Opowieści kosmikomiczne

Okładka książki Opowieści kosmikomiczne
Italo Calvino Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Cykl: Opowieści kosmikomiczne (tom 1) Seria: Proza Współczesna fantasy, science fiction
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Opowieści kosmikomiczne (tom 1)
Seria:
Proza Współczesna
Tytuł oryginału:
Le Cosmicomiche
Data wydania:
1968-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1968-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Barbara Sieroszewska
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opowieści kosmikomiczne w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Opowieści kosmikomiczne

Średnia ocen
7,9 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
117
75

Na półkach:

Kosmiczne głównie materialistycznie, jednak komiczne często faktycznie i przede wszystkim przebogate w formy i wciągające w labirynty ciągów myślowych, w które trudno samemu wejść w codziennym życiu. Były dla mnie miłą odskocznią i dawały momenty zanurzenia się w światy (nie)byłe, w których ten jakiś on wciąż zmagał się z dążeniem do jakiejś onej w ramach rozmyślań nad jakimś wyrwanym z szerszego kontekstu stwierdzeniem z dziedziny nauki. Jako rozrywka i odskocznia od codzienności - rewelacja.

Kosmiczne głównie materialistycznie, jednak komiczne często faktycznie i przede wszystkim przebogate w formy i wciągające w labirynty ciągów myślowych, w które trudno samemu wejść w codziennym życiu. Były dla mnie miłą odskocznią i dawały momenty zanurzenia się w światy (nie)byłe, w których ten jakiś on wciąż zmagał się z dążeniem do jakiejś onej w ramach rozmyślań nad...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

434 użytkowników ma tytuł Opowieści kosmikomiczne na półkach głównych
  • 241
  • 189
  • 4
68 użytkowników ma tytuł Opowieści kosmikomiczne na półkach dodatkowych
  • 43
  • 10
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ocena 6,7
Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Italo Calvino
Italo Calvino
Włoski pisarz i eseista, jeden z ważniejszych twórców XX wieku. Początkowo tworzył w stylu neorealistycznym, by później pisać teksty alegoryczne i fantasy. Rodzina Calvino po powrocie z Kuby zamieszkała w San Remo. Italo Calvino w latach 1941–1947 studiował na uniwersytecie w Turynie. Od 1945 był dziennikarzem komunistycznego dziennika „L’Unità”, później pisał również w pismach „La Nostra Lotta”, „Il Garibaldino”, „Voce della Democrazia”, „Contemporaneo”, „Cittá Aperta” i „La Republica”. Po sowieckiej inwazji na Węgry w 1956 Calvino zerwał z włoską partią komunistyczną. Od 1959 do 1967 redagował własne pismo literackie „Il Menabó di letteratura”. W latach 1948–1984 pracował także w wydawnictwie Einaudi, w którym wydał swą debiutancką powieść Il sentiero dei nidi di ragno (1947). Związany z grupą OuLiPo.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wykład profesora Mmaa Stefan Themerson
Wykład profesora Mmaa
Stefan Themerson Franciszka Themerson
Wykład profesora Mmaa Autor: Stefan Themerson Moja ocena: 10/10 To jedna z tych książek, które trudno w pełni zrozumieć, ale jeszcze trudniej się od nich oderwać. Być może nie uchwyciłem wszystkich sensów, może część przesłań wymknęła mi się gdzieś między zdaniami – a jednak „Wykład profesora Mmaa” całkowicie mnie zachwycił. Zachwycił przede wszystkim językiem – precyzyjnym, błyskotliwym, a przy tym pełnym humoru i filozoficznej głębi. Themerson bawi się formą i konwencją, tworząc dzieło, które jest jednocześnie alegorią, satyrą i przypowieścią o naturze ludzkiego (i nie tylko ludzkiego) świata. Termity – bohaterowie tej niezwykłej opowieści – stają się tu zwierciadłem ludzkich przywar, absurdów i dążeń, a ich naukowe dysputy zaskakują aktualnością oraz trafnością spostrzeżeń. To książka, która zmusza do myślenia, a jednocześnie zachwyca elegancją i ironią stylu. Choć napisana została w trudnych czasach, we Francji, Szkocji i Londynie, jej przekaz pozostaje uniwersalny – dotyczy władzy, społeczeństwa, moralności i samej kondycji człowieka. Czy może być coś wspanialszego niż filozoficzna opowieść o termitach, która mówi więcej o nas samych niż niejedna powieść realistyczna? Polecam serdecznie każdemu, kto ceni literaturę nieoczywistą, wymagającą, a jednocześnie fascynującą w swojej oryginalności. ** 22:43 * 02.11.2025 * 98/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Księga piasku Jorge Luis Borges
Księga piasku
Jorge Luis Borges
Był motyw lustra, labiryntu i nieograniczonej zbiorami biblioteki. W „Księdze piasku” Borges ponownie porzuca realność, pozostając blisko naturze człowieka. I choć nie każde opowiadanie we mnie "osiadło", wciąż pamiętam pierwsze, w którym sześćdziesięcioletni autor spotyka młodzieńca, samego siebie sprzed wielu lat. To nieustanne powracanie do wątku zapętlenia i nieskończoności jest jak chłodny dotyk nieuchronnej śmierci czekającej na końcu korytarza – to początek czy koniec drogi (spójrzcie na śmierć w fantastycznym „Krążku”)? A może tylko przejście miedzy pokojami? Sam tekst – jeśli zostanie przeczytany, stanie się opowiadaniem dla autora; Borges dopuszcza się autoironii mówiąc ustami siebie starszego, że jedyne co wie, to że napisze (a jednocześnie napisał) zbyt wiele książek. W „Ulrice”, noweli o nieszczęśliwej miłości, znajdziemy odwołania do Nibelungów. „Kongres Świata” zaczyna się jak utopijna przypowieść o debacie nad szczęściem wszystkich ludzi, a jednocześnie przypomina o losie ksiąg, które płonęły na stosach niebezpiecznych idei. „There are more things” ociera się o krwawe zjawy i duchy w stojącym nad mokradłami Czerwonym Domu. Potworny obraz stołu operacyjnego przypominającego kształtem amfisbenę odbija się w lustrach w kształcie litery V… „Zwierciadło i maska”, jakże borgesowskie w brzmieniu i formie, jest nowelą o ogniu spalającym twórcę słów i sile, a jednocześnie marności świeckiej władzy. Książka jest bohaterką opowiadania tytułowego – i znów autor powraca do nieskończoności, „uwięzienia” człowieka-czytelnika w mocy słów pisanych w Księdze Piasku, istoty niegodnej, by obcować z jej potęgą (stąd też najlepiej ją… zgubić). Wracają więc w zbiorze wątki znane z „Alefu” czy „Fikcji” – dajmy na to sobowtóra czy tajemnic zaklętych w starożytnych opowiadaniach i mitach. Można, jeśli posiada się dostatecznie szerokie horyzonty, łapać pewnie z dziesiątki nici, które autor pozaplątywał między zdaniami (Lovercraft? Kafka?). Mnie pozostaje wciąż nieudolna próba ogarnięcia tej prozy, do której wciąż będę wracać.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 6 26 dni temu
Powszechna historia nikczemności Jorge Luis Borges
Powszechna historia nikczemności
Jorge Luis Borges
Wszyscy bez wyjątku pisarze iberoamerykańscy zaczynali swoją karierę literacką jako komuniści lub lewacy. Nie powinno to dziwić, bo tylko tacy mieli szansę na reklamę, tłumaczenia i milionowe nakłady we wszystkich krajach świata, w zamian mieli pełnić dla Sowietów rolę pożytecznych idiotów i tuby propagandowej socjalizmu. Jeśli byli jacyś lepsi, pozostali nieznani, bo nie tłumaczeni i reklamowani. Do teraz nic się nie zmieniło, wystarczy być stalinistką, podpisać Rezolucję popierającą wykonanie wyroku śmierci na księdzu katolickim (Józef Lelito), albo ogłosić się feministką, pomachać tęczową flagą, dreptając w pochodzie i wszędzie deklarować, że nie ma się nic wspólnego z Kościołem katolickim, i co? I Nobel. Nie przeszkadza fakt, że nie potrafi się składać zdań w coś sensownego, a książki ledwo odbijają się od grafomani, którą maskuje, szantażują czytelnika, stwierdzeniem, że nie pisze dla idiotów (sic!). W latach 70-tych była popularna seria prozy iberoamerykańskiej, dziesiątki książek, różnych autorów, których już nikt nie pamięta. Kilku pisarzy się przebiło i zdobyło uznanie: Llosa, Marquez, Cortazar, Fuentes. Część z nich po zdobyciu sławy zmieniła swoje poglądy polityczne, czemu trudno się dziwić, w końcu to ludzie inteligentni. To literatura inna niż europejska, ale wcale nie gorsza. Wiele tych książek przeczytałem z prawdziwą przyjemnością, jedne są lepsze, inne takie sobie, dlatego dla tych, które przeczytałem, zbiorcze 8 gwiazdek. Ta należy do jednych z lepszych. POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Księga apokryfów Karel Čapek
Księga apokryfów
Karel Čapek
Dwadzieścia dziewięć krótkich opowiadań przedstawiających zdarzenia znane z mitologii, Biblii (Stary i Nowy Testament), historii i literatury w nowym opracowaniu. Oczywiście jest to swego rodzaju świadoma konwencja, pokazująca znane fakty w nowatorskim ujęciu przy użyciu współczesnego języka, pojęć i świadomości. Lekki pastisz i ironia. Czyta się w olbrzymiej większości świetnie. Historie są krótkie, na kilka stron i nie wszystkie demitologizują i demistyfikują swoich bohaterów. Np. już w przypadku pierwszej z nich przedmiotem szyderstwa autora nie jest bohater, ale ci, którzy go skazali (lub raczej skazaliby dziś, gdyby stanął przed sądem de facto politycznym). Analogicznie w przypadku Romea i Julii i ich „prawdziwej historii”. Čapek przewrotnie ustami jednej z postaci pyta, czyż „prawdziwa” historia (nudna z fabularnego punktu widzenia) nie jest piękniejsza, bardziej romantyczna i ciekawsza? I czy nie powinna otoczyć Julii jeszcze większą sławą? Z kolei taka np. „Święta noc” jest niesamowicie ludzka i bardzo humanistyczna, zaś „Obrazoburstwo” doskonale pokazuje naturalne ludzkie wady. „Cesarz Dioklecjan” z kolei, nie zmieniając historii, przedstawia alternatywną wersję motywacji władcy do prześladowań chrześcijan. Mniej „potworną”, bardziej logiczną ale przy tym absolutnie nie mniej odrzucającą. Karel Čapek pokazał, że ciekawe rzeczy dzieją się wszędzie wokół nas, ale my ich nie widzimy, oczekując cudowności, romantyczności, ekspresyjności działań, mów i gestów. A przecież znane nam z kultury wydarzenia mogłyby być właśnie tak odebrane przez współczesnych, jak przez nas te, przetworzone przez autora. I jeszcze jedno – oczywiste jest, że to nie są „odkryte” przez pisarza „prawdziwe” wersje tych wydarzeń. To tylko wariacje, ale bardzo ciekawe i inspirujące do myślenia. Do tego napisane z lekkim, delikatnym humorem autora, dziś niestety rzadkim. W zasadzie 7.5, ale z sympatii dla autora...
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 8 9 miesięcy temu
Fałszerze André Gide
Fałszerze
André Gide
O tym jak nie ulegać społecznym oczekiwaniom. Po raz pierwszy czytałam tę książkę kilkanaście lat temu i z tej pierwszej lektury zapamiętałam tylko scenę trucia się gazem i takie niewyraźne wrażenie, że to było coś innego niż wszystko co dotychczas czytałam, i że mi się bardzo podobało. Tym razem podobało mi się nieco mniej. Jest to książka bardzo wielowątkowa, a przy tym napisana tak jakoś osobliwie. Trudno wyodrębnić tu jakiś główny temat, tak jakby to była książka dosłownie o wszystkim. Jest tu i niewierność małżeńska, nieślubne dzieci, zakazana miłość, dzieci schodzące na złą drogę, uleganie złym wpływom, próby odnalezienia własnej drogi życiowej, dużo rozważań na temat twórczości i samobójstwa, i pewnie pominęłam jeszcze ze dwa tuziny tematów. Trudno też wskazać głównych bohaterów, bo po pierwsze - jest ich mnóstwo, a po drugie - niejednokrotnie ci, którzy wydają się ważni schodzą na dalszy plan, a ci dalszoplanowi zaczynają grać pierwsze skrzypce. W przypadku niemal każdej postaci widzimy tylko jakiś drobny wycinek ich drogi, wiele wątków pozostaje urwanych, bez zamknięcia. Trudno też stwierdzić, kto jest tytułowym "fałszerzem" - przez całą książkę przewija się wątek fałszowania pieniędzy, ale tak naprawdę niemal każda postać jest tu "fałszerzem", kogoś oszukuje, przed kimś udaje. W szczególny sposób rozczulił mnie wątek homoseksualnej miłości, ale nie dlatego że był jakoś szczególnie poruszający, ale przez to że przy pierwszej lekturze mi kompletnie umknął, nie budząc żadnych podejrzeń. Co prawda jest to napisane dość aluzyjnie i enigmatycznie, niemniej wystarczająco jasno, żeby zrozumieć, o co chodzi. A jednak dwudziestoletnim szczawiem będąc, nie załapałam niczego. Ewidentnie byłam kiedyś niewinna jak, z przeproszeniem, nieobsrana łąka, a potem się tak strasznie zepsułam.
niedź - awatar niedź
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na 7 3 miesiące temu
Niejaki Piórko Henri Michaux
Niejaki Piórko
Henri Michaux
Czy może być coś lepszego niż minimalistyczne, surrealistyczne opowiadania, kilkanaście małych form? A już tym bardziej, gdy nieprzegadane, piekielnie inteligentne i otwierające możliwość wielorakiej interpretacji. To moja pierwsza, od razu udana, przygoda z mocno chyba już zapomnianym Henri Michaux. A więc nie tylko Franz Kafka, Roland Topor czy Raymond Queneau…. To cudowny zbiorek uroczo makabrycznych opowiadanek, czarnego humoru pełnych, odpowiednio nierealistycznych, a przecież odnoszących się najczęściej do sytuacji jak najbardziej życiowych, jeśli nawet nie banalnych. A to bynajmniej nie jakieś płoche historyjki do śmiechu, który często szybko zresztą zamiera na ustach….. Niezbyt piękni ludzie drugiego planu, ale i sam Piórko też tylko pozornie niewadzący nikomu. Cóż, niedoskonałość człowieka jako takiego bardzo mocno tu zarysowana. W tym sensie to realizm albo nawet i weryzm. “Indyk był faszerowany robakami, sałata polana smarem, kartofle dwukrotnie wyplute. Drzewo grejpfrutowe rosnąć musiało na wielkich złożach naftaliny, grzybki pachniały stalą, pasztet pocący mi się pachami. Wino było akurat tak samo winem, jak nadmanganian potasu”. “Chcieli go tylko pociągnąć za włosy. Nie chcieli mu zrobić nic złego. I od razu urwali mu głowę. Widocznie jakoś źle była umocowana. Przecież nie urywa się zwykle tak łatwo. Coś tam musiało być nie w porządku”. “Piórko nie może powiedzieć, żeby w podróży ludzie darzyli go jakimiś specjalnymi względami. Niektórzy po prostu przełażą przez niego nie mówiąc nawet +przepraszam+, inni spokojnie wycierają sobie brudne ręce w jego marynarkę. Przyzwyczaił się do tego. Woli podróżować skromnie”. A taki jest finał wizyty u pewnej królowej: “- Ta suknia tak łatwo się zdejmuje, że aż się dziwię, w jaki sposób chodzę przez cały dzień ubrana. Można ją zdjąć nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Widzi pan, wystarczy podnieść ręce do góry i teraz dziecko mogłoby ją ze mnie ściągnąć. Oczywiście dziecku bym nie pozwoliła. (...) – Ale pan, przecież pan nie może tak zostać. Pozostawać ubranym w sypialni to jakieś takie pretensjonalne, A poza tym nie mogę na pana patrzeć, zaraz mi się zdaje, że pan sobie pójdzie i zostawi mnie samą w tym pałacu”. “W głupiej chwili roztargnienia Piórko zaczął nagle chodzić po suficie, choć nie potrzebował przecie odrywać nóg od ziemi. Niestety, gdy zdał sobie z tego sprawę, było już za późno. Z przerażeniem wpatrywał się w daleką podłogę, w fotel, niegdyś tak przytulny, w pokój, zadziwiającą otchłań”. Za wiele nieszczęść bohatera jest odpowiedzialny Sray-Club (ciekawe jak to brzmiało w oryginale), który jednak i ratuje go w potrzebie. “Pochlebiano Piórce, że taki odważny, że nie skręcił karku, gdy tylu innych zrozpaczonych rzuciłoby się w przepaść i połamało sobie ręce i nogi, więcej nawet, gdyż sufity w tym kraju są wysokie“. Najbardziej kontrowersyjne z dzisiejszego punktu widzenia jest opowiadanie “Matka dziewięciorga drobiazgu”. Chodzi o berlińską prostytutkę, która z koleżankami rzuca się na klienta, zabierając mu wszystkie pieniądze. “- My nie jesteśmy złodziejki! Dla pewności uregulowałyśmy z góry swój rachunek, ale nie bój się malutki, będziesz miał frajdę za swoje pieniądze. (...) I wzięły go siłą jedna po drugiej”. Wcześniej policjant, do którego Piórko zwrócił się ws. nagabywania, upomniał go: “- Niech ma pan litość w sercu, matka dziewięciorga drobiazgu!”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 2 miesiące temu
Lochy Watykanu André Gide
Lochy Watykanu
André Gide
Niesłychanie dziwna książka, w której nic mi się nie zgadzało. Zwłaszcza tytuł, który sugerował coś w rodzaju "Urzędu" Brezy, gdzie rozprawiamy się z obłudą instytucji kościelnych i rozdętą czarną biurokracją. Ale wychodzi na to, że to raczej Kościół wychodzi na stronę nieco poszkodowaną. Zręczni oszuści postanowili sobie zarobić na naiwnych pobożnych owieczkach, mamiąc ich szlachetną akcją uwolnienia Papieża, który jakoby został pojmany przez masonów, a w jego miejsce podstawiono sobowtóra. Taka teoria musiała nieźle rezonować w społeczeństwie, gdzie żywo pamiętano "więźnia w żelaznej masce" i snuto legendy o trzymanym w tiurmie bliźniaku Ludwika XIV. Wielce nabożna arystokracja bardzo chętnie więc wyskakuje z gotówki na szczytny cel odbicia dostojnika i nikt nie zauważa, że cała akcja to misternie namotany humbug. Tak więc od tej strony zanurzamy się w groteskowy, podszyty czarnym humorem i makabreską kryminał. Nie brakuje też masy kpiny i wyśmiewania się z dewotów, pustych mieszczańskich konwenansów, bezmyślności społeczeństwa i hołdowaniu skostniałym rytuałom. I to by się pięknie spinało gdyby nie ta niesamowita postać niejakiego Lafcadia, który kręci się wokół grupy kościelnych oszustów. To śliczny młodzieniec, obiekt westchnień zarówno pięknych dam, jak i różnych bogatych "wujaszków" i który robi dosłownie co chce, co mu aktualnie strzeli do głowy, dla kaprysu i bez żadnego uzasadnienia. Nie robi mu różnicy czynienie dobra czy okrutnego zła, za nic ma pieniądze, uczucia, sumienie i tym podobne filisterskie kule u nogi. Dzięki niemu trafiamy więc na nitzscheańskiego "nadczłowieka", nihilizm, smutek egzystencjalizmu i euforię rzucania wyzwań Bogu - jeśli w ten ogóle istnieje. Nic dziwnego, że z Gide'a czerpali garściami Sartre czy Camus (Obcy to dla mnie nieco bardziej cierpiąca inkarnacja Lafcadia). Może więc Lafcadio wynika z pustych form życia społecznego, a może narodził się spontanicznie. Może porodówką dla Lafcadia była loża masońska, a może loża to też protest przeciwko zakłamaniu Kościoła. W każdym razie wolałabym przeczytać osobno o uwięzieniu Papieża a osobno o ciemnych sprawkach niesfornego socjopaty. Gide miał jednak pomysł na spięcie dwóch ogromnych opowieści w jednej krótkiej książce, która mi się nie domknęła z powodu rozpierających ją idei. Nie dopięła mi się również nierówna konstrukcja powieści - większość czasu wypadki toczą się tak, ze możemy spodziewać się, że przed nami jest jeszcze co najmniej kilkanaście rozdziałów. Na końcówce zaś akcja tak przyspiesza, jakby żona Autora wołała, że spóźni się na obiad, więc trzeba było szybciutko pozamykać wątki. Większość kluczowych zdarzeń zadziała się w ostatniej jednej czwartej powieści i pozostawiała mnie z poczuciem jakiegoś niechlujnego braku symetrii w konstrukcji utworu. Ale cóż - symetria podobno jest estetyką głupców. Mnie Nobla nie dali - Gideowi owszem...
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 6 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Opowieści kosmikomiczne

Więcej
Italo Calvino Opowieści kosmikomiczne Zobacz więcej
Italo Calvino Opowieści kosmikomiczne Zobacz więcej
Więcej