Wróć na stronę książki

Oceny książki Dance, sing, love. Choreografia uczuć

Średnia ocen
7,4 / 10
166 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
147
27

Na półkach: ,

Jak dla mnie trochę mało tańca w tej części, ale książka mi się podobała.. Szkoda, że to już ostatnia część :(

Jak dla mnie trochę mało tańca w tej części, ale książka mi się podobała.. Szkoda, że to już ostatnia część :(

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
167
88

Na półkach: , ,

„Uczyliśmy się nawzajem swoim nawyków, zachowań i staraliśmy się rozwiązywać na bieżąco problemy, które jednak ciągle się mnożyły. Pomiędzy nami znajdowała się przepaść zwana życiem w blasku fleszy, a ja i James tkwiliśmy na dwóch różnych krańcach krawędzi i powoli, mozolnie budowaliśmy między sobą most.”

Można by przypuszczać, że po wszystkim, co przeszli, los w końcu okaże im odrobinę zrozumienia i pozwoli zaznać upragnionego spokoju, do którego z takim uporem dążyli. Rozdzierająca ich serce namiętność z czasem zaczyna przeistaczać się w coś znacznie trwalszego, relacja Livii i Jamesa wciąż jednak nie jest pozbawiona wątpliwości; zwłaszcza w obliczu nowych trudności, które niesie za sobą codzienność. Kariera Livii nabiera tempa, jednak nowa rzeczywistość wciąż wydaje się jedynie ulotnym snem, a choć oboje wraz z Jamesem pragną stabilizacji, muszą zmierzyć się z odłożonymi na bok zobowiązaniami. Czy uda im się odnaleźć równowagę, zanim stracą coś znacznie cenniejszego niż spełnienie – siebie nawzajem?

Nie sposób ukryć, że w twórczości Layly Wheldon zakochałam się jeszcze w okresie nastoletniego buntu – gdzieś pomiędzy pierwszymi miłostkami niewartymi wspomnienia, a niepewnym, drżącym krokiem ku upragnionej dorosłości. Miłosny układ był dla mnie czymś więcej niż porywającym debiutem— stał się emocjonalnym punktem odniesienia, a także pewnego rodzaju wizytówką Niepoprawnej Recenzentki. Tym bardziej może dziwić fakt, że dopiero teraz, po tylu latach, sięgnęłam po trzeci tom serii, choć jego grzbiet od dnia premiery spoglądał na mnie z półki mojej biblioteczki, cierpliwie czekając na swoją kolei. Czy żałuję, że po raz kolejny pozwoliłam sobie zatracić się w rzeczywistości, którą zbudowała dla nas Livia wraz Jamesem? Z jednej strony nie, gdyż powrót do tej powieści był jak spotkanie z dawno zapomnianym przyjacielem; spotkaniem z rodzaju tych, które mimowolnie budzą ciepło gdzieś pod żebrami. Z drugiej jednak nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że magnetyzm tej opowieści, który wcześniej przyspieszał bicie mojego serca bez pytania o zgodę, teraz musiał wciąż przypominać mi o swojej obecności.

W trzecim tomie serii nasi bohaterowie pozwalają nam się poznać z innej strony, naznaczonej przede wszystkim smutnawym doświadczeniem. Los zdążył nieraz zagrać im na nosie, powywracać plany, pogubić marzenia, do których usilnie dążyli, mimo to oni wciąż tutaj są, wydawać by się mogło, że osobno, a jednak wciąż razem. Nie zamierzam zaprzeczać, obawiałam się, że wraz z wewnętrzną przemianą Jamesa, która w tym tomie została ukazana w pełnej klasie, zniknie w nim to, co zawsze działało na mnie jak magnes — jego niepokojący urok balansujący na granicy mojej irytacji i fascynacji. Muszę przyznać, że równie dużo radości sprawiło mi obserwowanie Livii, która odnalazła uśmiech w nowej odsłonie tańca, bardziej prywatnej, mniej widowiskowej, ale wciąż pełnej pasji. Choć bezgranicznie kochałam jej sceniczny świat — te wszystkie fragmenty z prób czy występów — to zaskakująco szybko zaakceptowałam nowy rozdział w jej życiu.

Czego więc zabrakło mi Choreografii uczuć? Livii i Jamesa, których pokochałam lata temu — tych, którzy nie dawali o sobie zapomnieć, a nie tych ledwie obecnych gdzieś w kadrach scen czy ulotnych wspomnieniach. Owszem, na pierwszy rzut oka można by odnieść wrażenie, że niemal każda strona przesiąknięta jest ich zapachem, ale im bliżej było mi ku epilogowi, tym bardziej czułam, że pośród wszystkich zwrotów akcji zabrakło mi ich autentycznej wersji. Tej, która kiedyś nie pozwalała mi zasnąć. Tej, w której oboje nie umieli żyć bez drobnych przekomarzanek, zadziornych spojrzeń i rozmów pełnych niedopowiedzeń. Tej, w której nie potrzeba było namiętnych scen, by czuć, że są dla siebie wszystkim.

Fragmenty z perspektywy innych bohaterów były ciekawym, świeżym zjawiskiem tej serii. Nie mogę się jednak wyzbyć wrażenie, że poza zbiegiem zdarzeń dotyczącym Leny, pozostałe zostały napisane odrobinę na siłę, tak, jakby miały grać swoiste dopełnienie serii, a ostatecznie stały się jedynie zapychającym strony niepotrzebnym tekstem. Brakowało mi w tych fragmentach tej porywającej głębi, charakterystycznej dla pióra autorki.

Choreografia uczuć nie jest najlepszym tomem serii — na tle poprzednich wypada zdecydowanie najsłabiej, a jednak podejrzewam, że zostanie w mojej biblioteczce na długo. Może z sentymentu, może z potrzeby domknięcia historii, która kiedyś tak mocno chwyciła mnie za serce; kto wie — może kiedyś wrócę do niej raz jeszcze i odkryję coś, czego dziś nie potrafiłam dostrzec.

Po więcej recenzji zapraszam na bloga lub Instagrama:
https://niepoprawnarecenzentka.blogspot.com/
https://www.instagram.com/niepoprawna_recenzentka/

„Uczyliśmy się nawzajem swoim nawyków, zachowań i staraliśmy się rozwiązywać na bieżąco problemy, które jednak ciągle się mnożyły. Pomiędzy nami znajdowała się przepaść zwana życiem w blasku fleszy, a ja i James tkwiliśmy na dwóch różnych krańcach krawędzi i powoli, mozolnie budowaliśmy między sobą most.”

Można by przypuszczać, że po wszystkim, co przeszli, los w końcu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1759
536

Na półkach: ,

Livia na własnej skórze przekonała się, jak przewrotny jest los. Po wydarzeniach, które miały miejsce na końcu poprzedniego tomu, zaczyna układać swoje życie wraz z Jamesem. Z Kathy i Leną mają swój kanał na YouTubie i planują otworzyć szkołę tańca. Mężczyzna zaś chce zacząć tworzyć swoją karierę po swojemu. Po tym co wspólnie przeżyli można by było myśleć, że już nic gorszego ich nie spotka. Tylko czy na pewno? Nowe problemy, trudności i niewiadome. Świat show biznesu to zupełnie inny wymiar i czy Liv będzie potrafiła odnaleźć się w tym wszystkim? Jakie problemy czekają jeszcze na bohaterów? Czy wreszcie będą mieli okazję, by nacieszyć się sobą?


Nie ma co ukrywać, długo musieliśmy na ten finał czekać, ale od razu mogę powiedzieć, że jak najbardziej warto! To było świetne zwieńczenie historii tych dwóch skrajnych charakterków. Cieszyłam się każdą przeczytaną stroną i z wielką niepewnością czekałam, jak to się wszystko rozwiąże.



Bohaterowie są zmuszeni do podjęcia trudnych decyzji. Wreszcie zrozumieli jak ważna jest szczerość i otwartość w związku. Wreszcie zakończyło się u nich, w pewny sposób, uzależnienie od siebie. Chociaż niektóre nawyki pozostały. Zaczęli skupiać się bardziej na własnym celu i zaczęła się u nich tworzyć zdrowa relacja, a nie tak oparta tylko na zazdrościach, kłótniach, zrywaniu, seksie i zgodzie. Zrozumieli co jest dla nich najważniejsze i zaczęli to realizować. Dodatkowo poznajemy tu też perspektywę Kathy i Leny, a u nich też zaczęło się wiele dziać i zmieniać. Ich życie miłosne także nie jest łatwe i wymaga wiele wytrwałości i zrozumienia.



Książkę, chyba nie muszę przypominać, czyta się lekko i przyjemnie. Niestety, za szybko się skończyła! Bardzo się w nią wciągnęłam i jak musiałam ją odkładać, to cały czas siedziała mi w głowie. Tym bardziej, że w tej części zostało poruszonych kilka poważniejszych wątków, jednak nie będę wymieniać jakie, by nie psuć niespodzianek.



Także serdecznie polecam Wam zapoznanie się z tym, jak i całą serię. To roztańczona historia dwójki charakternych i upartych postaci, która niejedną osobę zachwyci. Czyta się ją genialnie, strony uciekają w zawrotnym tempie. A jeśli lubicie czytać już zakończone serie, to teraz już możecie się za nią zabierać. Przeżyjecie tutaj rollercoaster emocjonalny i po skończeniu będziecie zadowoleni, ale jednocześnie smutni, że to już wszystko. Layla Wheldon stworzyła genialną trylogię!

Livia na własnej skórze przekonała się, jak przewrotny jest los. Po wydarzeniach, które miały miejsce na końcu poprzedniego tomu, zaczyna układać swoje życie wraz z Jamesem. Z Kathy i Leną mają swój kanał na YouTubie i planują otworzyć szkołę tańca. Mężczyzna zaś chce zacząć tworzyć swoją karierę po swojemu. Po tym co wspólnie przeżyli można by było myśleć, że już nic...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to