-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Cytaty z tagiem "mizoginia" [27]
Bóg wcielił się w mężczyznę, to pewne. Diabeł zaś w kobietę.
Niektóre kobiety przyswoiły sobie mizoginię w stopniu, który można by określić jako intoksykację, tak bardzo, że nie tylko wybaczają mężczyźnie, który zabijał inne kobiety, ale wręcz uważają to za wyjątkowo pociągające i fantazjują, że je także zabije.
To ojcowie Kościoła mówili, że kobieta jest komnatą diabła. To święty Tomasz głosił, że jest mniej rozumna niż mężczyzna i powinna być mu podległa. To papieże zadecydowali, że kobieta w klasztorze może się tylko modlić, sprzątać i gotować. To mężczyźni przez wieki odnosili się do niej z głęboką nieufnością czy wręcz pogardą. Uważali, że im więcej kontroli, tym lepiej. Zabraniali jej wychodzić z domu, kształcić się, być u władzy, głosować w wyborach. Swoim namiętnościom folgowali bez ograniczeń, ale to jej rzypisywali, że jest nierządnicą. Mężczyzna był jurny, a kobieta upadła.
– A patriarchat siedzi i zaciera ręce. Jak cokolwiek ma się poprawić w sytuacji kobiet, skoro one same wolą się nie wychylać i zadowalać męskie ego?
– Tylko bez takich – warknęła Aleksandra, napinając mięśnie. – Nie muszę na każdym kroku demonstrować, jaka jestem niezależna. Nie mam ochoty marnować na to sił, które mogę przeznaczyć na coś produktywnego. Troszczę się o własny tyłek. Twarde zasady są dobre dla tych, co mają twardą dupę. Moja nie jest dość twarda. I twoja też nie, nie łudź się.
Gamergate uświadomiła internetowym trollom, szerzącym rasizm, mizoginię i homofobię, jak wielką mają władzę. To bez wątpienia pozytywne zjawisko, napisał wieloletni użytkownik 4chana, Andrew Anglin, na znanym neonazistowskim forum The Daily Stormer, które założył w 2013 roku. Zachęcał swoich followersów, by przyłączyli się do Gamergate i społeczności internetowych, by utworzyli "utworzyli armię nazistowskich trolli".
Następnie dałem upust swojej złości na rodzinę. Na tatę i Willy'ego. Na Camillę. Poczułem mocniejszy grunt pod stopami i ruszyłem do natarcia. Moi rodacy i rodaczki, mówiłem, okazują taką pogardę, tak haniebny brak szacunku kobiecie, którą kocham. Jasne, prasa od lat była wobec mnie bezlitosna, ale to co innego. Byłem na to skazany z racji urodzenia. A czasami sam się prosiłem o takie traktowanie, sam ściągałem na siebie uwagę mediów.
- Ale ta kobieta niczym sobie nie zasłużyła na takie okrucieństwo.
Gdy zaś skarżyłem się na to, prywatnie bądź publicznie, ludzie tylko przewracali oczami. Mówili, że strasznie się nad sobą użalam i tak naprawdę jedynie udaję, że zależy mi na prywatności, a Meg wcale nie jest lepsza. "Twierdzi, że reporterzy się za nią uginają ? Ojej, jak nam przykro ! Nic jej nie będzie, w końcu jest aktorką, więc jest przyzwyczajona do paparazzich, a nawet zależy jej na ich zainteresowaniu". Ale nikt nie chciałby takiego życia. Nikt nie byłby w stanie do tego przywyknąć. Ci wszyscy przewracający oczami nie wytrzymaliby nawet dziesięciu minut takiego traktowania. Meg po raz pierwszy w życiu miała ataki paniki. Ostatnio dostała wiadomość od zupełnie jej obcego człowieka, który znał jej adres w Toronto i obiecywał, że wpakuje jej kulkę w głowę. Terapeutka stwierdziła, że w moim głosie słychać wściekłość. Tak, do cholery, bo byłem wściekły ! To prawda, oboje z Meg przechodziliśmy gehennę, ale tamten Harry, który wyładował swoją złość na Meg, nie był tym samym Harrym, który leżał teraz na kanapie i rozsądnie wszystko tłumaczył. Wtedy w kuchni byłem straumatyzowanym dwunastoletnim Harrym.
Do czego chciałabym dołączyć własną wersję „reguły Lewis” („wszystkie komentarze na temat feminizmu uzasadniają feminizm”): niezliczeni mężczyźni, którzy atakują kobiety oraz każdego, kto staje w ich obronie, by udowodnić, że kobiety nie są atakowane, a feminizm nie ma realnych podstaw, najwyraźniej nie pojmują, iż właśnie udowodnili, że jest wręcz odwrotnie.
Te uparte żądania, by kobiety zachowywały się inaczej w przestrzeni publicznej bądź żeby po prostu dały spokój i zostały w domu, były – i są nadal – kolejną wersją schematu ofiara-jest-sama-sobie-winna. Zamiast wspólnie przekształcić przestrzeń publiczną, aby kobiety (a także mężczyźni) mogły bezpiecznie chodzić po ulicach, wciąż obwinia się atakowane przez mężczyzn kobiety, gdyż dzięki temu można uznać mężczyzn za niewinnych. Jeśli więc odczuwam zachwyt związany z tym, że w tym roku przeczytałam więcej transkrypcji z rozpraw gwałcicieli; więcej zeznań ofiar; więcej protokołów pobić, zabójstw i gróźb karalnych; więcej tweetów o gwałtach oraz mizoginicznych wpisów niż w ciągu całego swojego życia, to dlatego że przemoc wobec kobiet stała się sprawą publiczną. Nareszcie.
Ludzie niezbyt chętnie wierzą, że kobieta potrafi kogoś zabić. W każdym razie jeśli mężczyzna jej do tego nie zmusi. Czasami kobiety obstają przy tym, że zabójczynie musiały zostać wrobione przez patriarchat. Czasem mężczyźni, którzy przeprowadzili pewne mroczne eksperymenty widelcem na lalce Barbie, próbują udowodnić, że płeć piękna jest zbyt słaba, by chwycić za miecz. [...] Jednak żadne z tych tłumaczeń nie zmienia faktu, że niektóre kobiety popełniły zbrodnie. Może z przyczyn wyższych, czasem z przyczyn okropnych.
Negowanie macierzyństwa jest negowaniem kobiet. Owo negowanie kobiet jest jedyną oryginalną myślą chrześcijańskich patriarchów, resztę ukradli z pierwotnych wierzeń w Matkę. Trójca święta, syn, zmartwychwstanie - wszystko to już istniało. Jedyne, co nie istniało i co nie będzie istnieć, to mizoginia i zawłaszczenie przez mężczyzn naszej świętej wiary i energii seksualnej.