Opowiadania cieszyńskie

Okładka książki Opowiadania cieszyńskie autora Kornel Filipowicz, 8391302407
Okładka książki Opowiadania cieszyńskie
Kornel Filipowicz Wydawnictwo: Cieszyński Ośrodek Kultury literatura piękna
255 str. 4 godz. 15 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
255
Czas czytania
4 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
8391302407
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opowiadania cieszyńskie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Opowiadania cieszyńskie

Średnia ocen
7,2 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Opowiadania cieszyńskie

avatar
1632
567

Na półkach: , , , ,

Z niezapomnianego wyjazdu do śląskiego Cieszyna przywiozłam także "Opowiadania Cieszyńskie" Kornela Filipowicza.
Zupełnie nie wiedząc, co trzymam w dłoniach, ani nie zastanawiając się nad wartością książki przeżyłam istne katharsis.

Opowiadania Kornela stanowią mądrą, wyważoną, dojrzałą i przemyślaną prozę.
Zachwyca ona uważnością i zmysłem obserwatorskim pisarza.
Filipowicz, z refleksją nad codziennością i ludzką naturą, opisuje z perspektywy już dorosłego mężczyzny, zdarzenia i fakty że swojego dzieciństwa i młodzieńczych lat. Antologia rozpoczyna się opowiadaniem "Ziemia obiecana", w której Kornel wspomina swoje wrażenia z przeprowadzki do Cieszyna - niedużego miasta leżącego na pograniczu dwóch państw, a nawet światów i czasów: "Ładnie tu jest (...) Ładne jest miasto, które ojciec obiecał dla nas znaleźć. Ale jak ojciec wiedział, że tu jest ładnie, skoro znał tę okolicę tylko z mapy?"
Filipowicz w sposób mistrzowski oddaje niesamowitą, rzadko spotykaną gdzie indziej atmosferę miejsca, pełną specyficznego klimatu, lokalnych tradycji i zwyczajów. Jego słowa, zdania, całe akapity oddają piękno przyrody, jak i wewnętrzne rozterki bohaterów. Opowiadania Filipowicza to same perły czytelnicze, niezatarte obrazy, kwintesencja życia: rozliczne prawdy życiowe, zwykła codzienność, uczucia i gorzkie lekcje życiowe. Z nich dowiadujemy się wiele o domu rodzinnym pisarza, jego ojcu i babce. Poznajemy ich zwyczaje i wartości, którymi kierują się w życiu. Z opowiadań wyłania się sam obraz Kornela. Poznajemy jego pierwsze miłości i kolegów wyznania mojżeszowego, na zawsze straconych na wojnie. Czytamy o przewrotności uczuć, tęsknocie, nadmiarze, wspomnieniach, wojnach religijnych, sile plotek.

Wszystko to podane jest w niezwykle bliskiej sercu formie, gdzie język, choć prosty, jest pełny ekspresji, a realizm poddany jest lirycznej nienachalnej obróbce. I taki zabieg sprawia, że od razu w tej prozie się odnajdujemy, ale i zatapiamy.
Jednym z największych atutów "Opowieści cieszyńskich" jest umiejętność Filipowicza do subtelnego budowania napięcia i niespodziewanych zwrotów akcji.

Nawet najbardziej prozaiczne sytuacje potrafią u niego nabrać głębszego sensu, stając się pretekstem do filozoficznych refleksji. Opowiadania te nie są jedynie prostymi historiami - to literackie miniatury, które w niewielkiej formie zawierają wielkie treści.
"Opowieści cieszyńskie" stanowią niezwykle wartościowy zbiór, który ukazuje zarówno talent narracyjny autora, jak i głębokie zrozumienie małych społeczności oraz losów jednostek. Pisarz pokazuje ich w momentach codziennych i odświętnych, w chwilach radości i smutku. Dzięki temu czytelnik ma szansę zbliżyć się do ich doświadczeń, a także zastanowić się nad uniwersalnymi prawdami o ludzkiej egzystencji.
Kornel Filipowicz dokumentuje życie lokalnej społeczności, stawia pytania o sens istnienia, relacje międzyludzkie i rolę jednostki w społeczeństwie. Jego proza jest pełna empatii i zrozumienia, co sprawia, że lektura tych opowiadań jest nie tylko intelektualnym, ale i emocjonalnym przeżyciem.
"Opowieści cieszyńskie" są zbiorem, który zachwyca literackim kunsztem, głęboką analizą ludzkich losów oraz niezwykłą wrażliwością na otaczający świat. To lektura, która pozostanie ze mną na długo, którą wciąż trawię refleksyjnie.

Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej:
https://www.instagram.com/anemonenemorose/

Z niezapomnianego wyjazdu do śląskiego Cieszyna przywiozłam także "Opowiadania Cieszyńskie" Kornela Filipowicza.
Zupełnie nie wiedząc, co trzymam w dłoniach, ani nie zastanawiając się nad wartością książki przeżyłam istne katharsis.

Opowiadania Kornela stanowią mądrą, wyważoną, dojrzałą i przemyślaną prozę.
Zachwyca ona uważnością i zmysłem obserwatorskim...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
262
111

Na półkach:

*KSIĄŻKA* Opowiadania cieszyńskie, Kornel Filipowicz, wstęp Zbigniew Machej, wydawnictwo Dobra Prowincja.
Wydane ponownie Opowiadania cieszyńskie, oddają niepowtarzalny klimat tego miejsca, historii rodziny Filipowiczów, ich pobyt w Krakowie i w Cieszynie oraz prywatne perypetie. Polecam wam uważnie oglądnąć zdjęcia, na których starałam się pokazać dokładnie, jak wygląda ta publikacja i o czym jest. Dla czytających, ten krótki opis. Niestety, nie posiadam jeszcze książki, może kiedyś, dlatego gdzie, jak nie w Cieszynie, w nastrojowej księgarnio - kawiarni, mogłam się jej dokładnie przyglądnąć?
Wybierzcie się ze mną w tę sentymentalną podróż z czasów Kornela Filipowicza, w rolce i przede wszystkim na kartach opowiadań.

To nie jest współpraca.

*KSIĄŻKA* Opowiadania cieszyńskie, Kornel Filipowicz, wstęp Zbigniew Machej, wydawnictwo Dobra Prowincja.
Wydane ponownie Opowiadania cieszyńskie, oddają niepowtarzalny klimat tego miejsca, historii rodziny Filipowiczów, ich pobyt w Krakowie i w Cieszynie oraz prywatne perypetie. Polecam wam uważnie oglądnąć zdjęcia, na których starałam się pokazać dokładnie, jak wygląda...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
30
16

Na półkach:

Wodzę wzrokiem za tekstem a podświadomość wędruje ulicami Cieszyna, miasta które wciąż jest, ale tak naprawdę już go nie ma. Jak to w zbiorze opowiadań, bywają lepsze i gorsze, ale są i takie, które rozdzierają serce i sadowią się w świadomości już na zawsze, tak jak "Ojciec milczy" czy "Guttman". Całość zatem niezbędna dla fana twórczości Filipowicza, ale i dla kogoś kto kocha Cieszyn i Śląsk Cieszyński. To jedna z niewielu okazji by poczuć go takim, jakim był przed wojenną apokalipsą.

Wodzę wzrokiem za tekstem a podświadomość wędruje ulicami Cieszyna, miasta które wciąż jest, ale tak naprawdę już go nie ma. Jak to w zbiorze opowiadań, bywają lepsze i gorsze, ale są i takie, które rozdzierają serce i sadowią się w świadomości już na zawsze, tak jak "Ojciec milczy" czy "Guttman". Całość zatem niezbędna dla fana twórczości Filipowicza, ale i dla kogoś kto...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł Opowiadania cieszyńskie na półkach głównych
  • 26
  • 18
  • 3
14 użytkowników ma tytuł Opowiadania cieszyńskie na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy Kornel Filipowicz, Wisława Szymborska
Ocena 7,6
Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy Kornel Filipowicz, Wisława Szymborska
Okładka książki Projekt mężczyzna Janusz Anderman, Hanna Bakuła, Miron Białoszewski, Jacek Bierut, Anna Bolecka, Agnieszka Drotkiewicz, Błażej Dzikowski, Kornel Filipowicz, Natasza Goerke, Anna Janko, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Miłka O. Malzahn, Łukasz Orbitowski, Jerzy Pilch, Grażyna Plebanek, Marta Podgórnik, Małgorzata Rejmer, Tadeusz Różewicz, Zyta Rudzka, Hanna Samson, Piotr Siemion, Justyna Sobolewska, Mariusz Szczygieł
Ocena 5,1
Projekt mężczyzna Janusz Anderman, Hanna Bakuła, Miron Białoszewski, Jacek Bierut, Anna Bolecka, Agnieszka Drotkiewicz, Błażej Dzikowski, Kornel Filipowicz, Natasza Goerke, Anna Janko, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Miłka O. Malzahn, Łukasz Orbitowski, Jerzy Pilch, Grażyna Plebanek, Marta Podgórnik, Małgorzata Rejmer, Tadeusz Różewicz, Zyta Rudzka, Hanna Samson, Piotr Siemion, Justyna Sobolewska, Mariusz Szczygieł
Kornel Filipowicz
Kornel Filipowicz
Filipowicz Kornel (1913-1990),polski prozaik. Jako student biologii w Uniwersytecie Jagiellońskim był działaczem lewicowych organizacji ZMS i MOPR. Współredaktor miesięcznika Nasz Wyraz (1936-1939),sympatyzującego z lewicą i poetycką awangardą. W okresie okupacji, po ucieczce z niemieckiej niewoli pracował w kamieniołomach w Zagnańsku pod Kielcami 1940-1943. Współpracował z konspiracyjną grupą lewicową Polska Ludowa w Krakowie. Aresztowany w 1944, przeszedł przez obozy koncentracyjne Gross-Rosen i Oranienburg. Nawiązywał w swoich utworach do czasu II wojny światowej, np. w debiutanckim tomie opowiadań Krajobraz niewzruszony (1947),cyklu powieściowym Nauka o ziemi ojczystej (tom 1-2, 1950-1955),Niepokój młodego serca (tom 1-2, 1955-1958),Ogród pana Nietschke (1965). Mistrz krótkich form prozatorskich: mikropowieści i opowiadań, w których zastosował pogłębioną analizę psychologiczną, m.in. Profile moich przyjaciół (1954),Ciemność i światło (1959),Biały ptak (1960),Romans prowincjonalny (1960),Pamiętnik antybohatera (1961),Mój przyjaciel i ryby (1963),Mężczyzna jak dziecko (1967),Śmierć mojego antagonisty (1972). Współautor (wraz z T. Różewiczem) scenariuszy m.in. do filmów Miejsce na ziemi (1960),Głos z tamtego świata (1962).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Toto Małgorzata Gwiazda-Elmerych
Toto
Małgorzata Gwiazda-Elmerych
„Pani Koziołkowa, a nie chciałaby pani sobie mnie wziąć?” pyta siedmioletnia Renata jedyną w Kobyłce osobę okazującą jej, dziewczynce uważanej za wioskowego głupka, życzliwość. Szaro-bury PRL, zabita deskami wioska, a w niej solidny, państwowy PGR i parę lichych gospodarstw. Chrumkają w nich świnie, muczy krowa w oborze, kury leniwie wydziobują spłachetek trawy na podwórku. Krajobraz, po którym dzisiaj nie ma już śladu. Cała reszta jednak pozostała. Rodziny, w których rozgrywa się dramat dzieci, ich cichy płacz ginący w przekleństwach dorosłych, od rana upojonych alkoholem, a także obojętność otoczenia, dla którego to, co dzieje się w czterech ścianach domu, tam powinno pozostać. Renata wie, że wszędzie będzie jej lepiej niż w rodzinie, byle dalej od razów matki i lepkich łap obleśnego dziadka, na którego łasce pozostają, więc ma być dla dziadka „dobra”. Przygarnia ją ulica. Tak również zostaje się bezdomnym, bezdomność jest czasami lepsza niż dom. Powieść Małgorzaty Gwiazdy-Elmerych boli jak diabli, obijani jesteśmy w trakcie czytania, cierpimy zaś jeszcze długo później. Zwykłe słowa składają się tutaj w proste zdania, mało przymiotników, określników, zupełny brak egzaltacji, ot, relacja z jakiegoś życia, jakich jest więcej, są nieodłącznym elementem układanki zwanej społeczeństwem. Autorka ani razu nie próbuje podkręcać emocji, nawet najbardziej bulwersujące sytuacje przedstawione zostają tonem niemal obojętnym, chłodnym, sprawozdawczym. Wystarczą same fakty, obraz zdarzenia, które się dzieje i wiemy, że powtarza się, nie jest niespodzianką, a rutyną. To dlatego dziewczynka kuli się w sobie, przestaje oddychać, jakby to mogło sprawić, że przestanie być, gryzie palce, by nie krzyczeć. Zbliżający się głos matki, kroki dziadka, oznaczają zagrożenie zamiast bezpieczeństwa. Dziewczynka nie jest narratorką tej opowieści, dociera ona do nas w trzeciej osobie, choć wyczuwamy, że bierze się z wnętrza umysłu Renaty, który w ten sposób stwarza dystans, aby historia w ogóle mogła wybrzmieć. I ten rodzaj ucieczki przed przywoływanymi obrazami doskonale rozumiemy, to mechanizm obronny organizmu przed traumą, której już by nie zniósł. Renata staje więc obok dziewczyny, zwanej Głupkiem, bezimiennej. Toto jest przecież godne jedynie pogardy, gdy tak garbi się i nawet z daleka śmierdzi. Renacie słowo dom „z niczym się nie kojarzy, nie ma żadnej wartości, żadnego znaczenia”. Już jako nastolatka zamieszkuje na ulicy, to ulica, jej pustostany, poczekalnie dworcowe i opuszczone działki są dla niej domem, zawsze chwilowym, zaś tacy jak ona sama, bezdomni, rodziną. „Toto” jest przenikliwym i bezlitosnym studium samotności, na którą zostało się skazanym raz na zawsze. Nie zna się po prostu innego życia, nie rozumie się go, nie potrafi wyobrazić i się w nim odnaleźć, chociaż czasem znajduje się odwagę, by spróbować. Nie pamiętam, bym w ostatnim czasie czytała książkę bardziej rozrywającą serce, budzącą zrazu gwałtowny sprzeciw, gniew, później zaś coraz głębsze zrozumienie, a w jego wyniku niechętną akceptację losu bohaterki, który po prostu nie mógł potoczyć się inaczej. To lektura, po której długo dochodzi się do siebie, która pozostawia nas w pomieszaniu, z ogromem pytań i wściekle bijącym sercem. Nie sposób bowiem przyjąć, że los ciężko skrzywdzonego dziecka został już raz na zawsze zdeterminowany, że nie ma szans na dobrą puentę, gdyż takie dziecko nigdy już nikomu nie zaufa. Nawet sobie. Jest jeszcze zagadnienie, które nie daje mi spokoju. Jak się ma świadomy wybór bezdomności do poczucia wolności, którym się go tutaj niekiedy tłumaczy. Nie skleja mi się to ani trochę, niniejsza opowieść też nie potwierdza tej tezy, wyraźnie pokazując całe mnóstwo zależności, w jakie bezdomny jest uwikłany, choćby wcale tego nie chciał. Czyżby kolejny mechanizm ucieczki w racjonalizację sytuacji bez wyjścia? „Toto” rozrysowuje przed nami czytelną i przerażającą mapę bezdomności, schemat, który niczym plan architektoniczny rozgałęzia się w rozmaitych kierunkach. Od szeregu przyczyn biegną linie kolejnych wariantów życia, w ich centrum zaś mamy zawiadowcę tej rozrządowej stacji – przypadek. Każdy z bohaterów niesie w sobie osobną historię, a ta wystarczyłaby na pojedynczą książkę, gdyby bliżej jej się przyjrzeć, a nawet na solidny dramat społeczno- obyczajowy. Starsza, nikomu już niepotrzebna matka, zdradzany i oszukiwany mąż, narkoman, alkoholik, czy jak Renata, człowiek od zawsze nie mający się gdzie podziać. Wszyscy samotni, wyrzuceni poza społeczeństwo, na śmietnik, pogardzani, godni może litości, ale już nie uwagi. Niewidzialni, omijani wzrokiem, zbędni. A jednak przecież ludzie. Czyż nie? Choć sami mówią o sobie menelstwo, dziadostwo. Nie lituje się nad nimi autorka, my też nie powinniśmy, nie litości im potrzeba, ale sprawnego systemu państwa. To społeczeństwo i instytucje państwowe zawiodły malutką Renatę: szkoła, policja, lekarze, sąsiedzi… Czemu pośród przykazań zabrakło tak ważnego, jak „nie odwracaj wzroku”. Autorka wrzuca nas w środowisko ulicy, między ludzi żebrzących na dworcach i pod kościołami, śpiących w bramach albo porzuconych wagonach. Pijanych, agresywnych, choć w pijackim widzie często żałośnie przeklinających po prostu życie. Są pośród nich wykorzystywani i cynicznie wykorzystujący, królowie rewirów i ich podwładni, nikt się z nikim nie patyczkuje, bo też i delikatność to rzecz podejrzana, z reguły stoi za nią podstęp. Bardzo realistyczna to opowieść, na miarę reportażu, konkretna, skondensowana tak bardzo, że nie da się jej czytać jednym ciągiem. Język ulicy jest brutalny, bohaterowie „Toto” też tacy są, inaczej nie pożyliby długo. Sojusze zawiera się na chwilę, w miarę potrzeby. Każdy liczy na siebie. Trudno się o tym czyta. Autorka niczym wytrawny psycholog nakreśliła portrety bohaterów, są do głębi prawdziwi, jakby kompletnie przed nami obnażeni i bezbronni. Jest nam niezręcznie tak bez pardonu zaglądać w ich życie, trzepiemy się po łapach za to podglądactwo, za bycie świadkami ich upokorzeń, upodlenia, nade wszystko zaś zrezygnowanej zgody na ten los, który przyjmują i dźwigają, gdyż wiedzą, że jest ich własny, przypisany im do samej śmierci, podobnej do jednej z tych, jakie obserwują na ulicy. Wiedzą, że nikt za nimi nie zapłacze. Za egzemplarz dziękuję: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na83 miesiące temu
Anioły w Krakowie Witold Bereś
Anioły w Krakowie
Witold Bereś
Wzruszająca i pełna życiowych przemyśleń. Utwierdzająca w przekonaniu, że najważniejsza w życiu jest Miłość i to czy spędzamy naszą codzienność z odpopwiednią osobą. A wszystko to zanurzone zostało w atmosferze i pięknie Krakowa. To niesamowite,0 jak koloryt i cudowności miasta wpływają na opowiadana przez Witolda Beresia historię. Jak nas prowadzą przez kręte i tajemnicze uliczki Kazimierza. Jak odsłaniają blaski i cienie Starego Miasta. Szczególnie jednej z wielu kawiarni, zwanej Zwisem i i jej oryginalnych klientów... Przyglądamy się życiu z punktu widzenia Adama B., sławnego aktora, który robi karierę nie tylko w Krakowie, ale i w Warszawie. Jest również guru studentów Szkoły Aktorskiej. Niestety dopada go choroba, udar niedokrwienny i zapada w śpiączkę. Oprócz lekarzy, pielęgniarek w tych najtrudniejszych, życiowych chwilach jest z nim żona Agnieszka. To ona wierzy, że uda się pokonać zło wbrew wszystkim złym wiadomościom i potężnym zmianom w mózgu. Piękna jest ta opowieść również dzięki postaciom Aniołów, którzy mają swoje zadania i w Niebie, i obok nas na Ziemi. Czytałam tę książkę z wielką przyjemnością, żeby nie powiedzieć z zachwytem. Autor skradł moje serce pomysłem na tę opowieść. Magiczny Kraków, moje miasto dopełniło wspaniały obraz. Jest w tej opowieści cud, który odkrywałam kartka po kartce. Zbliżając się do wymagających, życiowych pytań, szukając odpowiedzi , dumałam nad losem. Myślę, że każdemu z nas przyda się ta lektura, szczególnie na początku Nowego Roku. Gdy z nadzieją patrzymy w przyszłość , starając się nie pamiętać i nie popełniać błędów z roku minionego. Autor bardzo umiejętnie wplótł w dialogi bohaterów, cytaty ze znanych dzieł literackich czy popularnych piosenek. Zaprosil na karty książki takie postaci, jak: ks.Tischnera, Jerzego Trelę, Beatę Rybotycką, Krzysztofa Jasińskiegoi, Zbigniewa Wodeckiego i wiele innych. Cieszę się bardzo, że dzięki wyzwaniu książkowemu trafiłam na ten tytuł. Okładka z chmurką stała się dla mnie zaproszeniem do pięknego świata. O którym śnimy, marzymy, a który bardzo często zaskakuje nas niezwykle wymagającymi problemami. Rekomenduję ten tytuł! Książka bierze udział w wyzwaniu 20 książek na rok 2025 Pkt.15 - Książka z chmurami albo przynajmniej jedną chmurą na okładce
Strusiowata - awatar Strusiowata
oceniła na101 rok temu
Kot w mokrej trawie Kornel Filipowicz
Kot w mokrej trawie
Kornel Filipowicz
„...Dokuczliwe dźwięki, które wydaje miasto, ucichły zupełnie, jakby zamknięto szczelnie wszystkie okna wychodzące na tamten obcy świat. Murder odczekał jeszcze chwilę, potem ruszył w głąb świata swojego. Idzie, porusza się bezszelestnie. Podnosi lewą łapę, aby przekroczyć gałązkę leżącą w poprzek jego drogi, gałązkę, która gdyby jej dotknął, wydałaby niepotrzebny głos. Potem przekracza lewą tylną łapą tę gałązkę, nie poruszywszy jej, nie oglądając się poza siebie, doprawdy, jakby miał oko w tej łapie. Oczywiście, łapą nie można widzieć, ale cóż z tego, że nie można wiedzieć? Kot Murder wykonuje tylną łapą taki właśnie ruch, jaki jest potrzebny, aby gałązki nie trącić – i basta. Bo kot Murder w każdym swoim ruchu – stąpnięciu, zatrzymaniu się, skręcie, skoku – musi być absolutnie doskonały. Świat Murdera w swojej stałości i niezmienności, którą Murder tak ceni, jest jednak bardzo różnorodny, tak różnorodny, że wydaje się ciągle zmieniać. Aby istnieć w tym świecie, Murder musi być miękki, giętki, jego ruchy muszą być płynne, nie mogą się nigdy powtarzać. Każdy ruch musi być inny, ale każdy precyzyjny. Ciało Murdera nie może być twarde i kanciaste jak krawędź betonowych schodów, jak futryna okna, jak żelazna poręcz. Murder nie został zrobiony przez człowieka, wystrugany z drzewa ani wykuty z kamienia. Na ziemi i pod niebem, wśród roślin i zwierząt Murder jest częścią całego świata (a może i wszechświata?),tylko bardziej zagęszczoną, samoistną i ogromnie samodzielną, i to jest właśnie egzystencja Murdera. Ale czy kocur Murder wie coś o tym? Murder nie musi nic wiedzieć, bo on jest właśnie tym życiem, tą egzystencją. Wystarczy jeśli, jak to już powiedziałem, zachowa poczucie, że nie jest nikim ani niczym, tylko sobą...” "Najlepiej w życiu ma Twój Kot, bo jest przy Tobie" – napisała z Zakopanego przyszła noblistka Wisława Szymborska do Kornela Filipowicza. Szymborska napisała całą serię absurdalnych dwuwierszy o kotach. "Przyszła Kizia zjadła śledzia/ i spytała się o Fredzia", "Przyszła Kizia zjadła klenia/ i w tygrysa się zamienia", "Przyszła Kizia zjadła szprota/ i udaje superkota". Ważne i istotne miejsce zajmował kot, koty w życiu prozaika, zwłaszcza kotki...a kobiety musiały mieć się na baczności, bo kotki chętnie drapały po nogach z pończochami...i mogły chodzić po biurku pomiędzy rękopisami, dokumentami... Mistrz zwięzłej formy porusza sprawy ważne dla prostego człowieka. Poruszające miniatury filozoficzno - autobiograficzne dotyczące prawdy i egzystencji, naznaczonej traumą wojny i okupacji, pięknem natury dokąd prowadzi oniryzm i surrealizm, jednostka ludzka w konflikcie z samym sobą i globalną wioską, niezrozumienie i poszukiwanie, moralne rozważania i wybory, przeciwwagą staje się poczucie humoru. Uniwersalizm, aktualność tekstów, piękna polszczyzna, warsztat i to, co tylko potrafi uchwycić Kornel Filipowicz, to pozornie chłodne bez emocji teksty, które pulsują i krążą podskórnie...
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na74 lata temu
Trieste Centrale Jaroslav Rudiš
Trieste Centrale
Jaroslav Rudiš
„To całe lato, smutne, smutne, nic na to nie poradzę, ładna pogoda zawsze napełniała mnie melancholią” – powiada Winterberg narratorowi książeczki-broszury, będącej kontynuacją „Ostatniej podróży Winterberga” Jaroslava Rudiša. To sentymentalna opowieść, podczas której wspomniany Winterberg udaje się z Berlina Zachodniego do Triestu. Pamięcią wraca do minionych dni, wspólnie spędzonych z żoną, zaś nadmorskie włoskie miasto staje się dla niego portem szczęśliwości. Jego zachwytom nie ma końca – opisy trasy kolejowej z Berlina do Włoch i tytułowego dworca stają się symbolem bitew, jakie z materią stacza na co dzień człowiek: jedni pokonują góry, by poprowadzić tory dla maszyny parowej, inni walkę staczają w sobie, zmagając się z chorobą, która ukradkiem zabiera im życie. Winterberg opływa swymi wspomnieniami, zatraca się w nich. Nie chce dopuścić do siebie prawdy o tym, że wszyscy, o których opowiada, nie żyją. Berlińska kawiarnia i pity w niej przez pana Krausa złoty wywar przywołują obraz Poli, która jak nikt potrafiła nalewać piwo w Heidelberger Krug. Tysiąc dziewięćset trzynasty rok, przełęcz Brenner i czerwona książeczka: winterbergowski bedeker jest biletem w przeszłość. W tle zostawiamy nazistowskie spopielarnie, zamek Miramare, arcyksięcia Maksymiliana i całą monarchię Austro-Węgierską, a to wszystko znów jest tylko odniesieniem do czasu, który przepływa między palcami, który bezlitośnie niszczy wszystko to, co kochamy. „Trieste Centrale” – dworzec i opowieść – są zatem szansą na uzdrowienie, a jednocześnie ostatnim przystankiem podróży, jaką jest miłość i jaką jest życie. Pozostaje mi tylko zacytować na koniec słowa, która Winterberg powtarza jak mantrę – wszystko to smutne, smutne. Ale za to ilustracje Haliny Kirschner przepiękne. Książkę otrzymałem z portalu Sztukater.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Opowiadania cieszyńskie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Opowiadania cieszyńskie