ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Dance, sing, love. Choreografia uczuć

- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Cykl:
- Dance, sing, love (tom 3)
- Seria:
- Editio Red
- Data wydania:
- 2021-03-10
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-03-10
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328340503
Kontynuacja bestsellerów Miłosny układ i W rytmie serc!
Livia Innocenti przekonała się na własnej skórze, jak przewrotny potrafi być los. Po wielu trudnych przeżyciach dziewczyna powoli rozpoczyna nowe życie u boku Jamesa Sheridana. Wraz z przyjaciółkami Kathy i Leną planuje założyć szkołę tańca, dziewczyny tworzą kanał na YouTube, ponieważ chcą pokazać światu, na co je stać. Livia w nowej roli czuje się coraz pewniej.
Jednak cienie wiszące nad jej związkiem z Jamesem nie znikają. Jest wiele spraw, które wymagają zamknięcia i nie dają o sobie zapomnieć. James ma własne problemy, które powoli wychodzą na światło dzienne. Oboje muszą zadać sobie pytanie, czego naprawdę chcą od życia. Tylko czy odpowiedź nie będzie początkiem końca?
Zanurz się w świecie, w którym wspólne bicie serc Livii i Jamesa nadaje rytm jego muzyce, a emocje i pasja tworzą jej choreografie!
Po prostu DANCE & SING & LOVE!
Kup Dance, sing, love. Choreografia uczuć w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Dance, sing, love. Choreografia uczuć
Layla Wheldon powraca i oddaje w ręce czytelników powieść, w której nie brakuje zaskakujących momentów, emocji i pożądania. Przed Livią i Jamesem jeszcze wiele niespodzianek i trudnych decyzji, ale w końcu będą szczęśliwi, prawda? Przekonajcie się sami. Serdecznie polecam! https://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/2021/03/609-dance-sing-love-choreografia-uczuc.html
Oceny książki Dance, sing, love. Choreografia uczuć
Poznaj innych czytelników
649 użytkowników ma tytuł Dance, sing, love. Choreografia uczuć na półkach głównych- Chcę przeczytać 416
- Przeczytane 223
- Teraz czytam 10
- Posiadam 59
- Ulubione 10
- 2021 7
- 2023 4
- Romans 4
- Chcę w prezencie 4
- Audiobooki 3
Tagi i tematy do książki Dance, sing, love. Choreografia uczuć
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Dance, sing, love. Choreografia uczuć
W jednym momencie spotkały się cztery złamane serca. Z powodu złych decyzji, dumy i nieodpowiednich chwil nikt z nas nie był szczęśliwy.
W jednym momencie spotkały się cztery złamane serca. Z powodu złych decyzji, dumy i nieodpowiednich chwil nikt z nas nie był szczęśliwy.
Nocą, w ciemności ludzie decydują się na rzeczy, których nie zrobiliby za dnia.
Nocą, w ciemności ludzie decydują się na rzeczy, których nie zrobiliby za dnia.
Uczyliśmy się nawzajem swoim nawyków, zachowań i staraliśmy się rozwiązywać na bieżąco problemy, które jednak ciągle się mnożyły. Pomiędzy nami znajdowała się przepaść zwana "życiem w blasku fleszy", a ja i James tkwiliśmy na dwóch różnych krańcach krawędzi i powoli, mozolnie budowaliśmy między sobą most.
Uczyliśmy się nawzajem swoim nawyków, zachowań i staraliśmy się rozwiązywać na bieżąco problemy, które jednak ciągle się mnożyły. Pomiędzy n...
Rozwiń Zwiń











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dance, sing, love. Choreografia uczuć
Jak dla mnie trochę mało tańca w tej części, ale książka mi się podobała.. Szkoda, że to już ostatnia część :(
Jak dla mnie trochę mało tańca w tej części, ale książka mi się podobała.. Szkoda, że to już ostatnia część :(
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Uczyliśmy się nawzajem swoim nawyków, zachowań i staraliśmy się rozwiązywać na bieżąco problemy, które jednak ciągle się mnożyły. Pomiędzy nami znajdowała się przepaść zwana życiem w blasku fleszy, a ja i James tkwiliśmy na dwóch różnych krańcach krawędzi i powoli, mozolnie budowaliśmy między sobą most.”
Można by przypuszczać, że po wszystkim, co przeszli, los w końcu okaże im odrobinę zrozumienia i pozwoli zaznać upragnionego spokoju, do którego z takim uporem dążyli. Rozdzierająca ich serce namiętność z czasem zaczyna przeistaczać się w coś znacznie trwalszego, relacja Livii i Jamesa wciąż jednak nie jest pozbawiona wątpliwości; zwłaszcza w obliczu nowych trudności, które niesie za sobą codzienność. Kariera Livii nabiera tempa, jednak nowa rzeczywistość wciąż wydaje się jedynie ulotnym snem, a choć oboje wraz z Jamesem pragną stabilizacji, muszą zmierzyć się z odłożonymi na bok zobowiązaniami. Czy uda im się odnaleźć równowagę, zanim stracą coś znacznie cenniejszego niż spełnienie – siebie nawzajem?
Nie sposób ukryć, że w twórczości Layly Wheldon zakochałam się jeszcze w okresie nastoletniego buntu – gdzieś pomiędzy pierwszymi miłostkami niewartymi wspomnienia, a niepewnym, drżącym krokiem ku upragnionej dorosłości. Miłosny układ był dla mnie czymś więcej niż porywającym debiutem— stał się emocjonalnym punktem odniesienia, a także pewnego rodzaju wizytówką Niepoprawnej Recenzentki. Tym bardziej może dziwić fakt, że dopiero teraz, po tylu latach, sięgnęłam po trzeci tom serii, choć jego grzbiet od dnia premiery spoglądał na mnie z półki mojej biblioteczki, cierpliwie czekając na swoją kolei. Czy żałuję, że po raz kolejny pozwoliłam sobie zatracić się w rzeczywistości, którą zbudowała dla nas Livia wraz Jamesem? Z jednej strony nie, gdyż powrót do tej powieści był jak spotkanie z dawno zapomnianym przyjacielem; spotkaniem z rodzaju tych, które mimowolnie budzą ciepło gdzieś pod żebrami. Z drugiej jednak nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że magnetyzm tej opowieści, który wcześniej przyspieszał bicie mojego serca bez pytania o zgodę, teraz musiał wciąż przypominać mi o swojej obecności.
W trzecim tomie serii nasi bohaterowie pozwalają nam się poznać z innej strony, naznaczonej przede wszystkim smutnawym doświadczeniem. Los zdążył nieraz zagrać im na nosie, powywracać plany, pogubić marzenia, do których usilnie dążyli, mimo to oni wciąż tutaj są, wydawać by się mogło, że osobno, a jednak wciąż razem. Nie zamierzam zaprzeczać, obawiałam się, że wraz z wewnętrzną przemianą Jamesa, która w tym tomie została ukazana w pełnej klasie, zniknie w nim to, co zawsze działało na mnie jak magnes — jego niepokojący urok balansujący na granicy mojej irytacji i fascynacji. Muszę przyznać, że równie dużo radości sprawiło mi obserwowanie Livii, która odnalazła uśmiech w nowej odsłonie tańca, bardziej prywatnej, mniej widowiskowej, ale wciąż pełnej pasji. Choć bezgranicznie kochałam jej sceniczny świat — te wszystkie fragmenty z prób czy występów — to zaskakująco szybko zaakceptowałam nowy rozdział w jej życiu.
Czego więc zabrakło mi Choreografii uczuć? Livii i Jamesa, których pokochałam lata temu — tych, którzy nie dawali o sobie zapomnieć, a nie tych ledwie obecnych gdzieś w kadrach scen czy ulotnych wspomnieniach. Owszem, na pierwszy rzut oka można by odnieść wrażenie, że niemal każda strona przesiąknięta jest ich zapachem, ale im bliżej było mi ku epilogowi, tym bardziej czułam, że pośród wszystkich zwrotów akcji zabrakło mi ich autentycznej wersji. Tej, która kiedyś nie pozwalała mi zasnąć. Tej, w której oboje nie umieli żyć bez drobnych przekomarzanek, zadziornych spojrzeń i rozmów pełnych niedopowiedzeń. Tej, w której nie potrzeba było namiętnych scen, by czuć, że są dla siebie wszystkim.
Fragmenty z perspektywy innych bohaterów były ciekawym, świeżym zjawiskiem tej serii. Nie mogę się jednak wyzbyć wrażenie, że poza zbiegiem zdarzeń dotyczącym Leny, pozostałe zostały napisane odrobinę na siłę, tak, jakby miały grać swoiste dopełnienie serii, a ostatecznie stały się jedynie zapychającym strony niepotrzebnym tekstem. Brakowało mi w tych fragmentach tej porywającej głębi, charakterystycznej dla pióra autorki.
Choreografia uczuć nie jest najlepszym tomem serii — na tle poprzednich wypada zdecydowanie najsłabiej, a jednak podejrzewam, że zostanie w mojej biblioteczce na długo. Może z sentymentu, może z potrzeby domknięcia historii, która kiedyś tak mocno chwyciła mnie za serce; kto wie — może kiedyś wrócę do niej raz jeszcze i odkryję coś, czego dziś nie potrafiłam dostrzec.
Po więcej recenzji zapraszam na bloga lub Instagrama:
https://niepoprawnarecenzentka.blogspot.com/
https://www.instagram.com/niepoprawna_recenzentka/
„Uczyliśmy się nawzajem swoim nawyków, zachowań i staraliśmy się rozwiązywać na bieżąco problemy, które jednak ciągle się mnożyły. Pomiędzy nami znajdowała się przepaść zwana życiem w blasku fleszy, a ja i James tkwiliśmy na dwóch różnych krańcach krawędzi i powoli, mozolnie budowaliśmy między sobą most.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna by przypuszczać, że po wszystkim, co przeszli, los w końcu...
Livia na własnej skórze przekonała się, jak przewrotny jest los. Po wydarzeniach, które miały miejsce na końcu poprzedniego tomu, zaczyna układać swoje życie wraz z Jamesem. Z Kathy i Leną mają swój kanał na YouTubie i planują otworzyć szkołę tańca. Mężczyzna zaś chce zacząć tworzyć swoją karierę po swojemu. Po tym co wspólnie przeżyli można by było myśleć, że już nic gorszego ich nie spotka. Tylko czy na pewno? Nowe problemy, trudności i niewiadome. Świat show biznesu to zupełnie inny wymiar i czy Liv będzie potrafiła odnaleźć się w tym wszystkim? Jakie problemy czekają jeszcze na bohaterów? Czy wreszcie będą mieli okazję, by nacieszyć się sobą?
Nie ma co ukrywać, długo musieliśmy na ten finał czekać, ale od razu mogę powiedzieć, że jak najbardziej warto! To było świetne zwieńczenie historii tych dwóch skrajnych charakterków. Cieszyłam się każdą przeczytaną stroną i z wielką niepewnością czekałam, jak to się wszystko rozwiąże.
Bohaterowie są zmuszeni do podjęcia trudnych decyzji. Wreszcie zrozumieli jak ważna jest szczerość i otwartość w związku. Wreszcie zakończyło się u nich, w pewny sposób, uzależnienie od siebie. Chociaż niektóre nawyki pozostały. Zaczęli skupiać się bardziej na własnym celu i zaczęła się u nich tworzyć zdrowa relacja, a nie tak oparta tylko na zazdrościach, kłótniach, zrywaniu, seksie i zgodzie. Zrozumieli co jest dla nich najważniejsze i zaczęli to realizować. Dodatkowo poznajemy tu też perspektywę Kathy i Leny, a u nich też zaczęło się wiele dziać i zmieniać. Ich życie miłosne także nie jest łatwe i wymaga wiele wytrwałości i zrozumienia.
Książkę, chyba nie muszę przypominać, czyta się lekko i przyjemnie. Niestety, za szybko się skończyła! Bardzo się w nią wciągnęłam i jak musiałam ją odkładać, to cały czas siedziała mi w głowie. Tym bardziej, że w tej części zostało poruszonych kilka poważniejszych wątków, jednak nie będę wymieniać jakie, by nie psuć niespodzianek.
Także serdecznie polecam Wam zapoznanie się z tym, jak i całą serię. To roztańczona historia dwójki charakternych i upartych postaci, która niejedną osobę zachwyci. Czyta się ją genialnie, strony uciekają w zawrotnym tempie. A jeśli lubicie czytać już zakończone serie, to teraz już możecie się za nią zabierać. Przeżyjecie tutaj rollercoaster emocjonalny i po skończeniu będziecie zadowoleni, ale jednocześnie smutni, że to już wszystko. Layla Wheldon stworzyła genialną trylogię!
Livia na własnej skórze przekonała się, jak przewrotny jest los. Po wydarzeniach, które miały miejsce na końcu poprzedniego tomu, zaczyna układać swoje życie wraz z Jamesem. Z Kathy i Leną mają swój kanał na YouTubie i planują otworzyć szkołę tańca. Mężczyzna zaś chce zacząć tworzyć swoją karierę po swojemu. Po tym co wspólnie przeżyli można by było myśleć, że już nic...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZakończenie drugiego tomu tej serii, było mnie intrygujące od zakończenie pierwszej części, ale tylko ciut ciut. Sięgając po ten tom i zarazem ostatni, byłam ciekawa wyniku badań DNA. W tej części mamy widoczne zderzenie dwóch światów mało znanej choreografki oraz światowo znanego Jamesa Sheridana. Liv zmierzyła się z wyzwaniem życia u boku swojego znanego chłopaka oraz w cieniu show biznesu. Czy poznanie prawdziwej strony, w którym żyje James zmienią Liv czy podoła życiu w nowym świecie? Lepsze samopoczucie Liv sprawi, że James wróci do pracy, a to spowoduje mniej czasu dla Liv. Jej chłopak większość czasu przesiaduje w studiu, a przecież do tego może dojść trasa koncertowa. Co na to wszystko Liv? Liv wraz z przyjaciółkami zakłada kanał na yt z szkołą tańca. Czy ta szkoła tańca zostanie tylko w świecie wirtualnym? Czy związek Liv i Jamesa zostanie w takiej samej formie? Czy jej przyjaciółkom ułoży się życie? No i najważniejsze pytanie jak będzie wyglądała przyszłość Liv?
Zakończenie drugiego tomu tej serii, było mnie intrygujące od zakończenie pierwszej części, ale tylko ciut ciut. Sięgając po ten tom i zarazem ostatni, byłam ciekawa wyniku badań DNA. W tej części mamy widoczne zderzenie dwóch światów mało znanej choreografki oraz światowo znanego Jamesa Sheridana. Liv zmierzyła się z wyzwaniem życia u boku swojego znanego chłopaka oraz w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to42/2023
5 lat od przeczytania 1 tomu tej serii i niestety, ale jestem zmęczona czytaniem. Chyba już wyrosłam z tego typu książek. Liczyłam na większe wow, a czytałam książke aż przez 2 tygodnie.
42/2023
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to5 lat od przeczytania 1 tomu tej serii i niestety, ale jestem zmęczona czytaniem. Chyba już wyrosłam z tego typu książek. Liczyłam na większe wow, a czytałam książke aż przez 2 tygodnie.
Zdecydowanie był to najsłabszy tom z całej trylogii, a już do poprzednich dwóch nie byłam zbytnio przekonana.
Niestety bardzo często robienie z romansu trylogii kończy się klapą, bo okazuje się, że większość treści nie jest w ogóle potrzebna. Tak jest i w tym przypadku. Tom pierwszy skończył się tak, że pisanie drugiego miało sens (ostatecznie okazało się, że autorka i tak ten wątek pominęła, a "W rytmie serc" zrobiło się turecką telenowelą, gdzie jest wszystko i nic). O ile jeszcze jednak tamtą książkę dało się przeczytać, tak przez tą nie potrafiłam przebrnąć. Bo tutaj kompletnie nic się nie działo. Nic, co wzbudziłoby ciekawość czy wciągnęło.
Nie będę ukrywać, że strasznie się męczyłam. Od połowy czytałam tę książkę na siłę, odliczałam tylko strony do końca. Gdybym była innym typem czytelnika, pewnie po prostu bym ją porzuciła, ale ja zawsze czytam do ostatniej kropki.
Gdy w ostatnich rozdziałach zaczęło się coś dziać, nawet wtedy nie umiałam się wciągnąć, byłam już zbyt zmęczona tą historią. Rozwiązanie pewnej tajemnicy z przeszłości wydawało się wręcz na wyrost.
Dla mnie zupełnie niepotrzebna część, byleby tylko historia była trylogią.
No cóż, cieszę się, że to wreszcie koniec.
Zdecydowanie był to najsłabszy tom z całej trylogii, a już do poprzednich dwóch nie byłam zbytnio przekonana.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety bardzo często robienie z romansu trylogii kończy się klapą, bo okazuje się, że większość treści nie jest w ogóle potrzebna. Tak jest i w tym przypadku. Tom pierwszy skończył się tak, że pisanie drugiego miało sens (ostatecznie okazało się, że autorka i...
Pierwsze dwa tomy serii Layli Wheldon przeczytałam w 2019, więc czekanie na 3 tom było okresem niecierpliwością i pragnieniem kolejnych losów Livii i Jamesa — zwłaszcza że zakończenie 2 był polsatem jeszcze większym od tego w pierwszej części. Więc kiedy 3 tom po dwóch latach czekania trafił na rynek, a po kilku miesiącach od premiery wreszcie mogłam go zakupić, moje oczekiwania były dość wysokie. Bo to nie tylko kontynuacja losów bohaterów, których zdążyłam polubić, ale również zakończenie ich historii. I jaka jest moja ostateczna opinia co do 3 tomu?
Pierwsza połowa była bardzo dobra, utrzymała się na poziomie całej serii. Tu trochę intrygi, którą trzeba rozwiązać, tutaj romansu i emocji z nim związanych. Coś, do czego nas Layla Wheldon przyzwyczaiła i między innymi ją polubiłam.
Jednak przy drugiej połowie odczułam... Pewny przesyt. Mam wrażenie, że niektóre wątki były już wprowadzone na siłę i aby była jakaś akcja, a nie aby faktycznie były po coś (za czym niezbyt przepadam). Choć ostateczne rozwiązanie tego było całkiem wiarygodne i sensowne, tak muszę się przyczepić, że wplątanie w to wątku, który głównie się przewijał przez drugi tom, było... Z jednej strony zrozumiałe i sensowne, a z drugiej miałam w głowie "Ale po co to jeszcze plątać, można by zostawić tak jak było i by nic złego to nie uczyniło."
Co do podsumowania całej serii, powiem tak — będzie to historia, którą będę wspominać z uśmiechem. Choć nieidealna i niepozbawiona wad oraz pewnych zgrzytów, to jak się przymknie oko, dostajemy historię przepełnioną muzyką, tańcem, ale także ambitnymi i charakternymi postaciami, między którymi zaczyna iskrzyć. Tutaj też jest odpowiedni moment, aby wspomnieć, że podobały mi się rozdziały z perspektyw kogoś innego niż Livii i Jamesa. Choć trochę było w nich ekspozycji, która przedstawiła to, co mogliśmy zaobserwować samodzielnie w poprzednich częściach, były pewną świeżością i rozwinięciem świata. A propos... Wprowadzona postać Diany Beckett, głównej bohaterki drugiej serii autorki, Anioła łez, było zaskakujące i mam nadzieję, że wraz z Podciętymi skrzydłami jej postać nabierze głębszego tła.
Co do samej oceny 3 tomu... Uważam, że pierwsza połowa i przymknięcie oko na zgrzyty drugiej zasłużyły na dobre wrażenia. A co do szczegółowej, to jest delikatnie słabiej od poprzednich tomów, ale wciąż dobrze.
Pierwsze dwa tomy serii Layli Wheldon przeczytałam w 2019, więc czekanie na 3 tom było okresem niecierpliwością i pragnieniem kolejnych losów Livii i Jamesa — zwłaszcza że zakończenie 2 był polsatem jeszcze większym od tego w pierwszej części. Więc kiedy 3 tom po dwóch latach czekania trafił na rynek, a po kilku miesiącach od premiery wreszcie mogłam go zakupić, moje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,-Przejdziemy przez to razem, tak?
- Jego głos był nieco przytłumiony, ale doskonale wychwyciłam niepewność, nadzieję i ulgę zawarte w tym krótkim pytaniu.
- Tak, kochany. Kiedy jesteśmy razem, cały świat może nam naskoczyć. Tworzymy w końcu idealny zespół.”
Witajcie kochani. Dziś przychodzę do Was z recenzją książki ,,Dance, sing, love. Choreografia uczuć” autorstwa Layli Wheldon. Jest to trzeci tom trylogii ,,Dance, sing, love”.
W tej części śledzimy dalsze losy Livii i Jamesa. Para postanawia zamieszkać razem. Marzeniem głównej bohaterki jest otwarcie własnej szkoły tańca. Natomiast James postanawia nagrać własną płytę. Pomimo wielu przejść w ich związku przekorny los ponownie wystawia ich na próbę. Na drodze pojawia się wiele nieszczęśliwych zdarzeń.
Podobało mi się ogromne uczucie pomiędzy bohaterami. Dość interesująca fabuła i ciekawie wykreowani bohaterowie. Jedynym minusem tej książki jest to, że początek trochę mi się dłużył, zanim akcja się rozkręciła. Jednak z każdą kolejną stroną książka ciekawiła bardziej. Ciekawym zabiegiem było tutaj również przestawienie historii z perspektywy różnych bohaterów. Znajdziemy tutaj także szczęśliwe zakończenie losów szóstki przyjaciół. Takie zakończenia lubię. Jeśli lubicie książki z historią miłosną z muzyką i tańcem w tle to jest to książka dla Was. Dziękuję autorce za egzemplarz do recenzji.
,,-Przejdziemy przez to razem, tak?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Jego głos był nieco przytłumiony, ale doskonale wychwyciłam niepewność, nadzieję i ulgę zawarte w tym krótkim pytaniu.
- Tak, kochany. Kiedy jesteśmy razem, cały świat może nam naskoczyć. Tworzymy w końcu idealny zespół.”
Witajcie kochani. Dziś przychodzę do Was z recenzją książki ,,Dance, sing, love. Choreografia uczuć” autorstwa...
Nadszedł czas na recenzje ostatniego tomu rewelacyjnej bestsellerowej trylogii od @laylawheldon
Jeszcze więcej emocji! Więcej zawałów serca, namiętności, miłości i ciężkich życiowych prób, na które zostali wystawieni bohaterowie już po raz ostatni.
Bardzo trudno było mi się z nimi rozstać. Pokochałam ich jakby byli naprawdę w moim życiu. W końcu ich historię przeżywałam jak własną. A ich myśli - były moimi. Wkurzałam się, kiedy im się nie układało, wzruszałam się w stosownych momentach. Mam wrażenie, że ten tom jest jeszcze bogatszy w emocje, wręcz się wylewają z kolejną przerzucaną stroną. A pióro autorki jest po prostu cudowne!😩😍 Tak jak wspominałam wcześniej, po jej książki można sięgnąć w ciemno, bo dostaniecie w nich wszystko, czego zapraknie wasza dusza.
Chciałabym podziękować autorce za tą przygodę, za jedynego i niepowtarzalnego Jamesa Sheridana, za Livie, za Kakathy(musiałam!😂)i za wszystkich bohaterów tutaj występujących. Rozstać się jest ciężko, pisząc to łzy wyznaczają mi drogę, ale jedno jest pewne.
James zajął miejsce w moim sercu na zawsze.
Nadszedł czas na recenzje ostatniego tomu rewelacyjnej bestsellerowej trylogii od @laylawheldon
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeszcze więcej emocji! Więcej zawałów serca, namiętności, miłości i ciężkich życiowych prób, na które zostali wystawieni bohaterowie już po raz ostatni.
Bardzo trudno było mi się z nimi rozstać. Pokochałam ich jakby byli naprawdę w moim życiu. W końcu ich historię przeżywałam...
Trzy tomowy cykl mnie wybitnie zmęczył. Żałuję czasu poświęconego na te książki. Nie polecam.
W sumie okładki fajne i dlatego trójki zamiast jedynek.
Trzy tomowy cykl mnie wybitnie zmęczył. Żałuję czasu poświęconego na te książki. Nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sumie okładki fajne i dlatego trójki zamiast jedynek.