Żegnaj Kalifornio

Okładka książki Żegnaj Kalifornio autora Alistair MacLean, 8385103228
Okładka książki Żegnaj Kalifornio
Alistair MacLean Wydawnictwo: Interart Seria: Utwory zebrane Alistaira MacLeana kryminał, sensacja, thriller
276 str. 4 godz. 36 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Utwory zebrane Alistaira MacLeana
Tytuł oryginału:
Goodbay California
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1985-01-01
Liczba stron:
276
Czas czytania
4 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
8385103228
Tłumacz:
Jerzy Żebrowski
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żegnaj Kalifornio w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Żegnaj Kalifornio



książek na półce przeczytane 1095 napisanych opinii 751

Oceny książki Żegnaj Kalifornio

Średnia ocen
6,2 / 10
324 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Żegnaj Kalifornio

avatar
7668
7646

Na półkach:

Interesujący kryminał.

Interesujący kryminał.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
45
45

Na półkach:

„Goodbye, Kalifornio” Alistaira MacLeana to powieść, która łączy wszystko to, co najlepsze w jego twórczości – dynamiczną akcję, inteligentną intrygę, surowy realizm i moralne przesłanie. Choć napisana w latach 70., dziś brzmi zaskakująco aktualnie: to historia o terroryzmie, nauce, zemście i cienkiej granicy między wiarą w postęp a destrukcyjnym fanatyzmem.

Akcja zaczyna się od serii dramatycznych wydarzeń w Kalifornii. Tajemnicza grupa porywa kilka osób związanych ze światem nauki i wojskowości, a wkrótce wychodzi na jaw, że ich celem jest coś znacznie większego – zniszczenie jednego z największych amerykańskich miast za pomocą broni nuklearnej. Do akcji wkracza John Ryder – człowiek o chłodnym umyśle, ale wielkim poczuciu obowiązku. Musi on nie tylko powstrzymać terrorystów, ale także odkryć, kto naprawdę stoi za spiskiem i dlaczego.

MacLean od pierwszych stron buduje napięcie z precyzją i rozmachem. Z pozoru klasyczna opowieść sensacyjna szybko przeradza się w thriller o głębszym wymiarze – o odpowiedzialności człowieka za technologię, o moralnych granicach nauki i o zagrożeniu, jakie niesie fanatyzm podszyty ideologią. Autor pokazuje, że największym niebezpieczeństwem nie są bomby ani laboratoria, lecz ludzie, którzy wierzą, że mają prawo decydować o losie innych w imię „wyższego celu”.

MacLean, jak zawsze, pozostaje mistrzem tempa. Narracja jest szybka, dialogi błyskotliwe, a opisy – precyzyjne i konkretne. W przeciwieństwie do wielu ówczesnych thrillerów politycznych, „Goodbye, Kalifornio” nie jest przeładowane technicznym żargonem. Autor koncentruje się na emocjach i napięciu psychologicznym: pokazuje, jak bohaterowie radzą sobie w sytuacji, gdy każda decyzja może oznaczać śmierć tysięcy ludzi.

Na szczególną uwagę zasługuje kontrast między scenerią Kalifornii – symbolem amerykańskiego snu – a mrocznym planem zagłady. To przeciwstawienie sprawia, że książka nabiera symbolicznego wymiaru: raj na ziemi może w każdej chwili zamienić się w piekło zrodzone z ludzkiej pychy i szaleństwa.

W „Goodbye, Kalifornio” wyraźnie czuć echa zimnowojennego niepokoju. MacLean trafnie uchwycił ducha epoki – czas, gdy lęk przed katastrofą nuklearną, terroryzmem i niekontrolowaną technologią był realny i powszechny. Dziś, po dekadach, jego wizja wciąż brzmi ostrzegawczo. To nie tylko powieść sensacyjna, ale przestroga przed światem, w którym nauka oderwana od etyki staje się narzędziem zniszczenia.

Styl autora jest jak zawsze klarowny, chłodny i pozbawiony ozdobników. MacLean nie potrzebuje długich opisów, by wciągnąć czytelnika – wystarczy kilka zdań, byśmy poczuli ciężar zagrożenia i desperację ludzi walczących o ocalenie. Finał, zaskakujący i emocjonujący, zamyka historię w sposób satysfakcjonujący, ale też pozostawia z refleksją: jak blisko jesteśmy czasem granicy, której przekroczenie może być końcem wszystkiego.

„Goodbye, Kalifornio” to MacLean w świetnej formie – błyskotliwy, przewidujący, niepokojąco aktualny. To powieść o odwadze, rozumie i moralnej odpowiedzialności, napisana z werwą i świadomością wagi poruszanych tematów. Choć to thriller sprzed pół wieku, jego przesłanie nie straciło nic na sile.

Dla miłośników klasycznej sensacji z przesłaniem – lektura obowiązkowa.

„Goodbye, Kalifornio” Alistaira MacLeana to powieść, która łączy wszystko to, co najlepsze w jego twórczości – dynamiczną akcję, inteligentną intrygę, surowy realizm i moralne przesłanie. Choć napisana w latach 70., dziś brzmi zaskakująco aktualnie: to historia o terroryzmie, nauce, zemście i cienkiej granicy między wiarą w postęp a destrukcyjnym fanatyzmem.

Akcja zaczyna...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
198
10

Na półkach: , ,

"Goodbye Kalifornio" czyli nuklearny szantaż. Jak to u MacLean'a bywa: wartka akcja, błyskotliwe dialogi. Tylko oprócz tego punktem programu jest to, że książka doskonale pokazuje cały mechanizm działań i zależności pomiędzy poszczególnymi instytucjami (jak policja, oczywiście agencje wywiadowcze, służba sądownicza czy nawet Komisja ds. Energii Atomowej),za czym stoi wszechogarniająca korupcja. Są źli policjanci, są dobrzy policjanci. Jest przekupny sędzia, jest ciekawski dziennikarzyna. Jest nieobliczalny miliarder, a po środku tego wszystkiego banda muzułmanów-ekstremistów (jakże to aktualne, choć książka pisana była prawie 50 lat temu). Co chciałem, to dostałem. Dodam tu jeszcze osobistą dygresję, iż jest to moja pierwsza książka przeczytana od dobrych kilkunastu lat. Także noworoczne postanowienia (choć to końcówka lutego :)) zaczynają zbierać żniwo.

"Goodbye Kalifornio" czyli nuklearny szantaż. Jak to u MacLean'a bywa: wartka akcja, błyskotliwe dialogi. Tylko oprócz tego punktem programu jest to, że książka doskonale pokazuje cały mechanizm działań i zależności pomiędzy poszczególnymi instytucjami (jak policja, oczywiście agencje wywiadowcze, służba sądownicza czy nawet Komisja ds. Energii Atomowej),za czym stoi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

584 użytkowników ma tytuł Żegnaj Kalifornio na półkach głównych
  • 495
  • 89
173 użytkowników ma tytuł Żegnaj Kalifornio na półkach dodatkowych
  • 144
  • 7
  • 5
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Alistair MacLean
Alistair MacLean
Pisarz szkocki, autor wielu popularnych powieści o tematyce sensacyjnej, kryminalnej i wojennej. Debiutował opowiadaniem Dileas w 1954 roku, a następnie napisał powieść "H.M.S. Ulisses", która stała się bestsellerem w 1955 r. We wczesnych latach sześćdziesiątych zdecydował się pisać pod pseudonimem Ian Stuart. Chciał w ten sposób dowieść mocy własnego talentu, a nie tylko dobrej opinii powstałej w wyniku jego debiutu literackiego. W latach 1963-1966 całkowicie zaprzestał pisania i stał się właścicielem hotelu. Powrócił do pisania książek, ale żadna kolejna nie została nigdy tak dobrze oceniona jak jego debiut literacki. Pisarz w późniejszym okresie zmagał się z alkoholizmem, co odbiło się na twórczości. Wiele z powieści MacLeana doczekało się ekranizacji, a scenariusze do kilku z tych ekranizacji zostały stworzone przy udziale samego pisarza lub wyłącznie przez niego. Oprócz tego, jest on autorem kilku scenariuszy, które zostały później przerobione na powieści przez innych pisarzy
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wieża zakładników Alistair MacLean
Wieża zakładników
Alistair MacLean John Denis
Nie byłoby Wieży zakładników, gdyby nie pech Alistaira MacLeana. Jego powieści w latach 70. sprzedawały się bardzo dobrze, ale filmy kręcone na ich podstawie rozczarowywały. Nie przyciągały widzów do kin. Rozczarowany tym MacLean postanowił nawiązać współpracę z czołowymi stacjami telewizyjnymi i przygotował dla nich kilka 30-stronicowych treatmentów. Innymi słowy pomysłów na scenariusze. To właśnie Wieża zakładników spodobała się najbardziej i została też zekranizowana jako pierwsza. Scenariusz na bazie pomysłu MacLeana napisał Robert Carrington. Jego pracę z kolei wykorzystał John Denis, przygotowując książkę, która trafiła do sklepów tuż przed premierą filmu. Okazała się na tyle udana, że całą procedurę powtórzono jeszcze kilkukrotnie, choćby z Air Force One zaginął. Co ciekawe, do Polski obie powieści trafiły jeszcze w latach 80. Wieża zakładników opowiada historię wytrawnego gangstera i złodzieja, Smitha, który chce przejść do historii jako najbardziej efektowny z przestępców. Przygotowuje skomplikowaną akcję, licząc na olbrzymi okup. Międzynarodowy wywiad dowiaduje się jednak o jego planach i dlatego podrzuca mu kilku współpracowników. Ludzi, którzy jeszcze do niedawna stali po stronie zła, ale teraz mają okazję odzyskać dobre imię. Odpłacić ojczyźnie. Książeczka nie jest gruba, za to nieźle napisana i dobrze przetłumaczona przez Roberta Ginalskiego. Nie wszystkim pewnie spodoba się naciągana historia, ale autorzy tak ją opowiadają, że wciąga i trzyma w napięciu. Wieża zakładników to jedna z tych powieści, od których trudno się oderwać. Akcja jest wartka i niekiedy zaskakująca, a bohaterów da się lubić. Na pewno wolniej się starzeje niż film, który wraz z upływem lat stracił większość swoich atutów… Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na61 miesiąc temu
Air Force One zaginął Alistair MacLean
Air Force One zaginął
Alistair MacLean John Denis
„Air Force One zaginął” Alistaira MacLeana to jedna z najbardziej widowiskowych, a zarazem dopracowanych powieści sensacyjnych autora. Tym razem mistrz thrillera przenosi czytelnika w sam środek geopolitycznej gry o najwyższą stawkę — życie prezydenta Stanów Zjednoczonych i bezpieczeństwo całego świata. Fabuła zaczyna się od wiadomości, która wstrząsa światem: prezydencki samolot, Air Force One, znika z radarów podczas lotu nad Atlantykiem. Oficjalnie mówi się o katastrofie, ale wkrótce okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Na pokładzie samolotu znajdowała się nie tylko głowa państwa, ale i grupa agentów ochrony oraz wysoko postawionych doradców — a zaginiecie maszyny to zaledwie początek spisku o globalnym zasięgu. MacLean od pierwszych stron prowadzi narrację z typową dla siebie precyzją i mistrzowskim wyczuciem napięcia. Każdy rozdział kończy się niedopowiedzeniem, każdy dialog coś ukrywa. Autor doskonale buduje atmosferę rosnącego niepokoju — od momentu zniknięcia samolotu, przez polityczne spekulacje i fałszywe tropy, aż po dramatyczne sceny akcji, rozgrywające się na morzu i w powietrzu. To, co wyróżnia tę powieść na tle innych książek MacLeana, to doskonałe połączenie technicznego realizmu z psychologiczną grą. Autor dba o szczegóły — opisuje procedury wojskowe, komunikację radiową, systemy zabezpieczeń i reakcję władz w sposób przekonujący i niemal dokumentalny. Jednocześnie nie zapomina o człowieku: w centrum fabuły znajdują się ludzie postawieni w sytuacjach ekstremalnych — lojalni, lecz przerażeni, odważni, ale zmuszeni do podejmowania niemożliwych decyzji. MacLean nie byłby sobą, gdyby nie wplótł w historię kilku błyskotliwych zwrotów akcji. W pewnym momencie czytelnik zaczyna się zastanawiać, kto tak naprawdę pociąga za sznurki, komu można ufać i czy prezydent rzeczywiście jest ofiarą… czy może graczem. Fabuła nabiera głębi — staje się nie tylko opowieścią o politycznym kryzysie, ale też refleksją nad odpowiedzialnością, władzą i moralnością w świecie, gdzie granice między dobrem a złem są coraz mniej wyraźne. Styl MacLeana jest jak zawsze oszczędny i klarowny, a przy tym niesamowicie sugestywny. Dialogi tną jak brzytwa, opisy są precyzyjne, a tempo akcji nie pozwala na oddech. To powieść, którą czyta się jednym tchem — z napięciem, ale i z podziwem dla konstrukcji, w której wszystko jest logicznie poukładane jak w najlepszym scenariuszu filmowym. „Air Force One zaginął” to książka, która pokazuje, że MacLean potrafił przewidywać współczesne lęki — strach przed utratą kontroli, przed zdradą z wnętrza systemu, przed światem, w którym nawet najpotężniejsi mogą zniknąć bez śladu. To historia nie tylko o samolocie, ale o ludzkiej ambicji, odwadze i słabości. Jednym słowem — to MacLean w pełni formy: precyzyjny, przenikliwy i niesamowicie wciągający. Powieść pozostaje aktualna mimo upływu lat, bo mówi o uniwersalnym zagrożeniu — o tym, jak cienka bywa granica między bezpieczeństwem a katastrofą.
Paweł Rudnicki - awatar Paweł Rudnicki
ocenił na76 miesięcy temu
Stacja nr 5 Colin Forbes
Stacja nr 5
Colin Forbes
52/2022 Z jakiegoś powodu zawsze miałem słabość do książek, filmów i seriali, których akcja rozgrywa się w okolicach obu biegunów. To upodobanie do mroźnego, śnieżnego i lodowego otoczenia ma zapewne ścisły związek z moją, dość niską, tolerancją upałów, które nawet na naszą polską skalę – potrafią skutecznie spowalniać moje procesy życiowe. I to pewnie aktualny sierpniowy zaduch sprawił, że sięgnąłem po Colina Forbesa. Początek lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Środek, plus minus, Zimnej Wojny. Zimnej w przenośni i dosłownie, gdyż konfrontacja Zachodu ze Związkiem Radzieckim rozgrywa się tu właśnie w polarnych okolicznościach przyrody. Głównym wątkiem jest tutaj operacja eksfiltracji radzieckiego oceanografa, który – wraz z ważnymi strategicznymi danymi – zamierza przejść na stronę zachodnią. Zgodnie z prawidłami gatunku mamy tu więc bohaterską ekipę, która z narażeniem życia stara się wykonać zadanie oraz demonicznego przeciwnika kierującego grupą pościgową. Najciekawszą składową fabuły jest jednak miejsce akcji. Autor świetnie przygotował się do pracy nad ukazaniem specyfiki tego ekstremalnie trudnego do życia rejonu. Ogromnie ciekawe są te opisy polarnych warunków, z jakimi muszą borykać się bohaterowie powieści. Akcja rozgrywa się na lądzie, w powietrzu i na wodzie – Autor miał więc szerokie pole do popisu. Bardzo umiejętnie przedstawił specyfikę życia i pracy na lądolodzie, trudności i zależności pogodowe w trakcie lotów helikoptera w niełatwych sytuacjach arktycznych oraz szalenie sugestywnie ukazał charakterystykę morskiej żeglugi w tej strefie klimatycznej, pośród gór lodowych i typowych dla tego rejonu niebezpieczeństw. Aż chciałoby się zobaczyć współczesną, dobrze zrobioną, ekranizację tej powieści. Surowa przyroda byłaby tu osobnym bohaterem przykuwającym uwagę na równi z perypetiami antagonistów.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Żegnaj Kalifornio

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Żegnaj Kalifornio