Żar

Okładka książki Żar
Sándor Márai Wydawnictwo: Czytelnik literatura piękna
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A gyertyák csonkig égnek
Data wydania:
2018-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Data 1. wydania:
2003-02-01
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307034379

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żar w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Żar



książek na półce przeczytane 101 napisanych opinii 103

Oceny książki Żar

Średnia ocen
7,7 / 10
2135 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
563
388

Na półkach: ,

intensywna emocjonalnie eksploracja bezwarunkowej, męskiej przyjaźni między Anglikiem i Polakiem oraz zdrady na tle romantyczno-erotycznego pożądania...

kulminacja poziomów namiętności i bezwarunkowości w boleśnie szczerej rozmowie po 4 dekadach...

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBar_(powie%C5%9B%C4%87)

***

ten rodzaj tak intensywnej przyjaźni męskiej - być może pod wpływem wiedeńskiego filozofa Otto Weiningera (1880–1903) "Płeć i charakter" - autora pod wpływem psychoanalitycznych konstrukcji Sigmunda Freuda, uzasadniającego organiczną sprzeczność między płciami, przyznając mężczyźnie zdolność do wysublimowanej przyjaźni jako najwyższego stadium Erosa (natomiast kobiety nie są do tego zdolne, ponieważ pochłania je troska o małżeństwo i dzieci - można jedynie cenić „kobiece macierzyństwo”)

intensywna emocjonalnie eksploracja bezwarunkowej, męskiej przyjaźni między Anglikiem i Polakiem oraz zdrady na tle romantyczno-erotycznego pożądania...

kulminacja poziomów namiętności i bezwarunkowości w boleśnie szczerej rozmowie po 4 dekadach...

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBar_(powie%C5%9B%C4%87)

***

ten rodzaj tak intensywnej przyjaźni męskiej - być może pod...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia

Poznaj innych czytelników

5110 użytkowników ma tytuł Żar na półkach głównych
  • 2 575
  • 2 498
  • 37
661 użytkowników ma tytuł Żar na półkach dodatkowych
  • 407
  • 108
  • 44
  • 30
  • 25
  • 25
  • 22

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Chimamanda Ngozi Adichie, Margaret Atwood, Ingeborg Bachmann, Lucia Berlin, Dino Buzzati, Radka Denemarková, Tove Jansson, Han Kang, Selma Lagerlöf, Clarice Lispector, Sándor Márai, Herta Müller, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Cora Sandel, Agnieszka Szpila, Ludmiła Ulicka, Virginia Woolf, Xi Xi, Marguerite Yourcenar, Oksana Zabużko
Ocena 6,8
Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Chimamanda Ngozi Adichie, Margaret Atwood, Ingeborg Bachmann, Lucia Berlin, Dino Buzzati, Radka Denemarková, Tove Jansson, Han Kang, Selma Lagerlöf, Clarice Lispector, Sándor Márai, Herta Müller, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Cora Sandel, Agnieszka Szpila, Ludmiła Ulicka, Virginia Woolf, Xi Xi, Marguerite Yourcenar, Oksana Zabużko
Sándor Márai
Sándor Márai
Sándor Márai (właśiwie. Sándor Grosschmid de Mára) – pisarz węgierski. Pochodził ze starej rodziny saskich osadników. Studiował prawo, pierwsze wiersze i artykuły publikował w piśmie Czerwony Sztandar w Węgierskiej Republice Rad. W obawie przed represjami wyemigrował do Niemiec. Tam ukończył studia dziennikarskie. Napisał sztukę teatralną po niemiecku, współpracował też z niemiecką prasą. Swoją poezję jednak tworzył już tylko po węgiersku. W pierwszych latach swej twórczości podróżował sporo po Europie, odwiedził np. Frankfurt, Berlin, Paryż. Ożenił się z Iloną Metzner (Lolą), rok od niego straszą, również pochodzącą z Koszyc. Przeżyli razem 62 lata. W 1928 razem z żoną powrócił na Węgry i osiadł w Budapeszcie. W 1930 rozpoczął pisać w stylu realistycznym. Pierwszy autor piszący tłumaczenia oraz opracowania dotyczące Kafki. W krótkim czasie osiągnął literacki sukces, a jego dzieła zostały przetłumaczone na angielski, francuski, włoski, hiszpański, portugalski, fiński, chorwacki, czeski, turecki, szwedzki i duński. Był krytycznie nastawiony zarówno do faszystowskiej, jak i sowiecko-komunistycznej dyktatury. Jego teść zginął jako Żyd w 1944. Pisarz pomagał w ukrywaniu żydowskich dzieci. W swojej twórczości często poruszał temat zmierzchu świata mieszczańskiego i kryzysu kultury europejskiej. Powieści Sándora Máraiego zachwycają stylem, psychologiczną przenikliwością, skupieniem na moralnych wyborach bohaterów i ich konsekwencjach. Po wojnie, w latach 1945-48 pisarz wydaje osiem książek. Jego wydawca zostaje upaństwowiony i już zapowiedziana nowa powieść Sándora Máraiego trafia na przemiał, jedynie kilka egzemplarzy ocalają drukarze. Brat pisarza, reżyser filmowy Géza Radványi, po światowym sukcesie swojego filmu "Gdzieś w świecie", nie otrzymuje zgody na realizację na Węgrzech nowego obrazu "Cyrk Maximus", traci również stanowisko wykładowcy w szkole filmowej, którą sam zakładał. Obaj bracia emigrują. Sándor Márai wyjeżdża z Węgier z żoną i ośmioletnim adoptowanym synkiem Janosem, jak się później okaże, na zawsze. Do 1952 r. mieszka we Włoszech, potem przenosi się do USA - gdzie w Nowym Jorku, pracuje w Radiu Wolna Europa. Dla władz węgierskich jest wrogiem publicznym numer jeden. W roku 1956, na wieść o wybuchu powstania leci do Europy, ale w Monachium zdąży jedynie nagrać monologi uciekinierów na taśmę magnetofonową. W 1968 r. przechodzi na emeryturę i przeprowadza się do Włoch, do Sorento. W 1980 wraca do USA, zamieszkuje w San Diego w Kalifornii. Bardzo ciężko przeżył śmierć żony, która zmarła na raka gardła. Kilka miesięcy później niespodziewanie zmarł jego przybrany syn Janos, który mieszkał z żoną i trzema córeczkami w okolicach San Diego. 22 lutego w 1989 pisarz popełnił samobójstwo, odbierając sobie życie strzałem z pistoletu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nagi sad Wiesław Myśliwski
Nagi sad
Wiesław Myśliwski
--- Nostalgiczne wspomnienia z dzieciństwa spędzonego na sielskiej wsi, gdzie każdy każdego zna, jeszcze zanim się urodzi, życie płynie ustalonym torem a dalekim, nieznanym światem straszy się niegrzeczne dzieciaki. Pierwszoosobowy narrator poetyckim, bogatym w porównania, dygresje i opisy językiem snuje wspominki meandrując między różnymi wydarzeniami. Zaczyna się od powrotu z miasta, z nauk do domu, do ukochanej wioski. Spokojna podróż na wozie zaprzęgniętym w pożyczonego że dworu konia i milczący ojciec sprzyjają rozmyślaniom przesiąkniętym marzeniami, obawami, wątpliwościami. Wspomina posiłki w milczeniu, wizytę z ojcem u dziedziców, częste krępujące odwiedziny ojca pod szkołą, jak matka co wieczór się modliła samotnie w sypialni, pogrzeb taty i okrutną suszę w tamtym czasie, swój koklusz za dziecięcia i wyprawę ratunkową przez 9 mostów... Zaczyna jedną myśl, w trakcie wpłata inną, dodaje jakieś dywagacje, wraca do pierwszej myśli i tak do końca książki. --- Proza kontemplacyjna, skupiona na detalu, wymagająca uwagi. Potrzeba tu odpowiedniego momentu, nastroju, żeby ją poczuć, docenić, nie zrazić się brakiem akcji czy wręcz konkretnej fabuły. Trochę jest to też taka gawęda dziadka przy kominku, który opowiada jak to było za młodu, a że dziadek poeta to i gawęda specyficzna... U mnie wypieków na twarzy nie wzbudziła, ale miło czasem obcować z piękną polską mową. Ps. Jest to debiut więc może kolejne będą lepsze? Więcej wspominek mniej rozważań, roztrząsania wątpliwości?
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na 6 8 dni temu
Hiob Joseph Roth
Hiob
Joseph Roth
Którzy z przyjaciół biblijnego Hioba mają rację? W książce śledzimy losy sześcioosobowej rodziny z Galicji. Jednego syna, którego serce rwie się do przygód, drugiego — do interesów, córki, która nie może oprzeć się namiętności, i niepełnosprawnego syna Menuchima. Rodzina kręci się wokół własnej osi — nie ma przyjaciół, oszczędności ani nadrzędnego celu. Na swój sposób rutyna dnia daje im pewną formę szczęścia. „O chorego syna nikt go nigdy nie pytał, za to wszyscy dowiadywali się o losy zdrowych”. Za rogiem czeka długa droga w dół. Momentem cezury jest porzucenie niepełnosprawnego syna. Oczywiście pierwszy odruch zdrowego człowieka to: jak tak można? Ojciec Mendel przez wiele dekad cierpi, wspomina, śni na jawie, wyrywa włosy, zaniedbuje się i złorzeczy Bogu. „Menuchim, syn Mendla, wyzdrowieje. Takich jak on nie będzie wielu w Izraelu. Bóg go uczyni mądrym, brzydotę dobrotliwą, gorycz łagodną, a chorobę mocną.” Jedna z tych nielicznych książek, w których losy bohatera splatają się z moimi losami. Chociaż nie wierzę, że celem życia jest szczęście, to chciałbym zdrowia i pomyślności dla moich dzieci, dla mojego syna. „Za co zostałem tak ukarany?” — myślał Mendel i przetrząsał mózg w poszukiwaniu jakiegoś grzechu, lecz nic ciężkiego nie znalazł. Podczas tej lektury udało mi się pojąć, że w życiu cierpieć — w tym cierpieć długotrwale — oznacza, że człowiek napełnia się życiem po same brzegi i jest gotów. Na ten moment, mimo ogromnego pragnienia serca, nie wierzę, że na końcu przychodzi taki cud, jak na łamach tej książki.
TytkaNaKsiazki - awatar TytkaNaKsiazki
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Marsz Radetzky'ego Joseph Roth
Marsz Radetzky'ego
Joseph Roth
A jeśli znowu stoimy u progu wielkiej masakry, która zaleje rzekami krwi gnijący Stary Kontynent, a jeśli teraz do gardeł rzucimy się sobie, kierując się nie tylko kryteriami narodowymi i klasowymi, lecz także płciowymi i metrykalnymi? Oczyma wyobraźni widzę już siebie jako zniedołężniałego starca, czyli lada moment, kąsającego w desperacji młodzianków, którzy siłowo chcą przeprowadzić na mnie dobrowolną eutanazję. Jeśli istotnie dojdzie do takich drastycznych scen, których efektem będą stosy ciał, to z pewnością Unia Europejska dorobi się swojej rzewnej apologii na miarę monarchii austro-węgierskiej w „Marszu Radetzky'ego”. Rzewnej, bo odwołującej się do symbolicznych czy też niematerialnych wartości, np. utraconego ładu (nie zielonego, tylko takiego ogólnego). Oczywiście banalna apologia, podyktowana wdzięcznością za finansowanie ze środków unijnych, jest na porządku dziennym od lat, a Polacy są w niej szczególnie biegli, nie ma w tym jednak jeszcze sentymentu, tej melancholijnej aury, która spowija powieść Józefa Rotha. To się dopiero pojawi po tej wielkiej masakrze, która nas czeka i która brutalnie oddzieli jedną epokę od drugiej – epokę bezmyślnej niewinności od epoki bezmyślnej drapieżności. Straszny czas, przez który nieliczni przejdą, skłoni ich do idealizacji nieodległej przeszłości, ociepli w ich pamięci unijnych biurokratów i ich beztroskie, ideologiczne zacietrzewienie, może jakiś nowy Robert Makłowicz powiesi sobie nawet na ścianie portret Ursuli von der Jelen. Może nawet ja to zrobię, jeśli, rzecz jasna, nie będę jedną z ofiar masakry. Przegiolem co? To się jeszcze okaże. --- Książka może przypaść do gustu ludziom, których wyobraźnię nader mocno zajmują umieranie, rozpad, upadek, rozkład, odchodzenie, znikanie, zanikanie, dezintegracja, staczanie się itd., tyle że bez turpizmu i naturalizmu. Jako że należę do grupy osób, którym zjawiska tej natury są istotnie bliskie, przyjąłem powieść Rotha z otwartym sercem, i to mimo tego, że autor raczył był obdarzyć naiwnym sentymentem twór cokolwiek sztuczny i o krótkim terminie ważności – monarchię austro-węgierską.
Bezecny_pełzacz - awatar Bezecny_pełzacz
ocenił na 9 3 miesiące temu
Oswajanie świata Nicolas Bouvier
Oswajanie świata
Nicolas Bouvier
Sporo krócej, ale wciąż niemało, zajęła mi podróż po kartach książki śladami Nicolasa Bouviera. W przeciwieństwie do jego, moja była bardzo wygodna, ale (tu z kolei podobieństwo) również nie bardzo łatwa. A choć analogie i różnice wynikają z zupełnie innych przyczyn, to paleta emocji mogła być tożsama: ciekawość, ekscytacja, czasem zachwyt, ale i znużenie oraz zniecierpliwienie. Nie jest to książka reporterska. Jak na tę zdecydowanie za dużo tu samego autora i jego refleksji, z czego zarzutu wielkiego jednak jej nie robię, bo te bywają wielce ciekawe. Najbliżej jej chyba do literatury drogi. Podróżuje razem z przyjacielem bardzo niespiesznie, ale nie poświęca wiele tekstu opisowi jednego miejsca, jednej osoby, jednego wydarzenia. Nie stara się również zgłębiać bardzo dokładnie tego, co widzi, choć jest wyposażony w więcej niż podstawową wiedzę o rejonie, który przemierza. I być może, zaprzeczając sobie samemu, pomimo że autora tu sporo, to niewiele dowiadujemy się o nim, jego motywacjach. Nie wiem również, dlaczego właściwie ta trasa, te kraje, te miejsca są jego celem. Jest raczej obserwatorem samego siebie w podróży, który czasami przekierowuje swój wzrok na to, co mija. Moim największym zarzutem jest to, że książka jest nierówna. Więcej – bywało, że męczyła. I wydaje mi się, że jest to ściśle związane z utratą notatek, które autor robił w trakcie podróży, a których został pozbawiony w drugiej jej części. Ten fakt pozwolił mi wysnuć tezę, że opisywanie pierwszej części podróży li tylko z pamięci negatywnie odbiło się na treści, jakby wspomnień zbrakło. Czasem wręcz nużyło. Im bliżej na osi czasu do punktu utraty notatek, tym pamięć bardziej świeża, myśl bardziej wnikliwa, pióro zdecydowanie lepsze. A umiejętność dobrej puenty, szerokiego, wręcz filozoficznego spojrzenia była tym, co sprawiło, że drugą część książki czytało się zdecydowanie lepiej, nie tylko ze względu na bardziej interesujący mnie geograficznie fragment podróży (ach, Persja…). Nie gustuję w okraszaniu opinii o książkach cytatami z nich, ale tym razem pozwolę sobie na jeden, już z samego końca książki, zwłaszcza że, w przeciwieństwie do całej maści współczesnych podróżników, ten wskazuje na pokorę autora i brak przypisywania sobie kategoryczności poznania: „Tego dnia miałem nieodparte wrażenie, że udało mi coś uchwycić i że odmieni to moje życie. Ale nic z tych rzeczy nie przyswaja się sobie raz na zawsze. Jak woda, świat przez ciebie przepływa i na jakiś czas użycza ci swych kolorów. Potem się cofa i znów cię zostawia samego z tą pustką, którą nosisz w sobie, z czymś w rodzaju organicznej niewydolności duszy, z którą trzeba nauczyć się żyć, którą trzeba zwalczać, a która paradoksalnie stanowi być może naszą najsilniejszą sprężynę działania.” P.S. Żałuję, że osoba, której Bouvier poświęca jedną z ostatnich stron, nigdy nie napisała swoich wspomnień ze swoich wypraw. Myślę, że opowieść podróżnika o pseudonimie Dodo, z którym przecięły się drogi autora, byłaby tą, którą czytałbym z wypiekami na twarzy. Inaczej – będę się mamił myślą, że ona istnieje i że kiedyś trafię na nią, znalazłszy ją na pustym miejscu w pociągu lub pod siedzeniem autobusu dalekobieżnego w czasie jednej z moich skromnych podróży.
Piotrek - awatar Piotrek
ocenił na 6 2 miesiące temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na 7 3 miesiące temu
Śmierć pięknych saren Ota Pavel
Śmierć pięknych saren
Ota Pavel
Sięgnąłem po „Śmierć pięknych saren” z dużymi oczekiwaniami. Książkę bardzo zachwalała mi znajoma, której gust literacki niezwykle cenię a dodatkowo Mariusz Szczygieł określił ją kiedyś jako „najbardziej antydepresyjną książkę świata”. Trudno o lepszą rekomendację więc naturalnie spodziewałem się literackiego absolutu – czegoś co zostanie ze mną na długo i zachwyci bez reszty. Po skończonej lekturze muszę jednak przyznać, że moje oczekiwania okazały się chyba zbyt wysoko zawieszone. Być może właśnie przez tę legendę narosłą wokół książki odbiór nie był tak intensywny jak się spodziewałem. Ostatecznie odebrałem ją jako rzecz dobrą, momentami bardzo dobrą ale jednak nie aż tak wyjątkową jak zapowiadano. Tematyka opowiadań chwilami wydawała mi się nieco monotonna i powtarzalna. Z drugiej strony trudno odmówić jej pewnej konsekwencji – te powracające motywy świetnie oddają stan ducha bohatera i wyznaczają kolejne kamienie milowe jego życia. W tym sensie powtarzalność staje się wręcz elementem konstrukcyjnym całej opowieści. Największym atutem książki pozostaje dla mnie styl. Ota Pavel pisze pięknym, lekkim językiem a jego subtelne, często bardzo ciepłe poczucie humoru potrafi naprawdę urzec. I choć nie była to dla mnie „najbardziej antydepresyjna książka świata” to z pewnością lektura przyjemna i warta poznania — nawet jeśli w moim przypadku pozostała po prostu dobrą książką a nie literackim objawieniem.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Żar

Więcej
Sándor Márai Żar Zobacz więcej
Sándor Márai Żar Zobacz więcej
Sándor Márai Żar Zobacz więcej
Więcej