Gorące krzesła

Okładka książki Gorące krzesła autora Arne Dahl, 9788375456194
Okładka książki Gorące krzesła
Arne Dahl Wydawnictwo: Czarna Owca Cykl: Opcop (tom 2) Seria: Czarna seria kryminał, sensacja, thriller
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Opcop (tom 2)
Seria:
Czarna seria
Tytuł oryginału:
Hela havet stormar
Data wydania:
2016-02-03
Data 1. wyd. pol.:
2016-02-03
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375456194
Tłumacz:
Dominika Górecka
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gorące krzesła w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Gorące krzesła



książek na półce przeczytane 1527 napisanych opinii 612

Oceny książki Gorące krzesła

Średnia ocen
6,7 / 10
106 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Gorące krzesła

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie wciągnęła mnie.

Nie wciągnęła mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
198
146

Na półkach:

Policyjni super herosi kombinują lepiej niż komputery kwantowe, przenikają przez granice, strzelają jak na olimpiadzie. Muszą, bo ganiają po świecie super zbrodniarzy. Skutecznie! Akcja pędzi, czasem tracisz rozeznanie kto jest kim ale nic to :) Efekt się liczy! Dla wielbicieli gatunku, zawodowym policjantom odradzam

Policyjni super herosi kombinują lepiej niż komputery kwantowe, przenikają przez granice, strzelają jak na olimpiadzie. Muszą, bo ganiają po świecie super zbrodniarzy. Skutecznie! Akcja pędzi, czasem tracisz rozeznanie kto jest kim ale nic to :) Efekt się liczy! Dla wielbicieli gatunku, zawodowym policjantom odradzam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
282
185

Na półkach: , ,

Ciekawy sposób budowania historii, która składa się tak naprawdę z dwóch równoległych wątków. Powoduje to, że te ponad 500 stron mija bardzo szybko, chociażby ze względu na to, że ciągle coś się dzieje. Arne Dahl przypomniał, że potrafi pisać bardzo zgrabne kryminały, które bardzo często opiera na społecznej analizie i problemach zmieniającego się świata. Z perspektywy czasu, tych kilku/kilkunastu lat jest to analiza bardzo ciekawa, okraszona jeszcze pojawieniem się tak dobrze znanych i polubionych postaci z wcześniejszych książek Szweda.

Ciekawy sposób budowania historii, która składa się tak naprawdę z dwóch równoległych wątków. Powoduje to, że te ponad 500 stron mija bardzo szybko, chociażby ze względu na to, że ciągle coś się dzieje. Arne Dahl przypomniał, że potrafi pisać bardzo zgrabne kryminały, które bardzo często opiera na społecznej analizie i problemach zmieniającego się świata. Z perspektywy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

448 użytkowników ma tytuł Gorące krzesła na półkach głównych
  • 277
  • 167
  • 4
62 użytkowników ma tytuł Gorące krzesła na półkach dodatkowych
  • 38
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Gorące krzesła

Inne książki autora

Arne Dahl
Arne Dahl
Arnald jest z zawodu literaturoznawcą. Pracuje dla Akademii Szwedzkiej, przyznającej corocznie literacką nagrodę Nobla. Zadebiutował w 1990 r. powieścią Chiosmassakern. Pod własnym nazwiskiem opublikował trzy książki. Jest redaktorem czasopisma Aiolos, pracuje także jako recenzent w gazecie Dagens Nyheter. Dużą popularność w Szwecji oraz za granicą zdobył jako Arne Dahl cyklem powieści kryminalnych o tzw. Zespole A, specjalnej jednostce szwedzkiej policji, przeznaczonej do walki z przestępstwami o zasięgu międzynarodowym. Książki cyklu tłumaczone były na wiele języków (m.in. na inne języki skandynawskie, na niemiecki, angielski, włoski, hiszpański, francuski). Głównymi bohaterami cyklu są członkowie Zespołu A, Paul Hjelm, Kerstin Holm oraz Arto Söderstedt.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szczątki pamięci Anders de la Motte
Szczątki pamięci
Anders de la Motte
Fabuła powieści „Szczątki pamięci” Andersa de la Motte koncentruje się wokół Davida Lelanda, wybitnego inspektora policji, który po bolesnych wydarzeniach w Sztokholmie wraca w rodzinne strony do Skanii. Oficjalnie ma zająć się sprawami archiwalnymi, jednak szybko trafia na ślad zaginięcia młodej dziewczyny sprzed wielu lat. To klasyczny motyw „cold case”, gdzie przeszłość brutalnie upomina się o swoje, a lokalna społeczność skrywa sekrety, których nikt nie chce wyciągać na światło dzienne. David, próbując rozwikłać zagadkę, musi zmierzyć się nie tylko z milczeniem sąsiadów, ale i z własną, kruchą pamięcią. Jeśli chodzi o mankamenty w konstrukcji utworu, to właśnie one sprawiają, że ocena zatrzymuje się na 6/10. Przede wszystkim tempo narracji bywa mocno nierówne. Autor poświęca bardzo dużo miejsca na ekspozycję i wewnętrzne monologi bohatera, co sprawia, że przez znaczną część książki akcja niemal stoi w miejscu. Konstrukcja fabuły opiera się na bardzo powolnym odkrywaniu kart, co dla czytelników przyzwyczajonych do dynamicznych thrillerów może być nużące. Dodatkowo, niektóre zwroty akcji wydają się nieco naciągane, a finałowe rozwiązanie zagadki, choć logiczne, nie wybrzmiewa tak mocno, jak można by oczekiwać po tak długim budowaniu napięcia. Brakowało mi tu „iskry”, która nadałaby intrydze większego rozmachu. Mimo tych wad, książka ma swoje wyraźne plusy. Największym z nich jest atmosfera. De la Motte po mistrzowsku kreuje nastrój melancholii i osaczenia. Czytelnik niemal fizycznie czuje chłód szwedzkiej jesieni i duszny klimat małego miasteczka, gdzie każdy każdego zna, a milczenie jest formą przetrwania. David Leland jako protagonista jest postacią skomplikowaną i wiarygodną w swoim bólu, co pozwala wybaczyć pewne przestoje w fabule. Jego zmagania z traumą są opisane z dużą wrażliwością, co nadaje kryminałowi głębi psychologicznej.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Nos Pinokia Leif GW Persson
Nos Pinokia
Leif GW Persson
Kolejne spotkanie z inspektorem Bäckströmem, uosabiającym wszystkie cechy złego gliny: pijak, oszust, zadufany w sobie cham. Prowadzi on sprawę zabójstwa adwokata mafii, który miał masę wrogów, czyni to śledztwo trudnym. Mamy też wątek oszustw w handlu dziełami sztuki i trochę wątków historycznych. Za długie to, za dużo wątków, książkę ratuje humor, często się śmiałem z wyczynów Bäckströma. Kolejne spotkanie z inspektorem Bäckströmem, tą zakałą szwedzkiej policji, grubasem, alkoholikiem, drobnym oszustem, seksistą. Co ciekawe, z każdą następną powieścią Persson darzy go coraz większą sympatią, okazuje się ponadto, że nasz inspektor to całkiem niezły glina, bo rozwiązuje sprawy morderstw, ale przy okazji robi masę bałaganu. A cała sprawa dotyczy zabójstwa znanego i bogatego adwokata świadczącego usługi mafii, z którym Bäckström miał wcześniej na pieńku, dlatego gdy dowiaduje się o jego śmierci, mówi, że to najpiękniejszy dzień jego życia. Śledztwo jest trudne, bo adwokat miał masę wrogów, poza tym okoliczności morderstwa wyglądają nader niejasno. W pewnym momencie w sprawę zostaje zamieszany nawet arystokrata zbliżony do domu królewskiego. Mamy też wątek dzieł sztuki z carskiego dworu, których sprzedażą zajmował się zamordowany adwokat, a które odgrywają w intrydze dużą rolę. Sporo tego jest, moim zdaniem trochę za dużo. No i jest Bäckström, który ma o sobie niezmiennie wysokie zdanie: „Szczęściarz z ciebie, Bäckström, pomyślał. Lowelas i niebieski ptak. Kobiety szaleją na twoim punkcie. Supersalami jest w świetnej formie”, zagadka: co to jest supersalami? Nasz inspektor się nie przepracowuje, wciąż wyskakuje z roboty na tłuste żarcie, wódeczkę lub płatny seks, ma lepkie ręce i wielką ochotę podwędzić coś z domu ofiary (cenne książki, piękny wazon),ale ubolewa nad tym, że technicy już obfotografowali wnętrze. Rekompensuje sobie sprzedając brukowcom za okrągłą sumkę wszystkie sekrety śledztwa oraz wyświadczając drobne usługi szemranym biznesmenom, a nagrodą jest brązowa koperta z banknotami w środku. Książka jest długa, za dużo tam wątków, pod koniec lektura nuży. Ratuje ją humor: podążanie szlakiem myśli i uczynków zadufanego w sobie Bäckströma jest po prostu śmieszne, opisuje go Persson z wyraźną drwiną. Ozdobą książki jest wątek z nieznośną papugą, Izaakiem, którą Bäckström nieopatrznie kupił a potem nie może się jej pozbyć. Nienajlepszy to kryminał Perssona, ale w sumie niezła rozrywka.
almos - awatar almos
ocenił na67 lat temu
Ostatni Lapończyk Olivier Truc
Ostatni Lapończyk
Olivier Truc
Dla mnie to jedno z arcydziel gatunku. I oto dlaczego: Paradoks: czytam bardzo wiele powieści sensacyjnych (kryminałów, szpiegowskich, thrillerów),ale niezbyt je lubię, gdyż rzadko kiedy można napotkać na coś godnego uwagi. W większości powieści kryminalne są schematyczne, głupie, źle napisane i naiwne. A te braki, zwielokrotnione często elementarną literacką nieporadnością, autorzy usiłują nadrabiać piętrzeniem absolutnie niewiarygodnej – historycznie, psychologicznie, geografinie.. - fabuły lub, co gorsza, epatowaniem okrucieństwem. Najczęściej też autorzy takich powieści nie mają na dobrą sprawę nic do powiedzenia. Oczywiście, nie ma to przełożenia na komercyjny wymiar, niekiedy nawet odnoszę wrażenie, że im głupsza, prosta do prostactwa myśli i słowa, i gorsza powieść, tym więcej zdobywa czytelników. I, logiczne, tym chętniej wydawnictwa takie badziewie tłuką. Więc nawet autorzy bardziej ambitni zniżają się do poziomu komercyjnie opłacalnego. Od tych wszystkich wad wolna jest powieść „Ostatni Lapończyk” Oliviera Truca. Najpierw o autorze. Olivier Truc to francuski dziennikarz, mieszkający od ponad 20 lat w Szwecji, specjalizujący się, najogólniej, w problemach Arktyki i Północy. Zna region, jego problemy, zna mechanizmy polityki światowej (pisuje nawet do „Le Monde”) i społeczne realia krajów skandynawskich. Gdy więc osadza akcję swojej powieści kryminalnej „Ostatni Lapończyk” w realiach północnej Norwegii, w społeczności tubylczej ludności Saamów, to jesteśmy pewni, że wie, o czym pisze. I obraz społeczeństwa Saamów, opis obyczajów, wierzeń, problemów politycznych i społecznych – dokładny, dziennikarski – jest absolutnie wielką zaletą tej powieści. To nie jest durna opowieść w stylu „zabili go i uciekł”. To rzetelne studium. Atrakcyjne, urzekające, fantastyczne. Intrygę powieści (jest, oczywiście, morderstwo, jest historia sięgająca dziesięciolecia wstecz, jest tajemnica i trochę magii, a wszystko to we wspaniale opisanej surowej scenerii Dalekiej Północy) zagmatwał Olivier Truc wystarczająco zawile, ale nie cudacznie. Bohaterowie „Ostatniego Lapończyka” z zagadkową, mroczną postacią Aslaka, pasterza reniferów, oraz dwójką policjantów – Klemetem i Niną, wyraziści, zróżnicowani, psychologicznie (w sensie literackim) spójni. Rozwiązanie tajemnicy morderstwa i skradzionego artefaktu – zaskakujące, a zarazem logiczne i wiarygodne. Nie mam słów uznania dla takiego sposobu pisania. Czekam z niecierpliwością aż na napisanie czegoś podobnego stać będzie któregoś z polskich autorów kryminałów. Nie bardzo tylko pasuje do tej wyjątkowej powieści sposób jej reklamowania – banalny, płaski i wręcz mylący – z jakim się spotkałem. No bo napisać o takiego poziomu powieści słowa: „mrożący krew w żyłach thriller…”, to nic nie powiedzieć.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na101 rok temu
Ten, kto zabije smoka Leif GW Persson
Ten, kto zabije smoka
Leif GW Persson
Dedykacja autora na początku książki, pełniąca rolę uprzedzenia czytelnika o tym, co go czeka za następną stroną, nie została umieszczona bez powodu. Nie bez powodu też nadał opowieści bajkowy tytuł, a monarchinią w złej bajce uczynił policjantkę. Nie byle jaką. Annę Holt. Szefową komendy rejonowej policji szwedzkiego okręgu Västerrot, która stała na straży prawa i sprawiedliwości swojego księstwa. Za bezpieczeństwo jego mieszkańców odpowiadała osobiście razem ze swoim „dworem”. Do dyspozycji miała „pięciuset policjantów, spośród których wielu zasłużenie zaliczano do najlepszych w kraju”. I nagle, to na jej ziemiach, jej włościach, w ciągu tygodnia wyczerpał się limit, a nawet znacznie go przekroczył, średniej morderstw najbardziej niebezpiecznych rejonów Szwecji. Potrzebowała rycerza na białym rumaku, który zabiłby dla niej smoka, zanim znowu wbije szpony w jej ziemie i zacznie ziać śmiertelnym ogniem, zostawiając po sobie kolejne trupy. Pomyślała i dostała! Everta Bäckströma, którego wyprzedzała „sława” z najczęściej powtarzającymi się określeniami – tłuścioch, wrzód na tyłku, pokuta za grzechy, seksista, mizantrop, rasista, homofob, ksenofob. Cynicznego zrzędę z mnóstwem uprzedzeń wobec innych ludzi, a zwłaszcza cudzoziemców i homoseksualistów. Alkoholika, którego poznałam w pierwszym dniu próby odwyku zaleconego przez doktora Mengele, jak nazywał policyjnego lekarza, przez którego czuł się „rześko jak orzeł, który zaplątał się w linie wysokiego napięcia”. Ryzykanta i chciwego chytrusa. Egoistę i zadufanego w sobie i swoim wyglądzie Narcyza. Najbardziej antypatycznego i kontrowersyjnego śledczego w regionie, ale za to jedyny, według Bäckströma, pięćdziesięciopięcioletni „w pełni normalny Szwed w kwiecie wieku. Legendarny śledczy i spełnienie skrytych fantazji każdej kobiety”. Te dwa odmienne i bardzo skrajne poglądy na osobę Bäckströma łączyła tylko jedna wspólna opinia. Bäckström był bardzo dobry w swoim fachu. Posiadał, jak mało kto, intuicję i przeczucie, które w jego przypadku zawsze się sprawdzały w praktyce. I dokładnie tak było w przypadku pierwszego morderstwa, które zlecono mu do rozpracowania. Nie miał do tego, według niego, odpowiednich warunków. Był trzeźwy, miał mało ludzi i znienawidzonego „opiekuna”, który czuwał nad nim na zlecenie szefowej. Na dodatek nikt błyskotliwy, mądry i inteligentny wokół niego, kto zrozumiałby, co mówi czyli same „fujary, lesby, czarnuchy, zwykli debile”, a jego zespół dochodzeniowy to nie była „najbystrzejsza ekipa, z jaką zdarzyło mu się pracować w ciągu dwudziestu pięciu lat na stanowisku śledczego, ani nawet największa”. Tylko dziewięć osób i tylko jeden prawdziwy policjant, czyli on, a reszta to „czysty Fin, wieśniak z północy, też Fin, Chilijczyk, Rosjanka, młoda łyska, lesba, pomponiarz i stary, poczciwy Lars Zakuta Pała Alm, od urodzenia głęboko upośledzony umysłowo”. Oprócz Nadii, do której żywił coś na kształt sympatii, bo stawiała dobrą, rosyjską wódkę, dotrzymując mu kroku w opróżnianiu butelki. A samo morderstwo wyglądało na zwykłe, proste i szybkie do zamknięcia. Oficjalnie typowa ofiara czyli „samotny mężczyzna w średnim wieku z marginesu społecznego z poważnym problemem alkoholowym”. Nieoficjalnie, według Bäckströma, kłótnia miejscowych żuli zakończona trupem. I tutaj odezwała się niezawodna intuicja detektywa. Jeszcze nie wiedział, co mu podpowiadała, ale był przekonany, że coś mu się w tym wszystkim nie zgadza. Kolejne morderstwa, pozornie niezwiązane z pierwszym, potwierdzały tylko jego podejrzenia. Wbrew niechęci prawie wszystkich (oprócz Nadii, która jako jedyna była w stanie go zrozumieć),którzy znali Bäckströma, miał szansę zostać rycerzem i zabić smoka. Z ciekawością śledziłam prowadzone zawiłe i rozległe śledztwo przez detektywa i jego ekipę, ale najbardziej zafascynowała mnie jego osobowość i tok rozumowania toczony w myślach. Bezgłośne i bezcenne komentarze, kierowane wobec rozmówców, z których żadnemu nie przepuścił przyjemności okazji do napiętnowania. To schizofreniczne zestawienie oficjalnych, grzecznych słów wypowiadanych na głos ze złośliwymi opiniami pomyślanymi tworzyło warstwę kapitalnego humoru w powieści. Ale tego złośliwego, nietaktownego, wulgarnego i niezgodnego z zasadami savoir-vivre. Można było, dzięki detektywowi, podeptać meczące normy dobrego wychowania i bezpiecznie dać upust swojemu negatywnemu nastawieniu do wszystkiego i do wszystkich. Skorzystać z rzadkiej okazji odreagowania nagromadzonych emocji. To, czego nie mógę robić w realu bez konsekwencji, tutaj mogłam, wiernie wtórując detektywowi w jego sadystycznie miażdżących opiniach. Odkryć swoje nieładne, drugie ja. Małego, złośliwego „detektywa” w sobie. I w tym kryje się pół sukcesu powodzenia powieści i przewaga książki nad filmem. To tylko w powieści można czerpać pełną przyjemność obserwowania prowadzenia dwulicowej gry. W filmie monologi mentalne muszą być wypowiadane na głos, by widz mógł „rozkoszować się” celnymi tekstami śledczego, ale już nie samą grą. Ale mimo to, muszą być dobre, skoro w Internecie krążą już składanki ze szwedzkiej ekranizacji cyklu z detektywem - „Najlepsze z Everta Bäckströma”. Nakręcono również wersję amerykańską. W Polsce ukazały się do tej pory trzy części cyklu. Nieświadomie zaczęłam znajomość z cynicznym detektywem od części drugiej, bo akurat tę kolega dostał w prezencie i chętnie mi ją pożyczył. Nie umniejszyło to jednak przyjemności czytania, ponieważ każda część zawiera w sobie jeden, cały, skończony wątek kryminalny. Dla komentarzy niezrównanego w opiniowaniu innych Bäckströma mam ochotę zajrzeć jeszcze do części 1. Wygląda na to, że jestem cichociemna w ukrywaniu złośliwości, skoro eksponowana w powieści sprawiała mi taką przyjemność! Ale autor lojalnie mnie uprzedzał, że to bajka tylko dla dorosłych. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na66 lat temu

Cytaty z książki Gorące krzesła

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Gorące krzesła