Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie tej książki był bardzo udany!
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie tej książki był bardzo udany!
Myślę o tej książce z wielkim sentymentem.
Jest jedną z moich ulubionych z okresy późnego dzieciństwa,
czytana mi przy jedzeniu ( byłem niejadkiem, albo czytanie, albo strajk ) przez babcię, albo mamę.
Po raz pierwszy wydana w Anglii w 1886 r. w `Polsce w 1889 r.
i do tej pory miała wiele wznowień, ostatnie w 2006r.
Książka była momentem przełomowym w karierze autorki.
Książkowe ilustracje R. Bircha stały się wzorem ubrania dla małych chłopców pochodzących z amerykańskiej klasy średniej.
Na podstawie książki S. Markwick napisał muzykę i libretto do musicalu " Mały Lord ", jego premiera odbyła się 12.03.2011 r na deskach Opery Krakowskiej.
Książka doczekała się w 1980 r. wspaniałej, wzruszającej ekranizacji z niezapomnianą rolą A. Guinnessa, jako Lorda dziadka.
Mam satelitarną TV, Niemcy mają taki zwyczaj, że na Święta Wielkanocne, co roku pokazują ten film.
Okładka książki to filmowy " Mały Lord "
Jestem bardzo nieszczęśliwy, jeśli nie uda mi się go ( po raz, nie wiem który ) oglądnąć.
Tak nawiasem, to w Sylwestra, co roku niemiecka TV uszczęśliwia niemiaszków " Kevin sam w domu "
I dobrze im tak !!!
Książkę i film POLECAM !!!
Obiecuję niezapomniane wrażenia !!!
" Kto czyta książki, żyje podwójnie "
Umberto Eco
Myślę o tej książce z wielkim sentymentem.
Jest jedną z moich ulubionych z okresy późnego dzieciństwa,
czytana mi przy jedzeniu ( byłem niejadkiem, albo czytanie, albo strajk ) przez babcię, albo mamę.
Po raz pierwszy wydana w Anglii w 1886 r. w `Polsce w 1889 r.
i do tej pory miała wiele wznowień, ostatnie w...
Bardzo ciekawa (i momentami wzruszająca) opowieść o uroczym, obdarzonym wdziękiem chłopczyku, który zawsze w pierwszej kolejności myślał o dobru innych ludzi.
Który dzięki swej łagodności i dobroci zdobywał nowych przyjaciół i odmienił swego dziadka (mającego niegdyś serce z kamienia).
W dzieciństwie książka bardzo mi się spodobała. Dlatego teraz, w dorosłym życiu, powróciłam do niej z ogromnym sentymentem. 💖
Bardzo ciekawa (i momentami wzruszająca) opowieść o uroczym, obdarzonym wdziękiem chłopczyku, który zawsze w pierwszej kolejności myślał o dobru innych ludzi.
Który dzięki swej łagodności i dobroci zdobywał nowych przyjaciół i odmienił swego dziadka (mającego niegdyś serce z kamienia).
W dzieciństwie książka bardzo mi się spodobała. Dlatego teraz, w dorosłym życiu,...
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co sprawdza się od lat? Takie myśli naszły mnie ostatnio i nie ukrywam, że za sprawą lektury „Małego Lorda” (tytuł oryginału „Mały Lord Fauntleroy”- i dziwię się, że polski tytuł tak skrócono, co odbieram za wielkie i nikczemne uchybienie). Takie zagłębianie w psychikę sprawia, że podświadomie zadajesz sobie pytania generowane przez lekturę, a jednocześnie wiesz, że tylko dobra książka może coś takiego sprawić. W „Małym Lordzie”masz to zagwarantowane.
Powieść angielskiej pisarki Frances Hodgson Burnett ukazała się w 1886 roku, ponad 150 lat temu, a co najważniejsze, zachwyca do dziś. Mnie szczególnie i nie umiem tego jakoś racjonalnie wyrazić, bo nic szczególnego w akcji się w niej nie dzieje, nie ma nagłych zrywów adrenaliny, ani zbyt skomplikowanych osobowościowo bohaterów. Jest za to prosta historia siedmiolatka, Cedryka Errola i jego matki, a także – czego dowiadujemy się później, posiadłości i fortuny hrabiego Dorincourt. Bo, jak się okazuje, piękny i urodziwy blodynek, który zachwyca ludzi swoim wyglądem, sercem i dobrocią, i który wraz z matką-wdową mieszka w biedzie, z dnia na dzień staje się hrabią o sporym majątku. I ma dziadka, który z tego oto tytułu zaprasza go do siebie. Matkę też, lecz jej nie zaprosi w mury swego domostwa, czego ta dowie się na miejscu. Nie będę analizować fabuły, ani zdradzać tym samym więcej szczegółów – tak pokrótce wygląda treść „Małego Lorda”, która może i wydaje się banalna, lecz banalną – zapewniam – nie jest.
Ta powieść, okraszona pięknymi rysunkami Reginalda B.Bircha, jest niezgłębioną studnią wielu wątków i przemyśleń, które te za sobą pociągają. Oto poznajemy małego, dobrego i ślicznego chłopca, aniołka wręcz, który bardzo szybko zjednuje sobie ludzi, który nie ma wobec nich uprzedzeń, każdemu poświęca czas, z każdym porozmawia i o każdego jest ciekaw. Oto jego życie właśnie ulega kompletnej zmianie, jeśli chodzi o otoczenie i z dnia na dzień trafia między hrabiów, docentów i szlachciców. Przekracza „wysokie progi” wyłożone statusem posiadanych majątków i tytułów, wchodzi w całkiem nieznany sobie świat – ale, co zaskakujące, wszystko go cieszy i raduje. Wszystkich odbiera, jako dobrych i szlachetnych. Jego dziadek, hrabia Dorincourt znany z grubiaństwa, złośliwości i złego humoru, schorowany człowiek, który w samotności coraz bardziej pogłębiał się w swych dolegliwościach. Niemiły dla służby, czy dla zwyczajowego „plebsu”. Nikt, absolutnie nikt, nie ma o nim dobrego zdania, ba – wszyscy go nienawidzą, o czym nie mówią głośno. A tu? A tu zjawia się Cedryk, nieskalane uprzedzeniami, ani złem dziecko, które w dziadku dostrzega tylko dobro i pokorę. I z czasem ów starszy pan zaczyna je odczuwać, coś się w nim budzi. Obecność wnuka zmienia go. Staje się coś nieprawdopodobnego, co, jak wielu powie, zdarza się tylko w przesłodzonych powieściach. A ta? Z 1886 roku? To przecież nic innego, jak czytadło na podobieństwo tych sióstr Bronte – nic, tylko wzruszenia, łzy i miłość tak nieszczęśliwa, że aż trywialna. Dlatego staję w opozycji, bo mnie ta książka zaczarowała. Banalna treść porusza głębokie struny delikatnej duszy, zmusza do zadumy i kontemplacji. Stawiasz sobie pytanie – dlaczego ja nie jestem takim dobrym Cedrykiem? Dlaczego szybciej oceniam, niż powinienem? Dlaczego skreślam kogoś i nie daję ani mu, ani sobie szansy? Czy życie na tym właśnie polega, czy to tylko moje głupie zasady gry zwanej „życie”?
Małe dziecko zmienia ludzi. Jest dobrem pomiędzy złem, białym pośród czerni i uśmiechem, pośród łez i gniewu. Małe dziecko naprawia, naprawia codzienność. Ot tak, nieświadomie. I to jest niebywale cenne. Używając biblijnych słów „zatwardziali kruszeją”. To aktualna do dziś klasyka literatury, która teraz dostąpiła zaszczytu reedycji. Nowe okładki – piękne, oryginalne ilustracje – zachwycające i treść, tak cenna i wartościowa i tak aktualna.
„Mały Lord” to konglomerat katechizmu, poradnika i dobrej lektury. Ciężko jest przerwać czytanie, bo jesteś w jakiś magiczny sposób ciekawy dalszych losów bohaterów. Czujesz wypieki na policzkach, w brzuchu burczy, lecz ty zapominasz o całym bożym świecie, bo teraz twoim światem jest posiadłość w Anglii. Jesteś gościem na przyjęciu iście królewskim i zamroczony wpatrujesz się w blond główkę dziecka, które olśniewa. Ciebie też.
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co...
Cedryk jest tak idealny, że aż niemożliwe, aby był prawdziwy. Jednak w tym wszystkim podobają mi się jego przygody zarówno w USA jak i w Anglii. Czytało się to po prostu świetnie i polecam każdemu, bo w tym naszym zwariowanym świecie warto przeczytać coś co daje nadzieję. Zło jest złem, dobro dobrem.
Cedryk jest tak idealny, że aż niemożliwe, aby był prawdziwy. Jednak w tym wszystkim podobają mi się jego przygody zarówno w USA jak i w Anglii. Czytało się to po prostu świetnie i polecam każdemu, bo w tym naszym zwariowanym świecie warto przeczytać coś co daje nadzieję. Zło jest złem, dobro dobrem.
Książka ciepła, idylliczna, z wartościami, o małym chłopcu - Cedryku i o tym, jak jego życie odmienia się o 180 stopni. Cedryk niespodziewanie zostaje dziedzicem wielkiego majątku dziadka i przeprowadza się z Ameryki do zamku w Anglii. Dziadek jest nielubiany przez innych i nieprzychylny Cedrykowi, ale mimo to mały lord swoim niezwykłym usposobieniem wprowadza w życie dziadka wielkie zmiany:)
Kolejna książka - powrót do krainy dzieciństwa.
Książka ciepła, idylliczna, z wartościami, o małym chłopcu - Cedryku i o tym, jak jego życie odmienia się o 180 stopni. Cedryk niespodziewanie zostaje dziedzicem wielkiego majątku dziadka i przeprowadza się z Ameryki do zamku w Anglii. Dziadek jest nielubiany przez innych i nieprzychylny Cedrykowi, ale mimo to mały lord...
Trafiłam na książkę w bibliotece w czerwonej serii z lat '90 "Klasyka literatury dziecięcej". Małe literki, gęsto zadrukowane strony, żadnych obrazków, ale mój sześciolatek wciągnął się od początku, mimo że piękny, klasyczny przekład Salomei Kowalewskiej jest jednak dość trudny. Również dla starszych ciekawych świata chłopców i dziewczynek może być ciekawe zderzenie dwóch światów - nowojorskiej ulicy i angielskiego arystokratycznego dworu - i skrajnie różnych charakterów.
Cedryk jest chłopcem może aż zbyt idealnym, nie dość że pięknym i odważnym to i dobrym w każdym calu. Ale o ile ja czuję tu trochę dydaktycznego smrodku, to mojemu synowi to zupełnie nie przeszkadza, a to chyba ważniejsze kryterium, bo nie czytam tej książki dla siebie. Myślę, że dzisiejszym dzieciom może przydać się taki idealny obraz chłopca, który zawsze najpierw myśli o innych a dopiero później o sobie.
Trafiłam na książkę w bibliotece w czerwonej serii z lat '90 "Klasyka literatury dziecięcej". Małe literki, gęsto zadrukowane strony, żadnych obrazków, ale mój sześciolatek wciągnął się od początku, mimo że piękny, klasyczny przekład Salomei Kowalewskiej jest jednak dość trudny. Również dla starszych ciekawych świata chłopców i dziewczynek może być ciekawe zderzenie dwóch...
Są takie książki, na które nie zwróciłabym uwagi, gdyby dane wydawnictwo nie postanowiło tej książki wydać albo wznowić. Tak też było z książką „Mały lord”. Wydawnictwo MG od jakiegoś czasu wypuszcza na rynek ilustrowane wydania starszych książek. Bardzo polubiłam po nie sięgać, gdyż cieszą moje oko podczas czytania, jak i podczas stania na półce. Autorkę książki „Mały lord” kojarzę dzięki innym jej dziełom, a o „Małym lordzie” nawet wcześniej nie słyszałam. Nie byłam więc jej ciekawa. Po prostu sięgnęłam po nią, gdyż miała ładną okładkę. Jak dobrze, że to zrobiłam.
Gdy zaczynałam czytać książkę „Mały lord”, to nie wiedziałam o czym będzie ta historia. Nie spodziewałam się po niej niczego. Już po kilku pierwszych stronach poczułam się zaskoczona. Historia była ciekawa i taka urocza. Opowiadała o małym chłopczyku, który oczarował niejedno serce. Zaczarował także moje jako czytelnika. Bardzo polubiłam Cedryka i wciągnęłam się w historię jego życia. Myślę, że to właśnie taki rezolutny bohater sprawił, że tę książkę czytało mi się niesamowicie przyjemnie.
„Mały lord” to bardzo przyjemna historia. Życie Cedryka zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, lecz ten chłopczyk nie zmienia się w ogóle. Nadal z niego płynie dobroć i wiara w dobroć innych. To sprawia, że podczas czytania pojawia się takie przyjemne ciepło w sercu. Myślę, że historia jest warta przeczytania przez młodszych i starszych czytelników. A do tego wszystkiego jeszcze piękne ilustracje, jakie można znaleźć w tym wydaniu. Polecam!
Są takie książki, na które nie zwróciłabym uwagi, gdyby dane wydawnictwo nie postanowiło tej książki wydać albo wznowić. Tak też było z książką „Mały lord”. Wydawnictwo MG od jakiegoś czasu wypuszcza na rynek ilustrowane wydania starszych książek. Bardzo polubiłam po nie sięgać, gdyż cieszą moje oko podczas czytania, jak i podczas stania na półce. Autorkę książki „Mały...
Bardzo przyjemna, idylliczna powieść. Miałem okazje zapoznać się z nią w trakcie urlopu i to było idealne połączenie. Czasami warto sięgnąć po taką lekturę żeby przypomnieć sobie tego rodzaju powieści czytane w dzieciństwie.
Bardzo przyjemna, idylliczna powieść. Miałem okazje zapoznać się z nią w trakcie urlopu i to było idealne połączenie. Czasami warto sięgnąć po taką lekturę żeby przypomnieć sobie tego rodzaju powieści czytane w dzieciństwie.
Autor: Frances Hodgson Burnett
Tytuł: Mały lord
Wydawnictwo: Mg
Książki autorki bardzo mi się podobały, dlatego nie wahałam się przed podejściem do niej.
Od razu zauważyłam, że jest ona napisana w trochę inny sposób. Nie do końca mi to odpowiadało. Z wielką ciekawością zagłębiałam się w nią.
Historia sama w sobie jest ciekawa, jednak czegoś mi w niej zabrakło. Poczułam, że niestety nie jest ona dla mnie. Dokończyłam ją, jednak nie będę jej długo pamiętać.
Ubolewam nad tym, ponieważ poprzednie książki, wręcz bardzo lubię. Niestety tak to już jest. Mimo wszystko, jeżeli jesteście zainteresowani, to sięgajcie po nią.
Ocena 6/10
Autor: Frances Hodgson Burnett
Tytuł: Mały lord
Wydawnictwo: Mg
Książki autorki bardzo mi się podobały, dlatego nie wahałam się przed podejściem do niej.
Od razu zauważyłam, że jest ona napisana w trochę inny sposób. Nie do końca mi to odpowiadało. Z wielką ciekawością zagłębiałam się w nią.
Historia sama w sobie jest ciekawa, jednak czegoś mi w niej zabrakło. Poczułam,...
Bohaterem książki jest Cedryk- kochany chłopczyk, którego nie sposób nie polubić. Jego życie zmienia wieść o przynależności do angielskiego rodu. Głównym mottem tej powieści jest siła przyjaźni ponad wszystko oraz fakt, że dobro można znaleźć w każdym człowieku.
Bohaterem książki jest Cedryk- kochany chłopczyk, którego nie sposób nie polubić. Jego życie zmienia wieść o przynależności do angielskiego rodu. Głównym mottem tej powieści jest siła przyjaźni ponad wszystko oraz fakt, że dobro można znaleźć w każdym człowieku.
Cedryk mimo, że ma dopiero siedem lat, jest chłopcem podbijającym serca wszystkich poznawanych ludzi. Bije od niego takie czyste, nieskalane, prawdziwe dobro do drugiego człowieka.
Pewnego dnia otrzymuje wiadomość od prawnika, że jest on jednym spadkobiercą majątku w innym kraju. Tak rozpoczyna się podróż Cedryka z Ameryki do Anglii.
Na miejscu poznaje zamkniętego w swoim świecie dziadka, który nie utrzymuje z nikim bliższych relacji.
Czy chłopiec przez swoje dobro jest w stanie wpłynąć na dziadka? Jak będzie wyglądała ich relacja, ciepła pełna miłości czy szorstka i zimna? Kto kogo odmieni?
Choć książkę klasyfikuje się do literatury dziecięcej, z pewnością każdy śmiało może po nią sięgnąć. Zarówno starszy, a tym dojrzalszy, jak też całkiem młody czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Posiada wymiar uniwersalny i ponadczasowy. Zmusza do przemyśleń i refleksji dotyczących wzajemnych relacji i oddziaływań. Po prostu uczy, podaje rady, trochę moralizuje..., ale nie w spodob nachalny! Czytelnik zostaje stopniowo przeprowadzony przez różne sytuacje i zawiłości życia i interakcji międzyludzkich. "Mały lord" zapada w pamięć każdemu, kto ją przeczyta. Dodatkowo całą czytelniczą ucztę wzbogacają piękne ilustracje.
A wydanie... Cóż nic dodać, nic ująć.
Zdobi biblioteczkę.
Cedryk mimo, że ma dopiero siedem lat, jest chłopcem podbijającym serca wszystkich poznawanych ludzi. Bije od niego takie czyste, nieskalane, prawdziwe dobro do drugiego człowieka.
Pewnego dnia otrzymuje wiadomość od prawnika, że jest on jednym spadkobiercą majątku w innym kraju. Tak rozpoczyna się podróż Cedryka z Ameryki do Anglii.
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co sprawdza się od lat? Takie myśli naszły mnie ostatnio i nie ukrywam, że za sprawą lektury „Małego Lorda” (tytuł oryginału „Mały Lord Fauntleroy”- i dziwię się, że polski tytuł tak skrócono, co odbieram za wielkie i nikczemne uchybienie). Takie zagłębianie w psychikę sprawia, że podświadomie zadajesz sobie pytania generowane przez lekturę, a jednocześnie wiesz, że tylko dobra książka może coś takiego sprawić. W „Małym Lordzie”masz to zagwarantowane.
Powieść angielskiej pisarki Frances Hodgson Burnett ukazała się w 1886 roku, ponad 150 lat temu, a co najważniejsze, zachwyca do dziś. Mnie szczególnie i nie umiem tego jakoś racjonalnie wyrazić, bo nic szczególnego w akcji się w niej nie dzieje, nie ma nagłych zrywów adrenaliny, ani zbyt skomplikowanych osobowościowo bohaterów. Jest za to prosta historia siedmiolatka, Cedryka Errola i jego matki, a także – czego dowiadujemy się później, posiadłości i fortuny hrabiego Dorincourt. Bo, jak się okazuje, piękny i urodziwy blodynek, który zachwyca ludzi swoim wyglądem, sercem i dobrocią, i który wraz z matką-wdową mieszka w biedzie, z dnia na dzień staje się hrabią o sporym majątku. I ma dziadka, który z tego oto tytułu zaprasza go do siebie. Matkę też, lecz jej nie zaprosi w mury swego domostwa, czego ta dowie się na miejscu. Nie będę analizować fabuły, ani zdradzać tym samym więcej szczegółów – tak pokrótce wygląda treść „Małego Lorda”, która może i wydaje się banalna, lecz banalną – zapewniam – nie jest.
Ta powieść, okraszona pięknymi rysunkami Reginalda B.Bircha, jest niezgłębioną studnią wielu wątków i przemyśleń, które te za sobą pociągają. Oto poznajemy małego, dobrego i ślicznego chłopca, aniołka wręcz, który bardzo szybko zjednuje sobie ludzi, który nie ma wobec nich uprzedzeń, każdemu poświęca czas, z każdym porozmawia i o każdego jest ciekaw. Oto jego życie właśnie ulega kompletnej zmianie, jeśli chodzi o otoczenie i z dnia na dzień trafia między hrabiów, docentów i szlachciców. Przekracza „wysokie progi” wyłożone statusem posiadanych majątków i tytułów, wchodzi w całkiem nieznany sobie świat – ale, co zaskakujące, wszystko go cieszy i raduje. Wszystkich odbiera, jako dobrych i szlachetnych. Jego dziadek, hrabia Dorincourt znany z grubiaństwa, złośliwości i złego humoru, schorowany człowiek, który w samotności coraz bardziej pogłębiał się w swych dolegliwościach. Niemiły dla służby, czy dla zwyczajowego „plebsu”. Nikt, absolutnie nikt, nie ma o nim dobrego zdania, ba – wszyscy go nienawidzą, o czym nie mówią głośno. A tu? A tu zjawia się Cedryk, nieskalane uprzedzeniami, ani złem dziecko, które w dziadku dostrzega tylko dobro i pokorę. I z czasem ów starszy pan zaczyna je odczuwać, coś się w nim budzi. Obecność wnuka zmienia go. Staje się coś nieprawdopodobnego, co, jak wielu powie, zdarza się tylko w przesłodzonych powieściach. A ta? Z 1886 roku? To przecież nic innego, jak czytadło na podobieństwo tych sióstr Bronte – nic, tylko wzruszenia, łzy i miłość tak nieszczęśliwa, że aż trywialna. Dlatego staję w opozycji, bo mnie ta książka zaczarowała. Banalna treść porusza głębokie struny delikatnej duszy, zmusza do zadumy i kontemplacji. Stawiasz sobie pytanie – dlaczego ja nie jestem takim dobrym Cedrykiem? Dlaczego szybciej oceniam, niż powinienem? Dlaczego skreślam kogoś i nie daję ani mu, ani sobie szansy? Czy życie na tym właśnie polega, czy to tylko moje głupie zasady gry zwanej „życie”?
Małe dziecko zmienia ludzi. Jest dobrem pomiędzy złem, białym pośród czerni i uśmiechem, pośród łez i gniewu. Małe dziecko naprawia, naprawia codzienność. Ot tak, nieświadomie. I to jest niebywale cenne. Używając biblijnych słów „zatwardziali kruszeją”. To aktualna do dziś klasyka literatury, która teraz dostąpiła zaszczytu reedycji. Nowe okładki – piękne, oryginalne ilustracje – zachwycające i treść, tak cenna i wartościowa i tak aktualna.
„Mały Lord” to konglomerat katechizmu, poradnika i dobrej lektury. Ciężko jest przerwać czytanie, bo jesteś w jakiś magiczny sposób ciekawy dalszych losów bohaterów. Czujesz wypieki na policzkach, w brzuchu burczy, lecz ty zapominasz o całym bożym świecie, bo teraz twoim światem jest posiadłość w Anglii. Jesteś gościem na przyjęciu iście królewskim i zamroczony wpatrujesz się w blond główkę dziecka, które olśniewa. Ciebie też.
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co...
W takim razie na pewno zakochacie się w ,,Małym lordzie", znów w pięknym, ilustrowanym wydaniu 💛 To książka, którą pokochałam natychmiast, całym sercem. Matko, jaki ten młodzieniec jest rewelacyjny.
Uwielbiam to, jak są przedstawiane dzieci w tych klasykach. Może czasami aż zbyt dojrzale jak na swój naprawdę młody wiek, ale mają w sobie taką iskrę, którą zawsze absolutnie podziwiam. Ta cała dobroć, która z nich się wylewa...
Cedryk niczym od tego nie odbiega. Jest mądry, grzeczny i niesamowicie zafascynowany wszystkim wokół. Rozkochuje w sobie każdego, kogo napotka na drodze. To piękny chłopiec, którego jeden uśmiech poprawia cały dzień, a jego dobre maniery zaskoczą niejednego dorosłego.
Jest dzieckiem, które naturalnie odczuwa obawy, zwłaszcza wynikające z nowej roli jaka go czeka, a która wprowadza małe zawirowania w życiach bohaterów, w obliczu nagłej ogromnej fortuny. Jednak w każdej sytuacji, jakby nie była, pozostaje mi podziwiać go w tym, jak radzi sobie pomimo skończonych dopiero co 7 lat 👑
To spokojna książka, z której płynie ogrom wartości. Mówiąca o przyjaźni, której nie chce się stracić za żadną cenę. O dobru i rodzinnej miłości. Urocza i ciepła.
Nie jest to historia, w której nagle zwiększy się tempo i pojawią się jakieś niesamowite fajerwerki. Za to was otuli, trochę rozbawi i pozwoli poczuć, jakby znów było się dzieckiem. Żałuję trochę, że nie miałam okazji poznać ,,Małego lorda" jeszcze w czasach dzieciństwa, ale nadrobiłam teraz i czuję spełnienie 💛
Pamiętacie ,,Małą księżniczkę"? Lubicie?
Tak?
W takim razie na pewno zakochacie się w ,,Małym lordzie", znów w pięknym, ilustrowanym wydaniu 💛 To książka, którą pokochałam natychmiast, całym sercem. Matko, jaki ten młodzieniec jest rewelacyjny.
Uwielbiam to, jak są przedstawiane dzieci w tych klasykach. Może czasami aż zbyt dojrzale jak na swój naprawdę młody wiek, ale...
Ta książka to pochwała dobrego i uczciwego życia. Pełna słodyczy, jak sam wizerunek małego Cedryka, ale jakże urocza w lekturze…
http://wilczelektury.blogspot.com/2022/04/may-lord.html
Ta książka to pochwała dobrego i uczciwego życia. Pełna słodyczy, jak sam wizerunek małego Cedryka, ale jakże urocza w lekturze…
http://wilczelektury.blogspot.com/2022/04/may-lord.html
Czasami mam takie idealistyczne myśli, że gdyby każdy człowiek na świecie byłby dobry, to świat byłby dobry. Takie proste, wynikowe spojrzenie. Czy na pewno byłoby tak? Sądzę, że w tym toku myślenia nie brane jest pod uwagę, że jako jednostki mamy różne pragnienia, różne aspiracje i znajdujemy się w różnych sytuacjach, więc często nawzajem przeczymy sobie, a nasze cele nie są spójne. W tym kryje się niepohamowane piękno, jednakże też wiele trudności, które niekiedy ciężko pokonać. Jednego jestem pewna – bycie dobrym może nie rozwiązałoby wszystkich problemów, ale na pewno sprawiłoby, że większość cierpienia znikłaby z tego świata, a życie byłoby po prostu lepsze. Może to naiwne, ale kto nie pragnąłby żyć w świecie pełnym szczęścia?
Cedryk jest siedmioletnim chłopcem mieszkającym w Nowym Jorku, którego wszyscy uwielbiają. Wyróżnia się niespotykaną, wręcz oszałamiającą urodą. Przy tym ma niesamowicie dobre serce, a jego elokwencja i pęd do wiedzy zaskakują niejedną osobę. Niejedną osobę też rozśmieszają, gdy mały, uroczy Cedryk wysławia się archaicznym i skomplikowanym słownictwem. Niestety przedwcześnie stracił ojca i razem z matką muszą sobie jakoś radzić. Wszystko się zmienia, gdy Cedryk dowiaduje się, że tak naprawdę wywodzi się z angielskiej arystokracji i jest jedynym żyjącym dziedzicem ziem swojego dziadka – hrabiego. Co czeka chłopca w przyszłości? Jak poradzi sobie w obliczu olbrzymiej fortuny i starego, zgorzkniałego dziadka?
Frances Burnett jest pisarką, do której czuję olbrzymi sentyment. Przede wszystkim za sprawą "Tajemniczego Ogrodu", który wiele lat temu oczarował moje czytelnicze serce. Niedługo będę ponownie zapoznawać się z tą tak dobrze wspominaną przeze mnie książką. Tymczasem niedawno miałam przyjemności wreszcie zapoznać się z innym jej dziełem, czyli "Małą Księżniczką". Powieść mnie na swój unikatowy sposób urzekła i dała wiele ciepła. Dlatego teraz przyszedł czas na "Małego Lorda". Co ta opowieść ze sobą przyniosła?
Ogólnie bardzo szanuję styl pisarski autorki, gdyż prowadzi człowieka przez odmęty wyobraźni i sprawia, że każda przedstawiona rzecz staje się realna i przy tym piękna. O dziwo pisarka potrafiła sprawić, że nawet rzeczy brudne, nienawistne i pogardzane zachwycają i niosą przyjemność. Bez wątpienia Burnett miała niezwykły talent. Poza tym posługiwała się dość opisowym językiem, co pozytywnie wpływa na odbiór treści, ale nie jest też przesadne. Nie ma tutaj też miejsca na infantylizm. Oczywiście to literatura dziecięca, więc wiele spraw jest uproszczonych, ale w żaden sposób nie odrzucają.
"Mały Lord" pod względem fabularnym jest niezmiernie prosty i dzieje się w nim mało, lecz mi to nie przeszkadzało. W tym przypadku cały czas opieram się na stwierdzeniu, że to ma być powieść dla dzieci, więc musi być na swój sposób prosta i dająca możliwości zrozumienia. Niekiedy pisarze mają tendencję do przesadzania – ich książki są zbyt rozbudowane lub wręcz przeciwnie, zbyt banalne. Ta powieść jest wprost perfekcyjnie wyważona, co jest atrakcyjne dla dzieci.
Kreacje bohaterów również wyróżniają się pewnego rodzaju prostotą. Zazwyczaj opierają się wyłącznie na kilku głównych cechach, które dominują i nie pozwalają zaistnieć innym cechom. Brzmi to jak przepis na zirytowanie mnie, jednakże i tutaj działa wcześniej wymienione założenie, że to historia dla dzieci. Sam Cedryk jest postacią niezmiernie przeidealizowaną. Piękny, inteligentny, uroczy i o dobrym sercu. Czego chcieć więcej? Muszę to przyznać – chwyta za serce i przedstawia jak najlepsze wzorce. Może trochę naiwne i niekiedy niemożliwe, ale pozostają wartościowe w kontekście dzieci. Natomiast hrabia okazał się całkowicie inny niż się spodziewałam i przy tym zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie do końca jestem w stanie określić, na czym polega ta inność. Na pewno w sposób ciekawy jest przedstawiony proces zmian, których prowokatorem jest Cedryk.
Tematycznie powieść jest o... O tym jak być dobrym człowiekiem. To właśnie dobro daje ludziom szczęście i pozwala całkowicie inaczej spojrzeć na świat. Zarazem przedstawiony jest obraz człowieka, którego nadmiar pieniędzy i zbyt wielka dumna doprowadzają do pewnego rodzaju upadku i skrajnej samotności. Cała ta wizja trąci naiwnością i nierealistycznością, ale ujmuje i daje nadzieję na lepsze jutro.
"Mały Lord" to opowieść urocza, niosąca ze sobą wiele wartościowych treści, które niekiedy zostają zapomniane we współczesnym świecie. Mimo to nawet po tylu latach od napisania zachowuje uniwersalność. Cieszę się, że wreszcie się z nią zapoznałam.
Czasami mam takie idealistyczne myśli, że gdyby każdy człowiek na świecie byłby dobry, to świat byłby dobry. Takie proste, wynikowe spojrzenie. Czy na pewno byłoby tak? Sądzę, że w tym toku myślenia nie brane jest pod uwagę, że jako jednostki mamy różne pragnienia, różne aspiracje i znajdujemy się w różnych sytuacjach, więc często nawzajem przeczymy sobie, a nasze cele nie...
Frances Hodgson Burnett to autorka mojego dzieciństwa. Do dziś pamiętam treść i przesłanie „Małej księżniczki” płynące z kart książki, którą odziedziczyłam po mamie i kilkukrotnie czytałam. Pamiętam jak bardzo zachwycało mnie zachowanie Sary i jej dobroć mimo przeciwności losu. Cedryk – główny bohater „Małego lorda” tej samej autorki ma z nią wiele wspólnego.
Cedryk ma siedem lat. Mieszka w Nowym Jorku, a co istotniejsze, w Ameryce. Z całego serca kocha swoją matkę, która samotnie go wychowuje. Jego życie jednak diametralnie się zmienia, gdy okazuje się, iż jest tytułowym małym lordem – jedynym dziedzicem swojego dziadka, który jest hrabią. Do tej pory nie miał dobrego zdania o hrabiach, jednak w celu spotkania i zamieszkania z krewnym, musi przeprowadzić się do Wielkiej Brytanii.
Historia obrazuje przemianę hrabi. Jest on oschłym, wręcz okrutnym człowiekiem i zmienia się, cóż, w dość dużym stopniu. Ogromną rolę w tym procesie odgrywa Cedryk. Jest to „słoneczko” tej książki: uroczy, grzeczny, miły, uprzejmy, pomocny, wielkoduszny, altruistyczny… Takie przymiotniki można by wymieniać znacznie dłużej. Przy tym posiada grację charakterystyczną dla niektórych dzieci, zadaje interesujące, choć często typowo dziecięce pytania, co urozmaica niespieszną akcję. Jest małym, chodzącym ideałem, co niektórych może irytować, jednak mnie bardzo odpowiadało.
Autorka ukazuje również miłość rodzinną, z różnych stron. Miłość dziecka do jedynej opiekunki – matki, którą kocha bezwarunkowo i nazywa „najdroższą”, gdyż w ten sposób zwracał się do niej jego ojciec. Miłość matki do dziecka, która pozwala na ograniczony kontakt z ukochanym dzieckiem, aby mogło ono żyć lepiej i spełnić swoją powinność w przyszłości, czyli być hrabią. Miłość dziecka do nowo poznanego dziadka, którego idealizuje za pomocą swojego dziecięcego umysłu. Miłość dziadka do wnuka, podszyta dumą, oczekiwaniami dziecka i nowo odkrytą radością z życia. Miłość ma różne oblicza.
„Mały lord” zaliczany jest do klasyki literatury dziecięcej, został wydany w 1886 roku. Wielokrotnie był tłumaczony na język polski, naliczyłam przynajmniej 6 przekładów. Czytałam powieść w tłumaczeniu Joanny Wadas (wydawnictwo MG), którą to serdecznie polecam. Przekład nie jest przesadnie archaiczny, a czyta się go bardzo przyjemnie.
Jest to króciutka książka, którą można, w odpowiednim momencie, podsunąć dziecku lub przeczytać samemu. Można nauczyć się wielu rzeczy od małego lorda, a dorosły na pewno nie będzie się przy tej powieści nudzić.
Książka została otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Frances Hodgson Burnett to autorka mojego dzieciństwa. Do dziś pamiętam treść i przesłanie „Małej księżniczki” płynące z kart książki, którą odziedziczyłam po mamie i kilkukrotnie czytałam. Pamiętam jak bardzo zachwycało mnie zachowanie Sary i jej dobroć mimo przeciwności losu. Cedryk – główny bohater „Małego lorda” tej samej autorki ma z nią wiele wspólnego.
,,Mały lord" to historia siedmioletniego Cedryka. Chłopca obdarzonego zarówno pięknem zewnętrznym, jak i wewnętrznym. Jego uroda i niesamowicie empatyczna, dobra osobowość sprawiają, że ludzie go uwielbiają. Chłopiec wiedzie skromne życie z ukochaną mamą, ale pewnego dnia w ich życiu pojawia się prawnik, niosący zaskakujące nowiny. Kiedy na jaw wychodzi, że Cedryk jest potomkiem oraz dziedzicem hrabiego Dorincourt, życie tej dwójki ulega zmianie. Wyruszają do Anglii, a chłopiec ma zamieszkać z dziadkiem, który słynie jako człowiek nielubiany, egoistyczny oraz nieczuły.
Książkę, tak samo jak poprzednie tytuły autorki czytało mi się bardzo przyjemnie. Lubię jej styl i lekkie pióro. Sama fabuła jest refleksyjna, pokazuje moc empatii, uczuć i dobroci. Tutaj znów wyczuwalne jest przesłodzenie, może nawet bardziej niż w poprzednich tytułach, jednak myślę sobie, czy nie takich książek trzeba dzisiejszym dzieciom i młodzieży? Czy nie taki świat należy im pokazywać? Czy nie mamy dziś za dużo złych i nieodpowiednich bodźców? Niestety dziś bardzo często dzieci nie potrafią odróżnić dobra od zła, wiele w nich złośliwości, a więc może podsuwajmy im takie tytuły? Może zobaczą ile radości można dać drugiemu człowiekowi, jak ważne czasem może być maleńkie słowo, czy gest.
,,Mały lord" to historia siedmioletniego Cedryka. Chłopca obdarzonego zarówno pięknem zewnętrznym, jak i wewnętrznym. Jego uroda i niesamowicie empatyczna, dobra osobowość sprawiają, że ludzie go uwielbiają. Chłopiec wiedzie skromne życie z ukochaną mamą, ale pewnego dnia w ich życiu pojawia się prawnik, niosący zaskakujące nowiny. Kiedy na jaw wychodzi, że Cedryk jest...
Siedmioletni Cedryk żyje sobie spokojnie, acz skromnie u boku ukochanej matki. Mimo że wokół nie ma zbyt wielu dzieci w jego wieku, to chłopiec zupełnie się tym nie przejmuje- do jego najlepszych przyjaciół należy m.in. sklepikarz oraz pucybut. I choć nie może im wiele dać, to samo jego towarzystwo sprawia, że ludzie wokół Cedryka mają o wiele więcej powodów do uśmiechu. Nieoczekiwanie z -wydawałoby się- tak odległej Anglii przybywa posłaniec z informacją o... ewentualnym spadku dla chłopca. To jego dziadek, wielce srogi i nielubiany przez okoliczną społeczność hrabia Dorincourt wzywa go do swojego domu, jako że Cedryk jest jego jedynym żyjącym spadkobiercom. Mężczyzna nienawidzi matki chłopca, uważając, że żeniąc się z nią, jego zmarły już syn popełnił ogromny błąd, a kobieta pragnęła tylko pieniędzy. Liczy jednak, że zdąży wychować siedmioletniego dziedzica na osobę godną tytułu.
Jakże wielkie będzie jego zdziwienie, gdy Cedryk stanie na progu jego okazałego domostwa...
Któż z nas nie lubi cofnąć się do lat dzieciństwa? Oczywiście, póki wielkie głowy tego świata nie wymyślą maszyny do podróży w czasie, możemy to uczynić między innymi za sprawą literatury dla dzieci. I taką oto pozycję właśnie dziś Wam przedstawiam.
Cedryk miał tylko siedem lat, ale już można go stawiać za wzór nawet dla dorosłych- uprzejmy i dobry chłopiec łatwo zjednywał sobie ludzi. Nic dziwnego, że każdy do niego lgnął, bowiem każdemu chciał pomóc. Miał czyste serduszko, skupione na bliźnich. Tak zresztą wychowała go ukochana matka, zwana przez niego Najdroższą. Podróż do Anglii i zmiana wszystkiego, co znał, z jednej strony go zasmuciła (w końcu pozostawiał w kraju przyjaciół), a z drugiej zaintrygowała- w końcu pozna dziadka, o którym nie miał do tej pory pojęcia! Kwestia uzyskania tytułu i licznych dóbr materialnych była dla niego sprawą drugorzędną, jeżeli nie marginalną. No dobrze, pieniądze mogłyby mu się przydać w pomocy potrzebującym. I to tyle.
Nie wymagajcie Bóg wie czego od tej książki; jak już wspomniałam, Mały lord należy do kanonu literatury dziecięcej i właśnie tak ten utwór traktuje. Oczywiście, że nieco starszy czytelnik prawdopodobnie nie odnajdzie w niej nic poza lekką dziecięcą naiwnością, ale... kto nam broni raz na jakiś czas odpuścić i zagłębić się w tak prosty na pierwszy rzut oka świat?
Odebrałam tę książkę właśnie jako taką spokojną lekturę do poduszki, gdzie nie muszę skupiać pełni uwagi na toczących się wydarzeniach. Jako odskocznię od tematów mocniejszych, od problemów dnia codziennego. Bardzo dobra lektura do zresetowania się.
Polecam właściwie każdemu- no chyba, że tego typu książki zwyczajnie Cię irytują. Wtedy odpuść, zdecydowanie!
Siedmioletni Cedryk żyje sobie spokojnie, acz skromnie u boku ukochanej matki. Mimo że wokół nie ma zbyt wielu dzieci w jego wieku, to chłopiec zupełnie się tym nie przejmuje- do jego najlepszych przyjaciół należy m.in. sklepikarz oraz pucybut. I choć nie może im wiele dać, to samo jego towarzystwo sprawia, że ludzie wokół Cedryka mają o wiele więcej powodów do uśmiechu....
Mały lord to powieść urzekająca nie tylko młodych czytelników, którzy dopiero zaznajamiają się z nieskończonym światem literatury, lecz również starszych, doświadczonych miłośników książek, którzy pragną odprężyć się w rozpromienionym krajobrazie przygód oraz rodzinnej miłości.
Frances Eliza Hodgson Burnett zapoznaje nas z przygodami wpół osieroconego Cedryka, który pałając gorącą miłością do swych rodzinnych Stanów Zjednoczonych Ameryki, pewnego dnia odkrywa, że przynależy mu znienawidzony angielski tytuł lorda, posiadacza niezliczonych majątków, wszelkich wygód i niesprawiedliwych przywilejów.
Wraz z tytułem lorda Fauntleroy’a, siedmioletni Cedryk musi sprostać wysokim oczekiwaniom społecznym, uprzedzeniom nieznanego dziadka oraz tęsknotą za mamą, a także przetrwać oceaniczną rozłąkę z przyjaciółmi i wyplątać się z intryg, które zaczynają rosnąć wokoło dziecięcej beztroski lorda.
Jestem ogromną miłośniczką twórczości Frances i cieszę się niezmiernie, że Mały lord okazał się być tak samo przepełniony ciepłem, miłością czy dobrocią jak powszechnie uwielbiane Tajemniczy ogród i Mała księżniczka. Mały lord urzekł mnie od pierwszej strony, a liczne i zapierające dech w piersi ilustracje są niezastąpionym dodatkiem, które dodają tej historii głębi. Polecam tę historię każdej istocie, która pragnie spędzić wieczór z książką rozgrzewającą serce i duszę.
Instagram: @illectum
Mały lord to powieść urzekająca nie tylko młodych czytelników, którzy dopiero zaznajamiają się z nieskończonym światem literatury, lecz również starszych, doświadczonych miłośników książek, którzy pragną odprężyć się w rozpromienionym krajobrazie przygód oraz rodzinnej miłości.
Frances Eliza Hodgson Burnett zapoznaje nas z przygodami wpół osieroconego Cedryka, który...
"Małego Lorda" chciałam przeczytać już od dawna. Jest to jedna z najbardziej znanych powieści Frances Hodgson Burnett, zaraz obok "Małej księżniczki" i "Tajemniczego ogrodu". Byłam bardzo ciekawa, czy przygody tytułowego lorda będą choć w połowie tak interesujące jak perypetie Sary i Mary.
Siedmioletni Cedryk Errol mieszka z mamą w Ameryce. Pewnego dnia okazuje się, że - ponieważ zmarli wszyscy jego wujowie, a także ojciec - to właśnie on jest dziedzicem ogromnego majątku i hrabstwa w Anglii. Wkrótce Cedryk wyrusza w podróż, aby zamieszkać z dziadkiem w jego wielkim zamku...
Kiedy czytałam tę powieść, miałam prawnicze déjà vu ;) Całe zamieszanie w tej powieści wynika bowiem z tego, że majątek dziedziczony jest przez najstarszego męskiego potomka, w tym wypadku Cedryka - lorda Fauntleroy. Być może pamiętacie, że zamieszanie związane ze spadkiem występowało także w "Dumie i uprzedzeniu" Jane Austen - tam jednak polegało ono na tym, że urodziły się same córki, więc matka pragnęła, aby jedna z nich wyszła za dziedzica - dalekiego kuzyna, aby majątek nie przepadł. Oto, w jaki sposób prawo staje się inspiracją dla powieści ;)
Powieści Frances Hodgson Burnett zawsze uczą czegoś młodego czytelnika - w tym wypadku możemy podziwiać postawę głównego bohatera, który po zdobyciu ogromnego bogactwa nie traci swojej dziecięcej niewinności i dobroci serca. Mały Cedryk zawsze myśli najpierw o potrzebach innych, dopiero na końcu o samym sobie - kocha pomagać i cieszy się widząc, jak bardzo jego pomoc uszczęśliwia pozostałych ludzi. Mały lord Fauntleroy zadowolony jest z tego, że posiada dużo pieniędzy, ponieważ im więcej ich posiada, tym większą pomoc może nieść innym. Nie psuje go także olbrzymia ilość prezentów - okazuje swojemu dziadkowi wdzięczność i troszczy się o niego; nie uważa, że mu się "po prostu należy".
Mamy też wątek, który przypomina mi bardzo "Anię z Zielonego Wzgórza" - chociaż tutaj wspomnieć należy, że to "Mały Lord" powstał wcześniej. Mianowicie, zaobserwować możemy przemianę osoby dorosłej - u Montgomery jest to szorstka w obyciu Maryla, u Burnett hrabia Dorincourt, czyli dziadek Cedryka. Jest on także szorstki, ale przy tym również bezwzględny i nieczuły na potrzeby innych osób. Hrabia myśli tylko o sobie, nikogo nie kocha ani nigdy nie kochał. Obecność Cedryka powoli odmienia serce mężczyzny.
Powieść posiada więc, jak widzicie, wiele zalet. Przekazuje ponadczasowe wartości i pewnie właśnie dlatego stała się tak słynna. Muszę jednak się Wam przyznać, że mimo wszystko trafiła do mnie jakoś mniej niż "Mała księżniczka" i "Tajemniczy ogród". Z Sarą Crewe można było się bardzo zżyć, bo los doświadczył ją bardzo ciężko - opowieść o niej to prawdziwe arcydzieło. Przygody Mary Lennox lubię trochę mniej, ale tutaj zaletą była niedoskonała bohaterka, z którą dzieci mogą się utożsamić. Tymczasem Cedryk Errol jest dzieckiem idealnym - zbyt idealnym. To chłopiec bez żadnych wad, przez co momentami miałam wrażenie, że czytam o lukrowanym ciastku, a nie o siedmiolatku. W ogóle w tej powieści przeszkadzało mi trochę, że to właśnie najpiękniejsze osoby ukazywane były jako te o najlepszym charakterze - więc Cedryk, jego matka, a także piękna lady z balu.
I to właśnie trochę popsuło mi radość z lektury - wszystko było tu zbyt przelukrowane ;) I, tak jak wspomniałam, jedynie przy "Małym Lordzie" odniosłam takie wrażenie. A Wy znacie tę opowieść?
"Małego Lorda" chciałam przeczytać już od dawna. Jest to jedna z najbardziej znanych powieści Frances Hodgson Burnett, zaraz obok "Małej księżniczki" i "Tajemniczego ogrodu". Byłam bardzo ciekawa, czy przygody tytułowego lorda będą choć w połowie tak interesujące jak perypetie Sary i Mary.
Siedmioletni Cedryk Errol mieszka z mamą w Ameryce. Pewnego dnia okazuje się, że -...
Kiedy Cedryk traci ojca, w życiu chłopca oraz jego matki goszczą smutek i przygnębienie. Kilkulatek stara się pocieszać "Najdroższą" i pomagać jej, jak tylko może. Ich życie zmienia się o 180 stopni, gdy okazuje się, że Cedryk jest wnukiem angielskiego arystokraty...
"Mały lord" jest powieścią, którą zalicza się do kanonu klasyki literatury dziecięcej oraz dla młodszej młodzieży, a której to autorką jest bardzo ceniona przeze mnie Frances Hodgson Burnett. Dwie inne pozycje spod jej pióra niezwykle dobrze wpasowały się w mój wybredny gust, natomiast "Mały lord" pozostawał zagadką, gdyż nigdy nie słyszałem ani słowa o jego fabule! Jednak nadszedł czas, w którym w końcu udało mi się sięgnąć po tę powieść i nie żałuję!
Frances Hodgson Burnett po raz kolejny stworzyła opowieść ponadczasową, wielowymiarową, taką, którą można odczytywać na wielu płaszczyznach. "Mały lord" traktuje o miłości rodzicielskiej, niewidzialnej, lecz bardzo mocnej nici łączącej matkę i syna, a także o przyjaźni, potrzebie pomagania oraz poszukiwaniu swojej drogi życiowej, szczęścia i wsparcia w najbliższych.
Autorka, jak ma w zwyczaju, otwiera przed czytelnikiem świat obserwowany z punktu widzenia kilkuletniego, powoli dojrzewającego dziecka, uosabiającego sobą wszelkie pozytywne, charyzmatyczne i etyczne cechy charakteru; jego postać zbliżona jest niemal do ideału. Sylwetka Cedryka może stanowić wzór do naśladowania, a jego mentalność swego rodzaju skarbnicę, kopalnię życzliwości, wspaniałomyślności i chęci niesienia pomocy. Z "Małego lorda" młodszy odbiorca pełnymi garściami może czerpać wzorce do wcielania w życie, zasady moralnego postępowania wobec innych, jak i również ogrom empatii dla środowiska, w którym funkcjonuje na co dzień.
Książka ta świetnie ukazuje wpływ otoczenia, przyjaciół, rodziny, opinii publicznej na kształtowanie się rysu psychologicznego człowieka, co prezentuje postać Hrabiego Fauntleroy. Wspomniany bohater jest także dynamiczny, a więc podczas trwania fabuły zachodzi w nim pewna zmiana. Dobra czy zła - przekonajcie się sami.
Podziwiam "Małego lorda" za to, że niesie za sobą przeolbrzymi bagaż wartości, myśli, małych filozofii, nad którymi warto się pochylić, rozważyć to, co Burnett przemyca w historii Cedryka. Niesamowicie ważne jest przesłanie powieści, które wskazuje czytelnikom, że w sercu każdego człowieka tkwi, chociaż namiastka dobra i miłości, tylko trzeba ją odkryć, by potem móc to pielęgnować i rozwijać przez lata.
Przyznam, że bardzo odpowiada mi pióro Burnett i sposób, w jaki konstruuje ona opowieści. Jej styl jest wielce subtelny, delikatny i prosty, dzięki czemu lektura jest samą przyjemnością, czytanie przychodzi jak z płatka. Konstrukcja "Małego lorda" również zasługuje na naszą uwagę, ponieważ akcja jest wartka, dosyć szybka, przez co nie mamy szans, aby się znudzić lekturą, a tym samym autorka zawiera wszystko to, co jest ważne w kontekście emocjonalnym.
Reasumując, ta opowieść otula, rozgrzewa niczym kubek gorącej herbaty i sprawia, że mamy ochotę na więcej. Jakby tego było mało, zachwyca wydaniem i wyjątkowymi ilustracjami. Polecam!
⭐7/10
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu MG.
"Mały lord" Frances Hodgson Burnett
Kiedy Cedryk traci ojca, w życiu chłopca oraz jego matki goszczą smutek i przygnębienie. Kilkulatek stara się pocieszać "Najdroższą" i pomagać jej, jak tylko może. Ich życie zmienia się o 180 stopni, gdy okazuje się, że Cedryk jest wnukiem angielskiego arystokraty...
"Mały lord" jest powieścią, którą zalicza się do kanonu klasyki...
Obowiązkowy punkt dla młodych czytelników. Piękna, wartościowa książka ✨
Obowiązkowy punkt dla młodych czytelników. Piękna, wartościowa książka ✨
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie tej książki był bardzo udany!
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie tej książki był bardzo udany!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresująca i wzruszająca.
Interesująca i wzruszająca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" Kto czyta książki, żyje podwójnie "
Umberto Eco
Myślę o tej książce z wielkim sentymentem.
Jest jedną z moich ulubionych z okresy późnego dzieciństwa,
czytana mi przy jedzeniu ( byłem niejadkiem, albo czytanie, albo strajk ) przez babcię, albo mamę.
Po raz pierwszy wydana w Anglii w 1886 r. w `Polsce w 1889 r.
i do tej pory miała wiele wznowień, ostatnie w 2006r.
Książka była momentem przełomowym w karierze autorki.
Książkowe ilustracje R. Bircha stały się wzorem ubrania dla małych chłopców pochodzących z amerykańskiej klasy średniej.
Na podstawie książki S. Markwick napisał muzykę i libretto do musicalu " Mały Lord ", jego premiera odbyła się 12.03.2011 r na deskach Opery Krakowskiej.
Książka doczekała się w 1980 r. wspaniałej, wzruszającej ekranizacji z niezapomnianą rolą A. Guinnessa, jako Lorda dziadka.
Mam satelitarną TV, Niemcy mają taki zwyczaj, że na Święta Wielkanocne, co roku pokazują ten film.
Okładka książki to filmowy " Mały Lord "
Jestem bardzo nieszczęśliwy, jeśli nie uda mi się go ( po raz, nie wiem który ) oglądnąć.
Tak nawiasem, to w Sylwestra, co roku niemiecka TV uszczęśliwia niemiaszków " Kevin sam w domu "
I dobrze im tak !!!
Książkę i film POLECAM !!!
Obiecuję niezapomniane wrażenia !!!
" Kto czyta książki, żyje podwójnie "
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUmberto Eco
Myślę o tej książce z wielkim sentymentem.
Jest jedną z moich ulubionych z okresy późnego dzieciństwa,
czytana mi przy jedzeniu ( byłem niejadkiem, albo czytanie, albo strajk ) przez babcię, albo mamę.
Po raz pierwszy wydana w Anglii w 1886 r. w `Polsce w 1889 r.
i do tej pory miała wiele wznowień, ostatnie w...
mdława opowieść o idealnym chłopcu, którego życie staje się niemal bajką
mdława opowieść o idealnym chłopcu, którego życie staje się niemal bajką
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd tej autorki wole Tajemniczy ogród, ale ta książka też dobra
Od tej autorki wole Tajemniczy ogród, ale ta książka też dobra
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa (i momentami wzruszająca) opowieść o uroczym, obdarzonym wdziękiem chłopczyku, który zawsze w pierwszej kolejności myślał o dobru innych ludzi.
Który dzięki swej łagodności i dobroci zdobywał nowych przyjaciół i odmienił swego dziadka (mającego niegdyś serce z kamienia).
W dzieciństwie książka bardzo mi się spodobała. Dlatego teraz, w dorosłym życiu, powróciłam do niej z ogromnym sentymentem. 💖
Bardzo ciekawa (i momentami wzruszająca) opowieść o uroczym, obdarzonym wdziękiem chłopczyku, który zawsze w pierwszej kolejności myślał o dobru innych ludzi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKtóry dzięki swej łagodności i dobroci zdobywał nowych przyjaciół i odmienił swego dziadka (mającego niegdyś serce z kamienia).
W dzieciństwie książka bardzo mi się spodobała. Dlatego teraz, w dorosłym życiu,...
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co sprawdza się od lat? Takie myśli naszły mnie ostatnio i nie ukrywam, że za sprawą lektury „Małego Lorda” (tytuł oryginału „Mały Lord Fauntleroy”- i dziwię się, że polski tytuł tak skrócono, co odbieram za wielkie i nikczemne uchybienie). Takie zagłębianie w psychikę sprawia, że podświadomie zadajesz sobie pytania generowane przez lekturę, a jednocześnie wiesz, że tylko dobra książka może coś takiego sprawić. W „Małym Lordzie”masz to zagwarantowane.
Powieść angielskiej pisarki Frances Hodgson Burnett ukazała się w 1886 roku, ponad 150 lat temu, a co najważniejsze, zachwyca do dziś. Mnie szczególnie i nie umiem tego jakoś racjonalnie wyrazić, bo nic szczególnego w akcji się w niej nie dzieje, nie ma nagłych zrywów adrenaliny, ani zbyt skomplikowanych osobowościowo bohaterów. Jest za to prosta historia siedmiolatka, Cedryka Errola i jego matki, a także – czego dowiadujemy się później, posiadłości i fortuny hrabiego Dorincourt. Bo, jak się okazuje, piękny i urodziwy blodynek, który zachwyca ludzi swoim wyglądem, sercem i dobrocią, i który wraz z matką-wdową mieszka w biedzie, z dnia na dzień staje się hrabią o sporym majątku. I ma dziadka, który z tego oto tytułu zaprasza go do siebie. Matkę też, lecz jej nie zaprosi w mury swego domostwa, czego ta dowie się na miejscu. Nie będę analizować fabuły, ani zdradzać tym samym więcej szczegółów – tak pokrótce wygląda treść „Małego Lorda”, która może i wydaje się banalna, lecz banalną – zapewniam – nie jest.
Ta powieść, okraszona pięknymi rysunkami Reginalda B.Bircha, jest niezgłębioną studnią wielu wątków i przemyśleń, które te za sobą pociągają. Oto poznajemy małego, dobrego i ślicznego chłopca, aniołka wręcz, który bardzo szybko zjednuje sobie ludzi, który nie ma wobec nich uprzedzeń, każdemu poświęca czas, z każdym porozmawia i o każdego jest ciekaw. Oto jego życie właśnie ulega kompletnej zmianie, jeśli chodzi o otoczenie i z dnia na dzień trafia między hrabiów, docentów i szlachciców. Przekracza „wysokie progi” wyłożone statusem posiadanych majątków i tytułów, wchodzi w całkiem nieznany sobie świat – ale, co zaskakujące, wszystko go cieszy i raduje. Wszystkich odbiera, jako dobrych i szlachetnych. Jego dziadek, hrabia Dorincourt znany z grubiaństwa, złośliwości i złego humoru, schorowany człowiek, który w samotności coraz bardziej pogłębiał się w swych dolegliwościach. Niemiły dla służby, czy dla zwyczajowego „plebsu”. Nikt, absolutnie nikt, nie ma o nim dobrego zdania, ba – wszyscy go nienawidzą, o czym nie mówią głośno. A tu? A tu zjawia się Cedryk, nieskalane uprzedzeniami, ani złem dziecko, które w dziadku dostrzega tylko dobro i pokorę. I z czasem ów starszy pan zaczyna je odczuwać, coś się w nim budzi. Obecność wnuka zmienia go. Staje się coś nieprawdopodobnego, co, jak wielu powie, zdarza się tylko w przesłodzonych powieściach. A ta? Z 1886 roku? To przecież nic innego, jak czytadło na podobieństwo tych sióstr Bronte – nic, tylko wzruszenia, łzy i miłość tak nieszczęśliwa, że aż trywialna. Dlatego staję w opozycji, bo mnie ta książka zaczarowała. Banalna treść porusza głębokie struny delikatnej duszy, zmusza do zadumy i kontemplacji. Stawiasz sobie pytanie – dlaczego ja nie jestem takim dobrym Cedrykiem? Dlaczego szybciej oceniam, niż powinienem? Dlaczego skreślam kogoś i nie daję ani mu, ani sobie szansy? Czy życie na tym właśnie polega, czy to tylko moje głupie zasady gry zwanej „życie”?
Małe dziecko zmienia ludzi. Jest dobrem pomiędzy złem, białym pośród czerni i uśmiechem, pośród łez i gniewu. Małe dziecko naprawia, naprawia codzienność. Ot tak, nieświadomie. I to jest niebywale cenne. Używając biblijnych słów „zatwardziali kruszeją”. To aktualna do dziś klasyka literatury, która teraz dostąpiła zaszczytu reedycji. Nowe okładki – piękne, oryginalne ilustracje – zachwycające i treść, tak cenna i wartościowa i tak aktualna.
„Mały Lord” to konglomerat katechizmu, poradnika i dobrej lektury. Ciężko jest przerwać czytanie, bo jesteś w jakiś magiczny sposób ciekawy dalszych losów bohaterów. Czujesz wypieki na policzkach, w brzuchu burczy, lecz ty zapominasz o całym bożym świecie, bo teraz twoim światem jest posiadłość w Anglii. Jesteś gościem na przyjęciu iście królewskim i zamroczony wpatrujesz się w blond główkę dziecka, które olśniewa. Ciebie też.
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCedryk jest tak idealny, że aż niemożliwe, aby był prawdziwy. Jednak w tym wszystkim podobają mi się jego przygody zarówno w USA jak i w Anglii. Czytało się to po prostu świetnie i polecam każdemu, bo w tym naszym zwariowanym świecie warto przeczytać coś co daje nadzieję. Zło jest złem, dobro dobrem.
Cedryk jest tak idealny, że aż niemożliwe, aby był prawdziwy. Jednak w tym wszystkim podobają mi się jego przygody zarówno w USA jak i w Anglii. Czytało się to po prostu świetnie i polecam każdemu, bo w tym naszym zwariowanym świecie warto przeczytać coś co daje nadzieję. Zło jest złem, dobro dobrem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna książka - powrót do krainy dzieciństwa.
Książka ciepła, idylliczna, z wartościami, o małym chłopcu - Cedryku i o tym, jak jego życie odmienia się o 180 stopni. Cedryk niespodziewanie zostaje dziedzicem wielkiego majątku dziadka i przeprowadza się z Ameryki do zamku w Anglii. Dziadek jest nielubiany przez innych i nieprzychylny Cedrykowi, ale mimo to mały lord swoim niezwykłym usposobieniem wprowadza w życie dziadka wielkie zmiany:)
Kolejna książka - powrót do krainy dzieciństwa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ciepła, idylliczna, z wartościami, o małym chłopcu - Cedryku i o tym, jak jego życie odmienia się o 180 stopni. Cedryk niespodziewanie zostaje dziedzicem wielkiego majątku dziadka i przeprowadza się z Ameryki do zamku w Anglii. Dziadek jest nielubiany przez innych i nieprzychylny Cedrykowi, ale mimo to mały lord...
Trafiłam na książkę w bibliotece w czerwonej serii z lat '90 "Klasyka literatury dziecięcej". Małe literki, gęsto zadrukowane strony, żadnych obrazków, ale mój sześciolatek wciągnął się od początku, mimo że piękny, klasyczny przekład Salomei Kowalewskiej jest jednak dość trudny. Również dla starszych ciekawych świata chłopców i dziewczynek może być ciekawe zderzenie dwóch światów - nowojorskiej ulicy i angielskiego arystokratycznego dworu - i skrajnie różnych charakterów.
Cedryk jest chłopcem może aż zbyt idealnym, nie dość że pięknym i odważnym to i dobrym w każdym calu. Ale o ile ja czuję tu trochę dydaktycznego smrodku, to mojemu synowi to zupełnie nie przeszkadza, a to chyba ważniejsze kryterium, bo nie czytam tej książki dla siebie. Myślę, że dzisiejszym dzieciom może przydać się taki idealny obraz chłopca, który zawsze najpierw myśli o innych a dopiero później o sobie.
Trafiłam na książkę w bibliotece w czerwonej serii z lat '90 "Klasyka literatury dziecięcej". Małe literki, gęsto zadrukowane strony, żadnych obrazków, ale mój sześciolatek wciągnął się od początku, mimo że piękny, klasyczny przekład Salomei Kowalewskiej jest jednak dość trudny. Również dla starszych ciekawych świata chłopców i dziewczynek może być ciekawe zderzenie dwóch...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to💥💥💥💥💥💥💥💥
💥💥💥💥💥💥💥💥
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą takie książki, na które nie zwróciłabym uwagi, gdyby dane wydawnictwo nie postanowiło tej książki wydać albo wznowić. Tak też było z książką „Mały lord”. Wydawnictwo MG od jakiegoś czasu wypuszcza na rynek ilustrowane wydania starszych książek. Bardzo polubiłam po nie sięgać, gdyż cieszą moje oko podczas czytania, jak i podczas stania na półce. Autorkę książki „Mały lord” kojarzę dzięki innym jej dziełom, a o „Małym lordzie” nawet wcześniej nie słyszałam. Nie byłam więc jej ciekawa. Po prostu sięgnęłam po nią, gdyż miała ładną okładkę. Jak dobrze, że to zrobiłam.
Gdy zaczynałam czytać książkę „Mały lord”, to nie wiedziałam o czym będzie ta historia. Nie spodziewałam się po niej niczego. Już po kilku pierwszych stronach poczułam się zaskoczona. Historia była ciekawa i taka urocza. Opowiadała o małym chłopczyku, który oczarował niejedno serce. Zaczarował także moje jako czytelnika. Bardzo polubiłam Cedryka i wciągnęłam się w historię jego życia. Myślę, że to właśnie taki rezolutny bohater sprawił, że tę książkę czytało mi się niesamowicie przyjemnie.
„Mały lord” to bardzo przyjemna historia. Życie Cedryka zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, lecz ten chłopczyk nie zmienia się w ogóle. Nadal z niego płynie dobroć i wiara w dobroć innych. To sprawia, że podczas czytania pojawia się takie przyjemne ciepło w sercu. Myślę, że historia jest warta przeczytania przez młodszych i starszych czytelników. A do tego wszystkiego jeszcze piękne ilustracje, jakie można znaleźć w tym wydaniu. Polecam!
Są takie książki, na które nie zwróciłabym uwagi, gdyby dane wydawnictwo nie postanowiło tej książki wydać albo wznowić. Tak też było z książką „Mały lord”. Wydawnictwo MG od jakiegoś czasu wypuszcza na rynek ilustrowane wydania starszych książek. Bardzo polubiłam po nie sięgać, gdyż cieszą moje oko podczas czytania, jak i podczas stania na półce. Autorkę książki „Mały...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa i zaskakująca książka, ale wydaje mi się że trochę dziecinna.
Ciekawa i zaskakująca książka, ale wydaje mi się że trochę dziecinna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemna, idylliczna powieść. Miałem okazje zapoznać się z nią w trakcie urlopu i to było idealne połączenie. Czasami warto sięgnąć po taką lekturę żeby przypomnieć sobie tego rodzaju powieści czytane w dzieciństwie.
Bardzo przyjemna, idylliczna powieść. Miałem okazje zapoznać się z nią w trakcie urlopu i to było idealne połączenie. Czasami warto sięgnąć po taką lekturę żeby przypomnieć sobie tego rodzaju powieści czytane w dzieciństwie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor: Frances Hodgson Burnett
Tytuł: Mały lord
Wydawnictwo: Mg
Książki autorki bardzo mi się podobały, dlatego nie wahałam się przed podejściem do niej.
Od razu zauważyłam, że jest ona napisana w trochę inny sposób. Nie do końca mi to odpowiadało. Z wielką ciekawością zagłębiałam się w nią.
Historia sama w sobie jest ciekawa, jednak czegoś mi w niej zabrakło. Poczułam, że niestety nie jest ona dla mnie. Dokończyłam ją, jednak nie będę jej długo pamiętać.
Ubolewam nad tym, ponieważ poprzednie książki, wręcz bardzo lubię. Niestety tak to już jest. Mimo wszystko, jeżeli jesteście zainteresowani, to sięgajcie po nią.
Ocena 6/10
Autor: Frances Hodgson Burnett
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł: Mały lord
Wydawnictwo: Mg
Książki autorki bardzo mi się podobały, dlatego nie wahałam się przed podejściem do niej.
Od razu zauważyłam, że jest ona napisana w trochę inny sposób. Nie do końca mi to odpowiadało. Z wielką ciekawością zagłębiałam się w nią.
Historia sama w sobie jest ciekawa, jednak czegoś mi w niej zabrakło. Poczułam,...
Bohaterem książki jest Cedryk- kochany chłopczyk, którego nie sposób nie polubić. Jego życie zmienia wieść o przynależności do angielskiego rodu. Głównym mottem tej powieści jest siła przyjaźni ponad wszystko oraz fakt, że dobro można znaleźć w każdym człowieku.
Bohaterem książki jest Cedryk- kochany chłopczyk, którego nie sposób nie polubić. Jego życie zmienia wieść o przynależności do angielskiego rodu. Głównym mottem tej powieści jest siła przyjaźni ponad wszystko oraz fakt, że dobro można znaleźć w każdym człowieku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCedryk mimo, że ma dopiero siedem lat, jest chłopcem podbijającym serca wszystkich poznawanych ludzi. Bije od niego takie czyste, nieskalane, prawdziwe dobro do drugiego człowieka.
Pewnego dnia otrzymuje wiadomość od prawnika, że jest on jednym spadkobiercą majątku w innym kraju. Tak rozpoczyna się podróż Cedryka z Ameryki do Anglii.
Na miejscu poznaje zamkniętego w swoim świecie dziadka, który nie utrzymuje z nikim bliższych relacji.
Czy chłopiec przez swoje dobro jest w stanie wpłynąć na dziadka? Jak będzie wyglądała ich relacja, ciepła pełna miłości czy szorstka i zimna? Kto kogo odmieni?
Choć książkę klasyfikuje się do literatury dziecięcej, z pewnością każdy śmiało może po nią sięgnąć. Zarówno starszy, a tym dojrzalszy, jak też całkiem młody czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Posiada wymiar uniwersalny i ponadczasowy. Zmusza do przemyśleń i refleksji dotyczących wzajemnych relacji i oddziaływań. Po prostu uczy, podaje rady, trochę moralizuje..., ale nie w spodob nachalny! Czytelnik zostaje stopniowo przeprowadzony przez różne sytuacje i zawiłości życia i interakcji międzyludzkich. "Mały lord" zapada w pamięć każdemu, kto ją przeczyta. Dodatkowo całą czytelniczą ucztę wzbogacają piękne ilustracje.
A wydanie... Cóż nic dodać, nic ująć.
Zdobi biblioteczkę.
Cedryk mimo, że ma dopiero siedem lat, jest chłopcem podbijającym serca wszystkich poznawanych ludzi. Bije od niego takie czyste, nieskalane, prawdziwe dobro do drugiego człowieka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPewnego dnia otrzymuje wiadomość od prawnika, że jest on jednym spadkobiercą majątku w innym kraju. Tak rozpoczyna się podróż Cedryka z Ameryki do Anglii.
Na miejscu poznaje zamkniętego w swoim...
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co sprawdza się od lat? Takie myśli naszły mnie ostatnio i nie ukrywam, że za sprawą lektury „Małego Lorda” (tytuł oryginału „Mały Lord Fauntleroy”- i dziwię się, że polski tytuł tak skrócono, co odbieram za wielkie i nikczemne uchybienie). Takie zagłębianie w psychikę sprawia, że podświadomie zadajesz sobie pytania generowane przez lekturę, a jednocześnie wiesz, że tylko dobra książka może coś takiego sprawić. W „Małym Lordzie”masz to zagwarantowane.
Powieść angielskiej pisarki Frances Hodgson Burnett ukazała się w 1886 roku, ponad 150 lat temu, a co najważniejsze, zachwyca do dziś. Mnie szczególnie i nie umiem tego jakoś racjonalnie wyrazić, bo nic szczególnego w akcji się w niej nie dzieje, nie ma nagłych zrywów adrenaliny, ani zbyt skomplikowanych osobowościowo bohaterów. Jest za to prosta historia siedmiolatka, Cedryka Errola i jego matki, a także – czego dowiadujemy się później, posiadłości i fortuny hrabiego Dorincourt. Bo, jak się okazuje, piękny i urodziwy blodynek, który zachwyca ludzi swoim wyglądem, sercem i dobrocią, i który wraz z matką-wdową mieszka w biedzie, z dnia na dzień staje się hrabią o sporym majątku. I ma dziadka, który z tego oto tytułu zaprasza go do siebie. Matkę też, lecz jej nie zaprosi w mury swego domostwa, czego ta dowie się na miejscu. Nie będę analizować fabuły, ani zdradzać tym samym więcej szczegółów – tak pokrótce wygląda treść „Małego Lorda”, która może i wydaje się banalna, lecz banalną – zapewniam – nie jest.
Ta powieść, okraszona pięknymi rysunkami Reginalda B.Bircha, jest niezgłębioną studnią wielu wątków i przemyśleń, które te za sobą pociągają. Oto poznajemy małego, dobrego i ślicznego chłopca, aniołka wręcz, który bardzo szybko zjednuje sobie ludzi, który nie ma wobec nich uprzedzeń, każdemu poświęca czas, z każdym porozmawia i o każdego jest ciekaw. Oto jego życie właśnie ulega kompletnej zmianie, jeśli chodzi o otoczenie i z dnia na dzień trafia między hrabiów, docentów i szlachciców. Przekracza „wysokie progi” wyłożone statusem posiadanych majątków i tytułów, wchodzi w całkiem nieznany sobie świat – ale, co zaskakujące, wszystko go cieszy i raduje. Wszystkich odbiera, jako dobrych i szlachetnych. Jego dziadek, hrabia Dorincourt znany z grubiaństwa, złośliwości i złego humoru, schorowany człowiek, który w samotności coraz bardziej pogłębiał się w swych dolegliwościach. Niemiły dla służby, czy dla zwyczajowego „plebsu”. Nikt, absolutnie nikt, nie ma o nim dobrego zdania, ba – wszyscy go nienawidzą, o czym nie mówią głośno. A tu? A tu zjawia się Cedryk, nieskalane uprzedzeniami, ani złem dziecko, które w dziadku dostrzega tylko dobro i pokorę. I z czasem ów starszy pan zaczyna je odczuwać, coś się w nim budzi. Obecność wnuka zmienia go. Staje się coś nieprawdopodobnego, co, jak wielu powie, zdarza się tylko w przesłodzonych powieściach. A ta? Z 1886 roku? To przecież nic innego, jak czytadło na podobieństwo tych sióstr Bronte – nic, tylko wzruszenia, łzy i miłość tak nieszczęśliwa, że aż trywialna. Dlatego staję w opozycji, bo mnie ta książka zaczarowała. Banalna treść porusza głębokie struny delikatnej duszy, zmusza do zadumy i kontemplacji. Stawiasz sobie pytanie – dlaczego ja nie jestem takim dobrym Cedrykiem? Dlaczego szybciej oceniam, niż powinienem? Dlaczego skreślam kogoś i nie daję ani mu, ani sobie szansy? Czy życie na tym właśnie polega, czy to tylko moje głupie zasady gry zwanej „życie”?
Małe dziecko zmienia ludzi. Jest dobrem pomiędzy złem, białym pośród czerni i uśmiechem, pośród łez i gniewu. Małe dziecko naprawia, naprawia codzienność. Ot tak, nieświadomie. I to jest niebywale cenne. Używając biblijnych słów „zatwardziali kruszeją”. To aktualna do dziś klasyka literatury, która teraz dostąpiła zaszczytu reedycji. Nowe okładki – piękne, oryginalne ilustracje – zachwycające i treść, tak cenna i wartościowa i tak aktualna.
„Mały Lord” to konglomerat katechizmu, poradnika i dobrej lektury. Ciężko jest przerwać czytanie, bo jesteś w jakiś magiczny sposób ciekawy dalszych losów bohaterów. Czujesz wypieki na policzkach, w brzuchu burczy, lecz ty zapominasz o całym bożym świecie, bo teraz twoim światem jest posiadłość w Anglii. Jesteś gościem na przyjęciu iście królewskim i zamroczony wpatrujesz się w blond główkę dziecka, które olśniewa. Ciebie też.
O czym marzymy? Czy jesteśmy osobami, którymi chcemy być, czy jesteśmy aktorami na scenie zwanej „życiem”? A może chcemy coś przeżyć, lecz nie wypada, nie przystoi? A w ogóle, to po co się zmieniać, skoro tak jest wygodnie? Wszyscy znają nas właśnie, jako takich. Nam samym, gdy się nad tym zbytnio nie zastanawiamy, jest w sumie nawet nieźle... Po co zmieniać coś, co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętacie ,,Małą księżniczkę"? Lubicie?
Tak?
W takim razie na pewno zakochacie się w ,,Małym lordzie", znów w pięknym, ilustrowanym wydaniu 💛 To książka, którą pokochałam natychmiast, całym sercem. Matko, jaki ten młodzieniec jest rewelacyjny.
Uwielbiam to, jak są przedstawiane dzieci w tych klasykach. Może czasami aż zbyt dojrzale jak na swój naprawdę młody wiek, ale mają w sobie taką iskrę, którą zawsze absolutnie podziwiam. Ta cała dobroć, która z nich się wylewa...
Cedryk niczym od tego nie odbiega. Jest mądry, grzeczny i niesamowicie zafascynowany wszystkim wokół. Rozkochuje w sobie każdego, kogo napotka na drodze. To piękny chłopiec, którego jeden uśmiech poprawia cały dzień, a jego dobre maniery zaskoczą niejednego dorosłego.
Jest dzieckiem, które naturalnie odczuwa obawy, zwłaszcza wynikające z nowej roli jaka go czeka, a która wprowadza małe zawirowania w życiach bohaterów, w obliczu nagłej ogromnej fortuny. Jednak w każdej sytuacji, jakby nie była, pozostaje mi podziwiać go w tym, jak radzi sobie pomimo skończonych dopiero co 7 lat 👑
To spokojna książka, z której płynie ogrom wartości. Mówiąca o przyjaźni, której nie chce się stracić za żadną cenę. O dobru i rodzinnej miłości. Urocza i ciepła.
Nie jest to historia, w której nagle zwiększy się tempo i pojawią się jakieś niesamowite fajerwerki. Za to was otuli, trochę rozbawi i pozwoli poczuć, jakby znów było się dzieckiem. Żałuję trochę, że nie miałam okazji poznać ,,Małego lorda" jeszcze w czasach dzieciństwa, ale nadrobiłam teraz i czuję spełnienie 💛
Pamiętacie ,,Małą księżniczkę"? Lubicie?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak?
W takim razie na pewno zakochacie się w ,,Małym lordzie", znów w pięknym, ilustrowanym wydaniu 💛 To książka, którą pokochałam natychmiast, całym sercem. Matko, jaki ten młodzieniec jest rewelacyjny.
Uwielbiam to, jak są przedstawiane dzieci w tych klasykach. Może czasami aż zbyt dojrzale jak na swój naprawdę młody wiek, ale...
Ta książka to pochwała dobrego i uczciwego życia. Pełna słodyczy, jak sam wizerunek małego Cedryka, ale jakże urocza w lekturze…
http://wilczelektury.blogspot.com/2022/04/may-lord.html
Ta książka to pochwała dobrego i uczciwego życia. Pełna słodyczy, jak sam wizerunek małego Cedryka, ale jakże urocza w lekturze…
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://wilczelektury.blogspot.com/2022/04/may-lord.html
Czasami mam takie idealistyczne myśli, że gdyby każdy człowiek na świecie byłby dobry, to świat byłby dobry. Takie proste, wynikowe spojrzenie. Czy na pewno byłoby tak? Sądzę, że w tym toku myślenia nie brane jest pod uwagę, że jako jednostki mamy różne pragnienia, różne aspiracje i znajdujemy się w różnych sytuacjach, więc często nawzajem przeczymy sobie, a nasze cele nie są spójne. W tym kryje się niepohamowane piękno, jednakże też wiele trudności, które niekiedy ciężko pokonać. Jednego jestem pewna – bycie dobrym może nie rozwiązałoby wszystkich problemów, ale na pewno sprawiłoby, że większość cierpienia znikłaby z tego świata, a życie byłoby po prostu lepsze. Może to naiwne, ale kto nie pragnąłby żyć w świecie pełnym szczęścia?
Cedryk jest siedmioletnim chłopcem mieszkającym w Nowym Jorku, którego wszyscy uwielbiają. Wyróżnia się niespotykaną, wręcz oszałamiającą urodą. Przy tym ma niesamowicie dobre serce, a jego elokwencja i pęd do wiedzy zaskakują niejedną osobę. Niejedną osobę też rozśmieszają, gdy mały, uroczy Cedryk wysławia się archaicznym i skomplikowanym słownictwem. Niestety przedwcześnie stracił ojca i razem z matką muszą sobie jakoś radzić. Wszystko się zmienia, gdy Cedryk dowiaduje się, że tak naprawdę wywodzi się z angielskiej arystokracji i jest jedynym żyjącym dziedzicem ziem swojego dziadka – hrabiego. Co czeka chłopca w przyszłości? Jak poradzi sobie w obliczu olbrzymiej fortuny i starego, zgorzkniałego dziadka?
Frances Burnett jest pisarką, do której czuję olbrzymi sentyment. Przede wszystkim za sprawą "Tajemniczego Ogrodu", który wiele lat temu oczarował moje czytelnicze serce. Niedługo będę ponownie zapoznawać się z tą tak dobrze wspominaną przeze mnie książką. Tymczasem niedawno miałam przyjemności wreszcie zapoznać się z innym jej dziełem, czyli "Małą Księżniczką". Powieść mnie na swój unikatowy sposób urzekła i dała wiele ciepła. Dlatego teraz przyszedł czas na "Małego Lorda". Co ta opowieść ze sobą przyniosła?
Ogólnie bardzo szanuję styl pisarski autorki, gdyż prowadzi człowieka przez odmęty wyobraźni i sprawia, że każda przedstawiona rzecz staje się realna i przy tym piękna. O dziwo pisarka potrafiła sprawić, że nawet rzeczy brudne, nienawistne i pogardzane zachwycają i niosą przyjemność. Bez wątpienia Burnett miała niezwykły talent. Poza tym posługiwała się dość opisowym językiem, co pozytywnie wpływa na odbiór treści, ale nie jest też przesadne. Nie ma tutaj też miejsca na infantylizm. Oczywiście to literatura dziecięca, więc wiele spraw jest uproszczonych, ale w żaden sposób nie odrzucają.
"Mały Lord" pod względem fabularnym jest niezmiernie prosty i dzieje się w nim mało, lecz mi to nie przeszkadzało. W tym przypadku cały czas opieram się na stwierdzeniu, że to ma być powieść dla dzieci, więc musi być na swój sposób prosta i dająca możliwości zrozumienia. Niekiedy pisarze mają tendencję do przesadzania – ich książki są zbyt rozbudowane lub wręcz przeciwnie, zbyt banalne. Ta powieść jest wprost perfekcyjnie wyważona, co jest atrakcyjne dla dzieci.
Kreacje bohaterów również wyróżniają się pewnego rodzaju prostotą. Zazwyczaj opierają się wyłącznie na kilku głównych cechach, które dominują i nie pozwalają zaistnieć innym cechom. Brzmi to jak przepis na zirytowanie mnie, jednakże i tutaj działa wcześniej wymienione założenie, że to historia dla dzieci. Sam Cedryk jest postacią niezmiernie przeidealizowaną. Piękny, inteligentny, uroczy i o dobrym sercu. Czego chcieć więcej? Muszę to przyznać – chwyta za serce i przedstawia jak najlepsze wzorce. Może trochę naiwne i niekiedy niemożliwe, ale pozostają wartościowe w kontekście dzieci. Natomiast hrabia okazał się całkowicie inny niż się spodziewałam i przy tym zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie do końca jestem w stanie określić, na czym polega ta inność. Na pewno w sposób ciekawy jest przedstawiony proces zmian, których prowokatorem jest Cedryk.
Tematycznie powieść jest o... O tym jak być dobrym człowiekiem. To właśnie dobro daje ludziom szczęście i pozwala całkowicie inaczej spojrzeć na świat. Zarazem przedstawiony jest obraz człowieka, którego nadmiar pieniędzy i zbyt wielka dumna doprowadzają do pewnego rodzaju upadku i skrajnej samotności. Cała ta wizja trąci naiwnością i nierealistycznością, ale ujmuje i daje nadzieję na lepsze jutro.
"Mały Lord" to opowieść urocza, niosąca ze sobą wiele wartościowych treści, które niekiedy zostają zapomniane we współczesnym świecie. Mimo to nawet po tylu latach od napisania zachowuje uniwersalność. Cieszę się, że wreszcie się z nią zapoznałam.
Czasami mam takie idealistyczne myśli, że gdyby każdy człowiek na świecie byłby dobry, to świat byłby dobry. Takie proste, wynikowe spojrzenie. Czy na pewno byłoby tak? Sądzę, że w tym toku myślenia nie brane jest pod uwagę, że jako jednostki mamy różne pragnienia, różne aspiracje i znajdujemy się w różnych sytuacjach, więc często nawzajem przeczymy sobie, a nasze cele nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFrances Hodgson Burnett to autorka mojego dzieciństwa. Do dziś pamiętam treść i przesłanie „Małej księżniczki” płynące z kart książki, którą odziedziczyłam po mamie i kilkukrotnie czytałam. Pamiętam jak bardzo zachwycało mnie zachowanie Sary i jej dobroć mimo przeciwności losu. Cedryk – główny bohater „Małego lorda” tej samej autorki ma z nią wiele wspólnego.
Cedryk ma siedem lat. Mieszka w Nowym Jorku, a co istotniejsze, w Ameryce. Z całego serca kocha swoją matkę, która samotnie go wychowuje. Jego życie jednak diametralnie się zmienia, gdy okazuje się, iż jest tytułowym małym lordem – jedynym dziedzicem swojego dziadka, który jest hrabią. Do tej pory nie miał dobrego zdania o hrabiach, jednak w celu spotkania i zamieszkania z krewnym, musi przeprowadzić się do Wielkiej Brytanii.
Historia obrazuje przemianę hrabi. Jest on oschłym, wręcz okrutnym człowiekiem i zmienia się, cóż, w dość dużym stopniu. Ogromną rolę w tym procesie odgrywa Cedryk. Jest to „słoneczko” tej książki: uroczy, grzeczny, miły, uprzejmy, pomocny, wielkoduszny, altruistyczny… Takie przymiotniki można by wymieniać znacznie dłużej. Przy tym posiada grację charakterystyczną dla niektórych dzieci, zadaje interesujące, choć często typowo dziecięce pytania, co urozmaica niespieszną akcję. Jest małym, chodzącym ideałem, co niektórych może irytować, jednak mnie bardzo odpowiadało.
Autorka ukazuje również miłość rodzinną, z różnych stron. Miłość dziecka do jedynej opiekunki – matki, którą kocha bezwarunkowo i nazywa „najdroższą”, gdyż w ten sposób zwracał się do niej jego ojciec. Miłość matki do dziecka, która pozwala na ograniczony kontakt z ukochanym dzieckiem, aby mogło ono żyć lepiej i spełnić swoją powinność w przyszłości, czyli być hrabią. Miłość dziecka do nowo poznanego dziadka, którego idealizuje za pomocą swojego dziecięcego umysłu. Miłość dziadka do wnuka, podszyta dumą, oczekiwaniami dziecka i nowo odkrytą radością z życia. Miłość ma różne oblicza.
„Mały lord” zaliczany jest do klasyki literatury dziecięcej, został wydany w 1886 roku. Wielokrotnie był tłumaczony na język polski, naliczyłam przynajmniej 6 przekładów. Czytałam powieść w tłumaczeniu Joanny Wadas (wydawnictwo MG), którą to serdecznie polecam. Przekład nie jest przesadnie archaiczny, a czyta się go bardzo przyjemnie.
Jest to króciutka książka, którą można, w odpowiednim momencie, podsunąć dziecku lub przeczytać samemu. Można nauczyć się wielu rzeczy od małego lorda, a dorosły na pewno nie będzie się przy tej powieści nudzić.
Książka została otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Frances Hodgson Burnett to autorka mojego dzieciństwa. Do dziś pamiętam treść i przesłanie „Małej księżniczki” płynące z kart książki, którą odziedziczyłam po mamie i kilkukrotnie czytałam. Pamiętam jak bardzo zachwycało mnie zachowanie Sary i jej dobroć mimo przeciwności losu. Cedryk – główny bohater „Małego lorda” tej samej autorki ma z nią wiele wspólnego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCedryk ma...
,,Mały lord" to historia siedmioletniego Cedryka. Chłopca obdarzonego zarówno pięknem zewnętrznym, jak i wewnętrznym. Jego uroda i niesamowicie empatyczna, dobra osobowość sprawiają, że ludzie go uwielbiają. Chłopiec wiedzie skromne życie z ukochaną mamą, ale pewnego dnia w ich życiu pojawia się prawnik, niosący zaskakujące nowiny. Kiedy na jaw wychodzi, że Cedryk jest potomkiem oraz dziedzicem hrabiego Dorincourt, życie tej dwójki ulega zmianie. Wyruszają do Anglii, a chłopiec ma zamieszkać z dziadkiem, który słynie jako człowiek nielubiany, egoistyczny oraz nieczuły.
Książkę, tak samo jak poprzednie tytuły autorki czytało mi się bardzo przyjemnie. Lubię jej styl i lekkie pióro. Sama fabuła jest refleksyjna, pokazuje moc empatii, uczuć i dobroci. Tutaj znów wyczuwalne jest przesłodzenie, może nawet bardziej niż w poprzednich tytułach, jednak myślę sobie, czy nie takich książek trzeba dzisiejszym dzieciom i młodzieży? Czy nie taki świat należy im pokazywać? Czy nie mamy dziś za dużo złych i nieodpowiednich bodźców? Niestety dziś bardzo często dzieci nie potrafią odróżnić dobra od zła, wiele w nich złośliwości, a więc może podsuwajmy im takie tytuły? Może zobaczą ile radości można dać drugiemu człowiekowi, jak ważne czasem może być maleńkie słowo, czy gest.
,,Mały lord" to historia siedmioletniego Cedryka. Chłopca obdarzonego zarówno pięknem zewnętrznym, jak i wewnętrznym. Jego uroda i niesamowicie empatyczna, dobra osobowość sprawiają, że ludzie go uwielbiają. Chłopiec wiedzie skromne życie z ukochaną mamą, ale pewnego dnia w ich życiu pojawia się prawnik, niosący zaskakujące nowiny. Kiedy na jaw wychodzi, że Cedryk jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiek: 8+, bardzo dobra pozycja do czytania dziecku.
Wiek: 8+, bardzo dobra pozycja do czytania dziecku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSiedmioletni Cedryk żyje sobie spokojnie, acz skromnie u boku ukochanej matki. Mimo że wokół nie ma zbyt wielu dzieci w jego wieku, to chłopiec zupełnie się tym nie przejmuje- do jego najlepszych przyjaciół należy m.in. sklepikarz oraz pucybut. I choć nie może im wiele dać, to samo jego towarzystwo sprawia, że ludzie wokół Cedryka mają o wiele więcej powodów do uśmiechu. Nieoczekiwanie z -wydawałoby się- tak odległej Anglii przybywa posłaniec z informacją o... ewentualnym spadku dla chłopca. To jego dziadek, wielce srogi i nielubiany przez okoliczną społeczność hrabia Dorincourt wzywa go do swojego domu, jako że Cedryk jest jego jedynym żyjącym spadkobiercom. Mężczyzna nienawidzi matki chłopca, uważając, że żeniąc się z nią, jego zmarły już syn popełnił ogromny błąd, a kobieta pragnęła tylko pieniędzy. Liczy jednak, że zdąży wychować siedmioletniego dziedzica na osobę godną tytułu.
Jakże wielkie będzie jego zdziwienie, gdy Cedryk stanie na progu jego okazałego domostwa...
Któż z nas nie lubi cofnąć się do lat dzieciństwa? Oczywiście, póki wielkie głowy tego świata nie wymyślą maszyny do podróży w czasie, możemy to uczynić między innymi za sprawą literatury dla dzieci. I taką oto pozycję właśnie dziś Wam przedstawiam.
Cedryk miał tylko siedem lat, ale już można go stawiać za wzór nawet dla dorosłych- uprzejmy i dobry chłopiec łatwo zjednywał sobie ludzi. Nic dziwnego, że każdy do niego lgnął, bowiem każdemu chciał pomóc. Miał czyste serduszko, skupione na bliźnich. Tak zresztą wychowała go ukochana matka, zwana przez niego Najdroższą. Podróż do Anglii i zmiana wszystkiego, co znał, z jednej strony go zasmuciła (w końcu pozostawiał w kraju przyjaciół), a z drugiej zaintrygowała- w końcu pozna dziadka, o którym nie miał do tej pory pojęcia! Kwestia uzyskania tytułu i licznych dóbr materialnych była dla niego sprawą drugorzędną, jeżeli nie marginalną. No dobrze, pieniądze mogłyby mu się przydać w pomocy potrzebującym. I to tyle.
Nie wymagajcie Bóg wie czego od tej książki; jak już wspomniałam, Mały lord należy do kanonu literatury dziecięcej i właśnie tak ten utwór traktuje. Oczywiście, że nieco starszy czytelnik prawdopodobnie nie odnajdzie w niej nic poza lekką dziecięcą naiwnością, ale... kto nam broni raz na jakiś czas odpuścić i zagłębić się w tak prosty na pierwszy rzut oka świat?
Odebrałam tę książkę właśnie jako taką spokojną lekturę do poduszki, gdzie nie muszę skupiać pełni uwagi na toczących się wydarzeniach. Jako odskocznię od tematów mocniejszych, od problemów dnia codziennego. Bardzo dobra lektura do zresetowania się.
Polecam właściwie każdemu- no chyba, że tego typu książki zwyczajnie Cię irytują. Wtedy odpuść, zdecydowanie!
Siedmioletni Cedryk żyje sobie spokojnie, acz skromnie u boku ukochanej matki. Mimo że wokół nie ma zbyt wielu dzieci w jego wieku, to chłopiec zupełnie się tym nie przejmuje- do jego najlepszych przyjaciół należy m.in. sklepikarz oraz pucybut. I choć nie może im wiele dać, to samo jego towarzystwo sprawia, że ludzie wokół Cedryka mają o wiele więcej powodów do uśmiechu....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMały lord to powieść urzekająca nie tylko młodych czytelników, którzy dopiero zaznajamiają się z nieskończonym światem literatury, lecz również starszych, doświadczonych miłośników książek, którzy pragną odprężyć się w rozpromienionym krajobrazie przygód oraz rodzinnej miłości.
Frances Eliza Hodgson Burnett zapoznaje nas z przygodami wpół osieroconego Cedryka, który pałając gorącą miłością do swych rodzinnych Stanów Zjednoczonych Ameryki, pewnego dnia odkrywa, że przynależy mu znienawidzony angielski tytuł lorda, posiadacza niezliczonych majątków, wszelkich wygód i niesprawiedliwych przywilejów.
Wraz z tytułem lorda Fauntleroy’a, siedmioletni Cedryk musi sprostać wysokim oczekiwaniom społecznym, uprzedzeniom nieznanego dziadka oraz tęsknotą za mamą, a także przetrwać oceaniczną rozłąkę z przyjaciółmi i wyplątać się z intryg, które zaczynają rosnąć wokoło dziecięcej beztroski lorda.
Jestem ogromną miłośniczką twórczości Frances i cieszę się niezmiernie, że Mały lord okazał się być tak samo przepełniony ciepłem, miłością czy dobrocią jak powszechnie uwielbiane Tajemniczy ogród i Mała księżniczka. Mały lord urzekł mnie od pierwszej strony, a liczne i zapierające dech w piersi ilustracje są niezastąpionym dodatkiem, które dodają tej historii głębi. Polecam tę historię każdej istocie, która pragnie spędzić wieczór z książką rozgrzewającą serce i duszę.
Instagram: @illectum
Mały lord to powieść urzekająca nie tylko młodych czytelników, którzy dopiero zaznajamiają się z nieskończonym światem literatury, lecz również starszych, doświadczonych miłośników książek, którzy pragną odprężyć się w rozpromienionym krajobrazie przygód oraz rodzinnej miłości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFrances Eliza Hodgson Burnett zapoznaje nas z przygodami wpół osieroconego Cedryka, który...
"Małego Lorda" chciałam przeczytać już od dawna. Jest to jedna z najbardziej znanych powieści Frances Hodgson Burnett, zaraz obok "Małej księżniczki" i "Tajemniczego ogrodu". Byłam bardzo ciekawa, czy przygody tytułowego lorda będą choć w połowie tak interesujące jak perypetie Sary i Mary.
Siedmioletni Cedryk Errol mieszka z mamą w Ameryce. Pewnego dnia okazuje się, że - ponieważ zmarli wszyscy jego wujowie, a także ojciec - to właśnie on jest dziedzicem ogromnego majątku i hrabstwa w Anglii. Wkrótce Cedryk wyrusza w podróż, aby zamieszkać z dziadkiem w jego wielkim zamku...
Kiedy czytałam tę powieść, miałam prawnicze déjà vu ;) Całe zamieszanie w tej powieści wynika bowiem z tego, że majątek dziedziczony jest przez najstarszego męskiego potomka, w tym wypadku Cedryka - lorda Fauntleroy. Być może pamiętacie, że zamieszanie związane ze spadkiem występowało także w "Dumie i uprzedzeniu" Jane Austen - tam jednak polegało ono na tym, że urodziły się same córki, więc matka pragnęła, aby jedna z nich wyszła za dziedzica - dalekiego kuzyna, aby majątek nie przepadł. Oto, w jaki sposób prawo staje się inspiracją dla powieści ;)
Powieści Frances Hodgson Burnett zawsze uczą czegoś młodego czytelnika - w tym wypadku możemy podziwiać postawę głównego bohatera, który po zdobyciu ogromnego bogactwa nie traci swojej dziecięcej niewinności i dobroci serca. Mały Cedryk zawsze myśli najpierw o potrzebach innych, dopiero na końcu o samym sobie - kocha pomagać i cieszy się widząc, jak bardzo jego pomoc uszczęśliwia pozostałych ludzi. Mały lord Fauntleroy zadowolony jest z tego, że posiada dużo pieniędzy, ponieważ im więcej ich posiada, tym większą pomoc może nieść innym. Nie psuje go także olbrzymia ilość prezentów - okazuje swojemu dziadkowi wdzięczność i troszczy się o niego; nie uważa, że mu się "po prostu należy".
Mamy też wątek, który przypomina mi bardzo "Anię z Zielonego Wzgórza" - chociaż tutaj wspomnieć należy, że to "Mały Lord" powstał wcześniej. Mianowicie, zaobserwować możemy przemianę osoby dorosłej - u Montgomery jest to szorstka w obyciu Maryla, u Burnett hrabia Dorincourt, czyli dziadek Cedryka. Jest on także szorstki, ale przy tym również bezwzględny i nieczuły na potrzeby innych osób. Hrabia myśli tylko o sobie, nikogo nie kocha ani nigdy nie kochał. Obecność Cedryka powoli odmienia serce mężczyzny.
Powieść posiada więc, jak widzicie, wiele zalet. Przekazuje ponadczasowe wartości i pewnie właśnie dlatego stała się tak słynna. Muszę jednak się Wam przyznać, że mimo wszystko trafiła do mnie jakoś mniej niż "Mała księżniczka" i "Tajemniczy ogród". Z Sarą Crewe można było się bardzo zżyć, bo los doświadczył ją bardzo ciężko - opowieść o niej to prawdziwe arcydzieło. Przygody Mary Lennox lubię trochę mniej, ale tutaj zaletą była niedoskonała bohaterka, z którą dzieci mogą się utożsamić. Tymczasem Cedryk Errol jest dzieckiem idealnym - zbyt idealnym. To chłopiec bez żadnych wad, przez co momentami miałam wrażenie, że czytam o lukrowanym ciastku, a nie o siedmiolatku. W ogóle w tej powieści przeszkadzało mi trochę, że to właśnie najpiękniejsze osoby ukazywane były jako te o najlepszym charakterze - więc Cedryk, jego matka, a także piękna lady z balu.
I to właśnie trochę popsuło mi radość z lektury - wszystko było tu zbyt przelukrowane ;) I, tak jak wspomniałam, jedynie przy "Małym Lordzie" odniosłam takie wrażenie. A Wy znacie tę opowieść?
http://arnikaczyta.blogspot.com/2021/11/powiesc-autorki-maej-ksiezniczki-i.html
"Małego Lorda" chciałam przeczytać już od dawna. Jest to jedna z najbardziej znanych powieści Frances Hodgson Burnett, zaraz obok "Małej księżniczki" i "Tajemniczego ogrodu". Byłam bardzo ciekawa, czy przygody tytułowego lorda będą choć w połowie tak interesujące jak perypetie Sary i Mary.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSiedmioletni Cedryk Errol mieszka z mamą w Ameryce. Pewnego dnia okazuje się, że -...
BARDZO POLECAM TĘ INTERPRETACJĘ MAŁEGO LORDA📖🎧🤩💚 LEKTOR FENOMENALNY!!!👏🏻🥰 ZACHĘCAM KAŻDEGO DO SIĘGNIĘCIA PO TĘ WZRUSZAJĄCĄ I POUCZAJĄCĄ LEKTURĘ👏🏻🥰🤩
BARDZO POLECAM TĘ INTERPRETACJĘ MAŁEGO LORDA📖🎧🤩💚 LEKTOR FENOMENALNY!!!👏🏻🥰 ZACHĘCAM KAŻDEGO DO SIĘGNIĘCIA PO TĘ WZRUSZAJĄCĄ I POUCZAJĄCĄ LEKTURĘ👏🏻🥰🤩
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Mały lord" Frances Hodgson Burnett
Kiedy Cedryk traci ojca, w życiu chłopca oraz jego matki goszczą smutek i przygnębienie. Kilkulatek stara się pocieszać "Najdroższą" i pomagać jej, jak tylko może. Ich życie zmienia się o 180 stopni, gdy okazuje się, że Cedryk jest wnukiem angielskiego arystokraty...
"Mały lord" jest powieścią, którą zalicza się do kanonu klasyki literatury dziecięcej oraz dla młodszej młodzieży, a której to autorką jest bardzo ceniona przeze mnie Frances Hodgson Burnett. Dwie inne pozycje spod jej pióra niezwykle dobrze wpasowały się w mój wybredny gust, natomiast "Mały lord" pozostawał zagadką, gdyż nigdy nie słyszałem ani słowa o jego fabule! Jednak nadszedł czas, w którym w końcu udało mi się sięgnąć po tę powieść i nie żałuję!
Frances Hodgson Burnett po raz kolejny stworzyła opowieść ponadczasową, wielowymiarową, taką, którą można odczytywać na wielu płaszczyznach. "Mały lord" traktuje o miłości rodzicielskiej, niewidzialnej, lecz bardzo mocnej nici łączącej matkę i syna, a także o przyjaźni, potrzebie pomagania oraz poszukiwaniu swojej drogi życiowej, szczęścia i wsparcia w najbliższych.
Autorka, jak ma w zwyczaju, otwiera przed czytelnikiem świat obserwowany z punktu widzenia kilkuletniego, powoli dojrzewającego dziecka, uosabiającego sobą wszelkie pozytywne, charyzmatyczne i etyczne cechy charakteru; jego postać zbliżona jest niemal do ideału. Sylwetka Cedryka może stanowić wzór do naśladowania, a jego mentalność swego rodzaju skarbnicę, kopalnię życzliwości, wspaniałomyślności i chęci niesienia pomocy. Z "Małego lorda" młodszy odbiorca pełnymi garściami może czerpać wzorce do wcielania w życie, zasady moralnego postępowania wobec innych, jak i również ogrom empatii dla środowiska, w którym funkcjonuje na co dzień.
Książka ta świetnie ukazuje wpływ otoczenia, przyjaciół, rodziny, opinii publicznej na kształtowanie się rysu psychologicznego człowieka, co prezentuje postać Hrabiego Fauntleroy. Wspomniany bohater jest także dynamiczny, a więc podczas trwania fabuły zachodzi w nim pewna zmiana. Dobra czy zła - przekonajcie się sami.
Podziwiam "Małego lorda" za to, że niesie za sobą przeolbrzymi bagaż wartości, myśli, małych filozofii, nad którymi warto się pochylić, rozważyć to, co Burnett przemyca w historii Cedryka. Niesamowicie ważne jest przesłanie powieści, które wskazuje czytelnikom, że w sercu każdego człowieka tkwi, chociaż namiastka dobra i miłości, tylko trzeba ją odkryć, by potem móc to pielęgnować i rozwijać przez lata.
Przyznam, że bardzo odpowiada mi pióro Burnett i sposób, w jaki konstruuje ona opowieści. Jej styl jest wielce subtelny, delikatny i prosty, dzięki czemu lektura jest samą przyjemnością, czytanie przychodzi jak z płatka. Konstrukcja "Małego lorda" również zasługuje na naszą uwagę, ponieważ akcja jest wartka, dosyć szybka, przez co nie mamy szans, aby się znudzić lekturą, a tym samym autorka zawiera wszystko to, co jest ważne w kontekście emocjonalnym.
Reasumując, ta opowieść otula, rozgrzewa niczym kubek gorącej herbaty i sprawia, że mamy ochotę na więcej. Jakby tego było mało, zachwyca wydaniem i wyjątkowymi ilustracjami. Polecam!
⭐7/10
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu MG.
"Mały lord" Frances Hodgson Burnett
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy Cedryk traci ojca, w życiu chłopca oraz jego matki goszczą smutek i przygnębienie. Kilkulatek stara się pocieszać "Najdroższą" i pomagać jej, jak tylko może. Ich życie zmienia się o 180 stopni, gdy okazuje się, że Cedryk jest wnukiem angielskiego arystokraty...
"Mały lord" jest powieścią, którą zalicza się do kanonu klasyki...