Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a

Okładka książki Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a autorstwa Rafael Albuquerque, John Lucas, Leonardo Manco, Jerome Opeña, Rick Remender, Esad Ribić, Chris Sotomayor, Dean White, Matt Wilson
Okładka książki Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a autorstwa Rafael Albuquerque, John Lucas, Leonardo Manco, Jerome Opeña, Rick Remender, Esad Ribić, Chris Sotomayor, Dean White, Matt Wilson
John LucasMatt Wilson Wydawnictwo: Mucha Comics Cykl: Uncanny X-Force by Remender (tom 1) Seria: Uncanny X-Force komiksy
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Uncanny X-Force by Remender (tom 1)
Seria:
Uncanny X-Force
Tytuł oryginału:
Uncanny X-Force vol.1: The Apocalypse Solution
Data wydania:
2017-09-20
Data 1. wyd. pol.:
2017-09-20
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361319979
Tłumacz:
Tomasz Sidorkiewicz
Mutanci, znani jako drużyna X-Men, nie zabijają. Lecz gdy powraca Apocalypse – mutant despota, który pragnie zniszczenia ludzkości, rozwiązanie może być tylko jedno. Do akcji musi wkroczyć nowa drużyna – X-Force! Nowy zespół składający się z Deadpoola, Archangela, Psylocke i Fantomexa – musi zniszczyć En Sabah Nura. Czy tajny zespół dowodzony przez Wolverine’a pokona śmiertelnych Jeźdźców Apocalypse’a? Czy pokonają mutanta, który już nie raz knuł złowrogie plany?

Ludzkość czeka wiele potencjalnych przyszłości. W każdej z nich jedno jest pewne: dojdzie do powstania Deathloków. A tym zawsze przeszkadza jedna osoba – człowiek, który nie powinien istnieć. Z przyszłości przybywają żołnierze, będący połączeniem umiejętności Kapitana Ameryki, Spider-Mana, Elektry, Cyclopsa, Venoma, Bullseye’a i Stwora. Mają wspólny cel: Fantomex musi umrzeć!

W albumie umieszczono materiały pierwotnie drukowane w formie zeszytowej w Uncanny X-Force #1-4, 5.1, 5-7 oraz fragment Wolverine: Road to Hell.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a

Średnia ocen
7,1 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a

avatar
1400
1351

Na półkach:

Wielkim fanem X-Men ani całej tej zmutowanej bandy herosów i superzłoczyńców nigdy nie byłem, jednak kilku bohaterów zawsze lubiłem. Na ich czele był Logan i Deadpool (no, ten drugi to nie rasowy mutant),zatem ich wspólny występ w "Uncanny X-Force" szybko przykuł moją uwagę. Już wcześniej czytałem kilka komiksów, gdzie ta dwójka występowała razem, ale dopiero teraz natrafiłem na coś, co faktycznie mnie zainteresowało. "Sposób na Apocalypse'a" to komiks, który pod pewnymi względami zbliża się do Marvel Max. Jest brutalny, krew potrafi tutaj płynąć wartkim strumieniem, porusza, choć nie tak mocno, jak Max, problemy wątpliwie moralne, a bohaterowie nie są typowymi przedstawicielami swego gatunku, co to paradują w trykocie. No dobra, mają obcisłe ciuszki, ale działa to na zasadzie marki. Innymi słowy - Marvel, niekoniecznie dla nastolatków z mlekiem pod nosem.

Pierwszy album "Uncanny X-Force" zawiera cztery historie, które są połączone z sobą dzięki postaci odradzającego się Apocalypse'a i jego ostatnich Czterech Jeźdźców. Mamy zatem swoisty wstęp w "Pierwszy dzień reszty twojego życia", gdzie poznajemy członków X-Force i powody założenia grupy, "Sposób na Apocalypse'a" będący niejako sednem tego albumu, mały wtręt w postaci "Reavers" i dość istotny odcinek "Nacja Deathloków", wieńczący wydarzenia z drugiej historii. Najciekawiej z całości wypada dla mnie druga historia, pełna moralnych dylematów, szczególnie w odniesieniu do głównego antagonisty. Nie spodziewałem się otrzymać czegoś takiego, dlatego tym bardziej miło mi się czytało ten rozdział. Jego finał natomiast naprawdę umie zaskoczyć, bo w życiu nie obstawiłbym takiego obrotu spraw.

Jednak to, co dla mnie, z punktu widzenia osoby mniej obeznanej w uniwersum X-Men, było najważniejsze to pierwszym rozdział oraz rys fabularny zamieszczony przednim. W tym drugim wypadku mamy pokrótce opisane powstanie i funkcję X-Force, transformację drużyny oraz kto prowadził pierwszą grupę, a kto obecną. Do tego skrótowy, jednak bardzo treściwy opis każdej z głównych postaci, w tym Fantomexa, który dotąd był mi obcy (lub też miałem z nim styczność, ale kompletnie nie zapadł mi w pamięci). Mimo że hmm... biologiczne podłoże tego bohatera jest dla mnie wyjątkowo śmieszne (gość ma między innymi trzy mózgi, z których każdy może pracować samodzielnie) to jego postać w "Uncany X-Force" jest naprawdę świetnie napisana. Nie będę owijał w bawełnę - w moich oczach wyprzedził Wolverina i Deadpoola, których znam z wielu filmów oraz komiksów.

Co prawda każdy z piątki herosów X-Force odgrywa ważną rolę w komiksie, ale to właśnie Fantomex zapisał się w nim najgłośniej za sprawą swych wyborów moralnych. Za to właśnie stał się dla mnie tak kluczową postacią i to z jego powodu, chcę koniecznie sięgnąć po kolejny album serii. Mimo poważnego wydźwięku fabularnego nie zabrakło tu sporej dawki humoru. Oczywiście głównym źródłem dowcipów (i sucharów) jest Deadpool, ale nieraz też zdarzają się komiczne sytuacje z innymi postaciami. Szczególnie w przypadku duetu Wolverine-Fantomex, którzy nieraz rzucą dobrym tekstem.

Jeśli idzie o warstwę graficzną, to najmniej spodobała mi się ta w "Reavers". Ani kreska, ani kolory nie przykuły mej uwagi, a mówiąc wprost, wymęczyły. Zresztą był to najmniej ciekawy odcinek, co nie oznacza, że nudny. Wolałbym, aby nad całością pracował Jerome Opena (narysował drugi rozdział) lub Leonardo Manco (narysował pierwszy rozdział),a kolorami Dean White (kolorował drugi rozdział) albo Matthew Wilson (kolorował czwarty rozdział). Ich prace bowiem nadawały historii najwięcej klimatu, choć i inni, niewymienieni tutaj rysownicy, koloryści i inkerzy dobrze wykonali swoją pracę. Tyle tylko, że nią mnie nie kupili.

Pierwszy tom "Uncanny X-Force" czytało mi się naprawdę przyjemnie i z wielką ochotą, co nie często się u mnie zdarza w tym gatunku, sięgnę po drugi album, jak już się ukaże. Bardzo miło spędziłem czas nad tym komiksem, dostałem o wiele więcej, niż się spodziewałem, a finał ostatniego rozdziału naprawdę napełnił mnie nadzieją na świetną kontynuację. Czas pokaże, co z tego wyjdzie, jednak wierzę, że Rick Remender, odpowiedzialny za scenariusz serii, nie spocznie na laurach.

Wielkim fanem X-Men ani całej tej zmutowanej bandy herosów i superzłoczyńców nigdy nie byłem, jednak kilku bohaterów zawsze lubiłem. Na ich czele był Logan i Deadpool (no, ten drugi to nie rasowy mutant),zatem ich wspólny występ w "Uncanny X-Force" szybko przykuł moją uwagę. Już wcześniej czytałem kilka komiksów, gdzie ta dwójka występowała razem, ale dopiero teraz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
757
473

Na półkach: , ,

6/10 – DOBRY

Scenariusz – 6/10
Pomysł na zespół mutantów, stanowiący uderzeniową grupę specjalną, która ma za zadanie wykonywać tajne i często niejednoznaczne moralnie misje, uważam za genialny. Skład osobowy drużyny również skomponowany został bardzo trafnie, no może poza Fantomexem, za którym zwyczajnie nie przepadam. To jeden z tych bohaterów nowej ery, który moim zdaniem jest przesadnie skomplikowany – jego pochodzenie, osobowość oraz zakres mocy są nazbyt pokręcone i zawiłe. Cała reszta ekipy zabójczych mutantów prezentuje się jednak znakomicie. Scenarzysta dostał więc do ręki spluwę o potężnym kalibrze i tylko od niego zależało, w jaki sposób ma zamiar z niej skorzystać. Album rozpoczynający run Ricka Remendera składa się z dwóch dłuższych opowieści oraz rozdzielającego je krótkiego przerywnika. Na sam początek członkowie X-Force otrzymują niezwykle trudne zadanie, mają bowiem zlikwidować najnowszą inkarnację En Sabah Nura – mutanta despoty, który pragnie zniszczyć ludzkość. Historia ta jest przepełniona akcją i skupia się głównie na efektownych starciach herosów ze sługusami potężnego wroga. Niespodziewanie najmocniejszym jej punktem okazuje się być intensywny, emocjonalny finał, który na zawsze odmieni oblicza bohaterów. Będą oni musieli podjąć brzemienną w skutkach decyzję, która nawet dla nich może okazać się zbyt trudna. Następny w kolejce jest krótki epizod przedstawiający starcie X-Force z Reavers, czyli bandą cyborgów dowodzonych przez Lady Deathstrike. Jest to niespecjalnie porywający akcyjniak, który nie wnosi do ogółu historii nic specjalnie ciekawego. „Nacja Deathloków” jest kolejną opowieścią, której zalet należałoby upatrywać jedynie w szybkim tempie oraz nieustającej akcji, ponieważ intryga oparta jest na całkiem niedorzecznych przesłankach. Dość powiedzieć, że wiodącym motywem tej historii jest sztuczne środowisko, stworzone przez szalonych naukowców do hodowania w nim superżołnierzy (kolejny fabularny absurd związany z Fantomexem). W tym epizodzie X-Force wspierani przez oryginalnego Deathloka, stawiają czoła przybywającemu z przyszłości oddziałowi obdarzonych supermocami cyborgów.

Ilustracje – 7/10
Dwie główne historie narysowane zostały przez Jeroma Opeñę oraz Esada Ribicia. W obu przypadkach wyszło bardzo fajnie, chociaż akurat kolorystyka nie przypadła mi do gustu. W „Sposobie na Apocalypse’a” była ona zbyt mętna, niemalże monochromatyczna, natomiast w przypadku „Nacji Deathloków” po prostu brzydka. Rozdzielający obie opowieści przerywnik „Reavers”, zilustrowany został ręką Rafaela Albuquerque. Wyszło całkiem nieźle, chociaż nie mogę powiedzieć, bym był fanem kreski Brazylijczyka. Stanowiący prolog do „Sposobu na Apocalypse’a” fragment „Wolverine: Road to Hell” jest dziełem Leonardo Manco i również prezentuje się przynajmniej dobrze. Reasumując oprawa graficzna tego albumu stoi na całkiem wysokim poziomie (oprócz kolorów),a mnie najlepiej oglądało się momentami genialne kadry autorstwa Jerome’a Opeñii.

Wydanie i dodatki – 8/10
Znakomicie wydany album. Twarda oprawa, większy format niż standardowo, dobra jakość druku i do tego całkiem sporo dodatków, w tym takie, które pozwolą lepiej zrozumieć zawarte w tym komiksie historie.

Podsumowanie
„Sposób na Apocalypse’a” jest tym, czym oczekiwałem że będzie. Przepełnionym bezkompromisową akcją komiksem, który oferuje chwile niezobowiązującej i odmóżdżającej rozrywki. O dziwo w całym tym rozpiździaju scenarzyście udało się zawrzeć również jeden bardzo fajny, emocjonalny twist, który na długo będzie definiował bohaterów tej serii. Dodatkowo warstwa graficzna tego albumu prezentuje się naprawdę atrakcyjnie. Trochę się tego nie spodziewałem, ale… polecam.

***

ZAWARTOŚĆ
Wolverine: Road to Hell vol. 1 #1 (listopad 2010)
Uncanny X-Force vol. 1 #1-4, 5.1, 5-7 (grudzień 2010 – marzec 2011, maj 2011, kwiecień – czerwiec 2011)

SCENARIUSZ
Rick Remender

ILUSTRACJE
Szkic: Leonardo Manco, Jerome Opeña, Rafael Albuquerque, Esad Ribić
Tusz: Leonardo Manco, Jerome Opeña, Rafael Albuquerque, John Lucas
Kolor: Chris Sotomayor, Dean White, Matthew Wilson

DODATKI
Okładki wydań zeszytowych.
Okraszony kilkoma kadrami siedmiostronicowy wstęp do pierwszej historii z tego komiksu (Sposób na Apocalypse’a),opisujący poprzedzające go wydarzenia oraz każdą z ważniejszych postaci w nim występującą.
Dwustronicowy wstęp do „Reavers” oraz „Nacji Deathloków” z opisem postaci i kilkoma grafikami.
Galeria okładek alternatywnych.
Ewolucja strony: od ołówka do kolorów, na przykładzie plansz rysowanych przez Jeroma Opeñę oraz Esada Ribicia.
Króciutki biogram Ricka Remendera.

WYDANIE
Wydawca: Mucha Comics
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Cykl: -
Seria: Uncanny X-Force
Data wydania: 20 wrzesień 2017
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Format: 180 x 275 mm
Liczba stron: 224
Okładka: Twarda
Papier: Kredowy
Druk: Kolor
ISBN-13: 9788361319979
Cena okładkowa: 79,00 zł

6/10 – DOBRY

Scenariusz – 6/10
Pomysł na zespół mutantów, stanowiący uderzeniową grupę specjalną, która ma za zadanie wykonywać tajne i często niejednoznaczne moralnie misje, uważam za genialny. Skład osobowy drużyny również skomponowany został bardzo trafnie, no może poza Fantomexem, za którym zwyczajnie nie przepadam. To jeden z tych bohaterów nowej ery, który moim...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
349
179

Na półkach: ,

Rewelacyjny komiks. Tak powinno wyglądać drużynowe superhero.
Ekipa X-Force, zebrana kolejny raz przez Wolverina i Angela, w celu przejmowania "brudnych" problemów mutantów. Pojawienie się kolejnej inkarnacji En Sabah Nura jest idealnym powodem do działania dla ekipy, w której skład oprócz wspominanej dwójki wchodzą Psylocke, Fantomex i Deadpool. Remender zaskakuje, mimo że jego scenariusze słyną jedynie z bardzo dużej ilości akcji, tutaj potrafił zawiązać sensowne interakcje pomiędzy bohaterami, świetnie przedstawia też racje "wyznawców" Apocalypse i ich pretensje do mutantów Xaviera.
Jerome Opena jest odpowiedzialny za rysunki głównej linii fabularnej i trzeba przyznać, że jest to niesamowicie wysoki poziom prac. Fantastyczne rysunki, rewelacyjne kolory powodują że album prezentuje się genialnie.
Dobrze, że Mucha postanowiła wydać ten run w naszym kraju, jest to jeden z lepszych albumów o grupie mutantów jaki miałem okazję czytać w naszym języku.

Rewelacyjny komiks. Tak powinno wyglądać drużynowe superhero.
Ekipa X-Force, zebrana kolejny raz przez Wolverina i Angela, w celu przejmowania "brudnych" problemów mutantów. Pojawienie się kolejnej inkarnacji En Sabah Nura jest idealnym powodem do działania dla ekipy, w której skład oprócz wspominanej dwójki wchodzą Psylocke, Fantomex i Deadpool. Remender zaskakuje, mimo że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

74 użytkowników ma tytuł Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a na półkach głównych
  • 60
  • 12
  • 2
68 użytkowników ma tytuł Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a na półkach dodatkowych
  • 32
  • 12
  • 9
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Superman Unlimited: This Looks Like a Job... Rafael Albuquerque, Dan Slott
Ocena 0,0
Superman Unlimited: This Looks Like a Job... Rafael Albuquerque, Dan Slott
Okładka książki Superman Unlimited: Kryptonite Kingdom Rafael Albuquerque, Marcelo Maiolo, Dan Slott
Ocena 0,0
Superman Unlimited: Kryptonite Kingdom Rafael Albuquerque, Marcelo Maiolo, Dan Slott
Okładka książki Wojownicze żółwie ninja Jason Aaron, Rafael Albuquerque, Chris Burnham, Cliff Chiang, Joëlle Jones, Juan Manuel Ferreyra, Darick Robertson
Ocena 8,0
Wojownicze żółwie ninja Jason Aaron, Rafael Albuquerque, Chris Burnham, Cliff Chiang, Joëlle Jones, Juan Manuel Ferreyra, Darick Robertson
Okładka książki Batgirl: Odrodzenie Rafael Albuquerque, Hope Larson, Chris Wildgoose
Ocena 5,8
Batgirl: Odrodzenie Rafael Albuquerque, Hope Larson, Chris Wildgoose
Okładka książki Batman - Detective Comics: Gothamski Nokturn: Uwertura Rafael Albuquerque, Simon Spurrier, Dave Stewart, Ram Venkatesan
Ocena 6,8
Batman - Detective Comics: Gothamski Nokturn: Uwertura Rafael Albuquerque, Simon Spurrier, Dave Stewart, Ram Venkatesan
Okładka książki Lanterna Verde di Geoff Johns 16 Rafael Albuquerque, Geoff Johns, Ivan Reis, Philip Tan
Ocena 7,0
Lanterna Verde di Geoff Johns 16 Rafael Albuquerque, Geoff Johns, Ivan Reis, Philip Tan
Okładka książki Amerykański Wampir 1976. Tom 9 Rafael Albuquerque, Scott Snyder
Ocena 6,3
Amerykański Wampir 1976. Tom 9 Rafael Albuquerque, Scott Snyder
Rafael Albuquerque
Rafael Albuquerque
Brazylijski twórca komiksów, rysownik, autor okładek i pisarz. Współpracował m. in. z Image Comics, Marvel Comics oraz Vertigo Comics (w 2010 roku rozpoczął ilustrowanie serii 'American vampire'). Od stycznia 2011 roku pracuje jako wyłączny artysta dla DC Comics. Jego ulubionym pisarzem jest Brian Azzarello. Albuquerque mieszka wraz z żoną w Porto Alegre w Brazylii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a przeczytali również

Anihilacja. Tom 1 Dan Abnett
Anihilacja. Tom 1
Dan Abnett Keith Giffen Andy Lanning Scott Kolins Kev Walker Ariel Olivetti
Wielkim znawcą komiksów o superherosach nie jestem, niemniej nawet taki laik jak ja wie czym jest crossover. W przypadku komiksu jest to łączenie przygód postaci z różnych serii, co we wcześniej wymienionym gatunku zdaje się występować bardzo często. "Anihilacja" również wchodzi w ten nurt i wychodzi jej to dobrze, choć bez jakiegoś szczególnego szaleństwa. Pierwszy tom zawiera trzy odcinki - Drax Niszczyciel, Anihilacja: Prolog oraz Anihilacja: Nova. Za każdą część podpowiada inni rysownicy oraz koloryści, co wypada, przynajmniej dla mnie, mieszanie. W przypadku scenariusza, pierwsze dwie przygody opracował Keith Giffen, zaś ostatnią Dan Abnett we współpracy z Andym Lanning'iem. Na tym polu wyszło to znacznie ciekawiej. Zatem czy laik nie znający dobrze uniwersum xandariańskiego Korpusu Novy oraz Draxa Niszczcyiela odnajdzie się w tym albumie? Zdecydowanie tak, gdyż zawiera on sporo... wyjaśnień. Tym razem zacznę od warstwy graficznej komiksu, bo z nią mam najwięcej problemów. Na pierwszy ogień weźmy okładkę autorstwa Gabriele'a Dell'Otto - jest po prostu miodna. No czysta słodycz dla oka i szczerze nie pogardziłby nią w formie sporego plakatu, który zawiesiłbym na drzwiach wejściowych do swego gabinetu. Co prawda część postaci występuje w albumie raptem gościnnie, aby nie powiedzieć że gdzieś tam tylko mignęli (np. Srebrny Surfer),ale i tak całość w pełni oddaje ducha tego co znajdziemy w komiksie. Potem jednak sprawy nie wyglądają już tak różowo. Pierwsza przygoda zatytułowana "Drax Niszczyciel" jest, w mojej opinii, najlepsza z całego zbioru i jakby nie patrzeć bardzo ważna dla całej późniejszej przygody. Po pierwsze wygląda świetnie - postacie, sceny walk (a tych trochę jest),kolorystyka i tak dalej. Zdaję sobie sprawę, że w porównaniu do prac największych nazwisk pracujących przy komiksach Marvela, dzieło Breitweiser'a (rysunek) i Rebera (kolory) może okazać się tylko poprawne, ale dla kogoś mojego pokroju to kawał porządnej pracy. Do tego na tle pozostałych dwóch odcinków wypada najciekawiej. Szczególnie jeśli idzie o kolorystykę. "Anihilacja: Prolog" wypada za to... no powiedzmy, że słabo. Nie jest to nic szczególnie bijącego po oczach, jednak gdyby tak wyglądał cały komiks to jego lektura byłaby dla mnie katorgą. Najbardziej w tym odcinku raziły mnie twarze postaci oraz wizerunek jednej z bohaterek, którą poznajemy w pierwszej przygodzie - Cammi. O niej jednak jak i innych bohaterach napiszę później. Podsumowując - graficznie Anihilacja: Prolog nie powala, a zważywszy że niemal cały odcinek to jedna wielka rozpierducha, ciężko było przez to przebrnąć. Znacznie lepiej wypadła kolejna część, czyli "Anihilacja: Nova". Tutaj jest taki sam poziom zabawy kolorami i kreską jak w przypadku "Draxa Niszczyciela". Kolorystyka bardzo dobrze oddaje atmosferę, postacie nie wyglądają jakoś przesadnie ironicznie, a całość zwyczajnie lepiej się czyta. Prawdopodobnie duża zasługa w tym osadzenia w roli kolorysty tej samej osoby co w przypadku "Draxa Niszczyciela", czyli Briana Rebera. Za rysunek odpowiadał już Kev Walker, zaś tuszem zajął się Rick Magyar. Efekt współpracy tych trzech panów jest naprawdę zadowalający. Widać to najlepiej w finałowej bitwie tego albumu, która prezentuje się o niebo ciekawiej od strony wizualnej, niż atak floty Anihilusa na kwaterę Korpusu Novy. Co prawda tam rozmiar zniszczeń był znacznie większy, ale kompletnie nie czułem dramatu związanego z tragedią i skalą ataku. Gdyby zaś to trio zajęło się też prologiem, to upadek portu kosmicznego z pewnością robiłby o wiele większe wrażenie. W przypadku scenariusza mamy znacznie bardziej wyrównany poziom, choć chyba wolałbym aby Keith Giffen odpowiadał za całą serię. Wszak mowa o człowieku, który współtworzył postać Lobo (rysunek),zatem potrafi on jako scenarzysta dać odpowiednią dawkę humoru sytuacyjnego do poważnego tematu jakim jest wojna wyniszczająca galaktykę. Widać to zresztą najlepiej w pierwszej przygodzie, gdzie Drax wraz z kilkoma innymi więźniami rozbijają się na Ziemi. Są z dala od jakiegokolwiek portu gwiezdnego, skazańcy doskonale zdają sobie sprawę z potencjału ludzi i zagrożeń pokroju Avengers czy Fantastyczna czwórka. Wykorzystują zatem fakt, ze rozbili się na totalnym zadupiu Alaski, koło małego miasteczka. To właśnie tam mieszka Cammi, młoda nastolatka, która ma bardzo buntowniczy charakter, często szydzi z innych, w tym kosmitów, gdyż tak naprawdę jest to jej osłona przed życiem. Matka pije, ojciec odszedł, a ona uchodzi za dziwoląga przyjaźniącego się z szkolną ofermą. Trzeba przyznać, że postać Cammi od początku przykuwa uwagę, głównie ze względu na swoje teksty i postrzegania świata "superbohaterów". W kolejnych przygodach jest ona zaś coraz ciekawsza, a jej relacja z Draxem, który sam w sumie nie wie czemu ją toleruje i się nią opiekuje, wkłada niezły ładunek humorystyczny do całej opowieści. Na koniec warto wspomnieć o miłym dodatku jakim są "Raporty Wszechumysłu". Po zniszczeniu Korpusu Novy w prologu, Wszechumysł, czyli zbiorowa świadomość xandarian, łączy się z jedynym ocalałym - Richardem Riderem zwanym Novą (człowiek, a jakżeby inaczej). Pomiędzy kolejnymi rozdziałami poszczególnych odcinków "Anihilacji", czytelnik dostaje informacje wyjęte niejako z bazy danych Wszechumysłu. Zawierają one opis postaci występujących lub wspominanych w tym tomie, struktur Korpusu czy opis czym jest Wszechumysł. To pozwala nowym czytelnikom, nie mającym dotąd styczności z tym uniwersum, zaś dla fanów będzie to miły smaczek podczas lektury. Dodajmy też, że Wszechumysł toczy z Riderem często... osobliwe dyskusje, które potrafią wywołać duży uśmiech na twarzy czytelnika. Pierwszy album "Anihilacji" nie jest jakimś szczególnym szaleństwem wydawniczym, ale czyta się go naprawdę dobrze. Owszem, brak tutaj przełomowej kreski, zaskakujących zwrotów akcji, zaś cały scenariusz to pakiet oklepanych do bólu schematów, które widziało się setki razy. Znów mamy galaktyczną wojnę, samotnego bohatera i jego małą drużynę, jakieś robale atakujące wszystko co się rusza, a ich "król" zwany Anihilusem wynalazł Kosmiczny Pręt Kontrolny wysysający moc z inn.... taaaak, nie zabrzmiało to najlepiej. Może załóżmy, że mamy do czynienia z wielkim, inteligentnym robalem, który chce być nieśmiertelny. Tak czy inaczej "Anihilacja" to naprawdę porządny kawał komiksu. Nie wnoszący nic nowego do uniwersum Marvela, ale z drugiej strony czy to ważne, skoro dobrze się go czyta.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1 Adam Kubert
Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1
Adam Kubert Howard Chaykin Ron Garney Jason Aaron Steven Seqovia
Dlaczego warto przeczytać Wolverine'a Jasona Aarona? Na sam początek powiem coś lekko kontrowersyjnego - nigdy nie byłem fanem Wolverine'a. Jakoś nie podzielałem nigdy tego masowego uwielbienia jego postaci. Nie zrozumcie mnie źle, respektuję wieloletnią kreację Hugh Jackmana i lubiłem Logana jako część X-Men lub innych drużyn. Po prostu sam Wolverine nie wydawał mi się aż tak interesujący. Staram się jednak być otwarty na nowe doświadczenia, więc stwierdziłem, że spróbuję poznać bliżej komiksową wersję Rosomaka, czytając jego własne solowe serie. Ogromną zachętą do tego było również nazwisko autora. Zabrałem się za tą serię z nadzieją, że uda mi się bliżej poznać Wolverine'a i z tego zadania wywiązała się ona aż z nawiązką. Jest przepełniona wewnętrznymi przemyśleniami Logana, dotyczącymi tego jak postrzega on samego siebie, ludzi wokół niego i swoje moce. Dostajemy bardzo dużo wydarzeń z przeszłości, umiejscowionych w różnych miejscach i różnych epokach i jest to bardzo ciekawe. Dosłownie w pierwszej historii przeplata się teraźniejsza pogoń Wolverine'a za Mystique z historią jak się poznali w latach 20-tych, osobiście lubię takie motywy. Doceniam też, że Aaron nie boi się pokazywać jak nieidealną postacią jest Logan, jak dużo ma na sumieniu, ale też jak czuje się z tymi wydarzeniami, jaki przez nie ma stosunek do samego siebie. Wiele miejsca poświęcone jest wątpliwościom Wolverine'a co do własnego bohaterstwa oraz tego czy w ogóle zasługuje, aby żyć. Scenarzysta pięknie pokazuje, że Logan chciałby być bardziej ludzki i otwarty emocjonalnie na innych, ale jednocześnie ma blokadę psychiczną, którą na przestrzeni kolejnych zeszytów stara się przełamać. Wspomniałem na początku, że Wolverine wcześniej nie był dla mnie interesujący. Po tych 4 tomach uważam go za fascynującą, niejednoznaczną postać, o której można bardzo wiele powiedzieć i poprowadzić na więcej, niż jeden sposób. Całość recenzji dostępna na mojej stronie: https://www.facebook.com/profile.php?id=100095305879459
Borys - awatar Borys
ocenił na82 lata temu
Moon Knight: Z martwych Warren Ellis
Moon Knight: Z martwych
Warren Ellis Declan Shalvey
PAN KNIGHT Warren Ellis – no ten gość umie, jak mało kto. A jak coś robi, to robi tak, jak chce i ile chce. Szczególnie w superhero, do którego zagląda często, ale na krótko. Dłuższych runów w tych ramach w zasadzie prawie nie miewa, siada do jakiejś serii, bo ma pomysł (albo może dobrze płacą),machnie cztery zeszyty („Thor”),sześć („Iron Man: Extremis”),czasem kilkanaście („Batman”, „Astonishing X-Men”),a czasem jeden. I tyle. No i dobrze, bo dzięki temu nie rozmienia się na drobne, serwuje samo gęste i konkret. I tak zrobił z Moon Knightem. Otworzył nową serię z nim, napisał sześć zeszytów i oddał to w ręce innych. I te jego pierwsze sześć zeszytów to po polsku mamy dwa razy, w różnych wydaniach, pozostałe już tylko raz. Tych pozostałych nie czytałem, ale to, co serwuje nam Ellis poznać warto i to jeszcze jak. Na tom składają się dwie historie. Pierwsza to klasyka, gdy wrogowie pewnego wilkołaka wynajmują Moon Knighta by zajął się włochatym. No i zaczyna się ich walka. Druga opowieść to rzecz bardziej współczesna. Moon Knight to antybohater ścigany przez prawo, ale jako Pan Knight stanowi czasem pomoc dla policji, która przymyka oko na jego faktyczną tożsamość. No i tak działa, zajmując się kolejnymi bandytami – a to rzeźnikiem, mordującym tylko silnych mężczyzn, to tajemniczym snajperem strzelającym do ludzi, czy wreszcie… duchami punków. Ale do czego go to doprowadzi? I co jeszcze odkryje? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2024/01/moon-knight-owca-znany-moon-knightem-z.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na72 lata temu
Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią Terry Dodson
Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią
Terry Dodson Kevin Smith Lee Loughridge Rachel Dodson
To nie jest komiks dla dzieciaków wychowanych na typowym, lekkim Spider-Manie. Zło, które ludzie czynią Kevina Smitha i Terry’ego Dodsona to mroczna, dojrzała opowieść, która odchodzi od klasycznych superbohaterskich schematów, zagłębiając się w znacznie trudniejsze i bardziej niewygodne tematy. Historia zaczyna się pozornie lekko – Spider-Man i Czarna Kotka znów krążą wokół siebie, balansując między dawnym uczuciem a współpracą w terenie. Szybko jednak okazuje się, że fabuła nie idzie w stronę klasycznej akcji z łotrami w kolorowych kostiumach. Pojawiają się wątki morderstw, narkotyków i przemocy seksualnej, a komiks zaczyna przypominać brutalny thriller kryminalny. Smith nie boi się poruszać trudnych tematów, a przede wszystkim rozwija postać Czarnej Kotki – ukazując jej przeszłość i traumy, które do tej pory pozostawały w cieniu. Rysunki Dodsona, choć zachowują komiksową estetykę, świetnie oddają mroczniejszy ton opowieści. Stylizacja postaci i dynamika kadrów sprawiają, że historia ma odpowiednie tempo i ciężar emocjonalny. To bardzo ciekawy i aktualny społecznie komiks, który zamiast kolejnej prostej walki dobra ze złem, oferuje głębszą refleksję nad tym, co ludzie są w stanie zrobić sobie nawzajem. Nie każdy fan Spider-Mana odnajdzie się w tej historii, ale jeśli ktoś szuka bardziej dojrzałej i mocniejszej narracji w świecie Marvela – to pozycja zdecydowanie warta uwagi.
CzytamDymki - awatar CzytamDymki
ocenił na81 rok temu
Anihilacja Tom 2 Keith Giffen
Anihilacja Tom 2
Keith Giffen Simon Furman
https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma Na drugi tom składają się historie trzech, bardzo różnych bohaterów, stawiających czoła Fali Anihilacji, niszczącej kolejne światy. Najpierw towarzyszymy Srebrnemu Surferowi, dawnemu heroldowi niszczyciela światów Galactusa, w zmaganiach z łowcami chcącymi ująć go żywego. Moc jaką obdarzył go Galactus, a także innych swoich heroldów, ma zostać wykorzystana do zasilenia potęgi niszczycielskich insektów pod wodzą potężnego Annihilusa. Jak to w komiksach bywa jedna potęga gromiona jest przez inną, a niepewne sojusze i trudne moralnie wybory piętrzą się niewyobrażalnie. Kolejna historia to opowieść o łączącym w jednej osobie moce Fantastycznej Czwórki Super-Skrullu - wojowniku wyklętym przez swoją rodzimą rasę. Aby odzyskać honor i uznanie swoich pobratymców, pomścić miliardy istnień zabitych przez żołdaków Annihilusa, a także zapobiec śmierci swojego syna rusza do boju, który może przynieść jedynie zagładę. Natomiast w trzeciej części trafiamy na planetę Godthab, by tam w samym sercu intrygi usnutej przez ucznia Stwórcy Światów Gloriana, poznać historię kolejnego wyrzutka. W sidła tejże trafia Ronan, wygnaniec, niesłusznie oskarżony banita - kolejna postać z supermocami pragnąca zemsty i odkupienia. Ronan staje do walki nie z kim innym jak z wychowankami samego Thanosa - Nebulą i Gamorą oraz Falą Anihilacji, która wyczuwszy ogromną energie do pochłonięcia, pojawia się na planecie. Wspomniane trzy historie łączy motyw zemsty oraz walki, z często bardzo różnych pobudek, z armadą Annihilusa. Trzej bohaterowie, Srebrny Surfer, Super-Skrull i Ronan to niezwykle potężne istoty, które z różnych powodów są wyrzutkami, odszczepieńcami poszukującymi odkupienia, oczyszczenia, a w końcu zemsty. I to właśnie jest świetne w tym komiksie, każdy z bohaterów jest inny, działa na podstawie odrębnych motywacji, mierzy się jednak z tymi samymi zmorami, by wreszcie stanąć do walki o wszystko z Falą Anihilacji. Każda z historii utrzymana jest w innej stylistycznie formie, i o ile fragmenty opowieści Srebrnego Surfera i Ronana bardzo mi odpowiadają, rysunki są dynamiczne, kreska lekko rozwibrowana, kolory brudne oddające powagę wydarzeń, to część Super-Skrulla ze swoimi nasyconymi barwami i kreską, której tak nie lubię, odznaczała się znacząco, w negatywnym sensie. Zupełnie nie przemawia do mnie ten styl rysowania, który tu zapodał Gregory Titus. Co jednak ciekawe pod względem scenariusza to właśnie Super-Skrull najbardziej mi się podobał! I piszę to z ciężkim sercem jako fan Srebrnego Surfera. Dziwny dysonans między świetnym scenariuszem, wartką akcją, a nieprzemawiającymi do mnie rysunkami wywołała u mnie ta opowieść. Zasadniczo cały album warty przeczytania. https://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2019/05/fala-anihilacji.html
GrzegorzIgnacy - awatar GrzegorzIgnacy
ocenił na76 lat temu
Nieśmiertelny Iron Fist - Tom 1 - Opowieść ostatniego Iron Fista Travel Foreman
Nieśmiertelny Iron Fist - Tom 1 - Opowieść ostatniego Iron Fista
Travel Foreman Tom Palmer Ed Brubaker Matt Fraction Sal Buscema Russ Heath David Aja John Severin Matt Hollingsworth Dean White Laura Martin Derek Fridolfs
POPKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/niesmiertelny-iron-fist-tom-1-recenzja-komiksu/ Bohaterem albumu jest Daniel Rand. Sierota wychowana w zaginionym mieście K’un-Lun, gdzie poznał on tajniki kung-fu i przełamywał ograniczenia swojego ciała. Życie w odosobnieniu sprawiło jednak, że ma on ogromne trudności z odnalezieniem się w wielkomiejskich realiach. Młody wojownik zmaga się więc z wieloma problemami i niebezpieczeństwami. Wszystko to ma jednak na celu odnalezienie przez niego właściwej ścieżki życiowej. Zarys historii może brzmieć trochę sztampowo. Nie ma co ukrywać, że scenariusz komiksu pod pewnymi względami taki właśnie jest. Opiera się on w końcu na postaci wymyślonej w połowie lat 70-tych (kiedy to gusta odbiorców popkultury były zupełnie inne). Ed Brubaker nie powiela jednak bezmyślnie wszystkich schematów oryginału. Udaje mu się dobrze „zaktualizować” tego bohatera, jednocześnie zaprezentować jego historię w bardzo przejrzysty i przystępny sposób. Spora część pierwszego albumu (zawierającego materiały z Immortal Iron Fist #1-6 oraz Civil War: Choosing Sides #1) to treści, dzięki którym poznamy postać tytułowej „żelaznej pięści”. Komiks stanowi więc wprowadzenie do dalszego zagłębiania się w zaprezentowany świat. Podstawę rozrywki stanowi tu głównie mocna i satysfakcjonująca akcja. Widzimy poczynania Daniela i jego walkę z nowymi przeciwnikami. Dodatkowo pojawiają się tu również okazjonalnie bardziej znane postacie (Daredevil, Luke Cage, Misty Knight itp.). Fraction i Brubaker rozwijając mit zamaskowanego herosa, nie stawiają tylko i wyłącznie na mordobicie. Bohater zmaga się tu bowiem nie tylko z wrogami, ale również własnymi słabościami, niedoskonałościami i wewnętrznymi problemami, co nadaje historii pewnej głębi. Nie jest to jednak album, który mógłby nas zachwycić nadmierną złożonością całej opowieści. Nadal jest to bowiem przedstawiciel dosyć typowej superbohaterskiej popkultury...
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na72 lata temu
Hulk: Koniec i inne opowieści Peter David
Hulk: Koniec i inne opowieści
Peter David Piotr Kowalski (rysownik) Dale Keown George Pérez Joe Keatinge
Hulk kojarzy się zazwyczaj z niekontrolowanym gniewem i bezmyślną siłą, ale Peter David przypomina, że to postać znacznie głębsza, bardziej tragiczna i pełna sprzeczności. Komiks Hulk: Koniec i inne opowieści to zbiór trzech historii, z których każda pokazuje inne oblicze Bruce’a Bannera i jego alter ego. "Czas Przyszły Niedoskonały" Historia jest mroczna, pełna pesymizmu i świetnych zwrotów akcji. Opowiada o świecie po apokalipsie, w którym nie żyją już żadni superbohaterowie. Czuję inspiracje filmem "Terminator". Hulk przenosi się w przyszłość żeby zmierzyć się z Maestro, rządzącym twardą ręką. Sam antagonista według mnie jest bardzo ciekawym bohaterem. Graficznie mamy tu oldschoolowy styl – retro, ale w pozytywnym sensie, choć mam pewne uwagi do kolorystyki. Druga opowieść "Koniec: Ostatni Tytan"– jest według mnie najlepiej narysowana. Graficznie to prawdziwa perełka. Historia opowiada o tym jak Bruce Banner i jego alter ego, zostają ostatnim mieszkańcem wyniszczonej Ziemi. Duży nacisk kładziony jest na psychikę bohaterów. Całość jest bardzo angażująca. Niestety, ostatnia historia "Hulk - Transforme", wypada blado. Sprawia wrażenie dołączonej na siłę – być może z sentymentu do polskiego rysownika, ale sama treść ani nie angażuje, ani nie wnosi nic nowego. Miałem wręcz wrażenie, że psuje ogólne wrażenie z całego tomu. Niepotrzebna wstawka, którą można było spokojnie pominąć. Hulk: Koniec i inne opowieści to fajna przygoda i cieszę się, że po nią sięgnąłem. Komiks pokazuje poważniejsze podejście do postaci Hulka. Ukazuje go jako bohatera tragicznego. Dwie pierwsze historie naprawdę warto przeczytać. Trzecią możecie sobie spokojnie darować.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na79 miesięcy temu
Jessica Jones: Puls Brian Michael Bendis
Jessica Jones: Puls
Brian Michael Bendis Olivier Coipel Brent Anderson Michael Lark Michael Gaydos
Wszyscy tylko skandują „Daredevil Bendisa! Daredevil Bendisa!” Jak się zapyta o najlepszego Marvela. I rację być może mają. Ale przecież „Alias” Bendisa to również absolutnie wybitne dokonanie ulicznego superhero. Ponure dość, lekko nihilistyczne przygody detektywistyczne Jessiki Jones zachwyciły mnie równo. A po „Aliasie” pan Bendis jeszcze trochę o tej Jessice napisał przecie. Tylko już nie jako „Max”, juz bez przekleństw, krwi i okrucieństw. I ludzie na mieście mówili, że to nie to samo. Że “Alias” to łohoho, super, ale potem to nie waaarto. A ja sprawdzić postanowiłem. Po “Aliasie” przychodzi “Puls”. Jessica jest w ciąży z Lukiem Cage’em, zostaje konsultantką do spraw superbohaterów w gazecie, życie toczy się dalej, tylko bez krwi i przekleństw. I wcale, ale to wcale nie jest tak źle. No, poza okładką, która jest absolutnie okropna. To wciąż bardzo przyziemny komiks, szczególarski, detektywistyczny, czasem dość oczywisty, ale obyczajowo ciekawy i wcale poruszający. Co zdziwiło mnie najbardziej, to fakt, jak bardzo w komiksie roi się od innych bohaterów. Ten komiks totalnie dzieje się na planszy zapełnionej innymi postaciami, ale zupełnie nie jest przez to zatłoczony. Ba, to chyba pierwszy taki komiks, który mimo to pozostaje bardzo intymny, bardzo ludzki. Z biegiem komiksu atmosfera (i kreska) przesuwa się coraz bardziej w stronę “klasycznej” Jessiki, jest coraz brudniej, coraz bardziej emocjonalnie, chaotycznie, dramatycznie. Komiks doskonale tańczy między obyczajem, historią detektywistyczną i superhero, Jessica sprawnie lawiruje pomiędzy innymi superbohaterami, dużo tu naturalności i wdzięku. Po “Aliasie” naprawdę warto sięgnąć. Tylko ostatni rozdział możecie sobie odpuścić - jest infantylny, nijaki i nudny. Po więcej opinii zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na74 miesiące temu
Anihilacja Tom 3 Keith Giffen
Anihilacja Tom 3
Keith Giffen Christos Gage Stuart Moore
Anihilacja 1-3 Kosmos Marvela znam tylko z filmów MCU. Nie ukrywam, że doznałem lekkiego szoku, widząc postacie znane mi między innymi z trylogii Strażników Galaktyki i Avengers. Zaskoczył mnie bardzo skąpy strój Gamory, cybernetyczne oko Star-Lorda, ale największym zaskoczeniem był dla mnie Drax. Bohater ten ma zdecydowanie więcej głębi niż jego filmowy odpowiednik – jest inteligentny i przebiegły, ponadto jest świetnym taktykiem, a humoru w nim tyle, co nic. Ciekawą postacią jest również Roman Oskarżyciel. To tyle, jeśli chodzi o moje pierwsze impresje. Kilka słów na temat fabuły. Cały Wszechświat mierzy się z potwornym zagrożeniem – Falą Anihilacji. Pierwszą ofiarą staje się Korpus Nova po zniszczeniu Xandaru. Przeżywa tylko jeden człowiek – Richard Rider. Mężczyzna staje na czele koalicji ocalałych i wraz z Draxem Niszczycielem, Peterem Quillem oraz Gamorą walczy przeciwko Annihilusowi. Z antagonistą sprzymierza się Thanos, który pomaga mu schwytać samego Galactusa, by wykorzystać go jako broń masowego rażenia. Komiks pełen jest nagłych zwrotów akcji, nieoczekiwanych śmierci i zniszczeń. W trakcie fabuły zniszczonych zostaje wiele planet i cywilizacji. Za serię odpowiada kilku różnych rysowników (Andrea Di Vito, Kev Walker, Mike McKone, Scott Kolins itd.). Graficznie komiksy stoją na dość wysokim poziomie – rysunki są dynamiczne i oddają epicki charakter historii.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na79 miesięcy temu

Cytaty z książki Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a