-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać322 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać24 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać131
Cytaty z tagiem "noworodek" [14]
Hassan zachował się zgodnie ze swą naturą nawet przy własnych narodzinach - nie potrafił nikomu wyrządzić krzywdy. Parę jęków, trochę parcia i Hassan pojawił się na świecie. Z uśmiechem na twarzy.
Czaszka noworodka — olbrzymia! — wypełniona jest masą głuszącą, chroniącą mózg właściwy od wstrząsów. Ciało elastyczne dobrze amortyzuje wstrząsy.
To tylko malutkie dziecko. Trochę pogniecione w trakcie przechowywania. Ale szybko się wygładzi.
Była zaskoczona, że nadal przychodzą. Nie powiązali śmierci dziecka Sali z jej obecnością podczas porodu. Przynajmniej na razie. Gdy poszła ją odwiedzić poprzedniego wieczoru, Sali na długą chwilę położyła głowę na jej ramieniu. Niemowlę zostało pochowane dwa dni wcześniej na karczowisku, o pół godziny drogi. Niosła je Sali, malutkie ciało posmarowane czerwoną gliną, buzia - białą, drobna klatka piersiowa ozdobiona muszelkami. Do jednej rączki włożyli mu kawałek sagowego ciastka, do drugiej miniaturowy dziecięcy flet. Jego ojciec wykopał płytki grób. Tuż przed opuszczeniem ciała Sali wycisnęła na pomalowane gliną usteczka kilka kropli mleka z pełnej i twardej piersi i Nell bardzo pragnęła, aby te usta się poruszyły, ale się nie poruszyły, lecz zasypali je brązową piaszczystą ziemią.
Nie słyszymy noworodka, dla nas nie jest on człowiekiem.
Miałam cienkie rączyny i nóżki,
Ciałko różowe,
Zawinięto mnie mocno w pieluszki
Po samą głowę.
Co chwileczkę potrzeba je było
Zmieniać na inne,
Ale znowu to samo robiło
Dziecię niewinne.
Będę miał jego. Przyjaciela. Zawsze będziemy się wspierać, chronić i bawić razem. (...) Będę jego bohaterem w czerwonej pelerynie. Przybiegnę za każdym razem, gdy będzie mnie potrzebował. Byłem taki szczęśliwy, gdy (...) ujrzałem małe zawiniątko w łóżeczku dla noworodków.
Mój brat.
Urodziła wreszcie to cholerne dziecko w szpitalu na Karowej. Poród trwał trzy doby, o co mam do niej pierwszą pretensję. We wczesnym dzieciństwie czułam się winna i pełna skruchy, że omal własnej matki na samym wstępie nie wpędziłam do grobu, później jednakże zrozumiałam, iż winien był całkiem kto inny. Moja matka, pojęcia nie mająca o fizjologii, wstrzymała akcję porodową. Wytrzymała na ból, nie wydała z siebie jęku, a lekarz, nie umiejąc wytłumaczyć sensu sprawy, domagał się krzyku. Cud zwyczajny, że się dziecko w końcu urodziło, żywe, nie uduszone, i z miejsca zastąpiło położnicę, drąc pysk, aż echo poszło po Wiśle.
Jaka jest obecna Polska? Jak noworodek: mała, czerwona
i podobna do sąsiada.
W karierze doświadczonej akuszerki odbierającej poród byłem pierwszym przypadkiem ryczącego ze śmiechu noworodka.