rozwińzwiń

Przypływy nocy. Siódme zamknięcie

Okładka książki Przypływy nocy. Siódme zamknięcie autora Steven Erikson, 8389004666
Okładka książki Przypływy nocy. Siódme zamknięcie
Steven Erikson Wydawnictwo: Mag Cykl: Malazańska Księga Poległych (tom 5) fantasy, science fiction
536 str. 8 godz. 56 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Malazańska Księga Poległych (tom 5)
Tytuł oryginału:
Midnight Tides
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
536
Czas czytania
8 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
8389004666
Tłumacz:
Michał Jakuszewski
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przypływy nocy. Siódme zamknięcie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Przypływy nocy. Siódme zamknięcie



książek na półce przeczytane 292 napisanych opinii 110

Oceny książki Przypływy nocy. Siódme zamknięcie

Średnia ocen
8,1 / 10
203 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przypływy nocy. Siódme zamknięcie

avatar
1688
274

Na półkach: ,

Ta historia to literacki vabank. Po czterech tomach budowania więzi z malazańskimi Podpalaczami Mostów, czytelnik zostaje rzucony na zupełnie nieznany ląd. To bolesny, jednoczenie genialny zabieg – nagle wszyscy jesteśmy nowicjuszami. Zamiast znanych twarzy otrzymujemy dwa zderzające się światy: Lether, będący mrocznym krzywym zwierciadłem zachodniego kapitalizmu, oraz Tiste Edur, dumne plemiona popychane w stronę mroku przez siły, których nie rozumieją.
Pomimo początkowego wrażenia, że mamy do czynienia z całkiem osobną historią, „Przypływ nocy” kładzie fundamenty pod wielki finał całej sagi. To właśnie w tej części dowiadujemy się najwięcej o naturze Okaleczonego Boga oraz o tym, jak dawne konflikty między rasami Tiste ukształtowały obecny świat.

Ta pozycja wymaga dużej dawki cierpliwości, bo nagradza dopiero w drugiej połowie, gdy wszystkie nitki intrygi – od finansowych machinacji po boskie interwencje – zaczynają się zacieśniać w jeden zabójczy węzeł...

Ta historia to literacki vabank. Po czterech tomach budowania więzi z malazańskimi Podpalaczami Mostów, czytelnik zostaje rzucony na zupełnie nieznany ląd. To bolesny, jednoczenie genialny zabieg – nagle wszyscy jesteśmy nowicjuszami. Zamiast znanych twarzy otrzymujemy dwa zderzające się światy: Lether, będący mrocznym krzywym zwierciadłem zachodniego kapitalizmu, oraz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
837
307

Na półkach:

Tym razem mniej epicki, w sensie historia bardziej ludzka, bo ścierają się imperia, chciwość i władza. Dużo intryg, rozterek, w sumie każda postać na swój sposób jest tragiczna, no i zdecydowanie dużo tutaj humoru, co daje rozładowanie i odrobinę dystansu dla tej ciężkiej historii. Bardzo fajne, poszerzające historię oraz świat malazanu:)

Tym razem mniej epicki, w sensie historia bardziej ludzka, bo ścierają się imperia, chciwość i władza. Dużo intryg, rozterek, w sumie każda postać na swój sposób jest tragiczna, no i zdecydowanie dużo tutaj humoru, co daje rozładowanie i odrobinę dystansu dla tej ciężkiej historii. Bardzo fajne, poszerzające historię oraz świat malazanu:)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7
7

Na półkach: , ,

"Wytrzymajcie. Przetrwajcie. Żyjcie tak, jak musicie żyć. Pewnego dnia znajdzie się na to odpowiedź" ~ Trull Sengar

I tak oto dotarliśmy do półmetku serii... i chyba nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego przejścia do drugiej, dłuższej połowy. "Przypływy nocy" po raz kolejny pokazują, że Eriksonowi należy się miejsce w panteonie pisarzy fantasy, a co więcej, ta powieść umacnia jego pozycję na moim osobistym szczycie.

W tomie 5 przenosimy się na nowy, trzeci (!!!) już kontynent, a mianowicie kontynent Letheru, gdzie śledzimy losy świeżutkich, całkowicie nieznanych nam bohaterów. I to w dodatku losy, dziejące się jeszcze przed wydarzeniami z tomu 1, stąd też opowieść ta wydaje się bardziej zbita i kompaktowa. Mimo to, to wciąż stary dobry Erikson, więc poznajemy zupełnie odmienny kawałek świata z nowymi bogami, zasadami, magią i... wszystkim.

Jeśli przebrniecie już przez tę oczywistą barierę (gdzie Genabackis, gdzie Siedem Miast?),ponownie czeka Was naprawdę niesamowita podróż, która w głowie zostawi Wam bliznę, a w sercu popioły. Bo "Przypływy nocy" to książka wybitna, której prawdopodobnie mogą się równać jedynie inne tomy tej serii.

Fabularnie, rozpoczynamy w potężnym Królestwie Letheru, które przeżywa złoty wiek. Jego nieubłagane legiony bezwzględnie podbijają okoliczne ludy, a serce trawi chciwość, zepsucie i zdrada. Pieniądz włada duszami ludzi i nieludzi, błąkających się po dusznej metropolii Letheras, a dług i bezsilność zostawiają za sobą niezliczone ofiary. Nadchodzi jednak długo przepowiadane Siódme Zamknięcie, po którym z Królestwa ma rozkwitnąć nowe, odrodzone Imperium.

Na północy ostał się już ostatni autonomiczny lud, nad którym ciążą chciwe spojrzenia Królestwa - zarazem dumni, jak i barbarzyńscy Tiste Edur. Trawieni wspomnieniami o dawnej świetności, zdradach i licznych tragediach, Edur wykorzystają każdy sposób na postawienie się Letherowi. Nawet jeśli oznacza to sojusz z mocami o wysoce niepewnych motywacjach...

Oba ludy, przedstawione w tym tomie, to zdecydowanie jeden z jego największych plusów. Zarówno plemienni, wręcz szekspirowscy Tiste Edur, jak i brutalny, kapitalistyczny Lether są czymś, o czym mógłbym czytać bez końca. Erikson jak zwykle nie daje prostych odpowiedzi, nic nie jest łatwe, a motywacje, decyzje i poświęcenia okraszone są tragizmem i niejednoznacznością.

Ale ten tom ma też drugą stronę i jest nią... historia rodzinna. Skupiamy się na dwóch grupach braci, tak niesamowicie różnych, a jednak tak samo boleśnie ludzkich. Braci rozdartych, a wciąż tak niewiarygodnie sobie bliskich.

Historia rodziny Beddictów to mistrzowskie połączenie humoru, tajemnicy i tragedii, a opowieść o rodzinie Sengarów to... tego musicie doświadczyć sami. Ponownie, "Przypływy nocy" to powieść niewiarygodnie brutalna, w której przemoc, cierpienie i okrucieństwo w każdej formie nie oszczędzają nikogo.

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o bohaterach. Erikson w każdym tomie pokazywał, jak z niczego umie kreować niesamowite postaci, ale w tej książce przeszedł samego siebie. Każdy bohater ma tutaj sens, wspaniale podbudowaną psychologię oraz motywację, a przede wszystkim - każdy płaci cenę za podjęte przez siebie decyzje. Jak bolesna by ona nie była.

To niesamowita opowieść ze scenami akcji, zapierającymi dech w piersiach, wieloma trudnymi, skomplikowanymi relacjami i fenomenalnym, rozdzierającym finałem, zostawiającym w duszy niemy krzyk.

Nie wiem, co zastanę dalej, ale ta seria to mistrzostwo świata.

"Wytrzymajcie. Przetrwajcie. Żyjcie tak, jak musicie żyć. Pewnego dnia znajdzie się na to odpowiedź" ~ Trull Sengar

I tak oto dotarliśmy do półmetku serii... i chyba nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego przejścia do drugiej, dłuższej połowy. "Przypływy nocy" po raz kolejny pokazują, że Eriksonowi należy się miejsce w panteonie pisarzy fantasy, a co więcej, ta powieść...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

Poznaj innych czytelników

4395 użytkowników ma tytuł Przypływy nocy. Siódme zamknięcie na półkach głównych
  • 2 203
  • 2 128
  • 64
1103 użytkowników ma tytuł Przypływy nocy. Siódme zamknięcie na półkach dodatkowych
  • 722
  • 143
  • 86
  • 68
  • 38
  • 25
  • 21

Tagi i tematy do książki Przypływy nocy. Siódme zamknięcie

Inne książki autora

Steven Erikson
Steven Erikson
Steven Erikson zasłynął jako autor powieści z cyklu Malazan Book of the Fallen (wyd. pol. Malazańska Księga Poległych, 2000-2009 ); publikował również krótsze utwory. Przepracował osiemnaście lat jako archeolog, nim zawodowo zajął się literaturą. W 1990 r. ukończył Iowa Writers` Workshop. Publikował też pod pseudonimem Steve Lundin. Mieszka w Victorii w Kanadzie z żoną i synem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Łowcy kości Steven Erikson
Łowcy kości
Steven Erikson
Mój powrót do świata Malazu nastąpił po półrocznej przerwie, której potrzebowałam, by odetchnąć od intensywności tej serii. Choć w międzyczasie sięgałam po inne lektury, wizja Eriksona nieustannie o sobie przypominała, aż w końcu poczułam, że jestem gotowa na kontynuację. Ponowne wejście w tak gęstą i skomplikowaną strukturę Imperium po dłuższym czasie okazało się sporym wyzwaniem. Często musiałam posiłkować się streszczeniami oraz internetowymi encyklopedią, co sprawiło, że lektura szóstego tomu – i tak już potężnego objętościowo – mocno rozciągnęła się w czasie. Jednak finał, do którego dzisiaj dotarłam, całkowicie mnie oszołomił. Zastanawiając się nad fenomenem tego cyklu, nie potrafię wyjść z podziwu dla wyobraźni autora. Konstrukcja tak wielowarstwowego świata wymaga wręcz znamion geniuszu; to, co stworzył Erikson, jest jedną z najbardziej porywających rzeczy, jakie kiedykolwiek czytałam. Do tej pory na szczycie mojego prywatnego rankingu fantasy militarnej i epickiej stał Robert M. Wegner ze swoimi opowieściami o Meekhanie oraz Tolkien z monumentalnym „Silmarillionem”. Jednak Erikson ze swoim rozmachem bez trudu ich wyprzedził, zajmując najwyższe miejsce na podium, z którego jeszcze bardzo długo nie zejdzie... Teraz pozostaje mi tylko otrząsnąć się z emocji i czytać dalej, choć losu sierżanta Sójeczki autorowi nie wybaczę....
Joanie - awatar Joanie
ocenił na92 dni temu
Wojownik-Prorok R. Scott Bakker
Wojownik-Prorok
R. Scott Bakker
Wojska Świętej Wojny, dowodzone przez nowo mianowanych przywódców, rozpoczynają marsz. Oczy całego świata zwrócone są na gigantyczne masy przemierzające pogańskie ziemie. Ich jedynym celem jest dotarcie do świętego miasta Shimeh - za wszelką cenę. Richard Scott Bakker kontynuuje swoją mroczną, epicką opowieść – bez cienia wątpliwości spełnia obietnice złożone w poprzedniej książce. To niezwykłe, że napisanie drugiego tomu zajęło mu zaledwie około 2 lat. Historia jest tak gęsta i wielowątkowa, że ​​z pewnością wymagała skrupulatnej pracy. „Wojownik-Prorok” koncentruje się wokół trzech głównych tematów: Świętej Wojny, ludzi ją tworzących i epickich bitew. Zaczynając od pierwszego aspektu, trudno sobie wyobrazić ogromne armie i tłumy – setki tysięcy ludzi – przemierzające niezmierzone tereny, walczące, plądrujące i mordujące. Wszyscy po obu stronach są więźniami wojny, jej okrucieństwa i bezwzględności. Wydarzenia opisane w tej książce skłaniają do refleksji: czy cokolwiek z tego jest uzasadnione? Co popycha tych ludzi do unicestwiania całych plemion, miast i ich dziedzictwa kulturowego? W książce znajduje się wyraźne odniesienie do krucjat, choć nie mam wiedzy historycznej, która pozwoliłaby mi ocenić, na ile inspiracja pochodzi z prawdziwych wydarzeń, więc mogły mi umknąć pewne szczegóły. Po drugie, R. Scott Bakker ma talent do tworzenia wiarygodnych postaci z krwi i kości. Autor szybko pozbawia nas wszelkich złudzeń – postaci czarno-białe tutaj nie istnieją. Relacje między nimi obarczone są również demonami z przeszłości, ciężarem który los każ im w czasie teraźniejszym dźwigać na swoich barkach. Nie wdając się w spoilery, obserwujemy wzloty i upadki relacji Achamiana i Esmenet, machinacje Kellhusa, by przejąć kontrolę nad Świętą Wojną, szaleństwo Xeriusa, psychologiczne dylematy Cnauira. Wszystko to, otulone refleksjami filozoficznymi, tworzy wyjątkowe doświadczenie czytelnicze. Na koniec - bitwy. Nie byłoby przesadą nazwać tę książkę czystą fantastyką militarną. Bakker przedstawia nam co najmniej trzy główne bitwy, wszystkie szczegółowo opisane, momentami wręcz irytujące swoją przesadną szczegółowością. Książka ma świetne tempo, przeplatając melancholijne sceny z epickimi bitwami - wszystkie te elementy idealnie się ze sobą łączą. Same opisy bitew są zazwyczaj nieco zawiłe i niejasne. Bakker rzuca dziesiątkami różnych nazw plemion, rang itp., które są nieistotne dla samej fabuły. Założę się, że celem jest naśladowanie prawdziwej kroniki historycznej napisanej w anachronistycznym stylu, ale nie pomaga to w lekturze. Mimo to, brutalność samej wojny i wiele jej elementów (ach, oblężenie Caraskand…) zostały ukazane w znakomity sposób, co czyni tę książkę jedną z najlepszych powieści fantasy w historii.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na91 rok temu
Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza Robert M. Wegner
Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Robert M. Wegner
Surowy klimat staje się w tej opowieści siłą napędową wszystkich zdarzeń, a lojalność zostaje poddana ostatecznej próbie. Wątki śledzone dotąd osobno zaczynają się gwałtownie splatać, co zmienia lokalne starcia na obrzeżach imperium w szeroko zakrojoną walkę o przetrwanie. Całość spaja zderzenie żołnierskiego etosu z desperacją ludzi szukających nowego miejsca do życia. Historię buduje połączenie wojskowego realizmu z narastającą obecnością sił nadprzyrodzonych. Szczegółowo nakreślona logistyka konfliktu – zmęczenie, braki w zaopatrzeniu i ciężar dowódczej odpowiedzialności – wyklucza łatwe rozwiązania, jednocześnie świat bogów przestaje być tylko tłem wierzeń, stając się realnym i często niszczycielskim zagrożeniem dla śmiertelników. Relacje między bohaterami są pozbawione zbędnego sentymentalizmu, krystalizując się w ogniu wspólnych doświadczeń i trudnych wyborów. Postacie nie korzystają z taryfy ulgowej; każdy błąd ma swoje konsekwencje, a każda decyzja wiąże się z wysoką ceną. Lektura gęsta i konkretna, która zamiast prostej rozrywki oferuje wgląd w naturę konfliktu. Tekst, unikając gotowych odpowiedzi, zmusza do refleksji nad ceną przetrwania i kruchością cywilizacji w obliczu bezlitosnych sił. Obraz hartowania się charakterów pokazuje, że ostatecznym zwycięstwem pozostaje zachowanie resztek własnego człowieczeństwa...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na726 dni temu
Myśl tysiąckrotna R. Scott Bakker
Myśl tysiąckrotna
R. Scott Bakker
Stojąc u progu Świętego Shimeh, Święta Wojna jest o krok od osiągnięcia celu. Zostawiwszy za sobą krwawą jatkę i spalone ziemie ich ostateczny cel pozostaje nieosiągnięty. Od początku trylogii mogliśmy przewidzieć, że prędzej czy później będzie to wielki punkt kulminacyjny, do którego prowadzą wszystkie wydarzenia. To powiedziawszy, pierwszą rzeczą, która uderzająco różni się od poprzedniego tomu, jest ton powieści. „Wojownik-Prorok” sprawia wrażenie czystej militarnej fantasy, skupionej na krwawych bitwach. Z kolei tempo „Myśli Tysiąckrotnej” jest znacznie wolniejsze, gdzie przez większość czasu śledzimy przygotowania do ostatecznej bitwy. Moim zdaniem ta zmiana nastroju sprawdza się tutaj naprawdę dobrze i doceniam, że każda książka trylogii gra na nieco innej strunie, zachowując jednak główną melodię. Nie jestem jednak usatysfakcjonowany samym zakończeniem. Autor zdecydowanie pozostawił zbyt wiele pytań bez odpowiedzi. Otrzymujemy raczej zaproszenie do znalezienia odpowiedzi w kolosalnym słowniku lub w kolejnych książkach - czyli tetralogii do tej pory w Polsce niewydanej. Jednak aspekty, w których ta seria naprawdę błyszczy, są nadal obecne w ostatnim tomie. Cała metafizyka i tło filozoficzne, dyskusja o wierze, wolnej woli i religii na tle okrutnej wojny prowadzonej przez narody są warte przemyślenia. Ta książka, podobnie jak poprzednie, to kopalnia złotych cytatów, które zmuszają nas do szczerej refleksji. Pomimo wszystkich wad, to jedna z najlepszych serii fantasy, jakie kiedykolwiek czytałem. Nie tylko ze względu na fabułę i historię, ale także na niemal nieskazitelną, błyskotliwą prozę autora.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na71 rok temu
Kłamstwa Locke'a Lamory Scott Lynch
Kłamstwa Locke'a Lamory
Scott Lynch
Jeden z moich ulubionych filmów w całej historii kina to nagrodzone licznymi oscarami „Żądło” z R. Redfordem oraz P. Newmanem, osadzona w międzywojennej Ameryce opowieść o grupie inteligentnych i sympatycznych oszustów, którzy dokonują skomplikowanego przekrętu, by „oskubać” z grubszej forsy potężnego i bezwzględnego gangstera i zemścić się w ten sposób za śmierć jednego z ich przyjaciół, którego kazał zamordować. Czytając pierwszą część „Kłamstw” nie mogłem oprzeć się wrażeniu, iż mamy do czynienia z „Żądłem” w wersji fantasy. S. Lynch bardzo mocno wzoruje się na wspomnianym filmie, a kolejne posunięcia i manewry bohaterów naśladują poczynania bohaterów „Żądła”. Nic w tym zresztą złego, bo dlaczego nie skorzystać z dobrych wzorów, doprawiając je własną inwencją? W kolejnych częściach Autor wypływa na głębsze wody, a zamierzony i przeprowadzany przez gang Niecnych Dżentelmenów przekręt okazuje się niewiele znaczącym dodatkiem do szerszej intrygi, ogniskującej się na zemście i walce o władzę, w którą to intrygę nasi bohaterowie zostają bez własnej woli wciągnięci. I tutaj pojawiają się problemy. O ile wzorując się na „Żądle” S. Lynch przedstawiał wydarzenia logicznie i konsekwentnie, o tyle poruszając się samopas na wyższych poziomach komplikacji traci częściowo te walory. W kilku kluczowych punktach fabuły (a i w paru mniej znaczących) rozwój wydarzeń jest mocno naciągany i nielogiczny. Układają się one w sposób bardzo dla głównego bohatera korzystny, sprzeczny jednak ze zdrowym rozsądkiem. Ewentualnie raz jeden mogło mu w ten sposób dopisać szczęście, albo też przeciwnicy (na ogół wysoce inteligentni) popisali się akurat wyjątkową niefrasobliwością, by nie powiedzieć głupotą. Ale kilka razy z rzędu, to już przesada. Odniosłem wrażenie, że Autor tak wysoko zawiesił poprzeczkę, że nie znalazł już logicznego sposobu pokonania jej przez swoich bohaterów. I jako kreator świata oraz zachodzących w powieści wydarzeń, poszedł na skróty. Odczułem z tego powodu wyraźne nieusatysfakcjonowanie. Powyższe uwagi opisują jedyny w moich oczach mankament powieści. Dalej już same superlatywy. Wartka, wciągająca akcja, żywe, jędrne dialogi, udane kreacje bohaterów, którzy potrafią wzbudzić zarówno sympatię jak i zdecydowaną antypatię, nie brakuje też postaci nie do końca jednoznacznych. Najbardziej urzekła mnie jednak kreacja samego powieściowego świata. Niby nic szczególnie oryginalnego, coś w rodzaju renesansowych Włoch (miasto Camorra wydaje się być wzorowane na Wenecji),w tle inne kraje ówczesnej Europy (np. Niemcy),wspomnienia o dawno upadłym imperium (oczywiście rzymskim) itp. Wszystko to jednak podane z olbrzymią swadą i rozmachem, nasycone niezliczoną ilością szczegółów, będących często bardzo oryginalnymi dodatkami Autora, którymi na każdym niemal kroku sypie niczym z rogu obfitości, tryskając kolejnymi, niebanalnymi pomysłami wzbogacającymi i tak już rozbudowany sztafaż powieściowego uniwersum. Powieść godna polecenia, wyróżnia się na tle „taśmowej produkcji” wielu Autorów fantasy.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na82 miesiące temu
Władca cesarzy Guy Gavriel Kay
Władca cesarzy
Guy Gavriel Kay
Pierwszy tom dał nam dobrych bohaterów, klimat Bizancjum i ciekawe motywy religijne oraz wyścigów rydwanów, z lekką fantastyką w tle. Główny bohater mentalnie zadeklarował się w swojej wizji artystycznej i nieuchronną karą jaką ona wywoła, a dworskie spiski, intrygi kobiet i zbliżająca się wojna, wydają się być nieuchronne. „Władca Cesarzy” samym tytułem obiecuje, że wyższa siła upomni się po Waleriusza II i to od początku ciekawi czytelnika, stawiając pytanie jak to się wszystko skończy. Zaczynamy od wysokiego C, a mianowicie feralnego polowania, podczas którego zraniony zostaje władca państwa na wschód od Sarancjum. Początek jest fenomenalny, bo z miejsca mamy przedstawienie potencjalnej strony konfliktu, jego nieuznającego wdzięczności i zrozumienia władcy oraz twardej kultury groźnego sąsiada. Zdradzę tylko, że lekarze, którzy nie są wstanie uratować władcy przed śmiercią, zostają zesłani na śmierć, a jeden z żołnierzy - mimo tego co miało miejsce - wplątał jeszcze lokalnego medyka w leczenie umierającego króla. Poznajemy więc nowego bohatera od momentu, gdy musi stanąć w obliczu śmiertelnego - dla władcy, ale przede wszystkim samego siebie - zagrożenia. To pełne napięcia otwarcie drugiego tomu robi niemałe wrażenie i czyta się je z przyjemnością. Bassanidzki lekarz jest osobą, która bardzo szybko odbywa swoją "podróż do Sarancjum". Jednocześnie do stolicy wracamy bardzo szybko, otrzymując to co znaliśmy w sporej dawce - intrygi, politykę, specyficzne życie społeczne i nawyki, a także pewne wesele. Spora część książki to przede wszystkim egzystencja w mieście, momentami niemal obyczajówka. Przyjemna, interesująca i wzbudzająca żywe zainteresowanie Bizancjum, nie mniej jednak stawiająca pytanie - co dalej? Gdy do końca zostaje już tylko około stu stron, wydaje się, że czytelnik utknął w punkcie, z którego nie da się wyprowadzić satysfakcjonującego zakończenia. Można nawet się zastanowić czy nie jest to krok w tył względem poprzednika - brak urozmaicającej fantastyki i mniejszy udział wątków religijnych sprawia, że całość wydaje się być nie tyle wariacją Bizancjum, ale jedynie Bizancjum ze zmienionymi nazwami. I wtedy wątek spiskowo-polityczny otrzymuje nagły zwrot - zaskakujący i poprzedzony segmentem niemal thrillerowym, z napięciem, które atakuje jak grom z jasnego nieba. Równolegle, przeplata się wątek hipodromowy, działający nie tylko jako emocjonalne zmaganie, ale wyprowadzający kolejny problem i jeszcze większe zamieszanie. Na początku wydawało mi się, że wszystko dzieje się zbyt niespodziewanie, ale po zastanowieniu jednak stwierdzam, że całość miała odpowiednią podbudowę, a emocje gwarantowane w tym segmencie były pierwszorzędne. To mimo wszystko nie jest lektura o jednej warstwie. Motywem przewodnim jest nieśmiertelność, którą na różne, pośrednie sposoby ludzie pragną osiągnąć, przede wszystkim na przykładzie Waleriusza II i Crispina. Ważne jest też życie miejskie i indywidualne tragedie na tle ważniejszych wydarzeń. Kluczowe dla historii świata wydarzenia równie dobrze mogą być sprowadzone do malowniczego tła w życiu bohaterów. Zostaje to wyłożone kawa na ławę, ale wbrew pozorom - bardzo zręcznie, mając rzeczywiste pokrycie w fabule. Nawet graniczący z byciem pobocznym wątek rodziny senatorów zaczyna lśnić, niczym dowód potwierdzający tę tezę. Co do sukcesji - wyjawić zasadnym jest tylko, że jest ona nie tylko zwrotem dużo odmieniającym w Sarancjum i poza jego granicami, to jeszcze stosownie podbudowanym. Wszystko w duchu Bizancjum, przywołując na myśl początek pierwszego tomu. Myślę, że rozwiązano to bardzo satysfakcjonująco. Jeśli zaś chodzi o kluczową dla całości fabuły mozaikę - otrzymujemy zakończenie słodko-gorzkie, może odrobinę za słodkie, bo początkowo wydające się być niemal idealnym. Właściwie to otrzymujemy Zakończenie przez wielkie Z, bardzo długi epilog niczym filmowy koniec "Powrotu Króla" wypełniony pożegnaniami. Działa on jednak wzorcowo, do ostatniej strony oferując napięcie i mający uzasadnienie w fabule. Polecam. Wybitny początek zrekompensuje obyczajowość, którą niektórzy mogą się znudzić, choć generalnie pierwsza połowa to wszystko to, co kochamy z pierwszego tomu. Dalej są już "tylko" dwa przeplatające się zwroty akcji i długi, satysfakcjonujący finał, wspaniałe odbicie od pierwszej części książki. Na największy plus zasługują kreacje kobiet oraz fakt, że autor potrafi wpoić czytelnikowi żywe zainteresowanie Bizancjum.
Wiwchan - awatar Wiwchan
ocenił na96 lat temu
Imię wiatru Patrick Rothfuss
Imię wiatru
Patrick Rothfuss
Pół żartem, pół serio. Jest tylko jedna rzecz gorsza od źle napisanej książki - książka napisana tak dobrze, że co jakiś czas musisz się zatrzymywać i zachwycać nad tym, jak wspaniale układają się słowa, jak wyjątkowym wyczuciem wykazał się autor, jak świetne rozwiązania wybrał. Tak nie można robić, to wytrąca z immersji. A teraz na poważnie. To książka, która nie śpieszy się. Płynie powoli, pozwala nam złapać oddech, odpocząć, wczuć się w szum wiatru. Nie wiemy, dokąd zmierzamy, ale po prostu ufamy, że to właściwy kierunek. Na pochwałę zasługuje niemalże wszystko. Rothfuss ma niezwykłą lekkość w tworzeniu pamiętnych postaci, zarówno na pierwszym, jak i na drugim, a często nawet na trzecim planie. To w sporej mierze zasługa dialogów, które brzmią swobodnie i naturalnie. Autor pokazał nam jedynie dość niewielki skrawek świata, ale za to zrobił to wiarygodnie i skrupulatnie. Wiemy tyle, ile potrzebujemy i ani grama więcej. To, rzecz jasna, w sporej mierze konsekwencja narracji pierwszoosobowej, którą pisana jest większość książki. To zaleta - pozwala nam zrozumieć i wczuć się w skórę głównego bohatera, Kvothe, który jest postacią ciekawą, rozbudowaną i niejednoznaczną. Jeśli do czegoś mogę się przyczepić, to tylko do końcówki, w której fabularnie Rothfuss zagrał parę złych nut i pewne wydarzenia wybrzmiały nieodpowiednio. Trochę wyglądało to, jakby autor miał problemy z zamknięciem powieści i poszedł na skróty. To jednak za mało, by zmienić mój odbiór tej książki.
Kanver - awatar Kanver
ocenił na108 dni temu
Składany nóż K.J. Parker
Składany nóż
K.J. Parker
Cyt.: „Mam wrażenie, że jeśli wartość, jaką przypisujemy ludzkiemu życiu, spadnie wystarczająco nisko, będziemy mieli szanse zaprowadzić powszechny pokój i dobrobyt. Jeśli owa wartość spadnie, wszyscy będą mogli pozwolić sobie na to, by być szczęśliwymi. Dopiero wtedy, gdy zaczynamy wypełniać koszyk luksusowymi dobrami, takimi jak wolność, godność i prawo do decydowania o własnym losie, cena wykracza poza możliwości biedaków.” K.J.Parker, „Składany nóż” K.J.Parker to pseudonim literacki brytyjskiego pisarza Toma Holta, autora powieści fantastycznych i historycznych, m.in. „Pieśni dla Nerona”, w której przedstawia alternatywną wizję fragmentu historii Cesarstwa Rzymskiego i panowania cesarza Nerona. Pojęcie fantasy czy fantastyki jest tak szerokie, że praktycznie można do tej kategorii literatury zaliczyć niemal wszystko. Znalazł się w niej również „Składany nóż”. To w rzeczywistości świetna powieść polityczna z bardzo szerokimi wątkami ekonomicznymi. Jeśli ktoś sądził kiedykolwiek, że ekonomia może być nudna – to polecam mu lekturę „Składanego noża”. Tworzenie systemów bankowych, aprecjacja bądź dewaluacja waluty, wprowadzanie papierowego pieniądza. Wydaje się to dość nieciekawe, lecz zostało przez autora przedstawione w sposób zaiste intrygujący a w dodatku stanowi to jedynie tło dla pasjonujących rozgrywek politycznych. I najważniejsze pytanie – czy można wygrać wojnę bez pieniędzy? Główny bohater – Bassianus Arkadiusz Honoriusz Sewer, pierwszy obywatel Republiki Wesańskiej, stoi na czele rządu a tak naprawdę jego marzeniem jest stworzenie imperium. Czy ten szalony dla wielu zamysł się powiedzie? W trakcie lektury aż nadto widoczna staje się fascynacja autora starożytnym Rzymem. Wiele pomysłów czy zdarzeń zostało zaczerpniętych z historii Republiki Rzymskiej czy początku Cesarstwa Rzymskiego i w powieści pobrzmiewają wyraźnie jej echa. Zdecydowanie pozycja ta wyróżnia się na tle wielu innych w tej kategorii. Nie ma tu magii, nie ma smoków – jest polityka, ekonomia, obsesja władzy. A wszystko to sprawnie i zajmująco napisane. Ciekawy i interesujący głos w nurcie fantasy. Polecam.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Przypływy nocy. Siódme zamknięcie

Więcej
Steven Erikson Przypływy nocy. Misterny plan Zobacz więcej
Steven Erikson Przypływy nocy. Misterny plan Zobacz więcej
Steven Erikson Przypływy nocy. Misterny plan Zobacz więcej
Więcej