Co robisz z problemem?

Okładka książki Co robisz z problemem?
Kobi Yamada Wydawnictwo: Wydawnictwo Levyz literatura dziecięca
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
What do you do with a problem?
Data wydania:
2019-06-19
Data 1. wyd. pol.:
2019-06-19
Język:
polski
ISBN:
9788394907143
Tłumacz:
Anna Kmiecik
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Co robisz z problemem? w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Co robisz z problemem?

Średnia ocen
7,8 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
553
510

Na półkach:

Każdemu z nas może przytrafić się problem. I tym dużym i tym małym. Ważne jak sobie z nim radzimy. Czasami udajemy, że ich nie ma. Próbujemy o nich zapomnieć, zignorować. Ale także stawiamy im czoła, rzucamy wyzwania. Bo problemy potrafią nas kształtować, pomagają nam w rozwoju. Poznajemy dzięki nim siebie, swoją siłę, odwagę.
Brzmi bardzo poważnie?
Troszkę takie jest. My jako dorośli mocniej odbieramy takie książki.

Publikacja opowiada o chłopcu, który spotyka na swojej drodze problem. Ignoruje go. Ale im bardziej go unika, tym "coś" staje się większe. Dziecko potrafi stawić mu czoła, odkrywa swoją siłę i odwagę. I okazuje się, że wielki problem jest czymś innym niż na początku zakładał.

Proste ilustracje. Głęboka treść. Pokazuje jak się zachowywać i postępować z problemami, które spotykamy na swojej drodze.

Każdemu z nas może przytrafić się problem. I tym dużym i tym małym. Ważne jak sobie z nim radzimy. Czasami udajemy, że ich nie ma. Próbujemy o nich zapomnieć, zignorować. Ale także stawiamy im czoła, rzucamy wyzwania. Bo problemy potrafią nas kształtować, pomagają nam w rozwoju. Poznajemy dzięki nim siebie, swoją siłę, odwagę.
Brzmi bardzo poważnie?
Troszkę takie jest. My...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

146 użytkowników ma tytuł Co robisz z problemem? na półkach głównych
  • 84
  • 62
27 użytkowników ma tytuł Co robisz z problemem? na półkach dodatkowych
  • 7
  • 7
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Co robisz z problemem?

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

O dziewczynce, która chciała ocalić książki Klaus Hagerup
O dziewczynce, która chciała ocalić książki
Klaus Hagerup Lisa Aisato
Czy czasami zastanawiacie się dlaczego tak bardzo kochacie książki? Co skłania Was do tego, by po nie sięgnąć? Czy jest to świat w nich zawarty? Czy postacie w nich występujące? A może zakończenia, które niejednokrotnie odbiegają od tego,  co do tej pory przyniosło życie? Tego typu pytania nasuwały mi się już od dawna, i gdzieś tam krążyły w głębinach mojego umysłu, ale nie próbowałam na nie tak po prostu odpowiadać. "O dziewczynce, która chciała ocalić książki" to opowieść o miłości do świata książek. Anna, bohaterka książki, uwielbia czytać. Dzięki książkom ma przyjaciół i wrogów, ale boi się upływu czasu, boi się kolejnych urodzin, które dodadzą jej kolejny rok życia. Gdy ktoś umiera w książce, można ją przeczytać po raz kolejny i ożywić zmarłego. W prawdziwym życiu to tak nie działa. Gdy dziewczynka dowiaduje się, że książki, których nikt nie wypożycza i nie czyta mają być zniszczone, aby w bibliotece powstało miejsce na kolejne, postanawia uratować wszystkich mieszkających w książkach ludzi, aby nie zniknęli. Tylko jak można ich uratować? No właśnie czytając ksiażkę. Książki pozwalają poznawać inne światy, innych ludzi. W każdej książkowej postaci można znaleźć cząstkę siebie. Pewnego dnia, gdy Anna czuje się przytłoczona ilością poznanych w książkach osób dostaje "Zaczarowany las", w którym okazuje się, że brakuje zakończenia. Co się z nim stało? Z zakończeniem książki jest jak z życiem. Nie wiemy co nas czeka, kogo spotkamy, jakie przeżyjemy przygody. Nasze życie to książka, która nie ma zakończenia, bo w zależności od tego co się wydarzy, kogo poznamy, jakie decyzje podejmiemy danego dnia, będzie to  wpływało na nasze życie. A co najważniejsze nie ma się co bać upływu czasu, bo zakończenie jest niewiadomą a to wzbudza ciekawość... Norweskie podejście do życia Klausa Hagerupa i wspaniałe ilustracje Lisy Aisato. Polecam!
FireLady - awatar FireLady
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Dołek Emma Adbåge
Dołek
Emma Adbåge
„Dołek” Adbåge odwołuje się do sytuacji, którą wszyscy doskonale znamy z autopsji: najlepsze jest to, co zakazane. A już w oczach dziecka – zwłaszcza. Wyobraźmy sobie coś takiego: za szkołą znajduje się duży dołek, czyli wielka dziura, powstała „dlatego, że ktoś kiedyś wybrał stamtąd dużo ziemi”, w której da się przyjemnie i aktywnie spędzać czas. Jak? Można na przykład bawić się w „mamę niedźwiedzicę, szałas, kryjówkę, kiosk”. Oczywiście, jak to w świecie dorosłych bywa, nie wszystko, co najmłodszym miłe, jest przez starszych rozumiane i akceptowane. Jak czytamy, „Dorośli nienawidzą Dołka. Nie chcą, żebyśmy się w nim bawili, bo możemy się zabić” lub „przynajmniej się przewrócić i zrobić sobie krzywdę”. By uprzykrzyć najmłodszym życie (lub – po dorosłemu – wyprzedzić potencjalny wypadek) nauczyciele podejmują decyzję najpierw o zakazie wchodzenia do dziury (w rezultacie sprytni uczniowie organizują sobie rozrywki na jej krawędzi), a następnie – o jej całkowitym zakopaniu. Oba polecenia wywołują u dzieci duży smutek, szkoła niejako zamiera („Nie ma gdzie się turlać. Nie ma gdzie sobie zwisać. Nie ma gdzie zjeżdżać na kolanach, nie ma gdzie robić toru przeszkód ani bawić się w ognistą przepaść. Można tylko iść prosto przed siebie”), jednak po jakimś czasie – bo, jak wiadomo, wyobraźnia najmłodszych nie zna granic – z całej tej sytuacji młodzi znajdują wyjście. Pojawia się bowiem nowa, wcale nie gorsza, atrakcja. Książka Adbåge, choć niedługa, jest bardzo interesująca. Przede wszystkim ze względu na nieoczywistą perspektywę, z której została napisana. Autorka mając świadomość tego, że sama opowieść o szkolnych perypetiach nie byłaby specjalnie ciekawa, bo przecież znaczna część książek dla dzieci o nich traktuje, decyduje się na poprowadzenie wątku szkolnego w „Dołku” gdzieś w tle, poniekąd na marginesie – najważniejsza staje się uczniowska krnąbrność i swego rodzaju pobłażanie dla niesforności najmłodszych. Oczywiście – żeby była jasność – książka nie zachęca dzieci do buntowania się przeciwko dorosłym czy do nierealizowania poleceń rodziców i nauczycieli, jednak zdaje się opowiadać po stronie tego, co zakazane. Owszem, patrząc z perspektywy opiekuna szkolnego, który odpowiada za uczniów, zabawa w tytułowym dołku może uchodzić za niebezpieczną i faktycznie należałoby jej zakazać, jednak recenzowana publikacja nie stanowi tego typu przestrogi. Wprawdzie moglibyśmy przypuszczać, że Adbåge poprowadzi losy swoich bohaterów tak, by dawały dowód na to, że należy bezwzględnie przestrzegać zasad wyznaczanych przez pedagogów, bo w tego typu kwestiach zawsze mają rację, lecz narracja w „Dołku” niejako gloryfikuje zabawę i to, co zakazane. Robi to jednak nie po to, by namawiać czytelnika lub czytelniczkę do podejmowania nieroztropnych decyzji, tylko po to, by pokazać, jak wygląda dziecięcy punkt widzenia: bo choć można spędzać przerwy na placu zabaw, grać w gumę czy organizować chowanego, to prawdziwą atrakcją w oczach najmłodszych (ale czy tylko? czy dorośli myślą inaczej?) będzie to, co niedostępne i rzadkie – a wielka dziura w ziemi z pewnością do takich rzeczy należy. „Dołek” jest opowieścią zaskakującą i przewrotną. Oczywiście najbardziej niespodziewany okazuje się sam finał, skądinąd bardzo zręcznie i symbolicznie zrealizowany, który w tym konflikcie między najmłodszymi a dorosłymi zdaje się opowiadać po stronie dzieci, ale niespodzianek jest zdecydowanie więcej. Dla mnie dużym zaskoczeniem okazały się również same ilustracje, za które odpowiada autorka – książka jest pod tym względem zupełnie autorska (zarówno treść, jak i warstwa graficzna zostały przygotowane przez Adbåge). Rysunki w „Dołku” są poprowadzone nie tylko ciekawie i konsekwentnie, ale także odważnie – wydaje się bowiem, że graficzne przedstawienie krwawienia z nosa w książce dla dzieci nie należy do najłatwiejszych zadań (wszak nie można przesadzić ani z realistycznością i brutalnością, ani z nieautentyczną idealizacją świata przedstawionego), a autorce to się z powodzeniem udaje. Poznańskie wydawnictwo Zakamarki zaproponowało tą książką bardzo ciekawą i frapującą opowieść, z którą z całą pewnością najmłodsi będą się utożsamiać. https://lekkokrytyka.blogspot.com/2020/04/jesli-nie-na-dole-to-na-gorze-emma.html
lekkokrytyka - awatar lekkokrytyka
oceniła na 7 4 lata temu
Lato u babci Benji Davies
Lato u babci
Benji Davies
Lato u babci w moich wspomnieniach pachnie dojrzałym zbożem i skoszonym sianem, smakuje papierówkami i ciepłym mlekiem prosto od krowy, które pozostawiało nad wargami zabawne wąsy, brzmi gwarem rozmów i odgłosami maszyn rolniczych. Lato u babci kojarzy mi się z wolnością, radością i dużą swobodą w dziecięco-kreatywnym wypełnianiu czasu. To jedne z najcieplejszych i najpiękniejszych wspomnień, jakie noszę w sercu. A Wam z czym się kojarzy lato u babci? Noi nie wiedział co sądzić o swojej babci, u której przyszło mu spędzić letni czas. Babcia była dziwna i robiła zaskakujące rzeczy. Spędzali więc czas oddzielnie, jakby babcia była tak zatracona w swojej samotności, że nie zauważyła obecności wnuka. Aż przyszedł sztorm i wszystko odmienił. Zburzył pokoleniowy mur, który utrudniał relację bohaterów opowieści, stawiając podwaliny pod wspomnienia wspólnych chwil spędzonych na ratowaniu ptaków. „Lato u babci” Benjiego Daviesa odczytywania może być jako opowiastka o wakacjach u babci. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie dostrzegła między wersami opowieści o samotności, która jak sieć oplata starsze osoby i z której trudno się wyswobodzić by nawiązać relację z drugim człowiekiem. Ale również opowieści o tym, że nuda bywa zgubna i potrafi zwieść na manowce, jak Noiego uwięzić na skałach na morzu w czasie sztormu. Książka jest pięknie wydana, przy zachowaniu standardów i wymiarów poprzednich pozycji o Noim („Mój wieloryb”, „Powrót wieloryba”), więc wraz z innymi książkami tego autora i ilustratora wydanymi nakładem @znakemotikon prezentuje się wspaniale w biblioteczce. Największą siłą tej książki są oczywiście niezwykle klimatyczne ilustracje – ciepłe, stworzone miękką kreską z wykorzystaniem stonowanej, przyjemnej palety barw. Nieprzesycone nadmiarem detali cieszą oko i zachęcają, aby do nich wracać raz za razem. Mimo, że książka ta, jak i inne o tym uroczym małym chłopcu, są bardzo krótkie, to wciąż z ogromną chęcią i dużą częstotliwością do nich wracamy.
poczytajmy_razem - awatar poczytajmy_razem
ocenił na 7 3 lata temu
Pan Stanisław odlatuje Paweł Pawlak
Pan Stanisław odlatuje
Paweł Pawlak Justyna Bednarek
Śmierć i przemijanie to tematy, o które prędzej czy później nasze pociechy się otrą. Niestety istnieje niewiele książek, które w subtelny sposób pozwoliłyby uporać się ze stratą, brakiem obecności kogoś, kto jeszcze niedawno był elementem codzienności. To często rodzi wiele pytań, dla których każda odpowiedź może być zła, ponieważ może naruszyć dziecięcą wrażliwość, wywołać strach, obudzić lęki, dlatego bardzo ważne jest tu mądre i spokojne podejście. Niektórzy sięgają wówczas po historie religijne, opowieści o świętych czuwających nad ludźmi z nieba, zmarłych opiekujących się żywymi czy baśnie terapeutyczne objaśniające zachodzące w otoczeniu zmiany. „Pan Stanisław odlatuje” Justyny Bednarek należy do opowieści z pogranicza baśni i historii ocierających się o wiarę w życie pozagrobowe, ale bez strasznej otoczki, trupa, pogrzebu, sztywnego ciała i ducha. Tematy te ujęto w bardzo subtelną opowieść wzbogaconą ilustracjami Pawła Pawlaka, przez co trudny temat zmienia się w miłą opowieść o odchodzeniu (a raczej odlatywaniu) do nieba. Bohaterek książki jest tytułowy pan Stanisław, który postanawia wyruszyć na wielką wyprawę, jaką będzie lot ku słońcu. W tym celu kupuje butle z helem, napełnia swój materac gazem i leci coraz wyżej i wyżej, skąd może podziwiać zmniejszający się świat, każdy element własnego życia, bliskie osoby, aż dociera do miejsca, którego nikt nie zna. Wszystko jest tam dla niego nowe, inne, piękne, wywołujące radość i pozwalające obserwować i opiekować się bliskimi pozostającymi na Ziemi. Szybko odkryje, że nie jest jedynym mieszkańcem tego miejsca. W krainie tej są też inne osoby. Wszyscy potrafią tu latać, ponieważ mają na plecach specjalne śmigiełka ułatwiające unoszenie się. „Pan Stanisław odlatuje” to subtelna opowieść o odchodzeniu, znajdowaniu nowego miejsca w życiu i ciągłej obecności, opiece, bliskości. Bardzo krótki tekst, niesamowita powściągliwość ograniczająca się do opisania tylko najważniejszych rzeczy sprawia, że gdyby nie duża ilość ilustracji to książka byłaby ascetyczna. Piękny język, niesamowita plastyczność przy jednoczesnej ekonomii i barwność obrazów przemawiają do dziecięcej wyobraźni. Z lektury tej przebija dużo ciepła, co dodatkowo podkreślają duże ilustracje o spokojnych, kojarzących się ze szczęściem kolorach. W całej opowieści nie użyto słowa „umieranie” czy „przemijanie”. Są to rzeczy ukazane, jako coś, do czego bohater świadomie się przygotowywał, aby przeżyć wspaniałą przygodę. Odchodzenie to realizacja marzeń o dalekich i niezwykłych podróżach. Nawet sam „pojazd” jest tu bardzo nietypowy, ponieważ to barwny dmuchany materac napełniony helem, aby mógł się unosić w powietrzu. Mamy tu coś w stylu realizacji odwiecznych marzeń ludzkich o lataniu. Zamiast magicznego dywanu całkiem zwyczajny materac w kwiatki napełniony czymś, co dzieci doskonale znają. Z jednej strony sporo tu racjonalizmu, a z drugiej ludzie unoszący się pod wpływem gazu. Jakby tego było mało autorka bardzo subtelnie podsuwa także temat odpowiedzialności, zachowania większej ostrożności oraz opieki nad pozostawionymi przez zmarłych (odlatujących) zwierzętach, aby nie musiały tęsknić za swoimi właścicielami.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 8 6 lat temu
Dziewczynki latają wysoko Raquel Diaz Reguera
Dziewczynki latają wysoko
Raquel Diaz Reguera
Prześliczna, mądra książeczka , skierowana głównie do dziewczynek. Na przykładzie trzech dziewcząt Amelii, Heleny i Martyny autor ukazuje ,jak wielki mogą mieć talent i jak szybko można go zaprzepaścić. Amelia, najmniejsza z klasy, znikomej wagi ,marzy o tym ,by zostać pilotem samolotu. Helena jest typowym molem książkowym, milczkiem, chce w przyszłości stać się pisarką. Martyna z natury bardziej korpulentna; lecz nie przeszkadza jej to w szybkim bieganiu po schodach ,uczy się na skrzypaczkę. Musi być wybitna. Dziewczynki wierzą w to, wspierają się wzajemnie. Unoszą się na niewidzialnych skrzydłach za pomocą ,,pana- CHCIEĆ TO MÓC''. Dziewczynki z natury są bardziej wrażliwe od chłopców, łatwiej je zranić. I właśnie pojawia się też druga podstępna osoba ,o niecnych zamiarach ,, pan- NIE UDA CI SIĘ'', wprowadzając całkowity zamęt w ich głowach. Chodzi o urodę zewnętrzną. Tak się utarło ,że dziewczyna super powinna być wysoka i szczupła w typie modelki, z idealną twarzą bez okularów itp... Poza tym dziewczynki ciągle rywalizują bezskutecznie z chłopcami o to, że niby są dużo słabsze, mniej odważne i wszystko robią gorzej od nich. I takie stereotypy w społeczeństwie doprowadzają do tego, że dziewczynki stają się rozchwiane emocjonalnie i niepewne siebie. Amelia rezygnuje już ze swych marzeń o pilocie, pozostawia to chłopcom . Myśli już o stewardesie. Martyna podświadomie robi wszystko ,by tylko zeszczupleć, porzucając lekcje skrzypiec. A bohaterki z pierwszych opowiadań Helenki zamieniają się postaciami w męskich bohaterów. Co dalej stanie się z dziewczynkami ? Czy ich marzenia są jeszcze do spełnienia? Czy może mają zbyt wygórowane ambicje? Jaką rolę odegra w ich życiu nowo napotkana koleżanka Emilka? Przeczytajcie, a dowiecie się wszystkiego. Ilustracje piękne i bardzo wymowne dopełniają treści opowiadania. Osobiście polecam lekturę nie tylko dziewczynkom, chłopcom też. A dorosłym pozostaje mi życzyć, żeby wspierali swoje pociechy, utwierdzali w ich marzeniach i nigdy nie przekonywali dziewczynek , że chłopcy tylko mogą wszystko. Dziewczynki też. Nie ma bowiem rzeczy niemożliwych.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 3 lata temu

Cytaty z książki Co robisz z problemem?

Więcej
Kobi Yamada Co robisz z problemem? Zobacz więcej
Więcej