Historie na każdą godzinę

Okładka książki Historie na każdą godzinę
Wojciech Bonowicz Wydawnictwo: Znak literatura piękna
56 str. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2022-07-04
Data 1. wyd. pol.:
2022-07-04
Liczba stron:
56
Czas czytania
56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324064915
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Historie na każdą godzinę w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Historie na każdą godzinę

Średnia ocen
7,1 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
676
239

Na półkach:

Przeczytanie tej pozycji zajęło mi zaledwie chwilę. Zawarte w niej "mikro opowiadania" przywodzą na myśl haiku. Są jak ulotna myśl, która pojawia się na widok jakiegoś obrazu lub sytuacji. Czytałam z przyjemnością i chętnie wrócę do niektórych opowiadań. Myślę, że tak miło było je czytać, że przywołały wspomnienia...wakacji na wsi w dzieciństwie, pierwszego widoku morza, gór. Jeśli szukacie chwili wytchnienia, to ta książka ja wam zapewni, polecam. Dodatkowym atutem lektury są piękne ilustracje w kolorze sepii.

Przeczytanie tej pozycji zajęło mi zaledwie chwilę. Zawarte w niej "mikro opowiadania" przywodzą na myśl haiku. Są jak ulotna myśl, która pojawia się na widok jakiegoś obrazu lub sytuacji. Czytałam z przyjemnością i chętnie wrócę do niektórych opowiadań. Myślę, że tak miło było je czytać, że przywołały wspomnienia...wakacji na wsi w dzieciństwie, pierwszego widoku morza,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

95 użytkowników ma tytuł Historie na każdą godzinę na półkach głównych
  • 57
  • 38
22 użytkowników ma tytuł Historie na każdą godzinę na półkach dodatkowych
  • 10
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki 30/30 - 30 Poetek i poetów - 30 lat Serii Poetyckiej SLKKB Dariusz Adamowski, Rafał Baron, Mariusz Baryła, Krzysztof Bieleń, Wojciech Bonowicz, Monika Brągiel, Dariusz Bugalski, Tomasz Dalasiński, Dorota Filipczak, Justyna Fruzińska, Jacek Gutorow, Roman Honet, Sławomir Hornik, Igor Jarek, Radosław Kobierski, Sylwester Seweryn Kołodziejczyk, Dorota Korwin-Piotrowska, Norbert Kulesza, Rafał Muszer, Mariusz Partyka, Adam Pluszka, Teresa Radziewicz, Krzysztof Rejmer, Tomasz Różycki, Robert Rutkowski, Joanna Ślósarska, Ewa Świąc, Marcin Zegadło
Ocena 4,0
30/30 - 30 Poetek i poetów - 30 lat Serii Poetyckiej SLKKB Dariusz Adamowski, Rafał Baron, Mariusz Baryła, Krzysztof Bieleń, Wojciech Bonowicz, Monika Brągiel, Dariusz Bugalski, Tomasz Dalasiński, Dorota Filipczak, Justyna Fruzińska, Jacek Gutorow, Roman Honet, Sławomir Hornik, Igor Jarek, Radosław Kobierski, Sylwester Seweryn Kołodziejczyk, Dorota Korwin-Piotrowska, Norbert Kulesza, Rafał Muszer, Mariusz Partyka, Adam Pluszka, Teresa Radziewicz, Krzysztof Rejmer, Tomasz Różycki, Robert Rutkowski, Joanna Ślósarska, Ewa Świąc, Marcin Zegadło
Wojciech Bonowicz
Wojciech Bonowicz
Wojciech Bonowicz (ur. w 1967) polski poeta, publicysta, dziennikarz. Współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Mieszka w Krakowie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Historia białego wieloryba Luis Sepúlveda
Historia białego wieloryba
Luis Sepúlveda
Ludzie morza żyli w zgodzie z naturą do czasu przybycia wielorybników, którzy postanowili nią zawładnąć. Mimo złowrogich zamiarów Pacyfik przyjął ich z otwartymi ramionami. Chciwość zaślepiła obcych do tego stopnia, że w niedługim czasie ocean przeistoczył się w arenę walk pomiędzy kłusownikami a księżycowym kaszalotem, po którym pozostało wspomnienie w muszli. Ponadczasową, paraboliczną powieść o ludzkiej zuchwałości przyobleczono w zwyczaje oraz wierzenia chilijskich Indian z ubiegłych stuleci. W prozie Luisa Sepúlvedy pojawiają się źli i dobrzy ludzie, przy czym Ci drudzy dzielą los zniewolonej natury. Śmierć, która barwi ocean krwią dzikich zwierząt, nie omija Indian, gdyż zbliża się kres ich epoki, choć samo przejście do miejsca poza horyzontem nie odbywa się w samotności. W ostatniej podróży towarzyszą im wieloryby, co nadaje powieści mistycznego charakteru. Obecność intruzów zaburza odwieczny cykl pożegnania zmarłych, w konsekwencji czego księżycowy kaszalot zmuszony jest stanąć w obronie dotychczasowego świata. Powieść Luisa Sepúlvedy wyróżnia antropomorfizacja zwierząt, którym pozwolono przemówić w sprawie ludzkiej zachłanności oraz jej destrukcyjnego wpływu na otoczenie. Spośród różnych stworzeń rolę narratora przyznano kaszalotowi znanemu z zatopienia wielorybniczego statku u wybrzeży Chile w 1820 roku. Wbrew złej sławie wśród kłusowników, jego narracja jest prosta i czuła, a sama powieść dość refleksyjna, mimo iż przypomniano w niej o grzechach ludzkości, które doprowadziły do zagłady wielu dzikich istnień.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na 8 1 rok temu
Pewnego dnia zbiorę wszystkie słowa i wejdę do lasu Veronika Mabardi
Pewnego dnia zbiorę wszystkie słowa i wejdę do lasu
Veronika Mabardi
"Pewnego dnia zbiorę wszystkie słowa i wejdę do lasu jest pierwszą powieścią belgijskiej pisarki Veroniki Mabardi. To poetycka historia dziewczynki, która po śmierci matki przestaje mówić i zostaje wysłana do kobiety mieszkającej blisko lasu na czas powrotu do świata. Las odgrywa ważną rolę w dojrzewaniu bohaterki i w wejściu w dorosłość na jej własnych zasadach. Veronika Mabardi snuje opowieść o znaczeniu słów, o dzieciństwie, o relacjach międzyludzkich i o subtelnych związkach człowieka z przyrodą." W trakcie lektury towarzyszyło mi mocne uczucie déjà vu. Prawdopodobnie fragmenty czytałam w 2021 w "Czasie literatury", gdzie byly publikowane, w 3(15) numerze kwartalnika. Veronika Mabardi, ur. 1962 w Lowanium, belgijska pisarka tworząca w języku francuskim, autorka sztuk teatralnych, tomików poezji i powieści, regularnie współpracuje z zespołami teatralnymi i z artystami różnych dziedzin. Tworzy też dla radia i prowadzi warsztaty pisania. Jej dramat Loin de Linden (2014) został nagrodzony Prix Triennal de la Littrature Dramatique de la Fdration Wallonie Bruxelles i Prix Georges Vaxelaire de l'Acadmie des Lettres de Belgique. Za powieść Les Cerfs otrzymała w 2016 roku Prix Triennal de Littrature de la Ville de Tournai. Książka "Pewnego dnia zbiorę wszystkie słowa..." posiada aż 3 wersje okładkowe. Np. księgarnia Tantis wysyła towar losowo. Ja otrzymałam najładniejszą, jak oceniłam 😁 Uwielbiam malarskie maziaje (jak w tym przypadku na okładce), nawiązania do treści publikacji, jak również cenię oryginalne pomysły. Ta okładka spełnia aż 3 wymienione kryteria z trzech❗️ 😍 Zadziwiająca lektura. Niewielkich rozmiarów a ileż w sobie mieści emocji...!! To historia o komunikacji i o milczeniu w wielu odcieniach, o wyrażaniu uczuć ale i o nieumiejętności ich wyartykułowania, o wyrażaniu odmiennych stanów duszy, o uświadomieniu sobie istoty słów w życiu codziennym. Niesamowite, ile ważnych myśli ma do przekazania Dziecko. Nawet... milczące Dziecko. Piękna książeczka. Tylko zakończenie otwarte pozostawiło uczucie niedosytu, niespełnienia.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na 8 2 lata temu
Niewidzialne biblioteki Monica James
Niewidzialne biblioteki
Monica James Lawrence Liang Danish Sheikh Amy Trautwein
Jeśli czytać książki o książkach, to zdecydowanie w takim wydaniu. Mam tu na myśli Niewidzialne biblioteki, zbiór bibliotek wyczarowanych przez pięcioro autorów Laurensa Lianga, Monikę James, Danisha Shaika, Amy Trautwein, Innego (to pseudonim pod którym ukrywa się jeden z pięciu oryginalnych autorów) oraz samego polskiego tłumacza. Co wyjątkowe bowiem, Jacek Dehnel nie tylko przełożył ten tom na język polski, lecz także dopisał do niego siebie, swoje emocje i własną wrażliwość czytelniczą. To książka w pełnym tego słowa znaczeniu żywa. Taka, która realizuje czytelnicze marzenia, ale nie ucieka też od mar, fantazji, koszmarów i traum. Opowiada o bibliotekach rozumianych szerzej niż jako zbiory książek, jako przestrzeniach pamięci, lęków, nadziei, utraty i ocalenia. Jak pięknie tłumaczy w posłowiu Dehnel, to projekt inspirowany wielkimi Zbieraczami: Calvino, Borgesem - bibliofilami, dla których biblioteka była nie tylko miejscem, lecz także sposobem istnienia. Nieprzypadkowo konstrukcja Niewidzialnych bibliotek dialoguje z Niewidzialnymi miastami Italo Calvino. To powinowactwo jest tu wyraźne i zarazem ryzykowne. W karuzeli dowiecie się dlaczego. Wydawnictwo Literackie nie bez kozery umieściło na okładce słowo „spolszczył”, a nie „przetłumaczył”, ponieważ te teksty są plastyczną tkanką, nad którą Dehnel pracował twórczo, dopuszczając się świadomej ingerencji. Kiedy jest się fanką, a może nawet psychofanką Itala Calvina, naprawdę trudno bezkompromisowo przyjmować wszystko, co do niego nawiązuje. Nie zniechęcam Was jednak do lektury Niewidzialnych Bibliotek. Wręcz przeciwnie, to książka warta uwagi, rozmowy i sporu.
Joanna Bach - awatar Joanna Bach
ocenił na 7 2 miesiące temu
Agáta Denisa Fulmeková
Agáta
Denisa Fulmeková
Denisa Fulmeková weszła na słowiańską ziemię i napisała powieść, która przykleja się do duszy. wżera się w ciało i pozostaje w tobie na zawsze. To ksiązka z gatunku tych, które oplatają człowieka, delikatnie zaciskają owe pęta i trzymają... długo... ma zawsze. wspaniała i niebanalna. rani myślenie i serce i coś w tobie. jednoczysz się z tym tekstem i boisz jednocześnie, bo budzi się w tobie lęk przed kobietami i ich siłą a jednocześnie zatrważa cię tchórzliwość mężczyzn, którzy skryci za plecami kobiet udają cwanych i pyskatych. to oszczędna w słowach książka, którą chłoniesz cały, a tego, czego brakuje ci w tekście, dopowiadasz sobie sam. smutna, przerażająca historia ubogiej Agaty, zielarki, dobrej kobiety, której DOBROĆ została wykorzystana i która przez nią została skazana na śmierć - na stos. zioła, kobieta i dziwne zdarzenia na nią cedowane - myśl ludzka orzekła, usta ludzkie oczerniły, palce ludzkie ludzkie wskazały - CZAROWNICA, na stos. ksiądz też się cieszył na śmierć. na niesprawiedliwą śmierć i ofiarę. Bo gdyby pewnego wieczoru nie wpuściła do domu kobiety po połogu, gdyby kazała jej zabrać swe narodzone martwe dziecko, gdyby oddała jej ten kołtun łachmanów z zawiniątkiem, gdyby ją wygoniła z tym zawiniątkiem... to wszystko byłoby inne... niesamowita prawdziwa do dziś Denisa Fulmekova pisze o tym, co w ludziach tkwi do dziś i pewnie będzie tkwiło przez następne tysiąclecia. Brak mi słów, by oddać to, co ta niepozorna stronicowo książka ze mną zrobiła. by cokolwiek o niej napisać potrzebny jest czas na ciszę w sobie, na oddech i myśli. wszystko mi się w głowie kotłuje i boli mnie każdy milimetr wrażliwości, emocje nie usypiają, drgają.... AGATA zostanie ze mną na zawsze mało jest takich powieści - dlatego jest wyjątkowa #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na 10 1 rok temu
Historia syna Marie-Hélène Lafon
Historia syna
Marie-Hélène Lafon
Powieść Marie-Hélène Lafon, Historia syna, to literackie studium tożsamości, milczenia i dziedzictwa, które rozciąga się na przestrzeni niemal stu lat. Autorka, znana z niezwykłej oszczędności słowa, tym razem bierze na warsztat motyw poszukiwania korzeni oraz skomplikowaną strukturę więzów krwi, które nie zawsze idą w parze z więzami emocjonalnymi. Tematyka oscyluje wokół wielkiej nieobecności – nieobecności ojca, ale także matki, która choć fizycznie obecna w świecie, pozostaje dla tytułowego syna, André, figurą niedostępną i zagadkową. Lafon po mistrzowsku operuje motywem prowincji jako miejsca, gdzie czas płynie inaczej, a rodzinne sekrety wrastają w ziemię tak głęboko, jak korzenie starych drzew w jej ukochanym regionie Cantal. Fabuła nie biegnie tu linearnie; przypomina raczej misternie utkaną sieć momentów, błysków z lat 1908–2008. André, wychowywany przez ciotkę i wuja, dorasta w cieniu tajemnicy swojego pochodzenia. Jego biologiczna matka, Gabrielle, jest postacią z innego świata – paryską, elegancką, zdystansowaną. Autorce udaje się pokazać, jak brak wiedzy o własnym ojcu kształtuje mężczyznę, jak staje się cichym motorem jego działań i jak ostatecznie rezonuje w kolejnych pokoleniach. To proza skupiona na detalu: zapachu powietrza, świetle padającym na stół, geście dłoni. To w tych drobiazgach ukryta jest największa siła rażenia tej opowieści. Moja ocena to solidne 7/10. Historia syna to rzemiosło najwyższej próby, jednak ma swoje specyficzne cechy, które dla niektórych mogą być wyzwaniem: Zalety: Niesamowita kondensacja emocji. Lafon potrafi na kilku stronach zawrzeć całe dekady ludzkiego życia, nie tracąc przy tym nic z psychologicznej wiarygodności. Jej język jest precyzyjny jak skalpel. Wady: Dla czytelnika przyzwyczajonego do wartkiej akcji, ta powieść może wydać się zbyt chłodna i zdystansowana. Fragmentaryczność narracji sprawia, że momentami trudno o głębokie, emocjonalne połączenie z bohaterami – obserwujemy ich raczej jak przez grubą szybę. Intryga: Choć to dramat rodzinny, intryga polegająca na odkrywaniu tożsamości ojca jest prowadzona bardzo subtelnie. Nie ma tu spektakularnych wybuchów, jest tylko ciche, systematyczne dopasowywanie elementów układanki. Lafon udowadnia, że o wielkich tragediach i tęsknotach można pisać szeptem. To książka dla czytelników ceniących literaturę wysoką, którzy wolą niedopowiedzenia od dosłowności. Choć pozostawia pewien niedosyt wynikający z jej zwięzłości, to właśnie ta luka w opowieści najlepiej oddaje pustkę, z jaką mierzył się André przez całe swoje życie. To piękna, choć surowa lekcja o tym, że każda rodzina jest sumą swoich milczeń.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Kacheksja Krystian Nowak
Kacheksja
Krystian Nowak
Właściwie nie wiem, dlaczego ta akurat książka znalazła się na mojej półce w serwisie Legimi. Jest to coś zdecydowanie odbiegającego od książek, po które normalnie sięgam. Formą nie do końca właściwie nawet przypomina powieść, raczej jest to strumień myśli, luźnych wątków, refleksji, notatek czy zebranych w jedną całość największych banałów. Początkowo było mi się ciężko przekonać do tej historii. Miałam wrażenie, że trafiłam w sam środek chaosu panującego w głowie narratora, trzydziestokilkulatka, mieszkającego w Warszawie i pracującego w dużym banku inwestycyjnym. Wydaje się, że jego egzystencja jest zwyczajna, nudna tak jak jego praca i w zupełności niczym się nie wyróżniająca gdyby nie specyficzne hobby. Fascynuje go śmierć, a właściwie jej ekonometria, ze szczególnym uwzględnieniem ludobójstwa. Liczby odnoszące się do masowych zgonów, ciągle myślenie o śmierci w pewien sposób idealnie pasują do jego życia, które jak stopniowo się przekonujemy nie jest takie jednoznaczne. Jest zaplątany w skomplikowane relacje rodzinne i miłosne, które nie są takie jak można się spodziewać na pierwszy rzut oka. Nic tak nie jest jednoznaczne czy przewidywalne. ,,Kacheksja" to powieść mocno specyficzna. Taka, w której absurd i przerysowanie miesza się z mocnymi refleksjami na temat współczesnego społeczeństwa. Banał i truizmy łączą się z groteską by pokazać co jest ważne a co nie. Dodatkowo niczym we współczesnej wersji średniowiecznego danse makabre cały czas obecna jest śmierć, która nie uszlachetnia, nic nie wyjaśnia, jest absurdalna i nieoczekiwana. To opowieść dziwna, pokazana w krzywym zwierciadle, przepełniona ironią i sarkazmem ale opowiadająca o współczesnych bolączkach samotności, niezrozumieniu, wyobcowaniu, inności, nietolerancji. Nie wiem, czy poleciłabym ją komukolwiek ale do mnie trafiła, chociaż początkowo byłam raczej zniechęcona.
deana - awatar deana
oceniła na 6 2 lata temu
Nierozłączne Simone de Beauvoir
Nierozłączne
Simone de Beauvoir
Wiele razy przekonałam się, że książki nas znajdują. Są jak wiadomość od przyjaciela, który żyjący w innym czasie, wkłada list do butelki i wysyła z nadzieją, że morze ludzkiego doświadczenia wyrzuci nam go u stóp. Odebrałam taki list w pobliżu Isola Bella na Sycylii, nie mając pojęcia, że popkultura wkrótce wykorzysta to miejsce do opowiedzenia historii o kompulsywnej kobiecie, która poślizgnęła się o kolejną niespełnioną miłość spadając z relingu jachtu. Sporo zrządzeń losu jak na jedną plażę, bo pierwotnie miałam zabrać ze sobą zupełnie inne książki… „Nierozłączne” Simone de Beauvoir, objętościowo jednodniowe, lekkie jak 150 ml SPF 50, znacznie głębiej wchodzą pod skórę. Opatrzone są wstępem Sylvie Le Beauvoir i wprowadzeniem Margaret Atwood. Trudno o większe zagęszczenie feministek na metr kwadratowy. „Nierozłączne” to przestroga, że nawet najbardziej żywiołowe i inteligentne kobiety można zepchnąć w miejsce, gdzie nie ma nic poza cudzymi oczekiwaniami. De Beauvoir, jedyna kobieta w męskim panteonie paryskiego egzystencjalizmu, płynęła pod prąd, który skutecznie tworzył jej Sartre. Wchodząc w tę książkę, bałam się, że nie poczuję więzi z kobietami, które były tu 100 lat przede mną. Tymczasem usłyszałam intymną opowieść o stracie. Simone nigdy nie zapomniała Zazy, swojej przyjaciółki z lat młodzieńczych. Pokochała ją wielowymiarowo, odurzona jej niepokornym usposobieniem i cechą, którą dziś nazywa się wewnątrzsterownością. Pokochała, a potem patrzyła jak otoczenie, konwenanse, obłudna religijność, ślepota innych na własne błędy, systematycznie i nieustępliwie wyciskali z niej życie. Chcąc by była taką, jaką zaplanowali ją by była. Zaza, formatowana jak wszystkie kobiety wtedy, do roli opiekunki, żony i odchodzących kroków za sceną, celowo rani się siekierą w nogę, by zyskać 8 dni spokoju w samotności. Tylko okaleczona zasługiwała na własną przestrzeń. Polki pytane dzisiaj, jakie uczucie towarzyszy im najczęściej i najbardziej im przeszkadza, mówią zgodnie - zmęczenie. Nic nie męczy bardziej niż świadomość, że wysiłki nie mają końca. A gdyby tak przestać się samookaleczać, a zacząć stawiać granice?
Magda Maskiewicz - awatar Magda Maskiewicz
ocenił na 7 2 miesiące temu
O zmierzchu Hwang Sok-Yong
O zmierzchu
Hwang Sok-Yong
To jedna z tych książek, wobec których mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony widzę jej ambicję, ważne tematy i ciekawy kontekst historyczny, z drugiej — coś w tej lekturze zwyczajnie mi nie zagrało. Największym problemem okazała się dla mnie konstrukcja narracji i bohaterowie. Gdy czytałem książkę partiami, łatwo było się pogubić w postaciach i ich imionach — momentami robił się z tego prawdziwy galimatias. Nie pomaga też spokojne tempo i dość chłodny styl opowieści, który utrudnia emocjonalne zakotwiczenie się w historii. Jednocześnie bardzo doceniam społeczny wymiar powieści. Najciekawsze było dla mnie pokazanie Korei w trudnym, tragicznym okresie poprzedzającym przemiany demokratyczne — kraju gwałtownie modernizującego się kosztem zwykłych ludzi. To właśnie ten kontekst, rozliczenie z ceną sukcesu i pamięcią o przeszłości nadają książce największą wartość. Widać tu refleksję nad nierównościami społecznymi, odpowiedzialnością i samotnością człowieka, który osiągnął wszystko, a jednocześnie wiele utracił. Podobał mi się też subtelny wątek romantyczny — oszczędny, melancholijny, pozbawiony łatwego happy endu. Dobrze współgra z ogólnym tonem powieści, pełnym nostalgii i poczucia niespełnienia. Mam jednak wrażenie, że tej książce czegoś brakuje. Trudno powiedzieć, czy to kwestia konstrukcji, czy może samego tłumaczenia, które momentami wydawało mi się nieco sztywne i potęgowało dystans wobec bohaterów. Historia jest ważna i ambitna, ale nie wciąga tak, jak mogłaby. To literatura refleksyjna, bardziej skupiona na ideach i społecznym tle niż na fabule czy emocjach. Doceniam jej znaczenie i klimat, ale czytelniczo pozostawiła mnie z poczuciem pewnego niedosytu.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Trudne miłości Italo Calvino
Trudne miłości
Italo Calvino
„Prawdziwa miłość nie jest dialogiem, lecz splotem dwóch monologów, które błądzą w poszukiwaniu wspólnego rytmu pośród zgiełku codzienności”. Bohaterowie zbioru opowiadań „Trudne miłości” autorstwa Italo Calvino to postacie zanurzone w głębokiej, egzystencjalnej samotności, mimo że ich historie formalnie dotyczą relacji z drugim człowiekiem. Calvino nie kreśli tu klasycznych romansów; jego bohaterami są m.in. podróżny w pociągu, kobieta kąpiąca się w morzu, urzędnik czy fotograf. Każdy z nich znajduje się w sytuacji pozornej bliskości, która jednak zostaje uniemożliwiona przez barierę nieporozumienia, wstydu lub po prostu niefortunnego zbiegu okoliczności. Ich „trudność” nie wynika z wielkich życiowych dramatów, lecz z drobnych, wewnętrznych blokad: braku odpowiedniego słowa, lęku przed dotykiem czy obsesji na punkcie własnego postrzegania rzeczywistości. Są to ludzie, którzy kochają bardziej swoje wyobrażenie o miłości niż osobę stojącą obok, co czyni ich sytuację tyleż komiczną, co przejmująco smutną. Największą zaletą prozy Calvino jest jej niesłychana precyzja i intelektualna elegancja. Autor posiada rzadki dar opisywania najbardziej ulotnych stanów emocjonalnych w sposób niemal geometryczny, klarowny, a zarazem poetycki. Każde opowiadanie to zamknięta, dopracowana do perfekcji miniatura, w której autor analizuje mechanizmy pożądania i alienacji z dystansem badacza i wrażliwością artysty. Styl Calvino jest lekki, a jednocześnie gęsty od znaczeń – potrafi on uczynić z prostego aktu zgubienia części kostiumu kąpielowego wielką metaforę utraty tożsamości. Kolejnym atutem jest humor; subtelna ironia, która pozwala czytelnikowi uśmiechnąć się nad małostkowością i zagubieniem bohaterów, rozpoznając w nich własne lęki. ⚠️ Wady i niedociągnięcia Przyznając ocenę 7/10, należy wskazać na pewną chłodną dystansowość, która dla części odbiorców może być barierą. Calvino bardziej operuje intelektem niż czystym afektem, co sprawia, że historie te czyta się z podziwem dla konstrukcji, ale rzadko z autentycznym wzruszeniem. Momentami narracja staje się zbyt analityczna, co może nużyć czytelnika szukającego w literaturze o miłości większego ognia i emocjonalnego zaangażowania. Niektóre opowiadania wydają się też nieco zbyt abstrakcyjne, tracąc grunt pod nogami w dążeniu do formalnej doskonałości. „Trudne miłości” to lektura obowiązkowa dla wielbicieli prozy wyrafinowanej i poszukującej. Italo Calvino udowadnia, że o uczuciach można pisać bez patosu, skupiając się na milczeniu, które dzieli kochanków skuteczniej niż odległość. To rzetelny, błyskotliwy portret ludzkiej niekomunikatywności, który mimo upływu lat nie stracił nic ze swojej aktualności.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Kramp María José Ferrada
Kramp
María José Ferrada
W chwaleniu wszem i wobec wydawnictwa Claroscuro zrobiłem się już powtarzalny i nudny ale nic na to poradzę, że wydawanymi książkami wpasowują się w mój gust prawie w stu procentach. „Kramp” nie jest wyjątkiem, to naprawdę bardzo ciekawa powieść. Główną bohaterką i narratorką jest M. I jest to w tym przypadku o tyle istotne bowiem bohaterowie tej powieści nie mają imion. Tylko ich pierwsze litery. M opowiada nam swoją historię a właściwie historię swojego życia. A żeby być bardziej precyzyjnym to opowiada historię jak uczyła się życia. M bowiem w wieku lat siedmiu zaczyna towarzyszyć ojcu w pracy a ten jest komiwojażerem. Opuszczając coraz więcej zajęć szkolnych młodziutka M bardzo szybko uczy się co i jak wygląda, jakie mechanizmy sterują tym światem, co trzeba robić i mówić żeby wyjść na swoje i bardzo szybko zaczyna być nad wyraz zaradna i skuteczna. A jednocześnie spotyka na swojej „zawodowej” drodze całą masę wszelkiej maści oryginałów, cudaków i ludzi co najmniej niestereotypowych. To naprawdę znakomita powieść. Już sam historia M jest ciekawa ale przede wszystkim ogromne wrażenie robią dwie kwestie – klimat powieści i styl autorki. Co do klimatu to jest on przesycony sentymentem, nostalgią, idealizowaniem dziecięcych lat, ale też swoistą tęsknotą, smutkiem zarówno za minionymi latami jak i za zmarnowanymi szansami. To bardzo słodko – gorzka opowieść. A jednocześnie wspaniale napisana. Maria Jose Ferrada ma wspaniałe pióro – lekkie, pełne urzekającego poczucia humoru, ciepłe, wrażliwe ale też subtelne, oszczędne w słowach i niezwykle sugestywne. Może i powieść jest krótka ale naprawdę wspaniała. Urocza, łapiąca za serducho i zostająca w pamięci na dłużej.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 8 2 lata temu

Cytaty z książki Historie na każdą godzinę

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Historie na każdą godzinę