Wilczyca

Okładka książki Wilczyca autora Karolina Kaim, 9788322618332
Okładka książki Wilczyca
Karolina Kaim Wydawnictwo: Kajko Cykl: Sfora (tom 2) fantasy, science fiction
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
e-book
Cykl:
Sfora (tom 2)
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788322618332
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wilczyca w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wilczyca



książek na półce przeczytane 1688 napisanych opinii 438

Oceny książki Wilczyca

Średnia ocen
7,7 / 10
235 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wilczyca

avatar
2311
1646

Na półkach: , , , , , ,

Uwielbiam Sonię oraz jej twardy charakter i cięty język. Było oczkiem w głowie każdego męskiego członka rodziny, co miało swoje plusy i minusy. Największym pozytywem była stała ochrona braci a negatywem brak jakiejkolwiek prywatności, nawet we własnym mieszkanku. Jednak najgorszym ze wszystkiego było to, że mieszkanie owo mieściło się nad samym barem brata, w którym pracował znienawidzony przez nią Shane Spancer, który przed 7 laty złamał jej serce i który teraz raczył jej oznajmić, że ona jest jego Partnerką.
Zdecydowanie Shane nie zasłużył sobie na moją sympatię przez to, co zaserwował Sonii i co ona musiała przez niego przechodzić przez kolejne lata. Czytając, chciałam aby znalazł się ktoś, kto by mu dosadnie „przetłumaczył”, że nie zasługuje na Sonię i bracia tutaj mnie nie zawiedli 😉

Uwielbiam Sonię oraz jej twardy charakter i cięty język. Było oczkiem w głowie każdego męskiego członka rodziny, co miało swoje plusy i minusy. Największym pozytywem była stała ochrona braci a negatywem brak jakiejkolwiek prywatności, nawet we własnym mieszkanku. Jednak najgorszym ze wszystkiego było to, że mieszkanie owo mieściło się nad samym barem brata, w którym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
273
39

Na półkach:

Trochę nudna w porównaniu z pierwszą częścią,
Główna historia dalej się rozwija, więc przemeczyłam te trochę przydługie powtarzające się opisy zakochania..
Do autobusu jako przerywnik miła książka

Trochę nudna w porównaniu z pierwszą częścią,
Główna historia dalej się rozwija, więc przemeczyłam te trochę przydługie powtarzające się opisy zakochania..
Do autobusu jako przerywnik miła książka

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1007
20

Na półkach:

Powtórka z rozrywki i duuużo „burych spojrzeń”

Powtórka z rozrywki i duuużo „burych spojrzeń”

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

351 użytkowników ma tytuł Wilczyca na półkach głównych
  • 293
  • 58
67 użytkowników ma tytuł Wilczyca na półkach dodatkowych
  • 18
  • 12
  • 10
  • 7
  • 6
  • 6
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Wilczyca

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niepokorna Madeline Sheehan
Niepokorna
Madeline Sheehan
Eva miała pięć lat kiedy zakochała się Deuce'u.Nie spodziewała się,że ten mężczyzna nie tylko zawładnie jej ciałem,ale i sercem i że z wiekiem zamiast wybić sobie go z głowy Eva będzie dorastać i pragnąć tylko Deuce'a,a on nie będzie potrafił oprzeć się jej .Nie jest im dane być razem,bo on ma żonę,której nie kocha,a ona jest dla niego zakazaną, ponieważ kiedy po raz pierwszy dotknął Evy jej ojciec go postrzelił,by go ostrzec i mieć nadzieję,że Deuce już nigdy nie spróbuje zbliżyć się do Evy.Pomimo tego oni zawsze znajdują siebie,chociaż wiedzą,że nie ma szans by stworzyli coś trwałego razem.Deuce jest facetem,który jak mówi o sobie dla żadnej kobiety nie przestawi swojego życia.Tymczasem czas upływa,Eva dorasta i kiedy Deuce po wspólnej upojnej chwili ją wyrzuca Eva decyduje,że chociaż coś do niego czuje to powinna o nim zapomnieć. Nie chcą tego przyznać, że bez siebie są nieszczęśliwi.Dlatego Eva znając swoje położenie w sytuacji,nie ma wyjścia i zostaje kobietą niebezpiecznego mężczyzny,który bez ostrzeżenia zabije każdego kto zechce odebrać mu Eve,Eva jest nieszczęśliwa, zatraca siebie wykorzystując własne ciało,by ratować psychola,który na to nie zasłużył,wpędza się w kłopoty, drży że strachu,że jej mąż ją znajdzie,a wtedy nigdy by się nie spodziewała,że w takim momencie Deuce zaoferuje jej pomóc i ochronę.Przecież to nie może skończyć się dobrze,gdy ich ścieżki się plączą,a ona jest kobietą innego faceta.Jak potoczy się historia Deuce'a i Evy? Zacznę od tego,że to brutalna historia dwojga ludzi,którzy nie powinni być nigdy razem,chociaż ich do siebie przyciąga pożądanie to Eve pociąga starszy od niej mężczyzna.Duża różnica wieku,brudny świat motocyklistów, Eva,która choć popełnia błędy,znosi bardzo wiele cierpienia w milczeniu, mężczyzna,który chciał być dla kogoś kimś więcej i kobieta,której pragnął,a która nie chciała jego pieniędzy tylko jego zarówno ciałem jak i sercem. Ta historia nie jest słodka,niesie ból,sprawia, że chcesz krytykować ich za ich wybory,ale z drugiej strony boli Cię jaki los zgotowała im ta znajomość,może gdyby nie byli tacy uparci,może to wszystko co się im zdarzyło wcale by nie miało miejsca.Ta historia nawet wycisnęła mi łzy z oczu kiedy zrozumiałam co spotkało Eve🥺 najbardziej zabolało mnie,gdy Deuce zobaczył ją taką pozbawioną woli walki w obliczu jej krzywdy😔💔 Mam tylko jeden problem z tą książka co to za brak szacunku do kobiety i nazywanie jej suką, wydaje mi się, że żadna kobieta nie chciałaby być tak nazywana,uważam,że to dla kobiety uwłaczające.Nie mniej jednak jeśli zechcecie po nią sięgnąć to naprawdę nastawcie się na bardzo popapraną historię,która niekoniecznie wam się spodoba.
carolyndarkdesires - awatar carolyndarkdesires
ocenił na71 rok temu
Namiętność rozbudzona Larissa Ione
Namiętność rozbudzona
Larissa Ione
Wraith, najmłodszy z trzech braci Seminusów, po wydarzeniach z drugiej części, znikł na wiele miesięcy i zatracił się w swoim bólu i swojej czarnej stronie. Polował na swoje ofiary, bił się i uprawiał wiele, wiele seksu. Robił to, co lubił, szczególnie, że udało mu się przyśpieszyć i przejść Sgenesis. Po powrocie okazuje się, że na braci poluje płatny zabójca a Wraith został otruty i zostało mu niewiele życia. Ratunkiem dla niego może być Serena, która jest wybrańcem i ma dar. Ten dar może ocalić Seminusa ale musiałby on odebrać kobiecie dziewictwo, jednocześnie odbierając jej życie. Wraith nie ma przecież skrupułów. Co prawda unika ludzkich kobiet ale przecież tu chodzi o Jego życie oraz ocalenie szpitala. A jednak jego misja okazuje się być bardziej skomplikowana. Okazuje się, że nadchodzi wielka bitwa między Szeolem a Niebem, którą ludzie nazywają Armagedonem. Jaką rolę odegrają bracia i ich bliscy w tej batalii? Dokąd ona ich zaprowadzi i kogo będzie kosztowała życie? Na podstawie poprzednich części, najmniej lubiłam najmłodszego brata. Zdecydowanie najwięcej on wycierpiał ale to jaki był arogancki i samolubny nie działało na jego korzyść. A jednak w tej części, gdy tylko poznawało się go coraz bardziej, to było mu się w stanie wybaczyć wszelkie oszustwa jakich się dopuścił. Wybór przed jakim stanął dla nikogo nie byłby łatwy a jednak on podjął to ryzyko. Zdecydowanie w tej części zaplusował też Kynan, który w końcu otrząsnął się z wielomiesięcznego zawieszenia w jakim egzystował. Końcowe sceny bardzo emocjonujące, niczym w ckliwym melodramacie. Liczę, że jeszcze kiedyś będę miała okazję spotkać się z braćmi Seminusami i ich światem, zważywszy, że ich rodzina się powiększyła… 😉
Whitecoffe - awatar Whitecoffe
ocenił na74 lata temu
Kusząc bestię Lora Leigh
Kusząc bestię
Lora Leigh
Od tej książki dostałam dokładnie to, co chciałam. Chciałam odpocząć i dobrze spędzić czas z wypiekami na twarzy i tak też się stało. Nie jest to książka wysokich lotów ale i nie miała taka być. Rzadko czytam książki fantasy czy paranormal ale tutaj fabuła mnie jednak wciągnęła i mam nadzieję, że natknę się gdzieś na kolejne części aby móc je przeczytać. Zdecydowanie chciałabym poznać losy innych bohaterów, których zajawko przedstawiono nam w pierwszej części serii. Niesamowicie męski i zwierzęcy Callan jest przywódcą Stada, z którym ukrywa przed światem prawdę o sobie i przyjaciołach. Jest genetycznym eksperymentem, który ma w sobie DNA Lwa. Miał być machiną do zabijania, idealnym żołnierzem, lecz zbiegł z laboratorium a następnie uwolnił pięć innych mutantów - trzech mężczyzn i dwie kobiety. Walczy ze swoją mroczną stroną bestii ale nie zawsze jest w stanie nad nią zapanować. Szczególnie gdy zagrożenie dotyczy tego, co on uznaje jako jego. Merinus, wraz z siedmioma braćmi i ojcem, chce mu pomóc aby mógł się ujawnić i zniszczyć Radę, odpowiadającą za wszystkie nikczemne eksperymenty i znęcanie się nad "stworzonymi" genetycznie ludźmi. Ona się nie poddaje i chce dotrzeć do Callana aby móc go przekonać do ujawnienia prawdy. Jest uparta i łatwo się nie poddaje a tematy zawsze doprowadza do końca. On ją wyczuwa z daleka i reaguje na nią jak na żadną inną kobietę. Ona ciągnie do niego i nie może się pozbyć o nim myśli. Gdy się spotykają, ogarnia ich nieokiełznany popęd seksualny, od którego, w żaden sposób, nie są w stanie się uwolnić. To natura ich połączyła i zadecydowała kto z kim, kiedy i jak. Czy niezależna Merinus będzie w stanie sobie z tym poradzić, zważywszy, że nie jest w stanie zapanować nad własnym ciałem i ogarniającymi ją pragnieniami i emocjami?
Whitecoffe - awatar Whitecoffe
ocenił na85 lat temu
Making Faces Amy Harmon
Making Faces
Amy Harmon
Tak,kolejna perełka czekająca długie lata aby wziąć ją na tapetę. Wydana w 2017 roku,ale nawet dziś jest jedną z najchętniej polecanych tym, którzy szukają bohaterów (nie) idealnych. "Czasami piękno albo jego brak utrudnia nam prawdziwe poznanie drugiego człowieka." ❤️‍🩹 Historia miłosna z wieloma bohaterami drugoplanowymi wywołała cały wachlarz emocji. Rudowłosa dziewczyna,z aparatem na zębach, opiekująca się kuzynem skazanym na powolną śmierć okazała się siłaczką. Jej ogromne serce przepełniała miłość do wszystkich. Zwłaszcza do Ambrosa Younga,obiektu westchnień,dobrze zapowiadającego się sportowca. Ale wydarzenia z 11 września na zawsze zmieniają tych młodych ludzi. ❤️‍🩹Ambrose wraz z czterema przyjaciółmi wyrusza na wojnę. On wrócił oszpecony,oni polegli... Fern przez czas,kiedy Young walczył zmieniła się w piękną kobietę. Teraz role się odwróciły. Ale czy wygląd jest aż tak ważny? ❤️‍🩹Pomimo głównego wątku Fern i Ambrose'a tak naprawdę dla mnie niezwykle ważną rolę odegrał chory Bailey. Czerpał z życia co tylko mógł. Mając przy sobie wsparcie tak wielu osób czuł się spełniony jako człowiek. Szczerość jest zawsze oceniana po czynach,nie słowach. Mimo, że wiedziałam jaki los go czeka miałam nadzieję na spełnienie ostatniego marzenia. ❤️‍🩹 Piękno nie może być oceniane powierzchownie. Wygląd przyciąga, charakter zatrzymuje( tak mówią😉). Uwielbiam motyw powrotów z wojen więc ta dumnie będzie prezentowała się przy " Weteranie".
Zaczytana - awatar Zaczytana
oceniła na91 rok temu
Pocałunek Kier Lynn Raven
Pocałunek Kier
Lynn Raven
Są takie książki, które zaczynają się tak dobrze, że czytelnik siada wygodniej i myśli: oho, to będzie coś. I dokładnie tak miałem z „Pocałunkiem Kier”. Klimat? Jest. Świat? Ciekawy. Bohaterowie? Kontrastowi, z potencjałem. Tempo? Dynamiczne i wciągające. Światotwórstwo? To najmocniejsza strona tej powieści. Dwa królestwa, dwie różne narracje – każda strona przekonana, że to ta druga jest zła. I dopiero spotkanie dwojga ludzi z przeciwnych światów zaczyna rozszczelniać tę czarno-białą wizję. Bardzo lubię takie motywy. Moralna szarość, różne perspektywy, przekonanie, że „zło” często zależy od punktu widzenia – to wyszło autorce naprawdę dobrze. Lokacje też są plusem. Jak na objętość książki nie ma poczucia powtarzalności – każde miejsce wnosi coś nowego. Akcja jest wartka, nawet kiedy w drugim akcie trochę zwalnia, to nie siada całkowicie. Mimo problemów chciałem czytać dalej, bo byłem ciekaw świata i finału. Postać Lijanas bardzo mi się podobała – dobroduszna, naiwna, powoli odkrywająca, że nie jest zwykłą uzdrowicielką, tylko kimś znacznie potężniejszym. Zyskuje pewność siebie, odkrywa swoje moce, zaczyna patrzeć na świat szerzej. Problem w tym, że jej emocjonalna przemiana bywa… selektywna. Widzi dobro w swoim porywaczu, ale nie widzi manipulacji u narzeczonego, który chce ją wykorzystać. Ta naiwność jest fabularnie uzasadniona, ale momentami frustrująca. Z drugiej strony Mordan. Chłodny, wyrachowany typ z mroczną przeszłością. Jego przemiana polega głównie na tym, że z zimnego brutala staje się zimnym brutalem, który potrafi się opanować i zaczyna chronić Lijanas. Czy to jest ogromny rozwój? Niekoniecznie. Ale jakiś jest. Największy problem leży w romansie. A kulejący romans w książce z nurtu romantasy to trochę jak zgrzytający silnik w sportowym aucie. Relacja Lijanas i Mordana od początku ma potencjał – ich dialogi iskrzą, pełne napięcia, a przekomarzanki są naprawdę dobrze napisane. Ale mam wrażenie, że przeskoczono kluczowy etap budowania więzi. Od niewoli i wrogości wobec siebie przeskakujemy do miłosnych uczuć szybciej, niż zdążyłem w nie uwierzyć. Największy zgrzyt to moment przemocy, po którym bohaterka zaczyna się w nim zakochiwać. I tu pojawia się pytanie, które nie dawało mi spokoju przez resztę lektury: czy można budować romans na przemocy i oczekiwać, że czytelnik będzie temu kibicował? Rozumiem popularną konwencję „enemies to lovers”. Rozumiem fascynację tajemniczym i mrocznym bohaterem. Ale jeśli emocjonalny punkt zapalny relacji pojawia się niemal dokładnie w momencie, gdy jedna strona przekracza bardzo wyraźną granicę, to dla mnie coś przestaje działać. Była też scena pocałunku w sytuacji, w której bohaterka nie była w pełni świadoma – i to już kompletnie wybiło mnie z rytmu. Wiem, że dla wielu czytelniczek mogło to być „intensywne” czy „zaskakujące”. Dla mnie, niestety, było odpychające. Czy więc przemiana „nienawiść -> miłość” jest tu całkowicie niewiarygodna? Nie. Da się ją obronić. Mordan robi ustępstwa, pokazuje, że nie jest jednowymiarowy. Lijanas dostrzega w nim coś więcej. Ale pamięć o konkretnych scenach sprawiły, że ja emocjonalnie nie byłem w stanie tego kupić. Główni „źli” są raczej jednowymiarowi. Źli, bo źli. Motywacje oklepane i potraktowane skrótowo. W kulminacji wszystko dzieje się szybko, zagrożenie nie zdąża naprawdę wybrzmieć, a część pomysłów (które mogłyby być mocne) wpada nagle i bez wcześniejszego solidnego fundamentu. Za to samo zakończenie – mimo że przewidywalne – dało mi satysfakcję. Od połowy książki czułem, w którą stronę to zmierza, i cieszę się, że autorka nie próbowała na siłę tego wywracać. Język jest dojrzały, szeroki, momentami bardzo ładny. Opisy miejsc i wydarzeń bardzo budują klimat. Dialogi bywają naturalne i błyskotliwe, ale zdarzają się też ekspozycyjne wstawki, gdzie postacie mówią do siebie rzeczy, które obie już wiedzą – tylko po to, żeby czytelnik się dowiedział. To wybija z immersji. Książka na pewno spodoba się osobom, którym nie przeszkadza brutalność wobec bohaterki jako element budowania relacji. Fanom lżejszego fantasy z wyraźnym wątkiem romantycznym, bez ciężkiego, epickiego worldbuildingu, za to z wyraźnym kontrastem charakterów i mrocznym „bad boyem” do naprawienia. Ja chyba po prostu nie jestem idealnym targetem. Doceniam świat, tempo, pomysł i kilka twistów, ale romans – który powinien być sercem tej historii – zostawił mnie bardziej z poczuciem dyskomfortu i zmarnowanego potencjału. Gdyby relacja była poprowadzona subtelniej i bardziej wiarygodnie – mógłbym mówić o czymś naprawdę świetnym.
Pavvlica - awatar Pavvlica
oceniła na61 miesiąc temu
Nieuniknione Amy A. Bartol
Nieuniknione
Amy A. Bartol
Aktualnie mam na tapecie kilka książek. Jedną z tych, które do tych, które do tej pory czytałam jest ta pt. "Nieuniknione", autorstwa Amy A. Bartol. W pierwszym tomie serii "Przeczucia" poznajemy Evie Claremont, która od razu skojarzyła mi się z jednym z głównych bohaterów "Księgi Czarownic", który miał dokładnie tak samo na nazwisko. Nastolatka zostawia za sobą dawne życie i pełna różnych emocji zaczyna I rok studiów. Jednak kiedy spotyka Reeda Wellingtona ma zmienić się nie do poznania. Dziewczyna zaczyna zauważać u siebie dziwne zmiany - chociażby jej rany i różne obrażenia goją się bardzo szybko. Evie dowiadyje się, że Reed jest Aniołem mocy, a ona połączeniem człowieka (po matce) i anioła (po nieznanym ojcu). Zatem prawdopodobnie jest jedynym aniołem na Ziemi obdarzonym ludzką duszą. Między Reedem a Evie rodzi się ogromna - chociaż na razie całkowicie platoniczna - namiętność i wzajemna fascynacja. Okazuje się, że ich nadnaturalne przeznaczenie to coś absolutnie...nadnaturalnego. Zanim sięgnęłam po tę książkę szukałam czegoś lekkiego w klimacie starej młodzieżówki - może nawet w klimacie "Zmierzchu". Zatem jak możecie się domyślić potrzebowałam coś co nie będzie ode mnie wymagało wysiłku intelektualnego, a raczej dostarczy mi rozrywki. Jednak nie miałam niczego takiego w swojej domowej biblioteczce i w trakcie jednego ze spacerów z dzieckiem zaszliśmy do lokalnej biblioteki miejskiej. Na szybko wybrałam sobie m. in. "Nieuniknione" i powiem Wam, że nie mogłam lepiej trafić. Powyższa książka już od pierwszych stron mocno kojarzyła mi się zarówno z serią "Zmierzch", jak i z serią "Dary Anioła". Dostrzegłam mocną inspirację nie tylko w określonych scenach, ale również w tym jak autorka stworzyła poszczególne postaci. Już to jak Evie i Reed się poznają przywołało mi analogiczną scenę ze "Zmierzchu". Otóż Reed patrzy się na Evie z nienawiścią, a później próbuje przekonać ją do rezygnacji ze studiów. Jednak dziewczyna nieco różni się od Belli, ponieważ nie uważa, żeby było coś z nią nie tak - mimo tego, że uważa się za dziwoląga. Zresztą w miarę tego im dalej posuwałam się z fabułą to Evie coraz bardziej sprawiała wrażenie mieszanki Belli ze "Zmierzchu" oraz Clary z książek C. Clare. Nastolatka przykuwa uwagę szczególnie męskiej części studentów, którzy chętnie nawiązują z nią relacje. I przyznam, że na początku wydawało mi się to dość dziwne, że dziewczyna obraca się tylko w męskim towarzystwie, bo dla mnie bardziej naturalne jest to, że właściwie od razu zyskuje się mieszane towarzystwo znajomych, a nie tylko męskie. Niemniej jednak na szczęście w pewnym momencie to się zmieniło. Czymś co bardzo skojarzyło mi się ze "Zmierzchem" był trening hokeja na trawie podczas którego Evie doznaje kontuzji w wyniku faulu, a Reed deklaruje chęć zawiezienia dziewczyny do szpitala. Jednak podczas jazdy mówi jej, że jej kolano samo się naprawi, a ta właściwie bezkrytycznie przyjmuje jego słowa i jedzie z nim do jego domu, który w mojej głowie jest łudząco podobny do domu Cullenów ze "Zmierzchu". I generalnie relacja Reed - Evie - Russel bardzo przypomina mi relację Edward - Bella - Jacob. W trakcie czytania "Nieuniknionych" było jeszcze wiele scen, które jednoznacznie kojarzyły mi się ze "Zmierzchem", jednak na szczęście autorka ograła je na swój sposób i nie przeszkadzało mi to tak bardzo. Generalnie "Nieuniknione" to lekka i niewymagająca historia, jednak kilka rzeczy mi przeszkadzało. Najprościej będzie jak je wymienię w podpunktach, bo tak będzie szybciej i bardziej konkretnie: Russel - chłopak wychowany z kilkorgiem sióstr, w tradycyjnych wartościach. Wiecie podsuwanie dziewczynie krzesła; obrona kobiety przed innymi typami i generalnie niemalże wrodzona szarmanckość. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że typ jest bardzo zaborczy i chciałby mieć Evie na wyłączność. W momencie, w którym Evie zachowuje się nie tak jakby tego oczekiwał zachowuje się niczym rozkapryszone dziecko, któremu mama nie dała cukierka, albo nie kupiła zabawki. W takich momentach napusza się i w swoim mniemaniu chcąc jej zrobić na złość właściwie sam sobie "strzela w kolano". Generalnie gościu jest tak irytujący, że niemalże przy każdej scenie z nim miałam ochotę wydrapać sobie oczy. Nieścisłości. Jest kilka takich rzeczy, które chyba umknęły redakcji jeszcze w momencie zanim ta powieść debiutowała. Mamy tu zatem takie sytuacje, w których Russel mówi, że dostał od trenera czerwoną bluzę i w tym roku będzie siedział na ławce rezerwowych, ponieważ trener uważa go za tak dobrego zawodnika, że woli "oszczędzać" go na przyszłe sezony - to wynika podobno z jakiegoś konkretnego systemu w tym sporcie, który uprawia Russel. Jednak za jakiś czas z jednej z rozmów wynika, że Russel gra jakiś ważny mecz. Myślę, że tu ta sytuacja mogłaby być bardziej dościślona. Były też inne niezrozumiałe dla mnie sytuacje, np. nagła zmiana podejścia Reed'a dp Evie - tak całkiem z d* nie poparta żadnymi wydarzeniami czy przemyśleniami. Była też scena, w której Evie myśli, że będzie się wymykać na spotkania z Russelem, by dosłownie na następnej stronie stwierdzić, że nie może się z nim widywać ze względu na sytuację. W tym konkretnym przypadku jest to tak sformuowane, że w końcu nie wiadomo czy się wymyka na spotkania z tym chłopakiem czy nie. Szczególnie na początku brakowało mi lepszego zarysowania tła czy większej ilości subtelności, które doprowadziłyby Evie do tych samych wniosków, do których doszła w moim odczuciu w wyniku zbyt pochopnie wyciągniętych wniosków. Za mało aniołów w aniołach. Mam wrażenie, że jeżeli chodzi o anioły to temat został bardzo mocno uproszczony - zresztą zupełnie tak jak wiele innych wątków. W moim odczuciu większość aniołów zachowuje się jak typowi studenci. Chociaż to jeszcze jakoś mogę zrozumieć, ponieważ można to wytłumaczyć chociażby tak, że bardzo często muszą działać pod przykrywką, co robią bardzo dobrze. Jednak było też trochę rzeczy, które mi się spodobały i sprawiły, że ta książka mimo swoich wad całkiem mi się spodobała. Pomysł na fabułę. Małe amerykańskie miasteczko, z uczelnią, w którym roi się od aniołów - zarówno tych niebiańskich, jak również i tych upadłych. To jak niektóre z nich zostały zamaskowane i autorka dała nam je poznać najpierw pod płaszczykiem ludzi jest świetne i po pewnym czasie wydaje się oczywiste, chociaż podczas czytania takie nie było. Dynamiczne i ciekawe zakończenie. Mimo tego, że akcja rozgrywała się bardzo powoli i przez większość fabuły to wątki obyczajowe i romansowe są ważne (w końcu ta powieść jest zakwalifikowana jako romans); to zakończenie wiele mi wynagrodziło, a przede wszystkim dało nadzieję na interesujące rozwinięcie fabuły w kolejnych tomach. Lekka i całkiem przyjemna fabuła. Mimo tego, że wiele wątków było bardzo znajomych; a fabuła była niewymagająca to chyba tego właśnie było mi potrzeba. Motywy i klimat ten książki są typowe dla fantastyki młodzieżowej sprzed 10-15stu lat. Ja jednak mam swoisty sentyment do tego typu książek, bo wywołują we mnie falę cudownych wspomnień. Czytając tę książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to tylko zarys na całkiem dobrą powieść. Jednak mimo to myślę, że ta książka jest świetna dla odmóżdżenia - kiedy nie oczekujemy zbyt wiele od historii, ale chcemy po prostu się zrelaksować. Uważam, że z tego typu powieściami jest trochę jak z lekkimi odmóżdżającymi programami w telewizji - czasem sięga się po nie po ciężkim dniu, kiedy ma się ochotę na rozrywkę, która nie będzie wymagać od nas wysiłku intelektualnego. Myślę, że dla mnie ta seria będzie swoistą guilty pleasure, po którą w najbliższym czasie będę sięgać.
NataliaKatarzyna - awatar NataliaKatarzyna
oceniła na77 miesięcy temu
W niewoli zmysłów Nalini Singh
W niewoli zmysłów
Nalini Singh
Psi i zmiennokształtni to całkiem ciekawa ksiazka, bardzo odbiegająca od wzoru parnomalnych. Historia zaczyna się, gdy w mieście zostaje porwana młoda dziewczyna. Okazuje się że pochodzi ona z watachy wilków. Wilki natomiast proszą lamparty o pomoc w odnalezieniu zaginionej zanim minie 7 dni i dziewczyna zostanie stracona. Do tego boju wkracza nasza bohaterka Sasha, która na początku ma być wtyką dla swojej rasy Psi, ale plan ulega zmianie ponieważ Sasha ukrywa emocje których nie powinna czuć, bo Psi to osoby z których zotały wykorzenione jakiekolwiek uczucia w dniu narodzin. Akcja zaczyna się bardzo ciekawie, bo nasza bohaterka zostaje przydzielenia do współpracy przy budowie mieszkań z Lucasem, alfą lampartów. Na początku mają oboje siebie nawzjem sprawdzić by poznać swoje uczucie i zniszczyć istnienie tej drugiej strony, ale oboje nie przewidują że na ich drodze stanie największa moc, którą nikt nie zdoła pokonać... Fajnie obserwuje się poczynania bohaterów oraz ich przemianę i to jak druga osoba staje się ważniejsza niż więź watachy. Walka na koniec jest nieunikniona i trochę da się przewidzieć jej zakończenie lecz czytało się z lekko zapartym tchem. Oczywiście znajadą się niuanse w postaci trochę zadługich opisów jak i przemyśleń bohaterów. Mam wrażenie że można by było skrócić książke o kilka rozdziałów, mimo to zachęcam do przeczytania. Pozdrawiam 🤗
angi_brunette - awatar angi_brunette
ocenił na67 miesięcy temu

Cytaty z książki Wilczyca

Więcej
Karolina Kaim Wilczyca Zobacz więcej
Karolina Kaim Wilczyca Zobacz więcej
Karolina Kaim Wilczyca Zobacz więcej
Więcej