
Publicystyka
17
Tajemnice ogrodu
Za oknem jesienna szaruga, o urlopie i wakacjach już dawno zapomnieliśmy, a następne dni beztroski ledwo majaczące na odległym horyzoncie przesłania gęsta mgła codziennej krzątaniny. Macie jakieś sprawdzone sposoby na tę szarość? Dla mnie pomocne okazują się być książki z opisami bezkresnych horyzontów, wciągające filmy oraz… planowanie przyszłorocznych wojaży.











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Mały Lord
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie tej książki był bardzo udany!
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie tej książki był bardzo udany!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresująca i wzruszająca.
Interesująca i wzruszająca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" Kto czyta książki, żyje podwójnie "
Umberto Eco
Myślę o tej książce z wielkim sentymentem.
Jest jedną z moich ulubionych z okresy późnego dzieciństwa,
czytana mi przy jedzeniu ( byłem niejadkiem, albo czytanie, albo strajk ) przez babcię, albo mamę.
Po raz pierwszy wydana w Anglii w 1886 r. w `Polsce w 1889 r.
i do tej pory miała wiele wznowień, ostatnie w 2006r.
Książka była momentem przełomowym w karierze autorki.
Książkowe ilustracje R. Bircha stały się wzorem ubrania dla małych chłopców pochodzących z amerykańskiej klasy średniej.
Na podstawie książki S. Markwick napisał muzykę i libretto do musicalu " Mały Lord ", jego premiera odbyła się 12.03.2011 r na deskach Opery Krakowskiej.
Książka doczekała się w 1980 r. wspaniałej, wzruszającej ekranizacji z niezapomnianą rolą A. Guinnessa, jako Lorda dziadka.
Mam satelitarną TV, Niemcy mają taki zwyczaj, że na Święta Wielkanocne, co roku pokazują ten film.
Okładka książki to filmowy " Mały Lord "
Jestem bardzo nieszczęśliwy, jeśli nie uda mi się go ( po raz, nie wiem który ) oglądnąć.
Tak nawiasem, to w Sylwestra, co roku niemiecka TV uszczęśliwia niemiaszków " Kevin sam w domu "
I dobrze im tak !!!
Książkę i film POLECAM !!!
Obiecuję niezapomniane wrażenia !!!
" Kto czyta książki, żyje podwójnie "
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUmberto Eco
Myślę o tej książce z wielkim sentymentem.
Jest jedną z moich ulubionych z okresy późnego dzieciństwa,
czytana mi przy jedzeniu ( byłem niejadkiem, albo czytanie, albo strajk ) przez babcię, albo mamę.
Po raz pierwszy wydana w Anglii w 1886 r. w `Polsce w 1889 r.
i do tej pory miała wiele wznowień, ostatnie w...
mdława opowieść o idealnym chłopcu, którego życie staje się niemal bajką
mdława opowieść o idealnym chłopcu, którego życie staje się niemal bajką
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd tej autorki wole Tajemniczy ogród, ale ta książka też dobra
Od tej autorki wole Tajemniczy ogród, ale ta książka też dobra
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa (i momentami wzruszająca) opowieść o uroczym, obdarzonym wdziękiem chłopczyku, który zawsze w pierwszej kolejności myślał o dobru innych ludzi.
Który dzięki swej łagodności i dobroci zdobywał nowych przyjaciół i odmienił swego dziadka (mającego niegdyś serce z kamienia).
W dzieciństwie książka bardzo mi się spodobała. Dlatego teraz, w dorosłym życiu, powróciłam do niej z ogromnym sentymentem. 💖
Bardzo ciekawa (i momentami wzruszająca) opowieść o uroczym, obdarzonym wdziękiem chłopczyku, który zawsze w pierwszej kolejności myślał o dobru innych ludzi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKtóry dzięki swej łagodności i dobroci zdobywał nowych przyjaciół i odmienił swego dziadka (mającego niegdyś serce z kamienia).
W dzieciństwie książka bardzo mi się spodobała. Dlatego teraz, w dorosłym życiu,...
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co sprawdza się od lat? Takie myśli naszły mnie ostatnio i nie ukrywam, że za sprawą lektury „Małego Lorda” (tytuł oryginału „Mały Lord Fauntleroy”- i dziwię się, że polski tytuł tak skrócono, co odbieram za wielkie i nikczemne uchybienie). Takie zagłębianie w psychikę sprawia, że podświadomie zadajesz sobie pytania generowane przez lekturę, a jednocześnie wiesz, że tylko dobra książka może coś takiego sprawić. W „Małym Lordzie”masz to zagwarantowane.
Powieść angielskiej pisarki Frances Hodgson Burnett ukazała się w 1886 roku, ponad 150 lat temu, a co najważniejsze, zachwyca do dziś. Mnie szczególnie i nie umiem tego jakoś racjonalnie wyrazić, bo nic szczególnego w akcji się w niej nie dzieje, nie ma nagłych zrywów adrenaliny, ani zbyt skomplikowanych osobowościowo bohaterów. Jest za to prosta historia siedmiolatka, Cedryka Errola i jego matki, a także – czego dowiadujemy się później, posiadłości i fortuny hrabiego Dorincourt. Bo, jak się okazuje, piękny i urodziwy blodynek, który zachwyca ludzi swoim wyglądem, sercem i dobrocią, i który wraz z matką-wdową mieszka w biedzie, z dnia na dzień staje się hrabią o sporym majątku. I ma dziadka, który z tego oto tytułu zaprasza go do siebie. Matkę też, lecz jej nie zaprosi w mury swego domostwa, czego ta dowie się na miejscu. Nie będę analizować fabuły, ani zdradzać tym samym więcej szczegółów – tak pokrótce wygląda treść „Małego Lorda”, która może i wydaje się banalna, lecz banalną – zapewniam – nie jest.
Ta powieść, okraszona pięknymi rysunkami Reginalda B.Bircha, jest niezgłębioną studnią wielu wątków i przemyśleń, które te za sobą pociągają. Oto poznajemy małego, dobrego i ślicznego chłopca, aniołka wręcz, który bardzo szybko zjednuje sobie ludzi, który nie ma wobec nich uprzedzeń, każdemu poświęca czas, z każdym porozmawia i o każdego jest ciekaw. Oto jego życie właśnie ulega kompletnej zmianie, jeśli chodzi o otoczenie i z dnia na dzień trafia między hrabiów, docentów i szlachciców. Przekracza „wysokie progi” wyłożone statusem posiadanych majątków i tytułów, wchodzi w całkiem nieznany sobie świat – ale, co zaskakujące, wszystko go cieszy i raduje. Wszystkich odbiera, jako dobrych i szlachetnych. Jego dziadek, hrabia Dorincourt znany z grubiaństwa, złośliwości i złego humoru, schorowany człowiek, który w samotności coraz bardziej pogłębiał się w swych dolegliwościach. Niemiły dla służby, czy dla zwyczajowego „plebsu”. Nikt, absolutnie nikt, nie ma o nim dobrego zdania, ba – wszyscy go nienawidzą, o czym nie mówią głośno. A tu? A tu zjawia się Cedryk, nieskalane uprzedzeniami, ani złem dziecko, które w dziadku dostrzega tylko dobro i pokorę. I z czasem ów starszy pan zaczyna je odczuwać, coś się w nim budzi. Obecność wnuka zmienia go. Staje się coś nieprawdopodobnego, co, jak wielu powie, zdarza się tylko w przesłodzonych powieściach. A ta? Z 1886 roku? To przecież nic innego, jak czytadło na podobieństwo tych sióstr Bronte – nic, tylko wzruszenia, łzy i miłość tak nieszczęśliwa, że aż trywialna. Dlatego staję w opozycji, bo mnie ta książka zaczarowała. Banalna treść porusza głębokie struny delikatnej duszy, zmusza do zadumy i kontemplacji. Stawiasz sobie pytanie – dlaczego ja nie jestem takim dobrym Cedrykiem? Dlaczego szybciej oceniam, niż powinienem? Dlaczego skreślam kogoś i nie daję ani mu, ani sobie szansy? Czy życie na tym właśnie polega, czy to tylko moje głupie zasady gry zwanej „życie”?
Małe dziecko zmienia ludzi. Jest dobrem pomiędzy złem, białym pośród czerni i uśmiechem, pośród łez i gniewu. Małe dziecko naprawia, naprawia codzienność. Ot tak, nieświadomie. I to jest niebywale cenne. Używając biblijnych słów „zatwardziali kruszeją”. To aktualna do dziś klasyka literatury, która teraz dostąpiła zaszczytu reedycji. Nowe okładki – piękne, oryginalne ilustracje – zachwycające i treść, tak cenna i wartościowa i tak aktualna.
„Mały Lord” to konglomerat katechizmu, poradnika i dobrej lektury. Ciężko jest przerwać czytanie, bo jesteś w jakiś magiczny sposób ciekawy dalszych losów bohaterów. Czujesz wypieki na policzkach, w brzuchu burczy, lecz ty zapominasz o całym bożym świecie, bo teraz twoim światem jest posiadłość w Anglii. Jesteś gościem na przyjęciu iście królewskim i zamroczony wpatrujesz się w blond główkę dziecka, które olśniewa. Ciebie też.
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCedryk jest tak idealny, że aż niemożliwe, aby był prawdziwy. Jednak w tym wszystkim podobają mi się jego przygody zarówno w USA jak i w Anglii. Czytało się to po prostu świetnie i polecam każdemu, bo w tym naszym zwariowanym świecie warto przeczytać coś co daje nadzieję. Zło jest złem, dobro dobrem.
Cedryk jest tak idealny, że aż niemożliwe, aby był prawdziwy. Jednak w tym wszystkim podobają mi się jego przygody zarówno w USA jak i w Anglii. Czytało się to po prostu świetnie i polecam każdemu, bo w tym naszym zwariowanym świecie warto przeczytać coś co daje nadzieję. Zło jest złem, dobro dobrem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna książka - powrót do krainy dzieciństwa.
Książka ciepła, idylliczna, z wartościami, o małym chłopcu - Cedryku i o tym, jak jego życie odmienia się o 180 stopni. Cedryk niespodziewanie zostaje dziedzicem wielkiego majątku dziadka i przeprowadza się z Ameryki do zamku w Anglii. Dziadek jest nielubiany przez innych i nieprzychylny Cedrykowi, ale mimo to mały lord swoim niezwykłym usposobieniem wprowadza w życie dziadka wielkie zmiany:)
Kolejna książka - powrót do krainy dzieciństwa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ciepła, idylliczna, z wartościami, o małym chłopcu - Cedryku i o tym, jak jego życie odmienia się o 180 stopni. Cedryk niespodziewanie zostaje dziedzicem wielkiego majątku dziadka i przeprowadza się z Ameryki do zamku w Anglii. Dziadek jest nielubiany przez innych i nieprzychylny Cedrykowi, ale mimo to mały lord...
Trafiłam na książkę w bibliotece w czerwonej serii z lat '90 "Klasyka literatury dziecięcej". Małe literki, gęsto zadrukowane strony, żadnych obrazków, ale mój sześciolatek wciągnął się od początku, mimo że piękny, klasyczny przekład Salomei Kowalewskiej jest jednak dość trudny. Również dla starszych ciekawych świata chłopców i dziewczynek może być ciekawe zderzenie dwóch światów - nowojorskiej ulicy i angielskiego arystokratycznego dworu - i skrajnie różnych charakterów.
Cedryk jest chłopcem może aż zbyt idealnym, nie dość że pięknym i odważnym to i dobrym w każdym calu. Ale o ile ja czuję tu trochę dydaktycznego smrodku, to mojemu synowi to zupełnie nie przeszkadza, a to chyba ważniejsze kryterium, bo nie czytam tej książki dla siebie. Myślę, że dzisiejszym dzieciom może przydać się taki idealny obraz chłopca, który zawsze najpierw myśli o innych a dopiero później o sobie.
Trafiłam na książkę w bibliotece w czerwonej serii z lat '90 "Klasyka literatury dziecięcej". Małe literki, gęsto zadrukowane strony, żadnych obrazków, ale mój sześciolatek wciągnął się od początku, mimo że piękny, klasyczny przekład Salomei Kowalewskiej jest jednak dość trudny. Również dla starszych ciekawych świata chłopców i dziewczynek może być ciekawe zderzenie dwóch...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to