rozwiń zwiń

Zapach Niewidzialnego - wydanie zbiorcze

Okładka książki Zapach Niewidzialnego - wydanie zbiorcze
Milo Manara Wydawnictwo: Taurus Media Cykl: Zapach niewidzialnego (tom 1-2) Seria: Manara (Taurus Media) komiksy
112 str. 1 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Zapach niewidzialnego (tom 1-2)
Seria:
Manara (Taurus Media)
Tytuł oryginału:
Le parfum de l'invisible
Data wydania:
2016-10-04
Data 1. wyd. pol.:
2016-10-04
Liczba stron:
112
Czas czytania
1 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364360909
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zapach Niewidzialnego - wydanie zbiorcze w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zapach Niewidzialnego - wydanie zbiorcze

Średnia ocen
6,3 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
213
137

Na półkach: ,

"Zapach niewidzialnego" to dwie, niezależne, choć połączone tematem opowieści erotyczne, w których dużo jest nagich kobiecych ciał, ale penisów nie uświadczycie. Nawet dla osoby, która komiksów nie czyta, to dobra pozycja na start (żart zamierzony), bo temat jednak interesujący dla wszystkich 18+. A tematem jest niewidzialność i jak można ją wykorzystać... Domyślcie się jak, a potem sięgnijcie po Manarę i sprawdźcie czy mieliście rację

"Zapach niewidzialnego" to dwie, niezależne, choć połączone tematem opowieści erotyczne, w których dużo jest nagich kobiecych ciał, ale penisów nie uświadczycie. Nawet dla osoby, która komiksów nie czyta, to dobra pozycja na start (żart zamierzony), bo temat jednak interesujący dla wszystkich 18+. A tematem jest niewidzialność i jak można ją wykorzystać... Domyślcie się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł Zapach Niewidzialnego - wydanie zbiorcze na półkach głównych
  • 37
  • 10
24 użytkowników ma tytuł Zapach Niewidzialnego - wydanie zbiorcze na półkach dodatkowych
  • 11
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Imię róży. Powieść graficzna. Tom 2 Umberto Eco, Milo Manara
Ocena 8,4
Imię róży. Powieść graficzna. Tom 2 Umberto Eco, Milo Manara
Okładka książki Manara. Między rzeczywistością a fantazją Claudio Curcio, Jacques Glénat, Milo Manara
Ocena 9,0
Manara. Między rzeczywistością a fantazją Claudio Curcio, Jacques Glénat, Milo Manara
Okładka książki Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 Umberto Eco, Milo Manara
Ocena 7,4
Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 Umberto Eco, Milo Manara
Okładka książki Sandman: Noce nieskończone Glenn Fabry, Neil Gaiman, Milo Manara, Miguelanxo Prado, Frank Quitely, P. Craig Russell, Bill Sienkiewicz, Barron Storey
Ocena 7,8
Sandman: Noce nieskończone Glenn Fabry, Neil Gaiman, Milo Manara, Miguelanxo Prado, Frank Quitely, P. Craig Russell, Bill Sienkiewicz, Barron Storey
Okładka książki Borgia #3-4: Płomienie stosu. Wszystko marność Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Ocena 6,6
Borgia #3-4: Płomienie stosu. Wszystko marność Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Okładka książki Borgia #1-2: Krew dla papieża. Władza i kazirodztwo Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Ocena 6,8
Borgia #1-2: Krew dla papieża. Władza i kazirodztwo Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Milo Manara
Milo Manara
Karierę rysownika rozpoczął w wieku 14 lat, rysując paski komiksowe do włoskich gazet. Tworzenie prac z których jest najbardziej znany, czyli komiksów erotycznych, zaczął w roku 1969, od serii "Genius". Komiks stał się na tyle popularny, że w kolejnych latach (1971-1973), otrzymał możliwość rysowania następnej serii, tym razem o erotyczno-sensacyjnych przygodach pięknej piratki Jolandy Almavivy. Drzwi do wielkiej kariery stanęły przed nim otworem wraz z opublikowaniem w magazynie "Pilote" opowieści zatytułowanej "King of The Apes" ("Małpi król"), do scenariusza Silverio Pisu (1976). Dzięki sukcesowi tej historii, Manara mógł w końcu "rozwinąć skrzydła". W dwa lata później ukazał się jego samodzielny album, który należy już dziś do klasyki[potrzebne źródło]: "HP i Giuseppe Bergman". Podobnie jak "Małpi król" nie jest to komiks erotyczny, lecz raczej przygodowy. Postać "HP" wzorowana jest na osobie Hugo Pratta, przyjaciela i mistrza Manary. Na początku lat 80. panowie ci nawiązali współpracę, owocem której stały się albumy o kolonizacji obydwu Ameryk: Indiańskie lato i El Gaucho. W 1983 r. ukazał się kolejny, klasyczny już dzisiaj album komiksowy Manary, zatytułowany Klik. Jest to komiks erotyczny, którego główną bohaterką jest piękna dziennikarka, Klaudia Christiani. Od wydania i sukcesu "Klika" rozpoczęła się dobra passa autora w dziedzinie komiksu erotycznego. Kolejne lata przynosiły dalsze albumy: "Le parfum de l'invisible" ("Zapach niewidzialnego") w 1985, "Candide Caméra" ("Ukryta kamera") w 1988, "Courts Metrages" ("Krótkometrażówki") w 1989. W 1990 r. pojawił się album Podróż do Tulum, owoc współpracy Manary z filmowcem Federikiem Fellinim. Komiks ten jest adaptacją scenariusza Felliniego, który nigdy nie miał szans zostać zrealizowany w formie filmu fabularnego. W 1992, również we współpracy z Fellinim, powstał album Podróż G. Mastorny, będący podobnie jak Podróż do Tulum, realizacją w postaci komiksu, jednego ze scenariuszy Felliniego. W 1996 został wydany kolejny autorski komiks Manary, który szybko stał się jednym z najbardziej znanych jego dzieł. Chodzi o "Guliverianę", erotyczną i zabawną parodię klasycznej powieści J. Swifta o przygodach Gulivera. Kolejne lata (1997 i 1998) to okres bardzo owocnej aktywności twórczej artysty. Ukazały się wtedy takie albumy jak: "Fatal randez-vous" ("Fatalne spotkanie"), "Kamasutra", "WWW". W tym czasie Manara zilustrował też album zatytułowany "Afrodyta", będący adaptacją erotycznej noweli Pierre'a Louys. Jednymi z najnowszych prac Manary są albumy "La Métamorphose de Lucius" ("Metamorfoza Lucjusza", 1999), "Revolution" ("Rewolucja", 2000) i "Piranese – La planéte prison" (Piranese – planeta więzienna). Pierwszy z nich jest adaptacją tekstu z II wieku, stworzonego przez rzymskiego pisarza Apulejusza, drugi to przewrotna satyra na "nowy Olimp", na którym urzędują ludzie z branży telewizyjnej, oderwani od otaczającej rzeczywistości, trzeci natomiast to komiks SF z elementami erotyki. Obecnie pracuje nad serią historyczno-erotyczną Borgia o rzymskiej rodzinie arystokratów i papieży (scenariusz pisze Alejandro Jodorowsky). Jednak komiksy to nie wszystko. Obrazu twórczości artysty dopełniają liczne artbooki, jak np. "Women of Manara", portfolia, takie jak "Dolomites Encantedes" czy "Letters from a Portuguese nun" (Listy od portugalskiej zakonnicy), a także działalność w branży reklamowej (reklama Chanel nr 5 z Czerwonym Kapturkiem) i rozrywkowej (okładki do płyt). Stworzył nawet swoją autorską talię kart do tarota.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Eryk Rudy. Opowieść zimowa Søren Mosdal
Eryk Rudy. Opowieść zimowa
Søren Mosdal
Nietypowy komiks duńskiego autora i zarazem rysownika. Akcja rozgrywa się (nie licząc retrospekcji) w roku 1000 na … Grenlandii. Jej osią jest konflikt pomiędzy starym i nowym, pogańskimi wierzeniami Wikingów, a chrześcijaństwem oraz dwoma pokoleniami Skandynawów. Uosabia to spór pomiędzy Erykiem Rudym, a jego synem Leifem Eriksonem (domniemanym odkrywcą Ameryki). Sama fabuła dość luźno opiera się na faktach, przynajmniej w zakresie wydarzeń z roku tysięcznego. Jest natomiast mroczna jak skandynawskie kryminały i … oprawa graficzna. Kreska jest mocno konturowa, zaś wszystkie postacie zniekształcone w taki sposób, by nikt nie wydawał się atrakcyjny (niestety – kobiety także). Niektóre postacie są wręcz odrażające. Kolory są pozbawione modelunku walorowego i jedynie zaczernienia imitują cienie. Kolory – poza grzywką i brodą bohatera – rzadko są naturalne. Za to dość często kontrastowe i bardzo wysycone (czerwień, granat, żółcień, odcienie niebieskiego i zielonego, dużo czerni). Są elementy fantasy (Odyn i Thor) oraz odniesienia do odkryć geograficznych. Sceny walki i śmierci pokazane są poprzez zamach uzbrojonej ręki bądź umarłe ciało lub odcięta głowa. Rzadko widzimy sam cios czy rysunki walki. Na pewno oprawa pasuje do klimatu opowieści, mieszanki historii, baśni i legend, przypominającej wierszowane sagi Wikingów. Ciekawe doświadczenie, aczkolwiek z punktu widzenia wartości estetycznych rysunku niespecjalnie zachęcająca do dalszej eksploracji stylu autora. Komiks przeczytany w ramach czerwcowego wyzwania LC – książka z ilustracjami.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 6 4 lata temu
Black Kiss Howard Chaykin
Black Kiss
Howard Chaykin
POPKulturowy Kociołek: Akcja rozgrywa się w Los Angeles w latach 80. XX wieku. Mieście przepełnionym zbrodnią, narkotykami, prostytucją i wszystkim tym, co najgorsze. W takich realiach musi funkcjonować powracający z odwyku muzyk Cass Polack. Niespodziewanie zostaje on wciągnięty w sam środek przerażającego szaleństwa. Wystarczyła tylko jedna przejażdżka z urodziwą pasażerką, aby jego i tak trudne życie przerodziło się w koszmar wypełniony seksem i śmiercią. Album Black Kiss tom 1 to dzieło mieszające elementy thrillera noir, horroru, komiksu erotycznego (momentami wręcz pornograficznego) i wątków nadprzyrodzonych. Jest to więc mieszanka dość wyrazista, umiejąca przyciągnąć uwagę dojrzałego odbiorcy, mająca jednak również swoje pewne zauważalne niedoskonałości. Scenariusz Chaykina potrafi być bowiem dosyć nierówny. Narracja opierająca się na schematach thrillera noir jest dość skomplikowana (może momentami trochę za bardzo). Duża w tym również zasługa klimatu miasta przepełnionego mrokiem i przemocą. Ten element historii jest więc angażujący i zachęcający czytelnika do przewracania kolejnych stron. Problem pojawia się w momencie wkroczenia na scenę wspomnianych wątków nadprzyrodzonych. Pomysły autora w tej kwestii mocno trącą myszką i są delikatnie pisząc kuriozalne. Na dodatek ma to wyraźny wpływ na całą intrygę, która staje się przewidywalna. Nie jest to co prawda drastyczny spadek jakości komiksu, ale i tak trudno tych niedociągnięć nie zauważyć. Sytuację ratują całkiem nieźle nakreśleni bohaterowie. Nie są to jednak postacie, które można lubić. Nie ma tu klasycznego podziału na dobrych i złych, a tak naprawdę wszyscy skrywają w sobie jakiś mrok, który tylko czeka na uwolnienie. Całkiem nieźle wypadają również dialogi pomiędzy nimi. Są jednak sceny, w których jest ich zdecydowanie za duża ilość i są one niepotrzebnie przegadane. Zdecydowanie najmocniejszą stroną albumu (i jednym z głównych powodów, dla którego warto sięgnąć po tytuł) jest jego oprawa graficzna... https://popkulturowykociolek.pl/black-kiss-tom-1-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 2 lata temu
Final Incal oraz Po Incalu Alexandro Jodorowsky
Final Incal oraz Po Incalu
Alexandro Jodorowsky Jean Giraud (Moebius) Ladrönn
Dziwnie jest powrócić do świata Incala. Twórczość Jodorowsky'ego zawsze określam jako "kwaśną"... w sensie taką jakby została stworzona po LSD. I chyba Jodorowsky nie stronił od tego typu wzmacniaczy wyobraźni. A zatem znowu w świecie Incala i znowu w Alei Samobójców. To swoisty znak rozpoznawczy serii - główny bohater spada do jeziora kwasu... i nie ważne czy na prawdę czy tylko w swoich wizjach. To już standardowy motyw pętli. Chociaż Jodorowsky sięga po już ograne motywy zachodniego dualizmu, trójcy, żywe kontra nieożywione, bio kontra mecha, czarne kontra białe, światło przeciwko jasności... to te zgrane karty wciąż rozdaje w różnych konfiguracjach, wciąż jeszcze są atrakcyjne. Silnym wątkiem jest również przemiana oraz miłość. To szczególnie mi się podobało w tej historii - powraca wspaniała Luz de Garra i tylko moc jej miłości do John'a diFool'a jest w stanie uratować świat. Ktoś może powiedzieć, że to płaskie... być może. Jednak jak to u Jodorowsky'ego nic nie jest proste. Wszystkie motywy są wymieszane i przyprawione ohydą, obrzydliwością. A wszystko na zasadzie silnych kontrastów i dualizmu. Taki jest świat Incala... i w pewnym sensie to jest nasz świat, tylko wykoślawiony do granic możliwości w lustrze umysłu Jodorowsky'ego. Autorzy integrala zastosowali fajny pomysł. Bowiem Jodorowsky i Moebius zaczęli razem pracować nad "Po Incalu"... jednak Moebius musiał porzucić prace nad projektem. Jodorowsky znalazł innego rysownika - José Ladrönn i tak powstał "Final Incal". Czytając "Po Incalu" się nawet cieszę bo seria zyskała na zmianie rysownika. Wiem, wiem, Moebius to legenda... ale "Po Incalu" jest narysowane strasznie niechlujnie, na odwal w porównaniu z Incal'em. Grafiki Ladrönn'a nawiązują do Moebiusa ale mają własny feel... dobrze to się czytało i oglądało. Podsumowując: mogło by nie być "Final Incal' ale fajnie, że jest :)
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na 7 4 lata temu
Barbarella Jean-Claude Forest
Barbarella
Jean-Claude Forest
"Przybywa z Ziemi, planety z oddali z innego czasu i innego świata. Niesie nam miłość, a wojnę obali i nieprzyjaciół pieszczotą oplata..." Najgorszym grzechem czytelnika w przypadku "Barbarelli" byłoby rozpatrywanie albumu tylko pod kątem fantazji erotycznych. Fantazje owszem, istnieją, ale mają ścisły związek z konwencją i konkretnym czasem. "Barbarella" bowiem to pocisk miłości, kolejny gwóźdź do purytańskiej trumny. Jako wyraz emancypacji jest nie tylko komiksem inteligentnym, ale też świadomym i zabawnym. W tej samoświadomości jest to album również niezwykle uczciwy. Zabawne jest natomiast to, że główna bohaterka wydaje się być ponad tym wszystkim, ponad gatunkiem, w którym umiejscowił ją w 1962 roku Jean‑Claude Forest. "Barbarella" to przede wszystkim dzieło głęboko zakorzenione w swojej epoce. Kamp, era Wodnika, seksualna rewolucja. Barbarella jako emisariuszka wszystkich wolnościowych petycji niesie w sobie niezliczone pokłady uroku. Jej bronią jest naturalny wdzięk i seksapil. Fabularnie to kwintesencja frymuśnej absurdalnej space-opery. Młoda kosmiczna podróżniczka i awanturniczka, najczęściej odziana skąpo (lub nierzadko w ogóle) przemierza galaktykę trafiając na niezwykłe światy i osobliwe cywilizacje. Wplątuje się w lokalne konflikty, polityczne intrygi, doświadcza naukowych eksperymentów. Oprócz tego prowadzi kosmiczny cyrk (delirium, nazwa jak znalazł) i odwiedza coraz bardziej abstrakcyjne światy. Opowiastki mają epizodyczny charakter, co kilka plansz możemy znaleźć się z główną bohaterką w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Jean‑Claude Forest doskonale wie jakim materiałem dysponuje. Łączy science fiction, erotykę i surrealistyczny humor. Natomiast ona, emisariuszka tylko pozytywnych wartości, świadoma swojej seksualności, niezależności i kobiecej siły stała się jednym z wielu symboli wyzwolenia. Lekka kreska autora, która wychodzi jasno ze szkicu, fantastycznie kontrastuje z gęsto przedstawionymi światami. Tak, światami, bo ta wspomniana epizodyczna struktura "Barbarelli" to również cały kalejdoskop kosmicznych środowisk. Czegoż tu nie ma! Od razu trzeba zaznaczyć, że Mirosław Birek wspiął się na translatorskie Himalaje kreując wszystkie te nazwy własne. Mniemam, że trudna była to walka, ale każda jedna potyczka wygląda na tą zwycięską. Odważny wizerunek nowoczesnej kobiety, symboliczna kulturowa zmiana i jasny sygnał dla rzeszy innych twórców, że to już jest ten moment, gdy komiks dla dorosłego odbiorcy ma rację bytu. Przetarte szlaki i sygnał dla innych? Jasne, ale "Barbarella" nawet jeżeli nosi znamiona bycia ramotką, to dzielnie przetrwała po dzień dzisiejszy. Mimo upływu kilku dekad wciąż pulsuje energią. Rysunek wciąż potrafi zachwycić, a treść przyprawić o zawrót głowy.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 7 3 miesiące temu
Mute Dennis Wojda
Mute
Dennis Wojda Sebastian Skrobol Bartosz Sztybor
Mute to wydanie zbiorcze krótkich, konkursowych historyjek Sebastiana Skrobola, polskiego rysownika charakteryzującego się ciekawą kreską. Album ten zawiera szereg jego prac, które dotąd były rozsiane po różnych antologiach. Tworząc je współpracował z takimi scenarzystami jak Dennis Wojda czy Bartosz Sztybor, co zaowocowało naprawdę pięknymi historiami. Wydawnictwo Komiksowe postanowiło przybliżyć czytelnikom tych autorów, wydając wszystko w jednym albumie zbiorczym, całkiem słusznej grubości. Większość prac to nowele graficzne, gdzie dialogi zastąpiono symboliką. Jednak znajdziemy też kilka klasycznych, o ile mogę tutaj użyć takiego określenia, historyjek. To co jednak wyróżnia je na tle konkurencji to mocne zakończenie i dotykanie bardzo poważnych aspektów społecznych. Całość składa się z trzynastu prac, z których tylko trzy zawierają pisane dialogi. Okładka zatem wręcz perfekcyjnie oddaje to co otrzyma czytelnik sięgając po Mute. Ten komiks promuje nie tylko ciszę, ale również wyciszenie się, zatrzymanie w odwiecznym wyścigu narzuconym przez technologię i zastanowieniu się czy na pewno pędzimy w dobrym kierunku. Genialnie pokazuje to pierwsza historia zatytułowana Każdy ma swoją wolność. Autor pokazał nam aż zbyt dosadnie co dla człowieka może być najcenniejsze, co uznaje za wyzwolenie. To jednocześnie przerażające jak i pocieszające, gdyż nie każdy wybiera zaszufladkowanie. Jednak komiks który zapadł mi w pamięć, to jedyna humorystyczna opowieść. Nosi ona tytuł Oby się nie powtórzył i przez niemal cały czas wygląda poważnie. Ukazuje też poniekąd naszą obłudę i to jak łatwo dajemy się sterować innym, "wykształconym" ludziom. Uderza też w obecne problemy społeczne jak religia i orientacja seksualna, co robi w sposób prześmiewczy. jednak to ostatnia klatka tej opowieści sprawia, że czytelnik wybucha gromkim i niepohamowanym śmiechem. Sam wręcz popłakałem się ze śmiechu, rżąc jak głupi przez dobre kilka minut. Z tego powodu nie mogłem skupić się na kolejnych historyjkach, mających bardzo poważny, czasem wręcz smutny, wydźwięk. Najpiękniejszą opowieścią, w mojej opinii, jest Poeta. Ta bardzo krótka nowela graficzna pokazuje jak ludzie pragną odejść z tego świata na starość, w świetle tego czego dokonali za życia. Jeśli naprawdę przeżyli je godnie i uczciwie to będzie im to dane. Zresztą motyw śmierci pojawia się tutaj w większości prac, choć za każdym razem ma inny wydźwięk. Ofiara, poświęcenie uwolnienie czy zwykłe pragnienie odejścia w swoim stylu. Śmierć przybiera w historiach Skroboli różne oblicza. raz jest dosłowna innym razem to reinkarnacja, bądź też tak to można odebrać. Historia która ugrzęzła mi w pamięci jest The Wolf. To alternatywna opowieść tłumacząca jedną z słynnych bajek dla dzieci. Widzimy tutaj rzeczy jakie poprzedziły wszystkie wydarzenia znane w bajce, na zasadzie prequela dziejącego się za kurtyną. Nie będę zdradzał o którą z baśni chodzi, choć tytuł powinien nasunąć czytelnikom odpowiedź. Równie silny wydźwięk miała historyjka zatytułowana Bicie serca. Jest ona wyjątkowo prosta, ale piekielnie mocna w finale, potrafiąc wycisnąć łezkę w oku największego twardziela. Obrazuje nam bowiem istotę człowieczeństwa. nie przez pryzmat społeczny, stanu posiadania czy ambicji, ale naszych czynów. Mute to rewelacyjny zbiór noweli graficznych. Jest różnorodny zarówno pod katem stylu jak i treści. Potrafi wzruszyć, rozbawić do łez, przestraszyć, ale przede wszystkim skłonić nas do chwili refleksji nad sobą samym. Dobrze się stało, że te prace zostały wydane w jednym tomie i przedstawione szerszemu gronu czytelników. Z pewnością są warte każdego grosza, jakie na nie wydano i każdej sekundy jaką autorzy poświęcili aby je stworzyć. Jeśli ktoś dotąd nie miał do czynienia z pracami Sebastiana Skrobola to teraz dostał niepowtarzalną szansę aby się z nimi zapoznać w najlepszy z możliwych sposobów.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 9 3 lata temu
Incal: Przed Incalem Alexandro Jodorowsky
Incal: Przed Incalem
Alexandro Jodorowsky Zoran Janjetov
Incal to najważniejsze wydarzenie w komiksie francuskim i światowym, spotkanie idealne, dwóch wybitnych artystów, wizjonerskiego scenarzysty Alejandro Jodorowskiego i rysownika potrafiącego portretować niemożliwe do sportretowania światy, wielkiego Moebiusa. Komiks wywarł ogromny wpływ na wizualną i narracyjną wyobraźnie wielu pokoleń i dał początek kontynuacją i różnym spin-offom, poświęconym bohaterom serii. Przed Incalem jest protoplastą tych historii, wydany w Polsce w SCREAM COMICS w pięknej twardej oprawie, ciężki komiks, z równie ciężkimi informacjami skrywającymi się w historii Johna Difoola, detektywa klasy R, bohatera Incala. Tym razem w prequelu, odkrywamy jego trudne dzieciństwo i młodość w Mieście-szyb. Na okładce już nie widnieje nazwisko Moebiusa, ale jego artystycznego klona Zorana Janjetova. Można byłoby pomyśleć, że rysunki są plagiatem twórczości Moebiusa, gdyby nie wyraźne zadeklarowanie, oraz zatwierdzenie ich przez samego mistrza. Jodorowsky spotkał Zorana, któregoś razu, już nie pamiętam gdzie, i zauroczony jego sztuką pokazał te rysunki Moebiusowi. Ten wyraził podziw do jego sztuki i potraktował je jako formę eksperymentalnej zabawy, dając zielone światło do stworzenia przez Jodo nowej historii, którą narysuje Zoran. Recenzje na temat tego prequela są różne, od skrajności po zachwyty, i raczej jestem w tej drugiej grupie osób. Lektura jest nieporównywalnie cięższa, ale jednocześnie znacznie prostsza od Incala. Brakuje w niej metafizyki, której doświadczyłem z każdą kolejną stron. Historia w prequelu jest bardziej przyziemna, ale nie sposób uznać jej za mało atrakcyjną. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że Jodo w tej części, odpuścił sobie pewne schematy narracyjne znane z Incala i skupił się bardziej na przedstawieniu wszechogarniającego zepsucia w Mieście-szyb. Miasto-szyb to zresztą fascynująca przestrzeń sama w sobie, pełna kontrastów i paradoksów. Z jednej strony, to miejsce, gdzie technologia osiągnęła niewyobrażalny poziom zaawansowania, a z drugiej - gdzie moralność i etyka upadły na dno. Bohaterowie, z którymi spotykamy się w tej części, są przesiąknięci cynizmem i desperacją, a ich decyzje często wynikają z konieczności przetrwania w brutalnym świecie. Jodorowsky z mistrzowską precyzją pokazuje, jak środowisko może kształtować jednostkę, zmuszając ją do działań, które w innym kontekście byłyby nie do pomyślenia. Styl graficzny Zorana Janjetova idealnie oddaje tę dystopijną atmosferę. Jego rysunki, choć zbliżone do stylu Moebiusa, mają swoją unikalną charakterystykę, która dodaje nowy wymiar opowieści. Szczegółowość i dbałość o detale sprawiają, że każde ujęcie przyciąga wzrok i zachęca do dłuższego zatrzymania się nad poszczególnymi kadrami. To nie tylko ilustracje, ale pełnoprawne elementy narracji, które razem z tekstem tworzą spójną, wielowymiarową historię. Warto również zwrócić uwagę na sposób, w jaki Jodorowsky rozwija postać Johna Difoola. W prequelu widzimy go w zupełnie nowym świetle - jako młodego, zdezorientowanego chłopaka, który dopiero zaczyna rozumieć brutalne realia świata, w którym przyszło mu żyć. Ta ewolucja postaci dodaje głębi całej historii, pokazując, że nawet najbardziej cyniczny i zgorzkniały detektyw miał kiedyś marzenia i nadzieje, które zostały zniszczone przez okrutną rzeczywistość Miasta-szyb. Choć ostatecznie jego walka o odkrycie prawy jest motorem napędowym całej historii. Dla mnie jest to idealne rozszerzenie uniwersum, w szczególności Miasta-szyb z ich mieszkańcami. Nie mógłbym wymarzyć sobie idealniejszego prequela. Tak to powinno wyglądać. Na koniec zadałbym wszystkim pytanie, czy warto czytać Przed Incalem, przed Incalem? Zdecydowanie nie. Według mnie kolejność całego uniwersum powinna wynikać z przeczytania najpierw Incala, Potem można chwycić za Przed Incalem i ostatecznie wrócić do Final Incal. Dla mnie ta kolejność iest idealna. I będzie to doskonały punkt wejść w niezwykły, mroczny świat, którzy stworzyli zarówno Jodo i Moebius ale i inni artyści.
Thomas Anderson - awatar Thomas Anderson
ocenił na 10 1 rok temu

Cytaty z książki Zapach Niewidzialnego - wydanie zbiorcze

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zapach Niewidzialnego - wydanie zbiorcze