
ArtykułyCzytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313
Artykuły"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4
ArtykułyWiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1
ArtykułyJak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Ansichten eines Clowns Roman

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Liczba stron:
- 281
- Czas czytania
- 4 godz. 41 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9783423004008
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Kup Ansichten eines Clowns Roman w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Ansichten eines Clowns Roman
Jakże wielką przyjemnością, po nieudolnie skonstruowanych dziecięcych bohaterach Schmitta, było wędrowanie ścieżkami pamięci do dzieciństwa głównego bohatera „Zwierzeń klowna”. Żadnych wątpliwości, co do wieku chłopca, żadnych zgrzytów (tak, moja ocena „Zwierzeń” z pewnością ilustruje stan czytelniczej ulgi po niedawnej irytacji wywołanej lekturą dzieł E.-E. Schmitta; podejrzewam, że czytając „Zwierzenia” po czymś bardziej wartościowym, moja ocena mogłaby nie być tak wysoka). Główny bohater, utalentowany mim, przechodzi kryzys twórczy wywołany m.in. odejściem wieloletniej partnerki życiowej do innego mężczyzny. Znalazłszy się w niecodziennej dla siebie sytuacji nadmiaru wolnego czasu, bohater zwierzeń wędruje myślami przez swoje życie, fascynacje, przekonania. Buntownik, samotnik, indywidualista. Ale z gatunku tych, których trudno polubić. Krytycy uznali „Zwierzenia klowna” za najwybitniejsze dzieło H. Bölla, noblisty z 1972 roku (za „twórczość, w której szeroki ogląd rzeczywistości łączy się z wielką sztuką tworzenia charakterów, twórczość, która stała się ważnym wkładem w odrodzenie niemieckiej literatury”). Wcześniej czytałam tylko „Utraconą cześć Katarzyny Blum albo: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić”, którą oceniłam również siedmioma gwiazdkami. Podobało mi się, ale Nobel?
Oceny książki Ansichten eines Clowns Roman
Poznaj innych czytelników
1123 użytkowników ma tytuł Ansichten eines Clowns Roman na półkach głównych- Przeczytane 592
- Chcę przeczytać 518
- Teraz czytam 13
- Posiadam 109
- Ulubione 25
- Nobliści 12
- Chcę w prezencie 10
- Literatura piękna 6
- Literatura niemiecka 6
- Seria Nike 5
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Ansichten eines Clowns Roman
Istnieją najdziwniejsze, nie rozpoznane formy prostytucji, w porównaniu z którymi właściwa prostytucja jest uczciwym rzemiosłem: przynajmniej dostajesz coś za swoje pieniądze.
Istnieją najdziwniejsze, nie rozpoznane formy prostytucji, w porównaniu z którymi właściwa prostytucja jest uczciwym rzemiosłem: przynajmnie...
Rozwiń ZwińJadąc o wiele za prędko przez Koblenzer Strasse, rozglądałem się za samochodem jakiegoś ministra, który mógłbym stuknąć.
Jadąc o wiele za prędko przez Koblenzer Strasse, rozglądałem się za samochodem jakiegoś ministra, który mógłbym stuknąć.
- Jestem zaskoczony pańskim antyklerykalizmem. Dotychczas napotykałem go jedynie u katolików.
- Jestem zaskoczony pańskim antyklerykalizmem. Dotychczas napotykałem go jedynie u katolików.
















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ansichten eines Clowns Roman
Można Pana lubić.
Można wręcz przeciwnie.
Pan w swojej wygodnej melancholii jeszcze się nie zdecydował na bardziej radykalną i jednoznaczną postawę, która by przesądziła o mojej wobec Pana.
Można trochę żałować.
Rzucić wyzwanie hipokryzji i zbyt łatwo zmieniającym się postawom Pańskiego narodu to jedno, drugie, poważniejsze, to hipokryzji samemu uniknąć.
A Pan raczył rzucić wyzwanie filarom, chcąc dowieść, że chwiejne, pozorne, zakłamane, a jednak filarom: ideologii, moralności, religii, miłości.
Taką sztuką?
W której nie chce Pan użyć słów prawdziwych?
Pan musi być pewny, a Pan jeszcze gra z tymi, których próbuje krytykować.
Zwierzenia klowna to wieczorna, krytyczna wiwisekcja postaw społecznych członków rodziny i osób z otoczenia głównego bohatera. Przeprowadzana sukcesywnie przy kolejnym i kolejnym połączeniu telefonicznym. Wszystkie połączenia wykonane w jednym celu. W ręku została tylko jedna marka niemiecka.
A miłość? No cóż, trwa cały czas. Nasz bohater jest melancholijnym, ekscentrycznym, wyzwolonym monogamistą. Kocha Marię.
Ps. Delikatna. Niepozorna. Mogłaby być ważna.
Można Pana lubić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna wręcz przeciwnie.
Pan w swojej wygodnej melancholii jeszcze się nie zdecydował na bardziej radykalną i jednoznaczną postawę, która by przesądziła o mojej wobec Pana.
Można trochę żałować.
Rzucić wyzwanie hipokryzji i zbyt łatwo zmieniającym się postawom Pańskiego narodu to jedno, drugie, poważniejsze, to hipokryzji samemu uniknąć.
A Pan raczył...
[W ramach czytania Noblistek i Noblistów]:
[W ramach czytania serii NIKE]:
Dawno nie czytałam książki, podczas której prychałabym głośno ze śmiechu. Ostrze krytyki Bolla jest naprawdę jak sztylet, a jednocześnie ten humor nie jest zwykłym, ironicznym wyzłośliwaniem się. Klown, taka jest jego natura, bawi nas wystawiając siebie na pośmiewisko. Oczywiście tutaj dostaje się Kościołowi Katolickiemu i katolikom (ale to takie baty wymierzane z pewnego rodzaju fascynacją),nazistom i mieszczańskiemu zakłamaniu, ale przede wszystkim, w swoim sercu, to powieść o miłości. A główny bohater to prawdziwy klown, smutny klown, bardzo zabawny klown. Wielka powieść Bolla, boleśnie dowcipna i obnażająca społeczeństwo XX-wiecznych mieszczan, które nie zmieniło się aż tak bardzo.
[W ramach czytania Noblistek i Noblistów]:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[W ramach czytania serii NIKE]:
Dawno nie czytałam książki, podczas której prychałabym głośno ze śmiechu. Ostrze krytyki Bolla jest naprawdę jak sztylet, a jednocześnie ten humor nie jest zwykłym, ironicznym wyzłośliwaniem się. Klown, taka jest jego natura, bawi nas wystawiając siebie na pośmiewisko. Oczywiście tutaj dostaje się...
Świetnie napisana książka!
Świetnie napisana książka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogę tylko ubolewać nad jednym. Szkoda tak, że wiele mówi się o innych noblistach, a nie o nim. Oczywiście jestem obrzydliwie subiektywna, a do tego nie jestem specjalistą w materii literaturoznawstwa, ale to w niczym nie przeszkadza, żeby się nie powymądrzać. Bo dla mnie ta książka jest fenomenalna i już. Oczywiście, że były fragmenty, które mi pasowały mniej, a inne bardziej, ale trudno zrozumieć zamysł i wszystkie intencje autora. Inna rzecz, że nie jestem Niemką i nie mogę lepiej pojąć, jaki był klimat i atmosfera w powojennym i rozbitym na dwie części kraju.
Główna postać jest klaunem. Świetnym, ale zawodowo właściwie juz wykluczonym. Miał swój czas, gdy święcił triumfy i dobrze zarabiał, ale dobra passa się skończyła. Opowieść dzieje się w momencie, gdy zostaje sam, bo bez ukochanej Marii( wyidealizowanej) i środków do życia ( bez pracy i pieniędzy). Niemniej nie to jest najważniejsze. Klaun jest świetnym obserwatorem otoczenia i nikomu nie szczędzi krytyki. Punktuje i prześmiewa drobnomieszczański styl życia, zakłamanie, dwulicowość i hipokryzję. Jest w tym bezkompromisowo złośliwy i nie kryje pogardy. Przypomina mi się "Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej, ale tutaj jest "i smieszno, straszno " i dużo mocniej.
Obraz rodziny klaua jest mistrzostwem. Matka, która dba o pozory, konwenanse odgrywająca rolę wspaniałej matki w przedziwny sposób wyklucza z rodzinnej pamięci swoją zmarłą córkę. Chyba nadal uważa, że postąpiła słusznie i jak należało. Nie wydaje się mieć cienia poczucia winy, że sama wysłała córkę na front ( II wojna światowa),z którego już nie wróciła. Zamiata sprawę pod dywan i niemal zaciera ślady istnienia tej dziewczyny. Do tego jest ohydnie skąpa i niewrażliwa na potrzeby synów. Scena, gdy potajemnie pożera plaster szynki, podczas gdy twardą ręką prowadzi dietetyczną kuchnię i ogranicza jedzenie synom, zwala z nóg. Ojciec odgrywa rolę mędrca. Lubi pokazywać się w mediach i udzielać innym rad. Tymczasem jest małym człowieczkiem, milionerem, który skąpi synom grosza, nabożnie składa ręce do modlitwy, wspiera ubogich ( pod publiczkę),a potem jedzie do kochanki.
Bardzo doceniam krytykę sprowadzenia kobiet do roli rodzicielek wielu i kolejnych dzieci. Zresztą... wiele rzeczy podobało mi się w tej książce.
Bardzo doceniam styl HB. (Ukłony dla tłumacza). Czulam gorycz, złość, pogardę dla zakłamania, hipokryzji i obecnej w tle kwestii wojennych przewin wobec ludzkości, w tym własnych obywateli wysyłanych na front.
Bardzo polecam.
Mogę tylko ubolewać nad jednym. Szkoda tak, że wiele mówi się o innych noblistach, a nie o nim. Oczywiście jestem obrzydliwie subiektywna, a do tego nie jestem specjalistą w materii literaturoznawstwa, ale to w niczym nie przeszkadza, żeby się nie powymądrzać. Bo dla mnie ta książka jest fenomenalna i już. Oczywiście, że były fragmenty, które mi pasowały mniej, a inne...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWzorcowa powieść, wręcz idealna jak dla mnie, w kategorii powieści krótkiej/średniej nastawionej na prostą fabułę z akcentem na rozliczanie przeszłości, z językiem prostym, zgrabnym, bez popisów językowych. Coś jak uproszczone Wymazywanie Bernharda, ale bez przesadnego mielenia jak to u wspomnianego, no i z humorem. Bardzo sprawna, wartka narracja. Czyta się to dosłownie świetnie.
Wzorcowa powieść, wręcz idealna jak dla mnie, w kategorii powieści krótkiej/średniej nastawionej na prostą fabułę z akcentem na rozliczanie przeszłości, z językiem prostym, zgrabnym, bez popisów językowych. Coś jak uproszczone Wymazywanie Bernharda, ale bez przesadnego mielenia jak to u wspomnianego, no i z humorem. Bardzo sprawna, wartka narracja. Czyta się to dosłownie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAustriacy mają Bernharda, a Niemcy Bölla. „Zwierzenia klauna” są znakomite od pierwszej do ostatniej strony. Wbrew opiniom, że główny bohater to odpychający, aspołeczny maruda, uważam, że jest jedną z najciekawszych literackich inkarnacji bezkompromisowości – to jego dwulicowe otoczenie budzi mój wstręt. Ależ Böll wymierzył razy we współkrajan „w dobę nawróconych” z nazizmu, ależ napluł w pysk instytucjom. Odmalował Niemcy jako kraj nieczystości i masek, kraj hipokryzji i konformizmu - naturę katolików ukazał od samiuśkiego rdzenia, archetypowo wręcz prawdziwie, ale przy tym zachował ich psychologiczną i socjologiczną różnorodność i nie przerzucił ciężaru winy na religię per se. A przy tym ta powieść, monolog pełny narzekania i nędzy, potrafi być tak chłopięco delikatna. Scena zbliżenia z ukochaną Marią - była, a jakby jej nie było; ten owoc prawdziwej miłości, jednej z nielicznych prawdziwości, jakie spotkał główny bohater, ta jego pełna motylków i skowronków fascynacja ukochaną, zatrzymuje na moment Bernhardowską potrzebę krytykowania wszystkiego i wszystkich. Cudowne.
Tłumaczenie wydawnictwa „Czytelnik” za to nie budzi zbyt wielu pozytywnych emocji. Z jednej strony Hubert Kalick chce zostać „werewolfem”, z drugiej bez kontekstu przetłumaczono Panzerfaust jako „pancerna pięść”. „Pancerna pięść na ramieniu”, „zabił się pancerną pięścią” – od razu mam przed oczami Tony'ego Starka w morderczym szale. Dziwne decyzje tłumacza nie kończą się na tym: skróty nazw partii pozostawiono bez przypisów, a niektóre kalki językowe przypominają efekt tłumaczenia maszynowego (wiem, że to przekład z lat 60.). No cóż, czekamy na wznowienie i lepszą translację.
Austriacy mają Bernharda, a Niemcy Bölla. „Zwierzenia klauna” są znakomite od pierwszej do ostatniej strony. Wbrew opiniom, że główny bohater to odpychający, aspołeczny maruda, uważam, że jest jedną z najciekawszych literackich inkarnacji bezkompromisowości – to jego dwulicowe otoczenie budzi mój wstręt. Ależ Böll wymierzył razy we współkrajan „w dobę nawróconych” z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCenię książki, których głównego bohatera nie da się lubić, za to, paradoksalnie, można się z nim utożsamiać. Miałem to samo choćby przy najlepszych dziełach Thomasa Bernharda.
To interesujący strumień świadomości postarzałego klowna na życiowym i zawodowym rozdrożu, bez grosza przy duszy, mimo że pochodzącego z bogatej plutokratycznej rodziny z Bonn, ówczesnej stolicy ówczesnego RFN - a może właśnie dlatego, bo karierę klowna, dobiegającą już końca, wybrał w ramach młodzieńczego buntu wobec swego środowiska.
„Kiedy jestem nietrzeźwy podczas występu (…) popełniam najokropniejszy błąd, jaki może się przytrafić klownowi: śmieję się z własnych dowcipów”.
„W Bochum, na przedstawieniu dla młodzieży pośliznąłem się w środku parodii Chaplina i nie mogłem się podnieść. Na sali nie rozległy się nawet gwizdy, tylko szmer współczucia”.
„Nie ma nic bardziej deprymującego dla widzów jak klown wywołujący w nich litość”.
„Sprawił pan nam wszystkim okropny zawód.
- Jako klown? - spytałem.
- To także, ale nie tylko jako klown”.
Jako hiperkrytyczny, inteligentny, ironicznie złośliwy obserwator świata i ludzi, Hans Schnier wykazuje wybitne zdolności. Inna rzecz, że w ówczesnej rzeczywistości Niemiec Zachodnich (początek lat 60.) sporo jest uzasadnionych powodów do buntu „kwiatów przeciwko korzeniom”. Sentymenty hitlerowskie ("Miał głos typowego małżonka i prawdziwego Niemca i jego, 'no nareszcie' brzmiało jak 'Cel! Pal!"),potworna mieszczańskość, ohydna hipokryzja, materializm a zarazem niemożliwe skąpstwo.
Zastanawiam się, jakim jeszcze mianem można by określić narratora. Egoista. Nieudacznik. Mizantrop. Antypatyczny alkoholik („Klown, który zaczyna pić, stacza się w dół szybciej niż pijany dekarz z dachu”). I walczący (protestant z domu) agnostyk „(Nie jestem religijny ani nawet formalnie związany z jakimkolwiek Kościołem, tekstami zaś i melodiami liturgicznymi posługuję się tylko w celach terapeutycznych; przynoszą mi one ulgę w obu wrodzonych cierpieniach: melancholii i bólach głowy”).
Wściekły jest na cały świat za to, że jego konkubina odeszła do innego – nie tylko czołowego niemieckiego katolika, ale i biorąc z nim ślub kościelny.
Sporo tu, już mocno dziś przebrzmiałych, dyskusji na tematy religijne – bohater prowadzi prywatną wojnę z katolicyzmem, dominującym w Nadrenii (i to chyba nie wyłącznie dlatego, że mu katolik odbił kobietę).
„- Znakomicie napisane, ale dość brutalne.
- No cóż – powiedziałem – jest przecież także chrześcijaninem”.
„Spowiedź, odpuszczenie win, grzech – i tak w kółko. Wszystko ustawowo uregulowane”.
„- Jestem zaskoczony pańskim antyklerykalizmem. Dotychczas napotykałem go jedynie u katolików”.
„Wierzę, że żywi bywają martwi, a martwi żyją, przeciwnie niż katolicy”.
„Często spotykałem się z tym u katolików: jak skąpcy chronią swoje skarby – sakramenty, papieża. Poza tym są najzarozumialszą grupą ludzi, jaką znam”.
„Postanowiłem pojechać do Rzymu i także poprosić papieża o audiencję. I w nim było coś z mądrego, starego klowna”.
„Kościół jest przecież bogaty, obrzydliwy bogaty. Naprawdę cuchnie pieniędzmi – jak zwłoki bogacza. Zwłoki biedaka ładnie pachną”.
Ważny nurt narracji jest, że tak powiem poświęcony jest swoistemu rozliczeniu z Niemcami lat 50. i 60., ich obłudą, pulsującymi pod powierzchnią ukrywanymi sympatiami, jeśli nawet nie hitlerowskimi, to na pewno wyższościowymi „uber alles” – także, a może zwłaszcza, we własnej rodzinie.
„Powiedziała swoim łagodnym głosem: — Rozumiesz chyba, że każdy musi zrobić, co do niego należy, aby wygnać żydowskich jankesów z naszej świętej ziemi niemieckiej. — Rzuciła mi spojrzenie, od którego zrobiło mi się nieswojo, potem spojrzała tak samo na Leona i wydawało mi się, że gotuje się już do wysłania także nas obu na pole walki z żydowskimi jankesami. — Nasza święta ziemia niemiecka — powiedziała matka”.
„Ta troska o świętą ziemię niemiecką wydaje mi się w szczególny sposób zabawna, kiedy pomyślę, że spora część akcji kopalni węgla brunatnego jest od dwóch pokoleń w rękach naszej rodziny. Od siedemdziesięciu lat Schnierowie robią pieniądze na ryciu, które musi znosić święta ziemia niemiecka. Wsie, lasy i zamki padają pod naporem koparek jak mury Jerycha”.
„Ojciec jest niewysoki, delikatnej budowy, i w tak umiejętny sposób nieco niedbale elegancki, że sprawozdawcy telewizyjni dobijają się o jego udział we wszelkich dyskusjach na tematy gospodarcze”.
„Doskonale rozumiem, dlaczego zapraszają go do udziału we wszelkich dyskusjach, których tematem są pieniądze”.
„Bogaci ludzie dostają darmo o wiele więcej niż biedni, a jeśli muszą coś kupić, kupują przeważnie taniej”.
„W naszej rodzinie za chciwego uchodził każdy, kto bezwstydnie pozwalał sobie przypominać o tym, że człowiek musi niekiedy jeść, iść i kupować obuwie”.
„Boję się nagabywania przez na wpół pijanych Niemców mniej więcej mniej więcej w tym wieku, zawsze zaczynają opowiadać o wojnie, uważają, że była wspaniałą rzeczą, a kiedy się ostatecznie upiją, okazuje się, że są mordercami i według nich +nie było aż tak źle+”.
„Do dziś nie wiem, jak wyglądają Żydzi, gdybym to wiedział, mógłbym wywnioskować, czy brała mnie za Żyda”.
„Poznałem na jednym z przyjęć u moich rodziców pewnego członka partii rządzącej, zasiadającego w komisji do zwalczania prostytucji; szeptem uskarżał mi się na brak dziewczyn ulicznych w Bonn”.
„Jadąc o wiele za prędko przez Koblenzer Strasse, rozglądałem się za samochodem jakiegoś ministra, który mógłbym stuknąć”.
„Z lewej strony wyszedł jakiś włóczący się pies, obwąchał latarnię, potem plakat SPD, potem plakat CDU, podniósł nogę i obsikał plakat CDU, po czym wolno pobiegł na prawo”.
„Brakuje ci tego, co sprawia, że mężczyzna staje się mężczyzną: umiejętności godzenia się z faktami”.
„Prowadziły rozmowę „jak kobieta z kobietą”, co sprawiało Marii taką samą przykrość, jak mnie rozmowa „jak mężczyzna z mężczyzną”.
„Czasem gazeta mi pomaga, wywołuje we mnie uczucie pustki, tak jak telewizja”.
„Jeśli nasz wiek zasługuje na jakąś nazwę, to powinien nazywać się wiekiem prostytucji”.
„Niech pan poczeka do końca dwudziestego wieku, zanim zacznie pan nienawidzić dziewiętnasty”.
„Mocno zaprasowane kanty jego ciemnych spodni ucięły ostatnie tchnienie muzyki Chopina”.
„Sam diabeł nie ma tak bystrego wzroku jak sąsiedzi”.
„Łypali oczami jak ryby, które nagle ze zdziwieniem stwierdziły, że już dawno połknęły haczyk”.
Piąta to moja książka Autora, żadna nie sprawiła mi zawodu.
PS: Na str. 49 mowa o muzyce „Glukka”. Fatalny to błąd redakcji, bo chyba nie Autora, który Leopolda Glucka musiał znać - przynajmniej ze słyszenia….
Cenię książki, których głównego bohatera nie da się lubić, za to, paradoksalnie, można się z nim utożsamiać. Miałem to samo choćby przy najlepszych dziełach Thomasa Bernharda.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo interesujący strumień świadomości postarzałego klowna na życiowym i zawodowym rozdrożu, bez grosza przy duszy, mimo że pochodzącego z bogatej plutokratycznej rodziny z Bonn, ówczesnej stolicy...
Zmęczyło mnie podejście wszystkich postaci do głównego bohatera i jego miłości do Marii. Znów obyczajowa tematyka mnie odrzuciła. Sama negatywna charakterystyka katolików, choć dla mnie prawdziwa, to czasami jest zbyt nachalna. Malkontenckie podejście klowna też powodowało we mnie irytację. Wiele niepotrzebnych decyzji i znajomości sprawiało wrażenie człowieka próbującego funkcjonować w całkowicie niewłaściwym dla niego środowisku. Niektóre spostrzeżenia niesamowite i dowcipne. Szczególnie na temat artystów i ludzi z artystyczną duszą. Niestety nie przekłada się to na odpowienią ilość treści, by odczuwać przyjemność z lektury.
Zmęczyło mnie podejście wszystkich postaci do głównego bohatera i jego miłości do Marii. Znów obyczajowa tematyka mnie odrzuciła. Sama negatywna charakterystyka katolików, choć dla mnie prawdziwa, to czasami jest zbyt nachalna. Malkontenckie podejście klowna też powodowało we mnie irytację. Wiele niepotrzebnych decyzji i znajomości sprawiało wrażenie człowieka próbującego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInstagram: podroz_za_slowem
Laureat Nagrody Nobla w 1972 roku.
🤡 Od początku byłam pod wrażeniem, że te około 300 stron to jeden dzień, rozmowy telefoniczne i rozpamiętywanie swojego życia.
🤡 Główny bohater jest młodym klownem i kto by pomyślał, że ta postać co rozśmiesza ma w sobie tyle goryczy, cierpienia, błyskotliwości i tak trafnych uwag w stronę religii, kościoła czy wojny?
🤡 Hans Schnier traci siostrę, kiedy jego matka wysyła ją do obrony przeciwlotniczej gdzie ginie, traci narzeczoną, popada w alkoholizm, a na końcu traci pracę więc zostaje zmuszony do powrotu w rodzinne strony. Obarcza za to winą wszystkich, których znał. Wykonuje telefony, zadaje niewygodne pytania dotyczące religii duchownym katolickim, ludziom ze swojego otoczenia, swojej dziewczynie. Jest wyobcowany, poniekąd pełni rolę komentatora rzeczywistości.
🤡 Autor jest Niemcem, więc tym bardziej z zaciekawieniem obserwujemy w tle rodzący i rozwijający się hitleryzm we wspomnieniach bohatera, opatrzony odpowiednim gorzkim komentarzem.
🤡 Mocno egzystencjonalna. Mocno filozoficzna. Powoduje, że sami stajemy po którejś ze stron poglądowych, a czasem sami chętnie byśmy podyskutowali z bohaterami książkami. Po prostu dobra literatura.
Instagram: podroz_za_slowem
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLaureat Nagrody Nobla w 1972 roku.
🤡 Od początku byłam pod wrażeniem, że te około 300 stron to jeden dzień, rozmowy telefoniczne i rozpamiętywanie swojego życia.
🤡 Główny bohater jest młodym klownem i kto by pomyślał, że ta postać co rozśmiesza ma w sobie tyle goryczy, cierpienia, błyskotliwości i tak trafnych uwag w stronę religii, kościoła...
Niemiecki lewicowy pisarz, ucharakteryzowany na mima, rozprawia się z katolicyzmem i (bodajże) wspomnieniami młodzieńczej miłości oraz (zapewne) obłudą swojego otoczenia. Rzecz nie jest taka oczywista, bo sam jest mocno z katolicyzmem związany, a wszystko dzieje się w RFN niedługo po wojnie (dzieło raczej wczesne, sprzed nagród).
Ze względu na tematykę, poglądy itd. Heinrich Böll powinien być moim ulubionym pisarzem - jakoś jednak nie mogę się w niego wstrzelić (potrzeba nowych tłumaczeń?). Trzeba przyznać że pomimo przyciężkich warstw aluzji np. politycznych, jego pisarstwo to jednak jeden z lepszych dokumentów "literatury gruzu".
To, że w 1963 książka spotkała się z kontrowersjami, świadczy być może najlepiej o tym, że generalnie miał rację w swoich przestrogach i krytykach odnośnie katolicyzmu - 50 lat później taki poziom "ataku" budzi jedynie uśmiech i lekkie zdziwienie, jak to elegancko niedgyś ludzie kultury raczyli się zmagać ze swoją religijnością.
Niemiecki lewicowy pisarz, ucharakteryzowany na mima, rozprawia się z katolicyzmem i (bodajże) wspomnieniami młodzieńczej miłości oraz (zapewne) obłudą swojego otoczenia. Rzecz nie jest taka oczywista, bo sam jest mocno z katolicyzmem związany, a wszystko dzieje się w RFN niedługo po wojnie (dzieło raczej wczesne, sprzed nagród).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZe względu na tematykę, poglądy itd....