rozwińzwiń

Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy

Okładka książki Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy autora Michał Paweł Markowski, Ryszard Nycz, 8324206728
Okładka książki Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy
Michał Paweł MarkowskiRyszard Nycz Wydawnictwo: Universitas literatura piękna
514 str. 8 godz. 34 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
514
Czas czytania
8 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
8324206728
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy

Średnia ocen
7,1 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy

Sortuj:
avatar
1094
441

Na półkach: ,

Jak na unoszący się smrodek akademickich dyskursów, to ten zbiór tekstów jest zaskakująco przyswajalny i pożyteczny.

Jak na unoszący się smrodek akademickich dyskursów, to ten zbiór tekstów jest zaskakująco przyswajalny i pożyteczny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

155 użytkowników ma tytuł Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy na półkach głównych
  • 101
  • 52
  • 2
30 użytkowników ma tytuł Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy na półkach dodatkowych
  • 15
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady Jakub Banasiak, Olga Drenda, Jakub Dymek, Małgorzata Dziewulska, Natalia Fiedorczuk, Mirosław Filciak, Łukasz Gorczyca, Maciej Jakubowiak, Joanna Krakowska-Narożniak, Zofia Król, Iwona Kurz, Michał Paweł Markowski, Łukasz Najder, Wojciech Nowicki, Agata Pyzik, Bartosz Sadulski, Karol Sienkiewicz, Robert Siewiorek, Sebastian Smoliński, Jakub Socha, Jan Sowa, Stanisław Szabłowski, Ziemowit Szczerek, Jan Topolski, Konstanty Usenko, Jakub Wencel, Marcin Wicha
Ocena 5,8
Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady Jakub Banasiak, Olga Drenda, Jakub Dymek, Małgorzata Dziewulska, Natalia Fiedorczuk, Mirosław Filciak, Łukasz Gorczyca, Maciej Jakubowiak, Joanna Krakowska-Narożniak, Zofia Król, Iwona Kurz, Michał Paweł Markowski, Łukasz Najder, Wojciech Nowicki, Agata Pyzik, Bartosz Sadulski, Karol Sienkiewicz, Robert Siewiorek, Sebastian Smoliński, Jakub Socha, Jan Sowa, Stanisław Szabłowski, Ziemowit Szczerek, Jan Topolski, Konstanty Usenko, Jakub Wencel, Marcin Wicha
Michał Paweł Markowski
Michał Paweł Markowski
Polski krytyk literacki, pisarz, tłumacz i publicysta. Urodził się w II dzień Świąt Bożego Narodzenia w Bydgoszczy. Przetłumaczył na polski dzieła wielu wybitnych twórców francuskojęzycznych (m.in. Marcela Prousta i Jacquesa Darridy). Autor lub współautor około 15 publikacji książkowych. Wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim, University of Illinois w Chicago, Harvardzie, Northwestern University, Brown University w Providence oraz na kanadyjskim Uniwersytecie Alberta w Edmonton. W 2000 roku za swoją książkę "Anatomia ciekawości" otrzymał Nagrodę im. Kościelskich. Zaś 11 lat później został uhonorowany Nagrodą im. Kazimierza Wyki za całokształt swojej pracy. Wybrane publikacje: "Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura" (pierwsze wydanie: Wydawnictwo Homini, 1997),"Czarny nurt. Gombowicz, świat, literatura" (Wydawnictwo Literackie, 2004),"Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy" (z Ryszardem Nyczem, Wydawnictwo Universitas, 2006),"Nieobliczalne. Eseje" (Wydawnictwo Austeria, 2007).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty Marek Bieńczyk
Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty
Marek Bieńczyk
Czy wędrowaliście kiedykolwiek poprzez meandry literackiego labiryntu, zbudowanego z mglistych metafor, niekończących się powtórzeń, wyliczeń, alegorii, cytatów po to tylko, by na samym końcu zatoczyć pełne koło i odkryć nic ponad bezkresną pustkę? W taki właśnie sposób wykreowana jest “Melancholia” Bieńczyka, który w mistrzowski sposób pisze o stracie, nieobecności organizującej istnienie. Autor poruszając wszelkie możliwe figury melancholii, wyliczając każdy jej przejaw, sposób, w jaki niewidzialny czarny duch rozpaczy atakuje nas, stara się oswoić problem, wyznaczyć granice. Dla Bieńczyka melaine koina staje się nie tylko stanem (chorobowym),lecz kulturowym uwarunkowaniem stwarzającym jednostkę nowoczesną. Dojmujące, obezwładniające ducha i ciało uczucie straty buduje zatem poczucie nietrwałości istnienia, przemijalności wszelkiego piękna, kruchej delikatności stworzenia. W tej pozornie luźno skomponowanej konstrukcji tkwi siła kreatorska, chęć eksploracji i empiryczność nastawienia. Równocześnie teksty kreślą wyjątkową sieć tkaną z delikatnych, ale i kanciastych, chropowatych słów. Są to maski przywdziewane przez Bieńczyka, cierpiętnika wykorzystującego wachlarz form odpowiednich, oksymoronicznych do wyrażenia słynnego „nic, które boli”, dojmująco odczuwanego całym ciałem i duchem. Melancholia w ujęciu autora zionie brakiem nadziei, czystą, niezgłębioną rozpaczą. Podmiot piszący jest uwięziony w fantasmagorycznej wizji rzeczywistości, w której czarna żółć sączy się spomiędzy wyrazów. Ucieczka między słowa jest jednak pozorna, akt pisania jest jedynie rondem, cieniem pochwyconej idei. Ponadto jest próbą uchronienia przed bezsensownością istnienia, to stwarzanie struktur świata przez narrację. Melancholia to także osobliwy filtr, przez który podmiot spogląda na otaczające realia – zaczernione, nieprzeniknione, zimne realia, nieprzyjazne i zobojętniałe. Rzeczywistość trwająca wokół to rodzaj pokoju, metaforycznej przestrzeni, zagraconej przez stosy piętrzących się przedmiotów; to świat zawalony rupieciami, w którym każdy z nich, w mniejszym lub większym stopniu, przypomina o niemożliwej do odzyskania utracie.
Paula Kulig - awatar Paula Kulig
ocenił na81 rok temu
Szumy, zlepy, ciągi Miron Białoszewski
Szumy, zlepy, ciągi
Miron Białoszewski
Ten, kto chwali zagraniczną awangardę literacką, a nie czyta Białoszewskiego, ten trąba. Autor ten włada słowem doskonale, bawi się nim frywolnie, zupełnie bez skrupułów czy strachu przed krytykami. Szumy, zlepy, ciągi jest tego świetnym przykładem i dla osób zainteresowanych tym, jak można pisać, może być świetna inspiracją. O ile dobrze pamiętam, to Białoszewski jest czytany w szkole, w ramach lektur. Ale tylko jego wiersze, które zresztą wtedy pokochałam. Nawiasem mówiąc, książka z wyborem jego poezji była pierwszą, jaką kupiłam za własne pieniądze. Natomiast piąty tom serii z dziełami wybranymi Mirona Białoszewskiego, to proza i jest dokładnie tym, na co wskazuje tytuł. Są to krótkie, albo bardzo krótkie teksty z codzienności autora. Czasami wspomnienia z podróży do Paryża, czy powojennej Warszawy. Czasami opisywał sny, spotkania towarzyskie, spacery, historie innych ludzi. Ogólnie miszmasz przeróżny w formie. Dosłownie szumy, zlepy, ciągi. 🕸️ Migawki z życia Lekkie są te tekściki, zupełnie nie obciążające, migawki z życia literata. To jest ich wielka zaleta. Nawet jeśli są o “zwykłej” codzienności, to nie w zwykły sposób. Wczesna wiosna w lutym, zgubione w wychodku klucze, współlokator na stancji, ogólnie życie w ciasnych pokojach, spacery po Warszawie, zlecenia zarobkowe, wszystko i chciałoby się powiedzieć “nic”, ale Białoszewski to jest jednak coś. Forma jego pisarstwa kształtuje treść. Autor używa bardzo krótkich zdań, często nawet są to pojedyncze wyrazy, czasem powtarzane. Do tego te zdania wydają się trochę wyrwane z kontekstu, nie są precyzyjne tylko bardzo kontekstowe. Jednocześnie wszystko jest zrozumiałe, proste, oczywiste. Na tym polega geniusz Białoszewskiego, że pisząc o przyziemności, wznosi się ponad nią. Zaklina czytelnika, oczarowuje. Czasami mami i zwodzi. Ach ten Miron! Białoszewski to jeden z najoryginalniej piszących autorów, jakich poznałam. Nie sili się na “piękną” rozbudowaną w zdania wielokrotnie złożone polszczyznę. Jest sobą, pisze po swojemu i należy to doceniać. I czytać! Czytać, żeby nie poszedł w zapomnienie.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na81 rok temu
Przezroczystość Marek Bieńczyk
Przezroczystość
Marek Bieńczyk
Marek Bieńczyk twierdzi, że o przeźroczystości napisać chciał od dawna, choćby kilka stron. Zawsze pociągały go panoramiczne szyby w restauracjach, rozświetlone witryny sklepów, szklane kule i akwaria. Z tej fascynacji zrodziło się ostatecznie kilkanaście esejów, których wznowienie właśnie otrzymujemy do rąk, na dodatek – co warto podkreślić – w nieszablonowej szacie graficznej. W „Przezroczystości” Bieńczyk po raz kolejny dowodzi swojej erudycji i umiejętności opisywania rzeczy ulotnych. Przywołuje absolutną przejrzystość w ujęciu Jana Jakuba Rousseau, przygląda się światłu na obrazach Edwarda Hoppera i utopijnej szklanej architekturze według Paula Scheerbarta. Idąc tropem szklarni i kryształowych pałaców, dociera do motywu przejrzystości w literaturze (m.in. u Kundery, Calvino, Nabokova) oraz transparentności w polityce. Zahacza też o zdarzenia z życia prywatnego, w którym często towarzyszy mu Olga i naturalnie – przeźroczystość. Tak szerokie spojrzenie autora na temat robi duże wrażenie, a niezwykła swoboda w łączeniu czasem odległych zagadnień budzi niekłamany podziw. Ba! W swoich rozważaniach Bieńczyk ociera się niekiedy nawet o poezję: [...] Dlaczego przezroczystość, przejrzystość, transparence, transparencia! Może to światło przyszło jeszcze z innej strony? Bo chyba to przede wszystkim: czyż to nie ona była pierwszym zapamiętanym obrazem życia, ikoną bądź krzyżem na drogę? Pierwszy obraz: pusty, poranny, jasny pokój z ogromną plamą słońca, żółtym kwadratem na ścianie. Powietrze tak rozświetlone, z rozedrganymi drobinami pyłu, tak w tym świetle czyste i pełne, że zdawało się mieć odsłonięte wnętrze; przez swą odkrytą powierzchnię przepuszczać wzrok ku jeszcze głębszej czystości. Drzemała więc przez długie lata, niekiedy podsyłała skrycie pragnienie samotności, ciszy, nieobecności, była wizualną projekcją życia, jego nieodkopaną protoewangelią, aż wreszcie wybuchła w pełni swej nazwy, przezroczystość, transparence, transparencia, jako motyw, prawda i iluzja, jako hobby egzystencji, uchwytna poręcz, o którą można oprzeć własne istnienie, a nawet próbować wsypać je w tekst. [s. 25] Lektura nieco wymagająca, ale zdecydowanie warta uwagi. http://czytankianki.blogspot.com/2015/09/przezroczyste.html
czytankianki - awatar czytankianki
ocenił na610 lat temu
Śnienie i życie Gérard de Nerval
Śnienie i życie
Gérard de Nerval
„Niekiedy czuję potrzebę powrotu do tych miejsc, przychylnych samotnym marzeniom”. Wspomnienia z dzieciństwa, młodzieńcze dąsy, pierwsze zachwyty, filigranowe barwinki. Mały Paryżanin. Paryska bohema, spotkania z absyntem „Za zdrowie Polaków!… i obecnych pań!” Rozkoszna wyobraźnia płomień w ustroniu duszy Kobieta z uśmiechem Ateny Aurelia utracona Żal odtrącenia i bez łaski grzech I boleść skrywana i udawana radość. I ciągle – moja wina, moja wina, moja… Zadziwieni przyjaciele i sekrety wszechświata Najpierwsze istoty Senne przepowiednie i dusza uwolniona Półcienie w barwach życia i niebytu I nieskończoność otwiera labirynty myśli i woła otchłań. Zgubiony koloryt. I ujrzeć w półmroku siebie obok siebie i zapłakać nad rajem utraconym. Trwanie w oparach ułudy ; w ramionach ekstazy. Myśl zagubiona zniekształcony obraz Dwa duchy i jedno ciało; to ja i nie ja. Zapomnienie, potępienie i sny nieżyczliwe. Czy jest nadzieja na przebaczenie? „ […] w snach nigdy nie widać słońca […]”. Wymagająca lektura staje się na pewno bardziej przyswajalna dla czytelnika niezwiązanego bezpośrednio z literaturą dzięki znakomitej przedmowie, w której Panowie Tomasz Swoboda i Ryszard Engelking uchylają drzwi do nervalowskiego świata. Zaskakuje mnogość i czasem obszerność przypisów, co z jednej strony może irytować i wybijać z rytmu (szczególnie, że gros z nich umieszczona jest na końcu),z drugiej zaś bez nich trudno byłoby zgłębiać niełatwy przecież tekst. Nerval wielbiciel niewieściej urody i piewca pięknych pejzaży, architektonicznych zabytków oraz wszystkiego, co przeszłe. Podróżuje, odkrywa tajemnice historii, pisze; pisze teksty pełne polotu i inteligencji, wspomina i marzy. I cierpi. Mówi o sobie „marzyciel prozą”. Kiedy zaciera się granica między śnieniem a życiem, a powstała hybryda staje się czymś nie do zniesienia, wyobraźnia staje się narzędziem unicestwienia. Zbyt dużo marzeń, zbyt wiele wspomnień. „Wszechświat pogrążył się w noc!”.
Pan_Poker - awatar Pan_Poker
ocenił na81 rok temu
Błogosławieństwo Becketta i inne wyznania literackie Antoni Libera
Błogosławieństwo Becketta i inne wyznania literackie
Antoni Libera
Nikt nie pisze tak jak Libera; nikogo nie czyta się tak jak Liberę. I pewnie, można to powiedzieć o wielu pisarzach, ba, każdy może mieć swojego własnego Pisarza, takiego, że Nikt Jak On. Ale to nie zmienia faktu, że Libera jest wyjątkowy, wyjątkowo piękny. Jest coś w jego prozie, co mnie porusza, niezależnie od tego, czy czytam wywiad o Żoliborzu, opowieść o ostatnim spotkaniu z niewątpliwym mistrzem Libery, Beckettem, o ostatecznym rozczarowaniu opus magnum Andrzejewskiego czy pożegnanie Janusza Szpotańskiego. Może to ta muzyczność literatury, o której Libera często mówi, uchwycona i zachwycająca nawet kogoś, kto — ja jak — świadomie jej nie rozpoznaje. Błogosławieństwo Becketta to zbiór tekstów o różnorodnej tematyce i formie, czego najlepszym dowodem są trzy ostatnie Wyznania: epickie, dramatyczne i liryczne. Ale wyłania się z nich jeden, spójny obraz autora, humanisty, erudyty, literata; który, co dość oczywiste, momentami nieco irytuje wyraźnym samozadowoleniem i pewnym poczuciem wyższości, niekiedy wpędza w kompleksy i zazdrość, ale zazwyczaj chyba jednak wzbudza zaufanie — a minęły wieki, odkąd ostatnio zdarzyło mi się uwierzyć w autorytet narratora, takie mamy anarchiczne czasy. Jest Libera mądrym głosem w dyskusji o literaturze, głosem starego mistrza; choć nie sposób nie zastanowić się, na ile to rzeczywiste mistrzostwo, a na ile wykreowana poza. Bo przecież mimo wszystkich wspaniałych tłumaczeń, artykułów i krótkich utworów, wydał na świat tylko jedno dzieło, które można określić jako wielkie. Chociaż, z drugiej strony, to jedno dzieło znaczy więcej niż dziesiątki utworów w przypadku niejednego pisarza. (Więcej: http://szwabacha.blogspot.com/2014/11/antoni-libera-bogosawienstwo-becketta-i.html)
ABC - awatar ABC
ocenił na711 lat temu
Brzezina i inne opowiadania ekranizowane Jarosław Iwaszkiewicz
Brzezina i inne opowiadania ekranizowane
Jarosław Iwaszkiewicz
Nigdy nie jestem do końca przygotowany na to, jak zakończą się moje zmagania z lekturą, ukazującą tak wiele nieprzeniknionej samotności i duchowej niedostępności ludzi, będących w ostatnim stadium choroby. Nie mam tutaj na myśli tak chętnie przywoływanej przez Jarosława Iwaszkiewicza gruźlicy, ale ogromną zdolność do wywoływania niepokojących wspomnień i żalów, prowadzących do wręcz niebotycznych ofiar składanych przez głównych bohaterów. Ich dni, upływające pośród lęków o wszystko co ziemskie i przemijające, ocierają się naprzemiennie o sfery zmysłowej bliskości i ciężkiej odpowiedzialności za losy innych. To drżeniom ich mężnych i tchórzliwych serc, zawdzięczam występowanie wyczuwalnego w literackim dotyku pasma odczuć i myśli, tych stworzonych z krwi i kości ludzi. Bo to przecież nie kamienie są bohaterami iwaszkiewiczowskich opowiadań ale czujące i myślące jednostki, spowite za głęboką zasłoną uczuć. A moim zadaniem podczas ostatnich kilku dni, było odkrywanie nawet tego, co oni sami chcieli przed sobą ukryć. Proza Iwaszkiewicza to potwierdzenie człowieczego istnienia, które jest wyczuwalne dopiero wtedy, gdy nie wiemy czy owładnęła nami miłość czy choroba. To mosty rozpięte nad tonącymi w przepaści minionych lat wspomnieniami a grą niedomówień, toczącymi walki w teraźniejszości. To usytuowany w często surowej scenerii niepokój o rzeczy i sprawy, których dotknięcie nigdy nie nastąpi. Wszystkie zekranizowane opowiadania, które miałem przyjemność przeczytać, mają jeden wspólny mianownik. Jest nim potyczka o ludzką moralność. Wojna podjazdowa toczona pomiędzy cierpiącym od choroby ciałem a duchem pragnącym realizacji wyższych celów. Na pustkowiach żywota rozgrywa się dramat. Szczęśliwy może być ten, kto chociaż odrobinę skosztuje jego cierpkiego ale bardzo mocnego w swej powadze i interesującego smaku. Taki jest Jarosław Iwaszkiewicz, bardziej gorzki niż słodki. Ale zawsze prawdziwy, realny aż do bólu. Zarówno podczas słuchania schrypniętego fortepianu "Brzeziny", jak i przetykanych wspomnieniami miłości wyznań "Panien z Wilka", czułem się bardzo dobrze. "Kochankowie z Marony", momentami podobni do swych pierwowzorów z Werony, wzbudzili we mnie nie mniejsze zainteresowanie niż atmosfera towarzysząca stwierdzeniu z "Domu na pustkowiu", że nie dla szczęścia przychodzi człowiek na świat. Jednak największe wrażenie wywarło na mnie jedno z najkrótszych opowiadań. "Kościół w Skaryszewie" okazał się polem do moich rozmyślań nad ideą odjęcia straszliwego grzechu w obliczu ogromnego niebezpieczeństwa, zawieszonego nad sumieniem człowieka. Chociaż Jarosław Iwaszkiewicz na zawsze będzie mi się kojarzyć z cichą mogiłą na leśnej polanie, to do pamięci o nim dodam targające jego bohaterami niezliczone dylematy moralne. Opowiadania polskiego pisarza przeszły literacki czyściec już bardzo dawno temu i śmiało można go stawiać w szeregu najważniejszych twórców kultury. Nie zapomnę postaci o smutnych uśmiechach, które jedynie Iwaszkiewicz potrafi naszkicować z tak wiernym odwzorowaniem. Ich pytające spojrzenia, świadczące o ukrytym sentymentalizmie i jednocześnie ukazujące niepodlegających rozczulaniu ludzi. To wszystko świadczy o wielkim prozatorskim kunszcie pisarza, którego człowiek stoi na samotnej wyspie zwanej życiem.
czytający - awatar czytający
ocenił na89 lat temu
150 wierszy Edward Estlin Cummings
150 wierszy
Edward Estlin Cummings
„gdy wolność je się na śniadanie gdy prawda złu i dobru służy gdy kretowiskiem szczyt się staje - długo dość (choć ni chwili dłużej) byt będzie płacić czynsz złudzeniem banda talentów- kpić z geniuszy a woda będzie czcić płomienie” (…) Z tomu 50 wierszy (1940) (s.215). e. e. cummings, 150 wierszy. poems w przekładzie Stanisława Barańczaka. Wyd. Literackie, Kraków 1994 (wyd. dwujęzyczne). Cummings – amerykański poeta: • studia: Harvard (greka i języki nowożytne); • w czasie I woj. światowej zaciąga się do pomocniczych korpusów sanitarnych, znajdzie się we Francji; na froncie jako kierowca ambulansu; • tu ma miejsce wydarzenie, które wywrze istotny wpływ na późniejszą twórczość poety; • jak napisze S. Barańczak w „ e.e. cummiings: instynkt, ironia, indywidualizm”: „francuski cenzor wojskowy zwraca uwagę na listy, wysyłane do rodziny przez najbliższego wówczas przyjaciela Cummingsa, Williama S. Browna (również kierowcę wojskowego ambulansu),jako zawierające wątki pacyfistyczne i zdradzające „brak należytej nienawiści do Niemców”; • przyjaciel zostanie aresztowany, a wraz z nim Cummings, obaj zostaną osadzenie w obozie koncentracyjnym; • za sprawą ojca Cummings wraz z przyjacielem znajdą się ponownie w Nowym Jorku w grudniu 1918r. O poezji Cummingsa (w ocenie Barańczaka) słów kilka: • pacyfizm (to nie tylko wynik lekcji wynikającej z doświadczeń I wojny światowej),to protest przeciwko zbiorowej histerii, usuwającej na bliżej nieokreślony plan wartość życia jednostki jako rzeczy najcenniejszej; • miłość i śmierć - dwie obsesje poety; • ironia- podstawowa zasada poetyckiego mówienia; • typografia - unikanie dużych liter, nietypowe użycie znaków przestankowych. „w górę w ciszę w zieloną ciszę z białą ziemią w środku będziesz (pocałuj mnie) szła w dal w poranek w młody poranek z ciepłym wiatrem w środku (pocałuj mnie) będziesz szła naprzód w słońce czyste słońce z jędrnym dniem w środku będziesz szła (pocałuj mnie w dół w twoją pamięć w twoją pamięć i pamięć i pamięć będę) pocałuj mnie (szedł)” (s. 219) Cummings – poeta – nowator w liście do ojca z 1920 r. „To jest największa rozkosz – poczucie, że się PIERWSZEMU coś zrobiło”. (s. 12). 150 wierszy edwarda estlina cummingsa- lekturą wyjątkową! 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na107 miesięcy temu

Cytaty z książki Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy