jest to analogia do naszych dzieci, które również wędrują ze swoich łóżek do łóżek rodziców, a rodzice, zmęczeni, odprowadzają swoje latorośle z powrotem. Z drugiej strony książeczka pokazuje, że zwierzęta również potrzebują bliskości, czują tak samo jak ludzie i tak samo chcą być traktowane, z miłością i czułością. Na szczególną uwagę w tej książeczce zasługują ilustracje. Są nieziemskie. Wypełniają całą kartonową książeczkę, od prawej do lewej, od dołu do góry. Po otworzeniu pierwszej strony czytelnika uderza feeria barw i tak aż do ostatniej strony. Szczerze powiedziawszy, przy tych ilustracjach można spędzić długie godziny, odnajdując wciąż nowe, coraz ciekawsze elementy, które nie sposób zauważyć przy pierwszym rzucie oka. Dużym atutem historii autorstwa Peggy Rathmann jest mała, właściwie śladowa ilość tekstu. Dzięki temu historię gorylka można opowiadać tysiąc razy na tysiąc różnych sposobów, a książeczka nie znudzi się po dwóch wieczornych czytaniach. Rodzic może pobudzić swoją wyobraźnię i dziecka, wymyślając coraz to nowe opowieści, na długo zapadające w pamięć. Dobranoc, gorylku to doskonała pozycja dla rocznej córki, którą fascynują cudownie kolorowe ilustracje, ale myślę, że sprawdzi się także kiedy podrośnie i sama będzie mogła dopowiedzieć sobie historię do obrazków. Serdecznie polecamy Dobranoc, gorylku od Peggy Rathmann i wydawnictwa Dwie Siostry!
Ze-bookiempodrękę - awatar Ze-bookiempodrękę
ocenił na86 lat temu
Oskar Pazurek Przemysław Wechterowicz
Oskar Pazurek
Przemysław Wechterowicz Marcin Minor
Bajka obyczajowa dla dzieci z przesłaniem. Książka dużego formatu. Twarda oprawa. W minimalnym stopniu okładka lakierowana. Duża czcionka czarna lub biała w zależności od tła. Przepięknie zilustrował Marcin Minor. Treścią opowieść przypomina bardzo niedawno przeczytaną przez nas książkę ,,Kici tyci kociorożec ’’autorstwa Shannon Hale . W tamtej główny bohater kotek marzył by być kociorożcem. Tutaj spotykamy niezwykłego kotka Oskara, który chce być ptakiem i takim się czuje. Ma przyjaciółkę kotkę Plamkę , która go bardzo wspiera. Ptaki jednak nie pomagają mu. Właściwie nie widzą w nim duszy ptaka i bardzo się go boją. Do jakich ptaków Oskar przymierzał się ze swoją osobowością? Czy któreś z ptaków zaakceptowało go? Czy ktoś mu pomógł i w jaki sposób? Skąd się wzięła tytułowa nazwa Oskar Pazurek? Odpowiedzi na pytania znajdziecie w książeczce. Przesłanie książki jest takie jak jedna z mądrych myśli Małego Księcia według Antoinego de Saint- Exupéry’ego : „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.” Kotek potrzebował wsparcia i akceptacji. Jego wewnętrzne cechy charakteru i osobowości, były niewidoczne dla otoczenia. Chciał spełniać swoje marzenia. Nauka dla wszystkich ,że najważniejszych cech człowieka nie widać z zewnątrz. Trzeba oceniać ludzkie wnętrze, a nie powierzchowny wygląd. Oczy pozwalają widzieć i dostrzegać to co na zewnątrz, a serce czuje wewnątrz. To tak jak wartości niematerialne, uczucia , nie widać ich a istnieją. Prześliczna książka. Polecam dla dużych i małych dzieci. Przesłanie jest ponadczasowe.
Anka - awatar Anka
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki Osiem małych planet

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Osiem małych planet