Sześć przechadzek po lesie fikcji

Okładka książki Sześć przechadzek po lesie fikcji autora Umberto Eco, 8324008346
Okładka książki Sześć przechadzek po lesie fikcji
Umberto Eco Wydawnictwo: Znak publicystyka literacka, eseje
172 str. 2 godz. 52 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Six walks in the fictional woods
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
172
Czas czytania
2 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
8324008346
Tłumacz:
Jerzy Jarniewicz
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sześć przechadzek po lesie fikcji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sześć przechadzek po lesie fikcji



książek na półce przeczytane 3841 napisanych opinii 1041

Oceny książki Sześć przechadzek po lesie fikcji

Średnia ocen
7,0 / 10
205 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sześć przechadzek po lesie fikcji

avatar
74
31

Na półkach:

Przyjemnie się czytało.

Przyjemnie się czytało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
248
95

Na półkach:

Cóż powiedzieć o tych przechadzkach, aby nie wyjść z jednej strony na ignoranta, a z drugiej na zadufanego w sobie typa? Najlepiej powiedzieć krótko: czytać Eco i cieszyć się tym, że takiego filozofa języka Ziemia nosiła (w tym przypadku Nowa Ziemia, bo wykłady zebrane w tym tomie zostały wygłoszone na Uniwersytecie Harvarda w moim ukochanym lingwistycznie stanie, czyli Massachusetts). Czytać Eco i czerpać garściami z jego mądrości, przenikliwości znajomości literatury wszelakiej. Czytać Eco i i omijać żadnej okazji, by przejść się z nim pod rękę po lesie fikcji, bo nawet jeśli to spacer po błędnych i splątanych ścieżkach, to niezwykle pouczający i zabawny zarazem. Nikt inny nie da nam takiej przyjemności (może jedynie James Bond, ale jedynie pod postacią Seana Connery'ego z błogosławieństwem samego Iana Fleminga).

Cóż powiedzieć o tych przechadzkach, aby nie wyjść z jednej strony na ignoranta, a z drugiej na zadufanego w sobie typa? Najlepiej powiedzieć krótko: czytać Eco i cieszyć się tym, że takiego filozofa języka Ziemia nosiła (w tym przypadku Nowa Ziemia, bo wykłady zebrane w tym tomie zostały wygłoszone na Uniwersytecie Harvarda w moim ukochanym lingwistycznie stanie, czyli...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
200
167

Na półkach: , , ,

Fikcja. Czym jest. Eco prowadzi po swoich ulubionych fikcjach literackich pokazując, czym się różnią.

Fikcja. Czym jest. Eco prowadzi po swoich ulubionych fikcjach literackich pokazując, czym się różnią.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

684 użytkowników ma tytuł Sześć przechadzek po lesie fikcji na półkach głównych
  • 354
  • 319
  • 11
99 użytkowników ma tytuł Sześć przechadzek po lesie fikcji na półkach dodatkowych
  • 66
  • 12
  • 7
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Sześć przechadzek po lesie fikcji

Inne książki autora

Umberto Eco
Umberto Eco
Włoski semiolog, filozof, bibliofil i mediewista, powieściopisarz, autor felietonów i esejów. Sławę przyniosła mu powieść Imię róży (1980),dzieło łączące w sobie elementy semiotyki, badań biblijnych, analizy kultury średniowiecza i teorii literatury. Jego kolejne powieści, m.in. Wyspa dnia poprzedniego (1994) i Cmentarz w Pradze (2010),także stały się światowymi bestsellerami. Eco pisał także prace naukowe, książki dla dzieci i młodzieży, oraz eseje na temat teorii literatury, świata współczesnego, kondycji współczesnych mediów i nauki. Był profesorem na Uniwersytecie we Florencji oraz na Uniwersytecie w Bolonii. Zajmował się semiotyką/semiologią, procesami komunikacji i estetyką. Rozsławiła go twórczość beletrystyczna. Jego wielopłaszczyznowe i kunsztownie skonstruowane powieści mają cechy dzieła otwartego, stymulują odbiorcę do własnej interpretacji. Był także autorem felietonów, pierwotnie publikowanych w mediolańskim tygodniku „l’Espresso”, a następnie wydanych w zbiorach Zapiski na pudełku od zapałek. Był założycielem wydziału studiów medioznawczych w Uniwersytecie San Marino, a także wieloletnim dyrektorem Scuola Superiore di Studi Umanistici oraz członkiem honorowym Kellogg College na Uniwersytecie Oksfordzkim. Od 2010 był członkiem zwyczajnym Accademia dei Lincei. Eco został uhonorowany licznymi tytułami doktora honoris causa (do 2005 było ich 32),między innymi przez Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie (1996) i Uniwersytet Łódzki (2015). Zmarł na raka trzustki. Jego pogrzeb odbył się 23 lutego 2016 w Zamku Sforzów w Mediolanie. Był wielokrotnym kandydatem nominowanym do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Jego żoną była Renate Ramge, z którą miał dwójkę dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Interpretacja i nadinterpretacja Umberto Eco
Interpretacja i nadinterpretacja
Umberto Eco Richard Rorty Jonathan Culler Christine Brooke-Rose Stefan Collini
Bezwzględną wartością tej pracy jest zestawienie tekstów Eco z odpowiedziami takich osobistości jak Rorty, Culler czy Brooke-Rose. Wstęp Collini’ego także robi robotę, choć trochę miesza – byłby na pewno wspaniałym dopełnieniem wszystkich zebranych tutaj esejów, niekoniecznie wstępem do nich. O czym właściwie jest ten dyskurs? To próba zrozumienia, które interpretacje można uznać za trafne, a które nie. Jak to ocenić? Czy powinno się to robić? Czy do poprawnego przeczytania danej pozycji potrzebny jest jakiś klucz interpretacyjny, a jeśli tak, to gdzie go szukać? Czy ma go autor? A może społeczność badaczy? W książce ścierają się ze sobą różne autorytety. We wstępie (i tylnej stronie okładki) widać jednak, że redaktor stoi mocno po stronie Eco, trochę promując nim całą pozycję. Czy słusznie? Raczej nie. Tym bardziej że nie sądzę, by podejście tego akurat badacza było tym najrozsądniejszym i „jedynym właściwym”. W swoim ostatnim tekście raczej broni się przed zarzutami innych, niż podsumowuje całość oglądów na zagadnienie interpretacji. Bardzo polecam tę pozycję dla wszystkich, którzy są zainteresowani zagadnieniami literatury i nie tylko. To świetny przegląd różnorakich opinii i poglądów, który zbliża do stronnictw filozoficznych takich jak pragmatyzm, dekonstruktywizm czy strukturalizm. Dobrze jest zapoznawać się z tak obszernymi – nomen omen – interpretacjami świata właśnie poprzez przykłady, a ta pozycja zdecydowanie jest takim przykładem.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na75 lat temu
Pegaz zdębiał Stanisław Barańczak
Pegaz zdębiał
Stanisław Barańczak
Najwyraźniej zatęsknił Stanisław Barańczak na obczyźnie za chrzęstem i szumem polskich źdźbeł i szuwarów… A że był mistrzem, dał upust językowej wirtuozerii – żonglował słowami i literami między polskim a angielskim tworząc arcyśmieszne nierzadko efekty. I chwała mu za to, bo zbyt często ostatnio gardzimy naszymi nosówkami, zbyt łatwo klecimy wypowiedź z obcymi słowami, zbyt mało uwagi przywiązujemy do jakości słowa i jego znaczenia. Dlatego tę książkę cenię niezmiernie: za piękno wyciągnięte z języka polskiego, za zręczność i swobodę w łączeniu wyrazów, za tworzenie nowych: z lekkością, humorem i wdziękiem (słychać tu anty-”mankamęt” na cześć polskich nosówek?). W dodatku (założę się, że nie ja jedna) pod wpływem Autora poczułam impuls do słowotwórczej aktywności (choćby skromnej, ale własnej). Dlatego dodam jeden, dość oczywisty co prawda „onanagram”, powstały na cześć Stanisława Barańczaka (niewykluczone, że znalazł się taki wśród 5 400 stworzonych przez niego samego auto-anagramów): WASIŁ STAŃCZAK-BARAN. Czyż nie świetna zabawa? Zabawa „słowem, dźwiękiem, zwrotem frazeologicznym, zdaniem”, która wśród pląsów prowadzi do konkluzji: polski jest świetny, „polszczyzna potrafi zakasować dźwięcznością nawet włoszczyznę”! Na szczęście Stanisław Barańczak przewidział zachwyt rzeszy swoich wielbicielek (wielbiciele muszą niestety stworzyć własny pean),więc nie pozostaje mi nic innego jak zacytować fragment z „Poezji nonsensu…”: „Oddalona o eony - O, idolu, pieję ja o Tobie pean nieuczony.” I tu zamilknę.
SumErgoCogito - awatar SumErgoCogito
ocenił na93 lata temu
Gargantua i Pantagruel. tom I i II. François Rabelais
Gargantua i Pantagruel. tom I i II.
François Rabelais
Kolejny raz sięgam do skarbnicy dzieł światowej literatury klasycznej. Kolejny zaś raz - dzięki książkom audio - do dzieł, których przeczytać ze względu na rozmiar nie sposób. Długo schodzi mi już na słuchaniu, co tym razem ma i zalety, i wady. Sama postać autora jest niezwykła, bo o ile prowincjonalni księża z racji ubóstwa musieli parać się różnymi zawodami dodatkowymi, to te Rabelais wybrał sobie niecodzienne stając się i lekarzem, i pisarzem o wyobraźni wręcz niepohamowanej. Z jednej strony Europa dopiero zrzuca z siebie jarzmo i kaganiec średniowiecza, a już we Francji staje olbrzym prawdziwie renesansowy! Jest powieść Rabelaisa przede wszystkim pochwałą życia i użycia we wszelkich dostępnych człowiekowi formach. Jest opisem prawdziwym do fizjologicznego szczegółu owej korony stworzenia, jaką się mieni. Jest też wielce zjadliwą satyrą na autorowi współczesnych: paryżan, uczonych, zakonników. Pod płaszczem rubasznej opowieści przemyca nam Rabelais prawdę i tylko prawdę, w której jej współcześni przeglądali się niechętnie, jak i my dziś w postaciach “Świata według Kiepskich”. Wszystko jest w tym świecie olbrzymów niezrównane i mocarne; miary - gigantyczne, ilości - gargantuiczne, wydarzenia - fantastyczne. Jak demiurg - to Merlin, jak możny opiekun - to Król Artur. A do tego dogłębna znajomość dzieł starożytnych (greckich w szczególności) w konstrukcji świata, postaci, ich dialogów. Nasi bowiem “pantagrueliści”, to nie jedynie opoje i osiłki, ale i już ludzie właśnie Renesansu, z przyjemnością rozprawiający o poglądach filozofów. Trochę to taka nieustająca “Uczta” Platona, ukazana nam poprzez filtr epoki. O ile jednak początkowo jestem zachwycony lekturą powieści, to w miarę przechodzenia do kolejnych jej ksiąg czuję chyba nieco przesytu. Coraz mniej potrafię się skupić na treści i coraz mniej ona atrakcyjna. Może gdyby każdą z ksiąg powieści traktować - tak jak powstawały - jako osobne dzieło i czytać w jakimś oddaleniu czasowym?.. A może początkowe jowialne i beztroskie (acz waleczne) życie Gargantui i Pantagruela zdaje mi się bardziej pociągające (i przypominają mi jako żywo późniejsze rojenia Don Quichote’a, tyle że w wersji ciągłej),niż późniejsza podróż po niezwykłych wyspach z księgi V, która przypomina mi bardziej opowieść o podróży Guliwera niż dalsze losy postaci z pierwszych ksiąg powieści. Zresztą ostatniej księgi autorstwo Rabelaise’a jest dość kontrowersyjne, a już na pewno jego wpływ na ostateczny jej kształt, skoro wydana została na dziewięć lat po jego śmierci. Zdecydowanie polskiemu wydaniu życia dodaje kongenialne tłumaczenie z francuskiego autorstwa Boya-Żeleńskiego, a nieźle też wersji audio przysługuje się lektura Zapasiewicza (choć słychać, że nagranie ma czterdzieści lat i dziś pewnie zostałoby zrealizowane nieco inaczej).
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na83 lata temu
Alchemia słowa Jan Parandowski
Alchemia słowa
Jan Parandowski
„To książka pełna najpiękniejszych zdań na temat literatury, jakie kiedykolwiek zostały spisane po polsku. ” Mariusz Szczygieł Książka stała się bestsellerem, była wielokrotnie wznawiana i jest uważana za biblię i lekturę obowiązkową dla miłośników literatury i warsztatu pisarskiego !!! Pisarz był dwukrotnie nominowany w latach 1957 i 1959 do Nagrody Nobla. Niestety, nie był komunistą, jak chociażby Szymborska, czy działaczkom, jak ta druga "gwiazda" antychrześcijańsko - tęczowo - lewackiego odchylenia i d.... zbita, jak to się mówi. O tym, że autor był świetnym historykiem i obserwatorem niech świadczy fakt, że w 1947 r. w " Odrodzeniu " napisał: " Niebawem rozpoczną Niemcy wielką ofensywę moralną przeciw tym, których wczoraj zabijali i tępili z zamiarem całkowitej zagłady. W coraz już śmielszej propagandzie ludność polska, nawet księża polscy są przedstawiani jako nieludzcy oprawcy na Ziemiach Odzyskanych, Można być pewnym, że w niedalekiej przyszłości znajdą się pióra dość nikczemne, by, najpierw zohydzić męczeńskie narody, następnie zaryzykować rehabilitację katów Europy. Nie wystarczy protestować, karcić, oburzać się, trzeba zmusić do myślenia, trzeba także pióra złamać wstydem. Może to zaś uczynić tylko ciągła naoczność faktów " No tak, wszystko przewidział, tylko jednego... nie. Nie połączył faktów związanych z rozbiorami Polski i z tym, że należy do Wielkiego Narodu IDIOTÓW. Powinien przewidzieć, że kilka dekad później, Polską będzie rządził niemiecki namiestnik !!! Książkę POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na101 miesiąc temu
Książki i ludzie: Rozmowy Barbary N. Łopieńskiej Barbara Łopieńska
Książki i ludzie: Rozmowy Barbary N. Łopieńskiej
Barbara Łopieńska
Rozmowy o książkach, tych z dedykacjami i tych bez dedykacji, tych skazanych na zesłanie do piwnicy i tych z nocnego stolika, poezji i prozie, fascynacjach literackich i nawykach czytelniczych, ulubionych księgarniach i ulubionych kawiarniach, sporze o Manna i Prousta, także o tym, że „w pewnym wieku człowiek już wie, czego szuka - szuka potwierdzenia i pogłębienia swoich spostrzeżeń.” Książka wielu wzruszeń, nie tylko dlatego, że większość z rozmówców, również autorka, odeszła już z doczesności do wieczności, również dlatego, że bohaterowie nie gonią za wydawniczymi nowościami, cenią klasyków i ponadczasowe wartości. Paweł Hertz, 1918-2001, pisarz, tłumacz i wydawca, zachwala poufny dziennik Bretończyka: „Mam jeszcze pod ręką „Pamiętniki zza grobu” Chateaubrianda. Czytam sobie, po kilka rozdziałów, i za każdym razem jest to olśniewające.” Marian Brandys, 1912-1998, prozaik i reportażysta, autor spostrzeżenia „nie jest trudno odróżnić dobrą literaturę od złej, dużo trudniej jest odróżnić dobrą literaturę od pozornie dobrej” rozmowę kończy żartobliwym tonem: „Na grypę najlepszy jest Prus.” W rozmowie „Warsztat musi być czynny” Ryszard Kapuściński, 1932-2007, polski reportażysta publicysta i fotograf, autor uwielbianego przeze mnie zwrotu „szarża na szkatułę”, do odszukania w powieści „Cesarz”, podkreśla znaczenie literatury nasyconej głęboką refleksją. „Ważna na świecie literatura jest nasycona refleksją, rozważaniem, zamyśleniem. Bo na świecie są dwa typy czytelnika: czytelnik literatury masowej - przedłużenia serialu telewizyjnego, który jak nie może z przyczyn technicznych oglądać serialu, sięga po książkę - i czytelnik wysmakowany, wdzięczny, którego bawi refleksja nad światem.” Książka wydana w roku 1998.
Jeanne - awatar Jeanne
ocenił na81 rok temu
Księga piasku Jorge Luis Borges
Księga piasku
Jorge Luis Borges
Był motyw lustra, labiryntu i nieograniczonej zbiorami biblioteki. W „Księdze piasku” Borges ponownie porzuca realność, pozostając blisko naturze człowieka. I choć nie każde opowiadanie we mnie "osiadło", wciąż pamiętam pierwsze, w którym sześćdziesięcioletni autor spotyka młodzieńca, samego siebie sprzed wielu lat. To nieustanne powracanie do wątku zapętlenia i nieskończoności jest jak chłodny dotyk nieuchronnej śmierci czekającej na końcu korytarza – to początek czy koniec drogi (spójrzcie na śmierć w fantastycznym „Krążku”)? A może tylko przejście miedzy pokojami? Sam tekst – jeśli zostanie przeczytany, stanie się opowiadaniem dla autora; Borges dopuszcza się autoironii mówiąc ustami siebie starszego, że jedyne co wie, to że napisze (a jednocześnie napisał) zbyt wiele książek. W „Ulrice”, noweli o nieszczęśliwej miłości, znajdziemy odwołania do Nibelungów. „Kongres Świata” zaczyna się jak utopijna przypowieść o debacie nad szczęściem wszystkich ludzi, a jednocześnie przypomina o losie ksiąg, które płonęły na stosach niebezpiecznych idei. „There are more things” ociera się o krwawe zjawy i duchy w stojącym nad mokradłami Czerwonym Domu. Potworny obraz stołu operacyjnego przypominającego kształtem amfisbenę odbija się w lustrach w kształcie litery V… „Zwierciadło i maska”, jakże borgesowskie w brzmieniu i formie, jest nowelą o ogniu spalającym twórcę słów i sile, a jednocześnie marności świeckiej władzy. Książka jest bohaterką opowiadania tytułowego – i znów autor powraca do nieskończoności, „uwięzienia” człowieka-czytelnika w mocy słów pisanych w Księdze Piasku, istoty niegodnej, by obcować z jej potęgą (stąd też najlepiej ją… zgubić). Wracają więc w zbiorze wątki znane z „Alefu” czy „Fikcji” – dajmy na to sobowtóra czy tajemnic zaklętych w starożytnych opowiadaniach i mitach. Można, jeśli posiada się dostatecznie szerokie horyzonty, łapać pewnie z dziesiątki nici, które autor pozaplątywał między zdaniami (Lovercraft? Kafka?). Mnie pozostaje wciąż nieudolna próba ogarnięcia tej prozy, do której wciąż będę wracać.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na628 dni temu
Kubuś Fatalista i jego pan Denis Diderot
Kubuś Fatalista i jego pan
Denis Diderot
Czasami zdarza się, że książka, po którą sięgamy z pewną niepewnością, głównie dlatego, że powstała ponad dwieście lat temu, okazuje się zaskakująco świeża. Długo zwlekałam z lekturą tej powieści, obawiając się spotkania raczej z literackim zabytkiem niż żywym tekstem. Tymczasem okazało się, że to utwór niezwykle dynamiczny, pełen humoru i błyskotliwych dialogów. Książka, która nie tylko się nie zestarzała, ale momentami wydaje się wręcz zadziwiająco współczesna. Jednym z powodów tej ponadczasowości jest forma literacka, która nawet dziś robi wrażenie swoją śmiałością. Diderot nie opowiada historii linearnie, lecz prowadzi grę z czytelnikiem: przerywa opowieści, wprowadza dygresje, zwraca się bezpośrednio do odbiorcy i komentuje własną narrację. Dzięki temu powieść przypomina żywą rozmowę, a nie zamkniętą, uporządkowaną historię. Ten sposób narracji, dziś kojarzony raczej z literaturą XX i XXI wieku, w XVIII wieku musiał być prawdziwą rewolucją. Ogromną przyjemność sprawiają także dialogi między Kubusiem a jego panem. Ich rozmowy są żywe, pełne ironii i humoru, a zarazem niosą wiele trafnych obserwacji o ludzkiej naturze. Diderot z niezwykłą lekkością łączy refleksję filozoficzną z anegdotą i dowcipem. Bohaterowie droczą się ze sobą, przerywają sobie nawzajem opowieści, wdają się w spory i rozważania prowadzące do zaskakujących wniosków. Szczególnie interesujący jest sam Kubuś. Choć jest sługą, okazuje się postacią niezwykle inteligentną i przenikliwą. To on najczęściej formułuje refleksje o świecie i ludzkim losie. Jego przekonanie, że „wszystko, co nas spotyka na świecie, dobrego i złego, zapisane jest w górze”, staje się punktem wyjścia do rozważań o przeznaczeniu i wolności człowieka. Pytanie o to, na ile mamy wpływ na własne życie, a na ile jesteśmy tylko uczestnikami wydarzeń, które i tak musiały się zdarzyć, pozostaje równie aktualne dziś jak w XVIII wieku. Powieść zachwyca także sposobem opowiadania historii. Kolejne anegdoty i epizody, często z pozoru błahe lub humorystyczne, prowadzą do refleksji o ludzkich słabościach, ambicjach czy złudzeniach. Każda z tych historii niesie ze sobą morał, ale nie jest on podany nachalnie, wyłania się naturalnie z przebiegu wydarzeń, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnych przemyśleń. Wiele z tych refleksji brzmi dziś niezwykle trafnie, jak choćby spostrzeżenie: „Człowiek nie wie ani czego chce, ani co czyni; idzie za swym urojeniem, które mieni rozumem.” Takie zdania pokazują, że pod lekką, anegdotyczną formą kryje się wnikliwa analiza ludzkiej natury. Nie bez znaczenia jest również atmosfera podróży bohaterów. Kubuś i jego pan jadą nie wiadomo skąd i dokąd, zatrzymują się w gospodach, spotykają różnych ludzi i słuchają ich historii. Ta wędrówka staje się metaforą życia, drogi, której sens odkrywamy raczej w rozmowie, refleksji i doświadczeniu niż w samym celu podróży. Dla mnie jest to jedno z tych literackich odkryć, które przynoszą prawdziwą satysfakcję. Długo odkładałam tę książkę, ale dziś cieszę się, że wreszcie po nią sięgnęłam. Okazało się, że jest to dzieło żywe, inteligentne i aktualne. Powieść, która potrafi bawić, zaskakiwać i zmuszać do refleksji nawet ponad dwa stulecia po swoim powstaniu.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na92 dni temu
Młodość stulatka Mircea Eliade
Młodość stulatka
Mircea Eliade
„Krótko mówiąc, właśnie dlatego pański przypadek zaczyna być niezwykle interesujący; nie jest pan kimś, kto „zmarł i ożył”, ale czymś zupełnie innym… czym właściwie – jeszcze dobrze nie wiemy…” (s. 37.) Mircea Eliade, Młodość stulatka. Przekład i Posłowie I. Kania, Wyd. W.A.B. Warszawa 2008. Jak stać się młodym? Przepis rumuńskiego indologa, filozofa kultury, eseisty i pisarza, czołowego religioznawcy XX w. - zaskakuje (jeśli coś może zaskoczyć Czytelnika w XXI w.). Już tytuł, na miarę oksymoronu, powinien przemówić do czytelniczej wyobraźni. Stuletnia młodość- niemożliwe staje się możliwe. Surrealizm w pełnej krasie. na podobieństwo rumuńskiej baśni, z 1862 r.. której tytuł brzmi: „ Młodość bez starości i życie bez śmierci”. (z przypisów w Posłowiu I. Kani). Tłumaczowi należą się słowa uznania za polski przekład i przywołanie treści baśniowej opowieści (szkoda, że nie została dołączona w formie Aneksu do powieści Eliadego). Uroda baśni ponad czasem. Nieprzypadkowo też F. F. Coppola przeniósł powieść na duży ekran. Dramat fantasy z 2007 r. (ang. Youth Without Youth) – amerykańsko- niemiecko- francusko- włosko – rumuński, w roli głównej Tim Roth, grający profesora Dominika Mateia, warto obejrzeć. Powieść opatrzona czarno- białymi fotosami filmowymi z przejrzystą narracją i jasnością literackiego wywodu, z przypadkiem profesora wymyka się jakimkolwiek racjonalnym wyjaśnieniom. Jeśli jednak spojrzy się na życiorys samego autora to tropy prowadzą do jego zainteresowań naukowych. Problem nieśmiertelności, zaprzątający uwagę, ale i historia własnego życia sprzyja interpretacji. Tytuł Posłowia wyjaśnia wszystko: „Kryptoautobigrafia fantastyczna Mircei Eliadego”. Nic tylko sięgnąć po obiecującą powieść, nawiązującą do niepowtarzalnej urody rumuńskiego folkloru. WARTO! 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na1010 miesięcy temu

Cytaty z książki Sześć przechadzek po lesie fikcji

Więcej
Umberto Eco Sześć przechadzek po lesie fikcji Zobacz więcej
Umberto Eco Sześć przechadzek po lesie fikcji Zobacz więcej
Umberto Eco Sześć przechadzek po lesie fikcji Zobacz więcej
Więcej