Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość

Okładka książki Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość autorstwa Greg Staples, John Wagner
Okładka książki Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość autorstwa Greg Staples, John Wagner
John WagnerGreg Staples Wydawnictwo: Studio Lain Seria: Sędzia Dredd komiksy
95 str. 1 godz. 35 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Seria:
Sędzia Dredd
Tytuł oryginału:
Judge Dredd - Dark Justice
Data wydania:
2016-07-19
Data 1. wyd. pol.:
2016-07-19
Liczba stron:
95
Czas czytania
1 godz. 35 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394022297
NAJWIĘKSZY WRÓG ŻYCIA WRACA DO ŚMIERCI!
Choć zniszczyły go atomowe płomienie, a do samego piekła ściągnęły go dusze tych, których zamordował, to Śmierci udało się powrócić na ten świat. I tak jak poprzednio za cel obrał sobie unicestwienie wszelkiego życia. W zespole ze swoimi „braćmi” – Sędziami Strachem, Pożogą i Pomorem – kwartet terroru nawiedził Mayflower, statek kosmiczny zamieszkany przez czterech tysięce najbogatszych mieszkańców Mega-City One. Telepatka z Brygady Psi, Cassandra Anderson, wyczuła powrót Śmierci. Wraz z Sędzią Dreddem muszą przemierzyć morze gwiazd, by na dobre unicestwić Mrocznych Sędziów.

Jonh Wagner pisze historie dla 2000 AD od tak dawna, że nie pamięta już nawet, ile lat minęło. Wśród swoich prac wymienia m.in. Judge Dredd, Strontium Dog, Ace Trucking, Als Baby, Button Man i Mean Machine. Poza 2000 AD na swoim koncie ma Star Wars, Lobo, The Punisher oraz A History of Violence.

Greg Staples rysuje i ilustruje komiksy od 1990 roku. Zaczynał od Judge Dredd dla 2000 AD, ale jego prace zobaczyć można w wielu mediach. Zasłynął w USA z projektów do gry karcianej Magic The Gathering oraz do Warcrafta. Pracował między innymi dla 2000 AD, Blizzarda, Wizards of the Coast, DC, Marvela, Segi, Konami, Warner Bros., Fox Atomic, Paramount i Del Rey. Jako projektant i ilustrator pracował z Neilem Marshallem, Michaelem J.Bassettem i Markiem Forsterem przy filmach Solomon Kane, Doomsday i World War Z. Maczał też palce w teledyskach zespołów Muse i Scissor Sisters. Obecnie pracuje nad nową książką, a dla 2000 AD tworzy głównie okładki.
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość

Średnia ocen
7,6 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość

avatar
67
26

Na półkach: ,

Do Dredda podchodzę po raz trzeci i dopiero Mroczna sprawiedliwość zagrała. Na pierwszy ogień poszły Kompletne akta 13, ale przedstawione w nich historie niespecjalnie mnie zainteresowały. Od zachwalanej wszędzie Ameryki odpadłem po pierwszej części.

Mroczna sprawiedliwość z nawiązką zrekompensowała wcześniejsze rozczarowania. Opowieść liczy sobie zaledwie sześćdziesiąt sześć stron, każda jest jednak wyjątkowa. Ilustracje wykonane przez Grega Staples'a to małe i duże arcydzieła. Graficznie Mroczna sprawiedliwość jest bezbłędna. Każda karta to wyborna i wyrafinowana uczta dla oczu. Szkoda tylko że opowieść którą snują Wagner i Staples jest taka krótka. W posłowiu Greg Staples napisał że nad albumem pracował blisko dwa lata. Mimo wszystko uważam że historia nabrałaby głębi i charakteru gdyby podwoiła objętość.

Mroczna sprawiedliwość to w gruncie rzeczy space horror. Na początku do wrót starej posiadłości nieśmiało puka klasyczna powieść grozy, ale to zaledwie kilka kadrów. Demoniczne opętania i czarna magia również są obecne. Wspomniana posiadłość to najwspanialsza ilustracja w całej powieści, sporo czasu poświęciłem na jej oglądanie.

Space horror, z nieodłącznymi atrybutami - samotnością i krzykiem rozbrzmiewającym w kosmicznej pustce. Niestety jednego i drugiego zbyt wiele nie uświadczymy. Mrocznej sprawiedliwości bliżej do Aliens Camerona, niż Aliena Scotta. Szkoda bowiem potencjał jest olbrzymi. Mroczni sędziowie to przerażające istoty. Prym pod tym względem wiedzie Sędzia Strach. Za sprawą samego tylko Stracha można by puścić wodzy szaleństwa i koszmaru, tymczasem autorzy ograniczyli się do krótkiego incydentu z małym Mitchem, skwitowanego przez Sędzię Anderson słowami: "Widział coś, czego nie powinno widzieć żadne dziecko". Myślę że widział coś, czego nie powinien widzieć żaden człowiek, nie tylko dziecko. Po ujrzeniu oblicza Stracha chłopak popadł w katatoniczne odrętwienie. Jakie koszmary zesłał na chłopca Mroczny Sędzia? Ile szaleństwa i niewypowiedzianej grozy zdołał wsączyć do dziecięcego umysłu? Tego autorzy nie zdradzili, a szkoda. Wielka szkoda.

Ciekawa jest także pojawiająca się na początku postać Roberto Smitha, który jak gdyby nigdy nic, zdołał uwięzić trzech sędziów poszukiwanych później przez Śmierć. Kim jest człowiek który tego dokonał? To pytanie również pozostaje bez odpowiedzi.

Gdyby wydłużyć historię, zwolnić tempo akcji, atmosferę okrętu Mayflower doprawić niepewnością i złudnym poczuciem bezpieczeństwa. Przybliżyć nieco bohaterów drugoplanowych, podbijając jednocześnie poziom ich osamotnienia i zagubienia, a Strachowi i pozostałym Sędziom pozwolić rozwinąć skrzydła, byłoby idealnie. Wymienione elementy są oczywiście obecne w Mrocznej sprawiedliwości, ale w zbyt niskim stężeniu.

Pomimo niezbyt satysfakcjonującej długości i trochę rozczarowującego zakończenia, za same tylko ilustracje należy się wysoka ocena. Za przyjemność oglądania Mrocznej sprawiedliwości zdecydowane 5/7. Warto też wspomnieć o ponad dwudziestu stronach materiałów dodatkowych, zapewniających jeszcze więcej doznań wizualnych.

Nadzieję pokładam w Upadku martwego świata, Szambali i Powrocie do Szambali które zdają się zawierać interesujące mnie elementy. Mimo uwielbienia dla cyberpunku, chyba nie znajdę wspólnego języka z Sędzią Dreddem, za to groza Mrocznych sędziów urzekła mnie już od samego początku.

Do Dredda podchodzę po raz trzeci i dopiero Mroczna sprawiedliwość zagrała. Na pierwszy ogień poszły Kompletne akta 13, ale przedstawione w nich historie niespecjalnie mnie zainteresowały. Od zachwalanej wszędzie Ameryki odpadłem po pierwszej części.

Mroczna sprawiedliwość z nawiązką zrekompensowała wcześniejsze rozczarowania. Opowieść liczy sobie zaledwie sześćdziesiąt...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
434
112

Na półkach: ,

W posłowiu autor mówi, że komiks miał być jak wysokobudżetowa produkcja i to się udało osiągnąć w 100%. Fabuła jest ciekawa, akcja wartka, a rysunki... najlepsze rysunki jakie dane mi było oglądać w komiksie. 10/10

W posłowiu autor mówi, że komiks miał być jak wysokobudżetowa produkcja i to się udało osiągnąć w 100%. Fabuła jest ciekawa, akcja wartka, a rysunki... najlepsze rysunki jakie dane mi było oglądać w komiksie. 10/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1730
503

Na półkach:

Komiksy przedstawiające przygody Sędziego Dredda mają pewną tradycję wydawniczą w Polsce. Postać debiutowała na rodzimym rynku dzięki legendarnemu już wydawnictwu TM-Semic, które opublikowało klasyczną fabułę: Judgement on Gotham (TM-Semic, Wydanie Specjalne 4/93). Z kolei oficynie Egmont Polska należy się uznanie za pierwsze i do niedawna jedyne systematyczne publikowanie historii z udziałem tego antybohatera, a co za tym idzie, za kreowanie potencjalnej niszy wydawniczej dla współczesnych wydawców. Wprawdzie Arkadiusz Dzierżawski, odpowiedzialny za Studio Lain, swoją drogę do 2000AD zawdzięcza wytworom ręki Simona Bisley’a publikowanym w magazynie „Heavy Metal”, a nie komiksom wydawanym w Polsce. Mimo wszytko można pokusić się o stwierdzenie, że przynajmniej część z czytelników pozycji wydawanych przez jego wydawnictwo, kupiło je dzięki znajomości publikacji z przeszłości.

Mroczna sprawiedliwość to najnowszy komiks z Sędzią Dreddem w roli głównej, który ukazał się w Polsce. Co ciekawe, premiera rodzimej edycji odbyła się w rok po wydaniu brytyjskiej wersji. Jest to dowodem na aktywną i dobrze przemyślaną politykę wydawniczą Studia Lain, które nie poprzestaje na wydawaniu tak zwanych klasyków (patrz: Heavy Metal Dredd z rysunkami Bisley’a),ale sięga także po równie atrakcyjne pozycje współczesne.

Polskie wydanie Mrocznej sprawiedliwości dość wiernie oddaje zawartość oryginału. Gdyż poza komiksem zawiera także bogatą w informacje część dodatkową, dzięki której czytelnik może zapoznać się z kulisami powstawania albumu. W tym z wątpliwościami Johna Wagnera, co do sensu tworzenia kolejnego scenariusza z udziałem Mrocznych Sędziów. Wagner obawiał się wtórności. Jak pisze w emailu do artysty, Grega Staplesa: „(…) problemem zawsze jest schematyczność. Mroczni Sędziowie wpadają, spotykają Dredda i zostają rozwalani”. Najtrudniejszym zadaniem scenarzysty było więc stworzenie czegoś nowego. Wagner nie uniknął pewnych wtórności, co w zupełności nie przeszkadza w odbiorze komiksu. Dla czytelnika polskich wydań Dredda, który z Mrocznymi Sędziami obcował zdecydowanie rzadziej niż czytelnik wersji oryginalnej, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Mroczna… jest więc doskonałym wprowadzeniem do szalonego, futurystycznego, naszpikowanego sarkastycznymi odniesieniami do współczesności, świata Sędziego Dredda.

(...) Sprawnemu scenariuszowi wtóruje zapierająca dech w piersiach szata graficzna, która została w całości wykonana przez Grega Steplesa. Niezależnie od tego czy maluje on przestrzeń kosmiczną, wnętrza statków kosmicznych, mundury, broń, czy też samych futurystycznych kosmonautów (o Mrocznych Sędziach nie wspominając),Staples udowadnia, że bardzo dobrze czuje się w konwencji science fiction. Jego realistyczne obrazy są przy tym pełne dynamizmu, a paleta barw nadaje im specyficznej, odpowiedniej dla danej sceny, atmosfery....

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2017/01/12/sedzia-dredd-mroczna-sprawiedliwosc/

Komiksy przedstawiające przygody Sędziego Dredda mają pewną tradycję wydawniczą w Polsce. Postać debiutowała na rodzimym rynku dzięki legendarnemu już wydawnictwu TM-Semic, które opublikowało klasyczną fabułę: Judgement on Gotham (TM-Semic, Wydanie Specjalne 4/93). Z kolei oficynie Egmont Polska należy się uznanie za pierwsze i do niedawna jedyne systematyczne publikowanie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

37 użytkowników ma tytuł Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość na półkach głównych
  • 28
  • 9
23 użytkowników ma tytuł Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość na półkach dodatkowych
  • 9
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość

Inne książki autora

Okładka książki Batman: A Death in the Family Jim Aparo, Alan Grant, Jim Starlin, John Wagner, Bernie Wrightson
Ocena 0,0
Batman: A Death in the Family Jim Aparo, Alan Grant, Jim Starlin, John Wagner, Bernie Wrightson
Okładka książki Sędzia Dredd - Kompletne Akta 20 Peter Doherty, Carlos Ezquerra, Ian Gibson, John Higgins, Clint Langley, Colin MacNeil, Mike McMahon, Mark Millar, Grant Morrison, Robbie Morrison, Nick Percival, Dermot Power, Gordon Rennie, John Smith, Ron Smith, Greg Staples, John Wagner
Ocena 8,0
Sędzia Dredd - Kompletne Akta 20 Peter Doherty, Carlos Ezquerra, Ian Gibson, John Higgins, Clint Langley, Colin MacNeil, Mike McMahon, Mark Millar, Grant Morrison, Robbie Morrison, Nick Percival, Dermot Power, Gordon Rennie, John Smith, Ron Smith, Greg Staples, John Wagner
Okładka książki Sędzia Dredd - Martwy człowiek John Ridgway, John Wagner
Ocena 7,0
Sędzia Dredd - Martwy człowiek John Ridgway, John Wagner
Okładka książki Sędzia Dredd - Kompletne Akta 6 Steve Dillon, Carlos Ezquerra, Alan Grant, Ron Smith, John Wagner
Ocena 7,0
Sędzia Dredd - Kompletne Akta 6 Steve Dillon, Carlos Ezquerra, Alan Grant, Ron Smith, John Wagner
Okładka książki 40 years of Scream! Gerry Finley-Day, Alan Moore, Jose Ortiz, John Wagner
Ocena 5,0
40 years of Scream! Gerry Finley-Day, Alan Moore, Jose Ortiz, John Wagner
Okładka książki Sędzia Dredd - Kompletne Akta 19 Garth Ennis, Brett Ewins, Carlos Ezquerra, Mark Millar, Grant Morrison, Dermot Power, John Smith, Ron Smith, Greg Staples, John Wagner
Ocena 8,0
Sędzia Dredd - Kompletne Akta 19 Garth Ennis, Brett Ewins, Carlos Ezquerra, Mark Millar, Grant Morrison, Dermot Power, John Smith, Ron Smith, Greg Staples, John Wagner
Okładka książki Button Man. Cyngiel Arthur Ranson, John Wagner
Ocena 7,7
Button Man. Cyngiel Arthur Ranson, John Wagner

Czytelnicy Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość przeczytali również

Sędzia Dredd - Ameryka John Wagner
Sędzia Dredd - Ameryka
John Wagner Colin MacNeil
Czym jest wolność? Chyba dla każdego czymś innym. Dla jednego będzie po prostu możliwością spokojnego życia, nawet pod warunkiem pewnych ustępstw. Dla innych wolność musi być absolutna, żeby każdy mógł robić to, co chce i dla takiej wolności poświęcą swoje życie. Komiks Sędzia Dredd Ameryka pokazuje różnych ludzi i ich różny pogląd na ideę wolności. Dredd jest jednym z dwóch najsilniejszych i najbardziej skrajnych. Uosabia prawo, porządek, posłuszeństwo, dyscyplinę i bezkompromisowość. Ameryka to z kolei skrajna wolność, w której można właściwie wszystko. Dwa główne wątki. Pomiędzy nimi znajdziemy także kilka innych historii pobocznych, mniej skrajnych. I w każdej z nich wolność jest czymś innym. Sam Dredd stoi w tej historii właściwie trochę z boku. Na pierwszym planie jest historia chłopaka zakochanego w Ameryce, czyli koleżance z dzieciństwa. Byli nierozłączni, a stała obecność przesadnie surowych i momentami nawet zwyczajnie złośliwych sędziów była częścią ich młodości. Niestety ich losy się rozłączają, ale on nie może o niej zapomnieć. Po wielu latach spotykają się w dziwnych okolicznościach i jego życie zmienia się diametralnie. Ameryka wplątuje go w rebelię, a później wszystko się komplikuje… Dystopijny świat Porównuje się ten komiks do V jak Vendetta i faktycznie coś w tym jest. Ale, bo jest ale, Sędzia Dredd Ameryka jest o wiele mniej klimatyczny niż, komiks Moore’a, nie ma tak rozbudowanego uniwersum, żeby wsiąknąć i prawdziwie wczuć w tę historię. A w ogóle to cała historia składa się z trzech zeszytów wydanych po raz pierwszy w latach ‘90. Scenariusze pochodzą od Johna Wagnera, a rysunki od Colina McNeila i pomimo tego, że rysownik jest jeden, to różnią się stylem. Nie zmienia to faktu, że to, co jest, nadal jest wystarczająco ciekawe. Jedno zdanie z blurba dobrze podsumowuje ten komiks: “Gdzie kończy się prawo a zaczyna tyrania?” A ja dodam od siebie jeszcze drugie: Gdzie kończy się wolność, a zaczyna anarchia? Myślę, że ten komiks próbuje odpowiedzieć na obydwa te pytania.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na76 lat temu
Conan Barbarzyńca. Tom 1 - Czerwone ćwieki Barry Windsor-Smith
Conan Barbarzyńca. Tom 1 - Czerwone ćwieki
Barry Windsor-Smith Gil Kane Al Milgrom Neal Adams Roy Thomas Jim Starlin
Tom otwierający kolekcję komiksów Conana zawiera tytuły powstałe w latach 70-tych i na tle innych historii obrazkowych z tamtych czasów wypada bardzo dobrze. Oczywiście jest tu stosowany zabieg, wówczas zwyczajowy, zamieszczania tekstu, który pokrywał się z tym co widać na kadrach, taka forma narracji, która przy lepszych rysunkach, budujących dobrze kadry, wychodzi nużąco i zbędnie. Ale nie jest tego aż tak wiele. W którymś momencie przyzwyczaiłem się do tej specyfiki, a tekstu było też jakby mnie, a poza tym rysunki dawały radę. Nie dziwota, skoro za warstwę graficzną odpowiada w większości zamieszczonych tu numerów Barry Windsor Smith, ten sam który znany jest np. z "Weapon X". Całkiem dobrze wyglądają te rysunki, z realistycznie oddanym ruchem, świetnie oddaną anatomią postaci, co przy częstym "prezentowaniem" mięśni czy kobiecych wdzięków jest istotna, z dużą ilością szczegółów, z rozbudowanymi tłami. Ta kreska się nie zestarzała. Niestety w tym zakresie autor nie jest równy, niektóre opowieści mają postacie z dziwnymi, nie pasującymi do klimatu twarzami, nie zawsze jest tak dobrze i klimatycznie jak w otwierającej tom "Córce lodowego olbrzyma", ze scenariuszem na podstawie oryginalnego opowiadania Howarda. Same twarze najbardziej mi nie pasowały w "Mieszkańcu ciemności". Nie wszystkie z sześciu zamieszczonych tu opowieści ilustrował Smith, za kreskę odpowiada też Gil Kane czy Jim Starlin. Wszyscy jednak dobrze oddają klimat opowiadań o Conanie i pierwotnego, barwnego świata wykreowanego przez Howarda. Scenariuszowo jest przyzwoicie, bez fajerwerków. Roy Thomas, odpowiedzialny za wszystkie historie, zaadaptował na podstawie oryginalnej prozy Howarda, oprócz wspomnianej wyżej pierwszej historii, także tytułowe "Czerwone ćwieki", które jednak trochę zamęcza tekstem i nie udaje mu się oddać klimatu opowiadania, które wspominam o wiele lepiej. Pozostałe scenariusze nie odstają od tych adaptowanych, a w ostatnim scenarzysta pozwala sobie na dawkę humoru, zakorzenionego w silnie szowinistycznym klimacie tej męskiej jednoznacznie opowieści. Myślę jednak, że w przyjętej konwencji, w tej skrajnie heroic fantasy to nie powinno zgrzytać. Zresztą to tytuły sprzed władzy politycznej poprawności.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na61 rok temu
Black Kiss Howard Chaykin
Black Kiss
Howard Chaykin
POPKulturowy Kociołek: Akcja rozgrywa się w Los Angeles w latach 80. XX wieku. Mieście przepełnionym zbrodnią, narkotykami, prostytucją i wszystkim tym, co najgorsze. W takich realiach musi funkcjonować powracający z odwyku muzyk Cass Polack. Niespodziewanie zostaje on wciągnięty w sam środek przerażającego szaleństwa. Wystarczyła tylko jedna przejażdżka z urodziwą pasażerką, aby jego i tak trudne życie przerodziło się w koszmar wypełniony seksem i śmiercią. Album Black Kiss tom 1 to dzieło mieszające elementy thrillera noir, horroru, komiksu erotycznego (momentami wręcz pornograficznego) i wątków nadprzyrodzonych. Jest to więc mieszanka dość wyrazista, umiejąca przyciągnąć uwagę dojrzałego odbiorcy, mająca jednak również swoje pewne zauważalne niedoskonałości. Scenariusz Chaykina potrafi być bowiem dosyć nierówny. Narracja opierająca się na schematach thrillera noir jest dość skomplikowana (może momentami trochę za bardzo). Duża w tym również zasługa klimatu miasta przepełnionego mrokiem i przemocą. Ten element historii jest więc angażujący i zachęcający czytelnika do przewracania kolejnych stron. Problem pojawia się w momencie wkroczenia na scenę wspomnianych wątków nadprzyrodzonych. Pomysły autora w tej kwestii mocno trącą myszką i są delikatnie pisząc kuriozalne. Na dodatek ma to wyraźny wpływ na całą intrygę, która staje się przewidywalna. Nie jest to co prawda drastyczny spadek jakości komiksu, ale i tak trudno tych niedociągnięć nie zauważyć. Sytuację ratują całkiem nieźle nakreśleni bohaterowie. Nie są to jednak postacie, które można lubić. Nie ma tu klasycznego podziału na dobrych i złych, a tak naprawdę wszyscy skrywają w sobie jakiś mrok, który tylko czeka na uwolnienie. Całkiem nieźle wypadają również dialogi pomiędzy nimi. Są jednak sceny, w których jest ich zdecydowanie za duża ilość i są one niepotrzebnie przegadane. Zdecydowanie najmocniejszą stroną albumu (i jednym z głównych powodów, dla którego warto sięgnąć po tytuł) jest jego oprawa graficzna... https://popkulturowykociolek.pl/black-kiss-tom-1-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na62 lata temu
Barbarella Jean-Claude Forest
Barbarella
Jean-Claude Forest
"Przybywa z Ziemi, planety z oddali z innego czasu i innego świata. Niesie nam miłość, a wojnę obali i nieprzyjaciół pieszczotą oplata..." Najgorszym grzechem czytelnika w przypadku "Barbarelli" byłoby rozpatrywanie albumu tylko pod kątem fantazji erotycznych. Fantazje owszem, istnieją, ale mają ścisły związek z konwencją i konkretnym czasem. "Barbarella" bowiem to pocisk miłości, kolejny gwóźdź do purytańskiej trumny. Jako wyraz emancypacji jest nie tylko komiksem inteligentnym, ale też świadomym i zabawnym. W tej samoświadomości jest to album również niezwykle uczciwy. Zabawne jest natomiast to, że główna bohaterka wydaje się być ponad tym wszystkim, ponad gatunkiem, w którym umiejscowił ją w 1962 roku Jean‑Claude Forest. "Barbarella" to przede wszystkim dzieło głęboko zakorzenione w swojej epoce. Kamp, era Wodnika, seksualna rewolucja. Barbarella jako emisariuszka wszystkich wolnościowych petycji niesie w sobie niezliczone pokłady uroku. Jej bronią jest naturalny wdzięk i seksapil. Fabularnie to kwintesencja frymuśnej absurdalnej space-opery. Młoda kosmiczna podróżniczka i awanturniczka, najczęściej odziana skąpo (lub nierzadko w ogóle) przemierza galaktykę trafiając na niezwykłe światy i osobliwe cywilizacje. Wplątuje się w lokalne konflikty, polityczne intrygi, doświadcza naukowych eksperymentów. Oprócz tego prowadzi kosmiczny cyrk (delirium, nazwa jak znalazł) i odwiedza coraz bardziej abstrakcyjne światy. Opowiastki mają epizodyczny charakter, co kilka plansz możemy znaleźć się z główną bohaterką w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Jean‑Claude Forest doskonale wie jakim materiałem dysponuje. Łączy science fiction, erotykę i surrealistyczny humor. Natomiast ona, emisariuszka tylko pozytywnych wartości, świadoma swojej seksualności, niezależności i kobiecej siły stała się jednym z wielu symboli wyzwolenia. Lekka kreska autora, która wychodzi jasno ze szkicu, fantastycznie kontrastuje z gęsto przedstawionymi światami. Tak, światami, bo ta wspomniana epizodyczna struktura "Barbarelli" to również cały kalejdoskop kosmicznych środowisk. Czegoż tu nie ma! Od razu trzeba zaznaczyć, że Mirosław Birek wspiął się na translatorskie Himalaje kreując wszystkie te nazwy własne. Mniemam, że trudna była to walka, ale każda jedna potyczka wygląda na tą zwycięską. Odważny wizerunek nowoczesnej kobiety, symboliczna kulturowa zmiana i jasny sygnał dla rzeszy innych twórców, że to już jest ten moment, gdy komiks dla dorosłego odbiorcy ma rację bytu. Przetarte szlaki i sygnał dla innych? Jasne, ale "Barbarella" nawet jeżeli nosi znamiona bycia ramotką, to dzielnie przetrwała po dzień dzisiejszy. Mimo upływu kilku dekad wciąż pulsuje energią. Rysunek wciąż potrafi zachwycić, a treść przyprawić o zawrót głowy.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na74 miesiące temu
Bradl tom 1 Marek Oleksicki
Bradl tom 1
Marek Oleksicki Tobiasz Piątkowski
𝗗𝗢𝗦𝗞𝗢𝗡𝗔Ł𝗬 ! 𝗣𝗥𝗔𝗪𝗗𝗭𝗜𝗪𝗔 𝗛𝗜𝗦𝗧𝗢𝗥𝗜𝗔 𝗣𝗢𝗟𝗦𝗞𝗜𝗘𝗚𝗢 𝗦𝗨𝗣𝗘𝗥𝗕𝗢𝗛𝗔𝗧𝗘𝗥𝗔 ! Komiks powstał na kanwie losów jednego z uczestników powstania warszawskiego *Kazimierza Leskiego "Bradla". Podoba mi się graficzna strona i wciągająca fabuła, akcja płynie wartko, a mroczne życie w konspiracji lekko przerysowanych postaci intryguje. 𝗗𝗟𝗔 𝗠Ł𝗢𝗗𝗬𝗖𝗛 𝗜 𝗧𝗬𝗖𝗛 𝗦𝗧𝗔𝗥𝗦𝗭𝗬𝗖𝗛 - 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ! 𝗡𝗜𝗘 𝗧𝗬𝗟𝗞𝗢 𝗭𝗘 𝗪𝗭𝗚𝗟Ę𝗗𝗨 𝗡𝗔 𝗖𝗭𝗔𝗦 - 𝗦𝗜𝗘𝗥𝗣𝗡𝗜𝗘Ń. 𝗞𝗔Ż𝗗𝗬 𝗦𝗣𝗢𝗦𝗢́𝗕 𝗝𝗘𝗦𝗧 𝗗𝗢𝗕𝗥𝗬, Ż𝗘𝗕𝗬 𝗣𝗔𝗠𝗜Ę𝗧𝗔Ć ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : *𝗞𝗮𝘇𝗶𝗺𝗶𝗲𝗿𝘇 𝗟𝗲𝘀𝗸𝗶, 𝗽𝘀. „𝗕𝗿𝗮𝗱𝗹” - ur. 21 czerwca 1912 w Warszawie, zm. 27 maja 2000 tamże – polski inżynier mechanik, wynalazca, doktor nauk humanistycznych, pułkownik pilot Wojska Polskiego. Uczestnik kampanii wrześniowej, oficer wywiadu i kontrwywiadu Armii Krajowej w ramach Oddziału II Informacyjno-Wywiadowczego, dowódca kompanii „Bradl” batalionu Miłosz w powstaniu warszawskim. Za męstwo odznaczony Krzyżem Virtuti Militari i 3-krotnie Krzyżem Walecznych. W latach 1994–1997 prezes Związku Powstańców Warszawskich. Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, honorowy obywatel miasta stołecznego Warszawy. Był wnukiem bankiera Kazimierza Natansona i synem neofity pochodzenia żydowskiego inżyniera Juliusza Stanisława Natanson-Leskiego i Marii z domu Olszyńskiej herbu Pniejnia. Jego siostra Anna Leska była pilotką Wojska Polskiego, pierwszą kobietą i jedną z trzech Polek w brytyjskiej pomocniczej służbie rozprowadzającej samoloty Air Transport Auxiliary. więcej na wiki.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na82 lata temu
Catwoman: Nie ma lekko Cameron Stewart
Catwoman: Nie ma lekko
Cameron Stewart Ed Brubaker Brad Rader
Pierwszy tom komiksów o Catwoman bardzo dobrze przemodelował tytułową bohaterką i był autentycznie wciągający. Jednocześni nawiązania do szerszego uniwersum DC były bardzo ograniczone, dzięki czemu nowi czytelnicy nie powinni się byli czuć zagubieni. Jednakże końcówka poprzedniego tomu zwiastowała większy udział jednego z wrogów Batmana. Czy większy udział szerszego uniwersum DC nie zaszkodził tej serii? Tom otwiera historia „Przejażdżka”. Zbliża się proces dawnej koleżanki Seliny, której grozi kara śmierci. Główna bohatera postanawia bez względu na wszystko pomóc przyjaciółce. Opowieść ta dosyć dobre pokazuje, że prawo niekoniecznie oznacza sprawiedliwość. Oskarżona była tu w głównej mierze ofiarą, ale niestety system nie przewiduje dla niej żadnych okoliczności łagodzących. Dużo jest tu też retrospekcji pokazujących, że dziewczyna była zawsze gotowa do poświęceń dla przyjaciół. Ostatecznie jednak nie prowadzi to do większych rozważań, ale brawurowego wątku sensacyjnego, który jest jednak nawet poruszający. Z kolei w drugiej opowieści czyli w „Ostatnim raporcie” Catwoman postanawia włamać się do rezydencji handlarki narkotyków. W tym czasie w budynku jest przetrzymywany agent FBI, a okolica jest obserwowana przez innych agentów. Nie jest to specjalnie skomplikowana opowieść- ot, typowy skok Seliny, tylko z udziałem wielu stron. Trochę obawiałem się, że bohaterka zbyt łatwo poradzi sobie z całą sytuacją, ale pokazane jest, że nie wszystko przewidziała. Podobało mi się, że część historii opowiedziana jest z punktu widzenia jednego z agentów, co pokazuje jak bohaterka wpływa na przeciętnych stróżów praca. Ta część tomu został zilustrowana przez Brada Radera. Jego kreska wydawała mi się często zbyt prosta, ale jednocześnie dobrze udaje mu się oddać dynamikę pewnych scen. Kolejna opowieść to „Nieugięta” i składa się aż z pięciu części. Dzięki staraniom Seliny udaje się otworzyć centrum osiedlowe w East Endzie. Na dodatek główna bohaterka ponownie nawiązuje kontakt ze swoją siostrą, a także dawną koleżanką. Niestety na bohaterkę czyha bardzo groźny przeciwnik. Jest to bardzo emocjonalna opowieść. Najpierw czytelnik może śledzić jak wiele bohaterce udaje się osiągnąć, by następnie być świadkiem tego jak to wszystko się rozpada. Naprawdę można empatyzować z Catwoman, kiedy jest wściekła na swoich prześladowców. Nie przeszkadza tu zupełnie udział bardziej znanego czarnego charakteru, który jednak moim zdaniem mógł się bardziej wykazać w finale, bo nie różnił się od wielu innych gangsterów. Jest to dosyć tragiczna opowieść, która pomimo względnego szczęśliwego zakończenia jest bardzo gorzka dla wszystkich bohaterów. Konsekwencją tej opowieści jest „Nie ma lekko”. Mniej tutaj jest wątków sensacyjnych, a więcej skupienia się na relacji między postaciami i ich warstwie psychologicznej. Pojawia się tu pewne elementy kryminalne, ale stanowią one swego rodzaju komentarz do sytuacji bohaterów. Pokazane jest jak poszczególne postacie radzą sobie z traumą, co naprawdę jest poruszające. Tutaj rysuje Javier Pulido. Jego kreska początkowo odrzucała mnie swoją prostotą i chwilę mi zajęło zanim się do niej przyzwyczaiłem. Jednakże pasuje ona do obyczajowej opowieści niemal bez scen akcji i czasami byłem aż zdziwiony ile emocji udaje się oddać w przypadku poszczególnych bohaterów. Ostatnią dłuższą opowieścią jest „Dzika jazda”. Selina zabiera Holly w podróż samochodem. Po drodze zwiedzą parę różnych miast, a główna bohaterka będzie musiała też unikać ataków ze strony bliskowschodnich wojowników. Historia ta świetnie łączy wątki obyczajowe z sensacyjnymi. Holly może tutaj nie tylko zrelaksować się psychicznie, ale również przejść trening fizyczny, który może sprawić, że w przyszłości będzie jeszcze bardziej pomocna. Na dodatek finał jej wątku jest naprawdę wzruszający i stanowi bardzo zaskakujące spuentowanie całej opowieści. Jest tu też jednak miejsce na walki, pościgi czy włamania. Trochę nie podobała mi się jednak pewna scena na początku opowieści, która trochę wydawała się aż zbyt okrutna jak na te postacie. Poza tym też uważam, że przeciwnicy, z którymi tu walczy Catwoman są bardzo bezosobowi i ciężko mi ich brać na poważnie. Na szczęście ich same występy nie są zupełnie na serio i czasami można się uśmiechnąć na widok tego jaki kontrast stanowią dla danej sceny. Mam nadzieję jednak, że ten wątek będzie rozwinięty w kolejnym tomie. Ta historia ma chyba najwięcej odniesień do większego uniwersum DC. Bohaterki odwiedzają parę fikcyjnych miast tego uniwersum, a także pojawiają się różni superbohaterowie czy superzłoczyńcy. Niestety nie ma tu żadnych przypisów, więc mniej zorientowany czytelnik może być zupełnie zagubiony. Jeśli ktoś jednak zna te postacie tak jak ja to może się cieszyć z tego jak wszystko fajnie się łączy. Zarówno za rysunki w „Nieugiętej”, jak i w „Dzikiej jeździe” odpowiada znany z poprzedniego tomu Cameron Stewart. Jest on dosyć dokładny, a także potrafi dobrze narysować sceny akcji. Nie ma tu jednak niczego, co by mnie zachwyciło. Tom zamyka parę krótszych opowieści wydanych oryginalnie jako „Catwoman – Geneza i Tajne Akta”. Poza komiksami są tu też krótkie dotychczasowe biografie czterech najważniejszych postaci tomu, a także galeria grafik. Nie rekompensuje to wprawdzie braku przypisów w „Dzikiej jeździe”, ale i tak mogą być one pomocne dla części czytelników. Pierwszą historyjką jest „Wiele żyć Catwoman”. Jest to typowa historia, gdzie paru przestępców omawia to jak oni postrzegają superbohaterkę. Tutaj jest to okazja do pokazania jak zmieniała się ta postać na przestrzeni komiksów, chociaż jednocześnie moim zdaniem ktoś nieznający komiksów z tą postacią może czuć się zagubiony. Ogólnie jednak sympatyczna opowieść zilustrowana kanciastym stylem Michaela Avona Oeminga. Swoje pięć minut ma też detektyw Slam Bradley w historii „Sprawa McSweeneya”. Jest to typowa sprawa poszukiwania zaginionej osoby, która ma jednak mocną koncówkę. Cameron Stewart jak zawsze świetnie się sprawdza jako rysownik. Historia „Czemu Holly jednak żyje?” stanowi komentarz do komiksów superbohaterskich w postaci rozmowy Holly i Seliny. Krytykowane są tu pewne schematy, od których ksama seria o Catwoman nie potrafi uciec. Przy tym też rysownik Eric Shanower przyłącza się do dowcipów rysując dosyć absurdalne kostiumy bohaterki. Ostatnim komiksem tomu jest „Odpowiednie planowanie”. Stanowi on tak naprawdę wstęp do „Nieugiętej” i skupia się na głównym czarnym charakterze tej historii. Uważam jednak, że niewiele wnosi do postaci, chociaż rysunki Camerona Stewarta są bardzo przyzwoite. Podobnie jak poprzedni tom jest to świetny komiks. Jest tu zarówno dużo wątków sensacyjnych, jak i obyczajowych, co sprawia, że postacie są bardziej wiarygodne. Należy jednak pamiętać, że tutaj mogą być pewne nawiązania niezrozumiałe dla laików w kwestii tego uniwersum.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na84 lata temu
Ślepa cytadela. Przystanek na Faragonescji. The Long Tomorrow Jean Giraud (Moebius)
Ślepa cytadela. Przystanek na Faragonescji. The Long Tomorrow
Jean Giraud (Moebius)
Ten album Moebius'a podobał mi się o wiele bardziej. Teraz wiem, że po prostu nie lubię "szybkiego" stylu Giraud'a. Może ułatwiał on pracę rysownikowi, dzięki czemu bardziej mógł koncentrować się na fabule (zwłaszcza kiedy jest się również scenarzystą)... jednak dla mnie te rysunki są niechlujne, robione na odwal... niedopracowane. Co z tego, że "Przystanek na Faragonescji" fabularnie był świetny (to znaczy kwaśny jak rabarbar) kiedy nie można go porównać do artyzmu "Arzach'a", "Balldy" czy nawet "Podwójnej ucieczki". Nie przypadły mi też do gustu kolejne przygody Majora Gruberta. Albo strasznie "nierówne" to rysunki albo Moebius świetnie się bawił swoim stylem. Dopiero w "The Long Tomorrow" odnalazłem to co lubię - sf podszyty absurdem... bardzo taki "jodorowski" a przy tym świetnie narysowany, z dbałością o szczegóły wypełniające kadry. Podobnie "Podejście do Centauri". Fajne są wprowadzenia Giraud'a do poszczególnych części zbiorku... gdzie można bliżej poznać jego poglądy na życie, świat i sztukę. Widać mocny wpływ goszyzmu, podobnie jak u Caza'y... ale niech tam im będzie, jeszzce to można przetrawić... chociaż "Biały koszmar" był po prostu głupi. "Tarta z jabłkami" jest mocna... podobnie jak "Absoluten szczelny". Mocne surrealistyczne. Cieszę się, że mogłem poznać prace Moebiusa z lat 70 i nieco późniejsze, to dopełnia obrazu artysty i zmiany jakie kształtowały jego sztukę.
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na73 lata temu
Eryk Rudy. Opowieść zimowa Søren Mosdal
Eryk Rudy. Opowieść zimowa
Søren Mosdal
Nietypowy komiks duńskiego autora i zarazem rysownika. Akcja rozgrywa się (nie licząc retrospekcji) w roku 1000 na … Grenlandii. Jej osią jest konflikt pomiędzy starym i nowym, pogańskimi wierzeniami Wikingów, a chrześcijaństwem oraz dwoma pokoleniami Skandynawów. Uosabia to spór pomiędzy Erykiem Rudym, a jego synem Leifem Eriksonem (domniemanym odkrywcą Ameryki). Sama fabuła dość luźno opiera się na faktach, przynajmniej w zakresie wydarzeń z roku tysięcznego. Jest natomiast mroczna jak skandynawskie kryminały i … oprawa graficzna. Kreska jest mocno konturowa, zaś wszystkie postacie zniekształcone w taki sposób, by nikt nie wydawał się atrakcyjny (niestety – kobiety także). Niektóre postacie są wręcz odrażające. Kolory są pozbawione modelunku walorowego i jedynie zaczernienia imitują cienie. Kolory – poza grzywką i brodą bohatera – rzadko są naturalne. Za to dość często kontrastowe i bardzo wysycone (czerwień, granat, żółcień, odcienie niebieskiego i zielonego, dużo czerni). Są elementy fantasy (Odyn i Thor) oraz odniesienia do odkryć geograficznych. Sceny walki i śmierci pokazane są poprzez zamach uzbrojonej ręki bądź umarłe ciało lub odcięta głowa. Rzadko widzimy sam cios czy rysunki walki. Na pewno oprawa pasuje do klimatu opowieści, mieszanki historii, baśni i legend, przypominającej wierszowane sagi Wikingów. Ciekawe doświadczenie, aczkolwiek z punktu widzenia wartości estetycznych rysunku niespecjalnie zachęcająca do dalszej eksploracji stylu autora. Komiks przeczytany w ramach czerwcowego wyzwania LC – książka z ilustracjami.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na64 lata temu

Cytaty z książki Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sędzia Dredd - Mroczna Sprawiedliwość