Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1

Okładka książki Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 autorstwa Umberto Eco, Milo Manara
Okładka książki Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 autorstwa Umberto Eco, Milo Manara
Milo ManaraUmberto Eco Wydawnictwo: Noir sur Blanc Cykl: Imię Róży (Manara) (tom 1) komiksy
72 str. 1 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Imię Róży (Manara) (tom 1)
Tytuł oryginału:
Il nome della rosa
Data wydania:
2024-10-23
Data 1. wyd. pol.:
2024-10-23
Liczba stron:
72
Czas czytania
1 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373929340
Tłumacz:
Adam Szymanowski, Paweł Bravo
Milo Manara, mistrz współczesnego klasycznego komiksu, przeniósł w świat powieści graficznych arcydzieło Umberta Eco. W efekcie powstała wyjątkowa publikacja łącząca trzy różne style graficzne, które przenikają się w dążeniu do wizualnej perfekcji. Każdy z nich służy oddaniu innego aspektu tekstu Eco: rzeźb i płaskorzeźb portalowych oraz cudownych i surrealistycznych marginaliów iluminowanych woluminów; opowieści Adso o dojrzewaniu, odkrywaniu zmysłowości i kobiecości; historii duchowników, która do dziś budzi kontrowersje dotyczące ich skrajnego ubóstwa, herezji i prześladowań. "Imię róży" Manary doskonale wpisuje się w złożoną szkatułkową strukturę powieści będącej książką o książkach, które zawierają w sobie inne książki i jednocześnie otwierają się na kolejne światy. To mistrzowska transkrypcja tekstu na język obrazu wydobywająca ukryty w słowach wizualny blask.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1



561 314

Oceny książki Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1

Średnia ocen
7,4 / 10
135 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1

avatar
399
55

Na półkach:

Ładnie narysowane. Fabuła trochę pokręcona, nie tego się spodziewałem, ale w sumie spoko. Zachęca do sięgnięcia po kolejny tom komiksu lub oryginał powieści.

Ładnie narysowane. Fabuła trochę pokręcona, nie tego się spodziewałem, ale w sumie spoko. Zachęca do sięgnięcia po kolejny tom komiksu lub oryginał powieści.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
355
163

Na półkach: ,

"Imię róży" Umberta Eco to kolejny bestsellerowy tytuł, który został zaadaptowany na komiksową wersję. Czytam już wcześniej chociażby komiksową "Dumę i uprzedzenie", a i koło jednej z moich ulubionych powieści historycznych nie mogłam przestać obojętnie. Jeśli jednak nie znacie pierwowzoru i literackiej wersji powiesić Eco, to komiks ma dość wysoki próg wejścia i może wywołać w czytelniku uczucie zagubienia. Z jednej strony historia musiała zostać mocno uszczuplona i uproszczona, by zmieścić się na kartach komiksu, z drugiej zaś cały szereg podobnych bohaterów prezentowanych naraz dla osoby, która z tą historią styka się poraz pierwszy, będzie mocno mylący i przytłaczający.
Format A4 umożliwiający tworzenie dużych kadrów i piękna kreska nie wynagrodziły mi tego, że bez narracyjnej warstwy autora historia znacznie traci. Lektura komiksu nie wywołała we mnie tego dreszczyku niepokoju i nie wciągnęła w kryminalną zagadkę tak jak oryginał. Jeśli więc mielibyście dylemat: komiks czy książka bez wahania wskazuję: książka!
Dla czytelników, którzy "Imię róży" już znają, taka komiksowa adaptacja to zawsze miły powrót do znanej historii i możliwość skonfrontowania swoich wyobrażeń z adaptacją rysownika. Pewnie sięgnę po kolejny tom komiksu, ale jeszcze pewniejsze jest to, że wkrótce zrobię reread powieściowej wersji "Imienia róży" - komiks zrobił mi bowiem tylko ochotę na więcej, którą zaspokoi tylko pioro Eco!

"Imię róży" Umberta Eco to kolejny bestsellerowy tytuł, który został zaadaptowany na komiksową wersję. Czytam już wcześniej chociażby komiksową "Dumę i uprzedzenie", a i koło jednej z moich ulubionych powieści historycznych nie mogłam przestać obojętnie. Jeśli jednak nie znacie pierwowzoru i literackiej wersji powiesić Eco, to komiks ma dość wysoki próg wejścia i może...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
73
20

Na półkach:

Historia sama w sobie świetna, a przedstawienie w tej formie warte uwagi. Manara stworzył nieco inną graficzną wizję postaci niż ta do której przywyczaił wszystkich film, być może bliższą książkowej idei? Ale na treści na pewno nie traci przez formę rysunkowa :)

Historia sama w sobie świetna, a przedstawienie w tej formie warte uwagi. Manara stworzył nieco inną graficzną wizję postaci niż ta do której przywyczaił wszystkich film, być może bliższą książkowej idei? Ale na treści na pewno nie traci przez formę rysunkowa :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

256 użytkowników ma tytuł Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 na półkach głównych
  • 152
  • 101
  • 3
94 użytkowników ma tytuł Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 40
  • 14
  • 13
  • 12
  • 8
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1

Inne książki autora

Okładka książki Imię róży. Powieść graficzna. Tom 2 Umberto Eco, Milo Manara
Ocena 8,4
Imię róży. Powieść graficzna. Tom 2 Umberto Eco, Milo Manara
Okładka książki Manara. Między rzeczywistością a fantazją Claudio Curcio, Jacques Glénat, Milo Manara
Ocena 9,0
Manara. Między rzeczywistością a fantazją Claudio Curcio, Jacques Glénat, Milo Manara
Okładka książki Sandman: Noce nieskończone Glenn Fabry, Neil Gaiman, Milo Manara, Miguelanxo Prado, Frank Quitely, P. Craig Russell, Bill Sienkiewicz, Barron Storey
Ocena 7,8
Sandman: Noce nieskończone Glenn Fabry, Neil Gaiman, Milo Manara, Miguelanxo Prado, Frank Quitely, P. Craig Russell, Bill Sienkiewicz, Barron Storey
Okładka książki Borgia #3-4: Płomienie stosu. Wszystko marność Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Ocena 6,6
Borgia #3-4: Płomienie stosu. Wszystko marność Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Okładka książki Borgia #1-2: Krew dla papieża. Władza i kazirodztwo Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Ocena 6,8
Borgia #1-2: Krew dla papieża. Władza i kazirodztwo Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Milo Manara
Milo Manara
Karierę rysownika rozpoczął w wieku 14 lat, rysując paski komiksowe do włoskich gazet. Tworzenie prac z których jest najbardziej znany, czyli komiksów erotycznych, zaczął w roku 1969, od serii "Genius". Komiks stał się na tyle popularny, że w kolejnych latach (1971-1973),otrzymał możliwość rysowania następnej serii, tym razem o erotyczno-sensacyjnych przygodach pięknej piratki Jolandy Almavivy. Drzwi do wielkiej kariery stanęły przed nim otworem wraz z opublikowaniem w magazynie "Pilote" opowieści zatytułowanej "King of The Apes" ("Małpi król"),do scenariusza Silverio Pisu (1976). Dzięki sukcesowi tej historii, Manara mógł w końcu "rozwinąć skrzydła". W dwa lata później ukazał się jego samodzielny album, który należy już dziś do klasyki[potrzebne źródło]: "HP i Giuseppe Bergman". Podobnie jak "Małpi król" nie jest to komiks erotyczny, lecz raczej przygodowy. Postać "HP" wzorowana jest na osobie Hugo Pratta, przyjaciela i mistrza Manary. Na początku lat 80. panowie ci nawiązali współpracę, owocem której stały się albumy o kolonizacji obydwu Ameryk: Indiańskie lato i El Gaucho. W 1983 r. ukazał się kolejny, klasyczny już dzisiaj album komiksowy Manary, zatytułowany Klik. Jest to komiks erotyczny, którego główną bohaterką jest piękna dziennikarka, Klaudia Christiani. Od wydania i sukcesu "Klika" rozpoczęła się dobra passa autora w dziedzinie komiksu erotycznego. Kolejne lata przynosiły dalsze albumy: "Le parfum de l'invisible" ("Zapach niewidzialnego") w 1985, "Candide Caméra" ("Ukryta kamera") w 1988, "Courts Metrages" ("Krótkometrażówki") w 1989. W 1990 r. pojawił się album Podróż do Tulum, owoc współpracy Manary z filmowcem Federikiem Fellinim. Komiks ten jest adaptacją scenariusza Felliniego, który nigdy nie miał szans zostać zrealizowany w formie filmu fabularnego. W 1992, również we współpracy z Fellinim, powstał album Podróż G. Mastorny, będący podobnie jak Podróż do Tulum, realizacją w postaci komiksu, jednego ze scenariuszy Felliniego. W 1996 został wydany kolejny autorski komiks Manary, który szybko stał się jednym z najbardziej znanych jego dzieł. Chodzi o "Guliverianę", erotyczną i zabawną parodię klasycznej powieści J. Swifta o przygodach Gulivera. Kolejne lata (1997 i 1998) to okres bardzo owocnej aktywności twórczej artysty. Ukazały się wtedy takie albumy jak: "Fatal randez-vous" ("Fatalne spotkanie"),"Kamasutra", "WWW". W tym czasie Manara zilustrował też album zatytułowany "Afrodyta", będący adaptacją erotycznej noweli Pierre'a Louys. Jednymi z najnowszych prac Manary są albumy "La Métamorphose de Lucius" ("Metamorfoza Lucjusza", 1999),"Revolution" ("Rewolucja", 2000) i "Piranese – La planéte prison" (Piranese – planeta więzienna). Pierwszy z nich jest adaptacją tekstu z II wieku, stworzonego przez rzymskiego pisarza Apulejusza, drugi to przewrotna satyra na "nowy Olimp", na którym urzędują ludzie z branży telewizyjnej, oderwani od otaczającej rzeczywistości, trzeci natomiast to komiks SF z elementami erotyki. Obecnie pracuje nad serią historyczno-erotyczną Borgia o rzymskiej rodzinie arystokratów i papieży (scenariusz pisze Alejandro Jodorowsky). Jednak komiksy to nie wszystko. Obrazu twórczości artysty dopełniają liczne artbooki, jak np. "Women of Manara", portfolia, takie jak "Dolomites Encantedes" czy "Letters from a Portuguese nun" (Listy od portugalskiej zakonnicy),a także działalność w branży reklamowej (reklama Chanel nr 5 z Czerwonym Kapturkiem) i rozrywkowej (okładki do płyt). Stworzył nawet swoją autorską talię kart do tarota.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 przeczytali również

Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki Maciej Jarkowiec
Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki
Maciej Jarkowiec
Wciągająca od pierwszych zdań. Bardzo ciekawe, nieszablonowe połączenie historii, filmoznawstwa, socjologii a nawet filozofii. Mnóstwo smaczków i nieznanych detali, z kolei znane historie przedstawione są z innej strony niż zwykle. Podejście do każdego tematu jest naprawdę oryginalne. Niech Cię nie zwiodą tytuły rozdziałów, odpowiadające słynnym filmom – każdy z nich jest przede wszystkim pretekstem do poruszenia dylematu moralnego, który był aktualny w momencie kręcenia filmu i najczęściej pozostał taki do dziś. Z pewnym niedowierzaniem a może nawet przerażeniem czytelnik odkrywa, że lata lecą a społeczeństwo w zasadzie stoi w miejscu. Rasizm, ksenofobia, mizoginia, bezkarność bogatych i potężnych – może i przebrały się w nowe szaty, ale w swoim jądrze pozostały niezmienione. Ciężko czuć się bezpiecznie w świecie, w którym wystarczy iskra, żeby na nowo rozpalić nigdy niewygasłą nienawiść. Może kiedyś ktoś nakręci o tym film – o kolejnym dzieciaku z getta, który przecież nie jest niewolnikiem ale nie jest też wolny. O kolejnej kobiecie, która nie powiedziała „nie” wystarczająco głośno. O kolejnym koncernie kupującym sobie przychylność polityków i mediów, dla których zera na koncie są ważniejsze od cierpienia jakichśtam obcych, biednych ludzi. Póki co napisał o tym Maciej Jarkowiec – i zrobił to z pomysłem, z polotem, z wizją, z wrażliwością. Odważnie, mądrze, miejscami nawet dowcipnie, często ironicznie. Wspaniale spędzony czas. Słuchałam audiobooka – lektor również spisał się świetnie.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na83 miesiące temu
Bibliomulica z Kordoby Wilfrid Lupano
Bibliomulica z Kordoby
Wilfrid Lupano Leonard Chemineau
Muszę przyznać, że do Bibliomulicy z Kordoby podchodziłem ze złym nastawieniem. Myślałem, że dostanę bardziej historyczny komiks, z elementami przygody. Tymczasem… miłe zaskoczenie. Owszem, tło historyczne jest tu bardzo bogate: mamy rok 976, przewrót w Kordobie i nowego władcę, który stwierdza, że najlepszym sposobem na ukształtowanie społeczeństwa według własnego widzimisię jest spalenie ogromnej części jednej z najważniejszych bibliotek świata. Sam pomysł brzmi dość mrocznie, ale komiks jest lekki i wesoły. Całość idzie w stronę przygodówki i opowieści o przyjaźni, pasji i powołaniu. W wyniku dość zabawnego splotu wydarzeń bibliotekarz, kopistka i pewien łotrzyk pakują część uratowanych ksiąg na zadziorną, pełną charakteru mulicę… i ruszają w podróż, która momentami jest komiczna, momentami gorzka, ale przede wszystkim bardzo ludzka. Ta ekipa tworzy między sobą niezwykle ciepłą, naturalną więź, którą naprawdę łatwo polubić. A sama mulica? Zdecydowanie zasługuje na miano pełnoprawnej, zadziornej bohaterki. Komiks zaskakuje lekkością, z jaką opowiada o sprawach poważnych. Jest tu przygoda, humor, trochę melancholii, a także trochę historii podanej w sposób przystępny i przyjemny. Ilustracje idealnie to wspierają: barwne, miękkie, pełne klimatu, ale z takim zawadiackim sznytem, który dodaje całej opowieści energii. Przyjemny komiks. Ciepły, sympatyczny i zaskakująco angażujący. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DRRTF3ODLSN/?igsh=a2I1YzE2dmZ4bG9w
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na85 miesięcy temu
Wojny Lucasa Laurent Hopman
Wojny Lucasa
Laurent Hopman Renaud Roche
Nigdy nie byłam wielką fanką „Gwiezdnych wojen”. Pamiętam, jak filmy leciały w telewizji - rodzice wpatrzeni w ekran, a ja jako gimnazjalistka wzdychałam, że to kompletnie nie moja bajka. Zmieniło się to dopiero wtedy, gdy narzeczony namówił mnie na obejrzenie całej sagi od początku. Coś wtedy kliknęło. Zobaczyłam w tym coś więcej niż kosmiczną przygodę. Nawet złapałam się na myśli, że mogłabym sięgnąć po komiks - najlepiej o Vaderze, bo zawsze ciągnęły mnie mroczniejsze postacie. I faktycznie tak się stało. Kiedy pojawiła się propozycja recenzji „Wojen Lucasa. Epizod 1”, miałam chwilę zawahania. Słyszałam jednak, że to tytuł, który potrafi zainteresować także osoby spoza fandomu. I rzeczywiście, to nie jest kolejna opowieść o uniwersum, tylko historia skupiona na procesie tworzenia. Taka „opowieść od kuchni”. „Wojny Lucasa” pokazują człowieka, który po poważnym wypadku wraca do pracy z jeszcze większą determinacją, choć Hollywood traktuje go raczej jak marzyciela niż kogoś, kto faktycznie doprowadzi projekt do końca. Od młodości, przez szkołę filmową i sukces „Amerykańskiego graffiti”, aż po chaos przy produkcji pierwszych „Gwiezdnych wojen”. Historia pokazana jest konkretnie i bez upiększeń. Castingi, napięcia na planie, brak pieniędzy, problemy techniczne i nieustanne wątpliwości, czy to w ogóle ma szansę się udać, stają się codziennością tej opowieści. Duże wrażenie robi również warstwa graficzna. Rysunki są oszczędne, ale bardzo wyraziste i dobrze prowadzą narrację. Czarno-biała baza przełamana kolorowymi akcentami działa świetnie. Kolory pojawiają się punktowo, wzmacniając emocje i klimat konkretnych scen. Podsumowując, to komiks mniej o „Gwiezdnych wojnach”, a bardziej o walce o realizację wizji, która na początku wydaje się niemożliwa. O chaosie, determinacji i o tym, jak wiele musi się nie udać, zanim powstanie coś naprawdę wielkiego. I to właśnie sprawia, że działa także poza fandomem. Absolutnie polecam!
KomiksoweLove - awatar KomiksoweLove
ocenił na912 dni temu
Zmarszczki Paco Roca
Zmarszczki
Paco Roca
„Zmarszczki” poznałem jako film animowany z 2011 r. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że jest on adaptacją hiszpańskiego komiksu. Czy komiksowy oryginał zawiera coś więcej niż adaptacja? Głównym bohaterem jest emerytowany bankier Emilio, który zostaje przez swoich najbliższych oddany do domu opieki. Tam poznaje nowych kolegów i tamtejsze obyczaje. Zaczyna też zauważać u siebie coraz bardziej zaawansowane objawy Alzheimera. Autor bazując na własnych doświadczeniach przedstawia tutaj różnorodnych bohaterów. Są tutaj zarówno osoby nieświadome swojego zniedołężnienia, jak i ci starający się w miarę normalnie egzystować. Najbardziej w pamięć zapada Miguel, współlokator głównego bohatera, który jest bardzo cwany i pogodzony ze swoją sytuacją. Nie ma przy tym oporów w wykorzystywaniu innych, ale też czasami jest zdolny do bardzo szlachetnych gestów. System opieki nie jest tutaj przedstawiony jednoznacznie negatywnie. Pokazane jest, że opiekunowie starają się wymyślać jakieś zajęcia seniorom, ale ci nie zawsze nadążają. Jedyną patologią są tutaj zajęcia sportowe, które zupełnie mijają się z celem. Kreska jest tutaj lekko karykaturalna. Nie ma tutaj żadnych celowych deformacji, jedynie pewne uwypuklenia cech osobowości. Podobał mi się pewien zabieg graficzny w finale pokazujący stan psychiczny głównego bohatera. Film animowany oglądałem już kilka lat temu, ale wydaje mi się, że zawiera on wszystkie wątki z komiksowego oryginału. W dalszym ciągu jednak jest to przejmującą opowieść pokazująca smutny schyłek ludzkiego życia.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na98 dni temu
Kaczki. Dwa lata na piaskach Kate Beaton
Kaczki. Dwa lata na piaskach
Kate Beaton
Graficzny memoir o dwóch latach z życia autorki, które spędziła pracując przy wydobyciu ropy naftowej w Kanadzie. Beaton pokazuje codzienność pracy i życia na piaskach, pozwala zajrzeć za kulisy i zobaczyć jak trudne są tam warunki (fizycznie i psychicznie). Ale też pokazuje zapis pewnego momentu w historii (zaczęła tam pracować w 2005),kiedy o pewnych sprawach jeszcze się nie mówiło lub mówiło się inaczej niż obecnie (kwestie zdrowia psychicznego, wykorzystywania seksualnego, ekologii, rdzennych mieszkańców Kanady). Jako dwudziestoletnia dziewczyna Kate ląduje w miejscu zdominowanym przez mężczyzn, w czasach i środowisku, w którym było (obstawiam że nadal jest) przyzwolenie na przemoc seksualną wobec kobiet - od obleśnych tekstów na każdym kroku po gwałty (których nikt tak nie definiował). Będąc kobietą tym bardziej ciężko się to czyta. Kiedy narratorka tłumaczy czemu tego typu zachowań nie mogła zgłosić, przypominasz sobie różne rozmowy z koleżankami i myślisz „no k*rwa, niewiele się zmieniło”. Ale boli też to, jak narratorka tłumaczy zachowania swoich kolegów z pracy, w pewnych sytuacjach ich usprawiedliwia, bo po prostu „tak jest i nic się na to nie poradzi”. W posłowiu Beaton tłumaczy, że jest to zapis jej życia prawie 20 lat temu, kiedy poziom świadomości był inny, a nie chciała „wstawiać sobie” myśli, których wówczas nie miała. Totalnie to kumam i kupuję, niemniej w momencie czytania rośnie poziom frustracji.
symulakrum - awatar symulakrum
ocenił na83 miesiące temu
Władca much William Golding
Władca much
William Golding Aimée de Jongh
Cholera jasna, nie mogę się otrząsnąć! Ja, który jako student historii zajmowałem się naprawdę trudną tematyką, nie mogę się pozbyć sprzed oczu tych obrazów. Nie wiem jakie demony muszą nękać ludzką psychikę by stworzyć takie dzieło. Jednego jestem jednak pewien, tytuł tej powieści zdecydowanie nie jest na wyrost… Mowa o graficznej adaptacji powieści autorstwa Williama Goldinga, pt. „Władca Much”. Książka traktuje o grupie chłopców, w różnym wieku, którzy na skutek katastrofy trafiają na bezludną wyspę. Początkowo są w panice, zdani sami na siebie, bo żaden dorosły nie przeżył. Szybko jednak zaczynają się organizować. W drodze głosowania wybierają wodza, w tej roli 12 letni Ralph, a on rozdziela wszystkim zadania, w tym to najważniejsze: podtrzymywać ogień sygnalizacyjny. Nie wszystkim jednak podoba się postępowanie wodza, a niektórzy z nich chętnie sięgnęli by po władzę. Czy cokolwiek zmienia sposób opowiedzenia tej historii? Nie, ponieważ autorka adaptacji nie ingerowała w tekst źródłowy, więc dialogi, itd. są tożsame z dziełem Goldinga. Jedyne co zrobiła to zilustrowała używając w tym celu medium jakim jest komiks. Można rozłożyć na czynniki pierwsze każdy element fabuły i analizować go niczym traktat filozoficzny, którym niewątpliwie jest. Ja jednak skupię się na wrażeniach i wydźwięku jaki ów komiks zrodził we mnie. Przede wszystkim perfekcyjne zobrazowanie ludzkiej natury. Ukazanie, że nie ma czegoś takiego jak niewinność, bo każdy będzie miał coś na sumieniu. Nie ma dobra, gdy w grę wchodzi przetrwanie. Nie ma moralność, gdy jedyne co nas ogranicza to my sami. To potworne wnioski, zwłaszcza gdy mamy na myśli dzieci. Szczerze NIC, absolutnie nic, nie przygotowało mnie na taki scenariusz. Na fakt, iż zło zakorzenione jest w każdym i to niezależnie od wieku. Na tempo w jakim demokracja, może przerodzić się w dyktaturę. Na łatwość i lekkość z jakimi można usprawiedliwić lub wymazać najpodlejszy czyn. Golding walczył na wojnie, a „Władca Much”, jego pierwsza książka, stała się nie tylko sposobem na krytykę społeczeństwa. Stała się rozliczeniem z jego wojenną traumą. Autorka we wspaniały sposób zobrazowała to dzieło. Niewątpliwie kreska ma w sobie to coś i jest przyjemna dla oka. Jednak to jeszcze bardziej miażdży czytelnika. Bo czy mogła być w obrazowaniu brutalniejsza i bardziej turpistyczna? Oczywiście. Jednak doskonale rozumiała, że „Władca Much” tego nie potrzebuje. Zło wszak jest ohydne same z siebie, nie trzeba go więc dodatkowo „upiększać”, zwłaszcza gdy w swej surowej formie i tak jest już niemal nie do zniesienia. A co z postaciami zapytacie? Nic. Nie ocenie ich. Po prostu. Próba ustosunkowania się do nich, zbyt głęboko weszła by w fabułę. Jedyne co mogę stwierdzić to fakt, że nie ma tu postaci na siłę, bo wszyscy dopełniają całość zamysłu. Do myślenia niech da wam fakt, że ani razu nie użyłem słowa bohaterowie… Podsumowując, ten komiks to fenomenalne zobrazowanie arcydzieła literatury brytyjskiej. Dzięki takiej formie wydaje się ono być nieco przystępniejsze niż oryginał, więc z pewnością powinien po to sięgnąć zasadniczo każdy, kto będzie na nie gotów. Wydaje mi się, że jest to oczywiste, jednak wspomnę, że mimo iż jest to komiks i to o dzieciach, do dzieci skierowany nie jest. P.S. Dla jasności tytuł „Władca Much” odnosi się do jednego z imion Belzebuba i jest jego dosłownym tłumaczenie z hebrajskiego. Ten demon przez niektórych utożsamiany jest z szatanem, a jedną z jego domen jest wojna.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na101 miesiąc temu

Cytaty z książki Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1

Więcej

Człowiek, który tworzy potworności, widzi wszystko tylko za ich pośrednictwem.

Człowiek, który tworzy potworności, widzi wszystko tylko za ich pośrednictwem.

Milo Manara Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 Zobacz więcej

Zioła, które są dobre dla starego franciszkanina, są nieodpowiednie dla młodego benedyktyna.

Zioła, które są dobre dla starego franciszkanina, są nieodpowiednie dla młodego benedyktyna.

Milo Manara Imię róży. Powieść graficzna. Tom 1 Zobacz więcej
Więcej