rozwińzwiń

Ciao, don Camillo

Okładka książki Ciao, don Camillo autora Giovannino Guareschi, 9788321118826
Okładka książki Ciao, don Camillo
Giovannino Guareschi Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX Cykl: Mały światek czyli Historia codziennych kłopotów don Camilla (tom 12) literatura piękna
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Mały światek czyli Historia codziennych kłopotów don Camilla (tom 12)
Tytuł oryginału:
Ciao, don Camillo
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788321118826
Tłumacz:
Magdalena Dutkiewicz-Litwiniuk, Anna Litwiniuk
Średnia ocen

8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ciao, don Camillo w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ciao, don Camillo

Średnia ocen
8,4 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ciao, don Camillo

avatar
1682
298

Na półkach:

http://zacofany-w-lekturze.pl/2018/04/czerwone-i-czarne-guareschi-ciao-don-camillo.html

http://zacofany-w-lekturze.pl/2018/04/czerwone-i-czarne-guareschi-ciao-don-camillo.html

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
415
163

Na półkach: ,

O tyle rewelacyjna książka, co smutna ponieważ przygody Don Camillo już się kończą.

O tyle rewelacyjna książka, co smutna ponieważ przygody Don Camillo już się kończą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3283
2375

Na półkach: , ,

Kocham Guareschiego i wszystkie jego książki a szczególnie serię o Don Camillo. Kto jeszcze nie czytał, musi to zrobić. Pozycje obowiązkowe. Szczególnie dla tych, którzy lubią się pośmiać.

Kocham Guareschiego i wszystkie jego książki a szczególnie serię o Don Camillo. Kto jeszcze nie czytał, musi to zrobić. Pozycje obowiązkowe. Szczególnie dla tych, którzy lubią się pośmiać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

104 użytkowników ma tytuł Ciao, don Camillo na półkach głównych
  • 62
  • 39
  • 3
28 użytkowników ma tytuł Ciao, don Camillo na półkach dodatkowych
  • 17
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Giovannino Guareschi
Giovannino Guareschi
Włoski pisarz, dziennikarz, satyryk, w Polsce znany przede wszystkim dzięki wykreowanej w serii książek postaci don Camillo, a we Włoszech kojarzony z tygodnikiem satyrycznym „Candido”. Jego matka była pedagogiem w szkole podstawowej; ojciec handlował rowerami, maszynami do szycia, urządzeniami rolniczymi; był także zaangażowany politycznie w ruchu socjalistycznym. Od wczesnej młodości Guareschi miał bliski kontakt zarówno z lewicą, jak i z upolitycznionym (zwłaszcza po swoistym ralliement z faszystami w latach 20.) klerem – co wywarło duży wpływ na jego poglądy oraz twórczość. Rodzina Guareschiego jesienią 1925 zbankrutowała, co zmusiło przyszłego pisarza do opuszczenia szkoły z internatem. W latach 1925-1928 uczęszczał eksternistycznie do liceum, a w 1929 zapisał się na Uniwersytet Parmeński, na wydział prawa. Uczynił to jednak tylko w celu uniknięcia służby wojskowej, na wykłady nie uczęszczał. Formalnie studiował do 1931. imał się prac dorywczych (np. jako dozorca w cukrowni),potem zajął się dziennikarstwem. Był m.in. korektorem, projektował plakaty, wreszcie otrzymał posadę redaktora – w „Corriere Emiliano”, a później w „Bertoldo”. W czasie II wojny światowej został wcielony do wojska i przerzucony na front wschodni. Dosłużył się stopnia oficerskiego w artylerii. Po 1943 trafił do niewoli niemieckiej i był więziony w niemieckich obozach dla jeńców wojennych m.in. na ziemiach polskich okupowanych przez hitlerowców – w Częstochowie i Beniaminowie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Leon Afrykański Amin Maalouf
Leon Afrykański
Amin Maalouf
Leon Afrykański (Leo Africanus ),Giovanni Leone, a tak faktycznie to Arab, muzułmanin al-Hassan ibn Muhammed al-Wazzan al Zaiyati ( jego ojciec był wagowym stąd nazwisko al-Wazzan ) - podróżnik, geograf i dyplomata, podróżujący po Afryce, Europie i Azji. Urodzony 1485 roku w Grenadzie, kiedy to muzułmanie musieli opuścić Grenadę i inne miasta, gdyż Półwysep Apeniński na powrót przejęli Hiszpanie, lub przyjąć wiarę chrześcijańską. Zmarł prawdopodobnie w Tunisie w 1529. W 1520 roku, porwany i sprzedany papieżowi Leonowi X, służył mu jako dyplomata ale musiał przyjąć wiarę chrześcijańską. W 1526 wydał książkę "Cosmographia Dell` Africa". W 1529 roku pozwolono mu wrócić do Tunisu gdzie ponownie przeszedł na islam. Postać wyjątkowo interesująca, o burzliwym życiorysie, którym można by było obdzielić przynajmniej kilkanaście osób. Należy też podkreślić jego wyjątkowe szczęście, gdyż niemal z każdej opresji wychodził cało. Miał kilka żon, miłości tragiczne i szczęśliwe. A co do książki - i tutaj mam spory niedosyt. Autor przedstawił nam jego życiorys w formie pamiętnika w latach 1488 - 1527, spisanego swojemu synowi, zbyt pobieżny a nawet sucho bez większych emocji. Do połowy książki skupiał się na miłosnych przeżyciach swojego ojca, skrótowy zarys historyczny, dużo opisów architektury, strojów i obyczajów, jego relacji z żonami. Zabrakło wartkiej akcji, rozbudowania niektórych przygód , szybkie przejścia z roku na rok, przez co momentami wydawało się, że to dzieje się obok niego. A przecież był to bardzo burzliwy okres w dziejach Europy i kontynentu afrykańskiego, w którym Leon Afrykański czynnie uczestniczył. Książka powinna mieć conajmniej 500-600 stron a nie tylko 300. Przeczytałam z ciekawością, lecz jak już wspomniałam bez fajerwerków , a szkoda.
Ewa Kluz - awatar Ewa Kluz
ocenił na73 miesiące temu
Wzgórze Ray Rigby
Wzgórze
Ray Rigby
Soczyste dialogi, męskie klimaty i fabuła klasycznie antywojenna, ociekająca brutalnością i sadyzmem. Typowe można powiedzieć studium dehumanizacji i "łamania" jednostki poprzez musztrę a la "Full Metal jacket" wymieszane z motywami rasizmu niczym z Chaty Wuja Toma. Ilość obelg na tle rasowym/etnicznym skierowanych do czarnoskórych więźniów jest tutaj na poziomie kosmicznym, w XXI wieku brzmi to wręcz "nie do wiary". Mamy tu więc obóz karny na pustyni libijskiej z czasów II wojny światowej i codzienną walkę o przetrwanie osadzonych, naznaczoną z jednej strony przez strach przed powrotem na front, a z drugiej przed prześladowaniami ze strony strażników, którzy mają za zadanie sprawić, że "podopieczni" będą marzyć o powrocie do działań wojennych i opuszczeniu murów zakładu... Ale i ze strony "klawiszy" jest wzajemna niechęć, rywalizacja, obawa przed "przeholowaniem" (w końcu więźniowie maja trafić na front a nie do plastikowych worków),buntem, czy poczucie własnej małości - w myśl idei, że "prawdziwi ludzie" walczą na plażach Włoch a nie chowają się na tyłach, bo... w gruncie rzeczy strażnicy niewiele różnią się pod tym względem od odbywających karę za dezercję czy dekownictwo. Niechęć wobec "klawiszy z powołania" cechuje nawet niektórych ze strażników. Na tle etnicznym najczęstsze przerywniki i ozdobniki z podręcznika "kapralskiego humoru" to te, o tym że "czarnuch" "u siebie mieszka na pewno na drzewie" i "zabrudzi nam wodę w basenie". Pod względem wojskowego drylu cenne uzupełnienie pozycji takich jak chociażby Paragraf 22 Hellera czy Dzień rekruta Uniłowskiego. Czyta się całą historię wybornie i serdecznie polecam każdemu!
Dupczek - awatar Dupczek
ocenił na85 miesięcy temu
Most Królowej Jadwigi Jerzy Sulima-Kamiński
Most Królowej Jadwigi
Jerzy Sulima-Kamiński
Napisana niezwykle barwnym językiem, wspaniała powieść o dorastaniu i dojrzewaniu w "mieście kresowym" (tak we wstępie zdefiniował miejsce akcji sam autor). Chodzi o kresy zachodnie, dlatego miasto jest trochę niemieckie, trochę polskie i jeszcze na dokładkę trochę żydowskie. Sami Polacy nie są tu monolitem. Miejscowi modlą się po polsku, bo tak nauczyli się w polskich kościołach ale liczą po niemiecku, bo tak nauczyli się w niemieckich szkołach. Napływowi to "bose antki", wg miejscowych łasi na stanowiska i przywileje. Akcja rozciągnięta jest na dwie dekady, od połowy lat 30-tych aż do "odwilży gomułkowskiej". Od czasów sanacji, poprzez niemiecką okupację aż po zarazem straszne ale i trochę groteskowe czasy stalinizmu. Tryby wielkiej historii kręcą się a bohater i jego rodzina żyją swoimi małymi wielkimi problemami. Powieść momentami rozśmiesza do łez, momentami zasmuca i zmusza do zastanowienia się nad różnymi sprawami. Mnie zostawiła z takim przemyśleniem, że cała ta martyrologia jaką przypisuje się naszemu narodowi, cała ta rzekomo wspólna heroiczna historia to tak naprawdę doświadczenie tylko części z Polaków. Nie znajdziecie niczego "heroicznego" w tej powieści. Ta książka to hołd dla zwykłych ludzi, "tutejszych", którzy chcieli godnie przetrwać ciężkie czasy i zwyczajnie przeżyć. Naprawdę piękna i mądra powieść. Mocno osadzona w konkretnym miejscu (Bydgoszcz) ale nie myślcie, że na moją ocenę wpływa jakiś lokalny sentyment. Ja jestem tylko potomkiem biednych, napływowych "galicyjoków" :)
Killick - awatar Killick
ocenił na93 lata temu
Porwanie doni Agaty Gudrun Pausewang
Porwanie doni Agaty
Gudrun Pausewang
Przeglądając oferty na Allegro, nagle zobaczyłem znajomą okładką i tytuł: „Porwanie doni Agaty”. I bach! Cofka w czasie do lat, kiedy krzątałem się między półkami biblioteki. Wspomnień czar… Pomyślałem wtedy: „Nie ma przypadków, są tylko literackie przeznaczenia” – i po kilkudziesięciu latach wróciłem do lektury. Nie zawiodłem się – przeciwnie, miałem ogromną frajdę czytelniczą. Powieść Gudrun Pausewang to barwna i szalenie zabawna historia porwania zamożnej starej panny, której rodzina już ostrzyła sobie zęby na spadek. Akcja toczy się w fikcyjnym kolumbijskim mieście, a bohaterami są niezdarni przestępcy o gołębich sercach i rezolutna bogata staruszka, której naprawdę trudno zajść za skórę. Owszem, książka to trochę ramotka, ale taka z duszą – pełna uroku, ciepła i inteligentnego humoru, bardziej sytuacyjnego niż słownego. Czyta się ją lekko, z przyjemnością i – co ważne – bez poczucia straconego czasu. To idealna lektura na spokojny wieczór: poprawia nastrój i nie nuży ani przez chwilę. A na deser spotkała mnie dodatkowa nagroda – fragment, który wywołał szczery uśmiech i lekki dreszczyk absurdu: „Nazajutrz, mniej więcej około piątej po południu, stało się coś, co wstrząsnęło całym miastem. Miejscowe radio nadało ową potworną wiadomość. Ludzie tłumnie wylęgali na ulice, spieszyli do kościołów, gdzie liczni księża improwizowali w podnieceniu nabożeństwa. Porwano biskupa! […] Kółko brydżystek przywdziało szaty żałobne…” No i proszę – nawet w Kolumbii brydż musiał się wkręcić do fabuły. Podsumowując: „Porwanie doni Agaty” to książka, którą naprawdę warto znać. Jak można przeżyć życie i tego nie przeczytać? A można też sięgnąć po spektakl telewizyjny z Ireną Kwiatkowską w roli głównej. Palce lizać!
Wituary Stachnik - awatar Wituary Stachnik
ocenił na96 miesięcy temu
Żaba w papilotach Maria Biłas-Najmrodzka
Żaba w papilotach
Maria Biłas-Najmrodzka Elżbieta Narbutt
Wyciągnęłam ją z czeluści, przepastnych i upchanych w regał książek bibliotecznych, jakby się schowała, a może czaiła, ujęła mnie okładka, filiżanka która pewnością spodobałaby się Bernadecie Darskiej która uwielbia takie cacka, koty, wiele by wymieniać, ale forma przekazu odniosła największe dla mnie znaczenie, bo wartością stała się nie tyle fabuła, ale intymne listy pisane Elżbiety do Marii. Kto dziś pisze listy? Kto wysyła widokówki, chyba tylko starsze panie które omijają Internet szerokim łukiem. Ta stara metoda korespondencji poruszyła nuty w moim sercu, ujrzałam dwie starsze panie, nachylone nad papierem, z piórem w dłoni przelewające swoje myśli, głębokie, analizując swoje życie, wnikając w teraźniejszość, bez fajerwerków, ale z humorem, bo życie jest jak dobrze podany przepis, lub nie udany i spalony, bo skoro ma się kłopoty z pamięcią, nadkwasotą, z siwymi włosami, chorobą kota, nieudanym związkiem - nie związkiem, który wznosi na wyżyny, daje nadzieje, a jednak rozmywa się w przedbiegu. Pierwsze danie nie zawsze musi się kończyć kulinarną ucztą, wystarczy drugie jak plan B, dużo wolnego czasu serwuję paletę wspomnień, ta magia powoduje lawinę uśmiechów jak refleksji, pogłębiając o analizy różnorodnych tematów, które podnoszą na duchu, dają nadzieję. Co na deser: lekkostrawna obserwacja świata, otoczenia, pomimo iż starsze panie w tym jedna bez wzroku, cudownie widzi świat takimi kolorami jaki faktycznie istnieje nie tylko na obrazach, a paleta barw jest wielokolorowa co daję wiarę że jeszcze nie jest za późno by świat oswoić i ujrzeć w starości światełko w tunelu. Bo żyć należy w każdym wieku, mieć dystans do świata i siebie, PESEL? to numer w dowodzie który nie ma wpływu na nasze poczucie egzystencji.
zaczytana_kartka - awatar zaczytana_kartka
oceniła na76 miesięcy temu
Pod dobrą gwiazdą. Opowiadania Anna Brzezińska
Pod dobrą gwiazdą. Opowiadania
Anna Brzezińska Wit Szostak Jan Grzegorczyk Anna Onichimowska Jerzy Pilch Marek Bieńczyk Wojciech Bonowicz Paweł Huelle Kazimierz Orłoś Stefan Chwin Jacek Podsiadło Eustachy Rylski Krzysztof Varga Mikołaj Łoziński Kazimierz Kutz Joanna Szczepkowska Joanna Bator
Zawsze mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o takie zbiory opowiadań. Można w nich znaleźć skarb i drobinki genialnych emocji, ale i zostać z pustą garścią, głową i duszą. Zależy to od wielu czynników. I od talentu pisarza, i od specyficznej wrażliwości, która pójdzie z naszą w tango lub nie. Tu zagrało kilkukrotnie- Kutz zaprosił przed kredens i makatkę z napisem: "Zimna woda zdrowia doda" z przytupem, po śląsku, mocno i rzetelnie, Bator uwiodła humorem, zmysłem obserwacji, genialną prozą jednocześnie w punkt i skąpaną w urzekającym artyzmie; wzruszająco opowiadał Orłoś swoją niedzisiejszą, piękną prozą klasków, przykuł uwagę na detalach, malując słowem obraz Szostak; Szczepkowska stała się subtelną mistrzynią pointy ciekawej historii rodzinnej, a Chwin pochylił się nad psychiką człowieka odchodzącego w demencję starczą. Reszta opowiadań aż tak nie przykuła mojej uwagi, by o nich wspomnieć. W zasadzie nie wiem co je łączy, motyw wigilii pojawia się tylko w kilku. Może też rys człowieka na rozstaju, szukającego dalszej drogi? A może i samotność, wrażliwość i skierowanie bohaterów do wewnątrz? Myślę, że dla tych kilku pereł warto wziąć z półki tę niby- świąteczną książkę. Zawiedziony poczuje się tylko ten, komu wystarczy banał.. Ja ją cenię, choćby dla takich zdań: "Dusza nie pamięta nawet jak się nazywa. W pustym pokoju duszy wieje wiatr halny, wzbijając z podłogi celofanowe strzępki serca, sreberka od czekolady i pogniecione foliowe torebki z kolorowymi nadrukami supermarketów. W duszy nie ma nic prócz drżenia." "Życie jest ruchem barw i świateł, plątaniną gałązek głogu, brzękiem monet, szelestem papieru, niczym więcej. Cóż dobro i zło mogą mieć wspólnego ze starannym przypinaniem słów pinezką do ludzi i rzeczy?"
Moni - awatar Moni
ocenił na78 lat temu

Cytaty z książki Ciao, don Camillo

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ciao, don Camillo