
Zofia Kossak
Polska powieściopisarka, współzałożycielka dwóch tajnych organizacji w okupowanej Polsce: Frontu Odrodzenia Polski oraz Rady Pomocy Żydom Żegota. Odznaczona pośmiertnie medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata (1982) i Orderem Orła Białego (2018).
Była córką Tadeusza Kossaka (brata bliźniaka Wojciecha) i Anny Kisielnickiej-Kossakowej, siostrą stryjeczną satyryczki Magdaleny Samozwaniec, poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i malarza Jerzego Kossaka oraz wnuczką Juliusza Kossaka.
W większości publikacji jako data jej narodzin figuruje rok 1890; po dotarciu do nieznanych wcześniej dokumentów okazało się, że przyszła na świat rok wcześniej. Dzieciństwo i młodość spędziła na Lubelszczyźnie i na Wołyniu.
Na początku uczyła się w domu, potem w 1906 pracowała jako nauczycielka w Warszawie. Zgodnie z tradycją rodzinną w latach 1912–1913 studiowała malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie, a potem rysunek w École des Beaux-Arts w Genewie. W 1915 wyszła za mąż za Stefana Szczuckiego i zamieszkała z nim w Nowosielicy na Wołyniu. Tam przyszli na świat ich synowie – Juliusz (ur. 1916) i Tadeusz (ur. 1917). W 1917 przeżyła z rodziną okres krwawych wystąpień chłopskich oraz najazd bolszewicki. Spisane wspomnienia z tego okresu, wydane w 1922 pod tytułem Pożoga, były jej właściwym debiutem literackim.
W 1923, po śmierci męża we Lwowie, autorka przeniosła się z synami do rodziców. Zamieszkała we wsi Górki Wielkie na Śląsku Cieszyńskim. 14 kwietnia 1925 ponownie wyszła za mąż, za oficera WP Zygmunta Szatkowskiego. W 1926 na świat przyszedł jej trzeci syn, Witold Szatkowski, a umarł pierworodny – Juliusz Szczucki. W 1928 urodziła córkę, Annę Szatkowską.
W 1932 została odznaczona nagrodą literacką województwa śląskiego. W 1935 umarł jej ojciec, Tadeusz Kossak. W 1936 otrzymała Złoty Wawrzyn Akademicki Polskiej Akademii Literatury, najważniejszej instytucji polskiej kultury okresu międzywojnia, a w 1937 została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Istotnym dziełem Zofii Kossak był cykl wydanych w latach 1936–1937 powieści historycznych z okresu wypraw krzyżowych: Krzyżowcy, Król trędowaty i Bez oręża. W 1938 została uhonorowana przynależnością do Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy, poprzez otrzymanie Wielkiego Krzyża Zasługi.
W 1939 Zofia Kossak-Szczucka opuściła Górki Wielkie i przeniosła się do Warszawy. W stolicy zaangażowała się w działalność konspiracyjną i charytatywną. W 1941 wraz z przyjaciółmi oraz księdzem Edmundem Krauze z parafii Św. Krzyża, utworzyła Front Odrodzenia Polski i stanęła na jego czele. Współpracowała też z polityczno-wojskową katolicką organizacją podziemną Unia.
Pisarka współredagowała również pierwsze pismo podziemne „Polska Żyje”. W sierpniu 1942 opublikowała swój protest. We wrześniu 1942 wraz z Wandą Krahelską powołała Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom, przekształcony wkrótce w Radę Pomocy Żydom „Żegota” (za tę działalność, w 1982 odznaczona została medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata). W 1943 w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz zginął jej drugi syn, Tadeusz Szczucki. Przypadkowo aresztowana 27 września 1943 przez patrol uliczny (wspomnienia łączniczki "Urszuli") i 5 października 1943 wywieziona do KL Auschwitz-Birkenau. W 1944 została przewieziona do Warszawy, na Pawiak i skazana na śmierć. Dzięki staraniom władz podziemia została uwolniona w końcu lipca. Wzięła czynny udział w powstaniu warszawskim.
Po upadku powstania, do 1945 przebywała w Częstochowie. Tam opisała swoje wspomnienia z obozu w książce Z otchłani. W 1945 wyjechała do Londynu, gdzie jesienią przyjęła funkcję kierownika delegatury warszawskiego Polskiego Czerwonego Krzyża w Londynie i pozostała na przymusowej emigracji. Została bardzo źle przyjęta przez dużą część polskiej emigracji, była publicznie nazywania agentką komunistyczną, np. przez Zygmunta Nowakowskigo. Przez 12 lat wspólnie z mężem mieszkała na farmie Trossell w Kornwalii, kontynuując pracę pisarską. W 1946 została zaproszona przez króla na afternoon party w Windsorze.
Na Zachodzie jej twórczość cieszyła się rosnącą popularnością, książki trafiały na listy bestsellerów, a powieść Bez oręża znalazła się na czele Book of the Month w Stanach Zjednoczonych. Do lat 70. powieść ta uzyskała w USA nakład do 750 tysięcy egzemplarzy. W Polsce w 1951 wszystkie jej utwory objęte zostały cenzurą i podlegały natychmiastowemu wycofaniu z bibliotek. Po okresie stalinizmu jednak jej książki były ponownie masowo wydawane.
Wróciła do kraju w 1957. W 1958 przeprowadziła się z Warszawy do Górek Wielkich i zamieszkała w „Domku Ogrodnika” (górecki Dwór Anny i Tadeusza Kossaków spłonął w 1945).
Jako publicystka współpracowała przede wszystkim z prasą katolicką. Dzięki umiejętności barwnego obrazowania, dużym walorom poznawczym i potoczystej narracji większość jej powieści historycznych zyskała również popularność wśród dzieci. W 1964 była jedną z sygnatariuszek listu 34, w którym przyłączyła się do protestu pisarzy w obronie swobody wypowiedzi. W 1966 odmówiła przyjęcia Nagrody Państwowej I Stopnia w dziedzinie kultury i sztuki za wybitne osiągnięcia w dziedzinie powieści historycznej.
Zofia Kossak należała do Trzeciego Zakonu św. Dominika od Pokuty, w którym przyjęła imię Akwinata.
Zmarła 9 kwietnia 1968 w Bielsku-Białej. Pochowana została na cmentarzu parafialnym w Górkach Wielkich obok ojca, Tadeusza Kossaka, i syna, Juliusza Szczuckiego.
Jej wnukiem jest François Rosset, profesor literatury francuskiej na Uniwersytecie w Lozannie (Szwajcaria).
Faktycznym debiutem pisarki była Pożoga z 1922. Powieść tę przetłumaczono na angielski w 1927 i wydano pt. The Blaze. Angielski tytuł był sugestią Josepha Conrada. Następnie Pożoga ukazała się w językach: francuskim, japońskim oraz węgierskim. Na inne języki przetłumaczono również: Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata, Legnickie pole, Krzyżowców, Króla trędowatego, Bez oręża i Złotą wolność. Das Antlitz der Mutter było wydane tylko w przekładzie na język niemiecki.
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Topsy i Lupus
Gdybym była dzieckiem, to byłaby jedna z moich ulubionych lektur, zaraz po "Psie, który jeździł koleją". :)
Gdybym była dzieckiem, to byłaby jedna z moich ulubionych lektur, zaraz po "Psie, który jeździł koleją". :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę przeczytałem jako dziecko - należy chyba do najważniejszych w moim życiu... To bodaj jedyna dycha w mojej biblioteczce! Czy książka jest idealna? Pewnie nie, ale z uwagi na to, jaki wywarła na mnie wpływ i że trudno mi sobie wyobrazić, jak można by ją jeszcze ulepszyć - jednak dycha.
Opis wędrówki dwóch psów po przedwojennej Polsce - zarazem realistyczna i ciepła.
Autorka pisze językiem nietrudnym, a zarazem bardzo ładnym i sugestywnym. Doskonale potrafi wczuć się w psychologię zwierząt - może brzmi to szarlatanersko, ale rzeczywiście aż dreszcz człowieka przechodzi - a nie jestem skłonny do taniutkich wzruszeń i uczłowieczania zwierzaków. - Autorka zresztą również tego nie robi, pokazuje ograniczenia zwierzęcego myślenia, ale zarazem jak mocne i przejmujące potrafią być ich odczucia...
Zwierzęta nieraz ulegają cierpieniom przez ludzi, ale Autorka nikogo nie demonizuje - każdy ma swoje motywy, a główną przyczyną zła bywa niezrozumienie.
Psy obdarzone są szczególnymi talentami - nie magicznymi, ale raczej dużym sprytem. - W okresie, gdy napisano książkę, modne były obserwacje "sztuczek", jakie mogą wykonywać zwierzęta, jak również dyskusje, na ile owe sztuczki są mechaniczne, a na ile odsłaniają działanie umysłu zwierząt. - Również obecnie może to być temat ciekawy, na pewno szczególnie frapujący dla młodego czytelnika. - Autorka oczywiście nie obciąża swych opisów naukowymi rozważaniami - może nawet chwilami zbliża się do granicy sentymentalizmu "panienki z dobrego domu", ale chyba nigdy jej nie przekracza. Ma na to za dużo zrównoważonego rozsądku. - W czasach, gdy tak wielu uważa, że tylko czary i wampiry mogą uczynić opowieść interesującą, Autorka pokazuje, że rzeczywistość, jeśli jej się bliżej przyjrzeć, potrafi kryć fascynujące tajemnice, ciekawsze, bo realne i dostępne naszemu poznawaniu. - W tym sensie Autorka budzi nie tylko miłość do zwierząt, ale i zmysł naukowy.
Jak wspomniałem, język jest... po prostu piękny. Nie przegadany, nie przeładowany, ale plastyczny i akuratny.
Oczywiście trudno, bym nie patrzył na to dziełko przez różowe okulary - pewnie będzie obecnie najlepsze dla niezbyt dużego dziecka - jeszcze niezepsutego współczesnym, nerwowym (frenetycznym) tempem opowieści, nie narzekającego na brak technicznych gadżetów... Dla dziecka, może chowającego jeszcze w sobie nutkę owego dziecięcego entuzjazmu, który każe maluchowi z radością odkrywać nawet w gołębiach bardzo dziwnych kolegów do zabawy - miast wrzucać je bezmyślnie do kategorii "to mi się nie przyda, a jeszcze może ob... samochód".
Książka nauczyła mnie miłości do zwierząt - może nie bezwarunkowej in naiwnej, ale raczej takiego zrozumienia, że "zwierzę też człowiek". Idąc tym samym torem myślenia, zasiała we mnie chęć, by nie oceniać innych - nie tylko zwierząt - pochopnie i po pozorach. Sprawiła, że zacząłem zwracać uwagę, jak się wysławiam. Czegóż chcieć więcej?
PS polecam bardzo "Krzyżowców" pani Szczuckiej - oczywiście dla czytelników bardziej wyrośniętych. Co nie znaczy, by "Topsy i Lupus" nadawali się tylko dla dzieci - ze względu na nieprzesłodzoną fabułę i dobry język każdy chyba, poza zupełnymi mugolami, przeczyta ją z przyjemnością.
Książkę przeczytałem jako dziecko - należy chyba do najważniejszych w moim życiu... To bodaj jedyna dycha w mojej biblioteczce! Czy książka jest idealna? Pewnie nie, ale z uwagi na to, jaki wywarła na mnie wpływ i że trudno mi sobie wyobrazić, jak można by ją jeszcze ulepszyć - jednak dycha.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpis wędrówki dwóch psów po przedwojennej Polsce - zarazem realistyczna i...
Przyjemna książeczka, raczej dla starszych niż młodszych.
Przyjemna książeczka, raczej dla starszych niż młodszych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKochany, biedny Topsiaczek…był takim szczęśliwym psiakiem, miał cudownego przyjaciela Lupusa, z którym każdy dzień był wielką przygodą. A potem, by zrobić przyjemność chorej dziewczynce, Topsy nauczył się kontaktować z ludźmi. Wyobrażacie sobie francuskiego buldoga, który łapką wskazuje karteczkę z odpowiednią literką? Ależ to musi być pocieszny widok! I ile na tym można zarobić…
Zły dyrektor cyrku porywa Topsiaczka. Ile się będzie musiał nacierpieć biedny psiak! Ale na ratunek ruszy Lupus i dwaj dzielni chłopcy: Julek i Władek. Bo przyjaciół nie zostawia się w biedzie.
„Topsy i Lupus” Zofii Kossak to piękna książka o sile przyjaźni. Ale przy okazji pełna stereotypów. Dyrektor cyrku to zło wcielone, nie zawaha się rozdzielić dzieci z matką, byle wciąż móc zarabiać na ich występach. Cyganie to też nic dobrego – złodzieje i oszuści. Na szczęście ksiądz proboszcz zawsze znajdzie sposób, by przyjść potrzebującym z pomocą. No trochę się czepiam, niektóre wątki były zbyt przejaskrawione. W końcu to książka dla dzieci.
To co ujęło mnie w tej powieści najbardziej, to opisy wszystkich sytuacji z perspektywy zwierząt. Zofia Kossak fenomenalnie pokazała świat pełen zapachów, dźwięków i niewidocznych dla człowieka śladów, które są codziennością psa. Rozczulające były rozmowy między zwierzakami i to ich niezwykłe przywiązanie do siebie nawzajem i swoich właścicieli. Nie sposób pozostać obojętnym na zagubienie i udrękę Topsiaczka. Już nie mogłam się doczekać, kiedy Julek i Władek odbiorą go z cyrku. Na szczęście od początku wiadomo, że wszystko się dobrze skończy, ależ ile rzeczy zdarzy się po drodze!
Piękny był ten okres międzywojenny w Polsce. Dwóch nastoletnich chłopców bez opieki dorosłych, ale za ich zgodą, rusza na poszukiwania uprowadzonego psa. Spotykają ich czasami złe przygody (Cyganie ich okradają),ale zawsze trafią na życzliwych ludzi, którzy wzruszeni ich historią, udzielają im pomocy.
„Topsy i Lupus” to piękny portret świata, który przeminął. Dlatego warto przeczytać książkę Zofii Kossak, zwłaszcza, gdy się lubi historie, w których dobro zwycięża zło.
Kochany, biedny Topsiaczek…był takim szczęśliwym psiakiem, miał cudownego przyjaciela Lupusa, z którym każdy dzień był wielką przygodą. A potem, by zrobić przyjemność chorej dziewczynce, Topsy nauczył się kontaktować z ludźmi. Wyobrażacie sobie francuskiego buldoga, który łapką wskazuje karteczkę z odpowiednią literką? Ależ to musi być pocieszny widok! I ile na tym można...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawnictwo oferuje tę książkę wraz z płytą z nagraniem mp3. Płyta nagrana jest z irytującą dla dorosłych manierą. Jednak moje dzieci za każdym razem jak wsiadaliśmy do samochodu domagały się opowiadania o “Topsiaczku”.
Książka jest opowieścią drogi… Drogi trzech chłopców z zachodnich ziem II Rzeczpospolitej na wschód do granicy z Rosją bolszewicką.
Książka przekazuje zachętę do postawy samodzielności i mocno nawiązuje do wartości skautowskich takich jak samodzielność, zaradność, przedsiębiorczość, odpowiedzialność i poczucie honoru.
Książka pokazuje, że złe uczynki należy oddzielić od człowieka. Nie każdy, kto dopuszcza się zła jest zły. Ludzi na wskroś złych od tych, którym zdarzy się źle postępować są wyrzuty sumienia, poczucie skruchy oraz uczynienie zadość złu którego się dopuściło. I tak Francek odkupuje swoje winy podczas gdy Slawiczek do końca pozostaje złym.
Książka napisana jest bardzo zajmująco. Obrazy ze świata epoki są wyraziste i przemawiające. Mam nadzieję, że za jakiś czas, moje dzieci będą chciały przeczytać tę książkę samodzielnie. Jest ona bowiem adresowana do dzieci starszych, powiedziałbym, że do tych z pierwszej połowy lat “nastych”.
Dla młodszych dzieci może być interesujące czytanie sposobem naprzemiennym – tak jak w moim wypadku. Równolegle zaczęliśmy czytać i słuchać. Ułatwiało to dzieciom zrozumienie niektórych, bardziej zawiłych zwrotów w fabule.
Mnie osobiście książka pozwoliła “pooddychać” przez chwilę duchem epoki.
Wydawnictwo oferuje tę książkę wraz z płytą z nagraniem mp3. Płyta nagrana jest z irytującą dla dorosłych manierą. Jednak moje dzieci za każdym razem jak wsiadaliśmy do samochodu domagały się opowiadania o “Topsiaczku”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest opowieścią drogi… Drogi trzech chłopców z zachodnich ziem II Rzeczpospolitej na wschód do granicy z Rosją bolszewicką.
Książka przekazuje...