Śmierć moja

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2014-04-08
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-04-08
- Liczba stron:
- 122
- Czas czytania
- 2 godz. 2 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379421336
Mimo spotykających nas niedorzeczności i niespodzianek, u kresu drogi każdego z nas czeka Ona – jedyna niechybna rzecz w naszym życiu. Dla jednych jest bezlitosna, okrutna i niesprawiedliwa, dla innych zaś jest wybawczynią, niosącą ulgę w znienawidzonej gehennie. Czy śmierć rzeczywiście przychodzi po nas niezależnie od naszej woli? Czego może doświadczyć dusza balansująca na granicy życia i snu wiecznego ciała? Czy w zaświatach można spotkać ludzi takich jak my?
Odpowiedzi na te pytania możemy odnaleźć na kartach powieści, jeśli tylko będziemy gotowi odbyć dzięki niej pewną niecodzienną podróż. Razem z bohaterem, który trafił do świata, w którym wcale nie zamierzał się znaleźć, odwiedzimy miejsca mniej lub bardziej osobliwe, spotkamy postaci o niekoniecznie przyjaznych zamiarach oraz staniemy się świadkami wydarzeń, które całej wędrówce nadadzą specyficzną symbolikę. A wszystko to odbędzie się pod czujnym okiem Lilith…
Mikołaj Więckowski – urodzony w 1994 roku student filologii angielskiej oraz gitarzysta basowy. Jak twierdzi obcowanie z literaturą zaczął dzięki swojej mamie, która do snu zamiast bajek czytała mu „Odyseję”. Lubi grę w szachy i dobrą muzykę. „Śmierć moja” jest jego debiutem literackim.
Kup Śmierć moja w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Śmierć moja
Poznaj innych czytelników
30 użytkowników ma tytuł Śmierć moja na półkach głównych- Przeczytane 15
- Chcę przeczytać 14
- Teraz czytam 1
- Posiadam 6
- 2016 1
- Wypożyczone 1
- AGA CM 1
- Egzemplarze recenzenckie 1
- 2014 1
- Maj 1


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Śmierć moja
Prawdę mówiąc, to mam trochę mieszane uczucia, względem "Śmierci mojej".
Z jednej strony idea i cała otoczka bardzo mi się podoba, z drugiej wykonanie czasem kuleje. Rzucają się w oczy powtórzenia, a narracja jest miejscami trochę mglista. Do tego mało przyjemne "niespodzianki" fabularne, kiedy ma się wrażenie, że powstaje coś z niczego.
Z samego tekstu ciężko wyłapać dlaczego takie coś się dzieje, więc zostaje puścić wodze wyobraźni i interpretować po swojemu - współczynniki irytacji i dobrej zabawy są na tym samym mniej więcej poziomie.
Naprawdę podoba mi się wyżej wspomniany pomysł, podoba też słownictwo, porównania i część bohaterów.
Nie daję autorowi żadnej taryfy ulgowej dlatego, że to mój znajomy (pochwalę się, a co!),a biorąc poprawkę na fakt, że jest to debiut, a do tego na stu stronach z groszami ciężko porządnie temat rozwinąć, to całość prezentuje się przyzwoicie.
Teraz spokojnie poczekam na drugą książkę imć Mikołaja - a jestem pewien, że będzie jeszcze lepsza.
Prawdę mówiąc, to mam trochę mieszane uczucia, względem "Śmierci mojej".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony idea i cała otoczka bardzo mi się podoba, z drugiej wykonanie czasem kuleje. Rzucają się w oczy powtórzenia, a narracja jest miejscami trochę mglista. Do tego mało przyjemne "niespodzianki" fabularne, kiedy ma się wrażenie, że powstaje coś z niczego.
Z samego tekstu ciężko wyłapać...
Nie polecam, niestety nie udało mi się przebrnąć przez tę książkę. Pseudo filozoficzna i psychologiczna. Zero ciekawej fabuły.
Nie polecam, niestety nie udało mi się przebrnąć przez tę książkę. Pseudo filozoficzna i psychologiczna. Zero ciekawej fabuły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd początku czułem, że jeżeli książka nazywa się "Śmierć moja", a nie "Moja śmierć", to będzie źle i nie myliłem się. Koszmarnie nudna pozycja, a przy tym mocno pretensjonalna.
Od początku czułem, że jeżeli książka nazywa się "Śmierć moja", a nie "Moja śmierć", to będzie źle i nie myliłem się. Koszmarnie nudna pozycja, a przy tym mocno pretensjonalna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ważne co przeżyjemy, nie ważne co zrobimy, nie ważne kim jesteśmy, nie ważne ile posiadamy pieniędzy i tak na końcu naszego życia spotkamy JĄ. Bez względu na wszystko i tak nas dopadnie. Chodzi oczywiście o śmierć, która dla niektórych jest obrazem okrucieństwa i niesprawiedliwości, a także przyczyną strachu, lęku. Dla innych zaś jest ona czymś niosącym ulgę, czymś tajemniczym, czymś co da w końcu ukojenie. Dość pesymistyczny wstęp recenzji? Niestety, ale to prawda, którą każdy z nas prędzej czy później pozna.
Autor książki stawia takie pytania jak: Czy śmierć rzeczywiście przychodzi po nas niezależnie od naszej woli? Czego może doświadczyć dusza balansująca na granicy życia i snu wiecznego ciała? Czy w zaświatach można spotkać ludzi takich jak my? Odpowiedź na te pytania musimy szukać w książce pt. "Śmierć moja", ale pod warunkiem, że jesteśmy gotowi odbyć dość niecodzienną podróż.
" Razem z bohaterem, który trafił do świata, w którym wcale nie zamierzał się znaleźć, odwiedzimy miejsca mniej lub bardziej osobliwe, spotkamy postaci o niekoniecznie przyjaznych zamiarach oraz staniemy się świadkami wydarzeń, które całej wędrówce nadadzą specyficzną symbolikę."
"Śmierć moja" jest debiutem Mikołaja Więckowskiego, a więc już na wstępie tej recenzji chciałabym poinformować Was, że będę patrzeć na książkę właśnie pod kątem młodego debiutanta. Postaram się zbytnio nie krytykować, podpowiedzieć jakie wady ma książka, a także zachęcić Was do sięgnięcia w przyszłości po tą książkę, ponieważ porusza ona moim zdaniem dość ciekawą tematykę. Tematykę, którą bardzo lubię i której szukam, ale niestety nie znajduję. Właściwie to fabuła zachęciła mnie do bliższego zapoznania się z książką. Uwielbiam takie mroczne klimaty, pewne niepewności z nutką strachu. Czułam, że książka być może nie sprosta moim oczekiwaniom tak do końca, ale pokładałam w nią dużo swoich nadziei. Czy aby nie za dużo?
Zanim jednak przejdę do analizy treści chciałam jeszcze zwrócić uwagę na tytuły rozdziałów, które były napisane w języku łacińskim co jest moim zdaniem bardzo oryginalnym podejściem do tematu. Nie martwcie się, że ich nie zrozumiecie. Autor o to zadbał i na samym końcu książki macie te wyrażenia przetłumaczone na nasz ojczysty język. Niektóre z tych zwrotów bardzo zapadły mi w pamięci i dały do myślenia. Wspomnę też przy okazji o oprawie graficznej, która jest bardzo klimatyczna i w pewien sposób wprowadza czytelnika w świat, który ma zamiar przestawić nam autor.
Bardzo podobał mi się świat, w którym znalazł się nasz główny bohater. Jest on zawieszony między życiem a śmiercią. Zostaje tam przywitany przez czarnowłosą, nagą piękność, która częstuje go papierosem. Taka pani jak z okładki. Następnie odwiedza on różne pokoje i doświadcza rzeczy z którymi w jakiś sposób musi sobie poradzić. Spotyka na swojej drodze różne, dziwaczne stwory, a także jest światkiem równie dziwnych sytuacji. W tym właśnie świecie nie on jeden jest uwięziony, ponieważ jest tam dość specyficzne zbiorowisko różnych postaci. Okazuje się, że nie ma ucieczki z tego chorego świata, który jest rodzajem zaświatów. Samobójstwo tu nie pomoże, wielu próbowało. Jedynym wyjściem jest udanie się do Handlarza. Jednak cena jaką chcę za wolność dla wielu jest zbyt wysoka..
Póki co moja recenzja przedstawia książkę w jak najbardziej dobrym świetle, jednak muszę Was rozczarować i napisać, że nie jest ona tak dobra jak Wam się mogło przez te kilka akapitów wydawać. Jest to dość trudna książka, w której miejscami łatwo się pogubić. Należy ją czytać z dużą uwagą. Temat śmierci jest trudnym tematem i zdaję sobie sprawę, że wielu z nas się go boli. Podobało mi się bardzo podejście autora do śmierci. Miał dobry pomysł, który nie został wykorzystany do końca. Początek był bardzo ciekawy, niestety później nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Pomimo niewielkiej liczbie stron nie mogłam się z nią uporać w tak krótkim czasie jakim bym chciała. Momentami marzyłam o zakończeniu o tym żeby się wreszcie skończyła. I skończyła tak jak wszystko się kończy.
Natomiast nie mogę odmówić Mikołajowi Więckowskiemu talentu, ponieważ tak jak już wspomniałam początkowo książka mnie naprawdę wciągnęła, ale później chyba sam autor się pogubił. Klimat jaki jest obecny w książce to chyba jej najlepsza cecha. Pragnę napisać, że bardzo trzymam kciuki za samego autora i mam nadzieję, że nie zniechęcić się negatywnymi opiniami, bo to dopiero jego początki, a musimy pamiętać, że początki są najgorsze. Osobiście widziałabym styl pisania Pana Mikołaja w jakiś dobrym horrorze, no ale cóż to takie moje małe marzenie :)
CZARNY KRUK OCENIA:
6/10
Nie ważne co przeżyjemy, nie ważne co zrobimy, nie ważne kim jesteśmy, nie ważne ile posiadamy pieniędzy i tak na końcu naszego życia spotkamy JĄ. Bez względu na wszystko i tak nas dopadnie. Chodzi oczywiście o śmierć, która dla niektórych jest obrazem okrucieństwa i niesprawiedliwości, a także przyczyną strachu, lęku. Dla innych zaś jest ona czymś niosącym ulgę, czymś...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZagadkowy tytuł, intrygująca okładka, niebanalny opis wydawnictwa- to wszystko zachęciło mnie do zapoznania się z tą książką. Przyznam nawet, że oczekiwałam od niej tego, że wciągnie mnie w jakiś nieznany mi świat, w którym zatracę się bez reszty. Czy tak się stało? Niestety, ale nie.
Wszystko zaczyna się, kiedy główny bohater nieświadomie pojawia się w zaświatach, czyli w pokoju bez okien, którego nie można opisać jako duży, ani mały. Nieco przytłaczające, prawda? Ale całą sytuację ratuje Śmierć, która wisi nad mężczyzną w postaci (o zgrozo) ślicznej i nagiej(!) kobiety (jej nagość jest wspominana w każdym rozdziale przynajmniej raz...). Jego podróż w zaświatach to wchodzenie do różnych pokoi, szukanie klamek, decydowanie, które drzwi się otworzy. W swojej "przygodzie" spotyka dużo nadprzyrodzonych sytuacji oraz zjawisk. Jednak największą wadą tego wszystkiego jest to, że z tego świata uciec nie można. Jedyne rozwiązanie to wykupienie duszy od Handlarza co, jak możecie sobie wyobrazić, wcale nie jest takie łatwe.
Naprawdę myślałam, że pochłonę tę lekturę w jakieś 3 godzinki. W rzeczywistości męczyłam te 122 strony kilka dni. Śmierć moja jest po prostu bardzo... nudna. Nie ma żadnej akcji, bynajmniej dla mnie nic takiego się tam nie znajduje. Od książek z kontrowersyjnym motywem, jakim jest np. śmierć, wymagam bardzo wiele, albowiem pisarz ma ogromnie pole do popisu. I tu tak naprawdę fabuła była niezła, ale jak to z debiutami bywa- w ogóle niewykorzystana. Mikołaj Więckowski totalnie zmarnował swój pomysł.
Strasznie irytowało mnie to, iż dosłownie w każdym rozdziale napisane było o nagich piersiach kobiety i opadających na nie włosach. Czułam się, jakbym czytała książkę jakiegoś cyckomaniaka. Poza tym łacińskie nazwy tytułów, kiedy nie było wcześniej nawet wspomniane o tym, że na końcu jest do tego słowniczek, również wydają mi się nie na miejscu (ja zorientowałam się gdzieś w środku i byłam troszkę wkurzona). Najgorszy jednak z tego wszystkiego był bohater ze swoich nałogiem, ciągle wypuszczający "niebieski dymek", a opisów (takich samych) "niebieskiego dymku" w książce jest chyba z pierdyliard. Sam bohater też mnie bardzo irytował. Zachowywał się jak pan świata, lecz w rzeczywistości był nędznym dupkiem.
Owszem, dawno nie oceniłam książki tak nisko, w każdej próbuję znaleźć coś dobrego. W Śmierci mojej naprawdę jest takich rzeczy niewiele. Szczerze mówiąc to te 2/10 jest chyba tylko dlatego, że autor umiał pisać (nie mówię tutaj o tym, że ma świetny styl pisania [chaotyczne dialogi, nędzne opisy], ale o tym, że zna literki) oraz za okładkę i tytuł. Na tym wartościowe czynniki się kończą. Mimo to, że debiut okazał się katastrofą, życzę panu Mikołajowi wszystkiego dobrego na jego pisarskiej drodze, jednak z dala od mojej biblioteczki. Moja "przygoda" z tą lekturą była niezbyt ciekawa, może Wasza byłaby lepsza- sami zadecydujcie czy się skusicie.
ZAPRASZAM
http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/
Zagadkowy tytuł, intrygująca okładka, niebanalny opis wydawnictwa- to wszystko zachęciło mnie do zapoznania się z tą książką. Przyznam nawet, że oczekiwałam od niej tego, że wciągnie mnie w jakiś nieznany mi świat, w którym zatracę się bez reszty. Czy tak się stało? Niestety, ale nie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko zaczyna się, kiedy główny bohater nieświadomie pojawia się w zaświatach, czyli...
Życie składa się z serii pewności i niepewności. Jedną z tych pierwszych, jest śmierć. To raczej więcej niż pewne, że każdy z nas umrze. Już może bez różnych „paranormalności”, ponieważ raczej nie mówimy tu o wesołym i barwnym świecie ludzkiej wyobraźni, z którego powstała fantastyka. Nie wiem, jak Wy, ale ja na przykład nie hoduję smoka za domem i nie umawiam się w wampirem. Może to faux pas w dzisiejszych czasach, ale krew oddaję w innych okolicznościach. Jeśli już doszliśmy do wspólnego wniosku, że raczej nieśmiertelnych nie ma, może zajmijmy się tymi… śmiertelnymi. Dla których chwila gapiostwa i nieuwagi jest tragiczna w skutkach.
Główny bohater z powodzeniem może pochwalić się koordynacją ruchową i gracją godną nawet… mnie. A to nie lada wyczyn. W momencie, kiedy poznajemy naszego bohatera, mężczyznę, nałogowca chodzącego w kapeluszu, dopóki go dzięki Bogu nie zgubił, on umiera. To oczywiście poplątany, epicki wręcz zbieg okoliczności. Nic nie dzieje się samo, nieszczęścia chodzą w końcu parami, bo to zawsze raźniej. Nasz bohater siedział sobie raźnie na moście, dopóki nie usłyszał krzyku. A krzyczała pewna urocza młoda dama, na której oczach samochód, wykonując serię zgrabnych akrobacji, wylądował w najbliższym rowie na drzewie. Nie muszę chyba dodawać, że jechał szybko i był zdekoncentrowany, a realia naszych dróg tylko mu pomogły w spotkaniu z drzewem. Ale znów odbiegam! I oto nasz bohater postanawia nauczyć się pływać. W przypływie adrenaliny chce pobiec do dziewczynki, ląduje kilka metrów niżej. I weź tu człowieku pomóż komukolwiek.
Oczywiście, nasz kapelusznik umiera. Albo prawie, jeśli zagłębiamy się w szczegóły. Przenosi się ‚gdzieś’. Poznaje piękną kobietę, która proponuje mu papierosy. Jego głód nikotynowy bardzo polubił tą kobietę. Ręczę za to. Nasz bohater rozpoczyna wędrówkę po tym świecie, wciąż nie do końca wiedząc gdzie tak naprawdę zaprowadziły go nieuwaga i pech. Niedługo po tym, jak zaczyna choć w kilku procentach akceptować położenie i budzi się w nim poszukiwacz wrażeń, dostaje kompana. Młoda dziewczyna, którą bardzo przypadkiem uratował. Ot, bywa. A to dopiero początek ich wspólnej wędrówki. Maszerując ramię w ramię poznają coraz dziwniejsze i coraz mroczniejsze sekrety. A wszystko po to, by stamtąd uciec.
Pełna recenzja na:
http://moznaprzeczytac.pl/smierc-moja-mikolaj-wieckowski/
Życie składa się z serii pewności i niepewności. Jedną z tych pierwszych, jest śmierć. To raczej więcej niż pewne, że każdy z nas umrze. Już może bez różnych „paranormalności”, ponieważ raczej nie mówimy tu o wesołym i barwnym świecie ludzkiej wyobraźni, z którego powstała fantastyka. Nie wiem, jak Wy, ale ja na przykład nie hoduję smoka za domem i nie umawiam się w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIntrygujący opis i niebanalna okładka zachęciły mnie do bliższego zapoznania się z tą pozycją. Przyznam, że oczekiwałam czegoś fajnego, czegoś nowatorskiego, jakiegoś "łał" które pochłonę na bezdechu, tym bardziej, że książka obejmuje zaledwie 122 strony. Niestety nic takiego nie odnalazłam.
"Śmierć moja" to debiut Mikołaja Więckowskiego, a jak wiemy - z debiutami różnie bywa. Ten młody chłopak (rocznik '94) jak sam przyznaje, rozpoczął tworzenie swojego dzieła "od środka". Najpierw wymyślił głównego bohatera zawieszonego gdzieś pomiędzy światami, będącego"wpół trupem", a następnie - siłą rzeczy - musiał go tam jakoś "umieścić". No i niestety to umieszczenie niekoniecznie mu się udało, ponieważ o ile pomysł samego trafienia w zaświaty nawet mi się spodobał, to jego późniejsze przygody oraz poprowadzenie "akcji" już niekoniecznie.
Ale zacznijmy od początku. Główny bohater trafił w zaświaty dość niespodziewanie i na skutek ironii losu. Owe miejsce okazało się pokojem bez okien, takim wiecie: ani przytulnym, ani wielkim, ale paraliżująco przytłaczającym. Nie myślcie sobie jednak, że będzie tutaj zupełnie sam. Nie, nie. Poza naszym bohaterem w tymże pomieszczeniu pojawia się Śmierć, ale nie jako paralityczny szkielet, a śliczna i naga(!) lewitująca kobieta... Pokój to oczywiście dopiero początek wędrówki naszego mężczyzny, w takcie której napotka on na swojej drodze różne dziwne stworzenia i będzie świadkiem mnóstwa nadprzyrodzonych zjawisk. Niestety nikt z naszych zaświatów uciec nie może, samobójstwa popełnić również się nie da - choć niektórzy nieustannie próbują jednak te próby kończą się fiaskiem. Jedynym sposobem na ucieczkę jest wykupienie duszy od Handlarza, ale to nie takie proste...
Pomimo ciekawego pomysłu powieść sama w sobie jest... nudna. Po za tym, drażnią wszelkie wtrącenia na temat terminów operowych charakteryzujących rodzaje głosów, czyli różnorakie barytony, soprany itp. oraz łacińskie nazwy rozdziałów(!). Tak. Wiem, że na końcu książki znajduje się słowniczek tłumaczący je na język polski, ale no dlaczego? W jakim celu nazwy rozdziałów były po łacinie? Skoro już jesteśmy przy żalach to pozwolę sobie wyrazić jeszcze swoje niezadowolenie odnośnie głównego bohatera, i jego nałogu, mianowicie nikotyny. Tak. W zaświatach papierosy są dostępne i oczywiście można palić. Ba! Mało tego, do palenia zachęca sama Śmierć (o, ironio).
No cóż. Moja przygoda z pozycją "Śmierć moja" nie była zbyt udana, ale może Wasza będzie lepsza. Sami zdecydujcie czy macie ochotę na taki obraz zaświatów.
_______________________
http://recenzjeami.blogspot.com/2014/06/smierc-moja-mikoaj-wieckowski.html
Intrygujący opis i niebanalna okładka zachęciły mnie do bliższego zapoznania się z tą pozycją. Przyznam, że oczekiwałam czegoś fajnego, czegoś nowatorskiego, jakiegoś "łał" które pochłonę na bezdechu, tym bardziej, że książka obejmuje zaledwie 122 strony. Niestety nic takiego nie odnalazłam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Śmierć moja" to debiut Mikołaja Więckowskiego, a jak wiemy - z debiutami różnie...