Londyn. Przewodnik popkulturowy

Okładka książki Londyn. Przewodnik popkulturowy autora Robert Ziębiński, 9788328026803
Okładka książki Londyn. Przewodnik popkulturowy
Robert Ziębiński Wydawnictwo: W.A.B. literatura podróżnicza
238 str. 3 godz. 58 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2015-11-11
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-11
Liczba stron:
238
Czas czytania
3 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328026803
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Londyn. Przewodnik popkulturowy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Londyn. Przewodnik popkulturowy

Średnia ocen
6,4 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Londyn. Przewodnik popkulturowy

avatar
818
741

Na półkach:

Nie traktujcie tej książki jako przewodnika turystycznego - srogo się zawiedziecie. Nie podchodźcie do niej jak do opowieści o mieście. Nie dowiecie się, ile Londyn ma mieszkańców, jak się po nim poruszać, gdzie i co warto zjeść. Robert Ziębiński napisał książkę dla miłośników kultury popularnej w najlepszym wydaniu. Prowadzi czytelnika po Londynie szlakiem tanich horrorów, potworów, Kuby Rozpruwacza, Jamesa Bonda. U mnie lektura książki skończyła się powstaniem obszernej listy tytułów powieści, filmów i piosenek, z którymi należy się zapoznać. Sam uwielbiam zwiedzać dane miejsce szlakiem kultury popularnej - Robert Ziębiński ma tak samo, a swoją miłością dzieli się w pasjonujący sposób.

Nie traktujcie tej książki jako przewodnika turystycznego - srogo się zawiedziecie. Nie podchodźcie do niej jak do opowieści o mieście. Nie dowiecie się, ile Londyn ma mieszkańców, jak się po nim poruszać, gdzie i co warto zjeść. Robert Ziębiński napisał książkę dla miłośników kultury popularnej w najlepszym wydaniu. Prowadzi czytelnika po Londynie szlakiem tanich horrorów,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
60
43

Na półkach:

Pierwsze 2-3 rozdziały zapowiadały się ciekawie. Później wszystko okazało się ponaciągane, w tym historia z młodo co zaślubioną parą. Nie każdy interesuje się tak bardzo wyszukaną muzyką czy filmami. Trochę nudno się to wszystko czytało. Takie baju baj dla naiwnych... średnio polecam. Lepiej już przeczytać przewodnik, chociaż autor tego nie poleca.

Pierwsze 2-3 rozdziały zapowiadały się ciekawie. Później wszystko okazało się ponaciągane, w tym historia z młodo co zaślubioną parą. Nie każdy interesuje się tak bardzo wyszukaną muzyką czy filmami. Trochę nudno się to wszystko czytało. Takie baju baj dla naiwnych... średnio polecam. Lepiej już przeczytać przewodnik, chociaż autor tego nie poleca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
634
629

Na półkach:

Przebrnąłem, bo wciąż myślałem, że poczytam o czymś ciekawym. Ale to lektura zdecydowanie nie dla mnie. Przed sięgnięciem po tę książkę warto sobie zadać pytanie, czy czujemy szybsze bicie serca (lub choćby zainteresowanie) jeśli ktoś chce nam zrelacjonować swoje wrażenia na przykład o:
- duchach na stacjach metra;
- bandytach, kibolach lub gangsterach;
- miejscach, gdzie kiedyś było błoto, a dziś nie ma;
- miejscach gdzie kiedyś było kino porno i miejsce spotkań męskich prostytutek, a dziś nie ma;
- miejscach, gdzie kręcono niektóre ujęcia do "Bondów";
- miejsc gdzie powstawały horrory (których nigdy nie widziałem, a pewnie i o nich nawet nie słyszałem np. "Drakula. Książę ciemności" czy "Kobieta-wąż");
- miejsc, gdzie przebywali, a może i grali bliżej (mi) nieznani (np. Ray Davis, Jarvis Cocker) muzycy (lub tacy, którzy są uznawani nie wiedzieć czemu za "bogów" - np. Bruce Springsteen).

Jeśli odpowiedź, na któreś z pytań brzmi "tak", książkę można poczytać. Jeśli (jak w moim przypadku) odpowiedź na wszystkie brzmi "nie" - szkoda czasu. Może po prostu trzeba być bardziej wyrobionym popkulturowo niż ja. Albo być z innego pokolenia? Albo mieć inny gust?

Londyńskie popkulturowe poszukiwania autora chyba najlepiej oddaje cytat: "zamiast tablicy upamiętniającej pierwsze zabójstwo Kuby Rozpruwacza, widzę wielką reklamę Sainsbury’s".

Przebrnąłem, bo wciąż myślałem, że poczytam o czymś ciekawym. Ale to lektura zdecydowanie nie dla mnie. Przed sięgnięciem po tę książkę warto sobie zadać pytanie, czy czujemy szybsze bicie serca (lub choćby zainteresowanie) jeśli ktoś chce nam zrelacjonować swoje wrażenia na przykład o:
- duchach na stacjach metra;
- bandytach, kibolach lub gangsterach;
- miejscach, gdzie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

69 użytkowników ma tytuł Londyn. Przewodnik popkulturowy na półkach głównych
  • 44
  • 24
  • 1
15 użytkowników ma tytuł Londyn. Przewodnik popkulturowy na półkach dodatkowych
  • 6
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Sabat. Antologia. Tom 1 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Ocena 7,6
Sabat. Antologia. Tom 1 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Okładka książki Sabat. Antologia. Tom 2 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Ocena 7,6
Sabat. Antologia. Tom 2 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Robert Ziębiński
Robert Ziębiński
Rocznik 1978. Dziennikarz, pisarz, miłośnik jazzu. Współprowadzący audycję „Gra wstępna” w Antyradiu. Przez prawie dekadę pracował w dziale kultury „Newsweek Polska”, pisał dla „Tygodnika Powszechnego”, „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Przekroju” i „Nowej Fantastyki”. W latach 2017-2019 kierował redakcją “Playboya”. Autor dwóch unikatowych na skalę europejską książek o Stephenie Kingu: „Stephen King: instrukcja obsługi” (2019) i „Sprzedawca strachu” (2014),a także kryminałów, powieści grozy i powieści dla młodzieży.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W 80 000 pytań dookoła świata Dennis Gastmann
W 80 000 pytań dookoła świata
Dennis Gastmann
Wcześniej w tym miejscu miała być inna recenzja, ale zmieniłem optykę. Zła ocena Gastmanna wynikała z moich niewłaściwych oczekiwań. Uważam, że wbrew powiedzeniu można sądzić książkę po okładce. Gorzej jest z sądzeniem po tytule. Tutaj tytuł sugeruje 80 tysięcy pytań, a ich nie ma nawet 28 sztuk, odpowiedzi jest jeszcze mniej. Bardziej prawdziwa jest druga część tytułu. Jako zbiór ciekawostek popularno- naukowych książka mnie zawiodła. Ale fajnie się sprawdziła jako pretekst do podróży dookoła globu. W przypadku tego tytułu odbiór częściowo zależy od stanu wiedzy czytelnika. Kto wie o stolen generation w Australii, emeryturze doktora J.M. albo o bogato- biednym Azerbejdżanie będzie się gorzej bawił, a nawet wnerwiał się za naiwność Gastmanna. Moja bardziej pozytywna ocena książki nie zmienia faktu, że Harari i Tom Phillips podeszli do tematu lepiej! Największy problem mam z podejściem autora. Do teraz nie wiem, czy on głupka udaje czy głupkiem jest na serio. Niezależnie od prawdy ten rodzaj konwencji mnie nie przekonał. Za dużo dziwnych pytań i naiwnych wniosków, za dużo bzdur. Jakby autor ubrał na siebie skórę Wilmy z prologu. A np. w kapitalnym rozdziale o nazistach z Argentyny udowodnił, że taki głupi nie jest. Polakom polecam szczególnie, wreszcie wiadomo dlaczego biedny wujek Adi do naszego kraju przybył :) Tu naturalnie mogę przejść do jeszcze jednego problemu z tą książką. Jeśli była kierowana tylko na rynek lokalny to spoko. Ale nawet wtedy autor powinien jaśniej przekazywać swoje myśli. Wątki reklamy o holenderskim serze albo o książeczce dla dzieci mają prawo być zrozumiałe tylko dla Niemców. Zwłaszcza w takiej książce, z tak bogatym wyborem pytań i odpowiedzi Gastmann mógł wybrać coś bardziej zrozumiałego. Osobisty plusik za kawę. Jeśli na tysiąc czytelników dziesięciu dowiedziało się, że kawa pochodzi z Afryki- to już jest walor sam w sobie! :) Mogło być lepiej. Ale garść ciekawostek i przygód z różnych stron świata może przypaść do gustu. Dobre pomimo wad. 7/10 Wersję audio czyta Wojciech Chorąży. Chwilami głosowo przesadnie utożsamia się z naiwnością autora. To maniera czy interpretacja? Poza tym aktor profesjonalny, więc robota też profesjonalna.
Topieleccc - awatar Topieleccc
ocenił na72 lata temu
Łódź. Miasto po przejściach Wojciech Górecki
Łódź. Miasto po przejściach
Wojciech Górecki Bartosz Józefiak
"Łódź. Miasto po przejściach" Autorzy: Wojciech Górecki, Bartosz Józefiak Moja ocena: 7/10. Książka "Łódź. Miasto po przejściach" to fascynujący zbiór opowieści, który przedstawia Łódź przede wszystkim z perspektywy jej mieszkańców. Autorzy skupiają się na ludziach, ich osobistych historiach i doświadczeniach, co nadaje książce wyjątkową intymność i bliskość. Pod tym względem publikacja przypomina mi zeszłoroczną "Jerozolima. Nowa biografia starego miasta", gdzie również głównym bohaterem byli mieszkańcy miasta, a nie tylko jego architektura czy historia. Wojciech Górecki, którego prace darzę dużym szacunkiem, wprowadza w książkę swój charakterystyczny styl i dbałość o szczegóły, co z pewnością wpływa na moją ocenę. Jego podejście do reportażu jest zawsze wnikliwe i pełne szacunku dla opisywanych postaci. Bartosz Józefiak, choć mniej mi znany, również dobrze wpisuje się w ten schemat, tworząc z Góreckim zgrany duet. Styl książki jest przejrzysty, ale niepozbawiony głębi, choć momentami może wydawać się zbyt podobny do innych tego typu publikacji. Brak nowatorskiego podejścia lub mocniejszych akcentów sprawia, że Łódź. Miasto po przejściach może nie wywoływać aż tak silnych emocji, jak niektóre inne reportaże. Pomimo to, książkę polecam każdemu, kto jest zainteresowany Łodzią jako miastem pełnym kontrastów i niezwykłych historii jej mieszkańców. Choć moja ocena może być nieco zawyżona z powodu osobistego szacunku dla Góreckiego, jest to z pewnością wartościowa pozycja, szczególnie dla tych, którzy chcą lepiej poznać tę część Polski. ** 23:35 * 26.03.2025 * 28/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na71 rok temu
Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc Maciej Brencz
Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc
Maciej Brencz
Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc Autor: Maciej Brencz Moja ocena: 8/10 „Farerskie kadry” to bardzo udany reportaż, który – mimo prostoty języka – skutecznie przenosi czytelnika w rzeczywistość jednej z najbardziej osobliwych i niedostępnych przestrzeni Europy. Maciej Brencz przedstawia Wyspy Owcze w sposób wyjątkowo obrazowy, nie tylko dzięki opowieściom, ale również za sprawą licznych, świetnie dobranych fotografii, które stanowią integralny element tej publikacji. Książka została starannie wydana – twarda oprawa, wysokiej jakości papier oraz bogaty materiał ilustracyjny czynią z niej prawdziwą przyjemność nie tylko dla umysłu, ale i dla oka. To publikacja, którą z przyjemnością bierze się do ręki – estetyczna, solidna i dobrze przemyślana pod względem graficznym. Autor podzielił treść na tematyczne rozdziały – swoiste „kadry”, jak sam je nazywa – dzięki czemu opowieść o Wyspach Owczych nabiera formy mozaiki, składającej się z fragmentów życia, historii, obyczajów, obserwacji i osobistych refleksji. Brencz nie narzuca jednej narracji – pozwala każdemu z tematów wybrzmieć we własnym rytmie. Jego podejście do bohaterów i miejsc jest pełne szacunku i uważności, a przy tym pozbawione nachalnej egzotyki. Farerska codzienność – z jednej strony przewidywalna w swej surowości, a z drugiej zupełnie nieprzewidywalna ze względu na kaprysy przyrody – została przedstawiona w sposób niezwykle sugestywny. Autor zręcznie uchwycił unikalny klimat tego miejsca, z jego izolacją, rytmem wyznaczanym przez naturę i specyficzną kulturą lokalną. To książka dla tych, którzy pragną choć na chwilę oderwać się od codziennego zgiełku i przenieść w świat zupełnie inny – spokojny, wyciszony, pełen prostoty i wewnętrznego porządku. Dla wielu czytelników może to być nie tylko literacka podróż, ale również doświadczenie kontemplacyjne. Zdecydowanie polecam tę publikację – zarówno osobom zafascynowanym Skandynawią i Północą, jak i tym, którzy po prostu szukają dobrze napisanej, pięknie wydanej i wciągającej opowieści o miejscu, gdzie – jak sugeruje autor – „owce mówią dobranoc”. ** 16:41 * 27.07.2025 * 64/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na88 miesięcy temu
W Belgii, czyli gdzie? Marek Orzechowski
W Belgii, czyli gdzie?
Marek Orzechowski
Bardzo fajnie mi się ją czytało, może dlatego, że autor zabiera czytelnika w podróż nieoczywistą – kraju, w którym przyszło mu żyć kilka lat, kraju, który wielu myśli, że znają, a dopiero bycie tam na miejscu powoduje, że otwierają się oczy i przychodzą myśli, które do tej pory nie były w żaden sposób kojarzone z Belgią. Na całe szczęście sam nie muszę się tam przynosić, żeby Belgię trochę lepiej poznać, a to dzięki świetnemu portretowi jaki rysuje dla nas Marek Orzechowski. To, co książkę wyróżnia, to jest swoisty styl pisarski autora – bardzo inteligentny, podszyty humorem i finezją, dlatego książkę trudno zakwalifikować do jednego gatunku, chociaż najbliżej jest jej tu eseju reportażowego. Marek Orzechowski opowiada o kraju bardzo zróżnicowanym i podzielonym, natomiast ten podział umyka zewnętrznemu obserwatorowi. Dopiero kiedy tam się zamieszka i pożyje z Belgami, człowiek zdaje sobie sprawę, że ma do czynienia nie tyle z Belgiem, co z Walonem, Flamandem albo Brukselczykiem. Nie ma więc jednej Belgii, ale mnogość kultur, języków i mikroświatów, które spotykają się, żyją obok siebie, czasem się ścierają, a czasem przechodzą bez słowa. Nie da się więc ująć Belgii w jednej definicji i też tego autor nie próbuje, ale pięknie opowiada o tym, co ten kraj wyróżnia. Potrafi z humorem opowiedzieć o absurdach belgijskiej rzeczywistości, dostrzega szczegóły trudno dostrzegalne, które pięknie budują obraz kraju, o którym opowiada. Żeby zrozumieć Belgię, koniecznie trzeba przeczytać tę książkę.
Arek - awatar Arek
ocenił na72 miesiące temu
Jak nakarmić dyktatora Witold Szabłowski
Jak nakarmić dyktatora
Witold Szabłowski
Każdy potrzebuje jeść, żeby prawidłowo funkcjonować, ale nie każdego dieta jest interesująca na tyle, aby pisać o tym książki. Niemniej w przypadku osób znanych to zainteresowanie rośnie i ma ono różne podłoże. Jeśli zaś chodzi o książkę Witolda Szabłowskiego o karmieniu dyktatorów, moje zainteresowanie skupiło się na tym kim byli ludzie, którzy zostali kucharzami dyktatorów, jaka była ich droga życia przed i po tej misji. Jak sobie radzili z tym co ich pracodawcy czynili względem społeczeństwa, jeśli w ogóle mieli jakieś prywatne refleksje. Intrygowało mnie również jak autor dotarł do tych osób. "Jak nakarmić dyktatora" to spojrzenie na byłych despotów i pogromców swoich współmieszkańców, przez pryzmat tego czym się żywili i jak to czynili, zwłaszcza wówczas kiedy poobarażani na inne kraje zamykali granice, a wtedy zabrakło żywności dla obywateli, jak sami sobie radzili? Autor podaje nam opowieści jak dania, które zajadali Saddam Husajn, Enver Hodża, Fidel Castro, Idy Amin i Pol Pot. Ta śmietanka krwawych rządów w Iraku, Albanii, Ugandy, Kuby i Kambodży miała się kulinarnie całkiem nieźle w porównaniu z tym co zafundowali swoim współmieszkańcom. Pozwalali sobie na dania wysublimowane, dietetyczne, ekskluzywne, wymyślne, a czasem trzeba było ich pilnować, żeby regularnie się odżywiali. W tych opowieściach znajdziemy również ich ulubione dania i nieco przepisów. Z zaciekawieniem i uwagą wczytywałam się w losy ludzi, którzy zostali kucharzami, każdy z nich miał inne losy, czasami "przechodzili" z rąk do rąk, czasami byli "wyciągani" z hoteli, czasami z domowych kuchni. Ta opowieść pokazuje różnorakie mechanizmy pracy, powiązań i wpływania na ludzi. Książka ciekawa, złożona, wielowarstwowa. Opowiada o emocjach, oddaniu "misji", albo nawet służbie często bardzo trudnej i niebezpiecznej i o konsekwencjach stanowiska, tak dyktatorów jak i kucharzy. Oczywiście jak to u Szabłowskiego sami mamy wyciągnąć wnioski i dokonać oceny i/lub refleksji.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na719 dni temu
Kabaret Starszych Panów. Życiorys nieautoryzowany Monika Wasowska
Kabaret Starszych Panów. Życiorys nieautoryzowany
Monika Wasowska Grzegorz Wasowski
Monika i Grzegorz Wasowscy Kabaret Starszych Panów Życiorys nieautoryzowany, tym razem będzie trochę klimatu retro. Kabaret Starszych Panów Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory pamiętam z jego powtórek w telewizji i to bardziej piosenki, które przetrwały pokolenia niż skecze i żarty sytuacyjne. Na nie, nawet wtedy przy oglądanych powtórkach, byłam jeszcze za mała. Bardziej pamiętam natomiast Kabaret Olgi Lipińskiej, na którym jako małolata już się wychowywałam. I te dwa najbardziej zapadły mi w pamięci. Współczesne kabarety nie są już mi tak bliskie. O Kabarecie Starszych Panów napisano już trochę. Ta książka jest jednak całkiem inna i żeby z góry jej nie odrzucić, jeśli ktoś poszukuje monografii dotyczącej Kabaretu, powinien wejść i zaakceptować jej konwencję. Nie jest to monografia ani też biografia jego twórców. To napisany w formie zabawnych dialogów dłuższy wywiad z zaproszonymi do stołu duchami Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory. Jak się spotkali? Jakie były początki ich współpracy notabene radiowej? Kto wpadł na pomysł programu telewizyjnego? Skąd czerpali pomysły? W rozmowach pomiędzy synem jednego z bohaterów i jego żoną a Starszymi Panami pojawiają się odpowiedzi na te i inne pytania. Po tej książce pozostała mi duża chęć przeczytania trzech części Memuarów Jeremiego Przybory. I cieszę się, że istnieje Fundacja Wasowskich, która ma w opiece spuściznę Kabaretu a piosenki takie jak Tanie dranie, Rodzina ach rodzina i wiele innych przetrwają następne pokolenia.
urszula_gala - awatar urszula_gala
oceniła na76 lat temu

Cytaty z książki Londyn. Przewodnik popkulturowy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Londyn. Przewodnik popkulturowy