rozwińzwiń

Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach

Okładka książki Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach autorstwa Piotr Dzięciołowski
Okładka książki Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach autorstwa Piotr Dzięciołowski
Piotr Dzięciołowski Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy literatura piękna
246 str. 4 godz. 6 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
246
Czas czytania
4 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
8306030966

Ta książka nie posiada jeszcze opisu.

Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach

Średnia ocen
7,2 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach

Sortuj:
avatar
127
4

Na półkach:

Książka zawiera kilkadziesiąt opowieści i relacji znanych osób na temat ich przygód (czasem krótkich, czasem wieloletnich) z jazdą konną i z samymi końmi. Czyta się przyjemnie, choć ja czytałam ją na raty. Można zajrzeć w niej za kulisy aktorskiego światka, dowiedzieć się jak aktorzy radzili sobie w scenach jeździeckich i w jaki sposób się do nich przygotowywali. A także w jaki sposób narodziło się w nich zamiłowanie do jeździectwa. Czasem aż można pozazdrościć im szansy jeżdżenia pod okiem wybitnych instruktorów, w znanych ośrodkach jeździeckich w całej Polsce. Książka zawiera pełno anegdotek i jest lekka, natomiast na pewno nie dowiemy się za wiele o samej jeździe konnej.

Książka zawiera kilkadziesiąt opowieści i relacji znanych osób na temat ich przygód (czasem krótkich, czasem wieloletnich) z jazdą konną i z samymi końmi. Czyta się przyjemnie, choć ja czytałam ją na raty. Można zajrzeć w niej za kulisy aktorskiego światka, dowiedzieć się jak aktorzy radzili sobie w scenach jeździeckich i w jaki sposób się do nich przygotowywali. A także w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

49 użytkowników ma tytuł Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach na półkach głównych
  • 34
  • 15
18 użytkowników ma tytuł Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach na półkach dodatkowych
  • 7
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niosąca radość Krzysztof Czarnota
Niosąca radość
Krzysztof Czarnota
Ekologicznie… Trudno mi zakwalifikować utwór Krzysztofa Czarnoty „Niosąca radość”…. Dla jakiego przedziału wiekowego? Może dla młodzieży, ale ta jak wiadomo też swoje przedziały wiekowe ma. Może dla dorosłych, którzy chcą odsapnąć od ciężkiej i trudnej literatury? Kim powinien być odbiorca? Na pewno miłośnikiem zwierząt. Samo posiadanie czterech łap tu nie wystarczy. A może właśnie ta książka nakłoni kogoś do pokochania naszych braci mniejszych? Czy opowieść jest oryginalna? Nie, na pewno nie. Coś w stylu „O psie, który jeździł koleją” Romana Pisarskiego, fabuła prosta, chociaż ważna , z morałem. Styl pisania też nie wyszukany, zwykły, chwilami banalny. Na okładce koń, a zaczyna się wszystko od psa? Nie, to żadna zagadka kryminalna. Ale z której strony nie patrzeć, nieźle się czyta. Ot, taka lektura przed snem, żeby człowiek nie miał koszmarów. Tekst bez wątpienia ma przesłanie. Opowiada o człowieku, który nagle dostrzegł, iż robi w życiu nie to, co powinien, nie to, co chce. Nie poszukuje nowej drogi, nie wytycza sobie na siłę nowych celów. Wszystko dzieje się jakby poza nim, a jednak zmienia go w kogoś innego. Jest potwierdzeniem, że tak naprawdę naszym życiem rządzą przypadki. A nawet błędy. Wyciąganie z nich wniosków też nie jest oczywiste. Co każe nam coś uczynić? Coś, co kształtuje nasze życie? Poczucie winy? Instynkt? Głos z wnętrza? Książka niewątpliwie wpisuje się w nurt ekologiczny. Opowiada o człowieku i przyrodzie. O więzi, jaką można nawiązać ze zwierzętami, by te zmienić zmieniając również samego siebie. I nic na siłę. I nic na przekór. Wystarczy poddać się losowi, który czasami sprzyja. Zaufanie? Może wystarczy tylko i aż oswojenie? „– Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie! – A jak to się robi? – spytał Mały Książę. – Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siedzisz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej…” Ale dodał również: „Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez.” A jednak warto oswajać, bo oswajanie nie ma nic wspólnego z tresurą. Historia w „Niosącej…” to opowieść o człowieku w dzisiejszych, jak mówią niektórzy, trudnych czasach. Okazuje się, że nawet dziś można odnaleźć sens życia w sferze spokoju i życia zgodnego z rytmem przyrody. Oznacza to oczywiście rezygnację z większości tego, co przyniosła cywilizacja. Są jeszcze tacy? Ale warto. Jeśli tylko czuje się rytm natury, to warto… taka samo jak warto czasami poczytać coś po prostu… zwyczajnego.
gks - awatar gks
ocenił na68 miesięcy temu
Szczęście nazywa się Lucky Frank Robson
Szczęście nazywa się Lucky
Frank Robson
Przeczytałem opinie czytelników o tej książce. Zadziwiają mnie głosy takie, jak ta użytkowniczki kocia mama: "Książka jest nawet fajna ale nudna troszkę" (pisownia oryg.). Nie wiem czego oczekiwała kocia mama, że Lucky będzie walczył z rekinami? Że przycumowaną łajbę zaatakuje stado dzikich psów dingo albo wataha zdziczałych kangurów? Doprawdy, czasami zadziwia mnie roszczeniowość niektórych czytelników. A prawda jest taka, że książkę o Luckym powinni przeczytać jedynie właściciele psów, w szczególności terierów wszelkiej maści. Bo tylko takie osoby zrozumieją mentalność tej rasy haukaczy :) O terierzej naturze właśnie tak ładnie pisze F. Robson. Do zeszłego roku byłem zwolennikiem kotów. Przez 15 lat mieszkałem z siostrą, która miała kotkę. Ale życie jest zadziwiające, związałem się z partnerką, która posiada 12-letniego psa, w większości będącego terierem niemieckim. I autentycznie zakochałem się w psinie. Tzn. jest to miłość kumplowska, ale ze wszelkimi przytulaniami, lizaniami (ze strony psa, rzecz jasna) i innymi oznakami wzajemnego uczucia. I choć piesek z książki Franka Robsona wygląda zupełnie inaczej niż "mój" Fredek, to czytając książkę odnajdywałem zaskakująco dużo podobieństw pomiędzy oboma pchlaczkami, że ich tak niezbyt ładnie nazwę :) Mnie "Szczęście nazywa się Lucky" po prostu się podobało, mimo, że nie byłem, nie jestem i będę fanem żeglarstwa (choć kto wie, patrz wyżej sytuację z kotami i psami),nie umiem nawet pływać, a moje jedyne zetknięcia z piaskiem ograniczają się do pobytu na plażach naturystycznych kilka razy do roku. Jedyne, co mnie zdziwiło i może nieco zdenerwowało, to fakt, że autor książki raz określa swoją partnerkę imieniem Scotty a raz Leisa, ale nigdzie nie wyjaśnia, że chodzi o tę samą osobę. Ja lubię mieć wszystko czarne na białym, od domyślań jest policja i prokuratorzy. Daję 7/10 i polecam psiarzom, a w szczególności posiadaczom terierów i psów terieropodobnych.
takisobiejac - awatar takisobiejac
ocenił na73 lata temu
Ostatni taki Amerykanin Elizabeth Gilbert
Ostatni taki Amerykanin
Elizabeth Gilbert
Gilbert stworzyła biografię nieprzeciętnego człowieka, którego niekoniecznie polubiłam i niekoniecznie chciałabym się z Eustace'em związać, ale zaimponowała mi jego postawa wobec życia. Pierwsze rozdziały książki przypominają inną opowieść, która zauroczyła mnie kilka lat temu. Mam na myśli życie Chrisa McCandless'a, którego historię opisał Jon Krakauer w książce Wszystko za życie, a później sfilmował ją Sean Penn. Odważny, pełen pasji, zafascynowany przyrodą, zniesmaczony cywilizacją Chris wyrusza na samotną wędrówkę, by poczuć, czym jest wolność. Nie interesują go dobra materialne, ale to, co otrzymuje od natury. Jednak Alex (bo takie imię przybiera wolny duch Chrisa) zapomina, że natura ma dwa oblicza i to drugie okazuje się dla niego śmiertelnie niebezpieczne. Eustace Conway wydaje się bardziej przygotowany do życia na wolności. Opuszcza rodzinny dom nie tylko dlatego, że ma dość otaczającej go rzeczywistości (a szczególnie despotycznego ojca),ale przede wszystkim dlatego, że chce stworzyć własną osadę, niezależną od dóbr cywilizacji. Marzy o miejscu, w którym ludzie wracają do swych korzeni, wsłuchują się w instynkty, ciężko pracują, poddają się prawom natury...Utopia? W pewnym stopniu na pewno, ale Conway realizuje swoje plany stopniowo i udaje mu się stworzyć Żółwią Wyspę, która staje się swego rodzaju komuną, do której chętnie przyłączają się młodzi ludzie, podobnie jak Eustace, znudzeni i zniesmaczeni współczesną kulturą. Tyle tylko, że sam założyciel tego idyllicznego miejsca, jest człowiekiem trudnym i wymagającym, a większość praktykantów, wychowanych jednak "po nowemu", nie jest w stanie sprostać jego oczekiwaniom. Ostatni taki Amerykanin to bardzo wnikliwa i ciekawa opowieść o pionierze, nomadzie, rewolucjoniście. Eustace tym różni się od Chrisa, że chce zmienić świat. Jego największym pragnieniem (obok chęci posiadania żony i trzynaściorga dzieci - cały czas nad tym pracuje) jest doprowadzenie do tego, by cała Ameryka stała się Żółwią Wyspą. Czasami Eustace zmienia się w przedsiębiorcę, biznesmena, który całymi dniami odbiera ważne telefony, a zdarza się, że nie sypia w swoim tipi miesiącami, bo odwiedza różne stany ze swymi prelekcjami. Chris natomiast zmieniał własne życie, skupił się na sobie i najbliższym mu otoczeniu. Pewnie, że chciał zmienić świat, ale z góry założył, że to utopijne marzenie i wystarczyło mu, że sam wybrał inną drogę i odciął się od tego, czego nie mógł zaakceptować. Elizabeth Gilbert dotarła do wielu interesujących informacji na temat bohatera swej biografii, a dzięki temu, jak o tym pisze, czyta się ten dokument jak dobrą powieść. Autorka zna swego bohatera osobiście i z tekstu wielokrotnie wynika, że bardzo lubi i podziwia Eustace'a. Ja mam względem Conway'a mieszane uczucia. Jego idee są wzniosłe, piękne i słuszne, ale jednocześnie trochę przeraża mnie radykalizm Amerykanina. To niewątpliwie mądry i interesujący mężczyzna, ale bardzo konserwatywny, despotyczny i wymagający. Z książki wynika, że żadnemu z ludzi, których spotykał na swojej drodze, nie udało się sprostać jego potrzebom. Mimo, że Eustace jest atrakcyjnym mężczyzną i kobiety do niego lgną, to jego marzenie o żonie i gromadce dzieci może pozostać marzeniem, bo żadnej z ukochanych kobiet nie zdołał przy sobie zatrzymać. Książka ciekawa, warta przeczytania. Książka, która daje do myślenia, bo choć większości z nas nie zależy na życiu w lesie i korzystaniu tylko z pracy własnych rąk, to wiele w biografii wątków, skłaniających do refleksji.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na72 lata temu
Tajemnica Eva Hoffman
Tajemnica
Eva Hoffman
Książka osadzona jest w przyszłości. Opisuje historię Iris, która w wieku 17 lat odkrywa wstrząsającą prawdę o sobie. Już od dziecka czuje, że coś jest nie tak, że jest w niej jakaś tajemnica. Początkowo ta myśl nie zaprząta jej wiele czasu. Wystarcza jej matka, z którą łączy ją niewyobrażalna, momentami przerażająco bliska, więź. Czuje się szczęśliwa, zaspokajane są wszystkie jej zachcianki. Jednak z wiekiem potrzeba odkrycia tej tajemnicy staje się silniejsza. W końcu poznaje prawdę - dowiaduje się, że jest klonem swojej matki. Ta wiedza wywraca jej całe życie do góry nogami. Kimże właściwie jest - córką, siostrą, bliźniaczką czy może samą swoją matką? Czy będąc dokładną repliką każdej, najmniejszej komórki oryginału jest się prawdziwym człowiekiem? Czy będąc kimś takim, można mieć własne życie i własne odczucia, czy tylko powtarza się po oryginale? Musi stawić czoło nowej sytuacji. Określić się na nowo, a to wcale nie jest takie proste i łatwe. Książka pełna jest emocji - smutku, rozczarowania, bólu, zagubienia, wyobcowania, gniewu, ale i miłości. Jest o poszukiwaniu własnej tożsamości, kontaktach z drugim człowiekiem, etyce. Stawia również wiele pytań, a tym samym zmusza do własnych przemyśleń, refleksji. Co właściwie nas określa? Czy określają nas tylko nasze geny czy to, jacy jesteśmy, co czujemy, jest jednak bardziej skomplikowane? I czy możemy próbować uszczęśliwiać siebie kosztem drugiej osoby, jej życia i jej uczuć? Pozycja zdecydowanie warta przeczytania. W końcu - w przyszłości - może to być nasza, całkiem realna, rzeczywistość...
magfre - awatar magfre
ocenił na714 lat temu

Cytaty z książki Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Koń mi robił za kołyskę. Znani o koniach