Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

Okładka książki Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka
Cezary Łazarewicz Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Data wydania:
2016-02-17
Data 1. wyd. pol.:
2016-02-17
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380492349
Inne
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka i



Przeczytane 1959 Opinie 431 Oficjalne recenzje 182

Opinia społeczności książki Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemykai



Książki 8235 Opinie 3785

Oceny książki Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

Średnia ocen
8,1 / 10
2012 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

avatar
122
24

Na półkach:

Wstrząsający reportaż o brutalności władzy PRL i tragicznym losie młodego człowieka. Łazarewicz prowadzi sprawę krok po kroku, precyzyjnie i bez upiększeń, tworząc poruszającą, wręcz dokumentalną narrację. Trudna, emocjonalnie mocna lektura, która zostaje w głowie na długo...

Wstrząsający reportaż o brutalności władzy PRL i tragicznym losie młodego człowieka. Łazarewicz prowadzi sprawę krok po kroku, precyzyjnie i bez upiększeń, tworząc poruszającą, wręcz dokumentalną narrację. Trudna, emocjonalnie mocna lektura, która zostaje w głowie na długo...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
139
34

Na półkach:

Wstrząsająca i zaskakująca.

Wstrząsająca i zaskakująca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
105
24

Na półkach:

Ta książka wbija w fotel i długo nie pozwala o sobie zapomnieć, przypominając, że okrucieństwo systemu bywa równie przerażające jak każde ludzkie zło!

Ta książka wbija w fotel i długo nie pozwala o sobie zapomnieć, przypominając, że okrucieństwo systemu bywa równie przerażające jak każde ludzkie zło!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

6516 użytkowników ma tytuł Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka na półkach głównych
  • 3 543
  • 2 913
  • 60
1009 użytkowników ma tytuł Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka na półkach dodatkowych
  • 600
  • 103
  • 99
  • 81
  • 45
  • 42
  • 39

Inne książki autora

Okładka książki Między światłem a cieniem Jan Holoubek, Cezary Łazarewicz
Ocena 7,0
Między światłem a cieniem Jan Holoubek, Cezary Łazarewicz
Okładka książki Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z ,,ziem odzyskanych" Artur Domosławski, Magdalena Grzebałkowska, Marta Grzywacz, Cezary Łazarewicz, Ewa Winnicka, Michał Wójcik
Ocena 6,6
Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z ,,ziem odzyskanych" Artur Domosławski, Magdalena Grzebałkowska, Marta Grzywacz, Cezary Łazarewicz, Ewa Winnicka, Michał Wójcik
Okładka książki Śmierć warta zachodu Brygida Grysiak, Cezary Łazarewicz, Dorota Łosiewicz, Paweł Reszka, Magdalena Rigamonti, Jan Rojewski, Małgorzata Sidz, Piotr Siemion
Ocena 7,0
Śmierć warta zachodu Brygida Grysiak, Cezary Łazarewicz, Dorota Łosiewicz, Paweł Reszka, Magdalena Rigamonti, Jan Rojewski, Małgorzata Sidz, Piotr Siemion
Okładka książki Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Ocena 7,2
Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Cezary Łazarewicz
Cezary Łazarewicz
Pierwsze swoje teksty publikował w prasie podziemnej pod koniec lat osiemdziesiątych. Pochodzi z Darłowa na Pomorzu, mieszka w Warszawie. Przez wiele lat był reporterem „Gazety Wyborczej”, „Przekroju”, „Polityki”, „Newsweeka”. Obecnie związany jest z tygodnikiem „Wprost”, gdzie najczęściej publikuje teksty polityczne. Autor scenariuszy filmów dokumentalnych i komentator życia kraju. Opublikował zbiór reportaży Kafka z Mrożkiem. Reportaże pomorskie oraz książkę o historii Programu Trzeciego Polskiego Radia Zapraszamy do Trójki (razem z Ewą Winnicką).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe Barbara Seidler
Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe
Barbara Seidler
Klasyka reportażu sądowego, który niestety na moich oczach umarł śmiercią - chciałem napisać - naturalną, ale raczej nie przypadkiem gazety same zrezygnowały z tego gatunku. To także te czasy, kiedy głośne w danym środowisku czy też powszechnie, procesy przyciągały dziesiątki czy nawet widzów wysiadujących na rozprawach. Tego też już nie ma - telenowele ciekawsze… Tym samym ta książka jawi mi się jako dokument historii. Dziś już nie ma dziennikarstwa sądowego w takim mistrzowskim wydaniu. Jeśli nawet coś bywa w mediach, to zazwyczaj nieosadzone w żadnym kontekście szybkie relacje, krótkie wypowiedzi oskarżonego, ciach, adwokata, ciach, prokuratora, a najlepiej pokrzywdzonych - koniecznie jak najbardziej emocjonalne. I sam wyrok, jak najbardziej skrótowo. Koniec. A przecież przez lata, co sam świetnie pamiętam, obszerne relacje z ważnych procesów wypełniały całe łamy najważniejszych gazet i czasopism. Dziennikarze sądowi reprezentowali niebotyczny poziom wobec dzisiejszych "media workerów". A jedną z najlepszych była, a przecież jest, 96-letnia Barbara Seidler. Odpowiada mi jej styl narracji. Z reguły jest ona relacyjna, zewnętrzna wobec opisywanych zdarzeń. Czasem Autorka pozwala sobie na własne komentarze, czy nawet odczucia. Ale nawet wtedy jest obiektywna. W tym zbiorku zwraca uwagę nie tylko wybitny profesjonalizm Autorki. Inną jej cechą jest niebywała empatia - jakkolwiek to by brzmiało - nie tylko wobec ofiar, jak np. w przypadku zakatowanego chłopczyka - ale także, a może i głównie: dla podsądnych, którzy w pewnym sensie też są “ofiarami”, choćby samych siebie, a często: najbliższych, otoczenia społecznego, własnych nałogów i charakterów. Dobrym przykładem jest właśnie sprawa z lat 80. śmierci 6-letniego pasierba z rąk kobiety, która, jak kilkanaście lat temu ujawnił Mariusz Szczygieł, po odbyciu 10 lat więzienia (wyrok opiewał na 15),była ekspertką MEN. Ta sprawa poraża ładunkiem zła, jakie może władać człowiekiem - bynajmniej nie z marginesu. Cytaty tylko te łagodniejsze: “– Czy tym pasem oskarżona biła Daniela? – Różne pasy wpadały mi w rękę. – A ranę zabliźnioną na głowie od czego miał? – Rozbiłam mu talerz na głowie, bo źle go umył. Tylko podstawił pod kran i chciał odstawić”. “Danielowi krzyczeć i płakać nie było wolno, bo wówczas razy liczono od nowa, za najmniejszy krzyk bicie zaczynało się od początku”. “– Czasem bił Daniela Janek, mały wolał być bity przez ojca, bo Janek trzymał się regulaminu. Ja biłam najpierw lżej, potem coraz mocniej, traciłam panowanie. Czasem biliśmy razem. Tak, czasem robiliśmy to razem”. “– Renata biła tylko Daniela; psa, którego mieliśmy na Żoliborzu, nie biła. Ona go mocno biła, zawsze kazała mu się rozebrać, położyć. Bo, Wysoki Sądzie, przecież nie można bić inaczej. Trzeba, aby się dziecko rozebrało i położyło”. A mimo wszystko, Autorka nie podkręca naszych emocji, bo wie, że opisane fakty, bez komentarza, same w sobie wystarczą. To znaczy: wystarczały, wtedy… Dziś media mają raczej odwrotną “misję”.... Ale od tamtej sprawy jest - kto wie, czy nawet nie mocniejsza - i inna: skazania na karę śmierci w tzw. aferze mięsnej w latach 60. (przez osławionego stalinowskiego sędziego Romana Kryże, który ma swój cmentarzyk z lat 50. ludzi potem “zrehabilitowanych”). Empatia bowiem milion razy trudniejsza wobec skazanych w aferze mięsnej, bo rzeczywiście przywłaszczali sobie ówczesne (!) miliony. I pisze Autorka: “W zdrętwiałą ciszę sali padają słowa prokuratorskiego wnioskowania: – dla Wawrzeckiego, Witowskiego i Fabisiaka żąda kary śmierci, dla Gradowskiego, i Skowrońskiego – dożywotniego więzienia, dla Woźnicy, Balczarka i Zawadzkiego - 15 lat, dla Walendziuka -14 lat, dla Stokłosińskiego – 13 lat. Potem starałam się nie widzieć i nie słyszeć już nic”. “– Panowie sędziowie, jeśli po wszystkim co zostało tu powiedziane, z ust waszych padło by słowo +śmierć+– tu [adwokat] wyciągnął przed siebie rękę, rozcapierzył palce i trwając w tym geście obrony i sprzeciwu, schrypniętym głosem wykrzyczał: – to pamiętajcie, że byłem przeciw! przeciw! przeciw!”. “Na ławie oskarżonych siedzieli dziś, z głowami wciśniętymi w ramiona, Wawrzecki i Witowski, siedział kredowobiały, z pustymi oczami, kamienny Fabisiak. Ludzkie strzępy i kamień z oszalałym, tłukącym sercem. Wewnątrz tych strzępów, wewnątrz tego kamienia – coś o niewymiernej, nieprzeliczalnej wartości: życie ludzkie. Złamani, skończeni ludzie. W obliczu grożących im kar – najsurowszych – nie mogli zebrać myśli, nie potrafili się opanować. Strzępy”. “Jestem gorącą przeciwniczką kary śmierci. Szczególnie drastyczne wydaje mi się kojarzenie tej kary z przestępstwem złodziejstwa”. “Nie wydaje mi się, aby potrzeba nam było szubienic jako gwarancji ładu i przestrzegania norm prawnych”. “Jakie mamy wreszcie prawo skazywać na śmierć jednych, aby nastraszyć lub poprawić drugich? I czy szalę ludzkiego życia mogą przechylić najcięższe nawet miliony”. “Potępienie społeczne przestępców w rodzaju mięsnych aferzystów jest ogromne.(...) Tylko czy to potępienie nie wykracza poza bariery humanizmu?”. “Spróbujmy zadać sobie pytanie: czy wyrok śmierci powstrzyma innych, następnych? Bo jeśli tak, to afera mięsna powinna być ostatnią aferą gospodarczą, która trafia na salę sądową”. “Z rozmów z innymi ludźmi: – To potworne. To chyba niemożliwe, żeby ich powiesili. – Dobrze im tak, najpierw kradli, a teraz płaczą. – Trzeba wieszać, bo jak sobie dać radę z tym złodziejstwem? – Za pieniądze - kara śmierci? – Dokąd będziemy pozwalać się okradać? – Pani, to kozły ofiarne. Ileż to ludzi kradnie... – W cywilizowanym państwie za przestępstwa przeciw własności?”. I jeszcze coś, co wydaje się wręcz niewiarygodne: adwokat zwraca się do dziennikarki z czymś takim! “Mecenas Bieńkowski pytał, jak mu radzę, czy ma iść na egzekucję swojego klienta, bo właśnie dostał zawiadomienie, że Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski i +to+ odbędzie się jutro. Nie umiem sobie przypomnieć, co mu odpowiedziałam”. “Przyszedł klawisz i powiedział +Wawrzecki, zbieraj się+. Wawrzecki wstał z pryczy, to było wielkie, silne chłopisko, wyciągnął do mnie rękę i wychrypiał "Daj się sztachnąć+. On nie palił. Ale wiedziałem że jest w potrzebie. Odwróciłem się na chwilę, żeby znaleźć paczkę, a gdy znów spojrzałem na Wawrzeckiego, miał siwe włosy. (...) W sekundę osiwiał”. Albo sprawa zabicia młodego chłopaka w dawnym “E. Wedel, ZPC im. 22 lipca” przez starszego mistrza, który w nim się zadurzył. “Gdy wyprowadzano go z sali rozpraw, tłum rzucił się na niego. Szarpali go i lżyli, ciągnęli za włosy i nawet dwóch milicjantów nie mogło dać sobie rady z rozwydrzonym tłumem, który nie chciał spokojnie poczekać na wyrok. Homoseksualizm jest dla niego większą zbrodnią niż zamordowanie człowieka”. “W fabryce Wedla, w Karczewie i w Halinowie te rzeczy uważa się widać za większe zło niż chwytanie za młotek i zadawanie ciosów bez opamiętania. (...) Bo sędzia, tak jak i ja, wie doskonale, że żądali jego śmierci nie dlatego, że zamordował człowieka, a dlatego, że był inny, że faworyzował młodych chłopców, nie zachowywał się tak jak oni wszyscy”. “Publiczność, która tu przyszła - z Pragi, Skarszewa i z Halinowa – już wydała wyrok. Ale do tej sali nie przeniknie żadna opinia. Tu sąd sprawiedliwie, w majestacie prawa dochodzić będzie prawdy materialnej (..). Tu się nie zakłada nawet tego, że jest winny, i dlatego później, w czasie pytań świadków, sędzia upomni młodego człowieka: – Dlaczego świadek mówi, że oskarżony zamordował, czy świadek to widział?” Kolejny wybitny tekst to "Mrok" - o tzw. "sprawie Orzechowskiej". Chodzi o słynne zabójstwo matki z lat 70. w Warszawie przez nastolatkę. Po wszystkim ją pokroiła w kawałki, które umieściła w torbach przechowalni bagażu na Dworcu Centralnym - sam pamiętam, jak mówiła o tym "cala Warszawa", jak i ogłoszenie w prasie z fotografiami tych walizek. Matka, niestety była potworem, która od dawna psychicznie "zabijała" córkę. Dlatego otrzymała ona najniższy możliwy wyrok - 8 lat... Albo “piekielne” mieszkanie, gdzie żyją trzy rodziny ze wspólną ubikacją i zlewem oraz przechodnim, zamieszkanym pokojem. “Wspólna gehenna” dodaje Autorka. “Zaciekłość, zacietrzewienie, wszystkie złe ludzkie instynkty i moce bielmem położyły się tym ludziom na oczy”. Wytaczają oni sobie wzajemnie sprawy sądowe o wszystko. Właśnie trwa 27. proces między pięcioma osobami….. Niesamowita historia próby ucieczki z szpitala więzienia na Rakowieckiej grupy kryminalistów, którzy wielokrotnie dokonywali samookaleczeń. “Przeciął sobie wyostrzonym żelaznym guzikiem powłoki brzuszne, poplątał kiszki i tylko dlatego że współpacjent prosił: +Nie wieszaj flaków na klamce, bo mi się robi niedobrze+, udało się Miroszewskiego uratować po operacji trwającej ponad 10 godzin”. Inny przypadek samookaleczenia– wbicia gwoździa w serce. “Gwóźdź przewędrował przez tętnicę aż do tętnicy piszczelowej, gdzie spowodował zatkanie tętnicy, niedokrwienie goleni lewej, zakażenie tkanek. Otwierają w tym miejscu ognisko ropne, napotkano gwóźdź i usunięto go. Nie udało się jednak opanować zakażenia ogólnego, posocznicy i ropowicy i mimo intensywnego leczenia pacjent zmarł”. Inne cytaty: “Przyjaźnił się z utalentowanym młodym prozaikiem. Tamten też pił. Nie znalazł dla siebie miejsca w dalekim świecie. Był na wskroś Polski. Tylko tu, nad Wisłą, mógł przeżywać ósme dni tygodnia. Znaleziono go w brudnym hotelu hotelowym pokoju, w dalekim, obcym mieście”. “Nie miał woli. Toczył się. Przez życie, przez czas obojętny, który mijał obok niego. Dlaczego? Dlaczego się poddawał?”. “Tylko jeden podsądny sprawia wrażenie absolutnie obojętnego, nie reaguje na to, o czym mówi się na tej sali, a zapytany przez sędziego, co mu jest, odpowiada: – Bo to jest przykre. – Co jest przykre? – No ten proces”. “Doktor Kaczanowski musi tłumaczyć wysokiemu sądowi, że dokonywane przez psychopatów akty samoagresji świadczą, że jest to jedyna forma protestu w stosunku do sytuacji, z którą nie mogą się uporać. Zdają sobie sprawę, że igrają ze swoim zdrowiem i życiem, a jednak uszkadzają się w sposób okrutny. Mogą łykać metalowe pręty i zgięte pałąki od wiader, bo zniesiony mają odruch bólu.(...) Już dzisiaj nie mogę dłużej siedzieć na tej sali. Muszę wyjść na ulicę, wmieszać się w tłum”. “Przyznaję, że polubiłam już tych podsądnych psychopatów. Nie kłamią przed sądem, nie wykręcają się głupio, odpowiadają chętnie na pytania, Potem wszystko potwierdza się w zadaniach świadków(a na sąsiedniej sali, do której raz po raz muszę wracać, młot młody człowiek, student, któremu akt oskarżenia zarzuca czy ohydny, nie przyznaje się do winy. Zwyczajnie kłamie. Zimny i obojętny na wszystko, co nie dotyczy jego przyszłej życiowej kariery. Powinnam zachować maksimum obiektywizmu. To jest mój obowiązek. Obowiązek reportera sali sądowej. Ale przecież nie mogę. Wiem że nie potrafię. Z jakąż ulgą wracam do tych recydywistów, samouszkodzeniowców!” “Samouszkodzeniowcy, którzy połykają pałąki od kubłów, gdy im +szok+, nie są w stanie połknąć cieniutkiej rurki do sondowania żołądka”. PS I coś jeszcze, co się zmieniło, akurat na korzyść prawa i sprawiedliwości. Dziś podawanie nazwisk podsądnych bez ich zgody skończyłoby się wyrokami w procesach cywilnych. A już za ujawnienie szczegółów z opinii sądowo-lekarskiej o tym, kto z nich na jaką chorobę ciała i duszy cierpi - jak i u Seidler - zasądzano by niemałe pieniądze…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na88 dni temu
Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia Witold Szabłowski
Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia
Witold Szabłowski
Na okładce książki,, Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia '' jest takie zdanie: Gdy jedni mordują,drudzy rzucają się by ratować. Autor tej książki Witold Szabłowski wśród Ukraińców, którzy bestialsko mordowali Polaków odnalazł i takich, którzy ich ratowali z narażeniem własnego życia. Chwała im za to, to budujące że nie wszyscy zatracili człowieczeństwo, jednak pomimo takiej narracji mnie mimo wszystko bardziej niż okazaną pomoc przeraziła nienawiść Ukraińców do nas Polaków. Zastanawiam się jak sąsiad który przez lata żył obok polskiej rodziny mógł tak po prostu wszystkich zabić . Ale co się tu dziwić jeśli mąż Ukrainiec potrafił zamordować żonę Polkę i własne dzieci ! Trudno mi było czytać w jaki sposób ginęły całe rodziny,nad tymi ludźmi po prostu się pastwiono , bez względu na to czy było to malutkie dziecko, kobieta czy staruszek. Doceniam bardzo tę książkę, jest ważna i potrzebna, ale niestety nie potrafię czuć wdzięczności wobec tych dobrych sąsiadów, za dużo było tych złych i za dużo polskiej krwi wsiąkło w wołyńską ziemię. Wracając do tematu, książka jest naprawdę interesująca, są tu opowieści różnych osób zarówno ukraińskich potomków tych co pomagali i następnych pokoleń Polaków, którzy na Wołyniu stracili życie. Jedną rzeczą za którą obniżyłam ocenę było przeskakiwanie z opowieści na opowieść.Autor zostawiał nagle historię Hermaszewskich , pani Haliny czy Anieli Dębskiej, zaczynał nową, a po kilku rozdziałach wracał do poprzednich opowieści, tworzył się niepotrzebny chaos. Ale to tylko jeden mały minusik, warto i należy przeczytać tę książkę. Gorąco polecam 👍
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na92 miesiące temu

Cytaty z książki Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

Więcej
Cezary Łazarewicz Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka Zobacz więcej
Cezary Łazarewicz Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka Zobacz więcej
Cezary Łazarewicz Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka Zobacz więcej
Więcej